Aktualności
Sprawy nauki
23 Lipca
Źródło: archiwum prywatne
Opublikowano: 2026-07-23

Ocena, której mogłoby nie być

Czy wyniki tej ewaluacji mówią coś istotnego naszemu środowisku akademickiemu? Moim zdaniem tak. Przede wszystkim to, że ministerstwo nie dysponuje narzędziem sprawdzającym jakość badań naukowych w odniesieniu do realnego, światowego i krajowego dyskursu naukowego – pisze w komentarzu dla FA prof. Przemysław Wiszewski z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ogłosiło wyniki ewaluacji jakości działalności naukowej za lata 2022–2025. Nie kryłem swojego sceptycyzmu co do sensu przeprowadzania oceny według zasad ustalonych co prawda przez ministra Jarosława Gowina, ale kreatywnie zmodyfikowanych przez ministra Przemysława Czarnka. Wpływ tego ostatniego na procedurę oceny i system punktowania osiągnięć publikacyjnych nie został odwrócony przez nowe kierownictwo resortu. Podkreślałem, że w rezultacie otrzymamy wyniki, które – podobnie jak ewaluacja sprzed czterech lat – nie dadzą nam realnego obrazu jakości badań naukowych prowadzonych w dyscyplinach na poszczególnych uczelniach i w instytutach. Uważam, że się nie pomyliłem.

Dobrym tego przykładem jest moja własna dyscyplina – historia. Z jednej strony licząca wielu pracowników dyscyplina z dużej uczelni otrzymuje kategorię B+. Taką samą jak Instytut Historii PAN. I to pomimo licznych publikacji o międzynarodowym wpływie i pozyskiwania środków na badania w uznanych konkursach grantowych przez naukowców z obu jednostek. Z drugiej strony mała, ledwie kilkunastoosobowa dyscyplina w niewielkiej uczelni otrzymuje kategorię A. Pomimo braku w ewaluowanym okresie jakiejkolwiek monografii lub pracy zbiorowej wydanej w uznanym wydawnictwie zagranicznym i jednym (sic!) projekcie pozyskanym w konkursie grantowym w ciągu czterech lat. Nie dyskryminuję tej uczelni, przeciwnie, doceniam wysiłek i zmotywowanie pracowników i ich wpływ na lokalne środowisko. Ale nie mam wątpliwości, na podstawie dorobku prezentowanego w uczelnianym systemie zarządzania informacją naukową, że wpływ tego zespołu badaczy na naukę jest nieproporcjonalnie mniejszy niż wspomnianych wyżej, których jakość badań oceniono na B+. I to nie w zakresie liczb, lecz jakości dorobku.

Co więc mierzy nam prezentowany zestaw „kategorii jakości badań naukowych”? Przede wszystkim sprawność lokalnych menadżerów uczelni i jednostek PAN: na ile byli w stanie odpowiednio zachęcać swoich podwładnych do wpisywania się w zasady wskazywane przez ministerstwo i w jakim stopniu odpowiednio kierowali procesem przygotowywania danych na użytek systemu ewaluacji. W jakiejś mierze wskaźniki obrazują też zmotywowanie samych pracowników do działania w zgodzie z wymaganiami resortu. Ale jakość badań naukowych? Tu jestem bezradny. Absurdalna punktacja czasopism, oderwanie oceny od funkcjonowania badań w dyskursie naukowym, możliwość ręcznego sterowania wynikami przez ministra i Komisję Ewaluacji Nauki (mam nadzieję, że tym razem go nie było, ale gorzkie wspomnienia poprzedniej edycji oceny nie zostawiają wiele złudzeń) – wszystko to czyni całą procedurę mocno problematyczną. Mówiąc najprościej, jest to obraz nauki, na jaki stać polską klasę polityczną. Tym obrazem zadaje ona kłam i wzmaga dumę. Tu i tam.

Interesującym w tym kontekście jest spojrzenie na wyniki dziesięciu uczelni, które zwyciężyły w konkursie IDUB. Przypomnijmy, w październiku 2019 roku ogłoszono listę 10 uczelni, które w kolejnych latach miały otrzymywać dodatkowe 10% subwencji (z 2020 r.) na realizację programów zgłoszonych w konkursie. Programy te miały budować fundamenty pod przekształcenie jednostek w uczelnie badawcze, w których wyraźnie zdefiniowane zostałyby obszary doskonałości naukowej. Przekładając to na język wskaźników ewaluacyjnych: w okresie oceny uczelnie te dostawały znaczny zastrzyk finansowy, który miał wspierać prowadzenie badań. To wsparcie powinno znaleźć odbicie w wynikach jakości badań ustalanych według hierarchii określonej przez MNiSW. Czyli uczelnie te powinny radykalnie, a przynajmniej znacząco, zwiększyć liczbę swoich dyscyplin z kategorią A+, ewentualnie A i zredukować liczbę dyscyplin B+. Sprawdźmy tę sugestię.

Radykalny wzrost dyscyplin z kategorią A+ osiągnęła tylko Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie – miała jedną, teraz ma 7. Pewien wzrost odnotowały Politechnika Warszawska (2/3), Uniwersytet Jagielloński (5/6), Uniwersytet Mikołaja Kopernika (4/5) oraz Uniwersytet Warszawski (8/9). Stabilnie wypadł Uniwersytet Wrocławski (3/3, choć należy odnotować, że żadna z wcześniejszych dyscyplin A+ nie powtórzyła tego wyniku w bieżącej ewaluacji) i Gdański Uniwersytet Medyczny – którego żadna dyscyplina nie miała kategorii A+ w 2022 i nie ma jej także obecnie. Pozostałe uczelnie IDUB – Politechnika Gdańska (6/4), Politechnika Śląska (2/1), Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (4/2) – zmniejszyły liczbę dyscyplin z kategorią A+ (dane za portalem RADon i komunikatem MNiSW).

A jak wypadły wyniki uczelni IDUB w kategorii B+. Radykalnie zmniejszyła się liczba dyscyplin z tą kategorią w przypadku AGH (6/2). Ponadto pewne zmniejszenie odnotowały UJ (11/8) i UMK w Toruniu (13/10). Stabilnie wypadła Politechnika Gdańska (2/2).Wszystkie pozostałe uczelnie zwiększyły liczbę dyscyplin z kategorią B+, w tym ponad dwukrotnie Politechnika Śląska (3/7) i Politechnika Warszawska (3/7), dwukrotnie UW (4/8) i blisko dwukrotnie UAM 8/15).

Dodajmy, że spadek liczby dyscyplin z kategorią A odnotowało sześć z dziesięciu uczelni: AGH (10/8), GUMed (1/0), Politechnika Śląska (7/4), Politechnika Warszawska (10/6), UW (12/9), UWr (11/8).

Takie porównanie można kwestionować, bo wyniki ewaluacji z 2022 roku widzimy dziś według stanu po odwołaniach. I porównujemy z nimi obecne wyniki jeszcze przed odwołaniami. Ale zaraz – przecież odwołania to tylko naprawienie błędów i wprowadzenie właściwej miary. Czyli obecnie błędy nie powinny się powtórzyć. Zwłaszcza w przypadku uczelni IDUB, dodatkowo finansowanych, należałoby oczekiwać co najmniej utrzymania poziomu przyznanej przez ministra oceny jakości badań naukowych. Ba, możemy zaobserwować dużo gorsze zdarzenie – pojawienie się dyscyplin z kategorią B w dwóch uczelniach IDUB (Uniwersytet Wrocławski, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu). Kategoria B nie pozwala dopuścić uczelni do konkursu IDUB, który przecież właśnie się toczy.

Jak to możliwe, że mając dodatkowe dofinansowanie i skupiając się na jakości badań naukowych, uczelnie odnotowują spadek jakości tych badań? Znów, nie jest to uwaga pod adresem pracowników, którzy realizują swoje strategie badawcze i publikacyjne. To otwarte pytanie do osób nadzorujących w ministerstwie program IDUB i jego realizację. Zwłaszcza wobec faktu, że wszystkie uczelnie przeszły – jak informowano – pozytywnie ocenę śródokresową. W świetle wyników obecnej oceny jakości badań mamy tylko jedną uczelnię, która naprawdę wykorzystała daną jej okazję – AGH w Krakowie. Mamy uczelnie, które nieznacznie poprawiły swoją pozycję w obszarach – jak rozumiem – dla nich kluczowych. Ale jednocześnie obserwujemy bardzo niepokojące zjawiska erozji jakości – ministerialnej! – badań finansowanych ministerialnym projektem.

Czy wyniki tej oceny mówią coś istotnego naszemu środowisku akademickiemu? Moim zdaniem tak. Po pierwsze, że MNiSW nie dysponuje narzędziem sprawdzającym jakość badań naukowych w odniesieniu do realnego, światowego i krajowego dyskursu naukowego. Po drugie, że nie wykazało należytej troski o kalibrację użytego do pomiaru narzędzia, choćby w zakresie analizy porównywalnych liczbowo dyscyplin. Po trzecie, że nie nadzoruje należycie największego programu projakościowego, który jest realizowany w sytuacji krytycznego niedoboru środków na badania naukowe.

Czy wyniki tej oceny mówią coś istotnego polskiemu społeczeństwu? Nie. Bo przecież w świetle liczb przyznanych kategorii nauka w Polsce ma się świetnie. Mamy 106 kategorii A+, czyli w tylu przypadkach prowadzi się badania na światowym poziomie. W 392 przypadkach odnotowano prowadzenie badań kategorii A, a więc świetnych, o znaczeniu międzynarodowym. Aż 607 przypadków zasłużyło na kategorię B+, czyli poziom badań na tyle wysoki, by można było kształcić młodych badaczy – doktorantów. Tylko 120 zespołów otrzymało kategorię B, czyli mocno przeciętny poziom i brak uprawnień do naboru doktorantów, a zaledwie 16 – kategorię C, czyli niezadowalający poziom badań. Podsumowując, 1105 zespołów badawczych prowadzi uznane międzynarodowo badania, zaledwie 136 zespołów powinno się poprawić. Jesteśmy krajem-imperium w badaniach naukowych.

