Aktualności
Sprawy nauki
15 Lutego
Źródło: MNiSW
Opublikowano: 2025-02-15

Naukowcy z premierem o problemach nauki

Dostosowanie zamówień publicznych do potrzeb badaczy, wprowadzenie mechanizmów pozwalających na zwiększenie liczby europejskich grantów dla Polaków, długofalowy plan finansowania Narodowego Centrum Nauki – między innymi na te tematy naukowcy rozmawiali w piątek z premierem Donaldem Tuskiem. Kolejne spotkanie w poniedziałek.

To już drugie takie spotkanie. Do pierwszego doszło 10 lutego po konferencji „Polska. Rok przełomu”, na której szef rządu zapowiedział, że inwestycje w naukę i badania mają być jednym z sześciu strategicznych filarów programu rozwoju kraju. O konkretnych rozwiązaniach na rzecz rozwoju polskiej nauki rozmawiano w piątek, 14 lutego, w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W spotkaniu, obok premiera, wzięli udział: marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, minister nauki i szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek oraz minister finansów Andrzej Domański. Obecni byli także: dyrektor Narodowego Centrum Nauki prof. Krzysztof Jóźwiak, a także: prof. Andrzej Jajszczyk (były dyrektor NCN i były wiceprzewodniczący European Research Council), prof. Michał Tomza (Uniwersytet Warszawski), prof. Natalia Letki (Uniwersytet Warszawski), prof. Krzysztof Fic (Politechnika Poznańska), prof. Krzysztof Pyrć (prezes-elekt Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, Uniwersytet Jagielloński).

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wspiera rozwiązania, które ułatwiają transfer wiedzy do gospodarki i wzmacniają konkurencyjność polskich firm. Nauka i innowacje muszą iść w parze z gospodarką, to gwarancja rozwoju zarówno sektora publicznego, jak i prywatnego – napisał po spotkaniu w serwisie X szef resortu nauki.

Jak udało nam się dowiedzieć, dyskusja dotyczyła m.in. problemów generowanych przez zamówienia publiczne. Naukowcom chodzi o poluzowanie gorsetu regulacji i odbiurokratyzowanie całego procesu. To postulaty, które środowisko zgłasza od dawna, ale wciąż nie udaje się ich zrealizować. „Zakup elementów aparatury badawczej, materiałów i odczynników naukowych, jeśli nie wyłączony z PZP [Prawo zamówień publicznych], to powinien być traktowany na warunkach uwzględniających specyfikę pracy naukowej”. „PZP daje możliwość wyłączenia pewnych aktywności naukowych z ustawy, ale obecne zapisy nie są jednoznaczne i nie obejmują większości wydatków”. „Zakup specjalistycznych odczynników, sprzętu oraz usług zgodnie z wymogami przepisów krajowych, w tym ustawy PZP, powoduje, że członkowie zespołów naukowych w czasie, kiedy powinni prowadzić badania, pisać wnioski czy dopracowywać współpracę z otoczeniem i rozwijać czy to koncepcję naukową, czy produkt, są zaangażowani w opis merytoryczny zamówienia niezbędny w procedurze zakupowej zgodnej z przepisami”.

To tylko kilka z wielu zgłoszeń, jakie wpłynęły na współorganizowaną przez nas rok temu akcję „Nauka do naprawy”. Jest szansa, że część z propozycji doczeka się wreszcie wdrożenia. Naukowcy podkreślali u premiera, że zapisy ustawy są często nadinterpretowane przez jednostki administrujące, co wiąże się bądź z nieuzasadnionymi ograniczeniami, bądź przedłużającymi się procedurami. To wpływa negatywnie na prowadzenie badań i realizację projektów. Zdaniem uczestników spotkania przydałby się podręcznik dobrych praktyk, w którym wskazane zostałoby prawidłowe zastosowanie konkretnych przepisów. Dałoby to z kolei instytucjom pewność, że postępują zgodnie z przepisami i w razie kontroli nie będą narażone na reperkusje związane z inną niż urzędowa interpretacją prawa. Badacze dodają, że wzorem niemieckich rozwiązań w PZP mogłoby się też pojawić więcej wykluczeń dla nauki.

 

Kolejną omawianą kwestią był mechanizm transfer of funds, polegający na transferze środków w ramach funduszy europejskich dla danego kraju członkowskiego. To element pakietu synergii, który pozwala wykorzystywać środki strukturalne w programie ramowym. Takie strategie funkcjonują między różnymi programami unijnymi. Komisja Europejska szuka synergii w obrębie badań i innowacji właśnie po to, aby można było te cele finansować z wielu źródeł. Z mechanizmu tego skorzystały już m.in. Litwa i Malta. Na czym polega? Decyzją danego kraju członkowskiego można przesunąć dostępne środki strukturalne bezpośrednio na rzecz wybranych instrumentów finansowanych z Horyzontu Europa, choćby konkursów o prestiżowe granty European Research Council, Maria Skłodowska-Curie Actions czy European Innovation Council. Nie chodzi tu przy tym o żadne dodatkowe pieniądze, lecz przełożenie funduszy zarezerwowanych i tak dla danego kraju, tyle że z jednego programu do innego. Ze środków tych w polskich jednostkach mogłyby być realizowane indywidualne projekty (tzw. mono beneficiary grants) dla badaczy startujących w konkursach i wysoko się w nich plasujących. Ta zmiana może być wprowadzona stosunkowo łatwo w ramach umowy partnerstwa między Polską a Unią Europejską.

Wśród tematów pojawił się także długofalowy plan finansowania Narodowego Centrum Nauki. Agencja co roku musi walczyć o więcej pieniędzy na badania podstawowe. W 2015 roku dotacja z budżetu wynosiła 871 mln złotych. Trzy lata później wzrosła do 1,226 mld. W 2022 roku podskoczyła do 1,392 mld złotych i na niezmienionym poziomie pozostała w kolejnym. O ile więc w latach 2015–18 budżet NCN wzrósł o ponad 40%, o tyle w kolejnych pięciu latach – o zaledwie 13%. W 2024 roku dotacja wyniosła 1,643 mld zł. Na ten rok przewidziano początkowo ledwie 50 mln zł więcej. Pod koniec listopada premier zapowiedział jednak przekazanie dodatkowo obligacji w wysokości pół miliarda. W rozmowach z szefem rządu naukowcy zabiegają teraz o stały wzrost finansowania Centrum. Z naszych informacji wynika, że jedną z propozycji leżących na stole jest ustawowe określenie wysokości dotacji przekazywanej z budżetu państwa. Co roku władze agencji miałyby wnioskować o konkretną kwotę zapewniającą odpowiednio wysoki wskaźnik sukcesu.

W trakcie piątkowego spotkania zastanawiano się także nad przyszłością Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, poruszono kwestię przeznaczenia większych środków na etap pośredni między badaniami podstawowymi a wdrożeniem (tzw. Proof of Concept), rozmawiano również o pomyśle uruchomienia ośrodka badawczego wzorowanego na katalońskiej ICREA. Do kolejnych rozmów naukowców z premierem ma dojść tuż po weekendzie.

