Aktualności
Życie akademickie
19 Lutego
Opublikowano: 2026-02-19

Najlepsi polscy naukowcy poza projektami z UE?

Udział najlepszych polskich naukowców w projektach badawczo-rozwojowych stanął pod znakiem zapytania. Powód? Obecna interpretacja wytycznych w programie Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki. – Bez zmiany podejścia grozi nam obniżenie jakości projektów badawczych, a nawet niewykorzystanie środków unijnych – alarmują rektorzy polskich uczelni.

W praktyce chodzi o brak możliwości finansowania z kosztów bezpośrednich projektów Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG) wynagrodzeń osób, które wykonują w projektach konkretne zadania merytoryczne – badawcze, eksperckie czy wdrożeniowe, a jednocześnie pełnią w uczelniach funkcje kierownicze.

Dwa różne podejścia

Instytucja Zarządzająca FENG (Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej) stoi na stanowisku, że wynagrodzenia takich osób nie mogą być rozliczane w kosztach bezpośrednich. Rektorzy podkreślają jednak, że zalecenia Komisji Europejskiej dotyczą zapobiegania podwójnemu finansowaniu kosztów zarządu, a nie zakazu finansowania pracy badawczej wykonywanej przez osoby pełniące funkcje organizacyjne.

Nie kwestionujemy zaleceń Komisji Europejskiej. Zależy nam na tym, aby były one stosowane zgodnie z ich rzeczywistym celem, czyli zapobieganiem podwójnemu finansowaniu. Nie powinno to jednak prowadzić do wykluczenia z pracy merytorycznej najwybitniejszych badaczy – wskazuje prof. Bogumiła Kaniewska, przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

Jeszcze w grudniu 2025 r. Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich alarmowała, że interpretacja IZ FENG nie określa ani katalogu, ani definicji kosztów zarządu w jednostce, a jedynie powołuje się na przykład konkursu Ścieżka SMART i brak możliwości wynagrodzenia w ramach kosztów bezpośrednich np. kierownika katedry lub dziekana, będącego jednocześnie członkiem zespołu B+R.

W polskich uczelniach funkcja dziekana, dyrektora instytutu czy kierownika katedry nie oznacza rezygnacji z pracy badawczej. Wręcz przeciwnie – to często osoby o najwyższym dorobku naukowym, które odpowiadają za koncepcję badań i jakość realizowanych projektów – podkreśla prof. Piotr Stepnowski, przewodniczący Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich.

Klasyfikować czynność, a nie stanowisko

Środowisko akademickie mówi jednym głosem. Z analizy prawnej przedstawionej Ministerstwu Funduszy i Rozwoju Regionalnego przez Uniwersytet Jagielloński jasno wynika, że obecna interpretacja IZ FENG wykracza poza zalecenia Komisji Europejskiej.

Odnoszą się one do rodzaju kosztu klasyfikowanego w oparciu o charakter czynności wykonywanej w ramach projektu, a nie do osoby, której koszt dotyczy, ani do funkcji, którą ta osoba pełni poza danym
projektem – mówi prof. Wojciech Macyk, prorektor UJ ds. nauki.

Co ciekawe, ten sam akt: Wytyczne dotyczące kwalifikowalności kosztów wydatków na lata 2021-2027 bywa interpretowany odmiennie przez instytucje zarządzające.

Te same wytyczne mają zastosowanie także do projektów FERS finansowanych ze środków EFS+. Instytucja FERS nie kwestionuje możliwości finansowania z kosztów bezpośrednich wynagrodzeń personelu projektu za wykonywanie czynności merytorycznych w sytuacji, gdy osoby te pełnią funkcje zarządcze lub kierownicze, niezwiązane z zarządzaniem projektem – zaznacza prorektor UJ.

Różne interpretacje są tym bardziej zaskakujące, że instytucje zarządzające są tym samym organem władzy publicznej. Sytuacja ta, jak dodaje prof. W. Macyk narusza fundamentalną zasadę demokratycznego państwa prawa, jaką jest pewność prawa, zapewniająca podmiotom bezpieczeństwo prawne, przewidywalność skutków działań oraz jednolite stosowanie przepisów przez organy państwa.

Ryzyko dla jakości projektów

Środowisko akademickie ostrzega, że obowiązywanie restrykcyjnej interpretacji może ograniczyć udział najbardziej doświadczonych badaczy w projektach B+R, utrudnić konstruowanie budżetów oraz zmniejszyć liczbę składanych wniosków.

