Aktualności
Sprawy nauki
04 Lutego
Źródło: Uniwersytet Opolski
Opublikowano: 2026-02-04

Jakie sankcje za retrakcje?

W bazie retraktowanych artykułów jeden z nich, z polską afiliacją, ma podany jako przyczynę wycofania błąd wydawcy: został bowiem opublikowany dwukrotnie. Gdyby zatem wprowadzić do naszego systemu sankcje za retrakcje, wypadałoby je ograniczyć do sytuacji, w których nie ulega wątpliwości, że tekst jest skażony nierzetelnością naukową – pisze dr hab. Piotr Stec, dyrektor Instytutu Nauk Prawnych Uniwersytetu Opolskiego. 

Kilka dni temu krajowy światek naukowy obiegła kolejna informacja o retraktowaniu artykułów, których współautorami byli polscy uczeni. Natychmiast pojawiło się pytanie, jak należy zareagować, ponieważ teksty te zostały już wprowadzone do państwowych systemów informacyjnych i zapewne zostaną wykorzystane w ewaluacji.

Nasze przepisy ewaluacyjne, choć tworzone w szkole „nadzorować i karać”, nie przewidują takiej sytuacji. Wątpliwa wydaje się więc dopuszczalność dyskwalifikacji takich artykułów przez Komisję Ewaluacji Nauki. Prawo wprawdzie umożliwia nieuwzględnienie osiągnięcia, w przypadku gdy do systemu POL-on zostały nieprawidłowo wprowadzone informacje charakteryzujące to osiągnięcie, a w szczególności gdy nie budzi wątpliwości to, że nie jest ono związane z badaniami naukowymi lub pracami rozwojowymi prowadzonymi w ewaluowanym podmiocie w danej dyscyplinie naukowej. Jednak otwarte pozostaje pytanie, czy dotyczy to wycofywanych tekstów.

Jeśli tak, dotyczyłoby to tylko szczególnych przypadków artykułów produkowanych przez „papiernie” bez udziału badaczy z danego ośrodka. Mam na myśli sytuację, gdy badacz płaci, lub odwdzięcza się w jakikolwiek sposób, za umieszczenie go jako współautora tekstu, nie ingerując przy tym w jego treść. Tak samo potraktowałbym sytuację, w której badacz przypisał sobie autorstwo cudzej pracy, czyli plagiat. Pozostałe nieprawidłowości wymagałyby jednak głębszego namysłu, bo zwykle osiągnięcia te będą pozostawały w związku z badaniami prowadzonymi w jednostce, nawet jeśli są błędne lub zmanipulowane. Potrzebny zatem jest mechanizm pozwalający radzić sobie z takimi problemami.

Myślę, że najprostsze byłoby potraktowanie retraktowanych prac tak, jakby ich autor niczego nie opublikował w okresie ewaluacyjnym. Czyli każdego współautora wycofanej pracy traktowalibyśmy w drodze fikcji prawnej jako
należącego do N0. W konsekwencji, każdy taki artykuł zmniejszałby pulę tekstów zgłaszanych przez dany ośrodek o trzykrotność liczby afiliowanych w jednostce/dyscyplinie współautorów retraktowanych tekstów. Ponieważ retrakcje wydają się być problemem w szczególności w STEM, gdzie współautorstwo jest normą, sankcja taka byłaby bardzo dotkliwa.

Koniecznych jest tu jednak kilka zastrzeżeń. Po pierwsze, nie mamy danych o tym, jak bardzo retraktowane prace wpływają na wynik ewaluacji. Nie wiemy więc, czy problem jest ewaluacyjnie istotny. Baza danych Retraction Watch
zawiera 168 tekstów z polskimi afiliacjami za lata 2022–2025, dotkniętych różnego rodzaju nieprawidłowościami wymagającymi retrakcji lub korekty.