Mariusz Karwowski

W poniedziałek na naszej stronie internetowej obszerny wywiad z wiceminister nauki Karoliną Zioło-Pużuk. Pytamy m.in. o fabryki artykułów, ewaluację, listę czasopism, dalszy los nowelizacji ustawy PSWiN, finansowanie sektora, system grantowy, obniżenie pensum… 

Dyskusja (86 komentarzy)
  • ~Marcin Przewloka 17.02.2025 12:06

    Wydaje mi sie, ze na spotkaniach, w ktorych uczestniczy premier, zebrani specjalisci powinni omawiac strategie rozwoju nauki polskiej.
    Dyskutowane powinny byc wieloletnie rozwiazania oparte na jakiejs strategii. To wlasnie chyba to obchodzi ministrow nauki i finansow, a nie sprawy "problemów generowanych przez zamówienia publiczne", czy tez "mechanizm transfer of funds".
    To, czego w Polsce brakuje, to wieloletniej, zintegrowanej strategii rozwoju badan naukowych na nastepne 10-15 lat. Wszystko inne znajdzie rozwiazanie, kiedy beda znane te priorytety.

    • ~Profesor PAN 17.02.2025 13:41

      W tym tekście jest zawarte jedno założenie - że pan premier chce coś zrobić.

      • ~Marcin Przewloka 17.02.2025 13:51

        @Profesor PAN

        No i oczywiscie, jak zwykle zreszta, ja zakladam, ze rzeczywiscie tak jest. :-)
        Wydaje mi sie, ze dyskusje pomiedzem premierem a ministrami powiny oscylowac wokol rzeczy wazniejszych, niz zamowienia publiczne. Nie mowie, ze te tematy sa niewazne, tylko zwracam uwage na fakt, ze czas premiera i ministrow jest ograniczony.

        • ~Profesor PAN 17.02.2025 14:08

          Pan wie oczywiście, że umiejętność przyjęcia odpowiednich założeń bardzo się liczy w pracy uczonego. Nie uczą tego niestety na żadnych kursach.

          • ~Marcin Przewloka 17.02.2025 14:59

            @Profesor PAN

            Tak, ale w przypadku tego eksperymentu moje osobiste bledy w przyjmowaniu pewnych (nieodpowiednich?) zalozen odbija sie mnie samym, a nie na przyklad na moich doktorantach, wiec ja akceptuje cene potencjalnej porazki w tym temacie. Nie pierwszej zreszta i zapewne nie ostatniej.
            Ale przyzna Pan, ze jednak istnieje niezerowa szansa na to, iz moje zalozenia sa poprawne?

            • ~Profesor PAN 17.02.2025 15:08

              Da się to zrobić empirycznie. Donald Tusk jest w polskiej polityce od kilkudziesięciu lat. Można sobie przypomieć, co mówił, co robił i policzyć korelację. Niech to każdy zrobi sam, ja nie będę podpowiadać.

              • ~Marcin Przewloka 17.02.2025 15:39

                @Profesor PAN

                Te ewentualne korelacje nie obejmuja potencjalnych przyszlych zachowan.
                Mysle, ze "nadzieja" to dosyc wazne zjawisko w zyciu kazdego czlowieka. A moze po prostu zbyt wiele razy ogladalem film "The Shawshank Redemption".....

                • ~Profesor PAN 17.02.2025 17:00

                  To rozmawiamy o nauce czy fantastyce filmowej?

                  • ~Marcin Przewloka 17.02.2025 19:35

                    @Profesor PAN

                    Wydaje mi sie, ze ani o jednym, ani o drugim, tak naprawde.
                    Zas co do meritum, czas pokaze.

  • ~Słoneczko 16.02.2025 20:39

    Proszę Państwa, bez ustalonej strategii dla rozwoju nauki jako zaplecza R and D dla polskich przedsiebiorców i administracji państwowej nie dojdziemy do niczego. Natychmiastowo:
    Ustalenie priorytetów rozwojowych Polski
    Uwolnienie nakładów na realizację TYLKO tych priorytetow,
    - gigantycznych!
    Dla studentów zamawianych kierunkow - nakaz opracowania w Polsce.

    Resztka na kroplówce - jak do tej pory. Aby jednak było przyjemniej - przywrocic demokrację na uczelniach. Jeden art na 4 lata, czyli jeden do ankiety. Skupić się na nowoczesnej dydaktyce!!! Zaś nauki teologiczne, prawo kanoniczne i itp. bez finansowania z budżetu...

    • ~KB 17.02.2025 02:23

      jeden art na 4 lata xD

      właśnie problemem nauki jest to, że jest za dużo osób dla których nawet takie wymaganie jest wyzwaniem.

      • ~Sloneczko 17.02.2025 09:27

        Tak - jeden art. Oryginalny, zaliczony tylko na jednego autora. Jak to jest problem, to do widzenia. Bez płaczu.

        Gdy zamykano gimnazja nikt nie płakał. Przypominam, że wydziały pedagogiczne nie uronily wtedy kropli...

        • ~John Kowalsky 17.02.2025 14:44

          Jeden "przeliczeniowy" artykuł jedno-osobowy lub 4 cztero-osobowe itp. w światowych journalach.
          Ale to wymaganie tylko dla 20 - 50% pracowników naukowych (zaleznie od typu uczelni). Pozostali pracownicy nauczyciele akademiccy jeden przeliczeniowy skrypt dydaktyczny na 5 lat. Na wszystkich mocnych zagranicznych uczelniach gdzie byłem tylko 20-30% ludzi pracowało pełną parą naukowo. Pozostali intensywnie uprawiając dydaktykę umożliwiali tamtym pierwszym zmniejszenie pensum dydaktycznego.
          Bardzo wiele skryptów i monografii dydaktycznych jest przestarzałych. Potrzebne sa tez zbiory zadań itp.

          • ~Słoneczko 17.02.2025 19:46

            Wlasnie tak. Oczywiście wszystko wymaga przemyślenia co do szczegółu.
            Szybko skończyłaby się patologia z pisaniem artykułów, spółdzielniami, itd.... A przecież o tym
            cały czas dyskutujemy.

            Zgadzam się również z tym, że szalenie brakuje nowoczesnych podręczników. Wiedza jest mocno rozproszona. Ale póki co za skrypt/podrecznik nie ma punktow ( lub jakieś ułamki).

            I jeszcze coś
            schizofreniczny jest w ogóle sam fakt, że zapłacone mamy tylko za dydaktykę ( och jak ochoczo podliczana każda godzinka) a wymagana jest nauka.... Przynajmniej na uczelniach.

