Aktualności
Sprawy nauki
04 Sierpnia
Opublikowano: 2025-08-04

Po co finansować naukę i na co komu socjologia? O społecznym sensie (i wpływie) badań

Pytanie „po co finansować naukę?” brzmi jak hasło z programu populistycznej partii politycznej, ale ktoś je musi w końcu zadać, dodając ważne uzupełnienie, że chodzi o naukę w Polsce. I trzeba na to pytanie udzielić (wreszcie!) odpowiedzi, wskazując na wyzwania współczesnego świata i uwzględniając przy tym specyfikę różnych dziedzin i różne pola działań: od szkolnictwa wyższego po wdrożenia wiedzy naukowej w przemyśle.

Dlaczego potrzebujemy polskiego programu badań naukowych?

W finale intensywnych przygotowań do ewaluacji w wielu jednostkach naukowych toczą się zacięte dyskusje o sensowności i bezsensowności kryteriów oceny działalności naukowej. Kryteria te, przypomnijmy, nie są żadnym obiektywnym testem jakości wiedzy naukowej, ale społecznie i politycznie skonstruowaną miarą obecności badań w krajowym i międzynarodowym obiegu publikacyjnym (kryterium I), finansowej efektywności organizacji badań (kryterium II) i wreszcie – wpływu badań na funkcjonowanie społeczeństwa (III kryterium). Miara ta [w kolejnej ewaluacji rozszerzona o kryterium IV (kształcenie kadr i wsparcie rozwoju kariery) – dop. RED) przekładać się ma na kierunki i skalę finansowania działalności naukowej z pieniędzy publicznych. Ale wciąż nie jest jasne (i chyba nie było nawet w początkach reformy nauki i szkolnictwa wyższego w 2018 roku), po co mamy finansować naukę oraz jaki w ogóle jest sens nieustającej, co najmniej od czasów minister Barbary Kudryckiej, reformy.

Zdajemy sobie sprawę z ogromu bieżących wyzwań, na które muszą reagować politycy na tyle, że myślenie strategiczne – nie tylko o nauce – znika z ich pola widzenia. Jako socjolodzy i socjolożki (a mamy niezły ogląd roli, jaką pełni nauka i szkolnictwo wyższe) widzimy potrzebę pełniejszego powiązania finansowania badań z wymogami przyszłości, głębszego namysłu nad tym, co nas czeka i co możemy z tym zrobić. Warto rozpocząć proces wyznaczenia tych wyzwań i ustanowienia hierarchii potrzeb związanych z wiedzą naukową. Pisząc prostszymi słowami: zamiast zgadywać, zapytajmy naukowców (wszystkich dziedzin), przedstawicieli sektora przedsiębiorstw, organizacji pozarządowych, ekspertów, jakie są najważniejsze problemy, nad rozwiązaniem których powinniśmy się pochylić, a następnie sfinansować je w pierwszej kolejności.

Efektem takich prac mógłby być polski program badań naukowych, wskazujący priorytetowe wyzwania w obszarach HS (nauk humanistycznych, społecznych i o sztuce), ST (grupie nauk ścisłych i technicznych) oraz NZ (w naukach o życiu), z którymi mierzyć się będzie polskie społeczeństwo. Tego rodzaju programem funkcjonującym w innych krajach jest np. Dutch Research Agenda, będący podstawą finansowania grantów w Holandii. Warto do tego programu zajrzeć, żeby przekonać się, że chociaż jest nieco zbyt długi i zbyt mocno odzwierciedla podział na dziedziny nauki, to jednak w sposób czytelny wskazuje kluczowe problemy do rozwiązania przez tamtejszych naukowców. W naszym pomyśle chodziłoby o zaangażowanie wielu dyscyplin. Przykładowo mogłyby to być takie obszary, jak: „Przygotowanie infrastruktury do zmiany demograficznej”, „Polska Sztuczna Inteligencja”, „Przeciwdziałanie polaryzacji społecznej”, „Polska energia atomowa”, „Transformacja energetyczna”, „Nowy model edukacji”.

