Aktualności
Sprawy nauki
04 Października
Źródło: www.pixabay.com
Opublikowano: 2024-10-04

Laureaci grantów ERC: Kto odcina tlen polskiej nauce?

Czym grozi niewystarczające wsparcie badań podstawowych wynikające z ograniczonego finansowania Narodowego Centrum Nauki? Czy stać nas na import nauki? Co zrobić, aby zwiększyć szanse Polski na Nobla w naukach ścisłych? W poniedziałek głos w sprawie chronicznego niedofinansowania polskiej nauki zabiorą laureaci grantów ERC.  

W poniedziałek rozpoczyna się Tydzień Noblowski. Tradycyjnie już na początek poznamy laureatów w dziedzinie fizjologii lub medycyny. W kolejnych dniach ogłoszone zostaną nazwiska nagrodzonych w dziedzinie fizyki, chemii, literatury i nauk ekonomicznych. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że w naukach ścisłych nie stawiamy na Polaków. Czy słusznie? Znakomitych naukowców przecież w Polsce nie brakuje.

Problem od lat stanowi jednak finansowanie nauki w naszym kraju. W minioną sobotę, na specjalnym posiedzeniu, Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy budżetowej na 2025 rok. Zaprojektowane w nim nakłady na szkolnictwo wyższe i naukę stanowią 1,07 proc. przewidywanego PKB, podczas gdy tegoroczne wynosiły 1,12 proc. PKB. Z kolei wzrost środków zaplanowanych na przyszły rok w stosunku do tegorocznych wynosi 3,8 proc., czyli mniej niż przewidywana tegoroczna inflacja.

Jedną z najważniejszych pozycji w budżecie na naukę jest dotacja dla Narodowego Centrum Nauki. To główna agencja grantowa finansująca badania podstawowe. W tym roku otrzymała ok. 1,6 mld zł, w przyszłym – zapisano zaledwie o 50 mln zł więcej. Kilka tygodni temu Rada NCN apelowała o wzrost dotacji o 300 mln zł i konsekwentne, długofalowe zwiększenie nakładów na Centrum w kolejnych latach. Członkowie tego gremium zapowiedzieli, że w razie gdyby do tego nie doszło, rozważane będzie zawieszenie niektórych konkursów bądź ograniczenie ich liczby. Przypomnijmy, że właśnie z powodu nieadekwatnego do potrzeb naukowców budżetu NCN, skutkującego niskim współczynnikiem sukcesu w organizowanych przez agencję konkursach, w ubiegłym roku wprowadzono ograniczenie liczby realizowanych przez jedną osobę projektów.

Od dawna sprawa ta wywołuje w środowisku niemałe emocje. W tym roku o zwiększenie finansowania NCN zaapelowali już laureaci grantów ERC, laureaci Nagród Naukowych Tygodnika POLITYKA oraz stypendyści wcześniejszego programu „Zostańcie z nami!”, w internecie pojawiła się też petycja do premiera Donalda Tuska. Podpisało się pod nią 3,5 tys. osób. Kilka tygodni temu na naszych łamach dr hab. Aleksandra Pękowska, prof. Marcin Nowotny i prof. Jacek Jemielity pisali wprost:

Zwiększenie finansowania NCN to fundamentalny wymóg, który umożliwi rozwój badań podstawowych w Polsce. Należy bardzo mocno podkreślić, że jednorazowe dotacje, choć politycznie atrakcyjne, nie rozwiążą problemu niedofinansowania Centrum. Potrzebuje ono konkretnego planu stabilnie zwiększającego się finansowania na kolejnych 10 lat.  Środowisko naukowe powinno zjednoczyć się wokół tego postulatu. Jak najwyższy poziom nauki w Polsce powinien być naszym celem, bo jest to część naszej racji stanu.

Laureaci prestiżowych grantów European Research Council nie ograniczyli się jednak do napisania listu do premiera i ministra nauki. W poniedziałek organizują w Warszawie (Centrum Konferencyjne IBIB, ul. Trojdena 4, godz. 14:30) specjalny briefing prasowy pod znamiennym tytułem: „Naukowy Nobel poza zasięgiem. Kto odcina tlen polskiej nauce?”.

Zapowiadają go kilkoma pytaniami wartymi przemyślenia: Czym grozi niewystarczające wsparcie badań podstawowych wynikające z ograniczonego finansowania Narodowego Centrum Nauki? Czy Polscy naukowcy siedzą na walizkach albo nie mogą wrócić do kraju? Czy stać nas na import nauki? Co zrobić, aby zwiększyć szanse Polski na Nobla w naukach ścisłych?

