Już 2 tys. osób złożyło od wczoraj swoje podpisy pod petycją o zwiększenie nakładów na naukę. „Chciałbym wrócić po doktoracie do Polski i pracować dla polskiej nauki. Pytanie, czy politycy będą chcieli stworzyć mi do tego warunki. Żebym mógł się utrzymać, mieć pieniądze na badania i móc zabrać dziecko na wakacje” – napisał jeden z sygnatariuszy.
W środę ruszyła akcja „3% dla nauki, 100% dla Polski”. Ma zwrócić uwagę na niedofinansowanie tego sektora. W tegorocznym budżecie wydatki nań sięgają 44,4 mld zł, tj. 1,07% PKB, podczas gdy średnia europejska wynosi 2,2%. Dlatego właśnie głównym celem tej inicjatywy jest przekonanie polityków, że inwestycje w naukę mają kluczowe znaczenie we współczesnym świecie i zobowiązanie rządzących, by zaprojektowali ścieżkę dojścia do poziomu 3% PKB do końca tej dekady.
Kulminacją działań ma być 27 maja protest naukowców pod Sejmem. „Dawno nie było protestu naukowców. Nie umiemy w protesty, wstydzimy się, jesteśmy zajętymi indywidualistami, marudami, dzielimy włos na czworo. Ale 27.05 będzie protest pod Sejmem! I pójdę tam, bo jestem wściekły na to, jak od lat nasze państwo zaniedbuje naukę” – napisał Adam Gendźwiłł z Uniwersytetu Warszawskiego. Takich deklaracji od wczoraj nie brakuje.
Dawno nie było protestu naukowców. Nie umiemy w protesty, wstydzimy się, jesteśmy zajętymi indywidualistami, marudami ("nie uda się"), dzielimy włos na czworo.
Ale 27.05. będzie protest pod Sejmem!
I pójdę tam, bo jestem wściekły na to jak od lat nasze państwo zaniedbuje naukę. https://t.co/LVmUaI6WTV— Adam Gendzwill (@adamgendzwill) May 6, 2026
To właśnie pod koniec maja naukowcy zamierzają przekazać decydentom petycję z postulatami. Akademicy domagają się m.in. wzrostu płac, powiązania ich ze średnią krajową, urealnienia progów dochodowych stypendiów socjalnych, zwiększenia stypendium doktoranckiego do poziomu pensji minimalnej oraz dodatkowego miliarda zł na badania podstawowe. Od wczoraj podpis pod petycją złożyło już prawie 2 tys. osób. Niektóre zdecydowały się wyjaśnić, co je do tego skłoniło: „Żeby praca w sektorze nauki przestała budzić litość i współczucie rozmówców” – napisała wprost Dorota Janaszko z Instytutu Fizyki PAN.
Wielu sygnatariuszy nie kryje rozgoryczenia obecną sytuacją w nauce. Mają ambicje, naukowe marzenia, chcą normalności, a nie zderzenia ze ścianą. „Rozwój Polski wymaga badań naukowych na wysokim poziomie wykonywanych przez dobrze opłacanych naukowców, wspieranych przez przyzwoicie zarabiających pracowników administracji. Państwo będące na progu G20 powinno wspierać projekty badawcze wysokiej klasy w sposób zgodny ze swoją pozycją międzynarodową” – napisał Michał Gdula z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. „Jestem pracownikiem nauki i uważam, że bez odpowiednio wysokiego poziomu finansowania Polska nie ma szans na rozwój innowacyjnej gospodarki” – dorzucił Konrad Szaciłowski z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. „Polski nie stać na oszczędzanie na nauce. Jeśli chcemy zadbać o nasze bezpieczeństwo, o nasz rozwój gospodarczy, o rozwój kolejnych pokoleń, musimy zainwestować w naukę” – podkreślił Maciej Juzaszek z Uniwersytetu Śląskiego.
Część osób zauważa, że w gruncie rzeczy postulaty, z którymi pójdą pod Sejm, to nic nadzwyczajnego, absolutne minimum: „Polska zasługuje na poważne, mądre i bezpieczne państwo – bez nauki tego nie osiągniemy! 3% na naukę w sytuacji kryzysu klimatycznego, migracyjnego i rozchwianego bezpieczeństwa to absolutne minimum” – jasno stawia sprawę Mateusz Strzelecki z Uniwersytetu Wrocławskiego. A Anna Ciemierych-Litwinienko z Uniwersytetu Warszawskiego dodaje: „Nie ma postępu bez nauki. Nie ma dobrobytu i zdrowia społeczeństw bez nauki. Nie ma mądrych obywateli bez nauki. Nauki nie ma bez nauczycieli i naukowców. Tych z kolei nie ma bez godziwego finansowania. Finansowania nie ma bez nakładów na naukę. 3% to minimum”.