W polu zarządzania nauką oczywiście mamy już kilka dokumentów strategicznych: „Politykę Naukową Państwa” z 2022 roku, gdzie w dość swobodnym stylu wskazano siedem priorytetów (rozwój systemu szkolnictwa wyższego i nauki; rola Polski w rozwoju globalnym; zasoby naturalne i środowisko; technologie cyfrowe w gospodarce i społeczeństwie; społeczeństwo i jakość życia; wspólnota i kultura, tradycja; obronność i bezpieczeństwo państwa); uchwaloną w 2025 roku nową strategię Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, w której zdefiniowano 8 wyzwań globalnych i 8 kierunków specjalizacji; oraz „Priorytetowe kierunki badań naukowych w resorcie obrony narodowej w latach 2021–2035”.

Niestety, wszystkie wspomniane dokumenty powstawały bez szerokiego udziału przedstawicieli wszystkich dziedzin nauki. Przede wszystkim uderza nas brak ich spójności i powiązania ze sobą i z instrumentami finansowania badań. Tym bardziej, że uczelnie (co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę ich dziedzinowe i regionalne specjalizacje) definiują własne priorytety i kierunki strategiczne. Mamy więc w obiegu dużą liczbę dokumentów, które nie tworzą spójnego obrazu i czytelnego komunikatu – po co właściwie finansujemy badania naukowe w Polsce i jak to robimy?

Wyobrażamy sobie, że proces tworzenia polskiego programu badań naukowych organizuje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Powstałe w jego efekcie „zsumowanie” konkretnych potrzeb powinno wskazywać horyzont czasowy i powiązanie z istniejącymi mechanizmami finansowania projektów naukowych w ramach programów ministerstw i agencji grantowych, takich jak Narodowe Centrum Nauki i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. To będzie bardzo trudne zadanie, ale może właśnie zamiast lub równolegle do dziedzinowych strumieni finansowania, lepiej kierować środki na projekty międzydziedzinowe, wymagające zaangażowania wielu podmiotów i perspektyw?

Omawiany tutaj (zdajemy sobie sprawę, że bardzo skrótowo) pomysł na listę priorytetów nie jest też wolny od wad. Najpoważniejszym zagrożeniem mogłoby być zaniedbanie badań „spoza listy”, a więc na przykład eksperymentalnych, związanych z troską o przeszłość czy rozwijających teorię. Widzimy jednak potrzebę oddzielenia finansowania części związanej z „wolnymi” poszukiwaniami (tzw. badań podstawowych), od badań, które „zamawia” u naukowców odpowiedzialne państwo. Nie tylko z powodu tego, że sami reprezentujemy tę dyscyplinę, ale i ze względów wskazanych w drugiej części naszego artykułu uważamy, że szczególną rolę w dyskusji nad priorytetami badawczymi państwa odgrywać może socjologia.

Czemu socjologia?

Jak wspomnieliśmy wyżej, dyskusja o ewaluacji nauki w Polsce toczy się w znacznym mierze w oderwaniu od realiów jej finansowania – skupia się bowiem na efektach, a w mniejszym stopniu na potrzebach i uwarunkowaniach jej stanu. Jako socjolożki i socjologowie jesteśmy przekonani, że prowadzone przez nas badania i analizy pozwalają zrozumieć ograniczenia związane z istniejącym systemem finansowania nauki w Polsce. W tym miejscu chcemy poddać pod rozwagę kilka ograniczeń obecnego systemu finansowania badań, skupiając się na perspektywie nauk społecznych, a przede wszystkim socjologii.

Socjologia powstała jako odpowiedź na wyzwania związane z dynamicznymi przemianami społecznymi w XIX wieku. Choć od początku rozwijała własne teorie ogólne, była też nauką aplikacyjną i to nie tylko w sensie diagnozy i propozycji rozwiązywania konkretnych problemów społecznych, ale i dostarczania interpretacji szybko zmieniającej się rzeczywistości. Niektóre z tych interpretacji, jak np. diagnoza o rozpadzie więzi społecznych w wyniku modernizacji, konflikcie klasowym lub schyłku cywilizacji Zachodu, stawały się następnie częścią programów politycznych i wchodziły stopniowo w obieg potocznego myślenia.