Po drugie, jak słusznie wskazuje COPE w swoim przewodniku, retrakcje nie są narzędziem sankcji, a zarządzania jakością. Czasem autorzy sami zauważają błąd w swoich badaniach i wnoszą o ich retraktowanie. Przy zastosowaniu zaproponowanej tu sankcji autorzy i ich pracodawcy byliby karani za uczciwość.

Po trzecie wreszcie, retrakcje i korekty nie zawsze są powiązane z nierzetelnością badawczą. Wspomniane wyżej zasady retrakcji COPE wskazują także jako przyczynę naruszenie prywatności czy proces o zniesławienie, a także naruszenie praw autorskich. W przypadku prac historycznych może to być poważny problem. Antoon de Baets w swoim artykule Defamation Cases Against Historians w „History and Theory” analizuje 21 takich spraw z lat 1965–2000. Zdarzają się one także i w Polsce. Procesy takie wywołują efekt mrożący, a dodatkowo karanie uczelni za retrakcje mogłoby zniechęcać do podejmowania ryzykownych tematów. Również nie każde naruszenie praw autorskich ma tę samą wagę. Inaczej podejdziemy do uczonego, który w dobrej wierze uzyskał licencję np. na wykorzystanie w tekście rysunków od osoby nieuprawnionej, a inaczej do plagiatora.

We wspomnianej wyżej bazie jeden z artykułów z polską afiliacją ma podany jako przyczynę retraktowania błąd wydawcy: tekst został opublikowany dwukrotnie (Duplication of Content through Error by Journal/Publisher). Gdyby więc wprowadzić do naszego systemu sankcje za retrakcje, wypadałoby je ograniczyć do sytuacji, w których nie ulega wątpliwości, że tekst jest skażony nierzetelnością naukową.

Piotr Stec

Dyskusja (23 komentarzy)
  • ~PJ 07.02.2026 18:36

    Kiedyś - przed 30 laty - publikowałam teksty, które dziś są uważane za słabe. Też przeze mnie. Brałam udział w konkursie grantowym, chciano tam ode mnie wiele rzeczy, ale chciano też ode mnie 10 najważniejszych prac, na innej liście najlepsze prace z ostatnich X lat, a na trzeciej liście WSZYSTKIE MOJE PUBLIKACJE - od czasów studenckich, gdy w kole naukowym publikowałam teksty typowe dla studenckiego poziomu, przez te czasy, gdy normą w mojej części specjalizacji były monografie ku czci profesora Mariana, gdzie oczekiwaniem nie był poziom a to, aby napisać coś co miało wspólny obszar z "badaniami" profesora Mariana - pod groźbą niskiej oceny przełożonych, musiałam pisać o czymś, co znałam z grubsza - bo profesor niby z tego samego instytutu, ale nie był to mój wybór i te prace powstały. Konkurs został rozstrzygnięty. Dostałam wysokie noty za 10 najważniejszych prac, i za najlepsze prace z ostatnich X lat. Ale nie przyznano mi grantu, bo lista wszystkich prac z całego życia zawodowego zawierała prace nisko ocenione przez ekspertów. Od tamtej pory noszę się z zamiarem retrakcji wszystkich swoich prac, które nie są w najlepszych czasopismach. I nie wiem. Bo jeśli prace były podstawą do dopuszczenia mnie do obrony doktoratu (wtedy wymagano do otwarcia przewodu 2 publikacji a do dopuszczenia do obrony doktoratu 5 publikacji), a inne stanowiły pozytywnie oceniony dorobek habilitacyjny i potem profesorski, to jak je usunę, to usunę podstawę do nadania mi stopni i tytułu. Czy wtedy będzie podstawa do uchylenia stopni i tytułu? To były z punktu widzenia oceniających dość dobre prace, nie naruszyłam żadnych zasad etyki. Ale z punktu widzenia tego co dziś robię, to tamte prace ciągną na dno we wszystkich konkursach grantowych gdzie wymaga się "wszystkich" publikacji. Jak bym je retrakowała, to może miałabym szanse na grant.

