Aktualności
Sprawy nauki
29 Września
Źródło: iStock
Opublikowano: 2025-09-29

Naukowcy w liście do władz: Stanowczo żądamy zwiększenia nakładów na badania

Stanowczo żądamy rewizji projektu budżetu na rok 2026 w celu zwiększenia nakładów na badania naukowe, w tym szczególnie podwyższenia dotacji dla Narodowego Centrum Nauki o minimum 400 mln zł oraz zagwarantowania corocznego wzrostu finansowania agencji w powiązaniu z PKB – piszą naukowcy w liście otwartym do prezydenta, premiera, wicepremierów, marszałków Sejmu i Senatu.

W ostatni piątek Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy budżetowej na 2026 rok. Przewidywane dochody państwa mają wynieść 647,2 mld zł, zaś wydatki – 918,9 mld zł. Skonsolidowana kwota nakładów na szkolnictwo wyższe i naukę została określona na poziomie 44,26 mld zł. W przeważającej części (41,12 mld zł) zostaną przeznaczone na zarządzanie systemem szkolnictwa wyższego i nauki, w tym kształcenie studentów, doktorantów i kadr naukowych (kwota ta obejmuje również wymianę stypendialną czy pomoc materialną dla studentów i doktorantów).

Zadania w tym zakresie realizuje kilka resortów. Gros tej sumy trafi oczywiście do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, w którego gestii będzie 33,7 mld zł, z czego aż 26,2 mld zł pochłoną wydatki na działalność dydaktyczną i badawczą (subwencja). W kwocie tej zawiera się także m.in. dotacja (również podmiotowa) dla Narodowego Centrum Nauki w wysokości 1,75 mld zł.

Na tę ostatnią pozycję naukowcy zwracają szczególną uwagę za każdym razem, gdy ogłaszany jest projekt nowego budżetu państwa. NCN to bowiem najważniejsza agencja grantowa finansująca badania podstawowe. Środki kierowane na ten cel są jednak od dłuższego czasu niewystarczające w stosunku do potrzeb naukowców. W 2021 roku wynosiły 1,27 mln zł, w kolejnych dwóch latach – prawie 1,4 mld zł, zaś w ub.r. – 1,64 mld zł. Efektem są malejące wskaźniki sukcesu. Jeszcze kilka lat temu ogólny wskaźnik oscylował wokół 25% (co oznacza, że finansowanie otrzymywał jeden projekt na cztery), a w 2023 roku w niektórych konkursach spadł poniżej 10%. Przyczyniło się do tego niskie finansowanie i rosnące koszty badań (m.in. wzrosły ceny usług i materiałów, a także aparatury badawczej).

W tym roku na projekty naukowe finansowane z grantów NCN zapisano 1,68 mld zł. Podobnej wielkości kwota widnieje w projekcie przyszłorocznego budżetu. Spotkało się to ze sprzeciwem środowiska naukowego, bo w praktyce to „zamrożenie” funduszy na badania. W liście otwartym do prezydenta, premiera, wicepremierów oraz marszałków Sejmu i Senatu naukowcy przypominają słowa przedstawicieli władz RP z ostatnich miesięcy.

Pod koniec sierpnia prezydent Karol Nawrocki mówił: „Rozwój nauki i technologii to nie tylko kwestia postępu, ale polska racja stanu w XXI wieku. Bez inwestycji w badania nie będziemy w stanie zapewnić bezpieczeństwa, dobrobytu i suwerenności naszego narodu”. Z kolei premier Donald Tusk w listopadzie ub.r. podkreślał: „Przyszłość naszego świata i wartości, na których nasz świat jest zbudowany […] będzie zależała od tego czy będziemy w stanie utrzymać Europę, w tym Polskę, na najwyższym poziomie, jeśli chodzi o kreatywność, innowacyjność, naukę, wiedzę”. Co więcej, w lutym szef rządu wraz z ministrem finansów Andrzejem Domańskim, ogłaszając strategię Polski na najbliższe lata, zaliczyli naukę do jednego z jej filarów. Kilka razy spotkali się też z naukowcami, by poznać ich oczekiwania.

Niestety, te ważkie słowa najważniejszych przedstawicieli polskich władz, prezentujące naukę jako klucz do przyszłości naszego państwa, stoją w zaskakującej sprzeczności z bieżącymi działaniami rządu. Przedstawiony projekt ustawy budżetowej na rok 2026, który przewiduje około 1% PKB na szkolnictwo wyższe i badania zmniejsza w wartościach realnych nakłady na naukę do najniższych w XXI wieku w relacji do PKB – piszą naukowcy w liście otwartym.

Jednocześnie z niepokojem odbierają zamrożenie dotacji dla NCN, co w praktyce „oznacza pogłębienie kryzysu badań podstawowych w Polsce, który z kolei zagraża fundamentom państwa: jego bezpieczeństwu, rozwojowi oraz przyszłości młodych pokoleń”. To o tyle zaskakujące, że jeszcze w lutym minister Domański uznał „pokolenie NCN”, a więc młodych, dynamicznych, wyróżniających się naukowców, za dowód, że konsekwentne inwestowanie w naukę przynosi efekty. Autorzy listu przywołują opublikowaną niedawno „Strategię Rozwoju Polski 2026–2035”, która  przewiduje utrzymywanie współczynnika sukcesu w grantach NCN na poziomie 25%.

Według doświadczenia agencji grantowych na świecie, to najbardziej efektywny poziom finansowania składanych wniosków. Poniżej tej wartości proces ewaluacji pochłania proporcjonalnie zbyt dużo zasobów oraz staje się mniej miarodajny (…) Planowane zamrożenie finansowania NCN oznacza, że świetne projekty naukowe, które mogłyby wzmocnić społeczeństwo, przemysł czy medycynę, nigdy nie zostaną zrealizowane w Polsce – konstatują naukowcy w liście do władz.

Dodają zarazem, że przyniesie to nieodwracalne konsekwencje w postaci utraty młodych talentów, osłabienia szkolnictwa wyższego i szkół doktorskich, rozwiązania nowatorskich zespołów badawczych, spadku pozycji Polski w europejskiej i światowej nauce oraz ograniczenia zarówno rozwoju, jak i wykorzystania potencjału państwa w obszarze zdrowia, obronności, energetyki, nowych technologii czy rozwiązań edukacyjnych i społecznych.

Badacze i badaczki zaznaczają, że mają pełną świadomość sytuacji za wschodnią granicą, lecz – ich zdaniem – bezpieczeństwo kraju nie może opierać się wyłącznie na liczbie żołnierzy i czołgów. Kluczem jest rozwijanie  nowoczesnych technologii, które mogą zapewnić przewagę na współczesnym polu walki oraz suwerenność kraju. Jednak równie istotne, co podkreślają, są obszary nauki, które pomagają zrozumieć złożoność współczesnych kryzysów i zagrożeń, przeciwdziałać dezinformacji, wzmacniać odporność i spójność społeczną oraz podejmować decyzje w warunkach niepewności.