Ta rola socjologii jako nauki wzorców interpretacji i kształtowania rzeczywistości w oparciu o systematyczne badania i refleksję teoretyczną – jest dzisiaj niemal zupełnie nieobecna w polityce naukowej państwa. Skupienie się na widoczności, efektywności i oddziaływaniu badań naukowych, mierzonych za pośrednictwem ilościowych kryteriów, tylko z pozoru pozwala na „obiektywizację” oceny działalności naukowej, która przekłada się na jej finansowanie. W rzeczywistości jest wyborem politycznym, który wzmacnia dyscypliny przynoszące „twarde i widzialne” efekty, na przykład w zakresie nowych metod leczenia chorób czy wynalazków technologicznych, a marginalizuje te, które służyć mają samorefleksyjności społeczeństwa i kształtowaniu lepszych relacji społecznych. Nie da się uniknąć wrażenia, że ten wybór polityczny jest powiązany z trwającą w Polsce i wielu miejscach na świecie erozją demokracji. Nauki społeczne, dostarczające kompetencji obywatelskich i narzędzi krytycznego myślenia, trudno pogodzić z oczekiwaniami konformizmu i podporządkowania formułowanymi przez autorytarnych przywódców.

Sama socjologia, podobnie zresztą jak większość nauk społecznych i humanistycznych, jest przez decydentów politycznych w Polsce marginalizowana w porównaniu z naukami przyrodniczymi, medycyną czy naukami inżynieryjno-technicznymi. Jest tak, paradoksalnie, pomimo obecności socjolożek i socjologów w kolejnych rządach i ciałach doradczych najważniejszych urzędów państwowych. Nie tylko socjologia, ale i badania społeczne w ogóle są praktycznie nieobecne w kluczowych dokumentach strategicznych państwa, takich jak „Polityka Naukowa Państwa”, „Priorytetowe kierunki badań naukowych w resorcie obrony narodowej” czy nowa strategia Narodowego Centrum Badań i Rozwoju do roku 2030.

Sytuacja ta jest o tyle zdumiewająca, że dokumenty te wprost wskazują na wyzwania, mające swoje źródła społeczne i którym sprostanie wymaga aktualnej wiedzy o współczesnym społeczeństwie. Są to chociażby kwestie wskazywane w przywoływanej już „Polityce Naukowej Państwa”: rozwój systemu szkolnictwa wyższego i nauki; rola Polski w rozwoju globalnym; zasoby naturalne i środowisko; technologie cyfrowe w gospodarce i społeczeństwie; społeczeństwo i jakość życia; wspólnota, kultura, tradycja, obronność i bezpieczeństwo państwa.

Ograniczenie finansowania badań socjologicznych (kryterium II) do finansowania w ramach subwencji oraz konkursów grantowych jest niewystarczające do wykorzystania potencjału socjologii dla diagnozowania i rozwiązywania współczesnych problemów. Uważamy, że sformułowanie rozwiązań palących problemów, takich jak konsekwencje zmian demograficznych, kryzysu klimatycznego czy rosnącego zagrożenia wojennego w Europie, wymaga pełniejszego powiązania finansowania badań z wymogami przyszłości, głębszego namysłu nad tym, co nas czeka i co możemy z tym zrobić. Socjologia posiada narzędzia intelektualne i metodologiczne konieczne dla wykonania takiego zadania.

dr hab. Maciej Kowalewski (Uniwersytet Szczeciński)

dr hab. Adam Mrozowicki (Uniwersytet Wrocławski)

prof. Honorata Jakubowska (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu)

Autorka i autorzy tekstu należą do Komitetu Socjologii Polskiej Akademii Nauk

dr hab. Maciej Kowalewski, fot. Filip Kacalski
prof. Honorata Jakubowska, źródło: archiwum prywatne
dr hab. Adam Mrozowicki, fot. Paweł Piotrowski
Dyskusja (21 komentarzy)
  • ~dr-On 09.08.2025 17:50

