Demokratyzacja, transparentność, docenienie polskich wydawców i tytułów, wprowadzenie mechanizmów przeciwdziałania niewłaściwym praktykom – to główne założenia nowych zasad tworzenia wykazów czasopism i wydawnictw. Według zapowiedzi wiceministry Karoliny Zioło-Pużuk, obie listy, na których opierać się ma ewaluacja za lata 2026–2030, będą gotowe po wakacjach.
Podczas piątkowego śniadania prasowego w siedzibie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dr hab. inż. Rafał Stanisławski, członek Komisji Ewaluacji Nauki i jeden z wiceprzewodniczących tego ciała, przedstawił nowe zasady sporządzania wykazów wydawnictw i czasopism. Mimo apeli części środowiska o zaniechanie tworzenia list, w dalszym ciągu pozostaną one najważniejszym, bo z największą wagą, elementem oceny jakości działalności. Projekt rozporządzenia znajduje się już na biurku ministra. Jest w nim kilka istotnych zmian w stosunku do obecnie obowiązujących.
Dodatkowa kategoria dla wydawnictw
W wykazie wydawnictw publikujących recenzowane monografie naukowe wprowadzono nową kategorię. Do wydawnictw 80- i 200-punktowych dodano 140-punktowe. Wymagania wobec najniżej punktowanych to, podobnie jak do tej pory, spełnienie zasad etyki publikacyjnej zgodnych z COPE (Committee on Publication Ethics) oraz ustalenie procedury recenzji naukowej.
Jeśli wydawca spełni dodatkowe kryteria – wnoszenie istotnego wkładu w rozwój krajowej nauki, przyczynianie się do upowszechniania monografii naukowych w skali krajowej, stosowanie jednolitych standardów kwalifikacji, niezależnie od opłat publikacyjnych – otrzyma już 140 punktów.
To odpowiedź na głosy naukowców, szczególnie w obszarach nauk humanistycznych i społecznych, których zdaniem dotychczas była duża luka pomiędzy tymi dwiema kategoriami wydawców monograficznych. Chociaż jest mowa o „wnoszeniu istotnego wkładu w rozwój krajowej nauki”, to nie oznacza, ze ta kategoria będzie zamknięta tylko dla wydawców krajowych. Można sobie łatwo wyobrazić wydawnictwa międzynarodowe, które również wnoszą istotny wpływ w kształtowanie nauki w Polsce – tłumaczył dr hab. inż. Rafał Stanisławski.
Najwyższa kategoria punktowa (200 pkt) do tej pory zarezerwowana była dla wydawnictw zagranicznych. Teraz znajdą się tam wydawnictwa, które wnoszą istotny wkład nie tylko w rozwój światowej, ale i krajowej nauki. Ponadto prowadzą politykę upowszechniania monografii naukowych w skali światowej, są uznawane za wiodące przez środowisko naukowe oraz stosują jednolite standardy kwalifikacji, niezależnie od opłat publikacyjnych. Tym samym otwarto tę kategorię także dla najlepszych wydawców krajowych. Kategoryzację poszczególnych wydawców zaproponują komitety naukowe PAN, natomiast ostateczną decyzję podejmie Komisja Ewaluacji Nauki.
Na rynku wydawniczym zachodzą dynamiczne zmiany, jedne wydawnictwa przejmują inne, dzielą się, łączą. Ponieważ nie mamy baz międzynarodowych, które pozwoliłyby śledzić te zmiany i je wyłapywać, dlatego uruchomimy stały mechanizm zgłaszania zmian na rynku wydawniczym. To będzie otwarty system, w którym każdy będzie mógł takie zmiany zgłosić. W ten sposób jako KEN będziemy mogli odpowiednio reagować – dodał dr hab. inż. Rafał Stanisławski.
W wykazie wydawnictw, który posłuży do ewaluacji za lata 2022–2025, znajduje się 815 rekordów. W nowo tworzonym szacuje się, że nie będzie ich mniej.
Co w czasopismach?
Najwięcej nowości pojawi się w wykazie czasopism. Jak wskazał członek KEN, zwiększą one transparentność procesu sporządzenia listy. Obejmuje ona (z automatu) tytuły ujęte w bazach Scopus i Web of Science, a także beneficjentów programu „Wsparcie dla czasopism naukowych”. Poza tym fakultatywnie mogą do wykazu zostać wciągnięte czasopisma z bazy ERIH+ (European Reference Index for the Humanities and Social Sciences), DOAJ (Directory of Open Access Journals, EBSCO oraz Index Copernicus International (w tym ostatnim przypadku chodzi o Journal Master List).
W konsultacjach społecznych zwracano uwagę, że tych baz jest za dużo, ale Komisja Ewaluacji Nauki chciała, żeby ich było dużo, żeby objęły możliwie szeroki pakiet obecnych na rynku czasopism, ale to do ekspertów należy decyzja, czy czasopismo spełnia standardy i powinno zostać włączone do wykazu – wyjaśnia dr hab. inż. Rafał Stanisławski.
KEN szacuje, że około 90% całej listy czasopism będzie kształtowane w oparciu o ocenę bibliometryczną. Chodzi o wykorzystanie współczynników, które oceniają wpływ danego czasopisma na naukę. W bazie Scopus to np. CiteScore, a w Web of Science – Journal Impact Factor. Tyle że do tej pory czasopisma oceniano według polskiej klasyfikacji dyscyplin naukowych, a ta nie jest spójna z kategoriami zdefiniowanymi we wspomnianych bazach. W związku z tym były dotąd sortowane w poszczególnych dyscyplinach i oceniane odrębnie dla każdej z nich. Dopiero w wyniku liczenia średniej wyznaczano ostateczną punktację, która zresztą mogła jeszcze podlegać ocenie eksperckiej.
Proponujemy łatwiejsze rozwiązanie – bezpośrednio opieramy się na kategoriach, które znajdują się w tych bazach. Innymi słowy, jeżeli w WoS czasopismo kategoryzowane jest w matematyce, to klasyfikujemy je w stosunku do innych w tej samej kategorii. Dzięki temu porównamy tytuły obsługujące ten sam obszar naukowy – przekonywał R. Stanisławski.
Oceny eksperckiej czasopism w 52 dyscyplinach dokonywać będą członkowie ponad siedemdziesięciu komitetów naukowych Polskiej Akademii Nauk. To więcej niż 2,5 tys. osób. Co ważne, nie trzeba żadnego specjalnego aktu powołania – już samo członkostwo w komitecie uprawnia do wzięcia udziału w procesie oceny czasopism. Praca ta będzie miała charakter dobrowolny.
Komitety PAN są ciałami demokratycznymi, ich składy kształtują się w wyniku wyborów. W związku z tym możemy te ciała traktować jako reprezentację środowiska – zaznaczył R. Stanisławski.
Eksperci będą mogli rekomendować dołączenie do wykazu czasopism spoza głównych baz – chodzi o bazy ERIH+, DOAJ, EBSCO i Index Copernicus JML. Aby taka rekomendacja przeszła dalej, musi zostać zaakceptowana większością głosów. Uzasadnienie dla ujęcia danego czasopisma w wykazie będzie publicznie dostępne.
Będą usuwać czasopisma z wykazu?
W razie gdyby dane czasopismo uzyskało nieadekwatną punktację w wyniku oceny bibliometrycznej członkowie komitetów mogą skierować taki przypadek do odrębnej oceny eksperckiej. Kluczowe ma tu być to, by reprezentowali oni dyscyplinę, która jest wiodąca dla danego czasopisma. A zatem tytuł historyczny ocenią historycy, polonistyczny – poloniści itd. KEN zakłada, że nikt tego nie zrobi lepiej niż eksperci wybrani przez przedstawicieli swojej dyscypliny.
W naukach inżynieryjno-technicznych, medycznych i o zdrowiu, rolniczych, ścisłych i przyrodniczych oraz weterynaryjnych ocena ekspercka dotyczyć może wyłącznie czasopism nieposiadających wskaźnika wpływu (maksymalna punktacja 70 pkt.). Z kolei w naukach humanistycznych, społecznych, teologicznych i nauk o rodzinie ocena ekspercka dotyczyć może wszystkich czasopism (maksymalna punktacja 200 pkt.).
W ocenie eksperckiej będzie branych pod uwagę 6 kryteriów:
Jak zaznaczono podczas prezentacji, o punktacji czasopisma zadecyduje jego pozycja centylowa w danej dyscyplinie osiągnięta w wyniku sortowania w kolejności malejącej po otrzymanych wynikach oceny. Jednym słowem, eksperci przypiszą punktację periodykowi, a ta dopiero nada mu miejsce w hierarchii.
KEN będzie miał możliwość uwzględnienia dodatkowych czasopism w wykazie, które są uwzględnione w ERIH+, DOAJ, EBSCO i Index Copernicus JML, a także podwyższenia i obniżenia (maksymalnie o dwa progi) wartości punktów oraz – to nowość! – wyłączenia tytułów z projektu wykazu.
Podwyższenie punktacji ma na celu wprowadzenie korekty o charakterze systemowym, np. stanowiących mechanizm wsparcia dla polskich czasopism naukowych. Nie chodzi tu o zwiększenie punktacji pojedynczych tytułów. Obniżenie punktów będzie następstwem stosowania przez czasopismo nierzetelnych praktyk publikacyjnych, np. gdy liczba wydań specjalnych w roku kalendarzowym poprzedzającym opublikowanie wykazu jest większa niż liczba wydań wynikająca z częstotliwości jego ukazywania się. Z kolei wyłączenie z projektu wykazu czasopism dotyczy periodyków niespełniających standardów etycznych lub naukowych. KEN musi mieć możliwość reagowania na patologie – podkreśla R. Stanisławski.
Obniżenie punktów, jak stwierdzono, nie oznacza kwestionowania jakości danego tytułu. KEN po prostu „jedynie dla celów ewaluacji ustala punktację na takim, a nie innym poziomie”.
I na koniec wykaz recenzowanych materiałów z konferencji naukowych. Dalej będzie on oparty na International CORE Conference Rankings (ICORE), ale obniżono wartości punktowe. Teraz konferencje mogą otrzymywać od 20 do 200 punktów, po zmianie – od 20 do 100 punktów (A* – 100 pkt, A – 70 pkt, B – 40 pkt, C – 20 pkt).
Nowe rozporządzenie wprowadza jeszcze jedną istotną zmianę – uproszczony tryb sporządzania wykazu. Umożliwi on częstszą aktualizację listy, która uwzględni zmianę wskaźników bibliometrycznych, a także pojawienie się w międzyczasie całkiem nowych czasopism – będzie możliwość włączenia ich do wykazu w trakcie trwającej ewaluacji.
Jak zaznaczyła podczas spotkania z dziennikarzami Karolina Zioło-Pużuk rozporządzenie, którego projekt jest już na biurku ministra, powinno zostać podpisane na przełomie lutego i marca, a same wykazy mają być gotowe po wakacjach. Członek KEN tłumaczył, że w tym czasie z baz wskazanych w rozporządzeniu pobranych zostanie ponad 100 tys. czasopism, trzeba będzie podjąć decyzje odnośnie do ok. 5 tys. tytułów z mniejszych baz (dołączenie do wykazu, akceptacja propozycji ekspertów), należy określić dyscypliny, w ramach których funkcjonują periodyki, wreszcie około 3 tys. czasopism musi przejść odrębną ocenę ekspercką. W sumie klasyfikacja obejmie około 35 tys. pozycji. W marcu planowane jest także szkolenie członków komitetów PAN.
Wykazy będą obowiązywać z datą wsteczną od 1 stycznia i na ich podstawie zostanie przeprowadzona ewaluacja jakości działalności naukowej za lata 2026–2030.
