Aktualności
Sprawy nauki
25 Lipca
Opublikowano: 2022-07-25

Prof. Grzegorz Węgrzyn: Sąd nie rozstrzyga o prawdzie naukowej

Prof. Grzegorz Węgrzyn, przewodniczący RDN, wyjaśnia dlaczego Radzie Doskonałości Naukowej jest po drodze z uchwałą Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, dotyczącą wyjęcia procedur awansowych spod rygorów postępowania administracyjnego.

Procedura postępowania administracyjnego w zastosowaniu do postępowań awansowych w nauce stwarza duże problemy dlatego, że znacząco różnią się one od typowych postępowań administracyjnych. Kodeks postępowania administracyjnego reguluje wszystkie procedury związane z podejmowaniem jednoosobowych decyzji przez urzędników. Tymczasem w postępowaniach awansowych w nauce ocena wniosków nie należy do urzędników, ale do ekspertów – jest ewidentnie ekspercka. Nie ma i nigdy nie będzie sztywnych wytycznych, jakie warunki należy spełnić, aby nadać stopień czy tytuł naukowy. Decyzje są podejmowane kolegialnie na podstawie kilku recenzji, zawsze w pewnym sensie subiektywnych – stąd czasami różnice zdań między ekspertami. To nie jest ocena tylko i wyłącznie zgodności dorobku z przepisami, czego chce Kodeks postępowania administracyjnego, ale ocena jego wartości naukowej, której nie da się sparametryzować. To powoduje, że zasady postępowania administracyjnego nie znajdują zastosowania w naszych postępowaniach awansowych. My się nie możemy podeprzeć tylko prawem: „Decyzję podjęto na podstawie takich to, a takich przepisów…”, i tu następuje wymienienie kilku artykułów ustaw, które uzasadniają decyzję. Uzasadnienie takiej, a nie innej oceny wniosku o awans nigdy nie będzie kończyło się na zacytowaniu odpowiednich paragrafów. Zwykle głosujemy, a zatem decyzja nie jest podejmowana jednoosobowo, jak tego wymaga k.p.a., ale jest wynikiem pewnego kompromisu. Trudno ustalić, ile osób i dlaczego głosowało za przyznaniem stopnia, a ile przeciwko i z jakich powodów.

To nie jest jedyny problem. W postępowaniu administracyjnym decyzję wydaje się biorąc pod uwagę stan rzeczy w dniu jej podejmowania. Ktoś kto składa wniosek, może podczas postępowania, czyli pomiędzy złożeniem wniosku, a wydaniem decyzji, dodawać dodatkowe dokumenty, które pojawiły się w międzyczasie. To nie jest możliwe w przypadku postępowań i decyzji awansowych. Co by było, gdyby kandydat mógł dokładać dokumenty w czasie trwania procesu recenzyjnego?! Jakby to mogło wyglądać?! Wysyłamy materiały, obrazujące dorobek naukowy kandydata do kilku recenzentów, a ten w międzyczasie dosyła kilka publikacji… Zatem k.p.a. jest dobrze dostosowany do decyzji i procedur typu administracyjnego, ale nie pasuje do postępowań i decyzji awansowych. To tak jakby piosenkarz nagrał płytę i liczył na sprzedaż miliona egzemplarzy, a sprzedało się 5 tysięcy i artysta domagałby się dokładnego uzasadnienia, dlaczego nie została przyznana „złota płyta”. Nie da się tego wskazać w oparciu o przepisy prawne. Żadne przepisy nie mówią dlaczego jeden utwór jest melodyjny, a inny nie. Podobnie w nauce – nie ma sposobu, aby jedynie w oparciu o przepisy wskazać, dlaczego osiągnięcia naukowe są albo nie są wybitne. O tym muszą zdecydować eksperci z odpowiednim doświadczeniem i znajomością danej specjalności naukowej.

Zgodnie z k.p.a. wszystkie dokumenty z postępowania muszą być w języku polskim, bo jest on językiem urzędowym. To w procedurach administracyjnych jest uzasadnione. Tymczasem w postępowaniach awansowych nie ma takiego wymogu. Wręcz przeciwnie, mamy nie tylko prawo, a czasami wręcz konieczność powoływania recenzentów zagranicznych, którzy nie posługują się językiem polskim, a są w danym przypadku najlepszym wyborem. Zgodnie z k.p.a. przysłana przez takiego eksperta recenzja musi zostać przełożona na polski przez tłumacza przysięgłego. Mamy w RDN takie przypadki, że przyszła recenzja z matematyki. Tłumacz przełożył ją najlepiej jak potrafił, ale matematycy twierdzą, że przekład jest bez sensu, bo nie oddaje poprawnie treści recenzji napisanej ścisłym językiem matematycznym. Tymczasem w trakcie postępowania awansowego bez problemu posługujemy się językiem angielskim, bo znają go wszyscy polscy matematycy. Jeśli w dokumentach znajduje się niepoprawnie przetłumaczona recenzja, to przed sądem (w przypadku odwołania się do sądu administracyjnego) taka recenzja może być podważana, a ona jest przecież rzetelna, zaś wina leży po stronie przekładu. Recenzje nie mogą podlegać ocenie sędziów, bo ci nie są kompetentni do wydawania werdyktów o sprawach stricte naukowych.