            • ~John Kowalsky 17.02.2025 21:16

              Jednak skoro 20% nauczycieli akademickich jest w stanie pracować naukowo na światowym poziomie a pozostałe 80% nie, to wiadomo już, że ta większość woli aktualny układ udawanych kupowanych publikacji w czasopismach o obniżonych wymaganiach. Aby zauważyć publikacyjną inflację topiącą polskie uczelnie wystarczy wejść na strony czasopism "Energies", "Materials", "Sustainability" a nastepnie wpisać nazwy dużych polskich uczelni obserwując liczby publikacji z roku powiedzmy 2016 a następnie rok 2024.. Zauważymy wzrost o kilka tysięcy procent. Następnie wystarczy poczytać tytuły tych artykułów aby zorientować się że jakość tych wyników badań jest odwrotnie proporcjonalna do ich ilości.. Nic dziwnego że tak się stało. W pewnej chwili ktoś podbił ich punktacje ponad rozsądek.. I nie był to żaden minister - tylko komisja d/s czasopism zainteresowana mnożeniem miernych publikacji.
              W jaki zatem sposób 20% mniejszość może wygrać z 80% większością?

              • ~Słoneczko 17.02.2025 23:49

                Niestety zarówno dualizm punktowy czasopism jak I przymus slotow karzacy za współpracę wypaczył narzędzia ewakuacyjne..

                ...Może te 20% wcale nie musi wygrać. Na uczelniach musi być różna kadra. Dydaktyczna, naukowa I menadżerska. Przykład: Byłam na kilkumiesięcznych stażach na szwedzkim uniwersytecie ( 4 nagrody Nobla, w tym w 2023r.) I nie widziałam żeby każdy był od wszystkiego. W przeciwieństwie do naszej rzeczywistości, tam szanuje się zarówno dydaktykę i naukę. I ludzie w zależności od swoich preferencji, zdolności wybierają sobie ścieżkę zawodową. Nie musi być też setek studentów na roku aby mogli pracować jedni i drudzy. Dzisiaj raczej brakuje nam studentów, ale kilkanaście lat temu było ich bardzo dużo. Dlaczego? Przez system finansowania i fakt ze pieniądz szedł za studentem. To wypaczyło poziom nauczania.
                Teraz - z identycznych powodów - pogoni za finansowaniem statutowym - wypaczyliśmy naukę.

                Zasadniczy problem sprowadza się do poziomu finansowania i braku sensownych zasad zwykłego rozliczania postępów pracy. Dlatego tu się powtórzę... 1. Strategia, 2. Nakłady finansowe. 3. Szacunek (wyrażony jako procesy demokratyczne na uczelniach, zarobki, wolność naukowa, i sensowny czas na realizacje zadań). I wtedy możemy mówić o początku Innowacji i pionierskich idei.

  • ~Ireneusz 16.02.2025 14:45

    Jak zwykle przed wyborami środowisku naukowemu składane są liczne obietnice. A kluczowych decyzji dotyczących Uczelni od ponad roku nie ma. Można przypuszczać że w naszym środowisku będzie coraz trudniej trwać. A strategii rozwoju nie ma.

    • ~Ireneusz 16.02.2025 15:57

      Wszyscy potrzebujemy ENERGII MATERII I INFORMACJI (wiedzy, nowej wiedzy). Dlaczego w Polsce mamy najdroższą energię i gaz ziemny na świecie. Premier Polski może ten problem rozwiązać wycofując Polskę z ETS I ETS 2. Poprawimy i zwiększymy konkurencyjność Polski to będą środki finansowe na szkolnictwo i badania naukowe.

  • ~Fidelio 16.02.2025 11:56

    Szef NCN i były szef NCN w małym zespole. Hmm, coś jakby nadreprezentacja tej instytucji, nienajlepszy to znak.

    • ~Bik 18.02.2025 15:56

      Nadreprezentacja stolicy.

  • ~Ferdynand 15.02.2025 21:58

    Gdzie jest minister Wieczorek i minister Gdula? Kto ich powołał na te stanowiska, krasnoludki?

  • ~komentator 15.02.2025 19:21

    Ale po co nam jacyś naukowcy w Polsce jak są w Niemczech?

  • ~Mareczek 15.02.2025 19:05

    Dawno, dawno temu nauka i naukowcy mieli się dobrze. A potem przyszli Mierni i powiedzieli, że wiedzą jak nauką zarządzać. Było gorzej. A potem Mierni, którzy byli decydentami, ale przecie jednak chcieli być też naukowcami, zrobili z zarządzania nauką naukę. I było bardzo źle. A na koniec Mierni wraz z Politykami biedaczkę zagadali. Niech spoczywa w spokoju. Tylko co zrobią Mierni i Politycy? Należy mieć nadzieję, że wezmą się za rolnictwo i w końcu zeżrą sami siebie, jak innych już nie stanie. I będzie lepiej.

    • ~Profesor PAN 16.02.2025 19:15

      Kiedy były te czasy, kiedy nauka i naukowcy mieli się dobrze? Pracuję w nauce od lat 70-tych i nie pamiętam niczego podobnego. Mam sklerozę?

  • ~Paweł 15.02.2025 18:56

    Ogólnie polskim naukowcom brakuje finansowania zarówno w kontekście zarobków, jak i badań. Chcąc rozmawiać z ludźmi z przemysłu odnośnie wykonania badań nie powinno być tak, że patrzą na nas jak na żebraków. Obecnie jest przekonanie, iż za parę groszy naukowiec wszystko zrobi, tak aby jego budżet domowy się śpią.
    Spotkania organizowane są z dyrektorami, rektorami zazwyczaj będącymi już profesorami, ale większą część środowiska stanowią doktorzy i magistrzy. Dlaczego Ich nikt się nie zapyta jakie są problemy?

  • ~Ciekawy 15.02.2025 17:32

    Z jakiego powodu była tam Pani prof Letki?

    • ~Wt 17.02.2025 16:28

      Awansowała na profesora mając cały dorobek w liczbie 24 publikacji wieloautorskie. Ani jednego autorskiego art w dyscyplinie w kt Pan sitek, profesor głosował tytuł. Sami swoi

    • ~KB 16.02.2025 05:06

      Ale, że Jemielniaka nie zaprosili, to jak nie wziąć Dudka na mundial!

    • ~Repetitio 15.02.2025 20:09

      Też chciałbym znać odpowiedź na to pytanie.

    • ~Profesor PAN 15.02.2025 18:23

      Jak to rzekł Franz Maurer w kultowym filmie: Czasy się zmieniają ale pan zawsze jest w komisjach.

      Proszę się z tym pogodzić - pan do żadnej komisji nie trafi a są tacy, którzy wszędzie będą. Karma.

  • ~komentator 15.02.2025 15:53

    Proszę przyjrzeć się, KIM Z WYKSZTAŁCENIA była większość polskich polityków w ciągu ostatnich 30 lat. Okaże się, że przytłaczająca ich większość, to:
    1) ekonomiści
    2) humaniści (historycy, filozofowie etc.)
    3) politolodzy.

    PYTANIE: CO ludzie z takim wykształceniem wiedzą o wadze i znaczeniu dziedzin ścisłych ? Przecież dla nich przykładowo fizyka, to wyłącznie Einstein, Hawking i Skłodowska-Curie (niektórzy wymienią jeszcze Oppenheimera), czyli: teoria względności, czarne dziury, polon z radem, i bomba "atomowa". I tylko tyle.