Gdybym miała wskazać kluczowe elementy nowego procesu tworzenia wykazów, to byłyby to: demokratyzacja, transparentność, docenienie polskich wydawców i tytułów, wprowadzenie mechanizmów przeciwdziałania niewłaściwym praktykom. Może w końcu zacznie też być dostrzegana rola komitetów naukowych, a przynależenie do nich da realny wpływ na układanie wykazów. No i wreszcie wydaje mi się, że ministrowi nie będzie już tak łatwo jak w latach poprzednich dokonywać zmian. Oczywiście, nie możemy zabrać tego narzędzia, ale byłoby skrajnie pozbawione sensu, gdyby w ten sposób ktoś próbował godzić w demokratyczny proces budowania wykazów – podsumowała wiceszefowa resortu.
Mariusz Karwowski
Dohtory heblowane , profesury i inne magistry i inżyniery zasialjcie gromadnie szeregi policji politycznej i ORMO.....Rozwój kariery murowany....
Szanowni,
czy wy nie widzicie, że jako środowisko sami przemy na to aby "miliardy" przelewać do zachodnich i innych gigantów wydawniczych...
A może jest inny sposób aby ewaluować naukę?
Może trzeba pomyśleć co zmienić, może zamiast opłat OA przelać pieniądze na uczelnie i stricte na badania?
mini granty?
Ta strategia rozwoju nauki, którą stosujemy od lat chyba się nie sprawdziła...
a od samego publikowania tam, siam, czy tam - raczej nic się nie zmieni ....
czy to za 200 czy za 300 pkt. :(
Lista punktacji czasopism do usunięcia, utrwalają biurokratyczne kosztowne działania.
Bez stabilnego i godnego finansowania nie ma infrastruktury, zespołów ani wdrożeń. Ministerstwo powinno wreszcie zająć się realnymi problemami systemu finansowania nauki, a nie działaniami pozornymi.
Komisje, gremia i bzdury, listy, wykazy, a po polsku, a po angielsku, a z konferencji, a od kiedy, , a do kiedy, a algorytmy, a sloty, a innowacje, sracje, bełkot o jakości, wpływ na społeczeństwo lokalne, globalne, i podziemne, a nauczanie, a reklamowanie, a zachwyty nad studentami, a wywiady do tv, a social media, a internacjonalizacja, a naukowcy wszystkich krajów łączcie się, a do przemysłu, a z przemysłu, a granty, a wnioski, a oceny pracownika., IF , punkty punkty, punkty...
Ostatnio policzyłam (kwoty z rocznej subwencji)
0.17 PLN na 1 studenta na 1 h ćwiczeń w labie mikrobiologicznym!
2.42 PLN na 1 dzień - dla profesora uczelni, pod warunkiem, że nie wzrosną koszty za utylizację materiału biologicznego... Ups, wzrosly, zatem Katedra wspaniałomyślnie zaoszczędziła na wydatkach na moje rozpasane potrzeby.
Konkludując - punkty są zupełnie nieistotne, bo i tak nie ma kasy.
Skoro nie ma kasy to proszę mnie wykeslic z N i zwolnić.
Z przykrością (niestety, bez zaskoczenia, choć z zawodem) przyjmuję fakt, że znowu nie wiemy co i ile będzie liczone i prawo będzie działać wstecz (od początku 2026). Czasami się zastanawiam czy "nasi decydenci" wiedzą jak to wygląda np. w Anglii, Norwegii, ...
Czy analizowano sposób oceny pracowników naukowych i uczelni (ograniczmy się do państwowych) w krajach, gdzie jest ogólnie lepiej. Dobrze jest znać różne rozwiązania proponując własne. A już obowiązywanie prawa wstecz stało się normą. Z pewnością nie jest to powód do dumy, albo choćby do zadowolenia.. To jest niewywiązanie się w terminie z obowiązków. My musimy w porę poskładać wszystko, czego Ministerstwo oczekuje. I to robimy.
Teraz jest i będzie dużo godzin poświęconych na walkę z patologią publikacyjną, do powstania której przyczyniła się "punktoza".
Zamiast walczyć z przyczyną (ewolucja tak stworzyła wszystkie żywe organizmy, by przystosowywany się do środowiska, systemy typu punktoza mają duży wpływ na życie naukowców, słabsi etycznie dostosowują się do wymagań, niestety, nawet kosztem rzetelności i uczciwości..
Życze sukcesu Polskiej Nauce, ale nie widzę wielu powodów do optymizmu.
Łączę pozdrowienia i dzisiaj dodaję "smacznego oáczka".
Parametryzacja powinna mieć dwie kategorie : Dyscypliny (na danej uczelni) uznane za wystarczająco naukowe oraz te niewystarczające z bardzo minimalnym dofinansowaniem.
Punktacja typu 0, 1 oraz 2 jaką zastosowali Norwedzy byłaby tu odpowiednia. Przy tym w grupie jedno i dwupunktowej 2 punkty ma 20% czasopism o najwyższych wskaźnikach blibliograficznych. Tak robią Norwedzy. Powiedzmy że aktualne 200p to byłyby te czasopisma z najwyższej transzy. Punkty przydzielac proporcjonalnie do liczby autorów z danej jednostki.
Zaoszczędzone pieniadze na tak uproszczonej parametrzyacji idą na TRANSPARENTNY program grantowy. W jednostkach typu NCN lub NCBiR co dwa lata wymienia sie połowa składu kierowniczego (powrót tej samej osoby mozliwy po 4 latach). Podobne zasady dotyczą paneli ekspertów.
Ogólnie wskazane byłoby przyglądnąć się parametrzyacji w Wlk Brytanii, Norwegii itp. zamiast non-stop wymyślać koło.
Humanistyka powinna mieć inny od powyższego, specjalny system parametryzacji i grantów.
Pomysł by w grudniu określić punktację czasopism w których naukowcy publikowali od stycznia jest głęboko przemyślany.
Wybitny naukowiec nie tylko potrafi badać przeszłość czy teraźniejszość - ale umie też przewidzieć przyszłość.
Nie sztuka dojść, jaki przebieg miała bitwa w średniowieczu, albo czy czarne dziury potrafią zniknąć same z siebie. Prawdziwy geniusz polega na tym by zgadnąć ile punktów przyzna wstecznie ministerstwo czasopismu w którym opublikujemy wyniki tych banalnych analiz historycznych czy astronomicznych.
BRAWO DLA MINISTERSTWA !!!
Dostrzegł pan (dostrzegła pani?) wielki wkład polskiego rządu w postęp cywilizacyjny. Mało kto go zauważa, ja tylko muszę naświetlić kwestię bardziej całościowo, gdyż ten sposób stymulowania rozwoju przez polski rząd nie ogranicza się bynajmniej do nauki, ale obejmuje też choćby przemysłową informatykę, co wyjaśnię na przykładzie. Wszedł niedawno z wielkim hukiem obowiązek używania systemu elektronicznego systemu KSeF do obrotu fakturami. Obowiązek wszedł od 1 lutego, natomiast ostatnie akty wykonawcze pojawiały się jeszcze podobno w grudniu ubiegłego roku. Zatem wynajęta firma informatyczna, która musiała integrować istniejące w jakiejś firmie systemy z KSeF, nie musiała wprawdzie przewidywać przyszłości, ale miała na realizację swego projektu jakiś miesiąc czasu, uwzględniając jeszcze okres świąteczny. Każdy, kto ma blade pojęcie o projektach informatycznych, które rozpoczyna się od zdefiniowania wymagań (a do tego akty wykonawcze są potrzebne) i przechodzą one przez kilka faz, w tym testów, powiedziałby, że to nierealne. Każdy na zachodzie by tak powiedział, największy gigant informatyczny by tak powiedział. A u nas tupnięcie nogą - i jest realne. Od dawna u nas urzędnicy radzą nad czymś parę lat, potem albo zostawiają obywatelowi dwa tygodnie na dostosowanie się do światłych uradzonych konstruktów, albo i działają z mocą wsteczną, zmuszając w istocie do profetyzmu. Ale jakże ta deliberatywność urzędnicza rozwija kraj!
Problemem nie jest czy dana publikacja ma 100 czy 200 puntktów. Oczywiście zewnętrzna ocena merytoroczna jest lepszym rozwiązaniem ale skoro upieramy się przy puktozie to:
1. Skąd wzięły się magiczne liczby 20, 40, 70, 100, 140, 200? Numerologia?
2. Urządzenia pomiarowe opisuje się tym jaką mają “rozdzielczość dynamiczna”, inaczej pomiarową (ang. dynamic range). Waga kuchenna waży realnie od kilku gramów do kilku kilogramów, rozdzielczość dynamiczna 3 rzędy wielkości, linijka szkolna od milimetra do kilkudziesięciu cm, 2 rzędy wielkości.
A skala oceny czasopism od 20 do 200 – 1 rząd wielkości (I to nie cały bo pomiar nie jest co 20). Czy “Nature” i “Science” są tylko 10 razy lepsze od “Cement, Wapno, Beton”?
Może warto stworzyć kilka algorytmów, które uwzględniają Impact Factor, cytowalność, liczbę autorów w publikacji i cokolwiek co przyjdzie autorom algorytmu do głowy i potem przetestować te algorytmy, tak żeby osiągnąć rozdzielczość dynamiczną co najmniej 3 rzędy wielkości.
Ad. 1: Pomiędzy 70 a 200 to jest skala taka mniej więcej wykładnicza z podstawą bliską pierwiastkowi kwadratowemu z 2:
70*1.43 ≈ 100
100*1.4 ≈ 140
140*1.43 ≈ 200
Nie wiem czy ustawodawca miał to na myśli, ale tak wyszło :D
Czyli numerologia, świetnie tylko niech ustawodawca zrobi jeszcze 13 iteracji i wtedy osiągnie rozdzielczosć dynamiczną trzech rzędów wielkości
Najbardziej transparentne będzie wsteczne obowiązywanie punktacji-okreslonej jesienią 2026 ale z mocą od 1 stycznia. Czyli dziś opublikowałeś za 140 lub 200 punktow-a za jakiś czas się dowiesz że to była publikacja za 20 punktów, albo w ogóle nie znalazła się na liście ministerialnej. To nawet za Czarnka tak nie było, bo on dodawal punktów wybranym, słusznym ideologicznie czasopismom-ale chociaż ich nie obejmował...
Najbardziej transparentne będzie wsteczne obowiązywanie punktacji-okreslonej jesienią 2026 ale z mocą od 1 stycznia. Czyli dziś opublikowałeś za 140 lub 200 punktow-a za jakiś czas się dowiesz że to była publikacja za 20 punktów, albo w ogóle nie znalazła się na liście ministerialnej. To nawet za Czarnka tak nie było, bo on dodawal punktów wybranym, słusznym ideologicznie czasopismom-ale chociaż ich nie obejmował...
Szanowni Państwo,
Nowa lista 2026, nie powinna obniżać punktacji w tym roku, tak aby naukowcy mieli stabilność
i przewidywalność w publikowaniu.
Jeżeli planowane będzie obniżanie punktów czasopism, lub wybranych czasopism, to warto ją opublikować z informacją, że obowiązuje od 1.1 2027 roku, aby badacze mieli czas się zorientować w pozycji czasopism i wysyłać artykuły do recenzji z pełną wiedzą na temat ich punktacji.
To bardzo ważne i proszę o zrównoważone podejście do tego zagadnienia.
Popieram! Władza powinna uwzględnić ten postulaty środowiska! Skończmy z takim traktowaniem polskich naukowców!
Lista czasopism na święty nigdy. Po wakacjach czyli w listopadzie.. A 2027:rok wyborczy, żadnych zmian nie zrobią, a tym bardziej nie uda się z nowelizacją ustawy. Kogo to obchodzi w roku wyborczym ? Ta dyskusja to czysta gra pozorów.