Podstawy decyzji administracyjnej muszą być jednoznaczne i kwantyfikowalne, precyzyjne i klarowne. Tymczasem my nie możemy powiedzieć, czy dwadzieścia publikacji wystarczy do awansu, czy może potrzeba stu. Liczy się ich jakość, która jest oceniana przez ekspertów. Nie ma precyzyjnych parametrów awansu naukowego. Nasze oceny nie są tak jednoznaczne, podlegają choćby krytyce czy polemice. Nie możemy powiedzieć, że ktoś, kto opublikował za tyle i tyle punktów musi dostać stopień naukowy lub tytuł profesora, bo zebrał odpowiednią liczbę punktów. To nie punkty decydują o jakości dorobku naukowego. Liczy się to, czy kandydat do tytułu profesora ma wybitne osiągnięcia, a kandydat do stopnia doktora habilitowanego wniósł istotny wkład w rozwój swojej dyscypliny naukowej. A to oceniają eksperci na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia po gruntownej analizie merytorycznej dorobku kandydatów, a nie tylko po sprawdzeniu zgodności dorobku z przepisami. Przypomnijmy, że ci recenzenci nie zawsze są ze sobą zgodni. To, co jednemu wydaje się odkrywczym, inny uzna za banalne. Tych warunków nie da się skwantyfikować na tyle precyzyjnie, aby można je było określić jako administracyjne. Procedury zgodne z k.p.a. powodują w przypadku postępowań awansowych dużo problemów, a dają niewiele korzyści. Te sprawy są rozumiane na świecie, a najlepszym przykładem jest Francja, gdzie napisano, że nadawanie awansów naukowych jest wyjęte spod procedur administracyjnych.

Adwersarze uchwały Rady Głównej, dotyczącej wyjęcia procedur awansowych spod rygorów k.p.a. stawiają zarzut, że bez tego kandydat straci prawo do sądu. Tak nie jest. Każdy może się odwołać do sądu od błędów formalnych popełnionych w procedurze, np. gdy w ustawie jest napisane, że głosowanie ma się odbywać przy określonym kworum, a faktycznie odbyło się inaczej. Kandydat może przed sądem zakwestionować wynik takiego głosowania. Natomiast sądy nie rozstrzygną o jakości naukowej dorobku. Sąd może jedynie sprawdzić czy postępowanie przebiegało zgodnie z przepisami ustawy. Jednak poza tym przepisy k.p.a. nie tylko nie pomagają w procedowaniu postepowań awansowych, ale przeszkadzają. Są kandydaci, którzy uważają, że jeśli spełnią minimalne wymagania formalne, czyli posiadają odpowiedni stopień naukowy czy tytuł zawodowy, odbyli staże naukowe i uczestniczyli w realizacji projektów, to „należy im się” stopień czy tytuł naukowy, gdyż takie wymagania widnieją w ustawie, a postępowania podlegają pod k.p.a. Zapominają jednak, że ta sama ustawa, że mówi, iż praca doktorska musi wskazywać na rozwiązanie oryginalnego problemu naukowego, habilitant musi wykazać istotny wpływ jego osiągnięć na rozwój danej dyscypliny naukowej, a kandydat do tytułu profesora musi mieć wybitne osiągnięcia naukowe. Jeśli kandydat odwoła się do sądu administracyjnego, to ten nie może zmienić decyzji organu nadającego stopień naukowy czy oceniającego wniosek profesorski – jedyne co sąd może zrobić, to uchylić uchwałę i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia, ale tylko wtedy jeśli doszuka się w dokumentach dowodów na błędy proceduralne.

Osobnym problemem jest pozywanie recenzentów przez kandydatów do sądu w sprawach cywilnych a nawet karnych za rzekome naruszenie dóbr osobistych w przypadku krytycznych recenzji. Tutaj co prawda nie chodzi już o k.p.a., ale jeśli recenzja nie zawiera obraźliwych sformułowań, to sama krytyka osiągnięć kandydata nie może być uznawana za naruszenie dóbr osobistych. Skoro kandydat sam wyraził zgodę na poddanie ocenie jego dorobku, składając wniosek o stopień czy tytuł naukowy, to nie może potem mieć pretensji, jeśli taka ocena jest krytyczna – to są bowiem opinie recenzentów o dorobku, a nie ewaluacja kandydata.