Zapewniamy rzetelne przedstawienie aktualnej sytuacji w polskiej nauce przez badaczy o uznanym na świecie dorobku i doświadczeniu w najlepszych światowych ośrodkach. Dowiecie się, dlaczego nauka jest ważna dla budowania silnego, suwerennego państwa opartego na wiedzy – napisała na platformie X dr hab. Kinga Kamieniarz-Gdula z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (ERC Starting Grant 2021).

W spotkaniu udział wezmą m.in:

  • prof. Andrzej Dziembowski z Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie (ERC Advanced Grant 2023);
  • dr hab. Natalia Letki z Wydziału Nauk o Polityce i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego (ERC Starting Grant 2009);
  • prof. Justyna Olko z Wydziału „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego (ERC Starting Grant 2012, ERC Consolidator Grant 2021);
  • prof. Anna Matysiak z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego (ERC Consolidator Grant 2019);
  • dr Krzysztof Szade z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego (ERC Starting Grant 2021);
  • dr Adam Kłosin z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego w Warszawie (ERC Starting Grant 2022);
  • prof. Marcin Nowotny z Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie  (ERC Starting Grant 2011).

Mariusz Karwowski

Dyskusja (35 komentarzy)
  • ~Janusz 07.10.2024 08:38

    Właśnie odkryłem granty DIOSCURI w NCN. Wiedziałem, że coś takiego istnieje, ale dopiero dziś zacząłem przeglądać wyniki tych grantów. Jestem pod wrażeniem osiągnięć. Najszczersze gratulacje dla NCN. Teraz nie mam już żadnych złudzeń, że ta instytucja w żadnym razie nie powinna być finansowana ze środków publicznych.

    • ~Marcin Przewloka 07.10.2024 09:02

      @Janusz

      Dioscuri to inicjatywa niemiecka i finansowanie jest pokryte w polowie przez strone niemiecka.
      Co w przypadku tego programu wywoluje Pana oburzenie?

      • ~Janusz 07.10.2024 09:14

        Ich rezultaty to granty w wysokości ~1,5 mln euro! :-) Sprawdzał Pan w bazach danych wyniki tych grantów? :-) Oczywiście nie wszystko, bo to już byłaby kompletna tragedia.

        • ~Anna 11.08.2025 06:16

          Uwaza Pan, ze 1.5 mln euro na 5 lat to duzo? :) prosze wziac kalkulator i spojrzec realnie. 25% zabiera uczelnia na koszty posrednie i tyle je bylo widac. Potem prosze odjac dodatek do pensji dla kierownika (ale taki, ktory chociaz przyblizy go do wynagrodzenia w przemysle, a nie 1k na reke jak w NCN), oraz pensje 2 doktorantow na 4 lata. Zechce Pan post-doca - nagle sie okazuje, ze zostaje budzetu na niego na rok, a jak dwa to za malo atrakcyjne wynagrodzenie - kto za takie do Polski przyjedzie? Potem zostanie troche na aparature i materialy, ale juz trzeba bedzie kombinowac jak sie zmiescic w budzecie i juz bedzie sie Pan ograniczac.

        • ~Marcin Przewloka 07.10.2024 14:18

          @Janusz

          Nie jestem pewien, czy rozumiem dokladnie, jakie powinny byc rezultaty tych wszystkich grantow (NCN, Dioscuri czy cokolwiek innego), aby uznac je za wystraczajace.
          Co do Dioscuri, to oczywiscie publikacje zapewne beda powstawac, ale ten grant jest rozciagniety w czasie, o ile pamietam 5 lat + ewentualnie nastepnych 5, wiec plany sa rowniez ambitne i ostateczne wyniki moga byc odlegle w czasie. Tak wiec jeszcze po prostu trzeba chwile poczekac.

          Ale tutaj byc moze najwazniejsza sprawa jest budowanie zespolow i budowanie miejsc, ktore bylyby "wyspami doskonalosci", troche podobnie do pomyslu z MAB Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Chodzi raczej o stworzenie lokalnego srodowiska, ktore standardami nie odbiegaloby od tego, co mozna znalezc na przyklad w innych krajach Europy. To jest bardzo wazny cel, ktory pomaga osiagnac mase krytyczna w niektorych waskich dziedzinach wiedzy i postawic polskie zespoly na miedzynarodowej mapie badan naukowych. Dobry poczatek na cos nowego.

          • ~Janusz 07.10.2024 16:18

            Panie, ale to są granty na 5 lat za 1,5 M Euro (to jest 6M PLN). Dlaczego Pan żąda, aby te pieniądze przeznaczać na bliżej nieokreślone cele, w nieokreślonym czasie i budowanie jakiegoś bliżej nieokreślonego środowiska?
            Nie wiem, może faktycznie, z całej Polski powinniśmy zrobić wyspę doskonałości, a najlepiej NCN love island.