Ocena biometryczna jest najbardziej obiektywną. Podane 6 kryteriów służy jedynie uznaniu, że jedni są istotniejsze od drugich na podstawie dość relatywnych i uznaniowych przesłanek. Sam fakt, że lista powstaje na początku nowej ewaluacji jest korzystny. Jak do końca kwartału powstanie rozporządzenie wykonawcze będzie to doskonale.
I jak zwykle to samo: na listy oraz konieczność publikowania narzekają jedynie miernoty (czyli gros przedstawicieli polskiej tzw. nauki). Prym w tym wiodą oczywiście humaniści. W zdecydowanej większości są to osoby, które przeniosły swą aktywność "publikacyjną" z rozdziałów w monografiach zbiorowych produkowanych przez uczelniane wydawnictwa względnie "artykułów" w lokalnych zeszytach naukowych do MDPI lub innych drapieżców.
Naukowcom układanie list nie przeszkadza i nie ma znaczenia - robią swoje. A to, czy komisja przyznała 100 czy 140 jest jedynie wskazaniem, czy w w rzeczonej byli sami dyletanci, czy może 1 osoba miała mgliste pojęcie o ocenianym obszarze.
W jaki sposób eksperci zamierzają przyznać punkty w poniższej kategorii:
- poziom merytoryczny artykułów naukowych publikowanych w czasopiśmie naukowym (0–20 pkt.)
Rozumiem, że dla danej dyscypliny, dla każdego ocenianego czasopisma (a tych w dyscyplinie jest tysiąc, kilka tysięcy?), członkowie komisji pobiorą losowo 5, 10 artykułów, przeczytają je i na tej podstawie ustalą punktację w skali 0-20?
Śmierdzi farsą na kilometr. Przy takiej liczbie czasopism, takiego kryterium oceny nie da się przeprowadzić rozsądnie. Ocena będzie się odbywała na zasadzie: A to czasopismo znam, bardzo dobre, tutaj 20 pkt. Bez żadnego czytania opublikowanych tam artykułów!
"Z kolei w naukach humanistycznych, społecznych, teologicznych i nauk o rodzinie ocena ekspercka dotyczyć może wszystkich czasopism (maksymalna punktacja 200 pkt.)."
Czyli co, windować (znaczy się przepraszam, oceniać) będziemy te tytuły które mają słabe wskaźniki, ale z jakiś powodów chcemy aby miały więcej punktów? To już znamy.
Pozostałych kategorii to już nawet nie chcę komentować.
- upowszechnianie i popularyzacja polskiej nauki, polskiej kultury i myśli technologicznej oraz języka polskiego
Ile tutaj punktów dla Nature i Science?
Nie widzę na zdjęciu przedstawicieli wydawnictw, pewnie dogadują punkty w swoich czasopismach na spotkaniach prywatnych heheh
kupili kolorowe przystawki , wystraczt
Bez zmiany ustawy - nie ma szans na globalne zmiany - system punktowy wynika wprost z ustawy, Dotychczas też publikowane listy czasopism i materiałów z konferencji działały wstecz (co prawda ostatnio poza Listą p. Wieczorka czyli p. Czarnka - lista wcześniejsza zmian nie było. Zazwyczaj Scopus informuje o zmianach w pozycjach czasopism w połowie roku, więc trudno tak czy inaczej przewidzieć na 100% pozycję szczególnie czasopism z 3 czy 4 kwartyla.
Tak, przydałaby się dobra ustawa o nauce, ale czekanie aż politycy jednej czy drugiej opcji taką napiszą może miejmy już za sobą?
Może np. Instytut Nauk Prawnych PAN mógłby zaproponować dobrą ustawę, działając w sposób apolityczny i naukowy?
Kto poza środowiskiem naukowym mógłby to zrobić lepiej?
Narzekanie i recenzowanie rządu to za mało. To już wiemy.
Moim skromnym zdaniem wszystkie działania, które zmierzają do zamykania nauki polskiej na interakcje z międzynarodowym światem nauki, wszystkie działania, które prowadzą do marginalizacji badań naukowców polskich pracujących w pewnych dziedzinach nauki, na przykład humanistyce, są bardzo niekorzystne i powinno się ich unikać za wszelką cenę. Za takie właśnie działanie marginalizacyjne uważam wspieranie publikowania naukowego po polsku.
Szczera prawda. Ale jak widać nie wszyscy to rozumieją.
A tymczasem kasjer w biedrze zarabia więcej, niż polski naukowiec.
Ale przynajmniej wykonuje użyteczną pracę, co do pracy wielu ze świata nauki mam wątpliwości czy jest użyteczna.
Oni są tacy głodni że potrzebują tyle jedzenia podczas pracy? Z pobieznych obliczeń na kazdego przypada np. po 10 ciastek. Naprawdę są w stanie to zeżreć?
E tam. Te ciastka potem trafiają do uchodźców. Nie mogą przecież wprost w ośrodkach dla uchodźców kupować ciastek, więc to tak się teraz odbywa, że to odpady żywnościowe.
Odpady to są w szpitalach i DPSach. Dla uchodźców są nowe, nieśmigane.
Jako zastepca redaktora naczelnego uwazam ze ocwna naukkwoc na podstawie tworzonych list ministerialnych nie ma sensu. Uczelnia macuerzysta i tak nie korzysta na tym ze pismo na pewnym poziomie jest lub nie w takim wykazie. Nie zabiegalismy nigdy o wieksza lub mniejsza punktacje w tym czy innym wykazie, a wymog publilacji monografii przez czasopismo aby miec 200 pkt. Lub 140 pkt.? Parafrazujac pokolenie Z - 4 rel??? Patologia publikacji za pieniadze w formule OA nie zostanje przez to usunieta. Sa inne wskazniki jakosci jak Eigen factor nie ma potrzeby tworzyc nowych.
A czy będzie zróżnicowanie dla czasopism z otwartym dostępem i resztę? W oczywisty sposób te z otwartym dostępem będą miały wyższe wskaźniki bibliometryczne. Czyli tak naprawdę model biznesowy czasopisma, a nie jego prestiż, współdecyduje o jego pozycji na liście.
Żeby zrównać choc trochę szanse tych dwóch grup czasopism, należałoby zredukować o jakiś wskaźnik indeksy bibliometryczne czasopism publikujących 100% artykułów w otwartym dostępie.
A z kolei, żeby docenić polskie czasopisma, można by ich indeksy bibliometryczne podnieść o jakiś wskaźnik. Oczywiście w niektórych przypadkach zadziałałoby to w dwie strony.
Jestem humanistą. Jeśli polskie wydawnictwo miałoby dostać 200 pkt, proszę podać jego nazwę natychmiast. Chcemy poznać gwiazdę lobbingu. Które polskie wydawnictwo ma taki wpływ na światową naukę jak np. Oxford University Press, Cornell czy Brill? Proszę Ministerstwo o zachowanie powagi. Pozytywnie oceniam wprowadzenie 140 pkt dla bardzo dobrych wydawców zagranicznych, którzy z nieznanych powodów są wymieszani z lokalnymi oficynami przy stowarzyszeniach. A za taki Palgrave czy Nomos powinno być przecież 200 pkt. Pozytywnie oceniam również ruch z uzależnieniem punktacji czasopism od IF – nie jest to rozwiązanie idealne, ale najlepsze, żeby się uodpornić na ręczne sterowanie.
Cement, Wapno,Beton
To bardzo dobry pomysł: wprowadzenie 3 grup wydawnictw i otwarcie najwyższej kategorii również dla wydawnictw polskich. Wydawnictwo Kluwer Polska - winno być w najwyzszej kategorii w dziedzinie prawa; a w humanistyce i naukach społecznych to może być Universitas, czy Scholar, w medycynie zaś PZWL. I tu problem: projekt nie przewiduje klasyfikowania wydawnictw w dyscyplinach tak jak jest w przypadku czasopism. Tego chyba rzeczywiście nie da się zrobić, bo wydawnictwa naukowe mają zazwyczaj wielodyscyplinowy charakter. Ale rozważyć trzeba ich klasyfikację wg dziedzin. One mają ustawowe umocowanie i są stosowane w wielu procedurach systemu nauki i szkolnictwa wyższego.
Nie można stawiać znaku równości między IF czasopisma, a opublikowanym w nim artykułem. Takie przyrównanie sprzyja artykułom słabym i bardzo słabym, dlatego, że w każdym czasopiśmie publikacji wysoko cytowanych jest znacznie mniej niż tych rzadko lub wcale nie cytowanych. IF czasopisma nie ma żadnego sensownego znaczenia poza modą czyli popularnością. Liczy się wartość dzieła, a nie jakość papieru na którym je po raz pierwszy wydrukowano. Nie bądźmy śmieszni.
Przezabawne są te żonglerki punktami – tu dodamy, tam odejmiemy. Ciekawe ile punktów będą miały na tej nowej liście następujące pozycje (to tylko te najbardziej prominentne – od 100 pkt. w górę):
Journal of Molecular Liquids (Elsevier) – delisted 17.12.2025 (100 pkt.)
Science of the Total Environment (Elsevier) –delisted 16.11.2025 (200 pkt.)
Computers in Biology and Medicine (Pergamon-Elsevier) – delisted 16.11.2025 (100 pkt.)
Applied Organometallic Chemistry (Wiley) – delisted 18.06.2025 (100 pkt.)
Chemosphere (Elsevier) – delisted 16.12.2024 (140 pkt.)
Environmental Science and Pollution Research (Springer-Nature) – delisted 27.06.2024 (100 pkt.)
Information Sciences - (Elsevier) delisted 27.06.2024 (200 pkt.)
Czy szacowne komisyje zdają sobie sprawę, że w najbliższycm wydaniu Journal Master List (gdzieś tak w czerwcu) większość z nich będzie już miała IF = 0 (słownie zero)? No to chyba dobrze, że ta lista ma powstać dopiero „po wakacjach”.
Przy okazji taka ciekawostka:
“Two of the suppressed journals, Granular Computing, a Springer title, and Elsevier’s Information Sciences, both have Witold Pedrycz as editor-in-chief. Pedrycz did not respond to our request for comment."
https://retractionwatch.com/2024/06/27/seventeen-journals-lose-impact-factors-for-suspected-citation-manipulation/
Przypomnę, że Witold Pedrycz to gwiazda informatyki, „światowy ekspert od AI”, członek zagraniczny PAN, okazjonalnie zatrudniany/afiliowany na Politechnice Śląskiej i Instytucie Badań Systemowych PAN. Chwali się nim nawet OPI:
https://opi.org.pl/profesor-witold-pedrycz-w-gronie-1000-najlepszych-naukowcow-swiata/
W ubiegłym roku zarobił 5 retrakcji.
https://retractiondatabase.org/RetractionSearch.aspx#?auth%3dPedrycz%252c%2bWitold
Odrobina uczciwości to by się przydała, bo wyszedł fake new.
Information Sciences zostało na rok wycofane (w 2024, nie miało IF za 2023), ale już wróciło z IF=6.8 za 2024 (choć już bez prof. Pedrycza jako głównego edytora).
Jaki fake news? Przecież to wszystko jest opisane na Retraction Watch - link powyżej. No tak, STOTEN też może za jakiś czas wróci - bez Damia Barcelo, którego zdymisjonowano, pardon, który zrezygnował (stepped down) w marcu ubiegłego roku, jak czasopismo zostało zawieszone.
Taki fake news, że pisze Pan o fakcie zdelistowania Information Sciences w 2024, ale celowo ukrywa Pan fakt, że od ponad pół roku jest znów na liście, więc albo problemy były wyimaginowane albo nieistotne.