    Patrzę na naukę polską i widzę, że toczy ją choroba zwana ``shumaniszczeniem``. Jest to dość podobne do stłuszczenia wątroby: tkankę wątroby obrasta tłuszcz. Podobnie jest w przypadku nauki polskiej: dziedziny naukowe (medyczne, przyrodnicze, ścisłe i techniczne oraz pewną część humanistyki i dziedzin społecznych), obrasta dość bogato shumaniszczenie: etaty na uczelniach państwowych i w Polskiej Akademii Nauk (PAN), mają MIĘDZY INNYMI ludzie mniemający, że uprawiają działalność naukową poprzez pisanie ``o-siamtym-i-owamtym``. Należy do nich niestety m.in., niemało dr, dr hab. i prof. dr hab. nauk prawnych.
    Mam kilka tomów książki pt. ``Współcześni uczeni polscy``, i przeglądając je od czasu do czasu, patrzę się na te panie i panów prof.dr hab.-ów. Są wśród nich m.in. przedstawiciele dziedzin humanistycznych i społecznych. Patrzę się na te ich natchnione miny na zdjęciach: o tutaj, pani prof. zajmująca się literaturoznawstwem, a tam znowu pan prof. od prawa karnego itd. itd. itd. itd. Kiwam głową Z POWĄTPIEWANIEM, czy aby na pewno ci wszyscy ludzie muszą mieć etaty na uczelniach państwowych i w Polskiej Akademii Nauk PAN bowiem od razu przypomina mi się fakt, że Polska MARNUJE talenty ludzi uzdolnionych w dziedzinach medycznych, ścisłych, przyrodniczych i technicznych, ale przede wszystkim ścisłych.

    NIE twierdzę i nie uważam, że dziedziny humanistyczne i społeczne (w tym tez m.in. nauki prawne), są niepotrzebne. NIE, są potrzebne, tyle że jak w przypadku żywienia: gdy się przesadzi z cukrem i tłuszczem przy odżywianiu, skutki są z reguły fatalne. NO I TO właśnie mamy w nauce polskiej: INTELEKTUALNĄ "CUKRZYCĘ". Niech utytułowane panie i panowie od nauk humanistycznych i społecznych to przemyślą: ILE TO JESZCZE MA TRWAĆ ?
    Oczywiście, to wszystko sobie trwa z błogosławieństwem kolejnych rządów, bo przecież kto by się poważył na ruszenie tego systemu ?

  • ~RekMa 06.08.2025 17:36

    Jest dobrze a nawet dostatecznie! Socjologia od zawsze potrzebowała adresata. Wraz z utratą zainteresowania władzy, co nastąpiło w latach 90. XX, straciła inny (utylitarny) sens istnienia. Współcześnie pojawiało się pewne zainteresowanie społeczne, tyle, że sektor pozarządowy nie śmierdzi w Polsce groszem, no chyba, że finansują go pieniądze zewnętrzne. NCN pozostaje wyspą, która funkcjonuje w oparciu o zasadę Św. Mateusza (można pisać o "autyzmie organizacji", "autopojetyczności", odklejeniu, partykularyzmie, niedofinansowaniu...). Jednym słowem jesteśmy od lat w stanie dryfu. Starsi do emerytury, młodsi w kierunku kariery (najlepiej za granicą), całość w kierunku 4, 5, 6, 8 setki w rankingu uniwersytetów na świecie.