Każdy znający udział Polski w światowym dyskursie naukowym, a nawet słuchający wiecznych utyskiwań na jakość polskiego szkolnictwa wyższego i nauki w kontekście ich udziału w życiu kraju, może się tylko żachnąć na te dane. Ale to nie ma żadnego znaczenia. Tak skonstruowany system oceny nie służy wykorzystaniu zebranych informacji do działań wspierających rozwój nauki, społeczeństwa, gospodarki. Służy przetrwaniu systemu. I nie ma nad tym cienia refleksji wśród decydentów.

Przemysław Wiszewski

Ministerstwo podało wyniki ewaluacji za lata 2022–2025

Dyskusja (104 komentarzy)
  • ~ZM 26.07.2026 23:09

    Mamy tutaj dwa różne problemy.

    Jak okiełznać humanistów i nauki społeczne. Tutaj w ogóle nie widzę problemu. W gospodarce rynkowej, podstawowe jest prawo dochodzenia z czasem do równości popytu i podaży. Czyli, jeśli ludzie chcą coś studiować, to należy im to umożliwiać. Prędzej czy później, podaż zrówna się z popytem. Oczywiście w prawdziwe rynkowym modelu, studia powinny być odpłatne i każdy dwa razy by się zastanowił na co wyda te pieniądze. Ale w Polsce na model brytyjski i amerykański nie ma szans, jesteśmy zbyt roszczeniowi. Więc, co najwyżej można liczyć na opóźniony efekt przebudzenia z ręką z nocniku przy staraniu się o sensowną pracę. Ale myślę, że III RP powinna dawać możliwość skończenia dokładnie takich studiów jakie ludzie chcą.

    Co zrobić z chemią, fizyką, naukami inżynierskimi itd. Tutaj sprawa jest trudniejsza, gdyż trzeba wygenerować popyt. Myślę, że tutaj z pomocą mógłby przyjść przemysł obronny. Dodatkowo wg mnie także z pomocą wojska można byłoby spróbować odtworzyć polski przemysł cywilny. Smutna prawda jest bowiem taka, że jest praktycznie niemożliwe, aby wejść na światowy rynek startując od zera. Natomiast zawsze można spróbować tworzyć prototypy dla wojska. To nie jest przypadek, że duże nakłady na B+R są zarówno w Izraelu jak też w Korei Południowa. No, ale tutaj oczywiście mamy problem mentalny. Przykładowo, panowie od teorii strun i ogólnej teorii względności mogliby zamiast dorabiać informatycznie przestawić się na prace rozwojowe dla wojska (GPSy wykorzystują poprawki Einsteina). No, ale byłoby to bez szans na publikacje z IF, o publikacje w Nature już nawet nie wspominając - czyli obrzydliwa perspektywa. Hmm, jakoś tego nie widzę, no może za 20 lat. My w kościach mamy wciąż komunistyczny etos ludzi do wyższych celów. Zostaje tylko praca po nocach, aby strzelić artykuł z IF.

    Podsumowując, mamy problem wańki-wstańki. Bez względu na proponowane/wdrażane zmiany, środowisko i tak szybko wraca do schematu z czasów PRL. I dlatego na razie musimy być tylko ludźmi od transferu rozwiązań z krajów zaawansowanych technologicznie, no może też czasami ludźmi do wynajęcia w ramach outsourcingu. Ból dupy jest, ale daje się z nim żyć.

    • ~Maciek 27.07.2026 06:44

      @ ZM,

      To co anonimowy proponuje w kontekście przyszłości nauk internacjonalnych, wyjątkowej roli sektora zbrojeniowego w potencjalnym odtworzeniu krajowego przemysłu cywilnego itp. To są rozwiązania sowieckie. Oni jednak mieli łeb na karku.

      • ~kk 27.07.2026 08:59

        Nie wiedziałem, że USA które na zbrojenia wydają najwięcej na świecie mają model sowiecki.

        • ~Maciek 27.07.2026 15:21

          @kk,

          Dokładnie idą w tym samym kierunku, co ZSRR. Zbrojenia ponad wszystko.

          • ~Alek Rachwald 28.07.2026 11:21

            To chyba jest model ogólnoimperialny.

            • ~Maciek 28.07.2026 23:23

              @ Alek Rachwald,

              Można tak powiedzieć.

  • ~Przemo 26.07.2026 13:23

    W zasadzie jedynym celem oceny uczelni jest optymalizacja dystrybucji państwowych środków przeznaczanych na ich utrzymanie, podnosząca poziom nauczania i prowadzonych badań naukowych. Oceniać zatem należy jakość badań i jakość kształcenia. Dyskusje na FA jak dotąd dotyczą jedynie sposobu oceny jakości badań. Jest o czym dyskutować, ponieważ sposób oceny jakości badań był i pozostaje dyskusyjny.
    Pomijanie w dyskusjach o ocenie uczelni jakości kształcenia jest natomiast zastanawiające. Zwłaszcza, że są kierunki studiów oblegane i są kierunki mało popularne. Jeśli kierunek studiów jest lub staje się popularny, uczelnia, która go prowadzi powinna mieć możliwość zwiększyć nabór na ten kierunek i powinna mieć możliwość go rozwijać, także w sensie prowadzonych badań.
    Podobnie z badaniami – jeśli nie jest możliwe zapewnienie uczonym w Polsce prowadzenia badań w sposób ciągły w całym systemie, co byłoby optymalne, to może dyscypliny najlepiej oceniane powinny otrzymywać gwarancję finansowania statutowego? Nie przez ID-UB – rozdrobnionymi środkami dla całej uczelni, z podaniami i sprawozdawczością, których koszty organizacyjno-administracyjne niwelują wartość wsparcia, tylko przez określone, stałe finansowanie dyscypliny, aż do momentu, kiedy wszystkie w miarę dobre uczelnie uzyskają stałe, statutowe finansowanie badań. Naszym koleżankom i kolegom pracującym poza Polską jest łatwiej. Nie muszą przerywać pracy, kiedy skończy im się grant, pewne niewielkie środki na badania mają do ciągłej dyspozycji. Po co płacić za etaty „naukowe”, na których ludzie mogą jedynie pisać wnioski i podania? Oczywiście, ktoś musi uczyć te 1,3 miliona studentów, a tymczasem obserwujemy niedobory w liczbie nauczycieli akademickich połączone z przerostem administracji i rozrastających się działań pozanaukowych, za które uczelnie hojnie opłacają firmy zewnętrzne. Trzeba to naprawić, a właściwy sposób oceny może być do tego dobrym narzędziem. Nie jedynym, ale warto próbować.

    • ~Olek 26.07.2026 17:30

      "Jeśli kierunek studiów jest lub staje się popularny, uczelnia, która go prowadzi powinna mieć możliwość zwiększyć nabór na ten kierunek i powinna mieć możliwość go rozwijać, także w sensie prowadzonych badań." Czyli co, jesli mamy boom na psychologię, to uczelnie powinny zwiększac liczbę miejsc bez opamiętania? Bez refleksji nad tym, gdzie ci wszyscy absolwenci znajda pracę i czy jest komu ich uczyć? To zresztą już się dzieje pomału z kierunkami lekarskimi - te wszystkie kierunki lekarskie pootwierane na politechnikach, uczelniach zawodowych, prywatnych itp - jaki to ma sens? Poza tym co ma ewaluacja dyscyplin naukowych do kształcenia? Im więcej czasu nauczyciele akademiccy poświecaja na naukę, tym mniej tego czasu poświęcają na dydaktykę. A co z dyscyplinami ścisłymi, gdzie mamy mało kandydatów i uczelnie spoza może pierwszej trójki i politechnik biora każdego, jak leci, z czy bez matury z przedmiotu kierunkowego po to tylko, żeby ci naukowcy z kategoriami A+ czy A mieli w ogóle pracę? Skąd wziąć więcej chętnych do studiowania fizyki czy chemii? Maturzyście A+ czy A nic nie mówi, zwlaszcza jak przyjdzie na studia i przekona się, że dydaktykę się odwala, żeby mieć czas na publikowanie.

      • ~Przemo 26.07.2026 20:23

        Nie powinny zwiększać liczby miejsc bez opamiętania lecz powinny wybrać najlepszych kandydatów i mieć możliwość podnosić jakość kształcenia. Stąd - subwencja pogłówna jest fatalnym błędem, ponieważ to się właśnie dzieje z powodu subwencji pogłównej. Subwencja na dydaktykę powinna być subwencją projakościową. Otwieranie kierunków pseudo-lekarskich to skutek takiego, pogłównego systemu finansowania uczelni: jest nadmiar chętnych - będą pieniądze, a potem się zobaczy. Tak właśnie jest teraz.
        Nie mam innej recepty na zwiększenie zainteresowania naukami ścisłymi, jak tylko taką, że państwo powinno być przyjazne dla przedsiębiorców zajmujących się produkcją i płacących podatki w Polsce. Tylko oni potrzebują fizyków, chemików i matematyków. Kiedy jednak rząd kupuje licencje na niemal wszystko i stąd w Polsce firmy produkcyjne nie mają oddziałów badań i rozwoju - kosmetologia i malowanie paznokci wygrywają. Ludzie studiują po to, żeby później zarabiać i utrzymać rodzinę. A jeśli ktoś chce pracować w R&D firmy Merck, to lepiej kiedy skończy studia w Niemczech. Sprzężenie zwrotne dodatnie.