No widzi Pan, a jednak Pan szybko znalazł brakującą informację. To może nam Pan jeszcze wyjaśni, w jakim trybie zmieniono redaktora naczelnego, skoro "problemy były wyimaginowane albo nieistotne". Dodam może jeszcze fragment tekstu z Retraction Watch, gdzie Pan chyba jednak nie zajrzał:
"Clarivate, the company that calculates Journal Impact Factors based on citations to articles, didn’t publish the metric for 17 journals this year due to suspected citation manipulation."
Dobra, to następnym razem pisz Pan, że w Polsce jest stan wojenny, powołaj się na Trybunę Ludu z 15.12.1981 i uważaj, że wszystko jest w porządku.
Manipulujesz Pan informacjami, podając tylko te fakty, które pasują pod tezę i pomijając nowsze fakty, które tej tezie przeczą.
Panie Hubercie,
Dobrze, że OPI chwali się osobą prof. Witolda Pedrycza, bo to bodajże jedyny Polak w gronie 1000 najlepszych naukowców globu. Czy pan uważa, że owe 5 retrakcji w jakikolwiek sposób rzutuje na jego dorobek badawczy, i zarazem na jego miejsce w nauce? Bez przesady.
Panie Maćku (czy to aby ten sam Maciek?)
Prof. Pedrycz opublikował 2537 artykułów, w roku 2024 - 223, jeden co 39 godzin, wliczając czas na spanie. Uważa Pan, że to możliwe, że je wszystkie przeczytał, czy tak jak "informatyk" poniżej, że nie miał czasu na "detaliczną weryfikację"? Z tych 2537 artykułów Argos oznacza jako "High Risk" ponad 400 (słownie czterysta). Dlaczego? Sprawdziłem tylko pierwszych 25. Oto lista współautorów:
Zeshui Xu – 10 retrakcji
Hui Zhang – 8 retrakcji
Le-Sheng Jin – 7 retrakcji
Dragan Pamucar – 7 retrakcji
Lang Zhou – 6 retrakcji
Chen Zhen-Song – 4 retrakcje
Wu Jian – 4 retrakcje
Zhou Mi – 3 retrakcje
Hamiden Abd El-Wahed – 3 retrakcje
Luis Martínez – 3 retrakcje
Nie mnie oceniać ten dorobek i jego wkład w naukę, ale coś mi tu nie gra.
I czego to dowodzi? Że dopisują 70-latka? Pewnie tak. Zapewne niejeden chciał(by) mieć papier we współautorstwie z nim. Zanim rzucisz kamieniem, zapytaj sam siebie: co chce jeszcze osiągnąć ponad 70-letni facet w swojej karierze naukowej? Nobla za liczbę publikacji mu nie dadzą.... resztę już osiągnął.
Odnośnie poprzedniego wątku, przeczytać artykuł, to nie to samo co wykryć GenAI od współautorów.
Taa, dzień, w którym uznamy, że retrakcje są OK, że dopisywanie się do publikacji jest OK, że manipulacje cytowania są OK, będzie końcem nauki. Dobrze, że do emerytury już niedaleko.
"Nobla za liczbę publikacji mu nie dadzą."
Taa, prof. Pedrycz nie dostał i zapewne już nie dostanie Nobla za 2500 publikacji. A Peter Higgs dostał za 2 (słownie dwie).
Fakt, może jednak u schyłku swojej kariery naukowej spróbuje Pan dorównać swoim dorobkiem do poziomu, który Pedrycz prezentował np. na początku tego wieku. Bo do obecnego za wysokie progi. Proponuję rozpocząć od uzupełnienia dorobku doktorantów, bo jeden (!) przez ponad 20 lat habilitacji, to skromniutko :-D . I utworzyć profil na Google Scholar, o ile jest się czym pochwalić. A komentowanie dorobku takich ludzi jak Pedrycz, proszę zostawić tym, którzy mogą pochwalić się choćby w połowie podobnym.... Opolska uczenia takich nie posiada.
Taa, nie mam nic innego do roboty tylko tworzenie profilu w Google Scholar. Ależ ja jestem w pełni świadomy, że nie dorównuję ani dorobkiem, ani zdolnościami prof. Pedryczowi. Ale swojego dorobku się nie wstydzę. Retrakcji na razie nie mam.
Panie Hubercie,
Nie wiem, czy prof. Pedrycz przeczytał dokładnie wszystkie artykuły z 2024 r., ale Argos jako narzędzie informatyczne nie jest wyrocznią. I nie może zastąpić recenzji naukowej.
Współautor z grupy "senior researcher" który przyznałby się że wyraził zgodę na publikację swoich journalowych artykułów których nie mógł przeczytać przyznałby się do jawnej kpiny z etosu naukowego. Ponieważ istnieje domniemanie że tak się teraz dość często dzieje to nic dziwnego że mamy do czynienia ze światowym kryzysem roli i sensu publikowania. W czasach z przed roku 1995 gdy czasopisma były wyłącznie papierowe podobnych nonsensów było dużo mniej.
Warto poczytać choćby narzekania Adam Mastroianni "The rise and fall of peer review" jeszcze z przed 4 lat (można wygoolować). Moim zdaniem zasadnicza wina lezy po stronie edytorów i wydawców tolerujących zbyt dużo czasopism naukowych których nie ma komu porządnie recenzować a edytorom pilnować uczciwosci.
Panie Adamie,
Dziękuję panu za ten post i przekazane informacje. Wie pan ostatnio zastanawiam się nad miejscem człowieka na Ziemi, i tym, czy istnieją granice poznania naukowego? Wszystko za sprawą osoby Jacques'a-Yves Cousteau francuskiego oficera marynarki, badacza mórz i oceanów, podróżnika, członka Akademii Francuskiej. Przez większość życia badał środowisko wodne, i szukał odpowiedzi. Znalazł ją dopiero po ekspedycji do azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej, w głębi jeziora Bajkał. W swoim dzienniku na trzy miesiące przed śmiercią, tak pisał. Sądziliśmy, że Ziemia należy do Nas. Jesteśmy koroną ewolucji. Panami planety, że wszystko istnieje dla Nas i może być poznane. Myliliśmy się. Jesteśmy tylko gośćmi, przejściowymi lokatorami cienkiej powłoki niepojętego świata. Prawdziwi władcy rezydują na dole. Tam, gdzie nie sięga światło, ciśnienie miażdży każdy statek, a czas płynie inaczej. Nie są wrogo nastawieni. Są obojętni, nie zainteresowani, jak My wobec mrówek. Rozdusić, ominąć, zignorować. Są dla Nas tłem, szumem. Tym właśnie dla Nich jesteśmy, szumem na powierzchni. I dopóki nie zapuszczamy się zbyt głęboko, to tolerują Nas.
Panie Maćku,
Teraz to mnie Pan rozbawił. A czytał Pan te decyzje retrakcyjne? Są trochę długie, ale jednak jedną tu przytoczę:
"Following an investigation in line with the guidance issued by COPE, the publisher has detected one or more of the following indicators in submissions and in the peer review process underlying the acceptance of articles:
1. Patterns of citation manipulation, including citations irrelevant to the research article
2. Incoherent, extraneous text and Tortured phrases [1]
3. Potential unauthorized third-party involvement in the submission process
4. Evidence to suggest collusion between authors and reviewers that was not detected prior to publication
5. Citations to research articles now retracted due to indicators of third-party involvement and manipulated peer review [2]
These indicators raise concerns about the authenticity of the research and the peer review process underlying the following articles. The Publisher regrets that these were not flagged during the journal’s editorial and peer review processes and acknowledges the anonymous volunteers on PubPeer and PPS “Feet of Clay” [2] whose observations complemented our internal investigation.
References
1. Cabanac G., Labbé C. and Magazinov A., Tortured phrases: A dubious writing style emerging in science. Evidence of critical issues affecting established journals, ArXiv, abs/2107.06751 (2021).
2. Cabanac G., Chain retraction: how to stop bad science propagating through the literature [Comment], Nature 632(8027) (2024), 977–979."
Przy tylu publikacjach których się dorobił może się zdażyć, że współautor przemyci coś zapożyczonego z GenAI. Czy wyobrażasz sobie, aby W.P. miał czas na detaliczną weryfikację? Przy okazji, warto uzupełnić swój profil choćby na Google Scholar i porównać go z profilem W.P. ... przed rzucaniem błota...
Skoro jest autorem, zdecydowanie powinien mieć czas na DETALICZNĄ weryfikację.
Ale to jest podstawa podstaw, a wydaje się, że tego nie rozumiecie i nie znacie?...
W środowisku informatycznym ktoś może słyszał o COPE? Jeśli nie, warto zerknąć.
Nie rozumiem, gdzie tu jakieś błoto. Ja tylko przedstawiam fakty. A jeśli ktoś nie "miał czasu na detaliczną weryfikację", to nie powinien być współautorem publikacji.
Szanowni Państwo,
Szanowny Profesorze Witold Pedrycz opublikował w 2026 roku już 51 artykułów. Chociaż dzisiaj jest tylko 39 Dzień tego roku. Super!
No to się zbliżył do mistrza Mohameda Sayeda Tag El-Dina, autora o 100 wersjach imienia i nazwiska, który w 2023 opublikował 549 artykułów. Ale żeby go przebić, musiałby trochę zwiększyć tempo. Przy obecnym będzie miał na koniec roku "tylko" 477. 😁
Nie znam osoby, więc się nie wypowiem, natomiast 5 retrakcji brzmi nie za dobrze i nie podoba mi się takie relatywizowanie nie/uczciwości naukowej:
"że współautor przemyci coś zapożyczonego z GenAI. Czy wyobrażasz sobie, aby W.P. miał czas na detaliczną weryfikację"
Sam jestem osobą, która publikuje sporo i z wieloma współautorami i uważam, że jak się nie ma czasu przeczytać tekstu, którego się jest 'współautorem', to nie powinno się być współautorem.
Nie napisałem, że nie czytał swojego artykułu. Ale nie każdy współautor musi wnosić coś w treść papieru (wkład może być na poziomie metodyki, walidacji, konsultacji, itp.). Czy treści papierów kilkuset współautorów (np. fizyka) są redagowane/weryfikowane przez każdego z nich z osobna? Czy każdy ze współautorów odpowiada za wprowadzenie GenAI do papieru przez jednego z nich?
„Światowy ekspert od AI” po przeczytaniu artykułu, którego jest współautorem, nie zauważył tekstu wygenerowanego przez AI. Naprawdę zaczynam lubić informatyków.
Hmm, jeśli "wkład na poziomie metodyki, walidacji, konsultacji, itp." to nie coś, to musi to być nic. A za nic to chyba nie należy się współautorstwo. 😁
Nie Pan decyduje kto, z kim pisze artykuły. Każdy ma prawo pisać z kim chce.
"Każdy ma prawo pisać z kim chce." Oczywiście, ale potem ponosi za to odpowiedzialność.
Hmmm... Nie za wysokie standardy sobie narzucamy? Wymagamy od siebie przeczytania, żeby przypisać sobie współtwórstwo? :D ;)
Szanowny/a PAN/I
Co znaczy "przypisać sobie współautorstwo"? To jakaś nowa umiejętność naukowa? Proszę zatem spróbować "przypisać sobie współautorstwo" prac kolegów/koleżanek z pracy... a następnie powtórzyć ten wyczyn z pracami znajomych ze świata. Powodzenia.
Jeszcze raz podkreślę, przeczytanie artykułu, a wyłapanie wkładu z GenAI współautora to dwie różne sprawy.
Zawartość listy współautorów to sprawa wszystkich współautorów. Skoro godzą się na to, widocznie mają powód. Najpierw trzeba poznać ten powód i dopiero potem oceniać czy jest uczciwy. A na podstawie samej statystyki liczby publikacji, to można sobie liczyć średnią nóg psa i jego właściciela na spacerze.