Niektórzy, przy okazji podpisu pod petycją, postanowili wyjaśnić, jak to się dzieje, że mimo tak niesprzyjających okoliczności, naukowcy w Polsce potrafią osiągać znaczące sukcesy. „W Polsce staramy się robić super naukę nie dlatego, że mamy odpowiednie do tego warunki, tylko pomimo warunków, w jakich się znajdujemy” – przekonuje Maciej Pieczarka z Politechniki Wrocławskiej.
W podobnym tonie wypowiada się Wojciech Pokrzywa z Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie: „Najbardziej frustrujące jest to, że mimo bardzo ograniczonych środków polskie zespoły nadal robią naukę na wysokim poziomie, publikują w dobrych czasopismach i prowadzą badania zauważane na świecie. W praktyce wiele laboratoriów działa bardziej dzięki determinacji ludzi niż dzięki realnemu wsparciu systemu. Tego nie da się jednak ciągnąć w nieskończoność. Jeśli nic się nie zmieni, coraz więcej dobrych osób po prostu odejdzie z nauki, nie dlatego, że są za słabi, tylko dlatego, że nie da się latami funkcjonować w ciągłej niepewności i walce o podstawowe środki do pracy”.
W tym gronie nie brakuje także polskich naukowców, którzy pracują w zagranicznych ośrodkach. Choć zdają sobie sprawę, że będzie o to trudno, nie zarzucają myśli o powrocie. „Ponieważ sytuacja finansowa nie pozwalała mi godnie żyć w Polsce jako naukowcowi zajmującemu się fizyką, wyjechałem za granicę. Gdy tylko sytuacja finansowa naukowców w Polsce się poprawi, natychmiast wracam” – deklaruje Krzysztof Świtkowski z QuantLase Laboratory w Abu Dhabi. „Chciałabym kiedyś wrócić do Polski i mieć godne warunki pracy” – to już Maria Babińska z Université Libre de Bruxelles.
Podkreślają, że do wyjazdu zmusiły ich właśnie warunki finansowe, jakie oferował im polski sektor nauki. Doskonale wiedzą, że niewiele się w tej sprawie zmieniło. „Musiałam wyjechać z kraju, żeby móc pracować naukowo za godne pieniądze” – przyznaje Anna Lewkowicz z ETH w Zurychu. „Jestem polskim naukowcem, który pracuje za granicą, ponieważ obecne warunki zatrudnienia w jednostkach badawczych w Polsce są dla mnie nieakceptowalne” – dodaje Agata Misiaszek z Friedrich Miescher Institute for Biomedical Research w Bazylei. „Ze względu na niskie wynagrodzenia na stanowiskach naukowych w Polsce obecnie pracuję za granicą. Bardzo chciałabym jednak wrócić do kraju, kontynuować tutaj swoje projekty badawcze i mieć realną możliwość ich rzetelnego finansowania” – dorzuca Paula Wicher z University College London.
Z niepokojem obserwują to, co dzieje się w polskiej nauce. Zagraniczna perspektywa wyostrzyła ich spojrzenie. „Potrzebujemy nowego »pomysłu na siebie«, może być nim gospodarka oparta na innowacjach. Potrzeba jednak ambicji i odwagi polityków, by wyznaczyć ten kierunek. Chciałbym wrócić po doktoracie do Polski i pracować dla polskiej nauki. Pytanie, czy politycy będą chcieli stworzyć mi do tego warunki. Żebym mógł się utrzymać, mieć pieniądze na badania i móc zabrać dziecko na wakacje. Nie zmarnujmy kolejnych pokoleń młodych badaczy” – zaapelował Mikołaj Kuska z Uniwersytetu w Uppsali.
Petycję podpisali także ci, którzy w ostatnim czasie podążyli w odwrotnym kierunku, to znaczy powrócili do ojczyzny. Trudno jednak i u nich o optymizm. „Zdecydowałem się wrócić do Polski jako beneficjent programu Polskie Powroty, z autentyczną chęcią rozwijania tutaj swojej działalności naukowej. Niestety, obecne podejście państwa do finansowania nauki pozostaje w bezpośredniej sprzeczności z możliwością prowadzenia w kraju badań o najwyższej światowej jakości” – konstatuje Andrzej Liebert z Instytutu Podstaw Informatyki PAN.