      • ~dr-On 26.07.2026 19:05

        Cyt."A co z dyscyplinami ścisłymi, gdzie mamy mało kandydatów i uczelnie spoza może pierwszej trójki i politechnik biora każdego, jak leci, z czy bez matury z przedmiotu kierunkowego po to tylko, żeby ci naukowcy z kategoriami A+ czy A mieli w ogóle pracę? Skąd wziąć więcej chętnych do studiowania fizyki czy chemii? "

        Chętnych do studiowania fizyki, czy chemii, NIE przybędzie, BEZ NAUCZANIA fizyki i chemii w szkołach - póki co, to są tam raczej OŚMIESZANE. Może pani Nowacka tego nie wie, ale wiedział o tym doskonale Ś.P. min. Handke, jego następca min. Wittbrodt i jego następczyni min. Łybacka. Każde z nich miało CO NAJMNIEJ stopień doktora nauk chemicznych, technicznych lub matematycznych. Jak widać, te stopnie im tutaj NIE pomogły, żeby zrozumieli, że trzeba coś tutaj zmienić.
        Jak już pisałem, fizycy i matematycy są nierzadko zmuszeni przez realia zatrudniania na uczelniach, do prowadzenia zajęć dydaktycznych, które mają się nijak do ich działalności naukowej, a zatem muszą się przekwalifikowywać. Zaś potem leją się "krokodyle łzy" i słychać lamenty: "Co z tą nauką polską?" itp. Odpowiadam spokojnie: NIC, wszystko dobrze, gdyż jest jak jest i nikt nie ma zamiaru tego zmieniać, studenci biorą się do nauki przed sesją i.... to jest niemała część nauki polskiej.
        Mamy TOKSYCZNY wynik połączenia pensum z dwoma faktami:
        1. większość polskiego społeczeństwa ma alergię na wiedzę z zakresu fizyki i matematyki
        2. polskie uczelnie zamieniono w takie "firmy edukacyjne", które walczą o klientów (studentów) poprzez coraz to atrakcyjniejsze oferty kierunków studiów.

        To "hotelarstwo", "kosmetologie" i inne cudaczne nazwy kierunków studiów (w połączeniu ze znajomością IDEI studiowania), gdy się temu przyjrzeć, chyba dość dobrze oddają stan intelektualny przeciętnego Iksińskiego, chcącego studiować.
        Potem są te ewaluacje i widać te zafrasowane miny tych ważnych, co się wypowiadają np. na "FA", i są strasznie zaaferowani sytuacją, tak jakby nie wiedzieli, gdzie jest sedno problemu.

        • ~Przemo 26.07.2026 20:39

          Tak. FATALNE SKUTKI PENSUM to materiał na ciekawą pracę naukową, a jeśli nie, to przynajmniej na pasjonujący artykuł, ponieważ wojny o godziny i przedmioty między instytutami skutecznie rujnują programy nauczania.
          Co smutne i śmieszne jednocześnie, pensum zniknęło z ustawy o szkolnictwie wyższym, ale pozostało w statutach uczelni.
          PENSUM jest "jak psa szczekanie, który tak się wdroży do cierpliwie noszonej obroży, że w końcu gotów kąsać rękę co ją targa". (Mickiewicz; Dziady)

          Jak do pensum dodamy subwencję pogłówną czyli jak leci, to ambicje polskich uczelni mamy prawie ZAORANE.
          Można im jeszcze tylko zaszkodzić abstrakcyjnym i nielogicznym systemem oceniania jakości badań, przerostem administracji i obowiązków administracyjnych, z których spora część nie ma żadnego sensu. Co by tu jeszcze zepsuć Panowie, co by tu jeszcze....

          • ~kk 27.07.2026 09:09

            art 12 7 ustawy o szkolnictwie wyższym mówi o pensum

            Kiedyś i może i dziś jest tak, że są tacy, którzy uważają, że tylko dzięki nim coś istnieje katedra instytut itp
            tak ustalili podział wewnętrzny kasy, że liczyli swój udział w punktacji i tak zabierali dla siebie pomijając fakt, że dodatkowe środki ,które wypracowali to była tylko różnica w dotacji między kategoriami, takie mała s..... ludzi z tytułami, którzy pozbawiali młodych przyznanych im środków tacy profesorzy na których ja pluję

            • ~Przemo 27.07.2026 10:43

              Maksymalne obciążenie to nie pensum. Tak bym to interpretował, przyjmując, że otwiera to uczelniom drogę do płacenia za dydaktykę osobno, ale bez narzucania takiej zmiany.

    • ~M 26.07.2026 13:59

      Ale na kształcenie idą inne środki, niezależnd id tych na badania. Liczone są od "głowy" studenta, stąd ta walka rekrutacyjna między uczelniami.

      • ~Przemo 26.07.2026 20:41

        To powinna być walka o najlepszych kandydatów na studia, a nie o ich największą ilość.

  • ~prof. dr hab. ZS 26.07.2026 11:47

    Widzę że przybyło komentarzy. Niektóre bardzo emocjonalne. Tyle tylko że to wszystko nie ma żadnego znaczenia.
    Ocena musi być bo potrzebna jest urzędnikom ministerialnym żeby mieć podkładkę i uzasadnić sposób dzielenia kasy. Poziom nauki naprawdę ich nie interesuje.
    Nikt z rządzących nie ma zamiaru niczego zmieniać. Ma być stabilnie i bezpiecznie na zajmowanym stołku i siedzieć na nim jak najdłużej. To ich jedyny cel.
    Naszych porad i tak nikt nie potrzebuje.

    • ~Fujjj 26.07.2026 12:59

      To ja ciągle powtarzam że tak w Polsce działa budżetówka. Bo ten kraj nie ma przemysłu. Jedynym stabilnym pracodawcą jest państwo. Dwa nie ma woli politycznej aby cokolwiek zmienić bo politycy nie widzą kasy tam do zarobienia/ukradzenia lub dostania łapówek . Tutaj nic się nie zmieni za milion lat świetlnych. Nauka będzie we Francji czy Niemczech a nie w Polsce.

  • ~ZM 25.07.2026 19:19

    Nie wiem, wg mnie ta niedoskonała ewaluacja jest jednak akceptowalna, poza tym, gdyby to ode mnie zależało to zwiększyłbym nakłady na naukę tylko minimalnie, tzn. podwyższyłbym uposażenia tylko młodym ludziom.

    Po kolei, celem ewaluacji jest nie tyle merytoryczna ocena jednostek tylko podział pieniędzy, w sposób możliwie szybki i bez dodatkowych kosztów. I ten cel w jakimś tam stopniu jednak jest osiągany.

    A dlaczego dosypałbym kasy tylko na wynagrodzenia dla młodych ludzi? Dlatego, że środowisko tkwi mentalnie w skansenie PRL-owskim. Rozwijane są tylko badania podstawowe. Raz, że wszystko co działa jest de facto sprawdzane z innych krajów (od urządzeń mechanicznych poczynając, a na koncepcjach życia społecznego kończąc). Czyli nauka jest potrzebna tylko do podwyższania kwalifikacji dydaktycznych. I ten stan odpowiada środowisku. Wszelkie rozliczenia sprowadzają się do generowania publikacji z indeksem IF. Paranoja.

    Ale opracowanie lepszego modelu, to jednak nie jest zadanie dla urzędników ministerialnych, czy polityków. Sorry boys and girls: it is our job, unfortunately.

    Ja wiem, wszyscy czekamy, że w końcu ktoś to zrobi w innym kraju, a my w sposób "światły" wdrożymy. OK, może, ale w tym układzie zanim się to stanie po co dosypywać kasy? Nie ma sensu, po prostu czekajmy.

    • ~kk 26.07.2026 09:53

      To jest tak, że jak dwie osoby są zatrudnione w dwóch tych samych instytucjach i afiliują każdy w w dwóch tych samych instytucjach, to wykazują dla artykułu za 100 pkt, po 100 pkt w każdej z instytucji (200 pkt razem) i każdy z nich ma po 100 pkt (200 pkt razem), czyli za tą samą pracę pobierają pensje w dwóch miejscach. Chyba z takimi osobami rząd ustala zasady ewaluacji nauki, więc nie dziwota, że nauka polska wypada kiepsko na arenie międzynarodowej. Takie marnotrawstwo nigdzie na świecie nie jest spotykane. Nadal widzę takich "naukowców" zatrudnionych w kilku miejscach pracy i pożerających dotacje państwowe na naukę. Nie wiem jak to jest możliwe z przepisami BHP, ale fikcja istnieje.

      • ~Ffg 26.07.2026 13:00

        A młodych ludzi po doktoratach nie ma miejsc. Teraz wiadomo dlaczego

  • ~Przemo 25.07.2026 12:07

    Dobrze ujęte: po prostu cykoria i niemoc.
    Ciekaw jestem czy ktoś z badających rozwój nauki bada jak zmienia się stosunek uczelnianych człowiekogodzin organizacyjno-administracyjnych do człowiekogodzin naukowych.
    Im większa wartość tym gorzej dla nauki i to byłby miernik dosyć oczywisty. Nazwałbym go stopniem rozcieńczenia nauki w pieniądzach na naukę.
    Można by także liczyć ile pieniędzy wydaje jednostka naukowa na jej sumaryczny IF, jeśli święte cytowania czasopism do których przypina swoje osiągnięcia są aksjomatem ewaluacji w Polsce.

  • ~EWa 24.07.2026 16:22

    Nie płacą naukowcom i nie będą dawać pieniędzy na naukę, bo poza publikacjami dajemy niewiele gospodarce i całemu społeczeństwu?

    Poza kształceniem przyszłych kadr w zasadzie niewiele ... :(

    Pieniądze wrzucone w granty dla "najlepszych" nie przekładają się na efekty ... :( przynajmniej mało o nich słychać...

    Kowalskiego nie interesuje gdzie publikujemy i co publikujemy !

    Podatnik chce realnych efektów, rozwiązań, np. od biologów szczepionek, od farmaceutów lekarstw, od inżynierów technologii? Czy my dostarczamy to wszystko, czy dostarczamy rozwiązań, patentów. ... ? Tak ale bardzo mało!


    Drodzy, dodatkowo uważam że w obecnym systemie (wyścig po kategorię) gubimy siłę kapitału społecznego, niestety tak nauki nigdy nie zbudujemy....




    • ~Przemo 25.07.2026 09:11

      "Nie płacą naukowcom i nie będą dawać pieniędzy na naukę, bo poza publikacjami dajemy niewiele gospodarce"

      Obawiam się, że są inne powody. Polskie państwo słabo działa i bardzo, bardzo niewiele może. Ot co.

    • ~Marcin Przewloka 24.07.2026 18:05

      @EWa

      Dzisiaj po południu spojrzałem w ‘Nature’ i na ich głównej stronie widzę na przykład takie tytuły:
      "Humanity spoke thousands of languages at the dawn of farming — now many of them are lost"
      "Planetary-mass exosatellite detected around the substellar companion of a star"
      oraz artykuł o nagrodzie Fieldsa dla matematyków (w większości przypadków jest to wiedza na tematy mocno abstrakcyjne).
      Czy myśli Pan/i, że nie warto się tym wszystkim zajmować?