            • ~Marcin Przewloka 07.10.2024 19:17

              @Janusz

              Podejrzewam, ze te cele naukowe sa dobrze okreslone i zdefiniowane. Inaczej grant nie zostalby przyznany.
              Mi chodzi o te cele poza-naukowe. Czy slyszal Pan o tej inicjatywie MAB z FNP? To tez sa bardzo duze granty, znacznie wieksze, niz Dioscuri, i tez na okres 5 + 3 lat. I w nich rowniez konkretne cele naukowe musialy byc bardzo precyzyjnie zdefiniowane, tym nie mniej, z punktu widzenia nauki polskiej jako calego ekosystemu, te cele naukowe nie sa az tak istotne. Co jest istotne, to budowanie potencjalu, praca nad polepszaniem jakosci srodowiska naukowego. To mialem na mysli.

              Takie granty, jak Dioscuri, sa obecne w inych krajach, nie jest to cos niezwyklego (nazywaja sie "programme grants"). W Polsce sa granty NCN dla doswiadczonych badaczy, ale Dioscuri idzie dalej w poziomie wsparcia finansowego.
              W Polsce jest to raczej eksperyment. Chyba jest 8 czy 10 laboratoriow Dioscuri zafiliowanych z instytucjami polskimi. Za kilka lat, jak finansowanie zacznie sie konczyc, bedzie zapewne latwiej okreslic, czy eksperyment w tych warunkach zadzialal, czy nie.

              Rozumiem watpliwosci co do tego, czy NCN jest potrzebny. Ale te watpliwosci nie dotycza raczej tego, czy NCN dobrze spelnia swoja misje, czy nie. Bo wszystko wskazuje na to, ze dziala dobrze. Pytanie jest na wyzszym poziomie: czy system grantowy (w warunkach polskich) spelnia swoja role wystarczajaco dobrze. To raczej tutaj powinna sie toczyc dyskusja. Takie jest przynajmniej moje zdanie na ten temat.

              • ~Janusz 08.10.2024 10:16

                Mało wiem na temat MAB, ale z tego, co się zorientowałem, to są granty na infrastrukturę, czyli nie są to granty stricte badawcze. Mam problem ze zrozumieniem tych grantów, ponieważ jeśli są przeznaczone na infrastrukturę, to wydają mi się one dosyć małe. 40 milionów to trochę za mało jak na utworzenie nowej jednostki. Jak ma to wyglądać z przestrzenią dla badań w nowej jednostce/instytucie? Przecież za te 40 milionów nic nie da się zbudować. Nie do końca rozumiem, jak to jest: jeśli ktoś składa ten grant i go dostaje, to staje się kierownikiem tej jednostki bez konkursu? Oczywiście grant na infrastrukture (nie wiem czy mozna to nazwac grantym) żądzą się całkowicie innymi regułami niż typowy grant badawczy.

                Z drugiej strony wiem, że jeden z dyrektorów MAB był w składzie komisji PAN do spraw systemu ewaluacji nauki. Ta komisja zaproponowała, aby ewaluacje przeprowadzać w oparciu o uzyskane granty. Ciekawe, czy grant MAB również miałby być uwzględniony w tej ewaluacji, skoro to jest grant na infrastrukturę/aparaturę. Trochę się w tym pogubiłem.

                Mówimy jednak o NCN, a rolą NCN jest finansowanie badań podstawowych. W ramach tych grantów możliwy jest także zakup drobnej aparatury badawczej do 500 tysięcy złotych. Rozumiem, że w NCN składa się wnioski o grant. Pisze się, że ma się zapewnione odpowiednie warunki przez uczelnię (np. pomieszczenia, dostęp do dużej aparatury, infrastruktury). Wskazuje się, że potrzebuje się zatrudnić 1-2 osoby do realizacji grantu/kupic drobny sprz et /odczynniki. Chyba nie pisze się w grantach NCN, że potrzebne są pieniądze na budowę budynku czy zakup cyklotronu. Rolą NCN nie jest finansowanie dużej infrastruktury badawczej; to są całkowicie inne koszty -poza zasiegiem NCN. Nie chciałbym, aby takimi pieniędzmi zarządzało NCN lub NCBR.

                Czy dobrze rozumiem, że NCN wychodzi poza zakres tego, do czego jest powołane?
                Mówi Pan, że gran DIOSCURI to nie jest grant na infrastrukture, jest to grant na prowadzeni badań?



