Zróżnicowanie pozycji i punktacji czasopism powinno uwzględniać ich rzeczywistą rangę – zarówno w krajowym, jak i globalnym obiegu naukowym, standardy redakcyjne, jakość procedur recenzyjnych, poziom umiędzynarodowienia oraz ich faktyczną widoczność i oddziaływanie w Polsce i poza jej granicami – pisze w najnowszym stanowisku Polskie Towarzystwo Nauk Politycznych.
Członkowie Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych zabrali głos w dyskusji dotyczącej planowanych zmian w tworzeniu listy czasopism. Choć ministerialnego rozporządzenia wciąż nie ma, to o nowych zasadach informowaliśmy już na początku lutego. W tej sprawie wypowiadała się na naszych łamach m.in. prof. Magdalena Musiał-Karg, prezeska Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych.
W swoim najnowszym stanowisku politolodzy przypominają, że jednym z fundamentalnych wyzwań współczesnej polityki naukowej pozostaje umiędzynarodowienie badań. W związku z tym za istotny element tego procesu i warunek realnego uczestnictwa polskich badaczy w globalnym obiegu wiedzy uznają oni publikowanie w języku angielskim oraz w renomowanych czasopismach o zasięgu międzynarodowym.
Zróżnicowanie pozycji i punktacji czasopism powinno uwzględniać ich rzeczywistą rangę – zarówno w krajowym, jak i globalnym obiegu naukowym, standardy redakcyjne, jakość procedur recenzyjnych, poziom umiędzynarodowienia oraz ich faktyczną widoczność i oddziaływanie w Polsce i poza jej granicami – czytamy w piśmie Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych.
Członkowie PTNP dodają, że system oceny powinien tworzyć stabilne i przewidywalne warunki sprzyjające podnoszeniu jakości badań. Ich zdaniem, zarówno porównywanie czasopism krajowych z międzynarodowymi, jak i ich ocena, muszą opierać się na przejrzystych, transparentnych i merytorycznych kryteriach. Co ważne, kryteria te powinny uwzględniać nie tylko parametry bibliometryczne, lecz także rzeczywistą pozycję danego czasopisma w środowisku naukowym oraz jego rolę w kształtowaniu debaty naukowej i publicznej – zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym.
Należy podkreślić, że w polskim systemie nauki funkcjonuje wiele wysokiej jakości czasopism krajowych o ugruntowanej pozycji, które odgrywają istotną rolę w kształtowaniu debaty naukowej i upowszechnianiu wyników badań. Z tego względu zasadne jest również wyraźne różnicowanie oceny wewnątrz grupy czasopism polskich, tak aby w sposób adekwatny doceniać najlepsze z nich – piszą politolodzy.
W stanowisku stanowczo podkreślono również konieczność wykluczania z systemu ewaluacyjnego czasopism drapieżnych oraz podmiotów niespełniających elementarnych standardów etycznych i redakcyjnych.
Obecność takich tytułów w wykazach podważa wiarygodność systemu oceny oraz prowadzi do nieefektywnego wydatkowania środków publicznych przeznaczonych na naukę. Transparentność procedur, rzetelna weryfikacja jakości oraz konsekwentne eliminowanie podmiotów niespełniających standardów międzynarodowych powinny stanowić jeden z fundamentów reformy – wskazują autorzy stanowiska.
Na koniec zwrócono uwagę na znaczenie konsekwentnego zwiększania nakładów na badania naukowe, w tym na dostępność projektów badawczych, wsparcie publikacyjne oraz rozwój infrastruktury naukowej.
MK
Problem z nieumiejętnością pisania po angielsku jest to, ze łączy się z zazwyczaj z nieumiejętnością czytania po angielsku.
A kto nie czyta po angielsku, raczej nie napisze nic wartościowego po polsku, czego by juz nie napisano wcześniej po angielsku - a nawet tego nie będzie umiał sprawdzić.
Wiec wymóg pisania po angielsku oznacza odsianie ludzi których odsiać należy. Nie mamy w polskiej nauce pieniędzy na przeciętność, a. co dopiero na dziadostwo.
W kontekście nauki internacjonalizm leningradzki przejawiał się przede wszystkim jako dążenie leningradzkich elit naukowych do utrzymania statusu miasta jako głównego, europejskiego centrum intelektualnego ZSRR, konkurencyjnego wobec Moskwy.
Kluczowe aspekty tego zjawiska w sferze akademickiej to:
* Tradycja akademicka: Leningradzcy uczeni podkreślali ciągłość z przedrewolucyjną, petersburską nauką, która była silnie osadzona w obiegu zachodnim. To poczucie "okna na świat" budowało tożsamość naukową opartą na wyższych standardach i większym otwarciu na międzynarodową wymianę myśli niż miało to miejsce w bardziej zideologizowanej Moskwie.
* Instytucjonalna odrębność: Środowisko to dążyło do autonomii lokalnych instytucji, takich jak Leningradzki Oddział Akademii Nauk ZSRR. Chciano, by Leningrad pozostał autonomicznym ośrodkiem badawczym, co władze centralne postrzegały jako przejaw "separatyzmu" i próbę stworzenia alternatywnego centrum władzy intelektualnej.
* Represje (Sprawa leningradzka): Właśnie to przekonanie o szczególnej misji naukowej i kulturowej miasta stało się jednym z punktów oskarżenia w tzw. sprawie leningradzkiej na przełomie lat 40. i 50. Stalinizm uderzył w leningradzkich uczonych, oskarżając ich o kosmopolityzm i przedkładanie lokalnej tożsamości nad ogólnoradziecki internacjonalizm proletariacki.
* Wpływ Blokady: Nauka w oblężonym Leningradzie stała się symbolem heroizmu – badacze (np. w Instytucie Roślinnictwa) chronili bezcenne zbiory naukowe przed zniszczeniem, co po wojnie wzmocniło mit leningradzkiego naukowca jako strażnika uniwersalnych wartości w skrajnie nieludzkich warunkach.
To jest wolność słowa, badań i publikowania. Oby nie po polsku. Dla ścisłowców, czyżby historia lubiła się powtarzać. Zwłaszcza w czasach AI i globalnego INTERNETU także naukowego.
Tym razem to już nie są jęki zapóźnionego humanisty, to już manipulacja w stylu tej wczorajszej ogłoszonej przez osiłka.
Rozumiem że MB to zwierzę piszące po polsku, bo nie uznaje i nie jest "Humanus".
Jeśli to miał być sarkazm, to słaby, a jeśli ironia, to nietrafiona.
Ehh, humaniści...