      • ~Ewa 25.07.2026 15:49

        To może zbyt słabo znamy literaturę światową i badania podstawowe realizowane w innych krajach? , które przecież wydają więcej na badania podstawowe.
        Wyniki tych badań publikują, może wystarczy się zapoznać z tymi badaniami i iść o krok wyżej...

        Może za mało się uczymy się od innych... może czasami próbujemy wyważyć otwarte drzwi ? ....

        Sięgajmy wyżej. Dajmy rozwiązania społeczeństwu!

      • ~Ewa 24.07.2026 19:47

        Warto, sam Pan wskazuje znaleziono konkretne rozwiązania? odkryto coś co zbliża nas ku prawdzie !
        czyli warto...
        ale w Polsce tyle lat finansowano nauki podstawowe, a kiedy wdrożenia? efekty i wzrost gospodarczy stymulowany wiedzą?
        Czy to nastąpi?
        Kiedy rozwój technologii?
        Od wiedzy szlachetnej - gospodarka nie urośnie!
        Społeczeństwo oczekuje wdrożeń, efektów, które rozwiną naszą gospodarkę, będą kołem zamachowym dla rozwoju..

        • ~Green 25.07.2026 08:39

          Wdrożeniami zajmuje się biznes w ramach grantów B+R. Nauka zajmuje się zagadnieniami podstawowymi i taki jest jej cel. Co chciałaby Pani finansować w ramach prac wdrożeniowych? Proszę o przykład.

          • ~Grześ 25.07.2026 11:18

            Czyżby Green kwestionował fakt, że badania stosowane są badaniami naukowymi? W ramach grantów B+R wykonywane są właśnie takie badania naukowe, których efektem może być wdrożenie.

            • ~Ambrosius 26.07.2026 14:32

              Oczywiście, że badania stosowane nie są badaniami naukowymi. Badania stosowane rządzą się zwykłymi prawami biznesu - tyle pan zarobi, ile klient zechce zapłacić. I jest zupełnie obojętne, czy sprzedaje pan skarpetki czy komputery kwantowe. Być może państwo nie powinno finansować badań podstawowych ale badań stosowanych finansować nie powinno zdecydowanie. Od lat zajmuję zastosowaniami nauki w biznesie i wyciąganie ręki do państwa po pieniądze uznaję za absurdalny pomysł.

              • ~Grześ 26.07.2026 18:05

                Oczywiście, że się Ambrosius myli.

                W Polsce oficjalna definicja badań naukowych wynika z przepisów prawa, przede wszystkim z Ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.
                Zgodnie z tą ustawą:
                Badania naukowe – są działalnością obejmującą:
                - badania podstawowe – prace empiryczne lub teoretyczne mające przede wszystkim na celu zdobywanie nowej wiedzy o podstawach zjawisk i obserwowalnych faktach, bez nastawienia na bezpośrednie zastosowanie komercyjne;
                - badania aplikacyjne – prace mające na celu zdobycie nowej wiedzy oraz umiejętności, nastawione na opracowywanie nowych produktów, procesów lub usług lub wprowadzanie do nich znaczących ulepszeń.

                Aż strach się bać tych podobno od lat powstających, zastosowań nauki w biznesie. A to dobre: komputer kwantowy powstający bez naukowych badań stosowanych (aplikacyjnych).

                • ~Ambrosius 27.07.2026 09:39

                  Jeśli jest pan bardzo przywiązany do słowa "nauka", to nazwijmy badania stosowane naukowymi. To tylko słowo. Napisałem, że badania stosowane nie są naukowe, bo nie potrzebują całego naukowego stafażu: doktoratów, habilitacji, publikacji, konferencji, nagród, grantów, punktów i ewaluacji. Więcej, są dużo skuteczniejsze bez tego balastu. Jedyną ewaluacją jest ta, która rządzi całą światową gospodarką: przelew od klienta.

                  • ~Alek Rachwald 28.07.2026 11:24

                    To, co kolega wymienił, to nie jest nauka, albo też jest to nauka, ale w rozumieniu lemowskiej maszyny, która umiała zrobić wszystko na literę "n".

                  • ~Grześ 27.07.2026 21:53

                    Nawet nie wie Pan/Pani jak bardzo zgadzam się z tym stwierdzeniem, że badania naukowe "nie potrzebują całego naukowego stafażu: doktoratów, habilitacji, publikacji, konferencji, nagród, grantów, punktów i ewaluacji. Więcej, są dużo skuteczniejsze bez tego balastu." Od lat krytykuję korupcjogenną kastowość polskiej nauki i sposób oceny bazujący na niemiarodajnym kryterium publikacyjnym oraz nie uwzględniający przydatności społecznej wyników badań. Jednak czym innym jest cała ta zbędna otoczka badań naukowych (podstawowych i stosowanych), a czym innym są same badania naukowe.

                    • ~Ambrosius 28.07.2026 08:35

                      Proszę nie manipulować i nie podmieniać słów w cudzych wypowiedziach. Napisałem, że badania STOSOWANE nie potrzebują naukowego stafażu, o badaniach naukowych (które w mojej opinii od badań stosowanych bardzo się różnią) nic podobnego nie pisałem.

                      • ~Grześ 28.07.2026 22:39

                        To jest podobno wolny kraj i każdy (Pan też) może sobie uważać co chce i nazywać wszystko jak chce, choćby to nie było zgodne z rzeczywistością. Ja natomiast jestem naukowcem, który wykonuje badania stosowane (aplikacyjne) i żadne próby zmiany znaczenia słów tego faktu nie zmienią.

                        • ~Ambrosius 29.07.2026 12:07

                          Jeśli finansują te badania klienci płacąc za produkty i usługi, to są to badania stosowane. Tylko wtedy.

                          • ~Grześ 29.07.2026 23:01

                            Czyżby zarozumiały Profesor PAN przepoczwarzył się w Ambrosiusa? Tragedia

                            • ~Ambrosius 30.07.2026 08:45

                              Obelga zamiast argumentu? Długo nie czekaliśmy. Żegnam, wiem o panu wszystko.

                              • ~Grześ 30.07.2026 20:27

                                O trafiłem na zasadzie uderz w stół. Można zmienić nick ale człowieka nie zmienisz.
                                A tak w ogóle to przecież myśmy się już dawno temu pożegnali. Czyżby Profesor PAN zapomniał o tym powiadomić Ambrosiusa? A to ci nicpoń. Nie wiem też co mam zrobić z tym wyznaniem: "wiem o panu wszystko'.

                • ~Ambrosius 26.07.2026 20:31

                  Jakoś nie zachwycam się mądrością prawników, zwłaszcza polskich, wolę się oprzeć na zdrowym rozumie. Który mówi tak: badania stosowane polegają na tym, że się je stosuje w praktyce. A czy coś się stosuje w praktyce czy nie, poznaje się po tym, czy znajdzie się ktoś, kto potrzebuje tego tak bardzo, że zechce za to zapłacić, czy nie. Jak się nikt taki nie znajdzie, to o żadnych zastosowaniach nie ma mowy, jest tylko wciskanie kitu. A jak się znajdzie, to niech on płaci, skoro tego tak potrzebuje, państwo nie ma tu nic do rzeczy. Coś się nie zgadza?

                  Ja nigdy nie miałem problemu ze znalezieniem klientów i inwestorów, nie przyszło mi do głowy wyciąganie ręki do państwa.

        • ~Grześ 24.07.2026 22:36

          Niestety dla niektórych nawet wynalezienie koła będzie efektem badań podstawowych, a to za co płaci i czego oczekuje społeczeństwo jest mało istotne. Zaraz tu Panią zaczną przekonywać, że to właśnie od tej "wiedzy szlachetnej" gospodarka urośnie (tylko nie wiadomo kiedy i czy aby na pewno i należy się z tym pogodzić bo tak było jest i będzie).

          • ~Ewa 25.07.2026 15:33

            10/10

            Pozdrawiam,
            Ewa

          • ~Marcin Przewloka 25.07.2026 10:13

            @Grześ

            Na szczęście byli tacy, którzy kierując się "wiedzą szlachetną" pytali o to, jak to możliwe, że bakterie żyją w gotującej się wodzie (dzięki nim mamy PCR, co pozwala na istnienie na przykład testów medycznych, takich jak na COVID) oraz tacy, którzy pytali, w jaki sposób bakterie bronią się przed wirusami (dzięki nim mamy CRISPR/Cas9, którą to metodą będzie zapewne wkrótce można leczyć szereg chorób genetycznych).
            "Wiedza szlachetna" jest bardzo ważna. Jak to mówił Stephen Hawking, "be curious", bo właśnie od pytania "jak to działa?" wszystko się zaczyna.

            Wczoraj słuchałem podcastu/wywiadu z Piotrem Sankowskim, gdzie opowiadał jak istotne są badania czysto naukowe na początku wszystkiego, co później ma szanse być skomercjalizowane. Podał Google za przykład, kiedy to National Science Fundation finansowało badania na początku tej drogi do powstania Google, kiedy twórcy pracowali jeszcze na Stanford University. NSF finansuje badania podstawowe.

            • ~Alek Rachwald 28.07.2026 11:31

              Kierując się takimi właśnie przekonaniami założono na przykład Smithsonian Institute. Ciekawe, czy ktoś o zaraz powie, że zakładali go fantaści oderwani od realiów.

            • ~Grześ 26.07.2026 18:46

              Tyle razy wałkowaliśmy ten temat i tyle razy zadawałem Panu pytanie (nie otrzymując odpowiedzi) skąd to przekonanie, że dla wybitnych naukowców (np. Noblistów) jedyną motywacją ich pracy naukowej była/jest wyłącznie ciekawość.
              Nikt tutaj nie deprecjonuje roli i wagi badań podstawowych ale również należy docenić znaczenie i aktualną potrzebę naukowych badań aplikacyjnych bez efektów których, większość obecnych badań podstawowych nie byłaby możliwa do wykonania. To są dwie równoważne nogi na których stoi nauka. Doskonałym przykładem takiego współdziałania obu typów badań naukowych są badania nad fuzją jądrową (nie Pana dziedzina ale z pewnością jest to nauka).