                • ~Marcin Przewloka 08.10.2024 12:07

                  @Janusz

                  Tak, dokladnie. MABy i Dioscuri to nie sa granty na infrastrukture, tylko na prowadzenie badan.
                  Rzeczywiscie, byly dostepne dodatkowe fundusze na wiekszy sprzet dla posiadaczy grantow MAB, ale to bylo cos oddzielnego od samego grantu. Absolutnie, w tym programie nie chodzi o budowanie budynkow. Chodzi o zorganizowanie zespolow badawczych, z tego co zaobserwowalem, zwykle 4-5 group, ktore dzialaja w MAB. Czyli jest to taki maly instytut podlaczony do istniejacego instytutu naukowego lub uczelni.
                  Czyli, podobnie jak w Dioscuri, chodzi tam glownie o zorganizowanie czegos nowego w sensie mikro-srodowiska do badan, ktore bylyby prowadzone na poziomie srednio wyzszym, niz sugorowalby "polski standard". Roznica jest taka, ze Dioscuri to jedna grupa, MAB to kilka grup, ale pryncypia sa takie same.
                  Oczywiscie, obydwa programy maja dobrze zdefiniowane cele naukowe i daza do odkrycia nowych mechanizmow w roznych dziedzinach wiedzy o przyrodzie. Jednak - powtorze - z punktu widzenia nauki polskiej, te cele staja sie drugorzedne, bo raczej chodzi o wprowadznie w srodowisko grup badawczych, ktorych ambicja jest prowadzenie badan na poziomie swiatowym.

                  Pisalem o tym nie dlatego, ze chcialem zmienic temat dyskusji, tylko dlatego, ze Pan przywolal granty Dioscuri jako przyklad marnotrawstwa duzych pieniedzy. Nie jest to marnowanie, chociaz oczywiscie nie mozna oczekiwac ze kazda jedna grupa osiagnie swoje cele naukowe. W slabo-przewidywalnym swiecie badan eksperymentalnych ludzie moga sie latwo potknac, czesto zreszta nie jest to tak naprawde ich wina.
                  Tak wiec udzial NCN w finansowaniu Dioscuri nie jest pomylka, jest zwyczajnie inna sciezka finasowego wspierania nauki w Polsce.

                  Jeszcze raz podkresle moje zdanie tutaj: NCN nie jest instytucja perfekcyjna, jak wszystko wymaga poprawy i adaptacji do tymczasowych wyzwan. Ale na tle calosci systemu finansowania nauki w Polsce, ta instutucja nie wymaga na dzisiaj znaczacych, drastycznych zmian. Cala reszta systemu oraz wysokosc finansowania - tak.

  • ~Janusz 06.10.2024 18:11

    Zastanawiam się, ile spośród tych 3,5 tys. osób, które podpisały listę, otrzyma grant :-). Sądzę, że gdy NCN dostanie te 300 mln zł, w pierwszej kolejności zniesione zostaną wszelkie ograniczenia dotyczące liczby grantów. Następnie wzrośnie średnia liczba przyznawanych grantów, ponieważ będzie w nich więcej postdoców (prawdopodobnie właśnie dlatego zlikwidowano ograniczenie, które uniemożliwiało zatrudnianie postdoców w tej samej instytucji). I na tym prawdopodobnie zakończy się dofinansowanie dla NCN. Pewnie, żeby współczynnik sukcesu wzrósł do 15-20%, np. OPUS będzie można składać tylko raz w roku. Tym się skoczy dofinansowanie NCN -niczym. Ministerstwo Powinno się zastanowić, czy dawać 300 000 000 w ciemno NCN.

    Te 300 000 000 można przeznaczyć na podwyżki stypendiów doktoranckich, które teraz są śmiesznie niskie (300 000 000 / 12 000 [1000 zł miesięcznie dla jednego doktorant] = 1 000 zł miesięcznie więcej dla 25 000 doktorantów).

    • ~Sławomir Wacewicz 06.10.2024 21:01

      50 mln jest potrzebne NCNowi na koszty własne, np. żeby utrzymać dobrą jakość recenzji, w tym zwłaszcza jej zewnętrzność (zagraniczność), co jest absolutną podstawą działania całego systemu.
      300 mln jest potrzebne, żeby zdjąć ograniczenia. Ale akurat ograniczenie liczby grantów NCN do 2 jest bardzo sensowne (1 projekt w realizacji i drugi złożony, żeby była ciągłość). Plus jest marchewka w postaci trzeciego projektu, który musi być międzynarodowy (Weave), to jest bardzo dobry pomysł.
      To wszystko powinno zostać. Tak samo powinno zostać ograniczenie zatrudniania 'swoich' postdoków, ponieważ jest antyjakościowe.
      Co przede wszystkim trzeba zmienić - po pierwsze współczynnik sukcesu, żeby projekty uznane za dobre nie były odrzucane tylko ze względu na brak środków. Po drugie limity wynagrodzeń dodatkowych, które w wielu (chyba większości) wypadków są na poziomie poniżej 1000 zł netto na osobę. Nawet badacz, który nie jest motywowany pieniędzmi, zada sobie pytanie, ile wysiłku powinien wkładać w projekt, który płaci mu 10 czy 15% etatu.

