Aktualności
Życie akademickie
22 Kwietnia
Źródło: www.pixabay.com
Opublikowano: 2024-04-22

„Pracownicy doceniani”, czyli o co jeszcze chodzi w zmianie nazwy NNA?

Zmiana nazwy NNA – o ile nastąpi – będzie pierwszym, ale z pewnością jednym z wielu niezbędnych kroków w dążeniach do upodmiotowienia tej grupy, aby stała się ona doceniana na uczelniach – pisze dla FA dr hab. Katarzyna Górak-Sosnowska, prezes Forum Administracji Akademickiej, komentując wyniki konsultacji środowiskowych dotyczących określenia „niebędący nauczycielami akademickimi”.

Niedawno zakończyliśmy konsultacje środowiskowe wśród pracowników „niebędących nauczycielami akademickimi” (NNA), których celem było wyłonienie lepszego określenia tej zróżnicowanej wewnętrznie zbiorowości. Udział w nich wzięło ponad 6,8 tys. osób, co stanowi niemal 10% polskich NNA. W kwestionariuszu startowaliśmy z trzema określeniami, wybranymi podczas badań fokusowych + dodatkowo czwartym – stosowanym obecnie. Można powiedzieć, że po badaniu zostaliśmy z tymi samymi trzema określeniami, choć bardzo dużą wartość dodaną stanowią opinie poszczególnych grup pracowników.

Pod kątem ilościowym sprawa wydaje się prosta: 44% respondentów preferuje określenie „administracja akademicka” jako swoiste dopełnienie nauczycieli (też) akademickich i w ten sposób podniesienie swojego statusu. W nazwie takiej nie odnajdują się jednak pracownicy naukowo-/inżynieryjno-techniczni oraz pracownicy kreatywni, jak również pewna grupa bibliotekarzy i pracowników obsługi. Przyjmując kryterium wyboru większości – zwycięża „administracja akademicka”; wychodząc jednak od powodów dążenia do zmiany wykluczającego określenie „niebędący” – nie powinniśmy na jego miejsce tworzyć nowego określenia, które wyklucza, tyle że mniejszą grupę osób.

Kolejno na podium uplasowały się dwa określenia: „pracownicy uczelni” (22%) oraz „pracownicy administracji i obsługi” (20%). Pierwsze z nich oznaczałoby rezygnację z wyszczególniania pracowników „niebędących”, a jedynie wyróżnianie – w razie potrzeby – nauczycieli akademickich jako szczególnej grupy pracowników uczelni. Wiązałoby się to z pewnymi trudnościami prawnymi, bo jednak łatwiej mieć świat podzielony na dwie części, aniżeli wydzielać z niego jedną z nich. To rozwiązanie również podnosi status pracowników „niebędących”, bo nie lądują w gorszej podgrupie, ale wraz z nauczycielami akademickimi są po prostu pracownikami uczelni (a to brzmi dumnie!). Niweluje także problem wskazany powyżej – każdy pracownik „niebędący” jest z założenia pracownikiem uczelni, a zatem mieści się w tym pojęciu. Warto dodać, że takie określenie preferują pracownicy naukowo-/inżynieryjno-techniczni oraz pracownicy kreatywni, a także znaczna część bibliotekarzy.

Drugim określeniem są „pracownicy administracji i obsługi”, które preferowane jest nieznacznie przez pracowników obsługi, ale zarazem często krytykowane przez wiele innych grup za służalcze konotacje słowa „obsługa”. Gdyby jednak powiększyć liczbę elementów składowych określenia „pracownicy administracji i obsługi” o grupy zawodowe, które w badaniu wykazały największą odrębność (czyli o bibliotekarzy i pracowników inżynieryjno-technicznych), istnieje szansa na zrównoważenie interesów różnych grup pracowniczych. Inna rzecz, że powstałaby bardzo długa i przez to niefunkcjonalna nazwa-gąsienica ze skrótowcem, który potrzebowałby lata, aby (dzięki wielokrotnemu powtarzaniu) zacząć w miarę ładnie brzmieć.

Jedyne, co jest pewne odnośnie do nazwy, to negatywne postrzeganie dotychczasowego określenia „niebędący nauczycielami akademickimi” przez zdecydowaną większość respondentów. Za pozostawieniem „niebędących” głosowało jedynie 8% respondentów. Przygotowaliśmy zatem kilka wariantów określeń alternatywnych i przekazaliśmy do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a Instytut Rozwoju Szkolnictwa Wyższego opatrzył je stosownymi opiniami o konsekwencjach prawnych poszczególnych rozwiązań.