Mówimy o realnej pracy badawczej wykonywanej w projekcie przez najlepszych ekspertów. Jeżeli nie będzie możliwości jej finansowania, jakość składanych wniosków i realizowanych projektów spadnie – zaznacza prof. Bogumiła Kaniewska, przewodnicząca KRASP.

W dłuższej perspektywie może to osłabić nie tylko konkurencyjność polskich uczelni, ale też efektywność
wykorzystania środków z UE. Dlatego uczelnie domagają się doprecyzowania interpretacji, tak aby osoby pełniące funkcje kierownicze mogły wykonywać w ramach projektów również czynności merytoryczne.

Jesteśmy gotowi do wspólnego wypracowania rozwiązania, które zabezpieczy zgodność z zaleceniami Komisji Europejskiej, a jednocześnie nie ograniczy potencjału polskiej nauki. Liczymy na pilny dialog z decydentami – podsumowuje prof. Bogumiła Kaniewska.

Stawka jest ogromna. Chodzi o efektywność wykorzystania środków europejskich przeznaczonych na rozwój badań i innowacji w Polsce.

MK, źródło: KRASP

Dyskusja (22 komentarzy)
  • ~f 20.02.2026 15:43

    Przesunięcie wybitnego naukowca na stanowisko administracyjne, żeby po godzinach robił naukę to niezwykła strata. Śmiem twierdzić, że przez to nie mamy Nagród Nobla, a w rankingach międzynarodowym naszej jednostki badawcze są nie najwyżej. Odciążmy tych wybitnych naukowców zostających decydentami na uczelniach przesuwając ich na stanowiska badawcze, a na stanowiska decyzyjne zatrudnijmy managerów nie związanych z nauką - manager ma zarządzać, a opinię domenową może dostarczyć ekspert lub ciało doradcze złożone z naukowców. Przecież w tym artykule nie chodzi o to, że w nauce panuje system feudalny i jeżeli naukowiec jest też decydentem, to przychylniej będzie patrzyła na grant (np. przeznaczy szczodre fundusze na administrację grantem; wykorzysta podległą mu jednostkę piszącą granty nakłaniając ją, aby pracowali dla niego; będzie udzielał środków na działalność badawczą tak, aby znalazł się na publikacjach lub w składzie zespołu projektowego grantu) w którym jest wpisany. Przecież Polska nauka jest ponad to....

  • ~prof. dr hab. ZS. 19.02.2026 16:19

    Zwykle pomysły komisji EU są kuriozalne. W tym jednak przypadku muszę przyznać że obostrzenia mają sens. To szansa dla młodych.
    Zapracowany rektor czy inny dziekan tygodniami nie ma czasu żeby choćby zajrzeć do labu. A co dopiero włączyć aparaturę.

  • ~Prof. z PAN 19.02.2026 14:40

    Chciałbym ostudzić emocje części komentujących. Ten absurdalny przepis eliminuje również kierowników katedr i zakładów naukowych, członków rad dyscyplin oraz kierowników różnych innych projektów, wykonywanych w uczelniach i instytutach. Są to osoby bardzo często odpowiedzialne za koncepcje nowych projektów oraz autorzy rozwiązań i technologii, które mogłyby być dalej rozwijane. Polska interpretacja tego absurdalnego przepisu eliminuje rzeczywistych twórców nowych rozwiązań z możliwości uczestnictwa merytorycznego w ich dalszym rozwoju. Czy te osoby mają się zrzec praw do opracowanych wcześniej rozwiązań i technologii, tak aby mogły je legalnie dalej rozwijać inne osoby? To jakiś absurd.
    Dlatego cieszę się, że ta sprawa została nagłośniona i mam nadzieję, że zostanie to ponownie przemyślane, co będzie skutkowało szybkimi zmianami.

  • ~Jakub Jasiczak (Porozumienie Spółek Celowych) 19.02.2026 13:39

    Ten sam problem mają jednostki transferu technologii. Prezesi spółek celowych i dyrektorzy centrów transferu technologii (a więc często najbardziej doświadczone osoby w tech-transferze!) nie mogą finansować realizacji przez siebie ZADAŃ BROKERSKICH ze środków Science4Business (np. wyjazdu do inwestora zagranicznego na rozmowy o inwestycji w rozwijaną na uczelni technologię), bo... i tutaj pojawia się magiczny argument zaleceń tajnego raportu pokontrolnego KE. Wygląda, jakby ktoś w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej na etapie jego tworzenia nie dopilnował sprawy, a teraz boi przyznać się do błędu i katastrofalnych skutków w dłuższym okresie. To nie jest problem tłustych kotów w nauce, jak pisze wielu komentujących, a realna bariera w rozwoju konkurencyjności kraju.