      • ~maciej 07.10.2024 09:30

        "Tak samo powinno zostać ograniczenie zatrudniania 'swoich' postdoków, ponieważ jest antyjakościowe."

        Jeeli zatrudnianie swoich dobrze wyksztaconych postdocow jest antyjakosciowe, to jakie jest zatrudnianie byle kogo z zagranicy eby tylko wyda pieniadze i miec jakiekolwiek rece do pracy?

      • ~Janusz 07.10.2024 07:58

        Ja tylko pisałem scenariusz, który może zaistnieć po dofinansowaniu NCN. Zakaz zatrudniania postdoc w ramach tej samej instytucji został już zniesiony (zresztą jestem sceptyczny, czy rzeczywiście nie można kogoś zatrudnić na postdoca w tej samej jednostce, natomiast myślę, że nie powinno być możliwości składania wniosków o granty SONATA i SONATA BIS w ramach tej samej jednostki – w rozliczeniach tych grantów często pojawiają się byli promotorzy :-)). Myślę, że zakaz składania wniosków o trzeci grant zostanie zniesiony po dofinansowaniu NCN. Rzecz jasna, zostaną zwiększone wynagrodzenia , wzrosną kwoty przyznawanych grantów. Oczywiście, biorąc pod uwagę powyższe, zwiększenie współczynnika sukcesu nie będzie możliwe, więc NCN poprawi ten współczynnik sztucznie – zakazując składania wniosków. Ci, którzy mają dostać granty, dostaną je, a ci, którzy nie są uważani za elitę według NCN, będą ograniczeni, aby nie mogli zbyt często składać wniosków.
        Jeśli ministerstwo nauki chce poprawić sytuację naukowców, to na pewno droga nie wiedzie przez obecny NCN. Tak jak pisałem, te 300 milionów złotych to miesięczny dodatek 1000 PLN dla 25 000 doktorantów i będzie to znacznie lepsza inwestycja w przyszłość nauki w Polsce niż inwestowanie w NCN – te pieniądze zostaną po prostu przejedzone przez "tłuste koty". Mam nadziej, że po ostatnich wpadkach ministerstwa w sprawie IDEAS, nie badzie wpadki z dofinansowanie NCN.

        • ~Joanna Golińska-Pilarek 12.10.2024 01:57

          @Janusz: "Zakaz zatrudniania postdoc w ramach tej samej instytucji został już zniesiony"

          Nie jest to prawdą. Od kilku lat osoba będąca postdokiem w grancie NCN musi spełniać nastepujący warunek:

          - uzyskała stopień doktora w podmiocie innym niż podmiot, w którym planowane
          jest zatrudnienie na tym stanowisku, lub odbyła co najmniej 10-miesięczny, ciągły
          i udokumentowany staż podoktorski w podmiocie innym niż podmiot realizujący projekt
          oraz w kraju innym niż kraj uzyskania stopnia doktora;

          Nic więc się nie zmieniło w ostatnim czasie, jeśli chodzi o możliwość zatrudnienia na stanowisku postdok osoby, która uzyskała stopien doktora w tej samej jednostce, w której realizowany jest grant. Zacytowany powyżej zapis obowiązuje co najmniej od kilku lat.

          Zachęcam do zapoznania się z regulaminem konkursów ZANIM zacznie się wygłaszać zdecydowane tezy. Regulamin obowiązujący w ostatnio ogłoszonym konkursie OPUS (wrzesień 2024) można znaleźć tu:

          https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/pliki/uchwaly-rady/2024/uchwala84_2024-zal1.pdf

        • ~xxx 07.10.2024 10:36

          Panie Janusz, ale Pan jest ograniczony . Dać doktorantowi tysiąc złotych więcej, żeby przesiedział na doktoracie i robił marginalne badania, bo na prawdziwe promotor nie będzie miał kasy. Po doktoracie wyjdzie z Polski bo tutaj nie może robić prawdziwej nauki, albo zostanie i będzie udawał że coś robi za marne grosze. Świetny pomysł, gratuluję bystrości umysłu a raczej jego braku.

          • ~Janusz 07.10.2024 12:21

            XXX, masz rację, jestem ograniczony i pewnie mało nowoczesny, bo uważam, że powinna być rzetelna ewaluacja projektów grantowych. Granty powinny być rozliczane, a jeśli coś nie wyjdzie, to powinien powstać solidny raport. Jeśli z grantów NCN zatrudniani są doktoranci, to powinni oni bronić doktoraty (oczywiście zawsze są przypadki, że jakiś doktorant nie skończy, ale jeśli dwóch doktorantów nie kończy u jednego promotora, to dla mnie jest to trochę dziwne). Czy NCN ma jakieś statystyki dotyczące tego, ilu doktorantów finansował i ilu skończyło? Niestety w wielu projektach NCN doktoranci prowadzą marginalne badania albo w ogóle ich nie prowadzą, i potem nie ma wyników (i to jest wina kierownika grantu, a nie doktoranta). Polecam przejrzeć granty DIOSCURI.
            PS
            Rozumiem, że teraz jest ok, że doktoranci zarabiają śmieszne pieniądze (wielu z nich sumiennie prowadzi badania i są z tego publikacje).