Notował Piotr Kieraciński

Rada Główna o postępowaniu awansowym

Najnowsze stanowisko Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego dotyczy procedur awansu naukowego. Wskazano w nim, że koncepcja nadawania stopni i tytułu naukowego w formie decyzji administracyjnej jest błędna. Postępowanie takie nie ma bowiem charakteru administracyjnego, a w związku z tym nie może podlegać kodeksowi postępowania administracyjnego. „Rada Doskonałości Naukowej powinna być jedynym w kraju organem posiadającym moc decyzyjną w sprawach awansów naukowych, a możliwość zaskarżania jej decyzji na drodze postępowania sądowego należy zamknąć” – czytamy w dokumencie. Odniesiono się w nim również do krytycznych treści recenzji. Zdaniem Rady, takie opinie nie mogą być traktowane w kategorii naruszania dóbr osobistych. Za jedyną właściwą drogę kwestionowania recenzji autorzy stanowiska uznają procedurę odwoławczą i postulują, by wprowadzić jednoznaczne przepisy w tej sprawie do ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

Rada domaga się też zmiany przepisu wymuszającego prowadzenie alternatywnych głosowań w procedurze nadawania stopnia doktora habilitowanego oraz powiązania liczebności zespołów dziedzinowych w RDN z liczbą naukowców deklarujących działalność w danej dyscyplinie. Zwrócono również uwagę, że kolokwium habilitacyjne, potwierdzające osiągnięcie tzw. samodzielności naukowej, powinno być obowiązkowe i przeprowadzane jako publicznie otwarte w każdym obszarze nauki. „W przepisach prawa oraz w działaniach RDN niezbędne jest przywrócenie prymatu merytorycznych przesłanek podejmowania decyzji i odejście od procedur nadmiernie skomplikowanych urzędniczymi formalizmami oraz usunięcie niejednoznaczności interpretacyjnych, które (…) zachęcają do asekuracyjnego unikania krytyki merytorycznej w obawie przed uwikłaniem w procedury sądowo-administracyjne, nieadekwatne do szczególnego, naukowego charakteru spraw” – podsumowują członkowie RGNiSW.

Dyskusja (3 komentarze)
  • ~Julian Arden 27.07.2022 11:04

    Mój wcześniejszy komentarz nie powinien sugerować, że nie zgadzam się ze zdaniem prof. Węgrzyna ws. oceny eksperckiej. Zgadzam się z nim. Jednak już niektóre użyte argumenty są raczej chybione, a konkluzje zmierzają do stwierdzenia, że w zasadzie obiektywna ocena nie jest możliwa, więc się odczepcie (nawet jeśli intencja autora wypowiedzi była inna). Najnowsza "reforma" systemu oceny jakości działalności naukowej okazała się całkowicie chybiona (jak bardzo, ostatecznie przekonać się mamy za kilka dni). Owszem, była ona oparta na fanatycznej wierze w ocenę obiektywną dokonywaną przez osoby nieprzeszkolone (na podstawie czytelnych dla każdego wskaźników, dzięki czemu jakość nauki mógłby ocenić każdy urzędnik). O tym, co potem jeszcze wyprawiano z tym systemem, nawet nie wspomnę, owoce już widać. Jednak ta kompromitacja nie powinna przysłonić faktu, że pewien stopień obiektywnej oceny pracy naukowca lub pracy instytucji naukowej, za pomocą czytelnych wskaźników, powinien być możliwy. Tylko porzućmy szkodliwe ambicje zastąpienia w ten sposób oceny eksperckiej dokonywanej przez uznanych międzynarodowo specjalistów z danej dziedziny.

  • ~Julian Arden 27.07.2022 00:48

    Wypowiedź prof. Węgrzyna miesza aspekt prawny z aspektem naukowym i zawiera w większym stopniu przekonania niż fakty. Efekt nie jest przekonujący, bo autor wypowiedzi jest wybitnym uczonym, ale zasadniczo biochemikiem. Wolałbym, aby aspekty prawne postępowania awansowego analizował ktoś kompetentny w dziedzinie prawa, zwłaszcza prawa nauki. Jeśli taka dyscyplina nie istnieje, to można by ją powołać zamiast np. biblistyki. Jak widać na danym przykładzie, przydałaby się, bowiem w tej wypowiedzi mamy w zbyt dużym stopniu do czynienia z kreowaniem rzeczywistości.