  • ~Marek Kosmulski 05.02.2026 08:04

    Zanim w czambuł potępicie za retrakcje:
    autorów wycofanych artykułów,
    a także czasopisma i ich wydawców, przeczytajcie to:
    https://issi2025.iiap.sci.am/wp-content/uploads/2025/07/Volume-I.pdf
    (mój tekst na stronie 110),
    oryginalny artykuł, który został wycofany, obie wersje są dostępne dla polskich naukowców bez żadnych opłat (osobiście solidaryzuje się z jego autorami)
    a zwłaszcza cytowany w nim tekst Abramo i wsp. (jego autorzy to największe światowe autorytety w dziedzinie bibliometrii)

    • ~Marcin Przewloka 05.02.2026 09:50

      @Marek Kosmulski

      Przypadek opisany w tym artykule jest inny niż te, o których mowa powyżej. Zupelnie inny.

      Oczywiste jest, że wycofanie jednego artykułu nie jest równe wycofaniu innego. W końcu ‘retraction’ było pomyślane jako system naprawczy i ogólnie jest mechanizmem pozytywnym – wskazuje na prace, którym z jakiegoś powodu nie można w części lub w całości zaufać, a te powody mogą być bardzo (skrajnie) różne. To ma pomagać nam, naukowcom.

      Zwykłe błędy, te ‘honest mistatekes’, będą się zdarzać dalej, to nieuniknione. Jednak kiedy oszustwa przestały być przypadkami odosobnionymi, trzeba próbować jakoś oczyścić pole i nakierować środowisko na działania etyczne i budujące, a nie destruktywne dla nauki. Pytanie, jak to zrobić?

    • ~Hubert Wojtasek 05.02.2026 09:40

      Panie Profesorze,
      Myślę, że nikt nie potępia retrakcji "w czambuł". Zawsze trzeba czytać noty retrakcyjne. Pewnie, że zdarzają się błędy i autorów, i czasopism. Alek ja widzimy coś takiego:
      "Following publication, the journal was alerted that an article on the same topic and linked with the journal was advertised online offering authorship for sale.
      Following an internal investigation conducted by the journal Editors in collaboration with Elsevier's Research Integrity & Publishing Ethics team, the journal had suspicions surrounding the legitimacy of the collaboration, the appropriateness of the authorship list and the origins of this article."
      https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0360544221011518?via%3Dihub
      Czytał Pan artykuł pani Gardulskiej we wczorajszej Wyborczej?

    • ~Przemo 05.02.2026 09:40

      Nikt chyba nie potępia retrakcji w sensie ogólnym.
      Nawet błędna interpretacja uzyskanych wyników nie stanowi większego problemu i zdarza się nawet najlepszym, ale kiedy mamy do czynienia z fałszowaniem i aranżowaniem danych pod tezę - to jest oszustwo, a taka praktyka podważa zaufanie do nauki należy ją ograniczać. Zwłaszcza kiedy występuje bezczelnie wielokrotnie i wspierana jest nadal hojnym grantowaniem.

  • ~Krzyś 04.02.2026 21:28

    A za plagiaty nawet sprzed 20 lat powinna być retrakcja?

    • ~Karol 05.02.2026 12:46

      Tak, chyba że dotyczy to Pana Wrońskiego to nie bo mógł ze względu na nadzwyczajność swoich badań przetłumaczyć je na angielski i dopisać współautorów.

      • ~Alek Rachwald 06.02.2026 11:10

        Czy znana jest szanownemu koledze-akademikowi definicja określenia "plagiat"?

  • ~sdf 04.02.2026 18:49

    Warto pamiętać, że retrakcje zdarzają się z różnych powodów (co zresztą w artykule jest jasno wskazane). Czasami powodem retrakcji jest po prostu znalezienie przez samych autorów błędu, którego nie da się usunąć/wyjaśnić zwykłą korektą, a którego nie zauważono wcześniej. Wątpię, czy ktokolwiek na serio planuje wprowadzenie takich mechanizmów, ale jeśli już, to powinny one być ograniczone tylko do przypadków, gdzie doszło do fałszowania danych lub podobnych przewin. A to oznacza, że narzędzie takie byłoby mało skuteczne. Bo komisja, bo sąd, potrwa to pięć lat, po których nikt już nie będzie pamiętał, o co chodziło.