Stabilne, odważne i długofalowe wsparcie nauki niezależnie od podziałów partyjnych jest niezbędne, by Polska mogła mądrze i skutecznie reagować na zagrożenia oraz planować i kształtować swoją przyszłość. Dlatego stanowczo żądamy rewizji projektu budżetu na rok 2026 w celu zwiększenia nakładów na badania naukowe w Polsce, w tym szczególnie podwyższenia dotacji dla Narodowego Centrum Nauki o minimum 400 mln zł (to kwota wskazywana przez Radę NCN – przyp. MK) oraz zagwarantowania corocznego wzrostu finansowania NCN w powiązaniu z PKB – czytamy w liście, który podpisali m.in. beneficjenci grantów European Research Council, laureaci Nagrody NCN czy stypendyści programu dla wybitnych młodych naukowców.

Postulat powiązania dotacji dla NCN z PKB przewija się już od pewnego czasu. Rok temu mówił o nim m.in. prof. Marcin Nowotny, jeden z uczestników specjalnego briefingu prasowego, podczas którego pytano, czy Polskę czeka naukowy polexit. Wtedy też projekt budżetu wywołał gwałtowną reakcję środowiska.

Jesteśmy dużym państwem, czołową europejską gospodarką, potrzebujemy programu modernizacyjnego, który będzie wykorzystywał nasz potencjał, sprawi, ze Polska stanie się krajem o silnej marce międzynarodowej. Dziś buduje się ją w rozwoju technologicznym i naukowym. Tak jak w NATO naszym obowiązkiem jest wydawać odpowiedni procent PKB na zbrojenia, tak analogicznie naszym obowiązkiem powinno być przekazywanie odpowiednio wysokiego procenta PKB na badania i rozwój – proponował Nowotny.

To właśnie w głównej mierze zaangażowanie sporej grupy naukowców w starania o dodatkowe środki na badania zaowocowało wówczas decyzją premiera o przekazaniu Narodowemu Centrum Nauki obligacji o wartości 500 mln złotych. Jeszcze wcześniejsza kampania o większe pieniądze na badania podstawowe zaczęła się w listopadzie 2022 roku, a zakończyła półtora roku później zwiększeniem budżetu agencji o 200 mln zł.

Narodowe Centrum Nauki finansuje badania podstawowe, czyli prace eksperymentalne lub teoretyczne podejmowane w celu zdobycia nowej wiedzy o podstawach zjawisk i obserwowalnych faktów, bez nastawienia na bezpośrednie zastosowanie komercyjne. Powstało w 2011 roku. Od tamtej pory ogłoszono już około ćwierć tysiąca konkursów i przyznano ponad 30 tys. grantów na łączną sumę 16,7 mld zł. Wśród laureatów konkursów jest blisko 23 tys. naukowców.