  • ~Przemo 05.08.2025 21:28

    Jeśli pada pytanie o istotne potrzeby państwa wobec nauki, pierwsze czego by mi brakowało to:
    1. dobrej kontroli jakości żywności, leków i kosmetyków sprzedawanych na naszym rynku, chciałbym mieć pewność, że te rzeczy są pod rzetelną kontrolą.
    2. czystych rzek, jezior i sprawnego recyklingu odpadów.
    3. spójnego i jednoznacznego prawa: ustawy są pisane tak, że z j. polskiego niedostateczny, a do tego przepisy są ze sobą sprzeczne. Zamiast fascynować się AI - zastosować do wyprostowania i skrócenia ustaw i rozporządzeń. Czytasz i odnosisz wrażenie, że prawo służy sabotowaniu państwa, albo jest nieodpowiedzialnie przegłosowaną, radosną twórczością kogoś, kto nie ogarnia sytuacji.
    4. Dobrego systemu edukacji od przedszkola do końca studiów - spójnego i logicznego. Z nazw przedmiotów, których uczą na niektórych kierunkach na uniwersytetach (nie tylko w Polsce) mają ludzie niezły ubaw. Przykład: biotaksonomia.
    5. Zadanie dla ekonomistów - sprawnego systemu ochrony zdrowia, zredukowania administracji na rzecz pozyskania pieniędzy dla lekarzy, których podobno brakuje ;-)
    6. Też dla ekonomistów: zagospodarowania ponad miliona bezrobotnych, którzy pojawią się w wyniku realizacji punktu 5.
    7. Będą chętni do studiowania egzotycznych filologii, na kursy językowe tamże, jeśli rząd będzie dbał o politykę zagraniczną i zainteresuje się utrzymywaniem ambasad w zdecydowanej większości państw. W 100 ich nie ma. Nie warto???
    8. Upadłe stocznie, upadły Ursus, zapomniane kopalnie - magistrowie MBA tego nie naprawią ;-)

    • ~MB 06.08.2025 08:19

      Tak, i cały ten plan rozpisać na 100 lat! Ale nie, jako że Polska jest światowym pionierem wszystkiego, to bez kozery powiem pińcet!!!
      I proponuję te rewelacje ogłosić światu z najstarszego polskiego kosmodromu.

      123 lata pod zaborami, potem 50 lat socjalizmu (w tym pierwszych 6 niemieckiego). Skutki: najpierw społeczeństwo sobie wybrało nielota-alkoholika, potem budynia-maliniaka, aż wreszcie boksera-sutenera.

      Czy kiedykolwiek myślenie kołchozowe zniknie w tym społeczeństwie?

      • ~Przemo 06.08.2025 10:53

        Wiem, że wygląda to beznadziejnie, ale wciąż mam nadzieję.
        Cytując Kisiela: nie w tym problem, że jesteśmy w D, ale w tym, że większość z nas próbuje się tam jak najlepiej urządzić.
        Zachęcałem, zachęcam i będę zawsze zachęcał do naprawiania "tego, co inni z premedytacją zepsuli i pilnują, żeby nikt tego łatwo nie naprawił".

        • ~komentatir (poprzedni) 09.08.2025 17:43

          Cyt."Zachęcałem, zachęcam i będę zawsze zachęcał do naprawiania "tego, co inni z premedytacją zepsuli i pilnują, żeby nikt tego łatwo nie naprawił"."

          Póki co, to naprawianie w Polsce (zwłaszcza tej pokracznej hybrydy: system edukacji + system nauki i szkolnictwa wyższego), z reguły sprowadza się do psucia, tyle że na inne sposoby...

  • ~Przemo 04.08.2025 16:24

    Faktycznie "Polityka Naukowa Państwa 2022" jest napisana 'lekką ręką" i jest niekonkretna. Powinna to być raczej konkretna strategia korzystania z nauki zaplanowana na powiedzmy 20 lat, z założeniem, ze co 5 lat będzie aktualizowana, ponieważ świat dosyć dynamicznie się zmienia.
    Zamówienia rządowe na konkretne badania budują rzetelny warsztat nauki i zapewniają ciągłość prowadzenia badań. Wiemy doskonale jak nieefektywne jest polowanie na modne tematy i granty na ich szybką realizację, i skakanie z tematu na temat. Mamy granty, subwencję dydaktyczną, ale brakuje ciągłości, którą mogą i powinny zapewniać badania zamawiane, dające środki na działalność statutową. Jest to problem uniwersalny, który nie dotyczy tylko nauk humanistycznych. Cieszę się, że Państwo socjolodzy to dostrzegają i o tym piszą. Oby z dobrym skutkiem!