    • ~Przemo 05.02.2026 09:47

      Oczywiście. Retrakcja sama w sobie jest w porządku, ale oszustwo lub błędna, nieuprawniona interpretacja wyników już nie.

  • ~Pigwa 04.02.2026 18:30

    Kiedyś - przed 30 laty - publikowałam teksty, które dziś są uważane za słabe. Też przeze mnie. Brałam udział w konkursie grantowym, chciano tam ode mnie wiele rzeczy, ale chciano też ode mnie 10 najważniejszych prac, na innej liście najlepsze prace z ostatnich X lat, a na trzeciej liście WSZYSTKIE MOJE PUBLIKACJE - od czasów studenckich, gdy w kole naukowym publikowałam teksty typowe dla studenckiego poziomu, przez te czasy, gdy normą w mojej części specjalizacji były monografie ku czci profesora Mariana, gdzie oczekiwaniem nie był poziom a to, aby napisać coś co miało wspólny obszar z "badaniami" profesora Mariana - pod groźbą niskiej oceny przełożonych, musiałam pisać o czymś, co znałam z grubsza - bo profesor niby z tego samego instytutu, ale nie był to mój wybór i te prace powstały. Konkurs został rozstrzygnięty. Dostałam wysokie noty za 10 najważniejszych prac, i za najlepsze prace z ostatnich X lat. Ale nie przyznano mi grantu, bo lista wszystkich prac z całego życia zawodowego zawierała prace nisko ocenione przez ekspertów. Od tamtej pory noszę się z zamiarem retrakcji wszystkich swoich prac, które nie są w najlepszych czasopismach. I nie wiem. Bo jeśli prace były podstawą do dopuszczenia mnie do obrony doktoratu (wtedy wymagano do otwarcia przewodu 2 publikacji a do dopuszczenia do obrony doktoratu 5 publikacji), a inne stanowiły pozytywnie oceniony dorobek habilitacyjny i potem profesorski, to jak je usunę, to usunę podstawę do nadania mi stopni i tytułu. Czy wtedy będzie podstawa do uchylenia stopni i tytułu? To były z punktu widzenia oceniających dość dobre prace, nie naruszyłam żadnych zasad etyki. Ale z punktu widzenia tego co dziś robię, to tamte prace ciągną na dno we wszystkich konkursach grantowych gdzie wymaga się "wszystkich" publikacji. Jak bym je retrakowała, to może miałabym szanse na grant.

    • ~sdf 05.02.2026 19:12

      Och, to jest ta słynna "nieoptymalna ścieżka kariery", która praktycznie zamyka drogę do np. grantów ERC. Znam to. Sam bym chętnie pozbył się z dorobku kilku publikacji z czasów pięknej młodości (nie były kompromitujące, po prostu słabe). Ale po namyśle stwierdziłem, że to bez sensu. One oddają przecież, w jakim miejscu byłem wtedy, dzięki czemu mogę też lepiej zobaczyć, gdzie jestem teraz. A ta wymuszana niechęć do publikowania publikacji "słabych" (w sensie, np. nieprzełomowych) prowadzi tylko do tego, że ludzie wiele rzeczy chowają do szuflady, a później ktoś inny próbuje zrobić to samo i marnuje czas, pieniądze i nerwy.

  • ~prof. dr hab. ZS. 04.02.2026 18:03

    Żadnych sankcji krajowych nie będzie. Ukręcą łeb sprawie. My na forum podyskutujemy i tyle.

