Nie trzy, jak dotąd, lecz cztery kryteria będzie obejmowała ewaluacja jakości działalności naukowej za lata 2026–2030. Nowy element oceny będzie dotyczył m.in. obszaru kształcenia kadr i wsparcia rozwoju kariery.
Spotkanie poświęcone kryterium IV ewaluacji zakończyło cykl „Porozmawiajmy o konkretach”. To inicjatywa wiceministry Karoliny Zioło-Pużuk, mająca na celu przybliżenie środowisku akademickiemu nowych zasad oceny jakości działalności naukowej. Relacje z poprzednich spotkań online można przeczytać na naszym portalu (zagadnienia ogólne, kryterium I, kryterium II, kryterium III). Ostatnia dyskusja zgromadziła blisko 600 osób.
Przestrzeń, w której funkcjonujemy jako naukowcy, musi nie tylko sprzyjać realizacji badań, ale też być dobrze urządzona, jeśli chodzi o politykę kadrową i strukturę zatrudnienia. Uczelnia czy instytut, zanim zacznie chwalić się osiągnięciami naukowymi, powinny najpierw zainwestować w tworzenie przyjaznego środowiska pracy – uzasadniała wprowadzenie dodatkowego kryterium wiceszefowa resortu.
Będzie ono mieć charakter instytucjonalny i dotyczyć całego ewaluowanego podmiotu, a nie poszczególnych dyscyplin. Opierać się będzie na ocenie eksperckiej, która będzie jawna. Według wstępnej propozycji ministerstwa waga tego kryterium ma wynieść 10%.
Nowy element oceny obejmie m.in. stopnie i tytuły naukowe uzyskiwane przez pracowników instytucji, dodatkowe kursy i szkolenia (w tym studia podyplomowe), a także skuteczność prowadzenia szkoły doktorskiej, czyli odsetek doktorantów kończących kształcenie (jeśli szkoła jest prowadzona przez dwa podmioty, każdy z nich opisywałby, w jakim zakresie to robi). Jak zaznaczyła Zioło-Pużuk, to odrębna kwestia od ewaluacji szkół doktorskich, która toczy się nadal swoim torem. Niewykluczone jednak, dodała wiceministra, że w przyszłości będzie ona elementem składowym „dużej” ewaluacji”.
W kryterium „pracowniczym” uwzględniane mają być także działania związane z tworzeniem mechanizmów rozwoju i awansu kadr. Do oceny będą liczone programy mentorskie i rozwojowe, inkluzywność, plany równości płci, programy przeciwdziałające wypaleniu zawodowemu. Promowane ma być też zachęcanie do powrotu do nauki osób, które odeszły do sfery biznesowej. Jednym z elementów oceny ma też być mobilność (zarówno międzyinstytucjonalna, jak i zagraniczna).
Chcemy zachęcać do zrównoważonej polityki zatrudnienia, a więc działań na rzecz tych aspektów, które wpływają na jakość naszej pracy, a więc zmniejszanie Gender Gap czy Generation Gap, jak również równowaga między osobami zatrudnionymi na etatach i w projektach. Nowe kryterium obejmowałoby też plany rozwoju potencjału uczelni czy instytutu – tutaj mam na myśli nie tylko naukowców, ale i pracowników, których praca, np. w laboratorium, składa się na końcowe powodzenie projektu naukowego – wyliczała Zioło-Pużuk.
Przyznała, że w kontekście nowego kryterium rozważane są wizytacje ekspertów w ewaluowanej placówce. Uczestnicy zgłosili też pomysł wprowadzenia „ankiety pracowniczej” dotyczącej polityki kadrowej prowadzonej w danym podmiocie.
Uwagi i propozycje zgłoszone w trakcie całego cyklu prekonsultacji online trafią do Zespołu doradczego ds. opracowania założeń nowego modelu ewaluacji. Gremium to ma działać do końca września. Jesienią ma być gotowe ministerialne rozporządzenie w sprawie ewaluacji, a w pierwszym kwartale przyszłego roku – wykaz czasopism i wydawnictw publikujących recenzowane monografie naukowe. Kompleksowy poradnik, jak przygotować się do oceny, ze szczególnym uwzględnieniem nowych zasad w kryterium III i IV, ma przygotować Komisja Ewaluacji Nauki. Przypomnijmy, że kolejna ocena obejmie lata 2026–2030.
Mariusz Karwowski
Koszmarny pomysł. Zwłaszcza ten z 'inkluzywnoscia'. Stoi za tym następujące założenie - procent zatrudnionych gejów, lesbijek, osób uważających się za niebinarne i trans wpływa na jakość badań. Wedlug obecnego ministerstwa - wplywa zapewne pozytywnie... O to tutaj chodzi, nie o żadne doskonałości naukowe. To nie są żarty, takie 'inkluzywnosci' są już wdrażane na UJ, UAM i UL.
