O zachowanie odrębności Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego apeluje wspólnie do premiera Donalda Tuska środowisko akademickie. To już drugi taki list w ostatnich dniach.
Przypomnijmy, pod koniec czerwca o zachowanie odrębności Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w strukturze rządu zaapelowała Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich. To reakcja na nieoficjalne zapowiedzi, wedle których MNiSW czeka połączenie z innym resortem, najczęściej mówi się o ponownej konsolidacji z Ministerstwem Edukacji Narodowej, ale niewykluczony jest też mariaż z Ministerstwem Cyfryzacji. Do gruntownej rekonstrukcji rządu ma dojść w najbliższych dniach.
Z apelem w tej sprawie wystąpili dziś do premiera Donalda Tuska rektorzy największych polskich uczelni (m.in. Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu) oraz szefowie Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Polskiej Akademii Nauk, Fundacji na rzecz Nauki Polskiej i Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.
Ośmielamy się przypomnieć, że pomni negatywnych rezultatów działań w okresie, w którym sfery nauki i edukacji były połączone we wspólnym resorcie, w ubiegłym roku zabiegaliśmy u Pana Premiera o przywrócenie odrębności resortowi nauki. Cieszymy się, że podjął Pan wówczas oczekiwaną przez nas decyzję. Dotychczasowe doświadczenia we współpracy z MNiSW, choć nie zawsze łatwej, utwierdzają nas w przekonaniu, że odrębność MNiSW dobrze przysłużyła się polskiemu środowisku naukowemu, a przede wszystkim zapewniła efektywniejsze wykorzystanie rodzimego potencjału naukowego – czytamy w liście do szefa rządu.
Sygnatariusze listu wyrazili gotowość do spotkania z premierem celem przedstawienia argumentów za utrzymaniem odrębności Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Pod listem podpisali się:
W tej chwili w strukturze rządu działa 19 resortów. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego powołano nieco ponad półtora roku temu. Wcześniej, od 2021 roku, nauka była połączona z edukacją w jednym resorcie.
MK
Chciałbym prosić Szanownych Rektorów i Prezesa nie o apel, żeby ktoś miły nimi dobrze rządził, ale o nakreślenie projektu rozwoju polskiej nauki na najbliższe 10 lub 20 lat. Wtedy ministerstwo, takie czy inne, byłoby partnerem do podejmowania konkretnych działań, a nie tylko zarządcą, którego można czasem pochwalić, a czasem na niego ponarzekać i zrzucić nań własne niepowodzenia.
Psy szczekają a polityczna, partyjna karawana jedzie dalej !!!! Interes nauki dla nich to zero !!!
Zatrudniałem zdolnego asystenta kończącego doktorat. Po stażach i formach prę-doków na najlepszych zagranicznych uczelniach, w tym amerykańskich (liderach w dyscyplinie). Oferta pracy? najniższa krajowa + 19 zł.
Do tego gość nie ma wysługi lat (oczywiście, bo skąd miałby mieć)? Więc oczywiście ofertę odrzucił. Zatrudnię kogoś, kto umie stękać przy tablicy i nazwę go naukowcem. Po latach nieróbstwa naukowego przerzuci się go na dydaktyczny, żeby nie obniżał kategorii.
Podsumowując: MNiSW jest niepotrzebne. Należy je rozwiązać i udać, że nauka w Polsce "ma sens". A potem proponuję dopłaty studentom wyjeżdżającym Do Europy zachodniej na studia. Tu tracimy wszyscy czas i pieniądze podatników.
PS. Śmieszne, że mój rektor podpisał ten list
Brawo dla Pani Ady, ministerstwo nie ma zadnej formy kontroli nad czymkolwiek, to jest urzad i ministerstwo dla zatrudnienia armii urzednikow. Nie maja zadnej funkcji kontrolnej wladczej bo udaja ze nie chca ingerowac w autonomie uczelni. Nie trzeba przywolywac slynne kolegium tumanumm czy jakies szkoly do gotowania na gazie. Ministerstwo powinno przerzucac wzdluz i wszerz sprawozdania finansowe granty dotacje czy nie sa rozkradne oraz ostro reagowac w przypadku mobbingow. Brawo ktos zamknie to ministerstwo nikomu potrzebne. Jak ich tusk nie zlikwiduje to zrobi czarnek. Kasa sie znajdzie ale na inne cele, koscielne i propagandowe. Mlodzi ludzie uciekajcie w swiat, tym krajem rzadza glaby maja gdzies wasz los. Nikt w tym kraju nie chce mlodych, rzeskich otwartych ludzi. Wiejcie poki macie szanse i mozliwosci
MNiSW niczego sensownego nie zrobiło i nic nie może, poza powoływaniem komisji i zespołów, bo przecież - jak wyjaśniło - trzeba by zmienić ustawę :-)
Abstrahując, zawsze jak czytam takie listy/apele podpisane przez wszystkich Świetych w kraju jestem zaskoczona jak beznadziejnie ubogo sa napisane, żadnych argumentów za, wymienienia chocby jeden pozytywnej rzeczy ktora sie zmienila po rozlaczeniu ministerstw, no doslownie nic.