              • ~Alek Rachwald 28.07.2026 11:29

                Nie wątpię, że Einstein pracował, bo mu za to płacili. Zwłaszcza w tym okresie, kiedy był zatrudniony na poczcie. Kopernik zresztą również, dostawał solidną pensję, co prawda jako kanonik, ale niewątpliwie interesował go zarobek. Jednak z pewną ostrożnością zauważę, że na słońce i planety spoglądał hobbystycznie a pożytki finansowe z tych odkryć nadeszły po jego śmierci.

                • ~Grześ 28.07.2026 21:07

                  Tak tylko przypomnę, że Kopernik była kobietą, a Einstein nigdy nie był zatrudniony na poczcie.

                  • ~Alek Rachwald 29.07.2026 11:57

                    Istotnie, w takim razie kanoniczka oczywiście.

              • ~Marcin Przewloka 27.07.2026 00:08

                @Grześ

                Jakby Pan mógł zacytować jakąś moją wypowiedz, w której zapewniam, że „JEDYNĄ motywacją ich pracy naukowej była/jest WYŁĄCZNIE ciekawość”, to wtedy będę wiedział, do czego się konkretnie odnieść.

                Natomiast jestem niemal pewien, że zgodzi się Pan z taką wypowiedzią: nikt tutaj nie deprecjonuje roli i wagi badań aplikacyjnych ale również należy docenić znaczenie i aktualną potrzebę naukowych badań podstawowych bez efektów których, większość obecnych badań aplikacyjnych nie byłaby możliwa do wykonania.
                Zgadłem?

                • ~Grześ 27.07.2026 21:23

                  A proszę bardzo. Wśród setek Pana komentarzy jest i taki:
                  https://forumakademickie.pl/miedzy-ambicja-a-wygoda/

                  ~Marcin Przewloka 24.02.2026 09:52
                  @Grześ
                  "Jak najbardziej, ciekawość MOŻE być jedyną motywacją jaką kieruje się naukowiec podczas wykonywania swojej pracy.
                  I na szczęście jest, dzięki czemu mamy takie rzeczy, jak GFP, PCR i CRISPR (każda z nich to nagroda Nobla)."

                  Co do drugiej kwestii, to nie ma Pan co zgadywać, bo użyłem przecież określenia "równoważne". Natomiast otwarte pozostaje pytanie czy dla Pana te typy badań naukowych są równoważne i tym razem ja zgadnę odpowiedź: nie są.

                  • ~Marcin Przewloka 27.07.2026 22:53

                    @Grześ

                    To stwierdzenie, że znalazł Pan jakiś komentarz "wśród setek" moich komentarzy świadczy o tym, że chyba się Pan trochę zdenerwował. Zdenerwowanie nie jest dobrym doradcą. Można napisać coś nie do końca przemyślanego.

                    Jak na przykład to, że ktoś utożsamia stwierdzenie "może być" ze stwierdzeniem, że coś jest "jedynie i wyłącznie". Trochę kiepsko wyszło, ale nie będę tego drążył.
                    Natomiast, moja opinia o tym, który rodzaj badań jest ważniejszy? Badania podstawowe. Wynika to z prostego faktu, że kiedy już mamy jakieś obiecujące odkrycie, badania aplikacyjne i wdrożeniowe, aby zastosować to odkrycie w praktyce, w ten czy inny sposób będą przeprowadzone. Czy w tym, czy w innym kraju. Czy za pieniądze prywatne, czy państwowe, wcześniej, czy później takie odkrycie zostanie skomercjalizowane. Natomiast bez tego odkrycia najzwyczajniej w świecie nie będzie niczego nowego, nie będzie czego komercjalizować.

                    Zacytuję dużo mądrzejszych ode mnie, trzymając się przykładów medycznie-istotnych, Bruce Alberts, Marc W. Kirschner, Shirley Tilghman, and Harold Varmus (www.pnas.org/cgi/doi/10.1073/pnas.1404402111):

                    “Overvaluing translational research is detracting from an equivalent appreciation of fundamental research of broad applicability, without obvious connections to medicine. Many surprising discoveries, powerful research tools, and important medical benefits have arisen from efforts to decipher complex biological phenomena in model organisms.
                    In a climate that discourages such work by emphasizing short-term goals, scientific progress will inevitably be slowed, and revolutionary findings will be deferred.”

                    Oczywiście, ich opinie również można kontestować, zawsze każdy może mieć swoje zdanie, ale wybaczy Pan, proszę się nie obrazić, jednak dla mnie osobiście opinia samego noblisty w tej konkretnej kwestii znaczy więcej niż opinia komentującego @Grześ.

                    • ~Grześ 28.07.2026 22:13

                      Nie wiem na jakiej podstawie stwierdził Pan, że ja się zdenerwowałem. Otóż nie jest Pan w stanie mnie zdenerwować zwłaszcza, że u Pana z logiką jest trochę na bakier.
                      Najprościej jak się da:
                      "MOŻE być JEDYNĄ motywacją..." I na szczęście JEST ...".
                      I jeszcze kontekst:
                      ~Grześ 23.02.2026 23:27
                      Absolutnie nie ma nic złego w ciekawości naukowca. Ja użyłem jedynie określenia, że ciekawość nie powinna być jedyną motywacją jaką kieruje się naukowiec podczas wykonywania swojej pracy. ...

                      ~Marcin Przewloka 24.02.2026 09:52
                      @Grześ
                      Jak najbardziej, ciekawość MOŻE być jedyną motywacją jaką kieruje się naukowiec podczas wykonywania swojej pracy.
                      I na szczęście jest, dzięki czemu mamy takie rzeczy, jak GFP, PCR i CRISPR (każda z nich to nagroda Nobla).

                      Natomiast w przytoczonym przez Pana cytacie wybitni naukowcy domagają się równorzędnego uznania badań podstawowych i aplikacyjnych, co jest zdecydowanie bliższe mojemu poglądowi niż Pańskiemu (dla przypomnienia: "Natomiast, moja opinia o tym, który rodzaj badań jest ważniejszy? Badania podstawowe. ". Dlatego wybaczy Pan, proszę się nie obrazić, jednak dla mnie osobiście opinia samego noblisty w tej konkretnej kwestii znaczy więcej niż opinia komentującego @Marcin Przewloka.

                      • ~Marcin Przewloka 29.07.2026 02:14

                        @Grześ

                        Bardzo się cieszę z tego, że bliskie sa Panu stwierdzenia mówiące, iż "wiele zaskakujących odkryć, potężnych narzędzi badawczych i istotnych korzyści medycznych wynikło z prób rozszyfrowania złożonych zjawisk biologicznych".
                        Oraz przekonianie, że jeśli takich badań zabraknie, to "postęp naukowy nieuchronnie ulegnie spowolnieniu, a rewolucyjne odkrycia zostaną opóźnione".
                        Myślę, że to cenne obserwacje .

                        • ~Grześ 29.07.2026 23:19

                          Jakoś tak dziwnie wybiórczo umknęło Panu to pierwsze zdanie: "Overvaluing translational research is detracting from an equivalent appreciation of fundamental research of broad applicability, without obvious connections to medicine." Czyżby to jakaś trudność w tłumaczeniu?

                          • ~Marcin Przewloka 30.07.2026 11:36

                            @Grześ

                            Nie zawsze odnoszę się dokładnie do wszystkiego, jak Pan pewnie zauważył, co komentarz moje odpowiedzi stają się coraz dłuższe.
                            Bardzo mocno Pan próbuje przepchnąć te swoje wycieczki personalne, tym razem o znajomości języka (swoją drogą, dosyć kuriozalny pomysł). Jak już pisałem kiedyś, to dużo mówi o dyskutancie. Zgrabnie mieści się Pan w tej samej kategorii, co osobnik zwany kaka, i mniej więcej na tyle samo zasługuje.

                        • ~ZM 29.07.2026 10:07

                          Panie Marcinie, czy Pan w ogóle łapie o czym jest większość dyskusji na Forum Akademickim? One nie dotyczą organizacji nauki w ogóle, tylko organizacji nauki w Polsce oraz jak spowodować, żeby Polacy nie utknęli na długie lata jako w pułapce kraju średniego rozwoju. A Pan na to: dobrze jest zażywać witaminę C. OK, wszyscy się z tym zgadzamy, tylko złamanej nogi witaminą C się nie wyleczy.

                          • ~Marcin Przewloka 29.07.2026 11:48

                            @ZM

                            Nie wiem dokładnie, co sprowokowało ten komentarz o „łapaniu o czym jest większość dyskusji”, ale zapewniam, że dyskusje na tym forum są spokojnie do ogarnięcia intelektualnego przez rozgarniętego ucznia szkoły średniej, tak więc proszę się nie obawiać. Są tutaj oczywiście pewne lokalne uwarunkowania typu jak dokładnie liczy się „sloty” oraz od kiedy instytucja może otrzymać ocenę B, a od kiedy B+, ale w te dyskusje zwykle nie wchodzę, bo zwyczajnie nie znam się na tym i nie mam chęci uczyć się tych wszystkich szczegółów.

                            Ale proszę się nie martwic, postaram się ograniczać komentarze, głównie dlatego, że atmosfera tutaj przypomina raczej klatkę do walk typu ‘freak fight’ niż platformę do wymiany informacji i opinii na poziomie akademickim.

                            Zaś już konkretnie odnośnie organizacji nauki polskiej, to proszę pamiętać, że istnieją kraje, gdzie ona działa nieźle (nie doskonale, ale nieźle) i być może warto się przyjrzeć przez moment, jak oni to wszystko robią. Szczególnie, że teoretycznie Polska ma ambicje aktywnego partnerstwa w EU i w nauce europejskiej oraz światowej. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo – jak czytam w gazetach - tak mówią wszyscy szefowie wszystkich polskich partii politycznych.

                            • ~ZM 29.07.2026 13:14

                              Panie Marcinie, jak dla mnie to Pan może pisać nawet dwa razy częściej, mnie to nie przeszkadza, szkoda tylko ze zwykle pisze Pan tak jakby obok tematu (tzn. że badania podstawowe są ważne, ludzie się z tym zgadzają, a Pan znowu, że badania podstawowe są ważne...). Proszę pamiętać, że z Pana wiedzą i doświadczeniem zawsze może Pan napisać regularny artykuł do FA, jak robią to oni.