Aktualna Ustawa Prawo o Nauce i Szkolnictwie Wyższym mówi o ewaluacji nauki tyle:
Art. 267. 1. Podstawowymi kryteriami ewaluacji są:
1) poziom naukowy lub artystyczny prowadzonej działalności;
2) efekty finansowe badań naukowych i prac rozwojowych;
3) wpływ działalności naukowej na funkcjonowanie społeczeństwa i gospodarki.
Jak się ma do tego Kryterium 4? EWALUACJA JAKOŚCI DZIAŁALNOŚCI NAUKOWEJ (bo taki tytuł nosi ten rozdział Ustawy) to nie jest ewaluacja każdego aspektu funkcjonowania uczelni, jaki nam przyjdzie do głowy.
Notabene, dość "swobodne" traktowanie Ustawy przez kolejne ministerstwa to nic nowego. Na przykład, nie wiedzieć czemu jako "efekt finansowy" badań uważa się kwoty przyznanych grantów. Elementarna logika podpowiada, że kwota grantu służy do wykonania jakichś badań, które następnie mogą mieć ewentualnie jakieś efekty finansowe. Kompletne pomylenie przyczyny ze skutkiem, celu ze środkiem (do niego prowadzącym) itd.
Zresztą, po co szukać dalej. Weźmy punkt 1. Jak można w ogóle określać "poziom", gdy kryteria ewaluacji radykalnie zmieniają się z ewaluacji na ewaluację i żaden poziom odniesienia nigdy tu nie istniał. Ewaluacja w polskim wydaniu do raczej loteria (co gorsza - nieuczciwa, z wynikami ustalanymi post factum w nietransparentny sposób).
Właściwie można by działalność Ministerstwa skomentować cytatem z Koheleta "...wszystko to marność nad marnościami..."
Patrz raport "kupione badania naukowe" nierzetelność brak etyki fabryki tworzone do publikowania o tym nie ma w wytycznych kolejnego kryterium. Autonomia uniwersytetów upadła. Kolejne kryteria w ocenie świadczą o niezrozumieniu idei uniwersytetu w jej brzmieniu. To wszystko sprawia, że najważniejsze w ocenie będą kryteria pozanaukowe. Dokąd dążą uniwersytety? Do powolnego upadku.
Zupełnie nie rozumiem, dlaczego to kryterium pomija poszczególne dyscypliny. W każdej instytucji mamy do czynienia z ogromnym zróżnicowaniem między instytutami jeśli idzie o te wszystkie wymienione w IV kryterium cechy. Oczywiście, że polityka w poszczególnych instytutach jest w znacznym stopniu zależna od ogólnej polityki uczelni ale wcale nie jedynie od niej. Mnóstwo zależy od kierownictwa na niższych szczeblach, klimatu panującego z Instytucie itd. Są instytuty, w których przeważają młodzi i takie, gdzie piramida wieku (i stopni) jest odwrócona, to samo dotyczy proporcji płci. Są instytuty wzorowo realizujące zasady demokratycznego współdecydowania i takie o strukturze autorytarnej. Co chwila w prasie wybucha jakaś afera mobingowa w którymś z instytutów, ale dlaczego to ma rzutować na resztę uczelni? I dlaczego przy okazji ewaluacji dyscypliny nie mogłyby się same pochwalić swoimi organizacyjnymi osiągnięciami, planami rozwoju itd.?
Uczelnie z IDUB już są wygrane ponieważ mają więcej środków na spełnienie tego kryterium...
Wkrótce na każdym wydziale zostanie zatrudniony specjalista d/s IV kryterium ewaluacji. Gabinet z palmą i sekretarką gwarantowany. Że niby brak pomieszczeń? To nic, posadzi się po 3 profesorów tytularnych w jednym pokoju.
Zamiast tworzenia kolejnych kryteriów, proponuję skupić się na poziomie edukacji i poziomie badań naukowych. Kolor ścian w dziekanacie i krój uniformu portiera są ważne tylko wtedy, gdy służą edukacji i badaniom.
Kryterium fatalne z tak wielu względów, że nawet nie wiadomo od czego zacząć. Jeden bezsens jest dla mnie uderzający: ocena na poziomie uczelni (aż mam nadzieję, że coś źle zrozumiałem, bo konkretów było tyle co nic).
Dlaczego wydział (dyscyplina) X mająca świetną mobilność, rozwój kadry i atmosferę ma być karana obniżeniem kategorii za to, że wydziały (dyscypliny) Y i Z mają z tym permanentny problem (i vice versa, dlaczego zła działalność tych drugich ma być "przykrywana" sukcesami tych pierwszych?).
Poza tym: smutne, że kryteriów oceny działalności naukowej już aż 4, a wciąż nie ma kryterium jakkolwiek oceniającego doskonałość naukową (chyba nawet w Polsce nigdy takiego nie było).