  • ~Janusz 15.02.2025 15:49

    Ostatnim ministrem, który próbował wprowadzić zmiany na lepsze (inna sprawa, czy wszystko się udało), był Jarosław Gowin. Jego następcy to katastrofa – z Czarnkiem, którego trudno będzie przebić w reformach.

    Maciej Gdula zajmował się głównie Siecią Badawczą Łukasiewicz, choć jego ambicje sięgały reformy PAN – na szczęście jego kariera jako ministra już się skończyła. Dariusz Wieczorek – wiadomo. Obecny minister nauki nie został nawet zaproszony na pierwsze spotkanie z naukowcami, co może sugerować podejście premiera do jego roli – i pewnie słusznie. Jeśli sytuacja naukowców poprawi się dzięki „reformom” Panaa m inistra Kulaska, to kaktus mi na ręce wyrośnie.

    Najzabawniejsze są jednak „odkrycia naukowe”, których dokonano na tym spotkaniu. Jeśli Polska ma być krajem o wysokiej innowacyjności, konieczne są inwestycje w badania podstawowe oraz silniejsze powiązania nauki z przemysłem, rozwój spółek spinoff i komercjalizacja wyników badań, potrzebne jest dofinansowanie nauki, yada yada yada – naprawdę, nie wiedziałem o tym wszystkim. Spostrzeżenia te zostały potwierdzone na forum przez pAna Przewłokę i Pana Wacewicza.
    Ja dodam jeszcze taką prawdę (która już tako oczywista nie jest ), że możne warto by poprawić los finansowy naukowców -a zwłaszcza doktorantów!

    Podsumowując, może więc PAn Premier zacznie od powołania ministra (naukowcy i społeczeństwo nie maja ministra nauki), który rzeczywiście będzie dążył do konkretnych reform i będzie „z krwi i kości”. Jeśli obok konkretnego ministra nauki będzie Minister Domański, to może coś z tego wyjdzie.

    • ~KB 16.02.2025 05:04

      Minister Gowin historycznie odegrał istotną rolę w Polskiej nauce. Chciał wprowadzić rozwiązania, które funkcjonują w większości krajów rozwiniętych. Niestety, odbił się od betonu środowiska i pozostawił wiele furtek w ustawie, stąd implementacja na zasadzie "wprowadzić nowe, ale żeby działało po staremu". Jednak uderzenie w ten beton spowodowało powstanie pęknięć, które jeszcze potrzebują czasu żeby w końcu było normalnie.

    • ~Ireneusz 15.02.2025 21:14

      Gowin zlikwidował naukę polską - zlikwidował dyscypliny naukowe, zbudował bezsensowną punktozę. Zlikwidował stanowiska naukowe. Zastąpił je badawczymi . Obiecał wzrost finansowania tak jak teraz tusk obiecuje na spotkaniu z rektorami. W poniedziałek już nie będzie pamiętać i będzie jak było. To polityka.

    • ~Stary profesor 15.02.2025 20:43

      Gowin był szkodnikiem.
      Zniszczył kryteria.
      Vide: papiernia!
      Wraz z panią Kudrycką rozwinął tzw. punkozę.
      Nieumiejętnie określił powstanie rad dyscyplin (niby)naukowych utworzonych od lasa do sasa.
      Nie rozumiał specyficznej i zasadniczej różnicy w funkcjonowaniu np. teatrologii i nauki o materiałach, co mialo znaczenie w finansowaniu badań.
      Nie rozumiał czym jest etos funkcjonowania uniwersytetu i paradygmaty z tego wynikające.
      Można pisać bez końca i jeszcze wiele zostanie.
      W ostatnich kilkudziesięciu latach, z krótkimi wyjątkami,
      nauką i edukacją zajmowali się godni następcy tzw. lasecznika złośliwego.
      Osiągniecie dobra będzie trudne. W wielu ( niestety) przypadkach może nie obejść się bez radykalnych decyzji z - znowu niestety - bezwzględną realizacją.




  • ~Maciek 15.02.2025 14:29

    Najpierw trzeba zdefiniować gospodarkę, czyli w oparciu o jakie dziedziny wiedzy, życia mamy oprzeć nasz rozwój i skąd pozyskać nań fundusze. Ponadto należałoby zbudować od podstaw krajowy przemysł innowacyjny, który mógłby wdrażać do seryjnej produkcji polskie patenty i wynalazki, a potem w postaci gotowych produktów eksportować je na rynki globu. Tym bardziej, że maleje udział krajowych podmiotów gospodarczych w realnym PKB, gdyż nie tworzymy w żadnej dziedzinie odpowiedniego zaplecza, nawet jak realizujemy określone inwestycje. Na ogół tort konsumują zagraniczne firmy i przedsiębiorstwa. Kiepsko to wszystko wygląda po 35 latach naszej dyzmokracji.

    • ~kk 15.02.2025 15:07

      Skoro z innych krajów publikują w formie open acces, to należy wykładać tylko pieniądze na wdrażanie takich wyników. W Polsce ogólne jest tendencja coś tam zrobię niekoniecznie pożytecznego ale kasę musze wziąć.

      U schyłku PRL było bardzo dużo wniosków racjonalizatorskich, patentów wewnątrz zakładowych i nic z tego nie wyszło, bo zawsze mieli się znaleźć ci co mieli to dokończyć, albo okazywało się, że na papierze oszczędności były a faktycznie osiągnąć ich nie można było.

      Dziwnym trafem polski naukowiec nie potrafi swoich osiągnięć wdrożyć, gdy zachodni inżynier potrafi.

      Polski profesor profesor z Bangladeszu, profesor z Peru co za różnica, gdy nie potrafi z nauki wycisnąć korzyści w postaci super wdrożonego wynalazku czy start up-u.


      • ~KB 16.02.2025 04:57

        W Polsce nie ma "klimatu" dla innowacji, wdrożeń czy start-upów. W Stanach dobry pomysł już może pozyskać 1 mln dolarów dofinansowania, a kilka linijek kodu to już kilka milionów. W Polsce demonstrując prototyp ciężko o uzyskanie 100 tysięcy PLN na dalszy rozwój.

        Naukowcy są przynajmniej na tym samym poziomie, jednak ekosystem w którym funkcjonują jest zupełnie inny.

      • ~Maciek 15.02.2025 20:50

        @kk,

        Wie pan z tymi wdrożeniami wyników badań stosowanych do przemysłu i gospodarki bywa różnie. W przeszłości w tym przedmiocie byłem bardziej narwany, wydawało mi się, że jak już istnieje patent lub wynalazek, to droga do komercjalizacji stoi otworem, ale niestety byłem niedoinformowany. Dopiero w Republice Czeskiej dowiedziałem się, jak długa i kręta jest droga np. od prototypu do gotowego produktu, a przecież z tym nowym produktem trzeba jeszcze wyjść na rynki globu. To wszystko są gigantyczne koszty. W rzeczonym PRL-u jak pan wie istniało blisko 300 jednostek badawczo-rozwojowych plus liczne centra badawcze przy zakładach produkcyjnych, fabrykach i przedsiębiorstwach. Z komercjalizacją wyników badań naukowych stosowanych bywało różnie, ale nie brakowało wdrożeń. Wówczas mieliśmy np. przemysły wysokich technologii stanowiły one 28% ówczesnej gospodarki narodowej. Śmiem twierdzić, iż pod względem badań aplikacyjnych i wdrożeń PRL lepiej wypada niż III RP. Należy też pamiętać, że problemy z komercjalizacją badań ma praktycznie cała UE i Europa, zdecydowanie lepiej wygląda to w USA i Azji.