            • ~KB 07.10.2024 14:51

              Obecnie doktoranci zarabiają nieźle, jak na nasze realia. Przede wszystkim mają gwarantowane stypendia, co nie było standardem przed powstaniem szkoły doktorskiej. Stawki na ten rok to około 3000 zł na rękę przed oceną okresową i 4800 zł po ocenie śródokresowej. Mało kto się decyduje na doktorat bez pracy w projekcie, co daje dodatkowe 2000 zł. Jeśli jest dobry to dochodzi do tego stypendium rektora, kolejne 1000 zł. Zatem, 5000 zł na rękę zaraz po studiach, za dość luźną pracę na uczelni nie brzmi jak zła perspektywa.

              Przy okazji to zazwyczaj więcej niż pensja asystenta i często więcej niż początkowa pensja adiunkta. Jest to także więcej niż pensja postdoc, który ma pensję "brutto, brutto" i na rękę zarabia w okolicach 6000 zł (ponad 10.000 zł koszt w projekcie).

              Jedyne co nieco oburza, to żę podstawowe stypendium jest obecnie poniżej najniższej krajowej.

      • ~Profesor PAN 06.10.2024 21:43

        A wszędzie poza Polską (USA, Fracja, Niemcy etc., nie wiem, jak jest w małych krajach w rodzaju Litwy) beneficient gratu nie dostaje do ręki nic. Skoro oni są tacy mądrzy (16 000 grantów z ERC) a my tacy głupi (zaledwie 800 gratów z ERC) to może by ci głupi zaczęli naśladować mądrych?

        • ~Sławomir Wacewicz 07.10.2024 00:11

          Słuszna uwaga, ale dla pełnego obrazu musimy wziąć pod uwagę dwie ważne różnice - tenure system oraz zarobki. Naukowiec na zachodzie po pierwsze często musi robić badania, żeby w ogóle utrzymać zatrudnienie (w Polsce w teorii też, w praktyce rzadko), po drugie dzięki grantom może robić badania zamiast dydaktyki. Natomiast przeciętny naukowiec w Polsce przy obecnych zarobkach musi szukać dodatkowych zajęć i mając do wyboru naukę za 1000 zł /mc lub alternatywy, wielu potencjalnie dobrych badaczy wybierze alternatywę (np. poza nauką lub poza Polską).

          • ~Profesor PAN 07.10.2024 09:21

            System tenure jest tylko w Stanach Zjednoczonych i działa on bardzo podobnie do polskiej (obecnej) habilitacji. Uwaga o zarobkach jest słuszna tym bardziej, że już od wielu lat Polska ekonomicznie nie jest krajem afrykańskim, jej zamożność jest między Portugalią i Hiszpanią i dużo powyżej Grecji a zarobki uczonych są niższe niż w krajach naprawdę biedych jak np. Meksyk i Brazylia.

            Dofinansowywanie (niektórych) uczonych za pomocą grantów to klajstrowanie ad hoc szczelin powstających na fasadzie budynku, kiedy potrzebuje on kapitalnego remotu od fundamentów. Czy panowie Wieczorek i Gdula są zdolni do przeprowadzenia takiego remontu?

            To było pytanie retoryczne.

            • ~Sławomir Wacewicz 07.10.2024 14:49

              "Dofinansowywanie (niektórych) uczonych za pomocą grantów to klajstrowanie ad hoc szczelin powstających na fasadzie budynku, kiedy potrzebuje on kapitalnego remotu od fundamentów."

              tu się zgadzam, ale wiadomo, że na remont pieniędzy nie będzie. To niech będą chociaż na sensowne klajstrowanie, żeby się całkiem nie zawaliło.

              Co do 'tenure' to był mój skrót myślowy. Na zachodzie są lepsze wynagrodzenia, ale mniejsza stabilność zatrudnienia. W Polsce za te niewielkie pieniądze można sobie siedzieć na etacie i nie robić badań (albo robić pozorowane; tu głównym problemem jest niedziałająca w praktyce ewaluacja pracownicza) i ew. dorobić dodatkową dydaktyką. Na zachodzie można nie robić badań, aż się skończy kontrakt i wtedy ze słabym CV będzie ciężko o nowy.