Mariusz Karwowski

List otwarty do władz w sprawie finansowania nauki

Dyskusja (40 komentarzy)
  • ~Franek 05.10.2025 20:47

    Część druga – Dokąd zmierzasz Polska Nauko. Mamy Polskie sprawdzone rozwiązania, o których powinno się oficjalnie mówić i popularyzować już w szkołach. Nie ma współczesnej konserwacji czegokolwiek bez wspomagania najnowszymi osiągnięciami technologicznymi. Budownictwo i jego konserwacja, odbudowa wymaga nie tylko wiedzy restauratora, lecz również wiedzy, z nowymi rozwiązaniami przyśpieszającymi okres renowacji jak również długo okresowe rozwiązania wtórnej eksploatacji. Zazdrościmy Chińczykom w ostatniej dekadzie ich szybkiego rozwoju i budowy tras komunikacyjnych w najbardziej ekstremalnych warunkach. O tym , że możne przyśpieszać proces dojrzewania betonów lanych, wiadomo było w Polsce w 2000 – 3, podczas badań siarko betonów. Świat nie stoi w miejscu - ,,Wykorzystanie energii mikrofalowej do przyspieszenia utwardzania betonu: przegląd Styczeń 2009 – Songklanakarin Jurnal of Science and Technology. Utwardzanie betonu lanego za pomocą mikrofalowego systemu grzewczego polega na wystawieniu świeżo wymieszanego betonu na działanie energii mikrofalowej, która szybko przyspiesza hydratację cementu i poprawia jego wczesną wytrzymałość oraz trwałość poprzez gęstszą mikrostrukturę. Technika ta zapewnia krótszy czas utwardzania i może prowadzić do bardziej równomiernego nagrzewania niż konwencjonalne utwardzanie parą, co potencjalnie oszczędza energię i czas poprzez aktywację składników cementu i tworzenie aktywnej wody poprzez efekty nietermiczne, a także termiczne. Jest kilkadziesiąt opracowań, w Polsce nadal przyjmowane jest z niedowierzaniem. Instytut Łukasiewicza w Krakowie dostał pokaźną kwotę na badania związane z budową bunkrów. Na pewno zespół dostanie ,,NOBLA”, ponieważ nikt jeszcze widocznie na Świecie nie budował bunkrów. Kolejnym zaniedbanym tematem jest metalurgia czarna, kolorowa, odlewnictwo przy wykorzystaniu mikrofali. Podobnie z odzyskiwaniem metali z elektrośmieci, odzyskiem AL. To JA uczyłem i zaraziłem technologiami mikrofalowymi Czechów, Rumunów, którzy opublikowali kilka prac. Tam się nie wyśmiewano. Podobnie w UK - Narodowe Centrum Przemysłowego Microwave przetwarzania (NCIMP) University of Nottingham -Email: ncimp@nottingham.ac.uk …… Microwave Treatment of Minerals and Ores - 5% of global electrical energy generation is used to grind rocks to liberate the valuable mineral phases. KGHM jest bardzo bogata skora lekceważy te i podobne rozwiązania które mogły by przynieść minimum 25 do 30% rentowności. Za sabotaż przemysłowy jeszcze w Polsce nikogo nie ukarano.
    COMMITTEE ON MICROWAVE PROCESSING OF MATERIALS: AN EMERGING
    INDUSTRIAL TECHNOLOGY - COMMISSION ON ENGINEERING AND TECHNICAL - Publication NMAB-473 - National Academy Washington, DC …..Przedstawiciele rządu: WILLIAM Koblencja, Advanced Research Projects Agency, Arlington,
    • ALAN DRAGOO, Department of Energy, Washington, DC, SUNIL DUTTA, National Aeronautics and Space Administration, Cleveland, Ohio. CHARLES LEE, Air Force Office of Scientific Research, Bolling Air Force Base, Washington,DC. WILLIAM MESSICK, Naval Surface Warfare Center, Silver Spring, Maryland. JOHN W. WALKIEWICZ, US Bureau of Mines, Reno, Nevada. WALTER ZUKAS, Army Materials Technology Laboratory, Watertown. Jest Afryka Południowa, Chiny, Japonia, Indie, Pakistan. Mikrofala jak się dzisiaj okazało to potężna broń. Amerykańska firma Epirus rozwija system Leonidas – emiter mikrofal przeznaczony do zwalczania dronów poprzez niszczenie ich elektroniki. Mogliśmy już w 1999 roku przystąpić do realizacji programu. Tłumaczyłem decydentom lecz zamiast zainteresowania traktowany byłem jak przygłup, i nadal jestem tak traktowany pomimo spotkania na Europejskim Kongresie Przemysłu i Energetyki 03- 04.06. 2024 KATOWICE. Proszę zapoznać się kto był uczestnikiem. To był temat wiodący. Był tam generał śp Waldemar Skrzypczak, Piotr Kisiel dyrektor Naczelny Rosomak S.A. Klepanie po plecach, uściski dłoni, wymiana wizytówek. Pierwszą suszarnię mikrofalową postawiłem w Zakładach Chemicznych w Pionkach w 1998 roku. Od projektu do uruchomienia w strefie Z1 potrzebowałem 3 miesiące. Suszone było CMC. Dzisiaj nie potrafimy szybko i bezpiecznie suszyć Nitrocelulozy podstawy materiałów potrzebnych do produkcji…. Najszybszy, najtańszy i najbezpieczniejszy, to mikrofala. Jest polska technologia zagospodarowania śmigieł z turbin wiatrowych, gdzie odpady dzisiaj mogą być wykorzystane do budowy drug z nawierzchnią jednowarstwową, budowy bunkrów, umocnień militarnych wytrzymalszych od siarko betonów. Wytrzymałość jest minimum 30 krotnie większa Jest technologia do recyklingu paneli fotowoltaicznych i odpadów szklanych. AL możemy topić o minimum 40% taniej. Lata kosmiczne dzielą nas w kompozytach, spiekach proszków, przy wykorzystaniu mikrofali. Żadna polska uczelnia nie zaprojektowała i nie wykonała pieca mikrofalowego muflowego, lub palnika mikrofalowego. Nie mamy fachowców, a JA już się nie liczę. Czyli szkolenie od podstaw i naśladownictwo, krótko streszczając plagiaty konstrukcyjne. Gdy proponowałem współpracę z użyczeniem sprzętu, okazywało się to nie realne. Za to realne było przeprowadzanie eksperymentów, badań na zwykłej najtańszej kuchence mikrofalowej którą szlag trafiał już przy drugim eksperymencie i koniec badań , bo rektora nie było stać na kolejną za kwotę 300,0 zł. Zachęcałem do wykonania oprzyrządowania do badań w własnym zakresie, które będą stanowiły podstawy do urealnienia technologii już w skali komercyjnej, nie badawczej. Palnik mikrofalowy zbudowany na przysłowiowym kolanie to rząd wielkości 1000,0 zł. Takim palnikiem można ciąć materiały kompozytowe, wspomagając się materiałem ferromagnetycznym. Mikrofala nie służy tylko do grzania wody. Piec mikrofalowy do 16000C. Można wykonać od 20 do 100 tysięcy zł. Suszarnię do warzyw i owoców, ryb, mięsa; 6 x 1 m o mocy 18 kW., można wykonać za 80 do 100 tys.zł. Nie ma przeszkód i nie mówimy o milionach na zakup sprzętu. Są to badania, najszybciej przynoszące efekty i zwrot kosztów inwestycyjnych od 2 tygodni do 6 miesięcy przy kwocie inwestycyjnej 6 miesięcy. Mogę udostępnić bardzo ciekawą i na czasie - Mikrofalowa obróbka materiałów. Autor: Samuel William Kingman Rozprawa doktorska przedstawiona na stopień DOCTOR OF ENGINEERING (Chemical Engineering) in the Faculty of Engineering at Stellenbosch University Supervisor Professor Steven Bradshaw MARCH 2018. Sponsorzy doktoratu; 1. Kumba Resources 2. Engineering and Physical Sciences Research Council, UK 3. Department for Trade and Industry, UK 4. Innovate UK 5. Shell 6. BP Chemicals 7. BP Exploration 8. Amerada Hess 9. British Gas 10.Rio Tinto 11.Anglo American 12.Placer Dome 13.BHP Billiton 14.Western Mining Ltd 15.E.ON 16.National Grid 17.British Coal Utilisation Research Association 18.AMIRA International 19.FP6 and FP7, European Commission 20.Teledyne - e2v 21.Department for Environment, Food and Rural Affairs 22.Johnson Matthey 23.Akzo Nobel 24.Outotec 25.Tomra Ore Sorting 26.Lachesis Venture Capital Fund. Kiedy dotrze na polskie uczelnie i polityków, że technologie grzejnictwa mikrofalowego to oszczędności w zużyciu energii o około 80% i poprawa sprawności 90%. Możecie mnie traktować jak człowieka z zaburzeniami, ale to JA dostaję zaproszenia na Kongresy, Wystawy i utrzymuję kontakty z placówkami. Narzekacie, ale to przecież WY tworzycie szkolnictwo wyższe i je budujecie. Wskazałem w jakim kierunku powinny iść rozwiązania w przemyśle, jakie powinny powstawać nowe zawody, i nie do wszystkiego potrzebne są miliony € lub $.