                              Atmosfera na tym forum jest ciężka, ale to dlatego, że taka jest codzienność w nauce polskiej. Ludzie piszą wnioski grantowe, tylko żeby je pisać, a premiowane jest cwaniactwo. To rodzi frustracje. Ale prawdziwy fighter nie powinien się takimi detalami przejmować. Udanego dnia życzę.

                              • ~Marcin Przewloka 29.07.2026 18:38

                                @ZM

                                Rozumiem, co Pan chce przekazać, ale po pierwsze staram się jednak pisać na temat, a po drugie, jeśli już mam "walczyć", to wolę spędzać swój czas walcząc z naturą o wydarcie jej tajemnic tego, jak komórki się dzielą, czyli czegoś, co mnie interesuje zawodowo, niż przekonując naukowców (zakładam, że Forum Akademickie czytają naukowcy) o tym, że badania naukowe są ważne, czy też ewentualnie czytając inwektywy pod moim adresem.
                                Poziom agresji i chamstwa na LinkedIn, gdzie również często komentuję, jest o rząd wielkości niższy, niż tutaj, być może dlatego właśnie, że każdy pisze pod swoim nazwiskiem.
                                Również przesyłam pozdrowienia.

        • ~Marcin Przewloka 24.07.2026 21:15

          @Ewa

          No więc właśnie to zbliżanie się do prawdy to jest zadanie tych naukowców, którzy badają, jak działa świat. Być może znajdą się jacyś drudzy, którzy potem przekują odkrycia tych pierwszych na innowacje i komercyjne produkty, ale to nie wina tych pierwszych, że tych drugich nie ma.

          Wydaje się jednak, że ważna jest tutaj korelacja z jakością. Proszę zauważyć, że wszędzie tam, gdzie innowacje i nowe technologie są sprawnie wprowadzane w życie, nauki podstawowe mają sie bardzo dobrze.
          Może pan Krzysztof Jóźwiak, dyrektor Narodowego Centrum Nauki, ma racje, kiedy mówi: „Polityka budowania innowacji wymaga zmian, bo ostatnie lata pokazały, że strategia, którą jako państwo przyjęliśmy, była nieskuteczna. Moim zdaniem dlatego, że brakowało podstawy – badania o charakterze fundamentalnym z powodu złej organizacji i skrajnego niedofinansowania nie mogły w wystarczającym stopniu dostarczać innowacyjnych pomysłów. System wspierania innowacji skoncentrowany był na dalszych etapach, zupełnie pomijając ten pierwszy”.

          • ~kk 25.07.2026 15:15

            Jaka niesłuszna strategia. Dawniej tylko były badania podstawowe i bankructwo krajów RWPG i trzeba było w ogóle ruszyć z badaniami stosowanymi, a teraz znów proponuje się nam powrót do skompromitowanej polityki stawiania na badania podstawowe. To, że w niektórych krajach badania stosowane odnoszą sukces nie wynika z tego, że badania podstawowe mają się dobrze. To pewnie wynika z faktu niedyskryminowania. USA jako kraj pragmatyczny na pewno stawia na badania stosowane i to bez dwóch zdań na tym zbudowano ten kraj, na pragmatyzmie i pragmatyzm jest podstawą nauki amerykańskiej, a nie fanatyczna wiara , że badania podstawowe są lekiem na wszystko.
            Każdy statystyk wie, że korelacja nie oznacza przyczynowości i każdy dobry badacz nauk podstawowych to wie, no chyba, że nie jest dobry. Ten brak podstawowej wiedzy matematycznej Pana Przewłoki kompromituje go jako naukowca i proszę nie wprowadzać cenzury droga redakcjo FA, bo zaczyna to łamać wolność słowa.

            • ~Alek Rachwald 28.07.2026 11:34

              Kolega zmyśla. Proszę wytłumaczyć tym gościom z ZSRR, Korolewowi chociażby, że u nich były tylko badania podstawowe, i jeszcze, że dlatego ZSRR upadł razem z resztą satelitów.

              • ~kk 28.07.2026 12:00

                A pan uważa, że inaczej? Jakby w socjalizmie sobie żyli dobrze, to nikt o wolnej Polsce by nie myślał.
                żyło się źle i wszyscy obwiniali ZSRR i dlatego niektórzy podkreślam niektórzy walczyli z PRL, bo sędziom i tak zwanym pracownikom naukowym (których było w Polsce więcej niż we Francji na przykład) na przykład żyło się dostatnio w ich mniemaniu w porównaniu z resztą społeczeństwa.
                Czy pan aby na pewno wtedy był w Polsce ?

                • ~Alek Rachwald 28.07.2026 12:14

                  Przeciwnie, pan niekiedy wypisuje, jakby zarówno wówczas, jak i obecnie żył w mgławicy Andromedy.
                  A tak się składa, że ja całkiem dobrze wiem, jak w PRL płacono pracownikom naukowych. Połowa mojej rodziny pracowała na uniwersytetach. Jeszcze w latach 80. asystent zarabiał jakieś 30 dolarów na miesiąc. W moim instytucie samochód posiadał jedynie dyrektor, poloneza na talon. Więc ten kit może pan wciskać ewentualnie Andromedanom.

                  • ~kk 28.07.2026 12:22

                    I dobrze pan wie, że się obijali tak jak pan się obija w pracy i wypisuje pan bajki o tym jakie i gdzie kupki robią nietoperze.

                    • ~Alek Rachwald 28.07.2026 13:26

                      No niestety, posypuję głowę popiołem. Regularnie jestem zmuszony przepraszać za to, że nie mogę odwzajemnić się zasłużonymi z pewnością wyrazami uznania na temat dziedziny oraz wyników pracy szanownego kolegi. Ale przecież nie dlatego, żebym tych z pewnością istniejących prac kolegi nie cenił. Zwyczajnie WoS nie wyrzuca mi nic na temat dorobku naukowca o nazwisku "kaka".

  • ~4r5tf 24.07.2026 11:00

    czy te oceny nie sa sterowane politycznie odgornie? ze te oceny sa formalne i sciema dla spolecznestwa? chodzi o dawanie swoim kasy? jesli chodzi zjazd z kategori A plus na B nie jest to zwiazane z odplywem kadry z uczelni i zastapienia wartosciowych ludzi tumanami zwlaszcza na uniwersytetach klasycznych?

  • ~prof. dr hab. ZS 24.07.2026 08:53

    Nauka w Polsce jaka jest, każdy widzi. Widzi to także każdy minister niezależnie od barw politycznych. Dlatego nie ma i nie będzie oceny eksperckiej dyscyplin ani teraz, ani za cztery lata.

    Przyczyna jest oczywista.: co zrobić jeśli wprowadzenie oceny eksperckiej wykazałoby że 75 procent dyscyplin (ergo uczonych) zasługuje na kategorię C lub niżej.

    Wiem, wiem, nierobów zwolnić a wydziały pozamykać. Tyle tylko że do podjęcia takich decyzji trzeba mieć odwagę, a to towar deficytowy wśród każdej władzy.

    Dlatego zostanie tak jak jest: pozorowane działania po obu stronach. Uczeni niby coś badają, misterstwo niby coś płaci.
    Tak jest najbezpieczniej dla wszystkich.

    Jest jednak światełko w tunelu: rudy ogłosił że budujemy rakietę, która, jak się wyraził, ułatwi transport towarów.

    • ~Marcin Przewloka 24.07.2026 10:23

      @prof. dr hab. ZS

      No więc taka ocena jest możliwa, tylko trzeba być gotowym na tą konstatację z artykułu pana Wojciecha Tylmanna publikowanego tutaj, w Forum Akademickim:
      "Ocena ekspercka prowadzona przez międzynarodowe gremia może brutalnie skonfrontować nas z rzeczywistą jakością naszych badań. Może okazać się zimnym prysznicem zarówno dla pojedynczych naukowców, jak i całych instytucji. I tu dochodzimy do kluczowego pytania: czy jesteśmy gotowi zaakceptować jej wyniki?"

      A te zmiany, o których Pan pisze, czyli "nierobów zwolnić a wydziały pozamykać" mogą wejść w życie, tylko nie od razu, ale w dłuższym okresie czasu, na przykład 5-10 lat. Reforma, która trwa i da jakieś efekty w oddalone w czasie, ciągle jest warta przeprowadzenia. Tylko tutaj kierunek musi być zdefiniowany, jasny, klarowny i konsekwentny, niezależnie od tego, kto rządzi w Polsce. Wytrwałość i konsekwencja w dążeniu do radykalnej poprawy jakości są tutaj absolutnie kluczowe, w połączeniu z równie konsekwentnym, systematycznym zwiększaniem wydatków na naukę.

      • ~John Kowalsky 24.07.2026 13:32

        "Doge" realizowany w USA ręką Muska a na polecenie prezydenta Trumpa wykazał także w USA duże obszary słabej, udawanej nauki. Medialne przykłady jakichś wpadek systemu "doge" nie zmienią faktu że generalnie amerykański podatnik zaauważył także.w kraju najlepiej rozwniętych badań i technologii, że często finansuje udawane lub bardzo słabe badania, czasem z podtekstem ideologicznym.
        Dlatego także opinia zagranicznych ekspertów nie musi być wystarcząjąco obiektywna. Wg, mnie lepiej byłoby uprościc ewaluację a dopracować transparentnośći obiektywizm systemu naszych grantów, tak jak to napisałem w moim wcześniejsym komentarzu. Tak czy inaczej w czasach "paper milling" oraz AI w publikacjach polska parametryzacja wg aktualnego modelu będzie coraz bardziej groteskowa generując "produkcję" publikacyjnego "spamu".

        • ~Hubert Wojtasek 24.07.2026 17:20

          "paper milling" oraz AI rozwijają się w takim tempie, że za 5 lat nasz model ewaluacji nie będzie się nadawał do niczego. Tak samo jak "dorobek", który wygeneruje. Zastanawiam się, dlaczego nikt z decydentów tego nie widzi.