    • ~MB 04.08.2025 17:12

      Ależ mi się łezka zakręciła, gdyż sobie przypomniałem "tysiąc szkół na tysiąclecie". I jeszcze plany pięcioletnie. I jeszcze programy centralne na problemy podstawowe (lub węzłowe, nie pamiętam nazwy dokładnie).
      I Rodowicz śpiewającą: "(...) ale to już było, i nie wróci więcej". Oby!!!

      Ale przecież my tu w Polsce to wiemy najlepiej na świecie, i w ogóle nie cierpimy na megalomanię ani winkelridyzm. Tylko dlaczego takie wyniki: https://ibe.edu.pl/images/Badania%20midzynarodowe/Publikacje/Raport-PIAAC-2023.pdf

      I jeszcze jedno: nie ma czegoś takiego jak "nauki humanistyczne": jest albo nauka albo humanistyka.

      • ~Przemo 05.08.2025 11:33

        Plan witout action is just a dream, but action without a plan is a nightmare ;-)

        Mądry człowiek, dobra firma ma plan na przynajmniej lat 20, a państwo suwerenne na nie mniej niż 100 lat.

        Niektórzy nie mają tej świadomości, przyzwyczajeni do tego, że ktoś nimi rządzi (jak w PRL), a oni słuchają i najlepiej jak mogą się dostosowują, myślą też w swojej naiwności, że jak się zmieni dyrektor, minister albo prezydent to wiele się zmieni. Samo się nie zmieni.

        Możemy wprowadzić do języka polskiego podział na scholars i scientists, jeśli to istotne, może: uczeni i badacze?
        Moim zdaniem, trochę to przestarzałe i trochę nieuzasadnione.

        • ~MB 05.08.2025 13:47

          "Mądry człowiek, dobra firma ma plan na przynajmniej lat 20, a państwo suwerenne na nie mniej niż 100 lat." - populizm w czystej postaci.

          Ale gorsza jest jeszcze ta naiwna wiara w omnipotentnego pana, czy to w postaci państwa czy zarządu organizacji lub sutenera na najwyższym urzędzie. Jakież to jednak charakterystyczne dla mieszkańców tego kraju.

          No ale skoro 40% rzeczonych nie rozumie tekstu pisanego...

          • ~Przemo 05.08.2025 15:13

            Planowanie zdaje się być nierzadko w kontrze do populizmu, zwłaszcza, kiedy trzeba coś zrobić zgodnie z planem, starannie i na czas ;-)

      • ~Zenon Laskowicz 05.08.2025 01:44

        żUREK W NAUCE ZROBI JAK W SĄDACH, cZYLI RÓBTA CO CHCETA ZA DUŻE PIENIĄDZE.
        gDZIE TEN tUSK ZNAJDUJE TAKICH GORSZYCH OD SIEBIE

  • ~MB 04.08.2025 13:58

    Taaak (jak mawiał Brunner), sprawdziłem dorobek tej Pani na zdjęciu w środku (dostępny tutaj: https://orcid.org/0000-0002-5781-4297) i:
    1. większość artykułów opublikowana w polskich czasopismach (dla niepoznaki - jak wnoszę - po angielsku),
    2. tych kilka opublikowanych na świecie w: Taylor & Francis (jak cię mogę) lub SAGE (bez komentarza); jednocześnie 0 (słownie: zero) Elsevier, Springer czy Wiley.

    I już wiadomo, skąd te jęki (ten wredny i nieludzki system chce efektów w postaci porządnych publikacji, a przecież my tu w Polsce to niekwestionowanymi mistrzami Polski jesteśmy, a poza tym my nie gęsi...). Aż mi się wyzłośliwiać nie chce.

    Kolejny raz jednak powiem: humanistyka to nie nauka.