  • ~Franek 05.10.2025 20:46

    To jest część pierwsza mojego podsumowania POLSKIEJ NAUKI. .. Szanowni Państwo zastanawiałem się czy włączyć się do dyskusji i być kolejnym głosem, echem, w tej dyskusji o POLSKIEJ NAUCE. Pamiętam doskonale jak działał NOT i właściwie większość organizacji branżowych polskiego przemysłu. Jestem jednym z nielicznych który brał udział w programach redaktora Andrzeja Bobera, czy w TV Wrocław ,,Szare na Złote” i pisały o mnie miesięczniki branżowe. To dzięki mnie doszło do kalkulacji kosztów i zniknęło pojęcie -,,wyrób planowo deficytowy”. To już ponad 3 dekady jak polska nauka dostała w miejsce, gdzie kończą się plecy a zaczynają nogi. Przemiany ustrojowe to permanentny brak kasy i upolitycznianie nauki. Odwilż krótkotrwała, lata 1998 – 2003. Przypadek? – to okres powodzi stulecia w Polsce i tysiąc lecia na terenie Niemiec. Polscy wykładowcy dali się kupić za reklamy sponsorowane i teksty sponsorowane, dotyczące rozwiązań technologicznych, materiałów i chemii budowlanej niemieckiej, duńskiej. Tak technologie zachodnie i materiały wchodziły na rynek polski bez badań. Wystarczyły pozytywne opinie uczelni lub uznanych autorytetów. Posiadam jeszcze dokument - XLIV Konferencja Naukowa Komitetu Inżynierii Lądowej i Wodnej PAN i Komitetu Nauki PZITB pod patronatem Prezesa Rady Ministrów RP Jerzego Buzka - KRYNICA 98. Świadomie pomijane były polskie rozwiązania i krytykowane przez te same osoby, które opłacane były w dojcze markach. Pojawiło się kilkanaście miesięczników, kwartalników branżowych, sterowanych niewidzialną ręką rynku i kapitałem który nie znał narodowości. Uczestniczyłem w kilkunastu obronach prac inżynierskich i czterech doktoratach. Uściski dłoni, klepanie po plecach, dużo mowy, snucia perspektyw, pytania – czy jest zastrzeżenie? Przypomnę, że podobnie zniszczono inż. Jacka Karpińskiego. W kwiecie wieku, eksplozji intelektu, łatwiej było mu dogadywać się z wieprzkami, owcami i drobiem – wstyd. Podobnie było z Lucjanem Łągiewka, gdzie nad mechanizmem prostym jak konstrukcja cepa - Bezpiecznego Zderzaka pracowano na polskich Uczelniach prawie dekadę. Powstała tylko jedna praca doktorancka. W nagrodę trafił za polskie kraty. Jako przeprosiny miał dostać 10 milionów zł, na budowę ośrodka badawczego. W oczekiwaniu serce nie wytrzymało, i jak zwykle obiecanka. Proszę sprawdzić ile ciekawych rozwiązań gotowych do uruchomienia przepadło już na zawsze. Błękitny laser, Arsenek Galu, Nanorurki Węglowe, Grafen który miał gwarantować polskim seniorom wczasy pod palmami – tak obiecywał obecny Premier RP, publicznie. Lista autorów ich gotowych rozwiązań jest olbrzymia. Nie zniszczył ich tylko brak kasy. Towarzystwo się pozagryzało. Byłem zaproszony na Oxford, University of Cambridge, i widziałem podejście wykładowcy akademickiego, w tym profesorów do studentów pierwszego roku i ostatniego, przygotowań do obrony. Bardzo daleko nam do takiego poziomu. Nie piszę tego z sufitu ponieważ miałem okazję poznać i współpracować z wieloma profesorami i zespołami badawczymi w Polsce. Jestem tym ostatnim oryginałem, numerem 1 w technologiach mikrofalowych, wyśmiewanych w Polsce . Nie poważne traktowanie trwa po dziś dzień. Ostatni, prawdziwy przykład to konferencja on-line z NCBiR – Komisja ds. strategicznych programów badań naukowych i prac rozwojowych. Znalazł się ,,orzeł” który twierdził, że JA nie mam prawa zajmowania się tą technologią ponieważ nie mam uprawnień na swoje urządzenia które wydają tylko 3 instytuty na Świecie. Na moich 5 rozwiązaniach bazują Chińczycy. Program MicroDry jest wręcz wskazany do likwidacji szkód powodziowych – osuszanie sterylizacja od 2012 roku. Unia przeznaczyła na badania ponad 3 miliony € i cały program był i jest skierowany do programu 7, czyli MSP. W Polsce do 2012 roku łącznie przy wykorzystaniu moich głowic, wiedzy osuszono ponad 300 obiektów budowlanych i ponad 300 tysięcy dokumentacji, akt osobowych formatu A4. Pracowałem dla Rządu Saksonii w 2003-4 roku. Drezno – Galeria obrazów i porcelany, Katedra, Opera i wiele innych obiektów. Litwa – starówka, strefa Królewiecka, UK, Bułgaria, Czeska Republika. Rozmowy z poważnymi dziennikami, TV, Radio poza Polską. W sumie za technologie mikrofalowe posiadam 9 złotych Medali, uzyskanych na Targach Innowacji. Przestałem w nich uczestniczyć gdy przyjechałem na tereny wystawowe w nocy i zobaczyłem Chińczyków rozbierających eksponaty, robiących zdjęcia. Od nich też ma Spiżowego Słonia, Złoty i Srebrny Medal i bezproblemowy wjazd po poprzednim odwiedzeniu ich w Ambasadzie. Od Mera Paryża również mam za ratowanie Dziedzictwa Kultury Europejskiej. Czyli zapracowałem na to, ale jak widać nie w Polsce. Dzisiaj nie pozwala się pracować i wykorzystywać takich ludzi jak JA. Kto o tym decyduje? – Kretyn, bo inaczej nie można nazwać tej osoby. Technologie Mikrofalowe to ponad 40 tysięcy publikacji naukowych od 2007 do 2024 roku. Ponad 2500 tys patentów i wzorów. Polska jest jedynym krajem w Unii, która lekceważy zagrożenia związane z wilgocią w domach i skutkami zdrowotnymi. Przez ponad dwie dekady nie było nikogo kto wsparłby badania związane z ilością skażonego ścieku znajdującego się w obiekcie budowlanym po powodzi. Temat ten naświetlił – przedstawili nieżyjący już dr. Józef Adamowski z Politechniki Wrocławskiej, który uczestniczył od początku likwidacji szkód popowodziowych od 1997 roku, prof. Jerzy Olifierowicz autor termoinjekcji, dr. Wojciech Nawrot autor iniekcji solnej, i JA autor technologii osuszania i sterylizacji przy wykorzystaniu nagrzewnic mikrofalowych. Uświadamialiśmy, że mamy do czynienia z skażonymi ściekami w ilości od 5 tysięcy litrów do nawet 60 tysięcy. Wydano konkretne pieniądze na badania zdrowotne ludności na terenach zniszczonych przez powódź, na których wzrosło występowanie nowotworów, organogenezy, astmy, chorób skórnych. Opracowania Polskich Mykologów są dzisiaj tylko sztuką dla sztuki. Odsyłam do publikacji – money.pl – ,,Polacy mieszkają w chorych budynkach. Dane porażają”. W Polsce ok. 1/4 obywateli (ponad 9,4 mln osób) boryka się z tzw. syndromem chorych budynków, czyli z nieadekwatną temperaturą wewnątrz budynków, z przegrzanymi albo wyziębionymi pomieszczeniami, z niewystarczającym dostępem do światła dziennego, ze zbyt dużym natężeniem hałasu albo z wilgotnością i grzybem - mówi agencji Newseria Biznes Aleksandra Stępniak, public affairs Manager w VELUX Polska. Zespół pod kierunkiem prof. A J Pogorzelskiego określił, że na wskutek źle i niechlujnie przeprowadzonej termomodernizacji mamy ponad 12 milionów m2 do naprawy. Badania z roku 2008. Przy tak olbrzymich zasobach wiedzy w Polsce i Świecie, członkowie specjalnej komisji przy NCBiR (Narodowego Centrum Badań i Rozwoju) świadomie skazują ponad 2 miliony Polaków z terenów zniszczonych przez powódź w 2024 roku, na utratę zdrowia, śmierci, ( KK Art 162) co również się przekłada na koszty funkcjonowania służby zdrowia. To również degradacja majątku trwałego, o kosztach niewyobrażalnych, wliczając wartości historyczne. Gdzie w tym wszystkim jest PAN (POLSKA AKADEMIA NAUK).