      • ~Marcin Przewloka 15.02.2025 15:21

        @kk

        Wydaje mi sie, ze ma Pan/Pani problem ze zrozumieniem tego, co to jest i czym zajmuje sie nauka.
        Mysle, ze w dyskusji o badaniach naukowych to jest wazne, abysmy mogli poruszac sie komfortowo w pewnej terminologii.

        Wklejam z Googla:
        Science - "the systematic study of the structure and behaviour of the physical and natural world through observation, experimentation, and the testing of theories against the evidence obtained."

        Prosze spojrzec powiedziec, gdzie tutaj jest cokolwiek o "korzyściach w postaci super wdrożonego wynalazku czy start up-u" ?

        • ~Ireneusz 15.02.2025 18:55

          W rzeczy samej

        • ~Grześ 15.02.2025 18:47

          A ja zadam Panu Marcinowi takie proste pytania, które pojawiają się w dyskusji o polskiej nauce już od kilkunastu lat:
          1) Czy Polskę stać obecnie na naukę dla nauki, czyli na badania podstawowe, których celem jest opisanie rzeczywistości, a często zaspokojenie ciekawości naukowca?
          2) Co polski podatnik finansujący badania podstawowe, uzyskuje w zamian i jak mu wytłumaczyć, że efekt tych badań, czyli publikacja w Nature stanowi dla niego wielką wartość?
          3) Jak ta drogocenna publikacja polskiego naukowca w Nature, zawierająca musowo znamienne stwierdzenie: The results of this research can potentially be applied in ..., przekłada się faktycznie na jakieś wdrożenie w Polsce, wynalazek, start up?
          4) Może jednak warto postąpić być może krótkowzrocznie i pozostawić uprawianie badań podstawowych innym, a skupić się w naukach technicznych i przyrodniczych na badaniach stosowanych i aplikacjach?
          Ja w swoich badaniach zawsze kieruję się zasadą, że to potrzeba jest matką wynalazku i egoistycznie w pierwszej kolejności staram się wdrożyć pomysł a dopiero później go ewentualnie opisać w publikacji. Opisanie reguł rządzących światem pozostawiam innym.

          • ~Fuzzy 17.02.2025 16:52

            Badania podstawowe są konieczne. Nawet, a zwłaszcza, gdy nie tłuszcza ich nie rozumie.

            Kilka lat temu pewnie co niektórzy mówili: po co komuś jakieś algorytmy z zakresu zaawansowanej matematyki? Dziś jest to podstawa AI, na której można zarobić miliony monet...

            • ~Grześ 17.02.2025 22:27

              Ta "tłuszcza" finansuje badania podstawowe, więc może dobrze żeby przynajmniej wiedziała że jej pieniądze nie idą w błoto, bo może się kiedyś zbiesić i zaprzestać finansowania.
              Czy aby na pewno te "jakieś algorytmy z zakresu zaawansowanej matematyki" odpowiadają definicji badań podstawowych: "Eksperymentalne lub teoretyczne prace podejmowane przede wszystkim w celu zdobycia nowej wiedzy o podstawach zjawisk i obserwowalnych faktów bez nastawienia na konkretne zastosowanie lub wykorzystanie"? Czy aby na pewno polscy naukowcy w ramach badań podstawowych tworzyli i upowszechniali te algorytmy, a teraz zarabiają na tym miliony monet?

          • ~Profesor PAN 16.02.2025 09:10

            "Czy Polskę stać obecnie na naukę dla nauki, czyli na badania podstawowe, których celem jest opisanie rzeczywistości, a często zaspokojenie ciekawości naukowca?"

            Polubił pa komunistyczą i pokomunistyczną nędzę? Poniekąd rozumiem, nędza usprawiedliwia wiele zachowań i postaw, które inaczej byłyby nie do zaakceptowania. Niektórzy wręcz się od tej nędzy mentalnie uzależnili.

            Ale mam złą wiadomość - Polska nie jest już bieda, jest średnio zamożnym europejskim krajem, gdzieś między Portugalią i Hiszpanią, zdecydowanie powyżej wszystkiego, co nazywamy trzecim światem. Polskę stać na wszystko, na co stać innych białych ludzi. A na naukę to stać nawet dużo od nas biedniejsze Chiny, Indie, Brazylię i Meksyk.

            • ~Grześ 17.02.2025 23:29

              A to dobre, że ja polubiłem komunistyczną i pokomunistyczną nędzę? Tak właściwie to nie było mi dane jej zaznać z racji wieku ale pamiętam, że kiedyś pewna aktorka ogłosiła pochopnie, że właśnie się komuna skończyła.
              Czy takie Chiny są od nas dużo biedniejsze to raczej mocno dyskusyjne, zależne od tego jak definiuje się biedę i czy w ogóle można porównywać w tym aspekcie te kraje. Generalnie to Chiny w ostatniej dekadzie zdecydowanie poprawiły swoją sytuacje gospodarczą ale śmiem twierdzić że nie dzięki zwiększeniu nakładów na badania podstawowe.
              A czy badania stosowane to dla Pana nauka?

          • ~Andrzej Jajszczyk 16.02.2025 07:26

            Badania podstawowe to przerabianie pieniędzy w wiedzę, a innowacje to przerabianie wiedzy w pieniądze. Czyli bez wiedzy nie ma innowacji.

            • ~Grześ 17.02.2025 15:39

              Wszystko się zgadza Panie Profesorze, tylko niestety przeważnie nie ten kto inwestuje w wiedzę (w badania podstawowe) czerpie z tego korzyści materialne. No chyba, że wierzy Pań że żyjemy wszyscy w globalnej wiosce, a kapitał nie ma narodowości?

          • ~Marcin Przewloka 16.02.2025 00:33

            @Grześ

            Przepraszam, ze nie bede rozwijal tych watkow, bo zwyczajnie nie ma tutaj na to miejsca.
            Bardzo wiec krotko napisze
            1) tak
            2) sredni polski podatnik nie wie, ze takie pismo "Nature" istnieje (i w tym temacie zapewne nie rozni sie od sredniego szwajcarskiego podatnika), wiec pytanie nie bardzo ma sens
            3) absolutnie nie musi sie przekladac; ale moze
            4) nie, nie warto

            Tym nie mniej, byc moze ciekawym watkiem, ktory Pan poruszyl, bylby ten zwiazany z punktem 4.
            Czy zna Pan przyklad jakiegos panstwa na swiecie, ktore z sukcesem podjelo strategie "pozostawienia uprawianie badań podstawowych innym, a skupienia się w naukach technicznych i przyrodniczych na badaniach stosowanych i aplikacjach"? Byloby chyba ciekawe porownac ten kraj (lub kraje) z Polska i zobaczyc, czy taka strategia mialaby szanse zadzialac na polskim gruncie.