  • ~Halutek 26.07.2022 13:52

    Kilka wyrywkowych uwag do tej wypowiedzi:

    > My się nie możemy podeprzeć
    > tylko prawem: ,,Decyzję podjęto
    > na podstawie takich to, a takich
    > przepisów...'', i tu następuje
    > wymienienie kilku artykułów ustaw,
    > które uzasadniają decyzję.

    No przecież to właśnie robi Rada Doskonałości Naukowej, gdy podejmuje uchwałę o wystąpieniu do Prezydenta RP o nadanie tytułu profesora. W tej uchwale stwierdzają, że kandydat do tytułu ma wybitne osiągnięcia naukowe krajowe lub wybitne osiągnięcia naukowe zagraniczne, i w ten sposób -- żeby użyć słów wypowiadającego się -- ,,podpierają się'' art. 227 ust. 1 pkt 1 lit. a, który wymaga od kandydata takich osiągnięć. Podobnie jest z podmiotami doktoryzującymi czy podmiotami habilitującymi.

    > Liczy się to, czy kandydat
    > do tytułu profesora ma
    > wybitne osiągnięcia, a kandydat
    > do stopnia doktora habilitowanego
    > wniósł istotny wkład w rozwój
    > swojej dyscypliny naukowej.
    > A to oceniają eksperci na podstawie
    > swojej wiedzy i doświadczenia
    > po gruntownej analizie merytorycznej
    > dorobku kandydatów, a nie tylko
    > po sprawdzeniu zgodności dorobku
    > z przepisami.

    Wypowiadający się zdecydowanie myli sferę faktyczną i sferę prawną. Trzymajmy się procedury profesorskiej. Pięcioro recenzentów ocenia m.in. jakość osiągnięć naukowych kandydata do tytułu profesora. Te osiągnięcia muszą mieć jakość równą przynajmniej ,,wybitnej''. I to jest ocena związana ze sferą faktyczną: recenzent musi świetnie znać daną dyscyplinę nauki, żeby móc stwierdzić, czy osiągnięcia kandydata w tej dyscyplinie nauki są na jej tle co najmniej wybitne. Natomiast to sama RDN, m.in. na podstawie tych pięciu recenzji, podejmuje uchwałę, czy wystąpić do Prezydenta RP o nadanie kandydatowi tytułu profesora. I to jest ocena wniosku kandydata w sferze prawnej.

    > Mamy w RDN takie przypadki, że
    > przyszła recenzja z matematyki.
    > Tłumacz przełożył ją najlepiej
    > jak potrafił, ale matematycy twierdzą,
    > że przekład jest bez sensu,
    > bo nie oddaje poprawnie treści
    > recenzji napisanej ścisłym
    > językiem matematycznym.

    To trzeba zlecić przekład kompetentnemu tłumaczowi, znającemu język danej dyscypliny naukowej.

    > Zgodnie z k.p.a. przysłana przez
    > takiego eksperta recenzja musi
    > zostać przełożona na polski
    > przez tłumacza przysięgłego.

    Kodeks postępowania administracyjnego nawet nie zająkuje się na temat kwalifikacji tłumaczy. Konia z rzędem, kto wskaże mi w k.p.a. przepis, który nakłada na organ, np. RDN, obowiązek zlecania przekładu tłumaczowi przysięgłemu. Także ustawa o zawodzie tłumacza przysięgłego nie zobowiązuje do tego. Zatem RDN może zlecić przekład matematykowi akademickiemu.

    > Recenzje nie mogą podlegać
    > ocenie sędziów, bo ci nie są
    > kompetentni do wydawania werdyktów
    > o sprawach stricte naukowych.

    I treść recenzji nie jest oceniana przez sądy administracyjne. Już od wielu istnieje ustabilizowana linia orzecznicza, według której sądy administracyjne uznają się za niewładne do merytorycznego oceniania osiągnięć naukowych.

    > Adwersarze uchwały Rady Głównej,
    > dotyczącej wyjęcia procedur awansowych
    > spod rygorów k.p.a. stawiają zarzut,
    > że bez tego kandydat straci prawo do sądu.
    > Tak nie jest. Każdy może się odwołać
    > do sądu od błędów formalnych popełnionych
    > w procedurze, np. gdy w ustawie jest
    > napisane, że głosowanie ma się odbywać
    > przy określonym kworum, a faktycznie
    > odbyło się inaczej.

    Sądy administracyjne mają ściśle określoną kognicję. Jeżeli postępowania awansowe zostaną wyjęte spod k.p.a. i nasza ustawa nie wskaże wprost, że uchwały podejmowane przez RDN podlegają kontroli sądowej, sądy administracyjne nie będą miały nic do gadania.

    Aż dziw bierze, że przewodniczący RDN prawi takie farmazony.