O zachowanie odrębności Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w strukturze rządu zaapelowała dziś Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich. Posiedzenie odbywa się na Uniwersytecie Gdańskim.
Uchwała rektorów jest odpowiedzią na nieoficjalne informacje dotyczące planowanego połączenia resortu nauki z Ministerstwem Edukacji Narodowej. Z zapowiedzi premiera Donalda Tuska wynika, że do gruntownej rekonstrukcji rządu ma dojść w najbliższych tygodniach. Oprócz zmian personalnych planowana jest także likwidacja bądź połączenie niektórych ministerstw. W tej chwili w strukturze rządu działa 19 resortów.
– Przysłuchując się tej toczonej w mediach dyskusji, niepokoimy się o losy naszego ministerstwa. Przed ledwie kilkunastoma miesiącami z powodzeniem zabiegaliśmy o jego przywrócenie, uznając, że jest to najlepsze rozwiązanie dla rozwoju polskiej nauki i dbania o szkolnictwo wyższe, o kształcenie kadr dla gospodarki. Ponowne pozbawienie autonomii MNiSW i włączenie jego struktur do innego resortu niewątpliwie będzie działaniem osłabiającym te cele. Dlatego wystosowaliśmy apel w tej sprawie – powiedział specjalnie dla FA tuż po głosowaniu uchwały prof. Piotr Stepnowski, rektor Uniwersytetu Gdańskiego i przewodniczący Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich.
Obradujący w Gdańsku rektorzy postanowili nie zwlekać i zareagowali na nieoficjalne zapowiedzi, wedle których Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego czeka połączenie z innym resortem, najczęściej mówi się o ponownej konsolidacji z Ministerstwem Edukacji Narodowej.
Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich apeluje o zachowanie odrębności Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w strukturze rządu jako gwaranta rozwoju polskiej nauki, kluczowej dla utrzymania wysokiej konkurencyjności gospodarczej państw oraz zapewnienia dalszego rozwoju innowacji na rzecz dobrostanu społecznego – czytamy w przegłosowanej dziś uchwale.
Mariaż z edukacją nie byłby dla nauki niczym nowym. Przypomnijmy, że oba te resorty rozdzielono całkiem niedawno, z początkiem 2024 roku. Może się okazać, że działały osobno przez ledwie nieco ponad półtora roku. Wtedy o odseparowanie od siebie tych dwóch obszarów mocno zabiegała duża część środowiska akademickiego. „Utworzenie w 2021 roku jednego ministerstwa obejmującego naukę, szkolnictwo wyższe i oświatę doprowadziło do spadku znaczenia badań naukowych i obniżenia realnych nakładów przeznaczanych na ten cel. Pokazało również całkowitą odmienność mechanizmów finansowania i zarządzania edukacją szkolną względem edukacji akademickiej i nierozerwalnie z nią związanych badań naukowych” – pisali szefowie Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego (Marcin Pałys), Polskiej Akademii Nauk (Marek Konarzewski) i Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (Maciej Żylicz). Podkreślali, że połączenie obu tych dziedzin w jednym resorcie nie przyniosło spodziewanych korzyści. Za rozdziałem opowiedziała się też Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich.
Scalenie – po 15 latach – resortów edukacji oraz nauki i szkolnictwa wyższego w 2021 roku także było efektem ówczesnej rekonstrukcji rządu. Radę Ministrów uszczuplono wtedy o sześć resortów: z 20 do 14. Modyfikacje objęły właśnie naukę i szkolnictwo wyższe, które połączono z edukacją. Co ciekawe, część środowiska akademickiego w liście otwartym do posłów i senatorów RP sugerowała przy tamtej okazji, by w razie konieczności rozważyć ewentualne połączenie, ale z Ministerstwem Rozwoju.
Ostatecznie utworzono Ministerstwo Edukacji i Nauki. Takie rozwiązanie funkcjonowało już także w dalszej przeszłości. Ostatnim ministrem, w kompetencjach którego leżały obie te domeny, był w okresie od 31 października 2005 do 5 maja 2006 roku prof. Michał Seweryński. Jemu też jako pierwszemu powierzono później (do 16 listopada 2007) kierowanie wyodrębnionym Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Przez kolejne lata szefami osobnego resortu nauki byli: prof. Barbara Kudrycka (6 lat), prof. Lena Kolarska-Bobińska (2 lata), dr Jarosław Gowin (4,5 roku) i Wojciech Murdzek (pół roku). W 2020 r. na połączone stanowisko ministra edukacji i nauki powołano dr. hab. Przemysława Czarnka. Stery w wyodrębnionym w 2024 roku ministerstwie objął Dariusz Wieczorek, po którym tekę przejął obecnie urzędujący dr inż. Marcin Kulasek.