  • ~Profesor PAN 02.10.2025 14:15

    Jest jedna rzecz, której nigdy nie mogłem zrozumieć: zarówno finansowanie statutowe jak NCN zasilają się z tej samej państwowej kieszeni. Które jest lepsze? Jeśli statutowe, zlikwidujmy NCN, jeśli NCN, zlikwidujmy finansowanie statutowe. Bo dzisiaj jest tak, że są dwa systemy ewaluacji nauki, które czasem są zgodne a najczęściej nie. Tak, wiem, że dzięki temu jest więcej państwowych posad ale wydawało mi się, że nie to jest celem nauki. Mylę się?

    • ~Przemo 02.10.2025 16:16

      To zależy od dziedziny i specyfiki pracy badawczej. W nauce dobrą rzeczą jest ciągłość pracy. To takie moje prywatne zdanie. W pracowniach biochemicznych czy genetycznych, każdego tygodnia musimy wydawać pieniądze, nie za dużo, ale ciągle, a granty to zwykle zbyt duże pieniądze na dziwnie krótki czas. Kiedy robimy sobie przerwy w pracy między grantami wypadamy z obiegu i jest tak jakbyśmy naszą poprzednio wykonaną pracę wyrzucili do toalety i spuścili wodę (nie ma powrotu, panta rei). Tu brak finansowania statutowego jest szkodliwy, chyba, że jest się szefem instytutu, ma się duży zespół i ciągłość grantów na zakładkę. Pozostałych badaczy można śmiało zwolnić.

      Inny problem to struktura wydatków. Jak w wojsku: są czołgi Abrams, ale nie ma serwisu, ani pieniędzy na amunicję, nie mówiąc o butach dla żołnierzy - jakoś sobie poradzą ;-)

      • ~Profesor PAN 02.10.2025 16:47

        No właśnie, system (państwowych) grantów w Europie trudno obronić. W Ameryce jest inaczej, tam grant jest jedyną możliwością rządu federalnego, by finansować naukę, tam jedyne uczelnie federalne to akademie wojskowe. Więc dlaczego cała nauka kręci się wokół grantów? Mnie to zalatuje kultem cargo.

        • ~Przemo 02.10.2025 17:58

          Mnie także. Zwłaszcza te centra "nowoczesnych lub zaawansowanych technologii" - same nazwy mówią wszystko, nawet nie trzeba podziwiać ich drogocennych marmurów, żeby się domyśleć, że to właśnie to.

  • ~marlew 01.10.2025 21:29

    Mnie zawsze zastanawia, dlaczego większość osób podpisująca petycje boi się ujawnić swoje nazwisko. Dotyczy to również petycji w sprawie finansowania nauki.

  • ~Betoniarka 01.10.2025 12:46

    W tych dyskusjach przewijają się wciąż te same nicki, a do tego dochodzą jeszcze trolle intelektualne, które ledwo potrafią sklecić coś po polsku, za to nie mają problemu z obrażaniem innych. Naprawdę zastanawiające jest to, że na forum akademickim pojawiają się wpisy, których styl i składnia bardziej pasują do forum przedszkolnego. Dlaczego nikt tego nie redaguje ani nie moderuje?

    • ~ rozklekotana ciężarówka 01.10.2025 17:53

      Trudno zrozumieć betoniarkę i jej składnie, taka rozklekotana i stara się "sklecić coś po polsku". Ani "nie redaguje ani nie moderuje?" jedynie żółcią pluje.

  • ~Młot na czarownice 30.09.2025 19:36

    Nic nie dadzą takie listy, gdyż brak im przełożenia politycznego. Naukowcy jako grupa zawodowa mają zrujnowaną reputację wskutek angażowania się w rozmaite paskudne działania, udział w propagandzie, opowiadanie się po stronie zagranicy w konfliktach Polski z innymi krajami, zwł. Niemcami, i ogólną sprzedajność i demoralizację. Społeczeństwo ma dobrostan naukowców w nosie i trudno się temu dziwić.
    Opowieści o znaczeniu gospodarczym nauki też są mocno przesadzone, bo większość dyscyplin uniwersyteckich i tak jest bezużyteczna. Co komu po produkcjach rozmaitych socjologów i kulturoznawców, genderystów i ekofilozofów? A oni i im podobni przeżerają sporą część nakładów na naukę. Sensowne byłoby ewentualne wspieranie nauk ścisłych i technicznych a nie wszystkich którzy się zgłoszą po pieniądze.

    • ~Młot na czarownice 02.10.2025 15:30

      Nie do Pana należy decydowanie, kto powinien w Polsce zajmować się nauka, zwłaszcza skoro jest Pan emigrantem. Co od roli nauk humanistycznych, chodzi mi o realnie współcześnie działających przedstawicieli tych dziedzin, którzy zamiast badać rzeczywistość mają ambicję ją kreować. Przykładem jest plaga genderyzmu, tolerancjonizmu, klimatyzmu i ekologizmu, która opanowała wydziały socjologii, literaturoznawstwa, psychologii itp., a stamtąd rozszerzyła się na dużą część społeczeństwa. Zatem finansowanie tych obszarów to samozatruwanie się Państwa. Warto też zauważyć, że nawet w krajach zachodnich toksyny ideologiczne wyprodukowane na wydziałach humanistycznych uniwersytetów doprowadziły tamtejsze społeczeństwa do degradacji umysłowej i bezbronności wobec zagrożeń, takich jak imigracja i groźba wojny. Więc nie mamy powodów do kompleksów, a w niektórych aspektach wręcz przeciwnie.