          • ~gweg 25.07.2026 14:16

            A konstruktywnie - co ma w dobie AI i pafermillingu robić naukowiec, gdzie i jak Pana zdaniem publikować?

            • ~John Kowalsky 25.07.2026 20:57

              Zorientować wśród naszych autorytetów i dopytać które czasopisma zawierają najciekawsze wyniki. Na ogół są to też czasopisma trudne (łatwo odrzucają wyniki). Te czasopisma należy częściej czytać no i starać się najpierw tam wysłać nasze wyniki licząc że nie odrzucą bez recenzji.
              W dzisiejszych czasach niestety artykuły łatwo są odrzucane bez recenzji. Trudno doradzać jak tego unikać. Uważne czytanie artykułów, sposobu komunikowania elementów nowości, pisania mądrego tytutlu, klarownego abstraktu i wniosków to element "licencja poetica" sukcesu w naukowym życiu.
              Negatywne (rzetelne) recenzje moga być bardzo pomocne. Czasem kilka krytycznych zdań z recenzji może nam przydać się jako wskazówka na wiele lat. Te czasopima to często są czasopisma amerykańskie typu J. of Accustical Society of America itp. Inną ich cechą jest fakt że ukazują się od 50 lat czasem nawet od 100 lat. Po prostu czytajmy artykuły pisane przez najlepszych i wzorujmy się na nich.

        • ~Marcin Przewloka 24.07.2026 15:22

          @John Kowalsky

          Myślę, że grupa osób, ekspertów w danej dziedzinie, wybrana według profesjonalnego, merytorycznego klucza spośród międzynarodowych naukowców, byłaby najlepszym gwarantem, że publikacje, temat, wkład, istotność, waga, jakość prac danej grupy lub danej osoby są właściwie zrozumiane i ocenione. Tym osobom będzie też łatwiej wyłowić aberracje typu publikacje pochodzące z paper mills. Oczywiście, ta grupa może używać w ocenie wskaźników bibliometrycznych, ale to nie będzie już wtedy punktoza, bo ocena bedzie znacznie szersza.
          Żadna ewaluacja nie będzie nigdy idealna, ale należy starać się, aby była jak najlepsza, jeśli już w ogóle ma się odbywać.

          • ~John Kowalsky 25.07.2026 21:08


            Zgodnie z powyższym opisem powinny działać oceny paneli NCN. Tam, w drugim etapie oceny dominuja wybitni zagraniczni recenzenci.
            A jednak zdecydowana opinie o bezstronności i transparentności NCN są w wiekszości zgodne że mimo pozornie szczytnych założeń ten system oceny nie cała prawidłowo. Realna praktyka okazuje się daleko odbiegać od oczekiwań. Poczytajmy artykuły na ten temat w FA.

            Polecam motto: "W teorii nie ma różnicy między teorią a praktyką"

      • ~Polski ekspert 24.07.2026 10:56

        Tylko nie bierzmy polskich ekspertów. Zobaczcie co te niedorajdy robią w trakcie oceny kryterium 3. Są tak beznadziejni, że nie chce im się nawet nauczyć kryteriów formalnych z przepisów przedstawionych przez ministerstwo.

        To skandal i ci wszyscy pseudo polscy eksperci powinni za to odpowiedzieć!

        • ~Marcin Przewloka 24.07.2026 11:09

          @Polski ekspert

          Jestem zdania, że TYLKO międzynarodowi eksperci mogą tutaj pomóc. Jeśli ewaluacja ekspercka miałaby być robiona przez polskich ewaluatorów/ekspertów, lepiej jej nie robić w ogóle. To tylko pogorszyłoby sytuacje. Wtedy już lepiej pozostać przy wskaźnikach statystycznych i bibliometrycznych.

          Pan Leszek Kaczmarek w Forum Akademickim "Ewaluacja – jak to robią w Portugalii?", cytat:
          "Ewaluacja jest przeprowadzana co 4–5 lat, podobnie jak w Polsce. Dokonują jej panele dziedzinowe, których jest ponad 30. W ich skład wchodzą wyłącznie uczeni z zagranicy."

          • ~Moja Nazwa 24.07.2026 14:30

            Jakoś nie słyszałem o portugalskich noblach.
            A zagraniczni eksperci to mogą być ludzie, których lepiej nie pytać. Papiernicy.

            • ~Marcin Przewloka 24.07.2026 16:31

              @Moja Nazwa

              Nobli może nie mają, ale mają przynajmniej więcej grantów ERC, niż Polska, chociaż kraj znacząco mniejszy.
              Podejrzewam, że nie ma wielu papierników, którzy publikują w Nature albo takich, których publikacje są cytowane setki i tysiące razy. A spomiędzy właśnie takich osób należałoby wybierać tych, którzy przyjadą robić ewaluację.

              Tylko trzeba być gotowym na to, aby "zaakceptować jej wyniki".

      • ~Hubert Wojtasek 24.07.2026 10:53

        Ten kierunek został już jasno zdefiniowany przez wytyczne w sprawie "nowej" ewaluacji (na lata 2026-2030). Najbliższe 5 lat już jest stracone.

        • ~Marcin Przewloka 24.07.2026 11:14

          @Hubert Wojtasek

          Strata 5 lat w dziedzinie tak ważnej jak szkolnictwo wyższe czy też badania naukowe to niemalże przestępstwo przeciwko całemu społeczeństwu.
          Polskę powinno być stać na rządzących, którym zależy na przyszłości kraju.

          • ~Mat 24.07.2026 17:52

            Dzień dobry,

            wszystko się zgadza, tylko pytanie czy "dziedzina tak ważna jak szkolnictwo wyższe czy też badania naukowe" jest w istocie ważna w PL. W obecnych czasach i przy obecnym budżecie oraz przy obecnych problemach z nadmiernymi wydatkami nie ma szans na finansowanie nauki. Dodatkowo podatnicy, którzy niejako dają składki na naukę nie widzą efektów. Jedyne przełożenie ma dydaktyka, której efekty widać. A więc wypromowany inżynier daje realnie zwrot w PKB w krótkim czasie. Więc Panowie, drugorzędną kwestia zostaje ewakuacja nauki, sorry ewaluacja nauki, bo ona nikogo nie interesuje oprócz samych zainteresowanych. Co do jej pomiaru to tylko zewnętrzni eksperci, ale tylko wtedy, gdyby nauka realnie oddziaływała na społeczeństwo, a od czasu wolnej PL, czyli transformacji nie ma żadnych efektów mimo 30-tego któregoś rozdania OPUSa czy innego konkursu.

            • ~Marcin Przewloka 24.07.2026 18:36

              @Mat

              To znaczy ja jestem zdania, że nauka którą prowadzą zwykle uczelnie czy też instytuty badań podstawowych, jest absolutnie niezbędna do tego, aby budować innowacje i rozwijać nowe technologie. Historia tychże właśnie nowych technologii o tym uczy – na którą by z nich nie spojrzeć, zawsze korzenie i podstawy tkwią we wcześniej prowadzonych badaniach fundamentalnych.
              Dlatego takie instytucje jak na przykład CERN są bardzo potrzebne, chociaż badane są tam właśnie zjawiska absolutnie fundamentalne, badania starają się odpowiedzieć na pytanie, jak zbudowane są i jak działają materia i energia, które nas otaczają (budżet roczny to 1.6 miliarda Euro).

              Można oczywiście korzystać z odkryć naukowców z innych krajów, ale to będzie oznaczać, że Polska będzie w całości zależna od tychże właśnie innych krajów i będzie musiała w całości polegać na ich badaniach oraz płacić takie pieniądze, których sobie oni zażyczą. Myślę, że wiele osób zgodzi się tym, że nie można takiej sytuacji nazwać suwerennością i niezależnością.
              Ale rzeczywiście, należy przy tym zauważyć, że zdecydowana większość państw jest w całości zależna od tego, co wymyślą w innych krajach gdzieś na świecie. Pytanie jest tylko, wśród których krajów Polska chciałaby być. Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest bardzo ważna, miedzy innymi dla młodych ludzi, którzy planują swoje przyszłe życie zawodowe.

              • ~Mat 25.07.2026 11:20

                Prosze Pana, gdybym mógł to wydatkowałbym na badania podstawowe dużo więcej, bo gdy coś wyjdzie to my będziemy rozdawać karty. Wizja ładna, ale budżet przecież nie jest z gąbki. To nie Chiny, gdzie kilka procent PKB idzie na badania. Badania podstawowe koszmarnie kosztują, a bądźmy szczerzy – jakichś mierzalnych efektów z ostatnich lat u nas w Polsce po prostu brakuje. Proszę zrobić zestawienie, ile wydano, co z tego wyszło. Proszę zobaczyć chociażby po skali patentów u nas, ile zostało realnie wdrożone.
                Przy obecnych wydatkach zwyczajnie nie ma z czego na to brać. Wystarczy spojrzeć, co się dzieje z funduszem zdrowia i ile pieniędzy tam idzie, a do tego potrzeba coraz więcej, bo mamy społeczeństwo starzejące się. Do tego dochodzą ogromne i konieczne wydatki na zbrojenia. Kiedy brakuje na leczenie i bezpieczeństwo, na bardzo drogie badania po prostu nie ma w budżecie miejsca. Trzeba zejść na ziemię i pilnować priorytetów, stety, niestety.

                • ~Marcin Przewloka 25.07.2026 16:17

                  @Mat

                  To prawda, że jeśli nauka będzie zawsze na samym końcu kiedy rozpatruje się priorytety wydatków państwa, nie ma najmniejszych szans na poprawę. I dlatego właśnie piszę (zacytuję sam siebie): „Pytanie jest tylko, wśród których krajów Polska chciałaby być.”

                  Proszę tylko zwrócić uwagę, że są przykłady krajów działających albo w dużym zagrożeniu wojną, albo wręcz w czasie wojny, gdzie wydatki na badania, w tym również podstawowe, stanowią dużo większy odsetek PKB, niż w Polsce. Przykładami niech będą Izrael i Korea Północna.

                  To nie żadna magia, ani budżet z gumy. To tylko i wyłącznie kwestia priorytetów.