Postulaty połączyły i młodych badaczy, i doświadczonych naukowców. „Jestem pracownikiem nauki od ponad ćwierć wieku. Obecnie jestem zatrudniona na stanowisku profesora uczelni (dr hab.) i mam już dość traktowania ludzi nauki jako tych, którzy pracują dla »idei«. Pracownicy nauki, ludzie, którzy poświęcili lata podwyższaniu swoich kompetencji naukowych, zdobywaniu kolejnych stopni i tytułów naukowych i kształceniu wielu pokoleń studentów, zasługują na godziwe wynagrodzenie” – podsumowuje Natalia Lemann z Uniwersytetu Łódzkiego.
Petycja to tylko jeden z elementów akcji. Przez najbliższe trzy tygodnie w mediach społecznościowych prowadzona będzie też kampania pokazująca najlepszych polskich badaczy, którzy będą opowiadać o tym, czym się zajmują i dlaczego jest to tak ważne. Więcej o przedsięwzięciu na specjalnej stronie internetowej 3procentnanauke.pl.
Mariusz Karwowski
Organizacja, organizacja i jeszcze raz organizacja. Nauka to sport zespołowy.
Wystarczy postawić uczciwą współpracę ponad konkurencyjność i karierę.
Wtedy pieniądze same przyjdą, poza tymi, które leżą na ulicy, ale najpierw po nie trzeba się schylić.
większego naiwniaka chyba nie spotkałem, a z takimi mądrościami w nauce to chyba można jeszcze bardziej upaść i naukę pogrzebać. Co ty człeku robisz w nauce, jesteś od mieszania i plecenia mądrości ekonomisty .... co to kraj pogrążył na długie lata?
moze trzeba przyznac ze polscy naukowcy to nie jest jakis kwiat intelektualny
dużo z nich to klauni, a jakie głupoty plotą chodząc po mediach i jakie "mądrości", że aż wstyd, że mamy taką klasę naukowców od głupot chrzanienia. To pokłosie tego, że nie przeprowadzono lustracji TW, donosicieli, itd. i nie wyrzucono ich z uczelni, a teraz ich plemię, tych kacyków i donosicieli nadal obsiadają stołki i naukę sprowadzają do mieszania, by było jak było i nic się nie zmieniło, i by im dobrze się żyło, a reszta to za minimum jakie można dać.
Petycje możemy sobie na Berdyczów pisać.
Osobiście nie zgadzam się też z pomysłem zwiększania nakładów bez wcześniejszego uszczelnienia systemu. Ile milionów złotych kosztowały zatrudnienie i granty pana Muhammada Bilala, Mohammada Rezy Saeba, Balala Yousafa i ich licznych współpracowników?
Ile kasy przepuściliśmy na publikacje pana Hameda Niroumanda o PIKOcząstkach? Ile pieniędzy poszło na bezcelow programy "internacjonalizacji", gdzie jedybym albo glownym kryterium jest ilosc publikacji kandydata (nie jakosc)?
Forbetterscience i RetractionWatch są pełne przykładów marnowania pieniędzy na oszustwa naukowe w Polsce!
Polecam dzisiejsze wydanie For Better Science - przypadek prof. Marka Gancarza i pana rektora Sylwestra Tabora.
https://forbetterscience.com/2026/05/08/schneider-shorts-8-05-2026-incredible-future-is-now-becoming-reality/#saba
Szczególnie polecam oświadczenie prof. Saby Saeed, która ponad rok walczyła z systemem, żeby doprowadzić do tej retrakcji:
"This retraction is not merely a journal decision; it publicly exposes every title, committee, and so-called expert who attempted to suppress evidence through silence, delay, and avoidance.
I was not deterred by these tactics. I remained steadfast, followed the evidence, and persisted until the truth came to light.
Bad science does not persist because of a single flawed paper. It endures because weak systems protect it, silent experts defend it, and committees prioritize convenience over integrity.
