Minister nauki i szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek powołał Zespół do spraw wzmocnienia transferu wyników badań naukowych. Pracami 17-osobowego gremium pokieruje Natalia Osica.
Do zadań nowego zespołu będzie należeć doradzanie ministrowi w zakresie działań podejmowanych na rzecz komercjalizacji wyników badań naukowych. Chodzi m.in. o opiniowanie przedsięwzięć mających na celu wzrost zainteresowania komercjalizacją wyników badań naukowych wśród naukowców; wskazywanie potencjalnych rozwiązań możliwych do wprowadzenia przez podmioty systemu szkolnictwa wyższego i nauki; rekomendowanie działań sektorowych mających na celu pobudzanie innowacyjności i konkurencyjności, wspieranie współpracy nauki z biznesem oraz zwiększanie wartości ekonomicznej wyników badań naukowych w otoczeniu gospodarczym.
Na czele zespołu stanęła Natalia Osica, socjolożka, mediatorka, niezależna ekspertka, która od 15 lat analizuje procesy na styku sektora nauki i otoczenia społeczno-gospodarczego.
W skład Zespołu do spraw wzmocnienia transferu wyników badań naukowych weszli ponadto:
Jak wskazano w ministerialnym zarządzeniu, w pracach tego gremium mogą uczestniczyć, z głosem doradczym, także inne osoby zaproszone przez przewodniczącą. Zespół zacznie działać w przyszłym tygodniu – na wtorek zaplanowano wręczenie powołań i pierwsze posiedzenie.
Mariusz Karwowski
Kto jak nie "socjolożka, mediatorka, niezależna ekspertka" zapewnij i wzmocnij transfer wyników badań do praktyki jakie objawił nam słynny na całym świecie prezydent Warszawy, że w W-wie można przejechać się "telekomunikacją miejską". Odkrycie tysiąc lecia. Cudotwórca, prawda? i zespół specjalny trzeba powołać do objawień niezwykłych.
Może powinieneś do szkoły specjalnej:
1. "tysiąclecia" piszemy razem.
2. "objawień niezwykłych": a są inne, tj. zwykłe?
Kolejny, oszukany przez system, starszy wykładowca...
Oszukani to ci co to wybrali cudotwórcę, a teraz chcą go na pre... i są otumanieni przez system i trwają w tym amoku. No i proszę mamy fana co to do pracy jeździ "telekomunikacją miejską" , tą którą propaguje słynny, jak o sobie mówi .. piarz (.. literki, google podpowie) i to są objawienia niezwykłe. Może lepiej tramwajem pojechać, będzie zdrowiej, niż jeździć telekomunikacją. A co ma do tego szkoła specjalna? czyżby spacja wstawiona ze śmiechu, że tacy starsi wykładowcy są i uczą "słynnego" o telekomunikacji miejskiej, którą można się przejechać, to i szkoła specjalna nie dorówna tym wykładowcom. Spację można cofnąć i będzie razem, ale dla podkreślenia spacja rusza i działa i to z kierunkiem szkoły specjalnej. A do jakiej szkoły trzeba pójść by nauczyć się jazdy telekomunikacją miejską?
Tydzień bez powołania nowej komisji byłby stracony.
To nic, do zespołu ds przyszłej ewaluacji dokooptowano dodatkowe 15 osób po cichu. To gwarant że w Polsce nie będzie można rozwinąć nauki. Zespół chciał coś zrobić dlatego dodano dwa razy tyle osób żeby podczas głosowań czasem nie wyszło że trzeba coś zrobić. Pani minister chce oceny eksperckiej co oznacza ręczne sterowanie i powrót do stolika konferencyjnego który ustalał kto w Polsce jest mądry a kto głupi.
Jak uczciwie ocenić tzw. kryterium trzecie?
Prosto i konkretnie: to suma pieniędzy jaką jednostka naukowa pozyskała od gospodarki i samorządów w zamian za wykonaną dla nich innowacyjną pracę.
Pracowałem w firmie, której roczne obroty przekraczały 230 mld $ a roczny dochód netto 4 mld $. Że co, że nie była to firma naukowa? Ale oczywiście, że była to znakomita firma naukowa, bo tyle zarabiała, a niektórzy chcą oceniać firmy naukowe według tego, ile zarobią.