  • ~Ireneusz 04.02.2026 15:06

    Jak retrakcja z powodu oszustwa naukowego - fałszowanie wyników badań i błędne wnioski - to karanie autorów, jak inne powody to przeprosiny od redakcji

  • ~Przemo 04.02.2026 14:30

    Jakie sankcje?
    np. 4-letni ban na granty z NCN dla autora korespondującego i zwrot kosztów pośrednich przez jednostkę - z przyszłorocznego budżetu, żeby było w miarę bezboleśnie + odsunięcie recenzentów, którzy zaakceptowali sprawozdanie z wykonania projektu, też powiedzmy, na 4 lata.
    Powinno działać, a jeśli nie - instytucja przeprasza środowisko naukowe za niewłaściwą postawę autora w TVP.

    • ~Hubert Wojtasek 04.02.2026 15:37

      😂😂😂 Serio? Chyba Pan sam w to nie wierzy. Rozumiem, gdyby to napisał pan Marcin Przewłoka, ale my jesteśmy tu - na miejscu.

      • ~Przemo 04.02.2026 16:13

        Są rzeczy, których nie ma sensu naprawiać trochę. Nie ma sensu np. dawać mandatu 100 złotych za wyrzucenie przyczepy śmieci w lesie, ponieważ usługa wywiezienia i utylizacji kosztuje znacznie więcej.
        Niskie kary legalizują działania niewłaściwe. Zapłacę stówkę i jestem czysty, róbcie tak jak ja - nie ma ryzyka.
        Proponuję natomiast całkowicie ignorować wielokrotne publikowanie tego samego. To sprawa do załatwienia między czasopismami i autorami.
        Jeśli później ktoś chciałby to w dorobku pokazać, to umiejący czytać recenzenci powinni to zauważyć i może lepiej dostrzec, tę bardziej podkreśloną część dorobku ;-)

      • ~Marcin Przewloka 04.02.2026 16:03

        @Hubert Wojtasek

        Chwila, no....
        Aż tak odklejony nie jestem.

        ;-)

  • ~Alek Rachwald 04.02.2026 14:02

    Co to znaczy "opublikowany dwukrotnie"? Czy chodzi o pomyłkę czasopisma, które dwa razy pod rząd umieściło na stronie jeden artykuł, czy też o umyślne działanie autora (bo to przecież nie to samo)?

  • ~Hubert Wojtasek 04.02.2026 13:03

    "Po pierwsze, nie mamy danych o tym, jak bardzo retraktowane prace wpływają na wynik ewaluacji. Nie wiemy więc, czy problem jest ewaluacyjnie istotny."
    Nie jest istotny. W ubiegłym roku mieliśmy 60 retrakcji, publikacji do ewaluacji składa się średnio 45000 rocznie, a więc to ułamek procenta. Problem polega na tym, artykuły retraktowane to wierzchołek góry lodowej. Problemem są te, w których nieuczciwość nie została wykryta, bo nikt się tym nie zajął. Według moich szacunków, takich artykułów jest ok. 100 razy więcej, czy ok. 10% tego, co zgłoszono do ewaluacji.

  • ~Hubert Wojtasek 04.02.2026 12:46

    "Czyli każdego współautora wycofanej pracy traktowalibyśmy w drodze fikcji prawnej jako należącego do N0. W konsekwencji, każdy taki artykuł zmniejszałby pulę tekstów zgłaszanych przez dany ośrodek o trzykrotność liczby afiliowanych w jednostce/dyscyplinie współautorów retraktowanych tekstów."
    No to jest pomysł! Jakoś nie przyszło mi to wcześniej do głowy, ale niespecjalnie interesuję się ewaluacją. Brawo Panie Profesorze! Myśli Pan, że ktoś Pana posłucha?

  • ~akademik 04.02.2026 11:38

    Niestety jest takie określenie "" bicie piany"" ot , wszystko !!!

  • ~ kk 04.02.2026 11:23

    W polskim prawie karnym nie ma przepisów a można wprowadzić i tak osoba która miała cofnięty artykuł musiałaby w sądzie udowodnić że nie było podstaw do cofnięcia w przeciwnym przypadku grzywna i wylot z uczelni.

    Żurek tym się zajmij a nie obijaj się w pracy.