To, co dodatkowo wynika z wielu pozostawionych komentarzy (było ich ponad 1,2 tys.), to dość wyraźne poczucie wykluczenia ze społeczności akademickiej, gorszego czy niewłaściwego traktowania zarówno na uczelniach, jak i w ramach rozwiązań państwowych. Wspomnijmy chociażby ostatnie podwyżki, kiedy to nauczyciele akademiccy otrzymali 30%, a „niebędący” 20%. Podobne przykłady znajdują się w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (2% lub 1% środków na nagrody, nikły udział NNA w Senatach uczelni publicznych). Zarazem pracownicy „niebędący” świetnie odrobili lekcję z różnych programów na rzecz inkluzywności, otwartości czy równości, które przecież to ich rękami wdrażane są na uczelniach. Wiele komentarzy jest napisanych w precyzyjnym, ostrym tonie przez osoby, które są zarazem otwarte i empatyczne do świata wokół. Warto dodać, że kilkakrotnie i nam dostało się za brak feminatywów (choć wydaje się, że ten postulat nie przeszedłby w ustawie) czy za określenie „administracja akademicka”, które było kwestionowane jako bezosobowe, ponieważ nie uwzględnia pracowników.

Na uczelniach zachodzi istotna zmiana pokoleniowa i specjalizacyjna. Obok „weteranów” związanych z daną uczelnią przez dekady, na dobre i na złe, pamiętających czasy serwilizmu, pojawia się nowa kadra profesjonalistów, którzy z różnych powodów decydują się na pracę na uczelni, a nie na tzw. rynku. Wielu z nich oswaja się z uczelnianymi realiami przez długie lata – zaciska zęby albo odchodzi. W opisach relacji na uczelniach używa się niekiedy porównania do dworu – z wszelkimi jego hierarchiami i intrygami, a czasami do przaśnych folwarków. Z tego względu zmiana nazwy „niebędący” – o ile nastąpi – będzie pierwszym, ale z pewnością jednym z wielu niezbędnych kroków w dążeniach do upodmiotowienia NNA na uczelniach, aby stali się „pracownikami docenianymi” – cytując jedną z propozycji, jaka padła w naszej ankiecie. Rozmawiając o tym w pewnym ważnym gronie konsultacyjnym jedna z osób uznała, że jest to niczym droga na księżyc. Mam jednak szczerą nadzieję, że stopniowo uda się osiągnąć poprawę jednak na Ziemi. Wszak leży ona w interesie wszystkich interesariuszy uczelni.

dr hab. Katarzyna Górak-Sosnowska
prezes Forum Administracji Akademickiej
będąca

Dyskusja (2 komentarze)
  • ~NNA 24.04.2024 13:32

    Pracownicy NNA są traktowani przez NA jak ludzie drugiej, trzeciej albo nawet czwartej kategorii. Jeżeli ktoś jest doktorem, a nie daj boże profesorem, każdego NNA traktuje jak śmiecia. NNA ma wykonać, już teraz zaraz natychmiast. Bo jest "tylko" magistrem. A pan doktor albo profesor jest bogiem. Pan profesor pracuje od 9 do 13 i jemu się należy pensja 10k, plus dodatki, które NNA mają szybciutko przeprocedować i wypłacić. A możeby tak jakiemuś NNA dać dodatek z projektu za 10 mln od pana profesora, z którego 8 mln jest przeżarte na wynagrodzenia? Nie, bo po co? NNA mają tyrać za najniższą krajową. I nikt nigdy tego nie doceni. A już na pewno nie NA, którzy uważają, że NNA są niepotrzebni, a to właśnie NNA wykonują ogrom żmudnej, biurokratycznej pracy po to, żeby NA żyli jak pączki w maśle.

  • ~Wika 23.04.2024 14:13

    Kiedy pracowałam w wydawnictwie uczelnianym jako redaktorka, nie czułam się dobrze, słysząc, że jestem pracownikiem administracyjnym. Na pewno jest to określenie lepsze niż „niebędący”, jednak trudno znaleźć coś odpowiedniego. Cieszę się, że toczą się dyskusje na ten temat. Mam wrażenie, że NNA wielokrotnie są bardzo niedoceniani. Sama też niestety tego doświadczyłam.