          • ~Dorota 15.02.2025 23:57

            Wszystkie wielkie odkrycia naukowe zdarzyły się, bo ktoś był ciekawy jak świat działa. Aparat rentgenowski nie powstał dlatego, że ktoś chciał ludzkie ciało prześwietlić, tylko dlatego że ktoś był zafascynowany promieniowaniem.
            Naukowiec tworzy wiedzę, nie jest, a przynajmniej nie powinien być wyrobnikiem przemysłu. Ta wiedza trafia do artykułów naukowych, potem do książek. Jak ktoś ma potrzebę jakiegoś wynalazku, to niech sobie poczyta i ten wynalazek wynajdzie na podstawie wiedzy, którą stworzyli inni. Rozwiązywanie konkretnych problemów i te słynne wdrożenia powinny być domeną przemysłu i finansowane z budżetu innych ministerstw, nie Ministerstwa Nauki, bo z nauką mają niewiele wspólnego.
            Mam wrażenie, że powszechne jest mylenie badań naukowych z wynalazczością.

            • ~kk 16.02.2025 20:58

              To co Pan proponuje już było w PRL czysty komunizm i socjalistyczny podział pracy.

        • ~kk 15.02.2025 18:42

          A dlaczego czajnik gwiżdże lub dlaczego koniczyna jest tylko 3 listna - to o takich badaniach podstawowych ładne wchodzących w definicję, którą się Pan posługuje nie słyszał Pan ?

          • ~sqro 16.02.2025 15:06

            CO jest gorsze ignorancja czy arogancja?

            Dlaczego czajnik gwiżdżę - naukowiec odpowiadający na to pytanie potrafi zamodelować układ chaotyczny - dynamiki cieczy/gazów w warunkach przemian fazowych, zidentyfikować warunki brzegowe powstawania rozwiązań oscylacyjnych. Ktoś, kto zbuduje taki aparat badawczy potrafi rozwiązać trudne problemy w zakresie modelowania cieczy - jeśli przemysł zidentyfikuje potrzeby taki naukowiec potrafi dostarczyć rozwiązań których przeciętny inzynier raczej nie dygnie.

            Dlaczego koniczyna jest trójlistna - badania genetyczne też pan chce deprecjonować?

            • ~kk 16.02.2025 18:31

              Jakby było to potrzebne to na zachodzie dawno by było zbadane, ale jak widzę są tacy jak sqro, który będzie badał cokolwiek byle z tego mógł ciągnąć kasę. Czy nie wydaje się Panu, że polski naukowiec coraz częściej na myśl przywodzi pasożyta społecznego.

          • ~Marcin Przewloka 16.02.2025 00:45

            @kk

            Nie, nie slyszalem, ale moge sobie wyobrazic, ze takie istnieja.
            Tylko nie bardzo wiem, co z tego mialoby wynikac.

            Naukowcy robia rozne badania, czasami brzmia one smiesznie. Na przyklad tutaj mamy naukowo opracowane gotowanie jajek:
            www.nature.com/articles/s44172-024-00334-w
            opisane rowniez tutaj:
            www.bbc.co.uk/future/article/20250206-the-perfect-way-to-boil-an-egg-according-to-science

            Z tych badan mozna sie zapewne sporo nauczyc, ale nawet jesli nie, to nie nie jest cos, co spedzaloby sen z powiek wielu naukowcow lub instytucji finansujacych nauke. Odsetek takich "smiesznych" publikacji w calosci opublikowanej literatury naukowej jest naprawde znikomy. Ja osobiscie raczej przejmowalbym sie jakoscia publikacji naukowych, powtarzalnoscia wynikow opublikowanych w pracach naukowych. To rzeczywiscie jest nasz problem, a nie fakt, ze ktos badal, jak czajnik gwizdze.

  • ~Marcin Przewloka 15.02.2025 13:54

    "Nauka i innowacje muszą iść w parze z gospodarką, to gwarancja rozwoju zarówno sektora publicznego, jak i prywatnego"

    To jest prawda, ale trzeba dobrze przyjrzec sie tutaj znaczeniu wyrazu "muszą". Co to dokladnie znaczy "muszą" w tym kontekscie?
    Mam nadzieje, ze Polska wezmie przyklad z takich krajow, jak Szwajcaria czy Dania, gdzie badania podstawowe maja bardzo mocne wsparcie i z tego pozniej rodzi sie transfer wynikow i odkryc tych badan do przemyslu. Nie istnieje kraj, w ktorym rozwoj technologii ma sie swietnie, ale badania podstawowe nie sa odpowiednio wspierane.
    Zaryzykowalbym nawet stwierdzenie, ze bardzo dobry poziom badan podstawowych jest warunkiem koniecznym i wystarczajacym do dobrego poziomu transferu nowych technologii do przemyslu.

    • ~Sławomir Wacewicz 15.02.2025 15:00

      Zgadzam się - coś bardzo podobnego napisałem niżej i z odp. prof. Jajszczyka to także było tematem rozmów.

      • ~Marcin Przewloka 15.02.2025 15:36

        @Sławomir Wacewicz

        Pisze o tym dlatego, ze srodki sa ograniczone i trzeba je wydawac zgodnie z jakimis priorytetami.
        Tak wiec naprawde wazne jest ustalenie tych priorytetow.

        Czy ministerstwo jest w stanie stworzyc program naprawy, ktory by te priorytety uwzglednial? - tego nie wiem.

    • ~kk 15.02.2025 14:56

      Badania podstawowe były mocno finansowane w PRL

      • ~Marcin Przewloka 15.02.2025 15:15

        @kk

        Badania podstawowe NIE byly mocno finansowane w PRL.
        Przed dlugi czas w PRL miesieczna pensja wynosila odpowiednik 20 dolarow amerykanskich, i zaplecze naukowe bylo tak samo "dobrze" traktowane i finansowane. Naukowo, do Zachodu, polscy naukowcy mieli bardzo daleko.

        Ale tez moj komentarz powyzej w ogole nie o tym mowi.

        • ~kk 15.02.2025 18:52

          To co było finansowane według Pana w PRL skoro to co na rynku było opracowywane w firmach państwowych. Artykuły przecież naukowcy w PRL produkowali, ale nie zajmowali się wdrażaniem swoich wyników, bo od tego były zakłady pracy - taki socjalistyczny podział zadań był przecież, nie były to artykuły z zakresu badań podstawowych. W tym zakresie finasowania i prowadzenia badań kraje socjalistyczne wyprzedzały zachód, który takie rzeczy finansował w sposób minimalistyczny i w celu późniejszej komercji.

          • ~Marcin Przewloka 16.02.2025 11:34

            @kk

            Raczej nie mieszalbym tutaj czasow PRLu z obecnymi. To byly naprawde straszne czasy, i poziom badan naukowych rowniez to odzwierciedlal. Miedzy innymi dlatego naukowcy uciekali za granice przy byle okazji.
            Nalezy raczej spojrzec na to, co mamy dzisiaj i skupic sie na tym, jak poprawic i naprawic obecnie nie-dzialajacy system.