              • ~Profesor PAN 07.10.2024 17:24

                Stabilność zatrudnienia w Niemczech jest dużo większa niż w Polsce, w reszcie Europy jest dosyć podobnie jak w Polsce. Nawet w Stanach profesor z tenure (to ma nawet polskie tłumaczenie - tenuta, ale nie odważę się go użyć) jest praktycznie nieusuwalny.

                Ja zresztą nie rozumiem, dlaczego to niby Polska ma oszczędzać na nauce, jesteśmy średniozamożnym państwem europejskim dużo powyżej Meksyku, Argentyny czy Brazylii, gdzie pensje uczonych są dużo wyższe. Jeśli politycy uważają, że Polak ma umieć się podpisać, liczyć do 500 i rozpoznawać znaki drogowe, to niech to powiedzą wprost i rozgonią uniwersytety, oszczędzą jeszcze więcej. Na dziś, bo w dalszym terminie to niekoniecznie.

              • ~Marcin Przewloka 07.10.2024 17:16

                @Sławomir Wacewicz

                Wszyscy ci, ktorzy otrzymali tunure na uczelniach w Stanach oraz ci, ktorzy przeszli okres probny na uczelniach w Wielkiej Brytanii, sa zatrudnieni na stale. Nie musza juz szukac pracy.
                Miedzy innymi wlasnie dlatego (a) otrzymanie oferty pracy, (b) przejscie przez tenure, sa taka wielka sprawa w Stanach. W tych krajach jednak zwraca sie gigantyczna uwage na to, kogo sie zatrudnia na tych stanowiskach; to absolutnie nie sa decyzje przypadkowe.

                Wczesniej czy pozniej, klajstrowanie przestanie pomagac. Chocby sie zaczelo klajstrowac swietnie, to jednak ciagle bedzie to tylko klajstrowanie. Im szybciej wykona sie ten trudny remont generalny, tym lepiej. A ten "remont" to wlasnie porzadnie zrobiona ocena pracy + podniesienie wydatkow na nauke.

                • ~Sławomir Wacewicz 07.10.2024 21:06

                  Zgadza się, ale żeby dostać tenure, musieli najpierw robić dobre badania. A poza 'tenure' bez dobrego CV ciężko nawet o kolejnego postdoka i część osób wypada z obiegu nawet mając dobry dorobek. W Polsce właśnie dlatego jest kłopot z tłumaczeniem 'tenure', czy 'postdoc', bo w wielu wypadkach nawet bez dorobku po doktoracie można dostać w macierzystej jednostce umowę o pracę, która szybko staje się 'na czas nieokreślony'. Do robienia badań zmusza tylko ocena pracownicza, która w naszej kulturze uniwersyteckiej nie działa i ogólnie często można sobie trwać na uczelni robiąc badania żadne lub pozorowane.
                  Punktem wyjścia tej dyskusji była teza, że na zachodzie ludzie chcą robić badania nawet bez bezpośredniej motywacji finansowej, więc chcę pokazać, że te badania może nie dają im bezpośrednio pieniędzy do kieszeni, ale są potrzebne do awansu zawodowego, który działa tam na innych zasadach, niż w Polsce.

                  Co do remontu a klajstrowania, tu nasze zdania na pewno są podobne. Nie trzeba mnie przekonywać ani do koniecznośći dofinansowania nauki, ani lepiej funkcjonującej oceny tak jednostek, jak i pracowników. Jestem jednak umiarkowanie sceptyczny, ile z tego jest realnie możliwe do zrobienia w praktyce nawet przy dobrej woli politycznej, itd. itp.

        • ~KB 06.10.2024 23:18

          W Stanach panują pewnego rodzaju zasady rynkowe i realnie ludzie zmieniają jednostki, w których pracują, ponieważ ktoś im oferuje lepsze pieniądze i warunki do pracy. Jeśli przynosisz wiele grantów (pieniędzy) dla Wydziału to negocjujesz większe wynagrodzenie.

          W Polsce transfery między jednostkami praktycznie nie istnieją. Jeśli do nich dochodzi, to często w przypadku, gdy ktoś się pokłóci z kimś w poprzedniej jednostce. Takie realia.

          • ~Marcin Przewloka 07.10.2024 14:32

            @KB

            W Wielkiej Brytanii mozliwosci negacjacji pensji profesorskiej istnieja, ale daleko im do tego, co mozna wynegocjowac w US. A jednak w UK wszystko, co robimy dla "community", czyli na przyklad ocena manuskryptow publikacji czy tez proposali grantowych, robimy calkowicie za darmo.
            Z grantu absolutnie nie ma zadnych dodatkowych zarobkow; mozna jednak ten grant uzyc przy awansie aby wejsc na wyzszy szczebelek w karierze lub w drabince plac.