    • ~AN 20.02.2026 09:13

      Panie Jakubie, w jakiś sposób finansuje Pan ciagle wyjazdy i wycieczki. Dyrektor może zamiast jechać samemu wysłać swojego pracownika, bo zatrudnia najlepszych, nie? Inne wyjazdy moze pokryć z pieniedzy jakie na działalność CTT przekazuje uczelnia (% z subwencji wypracowanej przez prace badawcze i dydaktyczne). Sprowadzanie problemu do tłustych kotów doprowadzi tylko do tego, że moze pan chcieć jechać i rozmawiać o wdrożeniach, które będą musiały być odebrane naukowcom, bo oni nie mogą sfinansować zespołu badawczego jeśli są chociażby kierownikami innego projektu. Zapewne jeszcze mają nauczyć wszystkiego tych, którzy łapią się na finansowanie i mieliby ciągnąć temat. Za darmo technologie nie powstają. Pamiętajmy, że na uczelniach administracja ma wspierać działania naukowe, a nie działania naukowe mają być jakiekolwiek, byle administracja miała podstawę do rozrastania się.

      • ~Jakub Jasiczak (Porozumienie Spółek Celowych) 20.02.2026 13:39

        Bardzo stronniczy wpis, oderwany od realiów pracy CTT/SC. Proszę poświęcić choć 5 min. na sprawdzenie, co robi PSC dla naukowców. Połowę rzeczy robimy bez wynagrodzeń, pro-bono. "Jechanie" po całej administracji jest strasznie sztampowe i nie buduje przyszłości.

    • ~ZM 19.02.2026 14:14

      No faktycznie to nie jest problem tłustych kotów.

      To jest problem BARDZO tłustych kotów. Sprawa robi się naprawdę poważna.

  • ~ZM 19.02.2026 12:27

    Goście z UE nie chcą dawać nam grantów, gdyż wiedzą co tutaj w PL się gra. Każdy musi coś z tego mieć, nawet jak nic nie robi (niezależnie od rodzaju konkursu). I na tym polega kiepskość polskich "wniosków". Oni tam na Zachodzie, trochę przesadzają z lewackimi koncepcjami, ale pieniądze jednak ciągle umieją liczyć.

    • ~gfbvbf 19.02.2026 18:25

      Na zachodzie czy to prywatna firma jak przepali zainwestuje zle pieniadze to sie ciaga latami po sadach do odzyskania swojej kasy i nie ma zmiluj sie. Skrupulatnie licza kazde euro. W przypadku publicznych instytucji to samo - kasa przeplacona, kasa przepalona lub jakies machlojki wykryte - ciaganie po sadach az wydebia kazdy euro cent od winnego.
      Tylko Polska taka bogata jedzie na dlugach rzadowych i samorzadowych gdzie przepala sie kase w milionach lub rozkrada zadnej nie ma odpowiedzialnosci, bo coz szkodzi, ludzie i firmy zwroca w podatkach, lub wezmie sie kredyty w bankach albo funduszach miedzynarodowych. Kto bogatemu zabroni.

  • ~Et 19.02.2026 12:26

    Pełnoetatrowy rektor czy dziekan oczywiście, że jest w stanie brać wynagrodzenie za kierowanie 3 grantami na raz. Nawet 4 dodatki udźwignie. Ale branie wynagrodzenia to nie to samo co praca nad projektem.

  • ~Marta 19.02.2026 12:03

    A może jednak właśnie damy szansę młodszym pokoleniom wykazać się w tych projektach? Za wynagrodzeniem a nie za friko?

  • ~Nawigator 19.02.2026 11:41

    "W polskich uczelniach funkcja dziekana, dyrektora instytutu czy kierownika katedry nie oznacza rezygnacji z pracy badawczej. Wręcz przeciwnie – to często osoby o najwyższym dorobku naukowym". Dodajmy, że ten dorobek rośnie często właśnie dzięki ich pozycji i wymuszaniu wpisania ich udziału we wszystkim co tworzą ich "podwładni", nawet jeśli jedyne co robią to podpisywanie dokumentów/umów/itp. czego wymaga ścieżka administracyjna...

    • ~Matuzalem 19.02.2026 12:59

      A na dodatek ci wsxyscy funkcyjni, z racji uczestnictwa we wszelakich zespolach i komisjach, mają dostęp do informacji o atrakcyjnych projektach. Ci, nizej w hierarchii czesto nic i o tych projektach nie wiedzą. Komisja Europejska dobrze robi!