PS. Jeśli nie będziemy oceniać nurków według tego, jak wysoko skaczą, a skoczków według tego, jak głęboko nurkują, mniej skomplikujemy świat a i zdanie o nas będzie lepsze.
A jakie to przedsięwzięcia będzie opiniował zespół? Brakuje konkretów po co został powołany.
Pewnie został powołany, żeby doradzać ministrowi co jest najbardziej trendi i komu sypnąć grosza, bo będzie dobrze PR-owo. Rzeczywiście zacna grupa, która zasłynęła z tego że dużo mówi o tym co powinno się dziać, ale brakuje tam dwóch ultra specjalistów od wszystkiego Pana Kaweckiego i szczególnie Jasiczaka, którzy na wszystkim się znają poczynając od ekonomii, fizyki, chemii, informatyki, badań materiałów, robotyki, wodoru, atomu, farmaceutyki itd., a kończąc na medycynie. I oczywiście wiedzą jak komercjalizować, tylko trzeba wejść na ich profile społecznościowe. A jak ktoś ma inną wizję to potrafią bardzzooo rzeczowo się spierać. Szczególnie pozdrawiam Pana Jasiczaka, bo bez niego to towarzystwo nie będzie pełne. I może przynajmniej krócej dzięki niemu popracują bo to prawdziwy Midas propagowania nauki, jedyna różnica, że czego by nie dotknął nie zamienia się niestety w złoto.
Konkrety są niedobre, jeszcze by musieli coś zrobić.
Trzeba by mieć co transferować ;-)
Najlepiej "telekomunikacją miejską".
Super Natalko, powodzenia!
Ludzie znikąd oraz starzy wyjadacze. Kolejny zespół pozoranctwa i aktywizmu urzędniczego.
A Pan przepraszam z jakiego regionu? Duża czy mała jednostka? Instytut czy uczelnia? Punkt widzenia jest jednak zależny od regionu. My na uczelniach mamy dydaktykę która konsumuje dużo czasu.
Jak zawsze masz rację! Wypomnij im i opowiedz swoją historię mój kierowniku. Niech dowiedzą się ile krzywdy Ci wyrządzili i co zrobili i jak musisz walczyć u siebie o jakość dydaktyki i nauki, a jesteś niedoceniany przez tych młodych pracowników nauki. Opowiedz im o swoim niedoszłym doktoranckie, który uciekł Ci na Stanford. Niech zrozumieją, że te komisje to tylko pudrowanie tematu i powinni wziąć tam kogoś takiego jak ty, który wie wszystko o wszystkim w świecie nauki!
To nie naukowców trzeba przekonywać o komercjalizaji ich badań lecz przedsiębiorców motywować do korzystania z rozwiązań proponowanych przez naszych naukowców. Łatwiej jest korzystać ze sprawdzonych technologii, ale zagranicznych niż "niepewnych" polskich. Tu jest problem. Sam mam taką i się z nią bujam już 2 lata. :(
Kolejny zespół do umoczenia pyska w państwowej melasie i prokurowania kolejnych niepotrzebnych rozwiązań. Widać, że komuna ma się nadal bardzo dobrze w szkolnictwie wyższym.
W tym kontekście mam zatem inne, bardziej praktyczne i przyziemne pytania?
1. Kiedy będzie nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym zdewastowana przed laty przez niejakiego pana Gowina?
2. Kiedy poznamy zweryfikowaną merytorycznie nową listę czasopism?
3. Czy zostaną wreszcie rozwiązane patologie podobne do tej na UwS w Siedlcach? Czy to tylko bicie piany przed wyborami, a koledzy z służb i PZPR nadal będą mieli się dobrze na stanowiskach uczelnianych.
Cyt."1. Kiedy będzie nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym zdewastowana przed laty przez niejakiego pana Gowina?"