Hmmm... Nie za wysoko podnosimy sobie poprzeczkę? Trzeba przeczytać, żeby być współautorem?:d
Cieszy mnie, że chociaż jedna osoba się ze mną zgadza. Proszę spojrzeć na moje komentarze powyżej.
A co z drapieżnymi czasopismami? Na liście MNiSW jest tego trochę, niektóre mają wartość nawet 200 punktów mimo,że to jakieś dziadostwo z Malezji czy z Uzbekistanu gdzie publikacja kosztuje 400 lub 500 dolców i publikują od lat tych samych ludzi,a oni się wzajemnie cytują (stąd wysokie IF).
Jeśli ktoś zna hiszpański, może sobie poczytać: https://www.eldiario.es/sociedad/fallido-sistema-revistas-cientificas-mayoria-estudios-citados-salen-publicaciones-menores_1_12854154.html
Hiszpania (i ponoć inne kraje) właśnie odchodzi od punktozy opartej na IF czasopism, w których się publikuje. Odejście od ilości na rzecz jakości publikacji (ocena wpływu samych tekstów, a nie tego, gdzie są publikowane). U nas właśnie wymyślono, że na ocenę pozytywną trzeba będzie publikować w czasopismach z pierwszego kwartylu.
"Odejście od ilości na rzecz jakości publikacji (ocena wpływu samych tekstów, a nie tego, gdzie są publikowane). U nas właśnie wymyślono, że na ocenę pozytywną trzeba będzie publikować w czasopismach z pierwszego kwartylu. " jakoś bardziej wierzę w ekspercką ocenę zagranicznych ekspertów (w postaci redaktora i recenzentów czasopisma) niż ocenę przez polskich pseudoekspertów robiących w latach 90 dorobek na autoplagiatach. System oceny eksperckiej ma sens w krajach gdzie nauka jest na wysokim poziomie i możemy znaleźć wystarczającą ilość faktycznych ekspertów.
Widzę rosyjski trollu, że lubisz rozpowszechniać niesprawdzone informacje. Jak nie słyszałeś wypowiedzi Czarzastego to nie pisz głupot.
Przecież największym ruskim trollem to jest trump rozwijający czerwony dywan przed zbrodniarzem wojennym putinem. Tak samo będziesz się kłaniał przed putinem jak kłaniasz się przed trumpem? Obrzydliwe.
Niemcy i Francja grzecznie odmówiły tylko Czarzasty po chamsku.
niewiele rozumiesz z otaczającego cię świata
Dupka u ciebie pracuje jak wiedzę.
Dziękuję za link do tekstu. Nie znam żadnego języka obcego, ale czatem obrobiłem ten tekst i teraz wiem wszystko - mają rację ci Hiszpanie! Tu jest fragment tłumaczenia:
System przeciwskuteczny
Badanie opublikowane w PLOS Biology dowodzi, że system oparty na prestiżu czasopisma, a nie na konkretnym artykule, jest szkodliwy dla naukowców. Wykazano, że istnieje znacznie więcej wysoko cytowanych artykułów w czasopismach o średnim lub niskim wpływie niż w czasopismach „elitarnych”.
Ta deformacja uderza w badaczy: jeśli ktoś opublikuje wybitny, przełomowy tekst w piśmie o niskim Impact Factorze, system oceni go nisko, ignorując sukces samej publikacji. Skutkuje to niedoreprezentowaniem kobiet, mniejszości rasowych oraz naukowców na wczesnym etapie kariery w procesach awansowania i finansowania.
Według badania, aż 65,19% badaczy zyskałoby na uznaniu, gdyby stosowano metryki oparte na konkretnym artykule, podczas gdy tylko 4,56% korzysta na obecnym systemie opartym na prestiżu czasopisma.
Ale to są biali ludzie. U nas tak być nie może.
https://www.gov.pl/web/nauka/dane-kontaktowe
Lepiej przed zamarnowaniem czasu przeczytać jednak ustawę.
"Wykazy będą obowiązywać z datą wsteczną od 1 stycznia i na ich podstawie zostanie przeprowadzona ewaluacja jakości działalności naukowej za lata 2026–2030."
Czy można prosić o adres do doręczeń dla pozwów? Pewna wygrana w sądzie.
Prawo jak my je rozumiemy .. Nie mamy Pana płaszcza i co nam Pan zrobi. Słabo idzie "przywracanie praworządności" skoro jej podstawowa zasada jest naruszana już na wstępie...
Wszystkie dotychczasowe listy obowiązywały z mocą wsteczną, niektóre nawet 2 lata wstecz
Pełna zgoda.
Trata tata, lista będzie lub nie, oczywiście jak zwykle lex retro agit - a publikowanie to proces ciągły. Mój zespół puścił już w tym roku dwa artykuły i pozostaje tylko liczyć, że łaska pańska obejmie te tytuły. Czy tak powinno być>
Na litość Boską niech gremia usiądą I rozważą to z ekspertami a nie za kilka dni nowa lista i już. To powinno być starannie zaplanowane.
Cały skład KEN został ustalony przez Czarnka, więc nic dziwnego, że nie potrafią w poprawną legislację. Przecież te zasady są w 95% takie, jak do tej pory. Oni chyba nawet nie potrafią czytać ze zrozumieniem, bo zrozumiale się wypowiadać to zdecydowanie nie umieją
"Komitety PAN są ciałami demokratycznymi, ich składy kształtują się w wyniku wyborów"
Dostałem wylewu....
Dostał Pan tego wylewu, bo? Startował Pan do komitetu naukowego PAN i nie został Pan wybrany, czy nie startował Pan i nie został wybrany?
Stary przecież ma rację. W PAN siedział dziady po znajomości
Pan jako pan a komitety to inna sprawa. Komitety nie sa panem, ale dzialaja przy panie bez uprawnien pani. czlonkowie sa rzeczywiscie wybierani w wyborach.
@ Kinga,
Komitety naukowe PAN faktycznie nie posiadają osobowości prawnej. Funkcjonują przy wydziałach PAN i są ogólnopolską, społeczną reprezentacją poszczególnych dziedzin nauki, gdzie ich członkowie wybierani są w drodze demokratycznych wyborów. To ramie eksperckie PAN.
"Wykazy będą obowiązywać z datą wsteczną od 1 stycznia" - Wstecznie ??? Czy Ministerstwo zapomniało o standardach demokratycznego państwa prawa i Konstytucji? Nie można zmieniać zasad w trakcie trwania gry. Środowisko naukowe ma dość ręcznego sterowania punktacją. Po co tracić czas i pieniądze na tworzenie lokalnych wykazów, skoro nauka jest globalna? Mamy przecież WoS i Scopusa. Rady dyscyplin naukowych (nauki techniczne) mówią zdecydowanie NIE proponowanym praktykom.
Czas płynie a lista Czarnka dalej jednak obowiązuje !!!
Obowiązuje lista WIECZORKA
Co i jak zrobić aby było po staremu ???? "Spółdzielnie "" , " pisma agresywne "/ znamy kariery/ Pozostawić ,wyrazić ubolewanie i kariera gotowa !!!!
Z konferencjami IT trzeba rozróżnić - poster 40 punktów ( bo przyjmuje się 50%), short papier 70 punktów ( około 20 % acceptence ratę), full paper prezentowany w formie prezentacji na konferencji 140-200 punktów ( takich jest 5-7% ze zgłoszeń). Na razie jest sporo pseudo przodowników nauki którzy dostają 140 punktów za artykuł konferencyjny, a prezentowali tylko poster bo by nie przeszli na full paper. Raz zgłosiłam się na taką konferencję IT i mój artykii to l był opublikowany w książce w której było 5 procent najlepszych z konferencji, były 4 recenzje. Jednak jak to na konferencjach przyjęto 50 procent zgłoszeń w formie posterów i dhort paperow nawet tych z negatywnymi recenzjami. Problem to równa punktacja za różne formy publikacji z konferencji. Te najlepsze papery powinny ciągle mieć wcześniejszą wysoką punktację.
Tu się w zgodzę. Do tego dodam że artykuły z "workshopów" też nie powinny być uznane za równowarte głównym "research trackom".
Polskich "posterowców" zdarzyło mi się spotkać trochę. Zjawisko zdecydowanie istnieje.
Ale główne Research Track'i z CORE A* to są już naprawdę dobrzy zawodnicy.
O ratunku, znowu ręczne sterowanie i wywrócenie wszystkiego do góry nogami. Współczuję tym którzy będą ubiegać się awanse naukowe, bo wasz dorobek z ostatnich lat może być mało wartościowy po eksperckich analiz i przygotowania wykazu czasopism. W środowisku naukowych wypycha się pracowitych,, rzetelnych i wolnych na rzecz konformistów oraz właściwych nazwisk. Była nauczycielem akademickim to jak jazda na górskiej kolejce
Czy to nie odkurzenie listy filadelfijskiej i listy polskiej ?
Demokratycznie ustalona punktacja. Jestem pod wrażeniem.
Stąd już tylko krok i wymyślą koło.
A tak na poważnie: to wszystko potwierdza jak tzw. odcinek nauki władza ma w dupie.
Władza zajmuje się chamskim zachowaniem Czarzastego.
Jak ktoś myśli, że EU Polskę obroni to radzę iść do psychiatry.
Przestań już z tą tępą agitacją polityczną, forum Ci się pomyliło. Nie było nic chamskiego w opinii Czarzastego. Polityk ma prawo oceniać działania innego polityka. Chamskie to było nazwanie Sikorskiego przez Muska "śliniącym się debilem". Tak, to było chamskie. Trumpowi też bez dwóch zdań znajdziemy pewnie kilkadziesiąt chamskich wypowiedzi. Rozumiem, że lubisz być traktowany w ten sposób, ale nie narzucaj tego innym. I przestań spamować forum akademickie tematami politycznymi.
przyjacielu związku radzieckiego skoro nie widzisz chamskiego zachowania Czarzastego i reakcji ambasadora USA, to najwyraźniej od rodziców przesiąknięty jesteś chamstwem i dla ciebie to norma, tak jak dla Czarzastego, który twierdzi, że armia radziecka wyzwalała Polskę głosuj
Merytorycznie się nie odniosę, bo nie ma do czego. Wiesz, masz w polskim i światowym internecie tysiące miejsc, gdzie takie bełkotliwe polityczne manifesty są na porządku dziennym. Ale nie, musisz robić chlew tutaj. Dziwię się, że moderator forum wciąż jeszcze to toleruje. A teraz się oddal.
chyba mówisz o sobie
człowieku lewicy pij wódkę z Czarzastym i gwardzistami
A jakie to było chamskie zachowanie Czarzastego?
Powiedział "moim zdaniem nie zasługuje".
Kim jest Czarzasty aby oceniać czy zasługuje czy nie zasługuje.
Wypowiedział to w stosunku do Prezydenta USA.
Nie jest to żaden wyraz szacunku wręcz przeciwnie jest to wyraz braku szacunku. Chamskie zachowanie.
Cała potem kłamliwa narracja, że Amerykanie nas traktują jak kolonię jest podjudzaniem narodu polskiego przeciwko USA.
"Kim jest Czarzasty aby oceniać czy zasługuje czy nie zasługuje."
Oj drogi panie batyrku, przypomnijmy jak było w rzeczywistości - czarzasty dostał papierek pod który miał się podpisać którego treść mówiła że Trump zasługuje. Rozumiem że ty podpisałbyś wszystko co wielki pan podsunie, nawet jeśli z tym się nie zgadzasz?