To wazny punkt, chociaz z doskonałością naukową ma niewiele wspólnego to w kwestii przyznawania subwencji jest kluczowy.
Popieram pomysł ankiet pracowniczych! Wizytacje widzą to, co instytucja chce pokazać, co ma najlepsze. Ale jesli mamy realnie oceniać warunki pracy, to wsłuchajmy się w głos pracowników. Mają oceniać kursy, studia podyplomowe i to instytucje beda wykazywać - tylko ile z nich było chociaz współfinansowane przez pracodawcę a ile w 100% przez pracownika. A wszystko po to żeby ułatwić sobie prace. Absurdów jest pełno, władze udają, ze o nich nie słyszą. Porównanie wyników na podstawie opinii władz, a pracowników byłoby groteskowe.
Też na początku myślałam, ze ankiety pracownicze to super pomysł, bo to co przygotują władze uczelni czy instytutu do oceny moze być po prostu ściemą. Ale, jesli to będzie miało wpływ na ocenę i konkretne srodki finansowe, to sami naukowcy zaczną pisać nieprawdę lub przynajmniej koloryzowac, bo przecież nie będą podcinać gałęzi, na ktorej siedzą. I wszystkim w ocenie wyjdzie cacy. Ankiety tak, jestem za, ale bez spięcia ich z ewaluacją, tam tylko twarde fakty.
Hundert professoren und das vaterland ist verloren.
Czy ktoś może mi wyjaśnić jaki jest sens być może ukryty prowadzenia studiów podyplomowych i dodatkowych kursów?
Jak to wszystko zmienić aby pozostało po staremu ??? Przepis jest w starej komedii "Poszukiwany, poszukiwana"
Zazdroszcze osobom, ktore potrafia sie tym autentycznie pasjonowac. Mnie zabila biurokracja, duza liczba bezsensownych obowiazkow i place duzo ponizej rynkowych. Na szczescie do utrzymania etatu n-b i publikowania w 140tkach wystarcza praca do 10h w tygodniu, a reszte czasu mozna poswiecic na utrzymanie rodziny. Tyle ze doskonalosci naukowej z tego nie bedzie.
Jeśli można pobierać pełną pensję przy 10h pracy w tygodniu, to płaca jest znacznie powyżej rynkowej.
Ewaluacja nauki winna dotyczy nauki - w końcu najważniejszym jest skutkiem są przyznane uprawnienia do nadawania stopni naukowych. Tymczasem cały nowy koncept skupia się na rozmytych kryteriach, wielowątkowych, niejasnych, subiektywnych.....
Tiktok, festyny dla dzieci, kolejne certyfikaty miedzynarodowe, mobilność, etc etc - kto da na to pieniądze??? Armia ludzi jest potrzebna...
Czyli po następnej ewaluacji poznamy nie uczelnię o najwyższej reputacji naukowej, ale subiektywną choinkę piarowską......
No i jak zwykle ocena nie przystaje do żadnych standardów międzynarodowych - wracamy do polskiej nauki która będzie najlepsza w Polsce....
DRAMAT!!!!
kolejne 'śmieciowe' kryterium :(
Nie, to EPIKA
Jak widać,liczba kryteriów jest odwrotnie proporcjonalna do ich sensu. Najważniejszym kryterium powinien być odsetek absolwentów pracujących w powiązanym zawodzie. Wtedy każda jednostka będzie dostosowywać i jakość i programy i wszelkie gendergapy, a tak, to jest zabawa w kształcenie
Ależ to ma być ewaluacja działalności naukowej. Kryteria związane z zatrudnieniem absolwentów pasują raczej do oceny PKA (jakość kształcenia).
To kryterium ma sens. Ciekawe, dlaczego ministerstwo z uporem maniaka wymyśla kryteria absurdalne?
Pogadała sobie i da już nam spokój?
Może poza kryterium „pracowniczym” warto też pomyśleć o kryterium studenckim?
Ilu studentów znajdzie miejsce w akademiku?
Czy kampus zapewnia miejsce do nauki i spędzania wolnego czasu w przerwach miedzy zajęciami?
no i jeszcze czy kampus zapewnia 'nianie' dla każdego studenta?
Otóż są studenci, którzy przychodzą na studia, żeby się uczyć, a bywa, że polskie uczelnie oferują im zajęcia od 8.00 do 9.30, a później od 14.30 do 18.00, a w przerwie mogą sobie postać na korytarzu, posiedzieć na schodach, albo pójść na miasto pospacerować. Cywilizowana część naszego pięknego świata działa zdecydowanie lepiej, i ma dobre tego efekty.
Ale co wspólnego ma kształcenie z działalnością naukową, która jest przedmiotem ewaluacji? Ocena kształcenia to osobny proces.