    • ~Maciek 01.10.2025 07:46

      @ Młot na czarownice,

      Serwuje pan kocopoły. W rankingu prestiżowych i cieszących się zaufaniem społecznym zawodów profesor uczelni wyższej, a zarazem reprezentant krajowego środowiska akademickiego i naukowego zajmuje wysoką 8 lokatę. To, że naukowcy uczestniczą w różnych debatach społecznych jako eksperci czy doradcy jest wskazane, gdyż społeczeństwo polskie nolens volens jest chłopskie z krwi i kości, a tym samym potrzebuje głosu świata nauki niczym drogowskazu. To nie Szwajcaria, Austria czy nawet moje Czechy. Poniżej ciekawy post umieścił pan Hubert Wojtasek, a skierowany do pana. Ja dodam tylko tyle, że nauki humanistyczne i społeczne są tak samo ważne, jak nauki internacjonalne. Ktoś kto tego nie rozumie, nie powinien zajmować się nauką.

    • ~Hubert Wojtasek 30.09.2025 21:30

      Należę do nauk ścisłych i przyrodniczych, ale jak widzę takie dyrdymały, to mi się włos jeży. Ponieważ 5 lat spędziłem w Japonii, to dla mnie takimi najbardziej wyraźnymi, praktycznymi zastosowaniami nauk społecznych są prace Ruth Benedict z okresu II wojny światowej, które wspierały działania armii amerykańskiej w wojnie na Pacyfiku, a potem władze okupacyjne po jej zakończeniu. Miały one może nie mniejsze znaczenie niż bomby atomowe zrzucone na Hiroshimę i Nagasaki, a raczej przyczyniły się do zmniejszenia liczby ofiar, a nie do jej zwiększenia. Tak dla niewtajemniczonych Ruth Benedict była antropologiem kulturowym - nie inżynierem, fizykiem, matematykiem, chemikiem. Nie budowała okrętów, bomb, nie projektowała radarów, nie rozwiązywała szyfrów. Studiowała kulturę Japonii.

      • ~Młot na czarownice 02.10.2025 15:32

        Niewielu u nas takich badaczy jak Ruth Benedict, raczej pełno Magdalen Śród, Janów Hartmanów i Ireneuszy Krzemińskich.

      • ~komentator (poprzedni) 01.10.2025 19:22

        Nie przeczę, że badania w dziedzinach humanistycznych, czy społecznych, też mają znaczenie. Tyle, że widzi Pan, w Polsce mamy sytuację dość specyficzną, o której już tutaj napisałem. NIE uważam, że niepotrzebna jest filozofia, historia, czy socjologia, nauki prawne itd. itd. NIE, są potrzebne, ale jest też potrzebne ZDROWOROZSĄDKOWE podejście do tematu i zastanowienie się NA CO STAĆ Polskę, jako państwo? Polska naprawdę zmarnowała MASĘ możliwości w postaci chociażby zdolnych ludzi, i DALEJ te możliwości marnuje. A wszystko to przy widocznym dużym nacisku na dziedziny humanistyczne, czy społeczne. I cóż... nadal jest tak, jak gdyby się nic nie stało. Inauguracje roku akad. odbyły się lub odbędą się kolejne, NIKT nie usiłuje dojrzeć sedna sprawy.
        SAM jestem fanem historii, m.in. właśnie II wojny światowej.
        Są takie znane powiedzenia: "Naród, który nie zna historii, ryzykuje jej powtórkę." oraz "Historia magistra vita est." - "Historia jest nauczycielką życia", ale jak ktoś przytomnie dodał "Ma ona mało uczniów" (w innej wersji "Nie ma ich wcale."). Otóż, żeby miała tych uczniów, ci uczniowie muszą potrafić krytycznie i LOGICZNIE rozumować. Niestety, mam wrażenie, że co trzeci, a nawet co drugi Iksiński w Polsce jest specjalistą od ferowania różnych pochopnych wyroków, w ogóle będąc przy tym na bakier z logicznym i KRYTYCZNYM rozumowaniem. A tych dwóch umiejętności uczą matematyka, fizyka i chemia. Tyle, że większość polskich Iksińskich wolałaby od nich uciec.

    • ~komentator (poprzedni) 30.09.2025 20:27

      Cyt."Opowieści o znaczeniu gospodarczym nauki też są mocno przesadzone, bo większość dyscyplin uniwersyteckich i tak jest bezużyteczna. Co komu po produkcjach rozmaitych socjologów i kulturoznawców, genderystów i ekofilozofów? A oni i im podobni przeżerają sporą część nakładów na naukę. Sensowne byłoby ewentualne wspieranie nauk ścisłych i technicznych a nie wszystkich którzy się zgłoszą po pieniądze."

      Tak, już o tym pisałem. Amatorzy uprawiania nauki poprzez pisaninę o-siamtym-i-owamtym tzn. o-czym-tylko-da-się-cokolwiek-napisać, czują się w polskich realiach, jak ryby w wodzie. Dużo "przysłużył się" tutaj komunizm. Komuniści z dziedzin humanistycznych i społecznych zrobili sobie taki matecznik, z którego mogli oddziaływać na całe środowisko akademickie. Wykorzystali polskie zamiłowanie do romantyzmu i historii, a przy tym niechęć społeczeństwa do dziedzin ścisłych. No to mamy to, co mamy.

  • ~dr-On 30.09.2025 14:58

    Powinni ten list sformułować tak:
    "My, niżej podpisani,
    dopraszamy się łaski Miłościwego/Miłościwej Rządzącego/Rządzącej Pana/Pani.
    O większą garść dukatów na badania,
    bo za dużo było już na ten temat gadania.
    Od lat tajniki świata zgłębiamy,
    i nierzadko 'guzik' z tego mamy.
    Czasem dumamy przy śniadaniu lub obiedzie lub kolacji,
    czy będziemy mieć z tego więcej, oprócz satysfakcji."
    :=) :=)

  • ~Przemo 30.09.2025 10:39

    Zwiększenie finansowania ma sens i powinno nastąpić, ale po naprawie systemu, w kierunku:
    1) pełnego wykorzystania zasobów (budynki i sprzęt stoją - pracowników brak - są ew. na pracy zdalnej ;-)
    2) jeśli 10 % badaczy ma granty, a pozostali nie, to znaczy, że te 90% zatrudnionych naukowców ma pusty przebieg, nazwany niedawno egzystencją.
    3) przerost administracji i kosmiczna sprawozdawczość - naukowcy powinni zajmować się nauką, a nie administracją.
    4) niski poziom nauczania - sytuacja, której nikt praktycznie nie kontroluje.
    5) zmniejszenie liczby osób przyjmowanych co roku na studia o przynajmniej 25%.

    Gdybyśmy zaczęli od punktu 5. może taki deal byłby dla wszystkich dobry: Zmniejszenie liczby przyjętych na studia = pieniądze zaoszczędzone z subwencji dla NCN?