"Cała potem kłamliwa narracja, że Amerykanie nas traktują jak kolonię jest podjudzaniem narodu polskiego przeciwko USA. "
Ale właśnie nawet ty reprezentujesz kolonialną i poddańczą postawę wobec USA, boisz się nawet tego że polski polityk wprost powiedział to co każdy i tak dobrze wie - Trump nie zasługuje na nagrodę nobla tylko na pobyt w domu starców z demencją.
Nie słyszałeś wypowiedzi Czarzastego na żywo. Ostatnie jego zdanie było jego prywatnym i dokładnie powiedział "Moim zdaniem nie zasługuje".
No tak, a został poproszony żeby powiedzieć że zasługuje i popiera. Czego nie rozumiesz?
zamiast głowy masz dupę, więc podrap się po dupie to może zrozumiesz
nie wiele mnie obchodzi o co został poproszony jak inne kraje w tym Niemcy i Francja, wszyscy odmówili tylko grzecznie, ale nie po chamsku zresztą nawyraxniej jesteś z tej samej gumy chamskiej a środa to twoja matka
Najlepsze, że o chamstwie czelność mają wypowiadać się skrajne chamy. Może fakt, kwestia stażu i empirycznego doświadczenia…
Nie wiedziałem, że aż tak się reklamujesz, że piszesz o sobie tak czule jaki to jesteś wspaniały.
Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jeśli chcemy zachować punktację jest 1. Zwiększenie ulości progów punktowych (nie tak jak teraz, 8 klas w przedziale 0-200; nawet w dawnej punktacji było więcej klas), 2. progi z krzywej potęgowej, ale ułożonej tak, że czasopismo z najwyższą punktacją ma kilka razy więcej punktów niż najlepsze (nie tak jak obecnie), co odzwierciedla REALNY wysiłek publikacji w najlepszych czasopismach.
W przeciwnym razie Cement Wapno Beton = 200, Nature Review Earth and Environment = 20. To już było Państwo eksperci.
@Alpacone
Ocena publikacji naukowców jest, jak rozumiem, przybliżeniem i miarką zastępczą dla oceny jakości badań naukowych prowadzonych w danych instytucjach. Czyli ostatecznym celem jest ocena tego, jak dana grupa naukowców popycha wiedzę do przodu. Jak bardzo ci naukowcy przyczyniają się do rozwoju nauki.
Jeśli tak jest rzeczywiście, ocena prac przeglądowych nie ma sensu. A to dlatego, że prace przeglądowe (reviews) w żaden sposób nie obrazują tego, jak dana grupa naukowców przyczyniła się przesunięcia granic tego, co znane. Przeglądówki zbierają informacje opublikowane przez innych, czyli jest to pewien rodzaj przeglądu literatury, informacji już znanych.
Tytuły z grupy Nature Reviews w olbrzymiej większości publikują właśnie prace przeglądowe, tak więc one w ogóle nie powinny znajdować się na liście czasopism, z których artykuły podlegają ewaluacji. Piszę to będąc jednocześnie przekonanym, że taki rodzaj ewaluacji, poprzez ministerialne listy czasopism i punkty, to nie jest dobry sposób ewaluacji.
Widzę, że pojęcia synthetic review i metaanalysis są niektórym obce.
Teraz już w top tier journalach rzadko publikuje się przeglądówki pt.: "Kwiatkowski i koledzy w 2009 roku zbadali wpływ długości dyszla wozów drabiniastych z lat 1940-1960, a w 2012 roku Nowak i koledzy zbadali wpływ ciągnika marki Ursus na zrywanie dyszli nowo wyprodukowanych naczep, redakcjo spać mi się chcę, mniam, niech docent Wiliżuch dokończy przeglądówkę, dobranoc. "
@Alpacone
Obce nie są. I jeśli rzeczywiście są prawdziwie "synthetic", to zapewne można by je zaliczyć do tych publikacji, które wnoszą w danym temacie coś nowego. Ale jednak w Nature Reviews królują klasyczne reviews.
Ja wiem, że to ma w tytule Nature, że to prestiżowe i w ogóle impact factor wysoki a i cytowań zwykle bardzo dużo, ale to jednak ciągle to tylko reviews, a pewnych zasad powinno się trzymać.
Zaś metaanaliza to nie review.
"Będą obowiązywać z datą wsteczną od 1 stycznia 2026 roku" - świetna praktyka. Zgadzam się z komentarzem PK, że jest to skandal. To jak traktuje się ludzi tworzących naukę w tym kraju jest co najmniej niepoważne. Od dłuższego czasu toczy się temat zmiany listy, trzeba było ogarnąć się wcześniej, a nie wprowadzać listę później niż w połowie roku, która ma obowiązywać z datą tak wsteczną. Nauka nie czeka, nauka się toczy. To ma też znaczenie przy doktoratach - mamy wysyłać publikacje w ciemno, a później okaże się, że ktoś przyznał publikacji niższą punktację? Brawo. Czasopisma mają inne wskaźniki, które można brać pod uwagę w ewaluacji. Tymczasem słynna punktoza będzie trwać dalej.
Wsteczna lista to jest skandal! Będą protesty i odwołania. Wg Ministerstwa system będzie bardziej "demokratyczny i transparentny" :) - szczyt hipokryzji.
Nikt o zdrowych zmysłach nie kieruje się jakąś pubktacją mjnisterialną przy ocenie dorobku do czegokolwiek. Zawsze patrzy się w jakich czasopismach była publikacja.
Powinno zwracać się uwagę na zawartość publikacji, jej cytowania a nie na wydawnictwo!
Są artykuły w Elsevier słynne Scientific Reports, których nikt nie cytuje !
Skoro nikomu to nie jest potrzebne i nikogo nie zainspirował ten artykuł to co z tego że ma 140- 200 pkt ???
Ostrożnie Proszę Państwa, bo są podrzędne wydawnictwa, w których artykuły mają wysoką
cytowalność = czytaj - wpływ na naukę!
Ostrożnie, sam IF i Prestiżowe wydawnictwo to jeszcze nie wszystko ....
Tymczasem internety:
Scientific Reports is the 3rd most-cited journal in the world, with more than 834,000 citations in 2024*, and receives widespread attention in policy documents and the media.
*2024 Journal Citation Reports® Science Edition (Clarivate Analytics, 2025)
To niezbyt trudne, bo publikują nierozsądnie dużo artykułów. Tysiące, dziesiątki (?) tysięcy rocznie.
Gościu dla ciebie wszystko jest trudne co robisz, a innych pracę oceniasz jako nierozsądną, weź się chłopie zastanów co piszesz
Chłopie, o czym Ty piszesz? To żadne osiągnięcie, że dane pismo jest jednym z najbardziej cytowanych pism na świecie. IF tego pisma mówi wszystko, jeśli chodzi o średnią cytowalność pojedynczego artykułu. Jest przeciętna. Nic w tym złego, to przeciętne pismo dla przeciętnych prac. Tak, zdarzało mi się tam publikować słabsze teksty. Jest potrzebne, ale nie daje mu to żadnej szczególnej pozycji. I pojawiają się tam dość często prace słabe i bardzo słabe. Co nie dziwi, biorąc pod uwagę masowy charakter publikacji. Czym tu się podniecać?
Ciebie podnieca wszystko.
Cytowanie nie znaczy odbiór ( może być wielu czytelników, niekoniecznie publikujących), raczej wynika z wielu robiących to samo lub wielu współautorów, którzy się autocytują.
Są specjalności niszowe, które też rozwijają naukę. Wysokie wskaźniki cytowań generują badania z dużym odbiorem krótkoterminowym ( szybka ulegają dezaktualizacji) i z powolnym, ale długoterminowym ( zawsze pozostają aktualne).
Słynne xD
No to już wiadomo dlaczego nikt nie czyta bo wielki ważny to powiedział, że "w Elsevier słynne Scientific Reports," Skoro on nie czyta to znaczy nikt nie czyta, to ja geniusz tak mówię.
Wow! Tylko prawie 3 lata od wyborów czekać będziemy na listę czasopism! Wzięli się twardo do roboty, przejrzyście z mocą wstęczną, aż łezka się w oku kręci ze wzruszenia...
"Będą obowiązywać z datą wsteczną od 1 stycznia 2026 roku" - czy to nie łamie fundamentalnej zasady o tym, że prawo nie działa wstecz?!
Czyli publikuję teraz nowy artykuł a ile za niego dostanę punktów dowiem się pod koniec roku?! Więc w jaki sposób mam wybrać czasopismo, skoro nie wiem ile ma punktów? Uważam to za skandal!
To ja koledze podpowiem - trzeba wybierać czasopisma z Q1 (najlepiej z TOP10%), mające obecnie 140-200 punktów. Niezależnie jak się potoczą losy tej nowej listy, to punktacja czasopisma pozostanie w zakresie 140-200p.
Problemem mogą być aktualnie mocno przewartościowane czasopisma, które według nowych zasad mogą efektownie spaść (np. Energies), ale na to też jest sposób - na wszelki wypadek wybrać inne miejsce publikacji.
Prawie wszystko się zgadza - ale jak właśnie sprawdziłem Energies jest w Q1. Znam też czasopisma z Q1 które mają 100 punktów a nie 140-200. Chyba jednak nie wiadomo czego się spodziewać i oczywiście działanie listy wstecz to skandal. Prawo nie działa wstecz z wyjątkiem naszego ministerstwa.
Nature Review Earth and Environment, zobaczmy historię punktacji.
A spełnia ono warunek "obecnie 140-200" i "Q1"?
Chyba nie, więc co to za przykład?
Poza tym " It was established in 2020.", a z kiedy jest obecna lista (nie licząc kilkukrotnego pudrowania pod swoich)? Odpowiem - jak obecna lista była tworzona, to to czasopismo było w powijakach, więc punktacja (a w zasadzie jej brak) nie powinien dziwić.
Natomiast ten przykład dobrze pokazuje, że robienie listy co kilka lat, bez mechanizmu automatycznej aktualizacji (np. corocznej) jest bezsensowny. Pojawiają się nowe czasopisma, zyskują renomę, inne ją tracą. Żeby lista miała jakikolwiek sens, to musi się na bieżąco adaptować do realiów, a nie czekać na kolejną łaskę ministra, który raczy ją zaktualizować za 2 albo 3 kadencje.
Mnie nie intereduje inercja zaścianka ministerstwa, tylko świat nauki. A Nature Review nim jest, niezależnie od dat. Co mnie interesować powinno, że gdzieś tam w Warszawie nawet pliku xlsx nie potrafią zestawić raz na rok?
A kogo to obchodzi "w jaki sposób mam wybrać czasopismo" i twoje wynurzenia o zasadach. Tak było od zawsze, jest i będzie , bo ja tu rządzę i co mi zrobisz skoro jak tak chcę. Jak ci się nie podoba, to zmień pracę, a jak nie wiesz jak wybrać gdzie publikować, to wybieraj te czasopisma, co świat wybiera i gdzie najmądrzejszy publikują swoje prace. Ale chyba to Himalaje, skoro nie wiesz jak działa nauka w Polsce. Czas się douczyć i wybrać sobie miejsce na tym padole ziemskim. A swoje skandale do możesz wsadzić w ramki, byś miał je na co dzień.
Cała ta punktacja to pomyłka, prowadząca wprost do patologii. Wymysł urzędasów, księgowych, czy innych menadżerów, którzy nie są w stanie merytorycznie ocenić wyników badań, za to lubią cyferki w Excelu. Ogólnie "naukometria" zniszczyła naukę, a już polskie jej wydanie to najgorszy syf z możliwych. Pomijam już ogrom (zmarnowanej) pracy potrzebnej do opracowania listy - zaangażowani w to naukowcy powinni w tym czasie prowadzić badania! Powinna być tylko ocena ekspercka przez panel zagraniczny małej liczby wybranych, najważniejszych osiągnięć naukowych (artykułów, ich cykli, patentów).