MK
Ja jestem za systemem edukacji zintegrowanym od przedszkola (przedszkolaka) do profesora
A po co oddzielne ministerstwo dla czegoś, co jest nieistotne z punktu widzenia państwa? 1% PKB na naukę to żart i poprawianie sobie humoru oddzielnym ministerstwem zakrawa na kpinę z rozumu.
Przyznajmy wreszcie, że klasie rządzącej nie zależy w ogóle na nauce a tylko na edukacji szkolnej bo ta jest dobrze widziana. To, co robią naukowcy w kraju ma znaczenia tylko przy ich emigracji.
Pozdrawia młody doktor z biletem na zachód. Płakać za wami nie będą, nieudacznicy nie umiejący nic z tym zrobić!
O i mamy naukowca zapatrzonego w siebie i nie widzącego dalej niż własny nos. Cóż "nieudacznicy nie umiejący nic... " i tu jest przykład, że nieudacznik, nie umie nic. Gdyby był geniuszem, to by miała granty ERC, HE, ESA. NCN. NCBiR, FNP, itd. a tak to tylko stać go na bilet liniami dla ubogich,. To czuć i widać bo "Płakać za wami nie będą" Tak jak wielu, co to już opuszczało Polskę i nie opuścili, bo żyć nie mogli, ci co sławili głównie osiem gwiazdek, tak teraz tzw. naukowcy jadą by pracować na zachodzie. Tak jak zawsze ci co wyjechali i wszyscy pracowali w office, jako rządzący, głównie z water i szmatą, taka była ich praca na zachodzie. Skąd ja to znam? Przykro patrzeć na takich naukowców.
Dzięki. Propozycją pracy na zachodnim uni wpadła w trakcie doktoratu. Będę szorował ale asystentów po głowie, jeśli nie będą mnie mobilizować do lepszej pracy ;)
A ty masz asystentów? ;) W biedzie chyba :D
A tymczasem w Japonii mają takie ministerstwo: Ministry of Education, Culture, Sports, Science and Technology. Może w sporcie im słabo idzie, ale reszta chyba nie najgorzej....a przynajmniej nie gorzej niż nam. Więc to chyba nie w liczbie i podziale ministerstw pies pogrzebany...
Czy ta opinia bazuje na czymś poza stereotypowym wyobrażeniem Japonii? Jeśli oprzemy się na rankingach (np. świeży QS), to okaże się że japońskie uniwersytety pozostają z tyłu światowej czołówki. Oczywiście są wyżej niż nasze (gdyby szło im tylko "nie gorzej niż nam", to biorąc pod uwagę ich ogólny poziom rozwoju, byłby to raczej dramat). Z kolei na olimpiadzie w Paryżu, Japonia była trzecia w klasyfikacji medalowej, po USA i Chinach.
Mój obraz sytuacji w Japonii (wynikający z rozmów z tamtejszymi współpracownikami i 2letniego postdoca) jest raczej taki, że szkolnictwo wyższe nie jest u nich zbyt doceniane/poważnie traktowane przez państwo. A innowacje, o ile się rozwijają, to we współpracy i z finansowaniem z prywatnych firm. Tego swoją drogą można im pozazdrościć, no tylko że u nas nie ma tych wszystkich Toyot, Daikinów i Sonych...
Te dwa ministerstwa mogłyby być odrębne, ale podział kompetencji jest niefortunny, ponieważ w obydwu pozostaje aspekt edukacyjny, a te działania powinny być bardzo dobrze synchronizowane - czyli najlepiej, gdyby pozostawały w jednym ministerstwie.
Jeśli już myśleć o podziale, to raczej widziałbym podział na:
Ministerstwo Edukacji (zajmujące się edukacją na wszystkich jej poziomach) i
Ministerstwo Nauki (zajmujące się wyłącznie optymalizacją celów i finansowaniem badań naukowych).
Całkowicie się zgadzam. To dwie różne sfery. Wymagają też innych predyspozycji i kwalifikacji. Szkodliwy jest podział jednostek badawczych na tzw. resortowe, uczelniane i PAN-owskie, a w naukach społecznych także prywatne.
Edukacja od przedszkola do uniwersytetu III Wieku wymaga jednolitego modelu o koordynacji.
Pół wieku pracowałem na uczelniach wyższych. Wiem, co piszę
Tak, to jest sensowne rozwiązanie.