Taka nowelizacja miałaby sens TYLKO WTEDY, gdyby:
1. uwzględniała konieczność uniknięcia MARNOWANIA ludzi zdolnych, mogących coś zdziałać zarówno w badaniach podstawowych, jak i stosowanych
2. odpowiednio WCZEŚNIEJ przeprowadzono GRUNTOWNĄ zmianę w podejściu do nauczania przedmiotów ścisłych w szkole. Bowiem to stamtąd biorą się rzesze niedouków w zakresie fizyki i matematyki, których upodobania co do kierunków studiów rzutują na zakres zajęć dydaktycznych, do których prowadzenia jest zobowiązany każdy pracownik badawczo-dydaktyczny.
W przeciwnym razie, ponownie będzie miało miejsce zastosowanie znanego przysłowia: "Trzeba, by zmieniło się wiele, aby nie zmieniło się nic.", i znowu będzie kolejny Minister Nauki, będą kolejne komisje, czy zespoły itd. itd. itd. itd. itd.
No, "socjolożka" i transfer badań naukowych... Litości!!!
Akurat zbliżają się wybory prezydenckie, to można przetrasferować ankiety na sondaże!
Ufff... serce rośnie patrząc na te czasy,
gdy jeden, drugi i trzeci zespół powołany,
na pewno będzie więcej kasy,
na pewno wypalą naukowe plany,
i "nauka polska będzie pany". ;=))))))))))
Dopóki w kastowym środowisku naukowym będzie nadal dominowało przekonanie, że do obowiązków naukowca należy upowszechnianie wyników badań wyłącznie w formie publikacji/konferencji, a nie w formie ich realnego zastosowania (wdrożenia), dopóty transferu wyników badań naukowych w Polsce nie będzie. Proszę zauważyć jak na FA forsowane jest twierdzenie, że naukowiec nie publikujący nie jest naukowcem oraz że badania stosowane nie zaliczają się do badań naukowych.
Jak chcesz wprowadzić obowiązek wdrożeń? Szczególnie w badaniach podstawowych? Głównym zadaniem nauki jest odkrywanie zjawisk rządzących tym światem a nie wdrożenia. Czy badania stosowane zaliczają się do badań naukowych? Niektóre tak, niektóre nie.
Zgadzam się - obowiązek wdrożeń ma tyle samo sensu co obowiązek publikowania. Powinno się raczej stwarzać warunki, np. w formie odpowiednich grantów.
Przecież każda publikacja, nawet ta dotycząca wyłącznie badań podstawowych, aby stała się publikacją, musi zawierać sakramentalne sformułowanie "wyniki tej pracy mogą znaleźć potencjalne zastosowanie w ...". Wystarczy wprowadzić obowiązek aby to "potencjalne" nieco urealnić, czyli doprowadzić badania do poziomu np. TRL3 (patrz definicja poniżej). Tylko tyle i aż tyle. A tak na marginesie, to które odkrycie naukowe z ostatniej dekady jest czysto efektem badań podstawowych (patrz definicja poniżej)? No i wreszcie, które badania stosowane (patrz definicja poniżej) nie zaliczają się do badań naukowych? Może nadszedł już czas aby rozliczać się z podatnikiem finansującym badania, nie tylko publikacjami ale również i realnymi zastosowaniami.
O takich jak pan Hugo Steinhaus pisał:
Istnieje inżynier agresywny. Jest on dzisiejszym inkwizytorem; zakazuje czytać książki i oglądać obrazy, bo »szkoda czasu«; ten współczesny Wandal chce dokonać budowaniem tego, co tamci zrobili burzeniem.
Zaprawdę, Steihaus wielkim myślicielem był.
Och jak miło, to znowu wybitny komentator spraw wszelakich, który tym razem poświęcił czas prawdziwego naukowca na wyrafinowaną recenzję mojej skromnej osoby - prymitywnego dr inżyniera. Jestem zaszczycony i zrewanżuje się aforyzmem - "Zdechłe ryby płyną z prądem".
Uporządkujmy.
Działalność badawczo-rozwojowa (B+R) to badania naukowe i prace rozwojowe.