Bardzo ważne jest też oddzielenie oceny instytucji od oceny pracownika. Jeśli instytucja tworzy super naukę, to nie ważne jak jest zorganizowana wewnętrznie. Widocznie jest zorganizowana dobrze. Nie ma znaczenia, czy wyniki pochodzą z 2 zespołów, a reszta kadry zajmuje się głównie dydaktyką (ale coś tak naukowo też robi). Można sobie wyobrazić wiele specyficznych sytuacji i stąd powinno się stawiać na decentralizację, a nie centralne ocenianie każdego pracownika przez samego ministra (poprzez sloty).
Ocenianą Instytucję tworzą pracownicy. To nie instytucja tworzy super naukę, tylko Ci pracownicy.
I Ci pracownicy, jeśli są zatrudnieni na stanowiskach badawczo-dydaktycznych w ramach swoich obowiązków mają tworzyć naukę, a jej mierzalnym efektami są m. in. Publikacje. Za wykonywanie swoich obowiązków badawczo-dyfakyucznych dostaje Pan pensje. Jeśli nie chce Pan działać naukowo i wykazywać się efektami tej działaności w postaci publikacji, to proszę zrezygnować z połowy pensji. I oddać ja tym, którzy nie mają problemów z takim podziałem obowiązków i wpływają realnie na to jak ta Instytucja wypada.
Mierzenie osiągnięć naukowych za pomocą liczby publikacji, to tak jakby oceniać mleczność krów poprzez ilość kup, które zrobią.
Dla społeczeństwa, które finansuje tę całą mprezę, istotne jest to, jaki wpływ będzie miała nauka na życie, rozwój, dobrobyt itd. Itp.
Jeżeli nie ma jakiekolwiek wpływu, nawet duchowego, to coś tu jest nie tak. Dlatego nie ilość, a jakość i nie bezmyślne liczenie punktów, które dzisiaj da się generować i mnożyć poprzez odpowiednią politykę publikacyjną, a ocena ekspercka osiągnięć jednostek naukowych, które również mogą być udowodnione m.in. publikacjami.
Na dzisiaj ten system w uczelniach publicznych, których misją powinno byc kształcenie naszych przyszłych kadr, prowadzi do tego, że w ocenie pracownika dydaktyka to kwiatek do kożucha,. Z definicji Ci co slotów nie wypełniają to nieroby.
Papierkiem lakmusowym jest dzisiejsza młodzież, która w nosie ma studia II stopnia. Młodzi wola kompetencje i umiejętności zdobywać gdzie indziej.
Manipuluje Pan Promotorze.
Publikacje są jednym z rezultatów prowadzonej działalności naukowej w ramach wykonywania obowiązków służbowych (dla pracowników b-d lub b). Innym przykładem jest prowadzenie projektów. I tutaj czy Pan chce, czy nie, powiązane (realizacja projektu wymaga publikowania wyników badań). Ponieważ nie ma doskonałego systemu, który każdego by zadowolił, obecnie pracownik rozliczany jest na podstawie publikacji w kontekście ewaluacji. Możemy rozliczać na podstawie pozyskanych projektów, jednak wiemy doskonale jaki jest współczynnik sukcesu przy tych nakładach. Jeśli będzie rozliczany na podstawie cytowań, to i bez publikacji tego zrobić się nie da. Jak uwodnić fakt realizacji obowiązków naukowych bez namacalnego efektu? Już męczący jest ten ciągły jazgot, że na 4 lata wypadałoby zrobić badania i opublikować je jako 4 publikacje. Wielka tragedia, ciągle wielki płacz. Jak ktoś pracuje uczciwie, nie ma z tym problemów.
O najlepszych uczelniach na świecie nie mówimy w kontekście dydaktyki, tylko badań naukowych i ich efektów. Oczywiście dydaktyka jest niezwykle istotna. Jednak czym będzie się różnił nauczyciel akademicki od tego np. w liceum, skoro sam nie prowadzi badań i tylko odtwarza? Do tego nie trzeba mieć stopni naukowych, śladem szkół średnich czy podstawowych w skrajnych przypadkach wystarczy licencjat lub inżynier z przygotowaniem pedagogicznym.
Dokładnie tak
Polska nauka pogrąża się w szaleństwie i chaosie.
Nie sądzę, ponieważ w moim otoczeniu nie znam NIKOGO, komu podobałaby się punktacja MINISTERIALNA.
Nie NAUKOWA tylko MINISTERIALNA.
To kolejne ministerstwo, które stara się robić wszystko co można na opak. Dokłada wszelkich starań by system w którym pracujemy był jeszcze bardziej uciążliwy, żeby pracowało się jeszcze trudniej.
Wiem co piszę, ponieważ w roku 2017 rozmawiałem z nimi na temat tego jak poprawić sposób finansowania kół naukowych uczestniczących w międzynarodowych konkursach studenckich. Wysłuchali i pogorszyli sytuację już w następnym roku. Mówiłem, że finansowanie jest dobre, ale czas, w którym można skorzystać z przyznanych środków jest za krótki. No to teraz jest jeszcze krótszy. To dzięki ministerstwu teraz nasi studenci mają jeszcze trudniej.
Punktacje i oceny - dokładnie to samo. To nie jest brak logiki. To przemyślane działanie na szkodę nauki w Polsce. Jak wytłumaczyć naszym kolegom, żeby w tym nie uczestniczyli?
@Przemo
Słuchałem online jakichś wywiadów i rozmów naukowców z Polski (to chyba był jakiś podcast NCN), oni rzeczywiście rozmawiają o publikowaniu za punkty. To aberracja.
Poza tym to nie jest do końca ważne, czy się zna kogoś, kto to lubi, czy nie, bo ostatecznie ministerstwo ustala zasady, więc nawet ci, co o tym nie mówią, albo tego nie lubią, istnieją i obracają się w tym systemie.
Nie zna pan nikogo, kto się przejmuje ministerialną punktozą? Szczęśliwy! Wielu moich znajomych powtarza z dumą: Opublikowałem artykuł za dwieście punktów. A do niektórych z nich nawet kiedyś miałem szacunek.
To obniżenie punktacji za konferencje to wręcz atak na dobrych polskich informatyków. Na konferencjach A i A* i tak prawie nas nie ma mimo że są warte 140 i 200pkt.
Czemu?
Bo tam się publikuje najtrudniej.
Są to najbardziej prestiżowe miejsca dla większości dziedzin informatycznych. Artykuły tam są pełnoprawnej długości, ze wszystkimi elementami dojrzałego badania, oceniane przez bezlitosnych recenzentów - nierzadko z "acceptance rate" w okolicach 20%. Nasze czasopisma, z naprawdę nielicznymi wyjątkami, są przy tym jak "milusie misie".
Też każdy rozsądny recenzent oceniający dorobek patrzy właśnie na te publikacje.
Czym ta decyzja ma być podyktowana? Nie widzę żadnej argumentacji...
Uwielbiem to nawijanie na uszy "najbardziej prestiżowe", "ze wszystkimi elementami dojrzałego badania", "niskie acceptance rate", "nikt tam nie publikuje z PL". A tymczasem biorę sobie IDUB-ową informatykę z topowej uczelni w kilku ostatnich ewaluacjach. Pięciu pracowników, których nazwiska gdzies obiły mi się o uszy. Co widzimy? Połowa slotów Energies i do przodu. Druga połowa "prestiżowe" konferencje A. To idziemy za konferencjami. Jedna skolonizowana przez Polaków, będzie ich z 70% w zeszłorocznych proceedings. Na innych jakby mniej, coś nie gra... A nie, gra, siedzą w workshopach i jakichś mądrze nazwanych emergent research forach po 3 strony na papier. Bo może i konferencja ma te 20% acceptance rate, ale workshop już przyjmuje co drugi papier, a forum zasysa z mułem. Ale zerknijmy na te full papers, w końcu tam są te dojrzałe badania publikowane. Hmm, 12 stron limit, szablon rozwlekły jak tylko się da, pewnie dlatego brak opisu metod badawczych i jakichkolwiek implikacji. Nie ma też cytowań. Ale jest 140 i pewne A dla dyscypliny. Przegięliście, to normalizują.
Artykuły konferencyjne charakteryzują się tym, że mają ograniczoną liczbę stron, co powoduje, że możemy w nich przedstawić jedynie pomysł i wstępne badania.
Z tego wzlgędu, dla mnie, artykuł konferencyjny nigdy nie może równać się z artykułem w porządnym czasopiśmie - szczególnie jeśli porównamy to pod kątem liczby punktów. Innymi słowy nakład pracy potrzebny na publikację w czasopiśmie za 140 czy 200 punktów jest o wiele większy niż nakład pracy potrzebny na publikację na, tak samo punktowanej konferencji. Natomiast uważam, że luką jest brak konferencji za 100 pkt. Dlatego w mojej ocenie powinno się przesunąć punktację w sposób następujący:
A* - 140 pkt, A - 100 pkt, B - 70 pkt, C - 40 pkt.
a mnie wkurza te 70 pkt. Wolę 80.
Do ~Młody naukowiec 07.02.2026 08:06
Pisze pan, cytuję: To obniżenie punktacji za konferencje to wręcz atak na dobrych polskich informatyków. Na konferencjach A i A* i tak prawie nas nie ma mimo że są warte 140 i 200pkt.
Czemu?
Bo tam się publikuje najtrudniej.”
Pozwolę sobie zwrócić uwagę na to, że pan Młody naukowiec sam dał odpowiedź: „I tak prawie nas (dobrych polskich informatyków) nie ma na tych konferencjach… Bo tam się publikuje najtrudniej.” Nie ma ich na konferencjach za 140 oraz 200 punktów. Czyż by to oznaczało że nie są aż tak dobrzy na skalę światową?
Są przypadki które się przebijają - istnieją "dobrzy na skalę światową". Wydawałoby się rozsądnym by ich wspierać?
Ten pomysł tutaj podetnie im skrzydła.
A na "średniaków" nie wpłynie za mocno..
Bo tam nie ma argumentacji: dyletanci i humaniści podjęli decyzję. Skutki: widoczne (i jak zawsze żałosne).
No nie, jak można podważać nauki i polecenia guru co rządzi. Czyżbyś dziś wstał lewą nogą i pomyliło ci się, że to twój ukochany przywódca tak chce, a może dotarło do ciebie jak się traktuje kochany elektorat. Polecam wiekopomne dzieło o wyznawcach PO Sławka Neumanna.
Do ~lewą nogą 07.02.2026 10:39
Panie lewą nogą. W krajowym elektoracie naukowcy są kroplą w morzu. Poza tym ich poglądy polityczne są tak mocno ugruntowane(zabetonowane), że żadne podlizywanie się do nich nic nie zmieni. W związku z tym każda władza ma zarówno naukę, jak i naukowców, w przysłowiowej d…
A jeżeli coś i zmieniają, to tylko na gorsze oraz żeby wkurzyć przeciwników i pokazać im, kto tu rządzi. A posunięcie dotyczące układania listy czasopism przez komitety PAN ma bardzo klarowne podłoże. Da możliwość ucieczki od narzekań – przecież zrobiliśmy to nie my, tylko najlepsi z najlepszych, wybrani w demokratycznych wyborach przez ogół naukowców. Co do „guru co rządzi”. Rządzi nie ministerstwo z ministrem. Rządzi grupa kolegów z „werchuszki” nauki. A ministerstwo jedynie wdraża ich pomysły, które polegają przeważnie na tym, jak ułatwić sobie i trudnić przeciwnikom życie.
cyt. "nierzadko z "acceptance rate" w okolicach 20%"
Może właśnie dlatego? W dobrym czasopiśmie ten wskaźnik potrafi być wyrażony w pojedynczych procentach, a czasem i mniej. Skoro na najlepszych konferencjach A i A* wynosi on 20%, to jest porównywalny z przyzwoitym czasopismem z MDPI, więc w tym ujęciu 70/100p wydaje się być bardzo sensowne.