  • ~maciej 19.02.2026 11:34

    To może czas aby wszelkiej maści specjaliści od prawa/nauk prawnych nauczyli się formułować przepisy tak, aby można było je rozumieć wprost a nie interpretować?

    • ~dr-On 19.02.2026 13:58

      Cóż... jeden z moich Kolegów (już nie żyje), dr fizyki, którego los zamiast skierować go na etat adiunkta, skierował go na etat... bibliotekarza Wydziału Prawa jednego z uniwersytetów, opowiadał mi, jak to kiedyś rozmawiał z jakimś prawnikiem, chyba dr-em nauk prawnych. Tamten zapytał się go, czym zajmuje się fizyka. Kolega na to odparł, że badaniem i formułowaniem praw rządzących przyrodą. Na to pan prawnik odrzekł z dumą, "No, a my zajmujemy się tworzeniem prawa." Cóż, na miejscu owego Kolegi odpowiedziałbym tak: "Nie chwal się pan, bo NIE MA ZA BARDZO CZYM."

  • ~tfr4 19.02.2026 11:19

    Tak w polsce jest nadal ruski mir, ruska mentalnosc, ci co sie na panstwowym na urzedach maja kasa i sa elita. bo jedynym kapitalodawca w tym kraju sa instytucje publiczne, panstwo czy samorzad. Tak jak w rosji urzednik pan i wladca z kasa a petent to smiec. Tutaj nic sie nie zmieni za million lat swietlnych. Najlatwiej i najszybciej dorobic jest sie na panstwowym i nie ma zadnej odpowiedzialnosci za przepalanie milionow lub rozkradanie. nilkt nie oddaje kasy lub nie podzie siedziec. moralnosci zadnej w sciema katolickim kraju dzieki skorumpowanym sadom i prokuraturze ktora broni zlodzieji kretaczy i cwaniakow polglupkow i debili, bo nie jest ono egzekwowane, bo takie prawo uchwalaja politycy i stosuja prawnicy. Reszta mas spolecznych ma byc tylko platnikami podatkow i nic nie chciec od nich, od wyborow do wyborow aby zaglosowac na nich. Do tego feudalna mentalnosc Polakow. Tak beda sie dobrze bawic na panstwowym poki moga i tak to sie skonczy bo sa nize demograficzne. Ten kraj bedzie sie zwijal gospodarczo. Nikogo nic nie interesuje aby poprawic. Polacy maja byc narodem idiotow, aby potrafili pisac i czytac i liczyc do 10 oraz modlic sie. po co komu nauka? od cala tajemnica rozwiazana.

  • ~Przemo 19.02.2026 11:09

    Granty mają uczelniom pomagać w prowadzeniu badań, ale nie powinny ich zastępować w kwestii uzupełniania wynagrodzeń za pracę.
    Dlaczegóż to uczelnia nie może podnieść wynagrodzenia kierownikowi grantu jeśli uznaje to za uzasadnione?

    • ~xxx 20.02.2026 16:02

      Dokładnie! W budżecie grantu powinny być tylko wynagrodzenia dla doktorantów i postdoków.

    • ~Profesor PAN 19.02.2026 12:57

      Tak jest we wszystkich znaczących krajach poza Polską. Grant socjalny to zdecydowanie nasz wkład w światową naukę. Moim zdaniem - negatywny.

  • ~Profesor PAN 19.02.2026 10:46

    Przetłumaczcie to na polski - czy chodzi o to, by rektorzy i dziekani mogli zarabiać jeszcze więcej? Bardzo rozsądnie, nie ma to jak być bogatym w biednym kraju. Polska jednak bardzo różni się od Zachodu, oni mieli Rewolucję Francuską.

    • ~Jakub Jasiczak (Porozumienie Spółek Celowych) 19.02.2026 13:46

      Jeśli jest Pan faktycznie profesorem PAN, a przy okazji np. kierownikiem zespołu/laboratorium, to chodzi o to, żeby mógł Pan ze środków FENG realizować jakiekolwiek projekty. That simple! Także uważam, że pensje wielu rektorów nie są adekwatne do efektów rozwojowych uczelni, którymi zarządzają, ale ta narracja szkodzi tej konkretnej dyskusji.

      • ~Profesor PAN 19.02.2026 23:27

        Wie pan, ja już dawno temu przekroczyłem punkt Szilarda (do wyguglania co to jest), mnie to nie dotyczy. A młodszym współpracownikom zakazuję jakichkolwiek kontaktów z polską nauką instytucjonalną, dotąd się słuchali z korzyścią dla siebie.