This retraction stands as a response to all of them.“
Brzmi znajomo? Dziś mija 16 miesięcy od ujawnienia przypadku Muhammada Bilala i kolegów.
https://forumakademickie.pl/fabryki-artykulow-pracuja-pelna-para/
I coś się zmieniło? Oszuści dalej są zatrudnieni, dostają milionowe granty. Dlatego jestem przeciwny dosypywaniu pieniędzy do tego dziurawego wiadra. Im więcej się naleje, tym więcej zostanie przepalone, bo one pójdą głównie do tych, które znakomicie urządzili się w tym systemie. Więc system trzeba zmienić. Kilka pomysłów by się znalazło:
1. Likwidacja większość uczelni prywatnych
2. Zakaz pracy w uczelniach prywatnych dla pracowników uczelni publicznych (automatycznie doprowadzi do 1.)
3. Zakaz aplikowania o granty przez osoby mające retraktowane artykuły z powodów etycznych, np. na 5 lat
4. Obligatoryjny zwrot środków z grantów rozliczonych publikacjami, które później uległy retrakcji z powodów etycznych
5. Surowe konsekwencje dla recenzentów, który pozytywnie ocenili dorobek, który okazał się uzyskany z naruszeniem zasad etycznym, np. zakaz recenzji przez 5 lat.
Jak Pan myśli, czy coś z tego da się wdrożyć? Oczywiście nie, bo każdy z tych postulatów naruszyłby interesy zbyt wielu ludzi, głównie kasty profesorskiej a szczególnie osób "trzymających władzę". Dobrze, że do emerytury niedaleko. Jeśli wy, młodzi, chcecie pracować w systemie, który na to zasługuje, to musicie coś z tym zrobić.
No, no, no, kolega to dobrze poinformowany. Nawet Lorda Balala wyłapał (proszę sprawdzić adres mailowy na dole strony)
https://mostwiedzy.pl/pl/balal-yousaf,2311030751371137-0
A to przecież w miarę świeża sprawa, jeszcze nie upubliczniona
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S095965262032117X?via%3Dihub
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0013935120313244?via%3Dihub
Zdobywca grantów Maestro i Daina, w sumie prawie 4,5 mln PLN. Mogłyby z tego być przynajmniej 3 granty dla młodych, polskich badaczy. Dlatego oczywiście ma Pan rację - system trzeba uszczelnić, inaczej każde dodatkowe środki zostaną utopione w błocie.
Brzmi to wstrząsająco. Warto to dokumentować i spisywać. Ma Pan chyba kompetencje do spełniania w tym obszarze demaskatorskiej roli, jaką w procedurach awansowych pełni od lat Pan Marek Wroński.
Wprawdzie brak jawnego oceniania zakończonych grantów (np. w skali A+ do C) od dawna wydaje mi się podejrzany, ale nie sądziłem, że jest aż tak źle.
Eee, Politechnika Śląska to jeszcze mały Kazio. Politechnika Gdańska - tam to się dzieje!
https://forbetterscience.com/2026/02/20/schneider-shorts-20-02-2026-the-presumption-of-innocence/#comment-764890
O każdym wykrytym przypadku retrakcji artykułu grantobiorcy informuję NCN.
https://forumakademickie.pl/ncn-uruchomi-system-weryfikacji-wnioskow-grantowych-pod-katem-retrakcji/
https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/pliki/uchwaly-rady/2026/uchwala15_2026.pdf
Ale co się z tymi informacjami dalej dzieje - tego nie wiem. NCN takich informacji nie udziela - tajemnica firmy.
Mi osobiście najbardziej podoba się to dzieło Lorda Balala:
https://pubpeer.com/publications/758DC6BD39F974A1CA214E73B02FDB
Te 4 nazwiska to oczywiście tylko przykłady. Na samej PŚ jest conajmniej kilka takich osób.
"Na samej PŚ jest co najmniej kilka takich osób."
Kilka? Samych Irańczyków jest kilkunastu. Lista sprzed 15 miesięcy. Nie aktualizowałem jej, bo w przeciwieństwie do Politechniki Gdańskiej Politechnika Śląska nie chwali się swoimi gośćmi zagranicznymi na stronie działu kadr. Musiałem ją więc zrobić wyłącznie w oparciu o afiliacje w publikacjach.
Mujahid Ali
Shahid Mumtaz
Sourbh Thakur
Abdullah
Muhammad Ahsan
Amjad Iqbal
Ayesha Amjad
Mohsen Dehbashi
Rasoul Esmaeely Neisiany
Alireza Kalhor
Mehdi Baghayeri
Mohammadsadegh Pahlavanzadeh
Sasan Radfar
Hamed Ghiasirad
Towhid Gholizadeh
Gul Khan
Mehdi Baghayeri już pewnie nie jest pracownikiem PŚ, od stycznia podaje inną afiliację (Hakim Sabzevari University, Iran). Połowa jego "dorobku" za ostatnie 15 miesięcy to noty retrakcyjne. Amjad Iqbal i Ayesha Amjad to dobrzy znajomi prof. Jaszczura - dzielą z nim kilka retrakcji. I co, ktoś coś z tym robi?