To dlaczego tam nikt nie publikuje a publikują w MDPI gdzie często drożej wychodzi?
Ja wiem czemu - bo się boją że się nie uda. Bo na topowe konferencje nie strzela się na ślepo czymkolwiek i jest 1 szansa w roku. Moi koledzy wolą MDPI bo są pewni efektu że się uda... a na konferencjach są sparzeni.
Recenzuje też regularnie dla czasopisma z acceptance rate 14% i widzę że ten % wynika z tego że przysyłają tam ludzie szaloną ilośc niskiej jakości artykułów. Na konferencjach zaś koncentrują się ci lepsi.
Osobiście - na konferencjach mam "osobisty" acceptance rate ok 50% a w czasopismach.. na razie 80%. I zwykle wysyłam do czasopism dopiero jak mnie odrzucą na konferencji.
Istnieją w mojej pod-dziedzinie dosłownie 3 czasopisma, moim zdaniem, lepsze niż konferencje. Ale one są tylko za 100 i 140pkt. Bo jesteśmy mniej popularnii i nasze IFy są mniejsze..
Może kolegi koledzy wysyłają do "nieprzyzwoitych" czasopism MDPI, gdzie wskaźnik akceptacji jest zdecydowanie wyższy. Może trudno to sobie wyobrazić, ale są czasopisma w MDPI (również w informatyce), które publikują rocznie 300-350 artykułów w sumie, mają niezły IF (5+) i na szczęście 20 punktów, więc nie są na celowniku łowców punktów. Te czasopisma wbrew pozorom nie biorą wszystkiego, a selekcja jest na poziomie niezłej konferencji.
Swoją drogą gratuluję wskaźnika akceptacji w czasopismach. Kolega jest geniuszem albo bardzo trafnie dobiera miejsca wysyłki. Zakładam oczywiście przy tym, że piszemy o w miarę renomowanych czasopismach, a nie Zeszytach Naukowych Wyższej Szkoły Gotowania na Gazie.
Do MDPI ci informatycy z mojego otoczenia wysyłają w znacznej większości do Energies i Sensors. To raczej nie są te "ukryte cuda 20pkt" - chyba?
Możliwe że są nawet w porządku ale mi nijak nie pasują tematycznie więc nie próbuje.
>"Swoją drogą gratuluję wskaźnika akceptacji w czasopismach. Kolega jest geniuszem albo bardzo trafnie dobiera miejsca wysyłki."
Raczej chyba to drugie. Chodziło mi o czasopisma za 100-140pkt ze stajni Elseviera i IEEE. Jest to oczywiście w dużej części "fart" (bardzo dużej nawet) ale też kwestia taka że wysyłam tam materał stricte dopasowany tematycznie i metodycznie pod czasopismo.
Warto zaznaczyć że informatyka informatyce nierówna i dzielimy się na wiele mniejszych pod-dziedzin i społeczności. Ja oczywiście mogę mówić za swoją.
No a co z tymi publikacjami, które są zgłaszane do wskazanej dyscypliny a wewnątrz reprezentują inną? Przecież to jest oszustwo!!! I te osoby właściwym reprezentantom dyscypliny śmieją się w twarz, bo złożyli oświadczenie o przynależności do niej i chałturzą w innej. Niegodziwość....
"ocenienie polskich wydawców i tytułów" - no jasne, bo nie gęsi...
Z daleka wyczuwam wpływ płaczu i manipulacji humanistów.
A jak się ma kwestia wydania nowelizacji do datu publikacji artykułów? Do czasu jej wydania ma to być hazard, gdyż artykuł opublikowany w wysokopunktowanym czasopiśmie po kilku miesiącach okaże się mieć mniej punktów?
Jak zawsze w tym kraju, nowa lista będzie (jeśli w ogóle sfinalizują temat) obowiązywała z datą wsteczną, od 1.1.2026. Punkty też się wstecznie przeliczy. Kolega nowy w tym grajdołku?
System powinien premiować publikacje, które same "się bronią", czyli mają dużo cytowań albo są dobrze oceniane (na to póki co nie ma wskaźnika). Premiowanie według "jakości wydawnictwa" to anachronizm - wiele jest przełomowych publikacji, które zostały opublikowane tylko na arxiv.org a o wiele więcej jest publikacji, które zostały opublikowane w "renomowanych wydawnictwach", które przeczytali tylko recenzenci.
Brawo PK!
Brawo Przemo! (20 minut wcześniej)!
Piszę o tym od ponad 20 lat.
Skąd ta irracjonalna wiara kolejnych ministrów w magiczną moc IF?
Przecież IF to nic innego niż średnia liczba cytowań na jedną publikację z czasopisma.
To samo CiteScore, tylko trochę inny algorytm i inne dane.
Zastępowanie faktycznie uzyskanego wyniku (w tym wypadku liczby cytowań) przez jakąś średnią to absurd.
To ta jak byśmy uważali, że żebrak w Nowym Jorku (wysoki PKB na głowę) żyje lepiej niż multimilioner w podlubelskiej wsi (niski PKB na głowę).
Oczywiście cytowania tylko w STEM, ale nie w humanistyce.
Niby tak, ale jednak trzeba wziąć pod uwagę cel ewaluacji - okresowa ocena jakości pracy jednostki. Zatem, oceniamy np. lata 2026-2030. Jak ocenić wkład dwóch publikacji, z których jedna została opublikowana w styczniu 2026, a druga w grudniu 2030? Po cytowaniach? Przecież to nonsens.
Geniuszu z Bożej łaski Cel ewaluacji to rozdział kasy z budżetu.
Owszem, również. Czy merytorycznie coś na temat propozycji dot. cytowań napiszesz, czy po prostu jesteś drugim wcieleniem kolegi kk?
trzecim i czwartym
Jak najbardziej są obiektywne wskaźniki, jak dobrze są prace oceniane, naukometria bardzo się rozwinęła. Premiowanie według jakości wydawnictwa to oczywiście kompletna bzdura - coś jak ocenianie człowieka po garniturze.
Czasopisma mają IF, a artykuły po 2 latach maja pewną liczbę cytowań, a zatem po co ta punktacja?
Dobrze płacą za tę bezsensowną pracę?
Wreszcie ktoś coś z sensem. Szkoda czasu na to. Czasopisma maja IF. Dodatkowo swoja renome i rozpoznawalnosc. Na potrzeby punktozy wystarczy IF. Dla spraw wazniejszych renoma plus ocena ekspercak. Przeciez naukowcy ( ci swiatowi a nie podwórkowi) wiedza co znaczy np. publikacja w Cell.l, a co publikacja w Cells 😀
Jeśli IF czasopisma jest tak ważną wartością, jaki problem pomnożyć 1 albo IF czasopisma > 1, przez liczbę cytowań artykułu po 2 latach. Jeśli tak liczymy IF czasopisma, to IF konkretnego artykułu liczmy tak samo.
Liczenie arbitralnej, administracyjnej punktacji lub IF czasopisma jako wartości naukowej artykułu jest oczywistym błędem oceny i działalnością szkodliwą.
Skutecznie zniechęca do publikowania rzetelnych prac całościowych.
Traktuje artykuł cytowany 1000 razy z artykułem cytowanym 2 razy - taki jest rozrzut, a IF czasopisma to tylko średnia z małej liczby artykułów bardzo ciekawych i potężnej większości mało interesujących.
Poza tym, IF to miara popularności, a nie wartości naukowej.
Kolejny fatalny błąd to ocena instytucji na podstawie błędnie liczonej (j. w.) sumy dorobku jej pracowników. Błąd czy zła wola?
Uczelnię należy pod względem kilku parametrów ogólnych porównać do podobnych uczelni w Polsce i na świecie, instytut - podobnie.
Czy to takie trudne?
To chyba najbardziej "w dechę" komentarz jaki ostatnio czytałem, jak dla mnie całkiem szczere wyrazy uznania za ukucie fajnego cytatu!
Jeżeli Polskie wydawnictwa będą nisko-punktowane, to tylko pogorszy się ich i tak już słaba pozycja.
Pełna zgoda co do tego, aby dać więcej pkt. Polskim wydawnictwom (IF 0,5 =100 pkt), wtedy będzie wyższa jakość tych czasopism bo i wyższa konkurencja. Zapewne IF wzrosną - dawno to trzeba było zrobić. To dużo lepsze niż wypychanie kieszeni obcym wydawnictwom pieniedzmi polskiego podatnika ...
Oczywiście, bez wątpienia korzystnym dla polskiej nauki będzie publikowanie w periodykach których nikt w szerokim świecie nie czyta i nie szanuje. Ale nie oszukujmy się - nie chodzi tutaj o dobro polskiej nauki, jednie o dobro wydawnictw i najsłabszych "naukowców" których jedyną nadzieją jest publikowanie w gazetkach gdzie redaktorem jest kolega.
Pisze Pan o sobie.
Czyli wspieramy humanistykę i uwalamy informatykę, wspaniały plan!
Ewaluacja jest w dyscyplinach, więc zasady w humanistyce nie mają znaczenia dla informatyki. A dlaczego tylko w dziedzinie informatyki liczą się konferencję, a telekomunikacji już nie? To jest rzeczywisty problem.
Wystarczy ze 5% czasopism będzie złe wycenionych i cały system nie pokazuje juz nic sensownego.
Dwa progi recznego sterowania? Czasopisma z Index Copernicus - uważanego za predatory? To są jaja?
Pomysł Ministry broni się sam - w ustawie o PAN komitety są umocowane do takiej roboty. Nic dodać, nic ująć. Pomyśl broni się sam.
Czyli jakość naukowa będzie oceniana demokratycznie (ale z premią dla naszych) :).
Miało być pod koniec pierwszego kwartału 2026.
Teraz ma być po wakacjach. Czyli kiedy? Październik, listopad, grudzień ?
Dla informatyki, gdzie kluczowe prace publikuje się na konferencjach, to sztylet w plecy z tymi obniżonymi o połowę punktacjami... ciekawe że ten ogłaszający Pan podpisuje się jako informatyk :(
To automatyk i dorobek ma niezły. Wśród piszących komentarze jednak większość chciała by mieć taki dorobek.
W ostatnich 2 latach faktycznie lepiej, wcześniej zdecydowanie dominowało MDPI.
Rafał S.
h-index 16 (Scopus)
75 ineksowanych prac
sumaryczna liczba cytowań 893 z 581 documentów
a w tym 8 artykułów z MDPI - nie oceniam, jedynie zwracam uwagę
Z tych 8 artykułów 3 mają liczbę cytowań >14
Cited by DOI
14 10.3390/electronics11020249
44 10.3390/app10238316
39 10.3390/mi13030449
Co do konferencji, to na 38 publikacji 19 jest z jednej serii - MMAR
Pozostałe:
Icseng (20),
IFAC (20),
2013 IEEE International Symposium on Industrial Electronics (-),
Non-integer Order Calculus and Its Applications (-) - konferencja polska,
CCA (70),
Progress in Applied Electrical Engineering (-),
APSAC (-),
KKA (-) - polska konferencja
z czego 15 prac opublikowanych w Lecture Notes in Networks and Systems jako papiery z Proceedings.
Osobiście nie uważam tego za przełomowy dorobek ani dla automatyka, ani dla samo proklamującego się informatyka. Zadna z konferencji nie jest konferencją notowaną w CORE, a jedynie MMAR powoduje jakies poruszenie w sercach automatyków.
Warto sprawdzić, gdzie podpisujący się pan sam publikuje.
Delikatnie pisząc, szału ni ma...