    • ~Są ge 06.08.2025 08:20

      Sage to normalne komercyjne wydawnictwo. Raczej liche, podobnie jak większość Elseviera czy MDPI, ale noe drapieżne.

    • ~Sage 04.08.2025 14:21

      SAGE wydaje wiele prestiżowych pism w naukach społecznych, nie wiem czy ta pani w nich publikuje, ale wiem, że Pan jest ignorantem, który wypowiada się o dyscyplinach, o których nie ma Pan pojęcia.

      • ~Stanisław Krawczyk 05.08.2025 17:19

        A w dodatku oczywiście, że humanistyka to nauka (lub jak kto woli: zbiór nauk). W naszym języku "nauka" znaczy to, co niemieckie "Wissenschaft", a nie to, co angielskie "science".

      • ~Hubert Wojtasek 04.08.2025 16:14

        Co prawda nie publikuję w czasopismach SAGE i nie znam tego wydawnictwa, ale szanuję je za to:
        https://retractionwatch.com/2025/04/17/sage-journal-intelligent-fuzzy-systems-retracts-678-more-papers/#:~:text=The%20retraction%20of%20%E2%80%9Ca%20final%20batch%E2%80%9D%20of%20678,one%20of%20its%20journals%2C%20according%20to%20the%20publisher.
        Takiej odwagi nie miały do tej pory ani Elsevier, ani Springer, ani Wiley. A wiele ich czasopism powinno zrobić to samo. Jak się ich nie przyciśnie (vide STOTEN, Chemosphere albo Environmental Science and Polution Research), to nic nie zrobią.

        • ~Robert 05.08.2025 08:39

          Panie Hubercie,

          Widział Pan może ostatnie wyniki Sonatiny? Co Pan myśli o tym, że projekty dostały osoby z Fundacji UAM pomimo tego, że na UAM wcześniej studiowały? A więc przy użyciu Fundacji obeszli wymóg realizacji projektu na innej uczelni.

          Pozdrawiam

  • ~kk 04.08.2025 10:59

    Napisano:
    Pisząc prostszymi słowami: zamiast zgadywać, zapytajmy naukowców (wszystkich dziedzin), przedstawicieli sektora przedsiębiorstw, organizacji pozarządowych, ekspertów, jakie są najważniejsze problemy, nad rozwiązaniem których powinniśmy się pochylić, a następnie sfinansować je w pierwszej kolejności.

    Przecież zgłaszają je jako pomysły (obiekty badań) do finansowana.

    Natomiast Państwo winno badania naukowe sprzęgnąć z gospodarką i dofinansować badania i tu chyba z grubsza wiadomo gdzie: w technologii obronnej i sztucznej inteligencji. Wystarczy przy obecnych kłopotach budżetowych.

    Socjolodzy chcieliby większą rolę pełnić, ale wybór jest tak na prawdę polityczny obecnie : czyli więcej na socjalne wydatki czy na badania naukowe.

    • ~prompt 04.08.2025 11:30

      Tak, ale naukowcy zwykle w propozycjach pomysłów do finansowania zgłaszają raczej tematy wąskie i zwykle jednodziedzinowe. A w tekście jest o tym, żeby zapytać szerokie grono (nie tylko naukowców), które problemy wymagają rozwiązania. Jeśli jest to "sztuczna inteligencja" to czego faktycznie potrzebujemy? Pracy nad "karmieniem" LLM żeby przeciwdziałać ruskiej propagandzie, a może bardziej wiedzy, jak korzystać z narzędzi "w domu i zagrodzie"? Podobnie, "związanie badań z gospodarką" to jest postulat - póki co - na bardzo dużym poziomie ogólności i tu także potrzebujemy uściślenia.

      • ~kk 04.08.2025 14:56

        Od szerszych są kierownicy, a jak nie zgłaszają to znaczy, że nie ma takich zespołów, co w indywidualizmie Polaków ma potwierdzenie. System nauki polskiej oparty jest o karierę pojedynczego naukowca (jak najszybciej profesorem), więc w tym systemie nie opłaca się naukowcom pracować w zespole nad dużymi projektami.