Gdyby jakis uczen w liceum tak napisal list/apel to dostalby pewnie 3 za to ze nie przedstawia żadnej argumentacji a tu wszyscy wielcy naukowcy i nie ma komu porządnie napisac 3 zdań w dokumencie do premiera?
No blagam, co za dziadostwo
Ogólniki typowe dla AI...Znaczy idziemy z postępem, albo jesteśmy równie dobrzy!
Toć to elita naukowa reprezentująca największe uczelnie i co "co za dziadostwo " I to oni uczą przyszłe pokolenia do nauki, więc można się spodziewać, że "co za dziadostwo " będzie dalej reformować polską naukę i gdzie będziemy w świecie z tym "co za dziadostwo " stworzą. Czy osiągniemy dno dna?
Materie pracy obu ministerstw są tak odległe, że nie widzę specjalnych powodów do łączenia. Polityka awansowa i stawianie stopni maluchom w pierwszej klasie nie mają ze sobą wiele wspólnego. Natomiast uzgodnień działań dotyczących zakresu realizowanego programu nauczania w normalnym państwie dwa ministerstwa są w stanie dokonać na zasadzie współpracy.
Inna sprawa, że od dużej liczby ministrów i wiceministrów nie będziemy szczęśliwsi.
"Polityką awansową" powinny się zajmować wolne, autonomiczne uniwersytety, a nie minister, a jeśli faktycznie uczelnie sobie z tym nie radzą, to może przydałoby się odrębne ministerstwo nagród i awansów?
Dlaczego organ polityczny (o niewielkich kompetencjach naukowych) miałby się zajmować decydowaniem o tym, kto ma być zatrudniony jako np. profesor matematyki dyskretnej lub fizyki kwantowej na uniwersytecie w Krakowie lub w Gdańsku?
W sensie legislacyjnym awansami zajmuje się państwo, a więc de facto ministerstwo. System tworzy państwo, decyduje np. o tym, że jest u nas instytucja profesora belwederskiego, a nie ma docenta, podaje ogólne wymagania na poszczególne stopnie/tytuły, jakiś zrąb procedury. Stopni w szkole też minister nie stawia :) A to był tylko taki przykład.
Docent zmienił nazwę na profesora uczelnianego i system współtworzony przez państwo i uczelnie sumuje się w system dziwaczny, w którym w niektórych jednostkach połowę pracowników naukowych stanowią profesorowie (belwederscy + uczelniani).
Pomyślmy, gdyby tak w armii połowę żołnierzy stanowili generałowie, a drugą adiutanci, a jednostki wojskowe stanowiłyby pary : generał + adiutant, nasz potencjalny wróg umarłby ze śmiechu, podobnie jak tematy badawcze umierają ze śmiechu, kiedy nie ma komu i nie ma jak pracować wydajnie.
Spokojnie wróci PiS do władzy z czarnkiem i reaktywują kolegium tumunamum z uczelniami kościelnymi czy wspieranymi przez Rosję. będą pokazywać wybitnie uzdolnionych w telewizji. Jak absolwentów Mba. Sprawa ucichła media nie piszą. Rozejdzie się po kościach. Ludzie zapomną.
Apel powinien zawierać konkretne argumenty, a nie dostrzegam ich. Po co komu podział edukacji na dwa ministerstwa?
Edukacja powinna być w całości domeną jednego ministerstwa, ponieważ jej organizacja na poszczególnych szczeblach powinna być bardzo dobrze zsynchronizowana.
Ministerstwo nauki mogłoby być oczywiście oddzielnym ministerstwem dbającym o długoterminową strategię rozwoju badań naukowych i odpowiedzialne ich finansowanie oraz ocenę uzyskiwanych wyników, przydatnych dla rozwoju społeczeństwa i gospodarki.
Nie dobro i interes Rzeczypospolitej się liczy a prywata , pod różnymi partyjnymi barwami ! Nauka i szkolnictwo wyższe to ostatnio tylko narzędzie ! A świat nauki ucieka ! Jeden nadęty kosmonauta to za mało !
Po co komu MNiSW jak nic nie dzieje się w nim. To jest zbędna oddzielna instytucja , tylko dla kolesi, na stołki i fikcji działania, bo nie dla nauki. Nic a nic nie dała oprócz niepotrzebnych powołań komisji, zespołów i genderowego paplania o równości itd....
Lewica potrzebuje bo chcą zarabiać państwowe pieniądze i nic nie robić, a potem to sankcjonować mniejszym wymiarem czasu pracy.
Po to MNiSW
Jak to w budżetówce bywa żeby pokazać że się pracuje. Minister na koniec swojej kadencji uaktywnił się. Jedzi po kraju co dokumenrowane jest zdjęciami na FB . To samo robią samorządowcy gminno powiatowi aby polansowac się że coś robią.