            • ~kk 16.02.2025 11:59

              Wystarczy wymagać 8 godzin pracy w jednym miejscu i tylko jedno miejsce zatrudnienia oraz wymagać pracy na sprzęcie.

              Humanistyka, nauki społeczne i prawo (to nie nauka - poziom jest żenująco niski krytycznego myślenia po tych studiach) nie powinny być finansowane przez Państwo polskie.

              Znajomość dzieł Mickiewicza nie wpływa na rozwój - dowód Niemcy pewnie nie widzą kto to Mickiewicz a lepiej naukowo stoją od Polski.

              • ~Marcin Przewloka 16.02.2025 17:56

                @kk

                Znowu zupelnie zmienia Pan temat dyskusji. I moim zdaniem znowu nie ma Pan racji.

                Edukacja na poziomie humanistycznym jest bardzo wazna.
                Domyslam sie, ze wie Pan, iz tytul 'PhD' wzial sie z laciny i oznacza "philosophiae doctor". Juz samo to o czyms mowi, tak?
                Najlepsze uczelnie na swiecie maja bardzo rozbudowane wydzialy humanistyczne i nauk spolecznych; o prawie juz nie wspomne. Tak wazne uczelnie nakierowane na rozwoj nowych technologii jak MIT maja rowniez takie wydzialy, poniewaz chca miec to w ofercie dla studentow zainteresowanych humanistyka, ale rowniez ich naukowcy z innych dziedzin musza miec wsparcie humanistow na wielu poziomach, na przyklad w bioetyce.
                Dla przykladu, prosze spojrzec tutaj:
                https://shass.mit.edu/
                Badania i publikowanie w tych dziedzinach wiedzy sa bardzo istotne dla spoleczenstwa i rozwoju cywilizacji, nie wiem czemu Pan je tak deprecjonuje.

                Nie moge sie odniesc do tego pomyslu "pracy 8 godzin dziennie w jednym miejscu" i "pracy na sprzęcie", bo nie bardzo rozumiem, o co chodzi w tej sugestii.

                • ~kk 16.02.2025 20:55

                  Jak naukowiec nie siedzi 8 godzin w pracy, to szuka innych możliwości pomnażania swego majątku. Tak jest w Polsce. A jak jego celem wówczas jest pomnażanie majątku i nie jest jego celem praca naukowa. Praca naukowca w Polsce od habilitacji to realizacja marzenia z PRL: zarabiać jak na zachodzie, pracować jak na wschodzi.. Jak się weźmie klika pensji za 3 dni pracy to wychodzi lepiej niż w USA (oczywiście w sile nabywczej waluty w danym kraju).


                  Depresja nauk humanistycznych wynika stąd, że poznawanie takiego a nie innego działa Mickiewicza nie przyczynia się do rozwoju nauki. Mickiewicza ma tylko znaczenie narodowe i nie wpływa na rozwój innych poetów z innych krajów.

                  MIT może mieć co chce w ofercie, ale na pewno ma to na czym zarabia.

                  • ~Marcin Przewloka 16.02.2025 23:00

                    @kk

                    Sztuka polega na tym, zeby naukowiec i chcial, i mogl, robic to, co pozwala na dokonywanie waznych odkryc. System powienien dostarczac raczej marchewek, niz kijow.
                    Podbijanie karty jak w fabryce z zeszlego stulecia nie poprawi jakosci nauki. Poprawa jakosci pracy powinna wyplywac z tego, ze sie to wszystkim oplaca. Na przyklad, uniwersytetowi powinno sie dalece bardziej oplacac zatrudnic dobrego naukowca, niz ziomala po znajomosci. Jesli tak by bylo, to nagle "znajomosci" przestalyby byc az takie cenne. Mechanizmy systemu powinny do tego zachecac, a nie zmuszac.

                    Chyba mamy naprawde bardzo rozne spojrzenie na to, jak widzimy nauke w dzisiejszych czasach.

                    • ~kk 17.02.2025 07:58

                      w Polsce wolność nauki jest gwarantowana konstytucją, więc naukowiec może robić co chce, aczkolwiek moim zdaniem to instytucja zatrudniające winna zakreślać kierunek badań, a naukowiec wybierać miejsce pracy.


                      W Chinach zasuwają co najmniej 8 ( inwigilacja totalna) nie podbijają, a jadą całą parą z nauką do przodu.

                      Widzę, że jest Pan zwolennikiem cwaniactwa w nauce.

                      Pitagoras czy Kopernik nie miał finansowania od państwa.

                      • ~Marcin Przewloka 17.02.2025 11:15

                        @kk

                        Czasy Pitagorasa i Kopernika skonczyly sie. Rowniez wielu znacznie pozniejszych uczonych pracowalo w innych warunkach, niz mamy obecnie. Trzeba starac sie stworzyc dobre srodowisko i warunki pracy naukowej w obecnych czasach.

                        Gdybym rzeczywiscie byl "zwolennikiem cwaniactwa w nauce", to nie siedzialbym teraz na pozycji w 100% wypracowanej przez siebie samego, bez znajomosci i wsparcia z zadnej strony (oprocz standardowych listow rekomendacyjnych), tylko korzystal z tego mojego "cwaniactwa"..
                        Nie bede dalej prowadzil z Panem konwersacji, poniewaz widze, ze w momencie, kiedy skonczyly sie Panu argumenty merytoryczne, zaczely sie te personalne. A nie po to tutaj jestem aby odbijac pileczke w ten sposob.

                        • ~kk 17.02.2025 11:39

                          W faszystowskich Niemczech naukowcy też pracowali w jednym miejscu.

                          Rak, który zżera polską naukę jest taki, że naukowcy polscy gonią za forsą, a publikacje służą im jako dymna zasłona, że pracują.

                          To nie do Pana, ale polski naukowiec coraz częściej kojarzy mi się z lumpen -inteligencją czy z nadczłowiekiem, który uważa że kasa mu się należy za produkcję makulatury.

                          Nie widzę sukcesów polskich naukowców poza nielicznymi wyjątkami. Nie widzę różnicy między polskim a urugwajskim profesorem., no poza tym, że polski ma więcej kasy na badania.

  • ~Profesor PAN 15.02.2025 13:06

    "Rozmawiano także o pomyśle ośrodka badawczego wzorowanego na katalońskiej ICREA."

    Świetny pomysł, Czarnek zrobił Akademię Kopernikańską ale przecież obecni rządzący też nie gęsi...

    • ~Maciek 15.02.2025 14:56

      Panie Profesorze,

      Akademia Kopernikańska została pomyślana jako pewna przeciwwaga dla PAN-u, choć jest to instytucja mikroskopijna względem Akademii. W przypadku instytucji naukowych na prestiż i zaufanie międzynarodowe pracuje się bardzo długo, co wiąże się z wypracowaniem odpowiedniego dorobku badawczego. Tutaj nie ma taryfy ulgowej.