Ostatnio bardzo się też zasłużył pan Adbullah, doktorant pani prof. Katarzyny Krukiewicz - Preludium bis 2021/43/O/ST5/02623 na 557 540 PLN.
https://www.nature.com/articles/s41598-024-74394-5
https://link.springer.com/article/10.1186/s12906-023-04182-7
Bardzo ciekawa sieć powiązań:
Riaz Ullah, King Saud University, Saudi Arabia – 13 retrakcji
Ghadeer M. Albadrani, Princess Nourah Bint Abdulrahman University, Saudi Arabia – 5 retrakcji
Amal Alotaibi, Princess Nourah Bint Abdulrahman University, Saudi Arabia – 3 retrakcje
Może zmarnowane pieniądze powinny budżetowi zwracać instytucje zatrudniające recenzentów tych wtopionych projektów?
Może nie idźmy aż tak daleko. Wtedy na każdą recenzję trzeba by mieć zgodę rektora. Ale jak najbardziej byłbym za rozszerzeniem na tych recenzentów takiego samego zakazu recenzowania, jak w przypadku tych, którzy pozytywnie zrecenzowali trefny dorobek w postępowaniach awansowych (patrz wyżej).
...i oczywiście nie chodzi o to, że zagranivzni naukowcy są źli, bo takie "wykwity publikacyjne" generują też Polacy (chociażby na PO czy w Lublinie - trochę o tym było ostatnio na FBS).
Chodzi o to, że bez spójnej wizji, zasad i wyciągania konsekwencji, możemy zwiększyć budżet i do 10% PKB i nic z tego nie uzyskać
A ile kasy zostało przepuszczone przez te wszystkie dekady na etaty akademickie dla amatorów robienia karier akademickich poprzez pisaninę o-siamtym-i-owamtym (głównie w dziedzinach humanistycznych i społecznych)? Ale tego jakoś prawie nikt nie raczy zauważyć, prawda? No pewnie, że nie. Temat niewygodny. No to jest, jak jest...
Powiem więcej - ile pieniędzy było i nadal wydawanych jest na etaty "tajnych współpracowników", którzy donosili na swoich kolegów z uczelni i dzięki temu mogli realizować wyjazdy zagraniczne w czasach słusznie minionych? Dostawali awanse?
Wiele nazwisk można znaleźć w publicznych aktach IPN. Środowisko naukowe nic z tym nie zrobiło.
@ ANTY,
O ile mi wiadomo, to do 70 roku życia można pracować w szkolnictwie wyższym poza pewnymi wyjątkami. Co do lustracji, to w ustawie 2.0 poszerzono ją o organy kolegialne uczelni wyższych vide Senat i Radę Uczelni, choć te przepisy według mnie są niezgodne z wyrokiem TK z 11 maja 2007 r. Instytucjonalna lustracja trwa w PL już blisko 30 lat, i końca tego procesu nie widać. Jest to zastanawiające, gdyż listy rejestracyjne potencjalnych TW, KO, KS zachowały się w całości. Problem polega jednak na tym, że już kilkanaście lat temu większość z nich odeszła w zaświaty.
Od ustawy Gowina można w szkolnictwie wyższym pracowac do śmierci. Nie ma już "obowiązkowej" emerytury po 70. roku życia. I tak lesne dziadki siedzą aż padną. A już kuriozalne jest przyznawanie grantow, w tym np na nowe doktoraty z promotorami po 70-tce, jak to ma miejsce.
@ w,
Dziękuję za szczegółowe info. Według mnie jednym z wielkich błędów, a jakie popełniono na przestrzeni 37 lat istnienia III RP było zaniedbanie rozwoju kadr akademickich i badawczych. Dziś mamy średnio 4 lub 5 razy mniej naukowców na 1 mln mieszkańców niż USA czy Europa Zachodnia. Wiem, że w sektorze przemysłowym/gospodarczym brakuje blisko 100 tys. badaczy. Brak kadr plus chroniczne niedofinansowanie nauki polskiej powoli zbiera żniwo. Nie da się tego procesu odwrócić, a jeśli wynagrodzenia naukowców nie są konkurencyjne względem tych, które może zaoferować biznes i gospodarka. Tym samym nauka polska starzeje się i zamiera. W wielu dyscyplinach naukowych istnieje luka pokoleniowa od lat. Sam zastanawiam się, jak będzie wyglądała nauka w PL za 10-11 lat?