    Moim zdaniem środowisko naukowe Polski powinno dojrzeć i przyglądać się funkcjonowaniu państwa jako całości i całemu budżetowi, skali zadłużania państwa i ogólnej niegospodarności, zamiast budzić się tylko wtedy, kiedy brakuje pieniędzy na nasze badania, które w większości rządu za bardzo nie interesują, poza możliwością lansowania się w mediach z myślą o kolejnych wyborach.

  • ~Jan 30.09.2025 10:10

    Żeby wejść złoty Polski wiek musimy zdewastować nasze szanse rozwojem wysoko marszowymi produktami w łańcuch wartości bez inwestycji w naukę i talenty nigdy nie przeskoczymy rozwoju zależnego

  • ~xxx 30.09.2025 04:52

    Moim zdaniem pieniądze nic nie zmienią. Polska "nauka" jest opanowana w 80% przez miernoty. Bez głębokiej reformy, usuwającej nieaktywnych naukowo ludzi (lub robiących badania marginalne, powtarzające badania innych), żadne pieniądze nie pomogą. Uczelniami, wydziałami, instytutami rządzą idioci, karierowicze. Oni nie mają pomysłu na naukę. Te pieniądze po prostu zostaną przejedzone. Pieniądze tak, ale dopiero bo głębokiej reformie.

    • ~Fidelio 30.09.2025 17:43

      Co ciekawe, zapoczątkowana mniej więcej reformami Kudryckiej punktoza miała wyeliminować miernoty (co to nie umieją publikować w prestiżowych zachodnich czasopismach), ale ostatecznie rozpleniła idiotów i karierowiczów rządzących uczelniami, wydziałami i instytutami.

      • ~MB 01.10.2025 12:33

        Niezupełnie: system został nagięty (i de facto wywrócony) przez rozdęte to granic ego humanistów. Słowem: gdyby pomysły Kurdyckiej i Gowina przeszły bez większych zmian, teraz sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej.

        • ~Fidelio 01.10.2025 21:03

          A co tu mieli do rzeczy humaniści? Jakie ego? Protestowali, bezskutecznie, przeciw systemowi wymyślonemu przez ścisłowców, którzy rzeczywiście wykazali się przy tym olbrzymim ego, ignorując oczywiste różnice między dziedzinami i widząc tylko czubek własnego nosa.

          • ~MB 02.10.2025 16:49

            Wszystko, ze zmianami na listach czasopism na czele. A wszystko dlatego, że towarzystwo też chciało mieć publikacje za 50 (później 200).

            Kolejny raz przypomnę: humanistyka to nie nauka.

            • ~Fidelio 02.10.2025 22:26

              A słońce to nie gwiazda.
              A taka np. historia to nauka, czy nie? Ma w miarę ścisły aparat, ściśle zakreślone rezultaty, które można weryfikować, itd.
              Zmiany na listach czasopism nie miały w ogóle przesądzającego wpływu na opłakane efekty tych reform. Sama zasada reform, prymitywna kwantyfikacja nauki, aksjomat konkurencyjności i obcinania pieniędzy na naukę i lista ministerialna jako taka, choćby była związana wyłącznie z IF, były patologiczne. Na efekty nie trzeba było w sumie długo czekać, a gdy dołączyły do tego zmiany na świecie - proliferacja komiksów z wysokimi wskaźnikami, w którym miernoty nawzajem cytowały swoje przyczynkarskie prace, los polskiej nauki został przypieczętowany. A zmiany na listach nie były robione wyłącznie pod humanistów.
              Humaniści byli niezadowoleni z reformy Kudryckiej z późn. zm. i jeszcze do Gowina chodzili na skargę (pamiętam zabawną historię, jak im rzekł "powiem brutalnie, ja nie jestem z PiS-u", że pomylili adres, a on tu jest wielki liberał - w dzieleniu państwowych pieniędzy).
              Naprawdę nie widzę sensu w zwalaniu winy za problemy, które nam zafundowano, na jakąś "nie-moją" grupę, która tych problemów nie stworzyła, ani nie stanowi tak strasznej konkurencji o pieniądze, a sama tych problemów najbardziej doświadcza.

          • ~STO 02.10.2025 07:40

            No tak, podstępni "ścisłowcy" przekupili "humanistów" poświęcając swoich studentów. Tym sposobem wszyscy studenci kierunków ścisłych i przyrodniczych muszą się bezwzględnie się "humanizować" w wymiarze 8ECTC na program studiów.

            • ~Fidelio 02.10.2025 16:42

              A na maturze też polski to był zawsze a matematyka - niekiedy.

    • ~dr-On 30.09.2025 12:57

      Pierwsze i trzecie zdanie jest prawdziwe. Natomiast ostrożnie co do tych 80%, że to miernoty i że cyt." Uczelniami, wydziałami, instytutami rządzą idioci, karierowicze." Uogólnianie bywa nierzadko krzywdzące. Po prostu, trendy w tzw. polskiej nauce są wyznaczone przez przede wszystkim (choć nie tylko), MENTALNOŚĆ polskiego społeczeństwa. A ono woli trzymać się w możliwie dużej odległości od dziedzin ścisłych. No to mamy SHUMANISZCZENIE tej polskiej nauki, wyrażające się poprzez to, że właściwie jak już ktoś napisał dzieło o np. myśli politycznej pana X. lub poglądach filozoficznych pani Y., czy o przemianach kulturowych, to jest już absolutnie nauka, tak, a więc poco tam zajmować się aż tak bardzo chemią, fizyką, matematyką, owszem, inwestujemy w te dziedziny, ale w sumie nic się nie stanie, jak np. 20 % ludzi chcących się w nich rozwijać naukowo, nie będzie miało takiej szansy. Co tam, przecież ich Koleżankom i Kolegom się udało - o NA PRZYKŁAD, tu mgr X1. robi doktorat z chemii organicznej u prof. dr hab.-a Y1., który wyśle X1 (już jako dr-a) na postdoca, a z kolei dr X2. zajmujący się fizyką, dostał nagrodę dla młodych naukowców, super, jest rozwój, dorzućmy jeszcze może z dwudziestu takich farciarzy, oni też będą realizować swój rozwój naukowy i... NA TYM KONIEC. Reszta nie ma tu czego szukać. Już nie ma dla was miejsca, nie ma. Bo są mgr, dr filozofii, historii, politologii, socjologii - całe rzesze. I oni TEŻ MUSZĄ mieć swoją szansę. No to, chemicy, fizycy i matematycy, idźcie do firm IT, i zastanawiajcie się nie nad dowodem twierdzenia, czy nad spinem cząstki, ale np. nad pętlą podwójną, czy potrójną w kodzie źródłowym: ma tam być "i-j+1", czy "i+j-1" ? Zastanawiajcie się nie nad równaniami Einsteina, czy nad generatorami jakiejś grupy Liego, czy nad promieniowaniem jakiegoś tam obiektu fizycznego, ale np. nad tym, jakiego wzorca projektowego użyć: adapter, most, a może fasada, może pyłek, może polecenie, a może jeszcze inny wzorzec? ITD. ITD.
      OK, tylko nie dziwmy się, że jest, jak jest. Przecież żaden Nawrocki, czy Tusk nie ma chyba o tych sprawach pojęcia.
      Poza tym, ten nieszczęsny FEUDALIZM tego całego systemu, w którym mgr i dr bez habilitacji są takim plebsem, który lepiej niech nie podskakuje. Za jakieś 24 godziny "biskupi" (tj. habilitowani) oraz "kardynałowie" (tj. profesorowie) nauki polskiej będą dumnie paradować na kolejnych inauguracjach roku akademickiego, a akademicki plebs (mgr i dr) będzie mógł tylko ich posłuchać i... nic więcej...