      • ~Profesor PAN 15.02.2025 15:51

        A czym innym będzie ta cała polska ICREA? Też mikroskopijną przeciwwagą dla PAN-u bez tradycji za to z dobrymi pensjami.

        • ~Maciek 15.02.2025 16:47

          Panie Profesorze,

          Jestem przeciwnikiem tworzenia w nieskończoność nowych bytów i form organizacyjnych na mapie polskiej nauki, gdyż tych mamy dostatek. Uważam, że trzeba dokapitalizować krajowe placówki badawcze, a które już istnieją. Tutaj jest sporo zaniedbań po stronie polskiego państwa. Czym ma być polska ICREA? Szczerze mówiąc nie wiem, choć zapoznałem się już z jej katalońskim odpowiednikiem.

          • ~Profesor PAN 15.02.2025 17:01

            Czym ma być polska ICREA? Chyba dokładnie opisałem: mikroskopijną przeciwwagą dla PAN-u bez tradycji za to z dobrymi pensjami. Pewne nazwiska też mi chodzą po głowie ale ich nie wymienię z ostrożności procesowej.

            • ~Maciek 15.02.2025 21:04

              Panie Profesorze,

              Na razie polska ICREA nie istnieje, ale nawet jakby pojawiła się na horyzoncie, to będzie nowy byt, bez tradycji, dorobku, prestiżu, nie wspominając o zaufaniu międzynarodowym. To wszystko trzeba dopiero wypracować, a to są już nie lata, a dekady ciężkiej pracy. Poza tym, jak pan doskonale wie nowe byty powoływane w dyzmokratycznej Polsce nie cieszą się żywotnością. Jakieś przekleństwo czy fatum?

  • ~Marcin 15.02.2025 12:10

    Dobry skład reprezentacji naukowców. Jeśli wskazane przez nich kierunku zostały by wdrożone, to ruszymy się trochę do przodu.

    • ~Wanda 15.02.2025 16:52

      Skład ok tylko co robi tam Tomza? Fizyk twiterowiec. Przebijanie twita jako największe osiągnięcie

      • ~Profesor z Krakowa 16.02.2025 02:01

        Widzę, że ktoś tu siedzi na Twitterze, zamiast czytać artykułu prof. Tomzy.

  • ~Sławomir Wacewicz 15.02.2025 11:10

    "...transfer wiedzy do gospodarki i wzmacniają konkurencyjność polskich firm. Nauka i innowacje muszą iść w parze z gospodarką..."

    To fajnie brzmi, ale to jest podejście sprzed 1-2 dekad i niestety najczęściej łączy się z przestarzałym rozumieniem zarówno nauki, jak i gospodarki.
    Nauka owszem musi współpracować, ale z całym otoczeniem nieakademickim, a firmy są tylko wycinkiem tego pejzażu.
    Nauka to nie tylko nauki stosowane, bo one zawsze muszą rozwijać się na podłożu nauk badan podstawowcyh; aplikacje i wdrożenia są w pewnym sensie konsumentem badań podstawowych bo z nich czerpią know how. W 'ekosystemie' bez dobrze rozwiniętych badań podstawowych można np. bardzo dobrze korzystać z chata GPT, ale nie da się takiego narzędzia wymyslić.
    I wreszcie gospodarka często rozumiana jest jako przemysł, nie mówię nawet że fabryki, ale nawet jeśli włączymy do tego "game industry" to to nadal jest wąskie i stare rozumienie gospodarki.

    • ~Andsrzej Jajszczyk 15.02.2025 12:43

      Ależ o tym, o czym Pan pisze głównie rozmawialiśmy.

      • ~komentator 15.02.2025 15:56

        Trzeba było się zapytać pana premiera, historyka z wykształcenia, z czym jemu i jego partyjnym koleżankom i kolegom, kojarzą się fizyka i matematyka.

      • ~JK 15.02.2025 14:50

        A o podwyżkach też Państwo rozmawiali? Bo jak tak dalej pójdzie, to nauczyciel będzie zarabiać więcej niż profesor belwederski.

      • ~Sławomir Wacewicz 15.02.2025 13:34

        "Ależ o tym, o czym Pan pisze głównie rozmawialiśmy. "

        Skoro tak, to tylko się cieszyć!

        • ~Zosia 15.02.2025 17:59

          W naszym kraju nikt, albo niewielu jest zainteresowanych wdrożeniem innowacji, czy patentów. Wszystko co obce budzi zachwyt, a co nasze brak szacunku. Taki też obraz naukowca wykreowały media. To przykre, ale prawdziwe

          • ~komentator 18.02.2025 17:42

            Większość polskiego społeczeństwa nie wie, jaka jest droga od pomysłu do wynalazku, że NAJPIERW musi być ZBADANE dane zjawisko w biologii, chemii, fizyce, medycynie, naukach technicznych, A POTEM dopiero ktoś wpada na pomysł "A może by tak to wykorzystać w taki-a-taki sposób?".
            J.J. Thomson badając promienie katodowe przy pomocy swojej aparatury, raczej nie przewidywał że jego aparatura stanie się kiedyś prototypem kineskopu telewizyjnego i komputerowego. Podobnie np. ci którzy badali własności elektrooptyczne ciekłych kryształów, nie myśleli o smartfonach, w których ekranach dotykowych właśnie TO zjawisko (znikanie płaszczyzny polaryzacji światła w ciekłych kryształach), ma zastosowanie.
            Wielu Iksińskich nawet NIE DOMYŚLA SIĘ, jak wygląda rozwój nauki.

          • ~Iwa 15.02.2025 20:05

            Należałoby przyjrzeć się całemu systemowi a szczególnie, kto jest teraz naukowcem , kto i za co dostaje doktorat czy habilitacje, ich jakość i poziom, niestety nikt ich nie sprawdza w Ministerstwie, nie filturje, stàd nadużycia na samych uczelniach, w majestacie prawa.I pojawiają się nowi naukowcy o znikomej, udawanej wiedzy i często nic za tym nie idzie, więc co oni mają wdrażać i rozwijać, jeśli pojawia się naukowiec ( prawdziwy) nie docenia się go, nie szanuje, reszta mniej zdolnych mu zazdrości i niestety musi do reszty mniej zdolnych się dostosować, a to nie pozwala mu się tworzyć prawdziwej nauki
            no bo skoro jego przełożeni rządzą jego subwencją, ścieżką rozwoju, narzucają miliony godzin dydaktycznych , niwelują jego pomysły ( bo tak i bo na tym się nie znają) i od nich zależy i innych struktur (np. kolegium, rady itp.) czy może prawdziwy naukowiec np. kogoś z zagranicy zaprosić, czy kupić sprzęt, wesprzeć doktorantów itp....to o czym my mówimy!
            Większość z nich powołuje X rady, X zbędnych spotkań i dużo gada, bo ci co chcą coś zrobić i robią to pracują za granicą lub już wyemigrowało, ktoś ich tam w świecie docenił i odnalazł, pozwolił im po prostu tworzyć spokojnie naukę!
            Nauka Polska jak nauka?