                  • ~Mat 25.07.2026 21:02

                    Budżet nie jest z gumy, takie są fakty, proszę Pana. Nauka w Polsce nie zaistniała i przy tym finansowaniu nie ma mowy o przełomowych odkryciach. Siłą rzeczy, przy tym budżecie to nie realne. W przypadku Korei Północnej jestem ciekawy - bo z tego co mi wiadomo to jest tam reżim i chyba wydatki będą utajnione. A na pewno gro wydatków stanowią wydatki na obronność, czyż się mylę? Naprawdę nie ma sensu porównywać Izraela do Polski, znając izraelskie wpływy w USA, mogą mieć do tego przestrzeń. Tak jak napisałem, ten budżet w Polsce nie jest z gumy, a są inne palące potrzeby, problemy z zadłużeniem, nadmierne wydatkowanie, służba zdrowia, obronność, a także problemy niskich płac w budżetówce. Proszę wskazać mi obszary, z których Pan zabierze, aby zwiększyć fundusze na badania podstawowe? Nie ma szans na badania podstawowe przy tym finansowaniu, bo siłą rzeczy w badaniach podstawowych trzeba dużo zainwestować i trochę zaryzykować. I to jest bardzo ważne, ale u nas nie ma na to w obecnych realiach.

                  • ~Marcin Przewloka 25.07.2026 19:00

                    Korekta:

                    W moim komentarzu powyżej oczywiście miała być Korea Południowa, nie Północna…

                  • ~Hubert Wojtasek 25.07.2026 17:56

                    Powiedziałbym raczej Korea Południowa. :-)

  • ~Maciek 23.07.2026 21:57

    Wydaje się, że ewaluacja za lata 2022-2025, to jedno wielkie nieporozumienie. W Szkole Głównej Handlowej wszystkie dyscypliny naukowe otrzymały kat. B+. Coś jest nie tak. Podobnie jak z tym ministerialnym programem IDUB. Czy MY w tej demokratycznej III RP potrafimy zrobić coś sensownie?

  • ~Góral z Kołobrzegu 23.07.2026 20:35

    Bez zewnętrznej eksperckiej oceny (przynajmniej największych, wiodących jednostek) trudno się spodziewac, że uzyskana opinia (lista rankingowa) będzie przydatna.
    Może należy sterować w kierunku oceny opartej o:
    1. Ewaluację niezależnych ekspertów – przynajmniej dla największych jednostek
    2. Bibliometria i wskaźniki ilościowe mierzące produktywność i wpływ rezultatów: artykuły i wniosków patentowych.
    A przy okazji, nasza krajowa lista punktowa czasopism to… nasz wynalazek?! Na nasza miarę: ) ? Ale, nie sadzę, aby ktokolwiek na świecie chciał nam uiści opłatę licencyjną z tego tytułu.
    3. Wpływu poza akademią (gospodarczego, społecznego, politycznego, kulturowego, zdrowotnego, środowiskowego).
    4. Środowiska badawczego / strategii, ludzi i kultury.
    Ilościowa ocena wartości z p 1 i 2 powinna dominowa w końcowej pozycji na liście.

  • ~Ireneusz 23.07.2026 16:54

    Następna ocena PARAMETRYCZNA już albo dopiero w 2031 roku, jak minister lewactwa dotrwa . A Ustawy i rozporządzenia jak nie było tak i nie ma. A trzy lata mija i co i nic . Finansowanie biedy uczelnianej trwa i trwa mać. Ma trwać.

    • ~prof. dr hab. ZS 24.07.2026 08:06

      Oby nie dotrwał !

  • ~do roboty 23.07.2026 16:38

    Skończyło się wożenie wielkich z dużych U, P i I, na maluczkich, co to robili za trzech a i za czterech. Sloty i punkty karne za 0 publikacji ciągną wielkich w dół, no i mamy płacz i jaka tu niesprawiedliwość, że nie można nic robić skoro już jestem wielkim i rządzę na prawo i lewo. Nie płakać a brać się do roboty i zapracować na siebie. Trzeba przepatrzeć kierunki o siamtym owamtym i ukrócić hordy co to później mają problemy z pracą.

  • ~d 23.07.2026 15:40

    Niektóre uczelnie zmarnowały potencjał IDUB (m. in. UW) poprzez rozdawanie części pieniędzy bez rzetelnych konkursów i braku odpowiedniego rozliczenia środków. W wielu konkursach wystarczyło, żeby rozliczyć pozyskane środki, tylko złożyć artykuł, nawet go nie opublikować.
    Ponadto, ciągłość finansowania w ostatnich latach spowodowała, że na niektórych Wydziałach radykalnie zmalała liczba osób starających się o granty zewnętrze. Po co skoro można w łatwy sposób dostać środki z IDUB?
    Kierownicy (!!!) pod koniec okresu trwania IDUB zachęcali, aby składać o środki na cokolwiek (!!!) byle wydać pieniądze. Bardzo dobrze widoczny był brak jakiejkolwiek strategii i wizji tego, co uczelnie chcą osiągnąć na koniec projektu.

    Zobaczymy, jak pójdzie instytutom naukowym.

    • ~Aw 23.07.2026 19:22

      Robię teraz inwentaryzację w jednostce. Uparłem się że to zrobię, mam papier w tym roku, drugi jest w recenzjach, trzeci się pisze, więc mogę się poświęcić i to zrobić. I co mamy?
      Tysiące złotych oddane do utylizacji, bo skończył się termin ważności odczynników, bo były dziesiątki otwartych, bo były tak stare, że strach było otwierać.
      Drobnicy laboratoryjnej jest tyle, że można się tym rzucać. Przeterminowany sprzęt. Setki pudełek igieł, o których nikt nie pamięta. Obecnie do śmieci poszło już kilkaset tysięcy złotych.
      Kolejne setki tysięcy w sprzęcie, który jest kupiony kompletnie niepotrzebnie, bo okazało się że już taki był kupiony i to nie raz.
      Obserwując pracę w laboratorium niektórych ludzi, widzę jak kolejne tysiące złotych są przepalane, przez fatalną organizację pracy.
      Brak kasy to jedno, ale nauka nie potrafi ich racjonalnie wydawać. W prywatnej firmie, takie zarządzanie skończyłoby się bankructwem a na uczelniach?
      Na uczelni, aby zrobić jedną publikację, najpierw trzeba przepalić bezsensownie tysiące złotych, bo nie ma tam nikogo, kto powie stop i wyciągnie z szafy odpowiedni sprzęt albo podzieli się wiedzą.
      Z takim podejściem, to nigdy tu nie będzie dobrze.

      • ~malkontent 24.07.2026 07:52

        zapasy wynikają z braku stabilnego finansowania, gospodarka zapasami i majątkiem to zarządzanie, gdzie tu wina naukowca?

        • ~realistka 24.07.2026 10:48

          No np. taka, że muszę kupić swój sprzęt i swoje wszystko, bo tamten sprzęt jest kogoś innego, nie wspólny, tylko pana X czy pani Y i do grobu go ze sobą zabiorą, ale się nie podzielą!!!
          I co zrobisz jak nic nie zrobisz.
          Pan dziekan powie, że no wicie rozumicie...no trzeba kupić nowy...głowa w piach to nadrzędna cecha naszych decydentów.

          • ~Alek Rachwald 29.07.2026 11:58

            Dziwię się panu dziekanowi.

          • ~malkontent 24.07.2026 11:16

            aparatura może być na wyłączność do czasu zakończenia grantu, z którego została zakupiona, potem to własność uczelni, a czy uczelnia udostępnia aparaturę szerzej to właśnie kwestia organizacji uczelni czyli zarządzanie, ale wiem, że to często tylko teoria; precyzyjnie identyfikujmy przyczyny stanu rzeczy jeśli chcemy coś zmienić

  • ~John Kowalsky 23.07.2026 14:23

    Wypada zgodzić się z Autorem że cała ta parametryzacja była niepotrzebna. Pomyślmy do jakiego wysiłku publikacyjnego zmuszono ogromne rzesze ludzi oraz ile pienędzy z budżetu państwa na to wydano.
    Lepiej skupić się na poprawie rzetelności systemów grantowych a oceniane jednostki podzielić na dwie kategorie:
    jednego typu "CB" - z minimalnym finasowaniem badań naukowych (tzw. typu "zawodowego" lub podobne)
    jednego typu "B+A+" - z dodatkowym strumieniem finasowania.
    Taka uproszczona parametryzacja (oceniająca np. wybrane przez zainteresowanych 5% najlepszych wyników danej jednostki) byłaby dużo mniej kosztowna.
    Jednostki najlepsze powinny dostawać znaczące dodatkowe pieniądze z rzetelnie (!) przyznawanych grantów

  • ~KB 23.07.2026 13:58

    Polska Mistrzem Polski!

  • ~kk 23.07.2026 13:32

    Celem systemy ewaluacji nie było dokonanie faktycznej ewaluacji nauki, tylko uzasadnienie takiego, a nie innego rozdziału dotacji (finansowania jednostek). Czyli jeśli ktoś wypadł średnio dobrze, to średnio dobrze dostał więcej.

    Ale jak wydaje się i ten cel nie została osiągnięty.

    Mogę podejrzewać, że obniżenie dla niektórych zespołów kategorii być może wynika z przyjęcia dużej liczby asystentów, którzy te wyniki obniżyli.

    Co do finansowania nauki to jak się będzie finansować takich profesorów jak Zoll czy Środa to poziom polskiej nauki nigdy się nie poprawi.


    • ~Jerzyk52 23.07.2026 21:20

      Popieram to stwierdzenie

  • ~Z.K. 23.07.2026 13:25

    Nie powinno być uczelni badawczych, bo, jak widać, rozrzut jakości naukowej w duzych, wielodziedzinowych uczelniach jest i zawsze będzie duży. Ewentualnie dofinansowywane powinny być dyscypliny, w których dana uczelnia jest mocna. Inaczej pieniądze są roztrwoniane zamiast koncentrowane na wzmocnieniu dobrej nauki. Przy takich kryteriach zresztą wszystkie uczelnie techniczne stoją na wybranej pozycji - nie dość, że liczba dyscyplin jest jednak zwykle mniejsza i bardziej skoncentrowana, poza tym jak tu porównywac kryterium II uniwersytetu z politechniką, której istotą jest współpraca z przemysłem i komercjalizacja badań?