      • ~MB 02.10.2025 16:55

        A wystarczyło:
        1. zlikwidować PAN (prawie się udało w latach 90-tych),
        2. zlikwidować hablitację (były próby, najbliżej było chyba 15 lat temu),
        3. przyjąć klasyfikację anglosaską, w której mamy jasne rozróżnienie między nauką, humanistyką i sztuką.

        A tak: rzesze humanistów z przerośniętym ego, którym nikt nie powiedział, że jedynie dużo mówią (choć do powiedzenia nie mają zbyt wiele).

    • ~Maciek 30.09.2025 10:35

      @ xxx,

      No tak spotkały się dwa światy i mamy problem. Na przestrzeni 36 lat dyzmokracji nad Wisłą nakłady na naukę były skandalicznie niskie, choć reform szkolnictwa wyższego i nauki nie brakowało, ale niestety były bezkosztowe. Do końca tej dekady nie widać jakichkolwiek sensownych pieniędzy na rozwój polskiej nauki. Natomiast kadry akademickie i badawcze topnieją. Dotyczy to głównie młodych badaczek i badaczy. Uciekają do biznesu, gospodarki lub wyjeżdżają z kraju. Tym samym za 6-7 lat góra nie będzie komu pracować w jednostkach organizacyjnych uczelni wyższych, w instytutach badawczych i w instytutach naukowych PAN. Po prostu nie będzie co reformować. Pozostaną puste budynki i rojenia o kolejnych reformach po reformach.

    • ~WS 30.09.2025 08:58

      No jest to duży problem. Dla młodych na uczelniach nie ma miejsca, a starsi, którzy nic nie robią mają pewne posadki. Plus wydawanie całych środków przez ludzi na kierowniczych stanowiskach, którzy też badań naukowych nie prowadzą...

  • ~Profesor PAN 29.09.2025 23:21

    Po raz kolejny przypominam: nie ma laureatów grantów, są tylko beneficjenci. Mogą być laureaci nagród a granty nie są nagrodami, granty są grantami.

    • ~X 30.09.2025 08:16

      Ktoś pisał, może nawet Pan, że celem polskiej nauki nie są badania naukowe ale zdobywanie pieniędzy. Poza tym dostępność jest tak mała, że zdobycie środków na badania wygląda na nagrodę.

      • ~Profesor PAN 30.09.2025 08:30

        Niewątpliwie tak ale to nie jest coś, czym się powinniśmy szczycić. Powinniśmy się tego wstydzić.

  • ~lachim 29.09.2025 20:43

    W niektórych dyscyplinach nauka niesamowicie idzie do przodu pod względem złożoności problemów i wymaganych środków technicznych do prowadzenia badań i ten wzrost nie jest liniowy. Przepisy ustawiły nam poprzeczkę publikacyjną która ciągle się podnosi bo podąża za aktualnym stanem wiedzy i wyzwań technicznych a środki do realizacji to sobie poszukajcie sami. Obecnie sporo firm na świecie ma budżety rozwojowe znacznie większe niż cały budżet Polski na naukę. Do tego ogromne marnotrawstwo środków na publikacje w płatnych wydawnictwach typu MDPI. Czy ministerstwo nie może po prostu wyznaczać konkretnych tematów do zrealizowania, które najbardziej odpowiadają aktualnym potrzebom i zapewnić finansowanie? W tej chwili to wygląda tak: masz tu 10zł, kup 20 jajek, paczkę fajek i kilo szynki.

    • ~MB 01.10.2025 15:12

      "Czy ministerstwo nie może po prostu wyznaczać konkretnych tematów do zrealizowania, które najbardziej odpowiadają aktualnym potrzebom": PRL wiecznie żywa.

  • ~Ireneusz 29.09.2025 14:51

    Może rządząca lewica coś dorzuci do planowanego budżetu na SzW i N, ale trzeba pokazać efekty dotychczasowych wydatków 16,7 mld zł na NCN. POKAŻCIE EFEKTY GRANTÓW ABY UZASADNIĆ WZROST NAKŁADÓW FINANSOWYCH. KONKRETNE WYNIKI BADAŃ I ICH WPŁYW NA ROZWÓJ SPOŁECZNY I GOSPODARCZY POLSKI. OPUBLIKOWANIE 100 TYS. ARTYKUŁÓW TO EFEKT FINANSOWY TYLKO DLA WYDAWNICTW KTÓRE BIORĄ OPŁATY ZA PUBLIKOWANIE ARTYKUŁÓW NAUKOWYCH I MONOGRAFII.

    • ~Grześ 29.09.2025 16:05

      Też jestem ciekaw udowodnienia stawianej przez nas naukowców tezy: "Planowane zamrożenie finansowania NCN oznacza, że świetne projekty naukowe, które mogłyby wzmocnić społeczeństwo, przemysł czy medycynę, nigdy nie zostaną zrealizowane w Polsce". Jakie społeczeństwo i czyj przemysł i medycynę wzmocniły i wzmacniają projekty dotyczące czystych badań podstawowych, finansowane przez NCN?

    • ~Ireneusz 29.09.2025 15:53

      Teraz potrzebne są pieniądze na rozwój AI, ROBOTYKI I DRONÓW.

  • ~Pan Tadeusz 29.09.2025 14:40

    "nasz potencjał naukowy jest dużo poniżej naszych możliwości" - za Słownikiem Języka Polskiego:

    potencjał =
    1. tkwiący w kimś lub czymś zasób możliwości, zdolności;
    2. ogół elementów, środków ekonomicznych, pozostających do wykorzystania w jakimś celu;
    3. w fizyce: wielkość charakteryzująca stan pola elektrycznego, magnetycznego lub grawitacyjnego w danym punkcie