            Swiat naukowy w Stanach jest bardzo efektywny w sensie konkurencyjnosci i wymuszania ciezkiej pracy w kierunku osiagniec naukowych, to prawda.

            • ~KB 07.10.2024 16:53

              Na co w takim razie idą pieniądzę z NCN, skoro w UK naukowcy recenzują projekty za darmo? W ramach oszczędności można wysyłać wnioski do recenzentów z UK. Chyba, że miał Pan na myśli jakieś inne proposale.

              Nikt, nigdzie nie dostaje pieniędzy za recenzje publikacji (pomijając vouchery z MDPI), co akurat uważam za scam, patrząc jak czasopisma żerują na naukowcach.

              • ~Marcin Przewloka 07.10.2024 17:25

                @KB

                Chodzilo mi o ocenianie grantow z instytucji brytyjskich (odpowiednikow NCN). Byc moze za review proposali z NCN w Wielkiej Brytanii naukowcy tez dostaja pieniadze. Tego nie wiem, bo nie ocenialem nigdy niczego z NCN, ale wielokrotnie ocenialem granty z UKRI i z Wellcome Trust.

                Chodzi mi generalnie o to, ze robienie review tylko dla kasy to nie jest najlepszy pomysl. Jak rowniez o to, ze naukowcy w Wielkiej Brytanii dostaja pieniadze z pensji, ale z niczego wiecej, chyba ze sa oficjalnie konsultantami dla instytucji, ktore placa za taka usluge. Nie otrzymujemy zadnych doplat z grantow, ktore otrzymalismy, w zadnej formie.
                Natomiast nie wiem, jak to dziala w innych krajach europejskich.

                • ~Profesor PAN 07.10.2024 17:48

                  Tak samo. Nie znam pokomunistycznego drobiazgu w rodzaju Litwy czy Łotwy, w znaczących krajach takich jak Niemcy, Francja, Włochy i Hiszpania pobieranie gotówki z grantu jest nie-do-po-myś-le-nia. Lepiej im o tym nie opowiadać, bo potraktują nas jak ludożerców.

  • ~Maria 06.10.2024 10:56

    To wszystko prawda, ale jednocześnie kolesiostwo powoduje, ze wiele finansowanych projektów jest bardzo słabych. Moze rozliczenia grantow powinny byc surowsze. Nie wiem, ale tak jest.

    • ~Mean Girl 07.10.2024 11:53

      "ale jednocześnie kolesiostwo powoduje, ze wiele finansowanych projektów jest bardzo słabych. "

      Proszę wskazać choć JEDEN przypadek kolesiostwa przy recenzji wniosku grantowego, a w efekcie przyznania finansowania w NCN.

  • ~Maciek 05.10.2024 21:01

    Gwoli przypomnienia. USA przeznaczają 679 mld USD na naukę rocznie, Chiny 551 mld USD, Japonia 182 mld USD, Republika Federalna Niemiec 143 mld USD, Francja 68,5 mld USD, Wielka Brytania 54,9 mld USD, Italia 36,6 mld USD. Natomiast Polska na szkolnictwo wyższe, naukę i rozwój circa 9 mld USD. Dzieli Nas przepaść finansowa względem czołowych potęg naukowych globu. Jesteśmy tutaj po prostu liliputem.

  • ~Profesor PAN 05.10.2024 11:39

    Proszę używać poprawnego słownictwa. Grant nie jest nagrodą, więc nie ma laureatów grantów. Są tylko beneficjenci.

    • ~Marcin Przewloka 06.10.2024 12:30

      @Profesor PAN

      Nie czepiajmy sie. Rzeczywiscie, w Polsce chyba sa tylko granty, ale w systemie brytyjskim jest wiele roznych grantow, ktore nazywaja sie "nagrody". Na przyklad
      Wellcome Trust - Early-Career Award
      MRC - Career development award
      British Skin Foundation - Young Investigator Award
      Cystic Fibrosis Trust - Development Awards
      I to sa pieniadze nie za osiagniecia juz dokonane, tylko regularne granty, o ktore sie aplikuje, i ktore trzeba "wygrac". Jak zwal, tal zwal.......

      • ~Profesor PAN 06.10.2024 13:12

        Czepiajmy się, bo już niektórzy promują hierarchię: furda artykuły, furda cytowania, furda inne osiągnięcia, ważne, kto wyżebrał ile kasy z Unii Europejskiej.

        A poza tym - nauka polega na rozróżnianiu, czyż nie? Dla nas profanów wszystkie te małe fruwające paskudztwa to muchi a a dla naukowców to są octówki, komarnice, muchy domowe i godzinami by wymieniać.

        Dlatego tek ważne jest by odróżnić nagrodę od grantu a laureata od beneficjenta. Oczywiście - nagroda może mieć formę grantu ale w przypadku ERC tak nie jest.