Co ważne, BADANIA NAUKOWE to: badania podstawowe > badania stosowane > badania przemysłowe
BADANIA PODSTAWOWE — nowa wiedza bez nastawienia na bezpośrednie zastosowanie komercyjne
BADANIA STOSOWANE — nowa wiedza zorientowana na bezpośrednie zastosowanie komercyjne
BADANIA PRZEMYSŁOWE — nowa wiedza oraz umiejętności w celu opracowania nowych produktów, usług, procesów, budowanie prototypów w warunkach laboratoryjnych lub zbliżonych rzeczywistych
PRACE ROZWOJOWE – Nabywanie, łączenie dostępnej wiedzy naukowej, technologii, doświadczenia w działalności gospodarczej. Budowa prototypów m.in. gotowych do komercyjnej produkcji
Dalej.
Poziomy gotowości technologicznej TRL (Technology Readiness Level):
1. rozpoczęcie badań naukowych (badania podstawowe)
2. znalezienie możliwości zastosowania (bad. stosowane)
3. badania w celu potwierdzenia koncepcji (bad. stosowane)
4. weryfikacja laboratoryjna (bad. stosowane)
5. testy w środowisku symulującym rzeczywiste warunki (bad. przemysłowe)
6. testy prototypu w warunkach zbliżonych do rzeczywistych (bad. przemysłowe)
7. testy prototypu w warunkach operacyjnych (prace rozwojowe)
8. demonstracja ostatecznej formy (prace rozwojowe)
9. gotowe do wdrożenia (prace rozwojowe)
Często na FA pada sformułowanie, że nie ma innowacji bez dobrych badań podstawowych. Zgadzam się z tym, tylko uważam, że badania naukowe zgodnie z powyższym warto doprowadzić do końca*, a nie koncentrować się tylko i wyłącznie na TRL 1.
* do końca — najczęściej na uczelniach jesteśmy w stanie dotrzeć do TRL 4, czasem 5. Dalsze etapy leżą już po stronie firmowych działów B+R co nie znaczy, że nie mogą korzystać z wiedzy i doświadczeń akademii.
P.S. Gratulacje dla Natalii i całego powołanego zespołu. Mam nadzieję, że uda się Wam spowodować, że osoby, które po zrealizowaniu badań podstawowych rozwijają je dalej w kierunku zastosowania w gospodarce, również będą mogły być docenieni. Dziś w ewaluacji gdyby, strategia komercjalizacji rezultatów ich badań opierała się tylko na know-how i nie robiłyby one publikacji, powoduje to sankcję dla całej dyscypliny - 3 pkt. i ostracyzm w środowisku zawodowym.
W przypadku TRL1 i 2, to szczerze powiem, jestem przyzwyczajony do nieco innych definicji:
"TRL 1 – basic principles observed
TRL 2 – technology concept formulated"
W całej rozciągłości się zgodzę, że przemysł jest konieczny od TRL6, choć myślę, że przydaje się nawet przy TRL 5, choćby po to, żeby zweryfikować, czy warunki z TRL 5 są rzeczywiście zbliżone do rzeczywistych.
Ale myślę też, że uczelnie są konieczne do TRL 8, chyba że firma jest dużym korpo z dobrze rozwiniętym własnym działem B+R, który z uczelni sprowadził. Natomiast w przypadku start-upów i mniejszych firm uważam, że powinni mieć w grantach partnerów z uczelni. I podkreślam partnerów, a nie podwykonawców. Partner może próbować zadać sobie pytania inne niż te, które dostaje od przemysłu. Sam byłem świadkiem, jak firma (start-up) poległa nie dlatego, że nie miała dobrego planu biznesowego, ale właśnie dlatego, że na odpowiednio wczesnym etapie nie zadała sobie odpowiednich pytań.
Oprócz uczelni, przydałyby się jeszcze takie "instytucje pośrednie" jak VTT z Finlandii, CIRCE z Hiszpanii. Takie też mamy (np. Instytut Technologii Paliw i Energii - dawne ICHPW). Warto by było, żeby istniejące zostały wzmocnione.
Tyle, że do tego wszystkiego powinno być więcej środków na granty. Jeżeli komercjalizacja będzie kolejnym obowiązkiem, to może się niestety sprowadzić do tego, że także te działania będą finansowane z subwencji, tzn. naukowcy będą się starali pomagać "za darmo", tylko po to, żeby później dostać od firmy zaświadczenie, że pomogli. Wątpię, czy to jakoś realnie pomoże. Mocno wątpię, żeby start-upy były w stanie bez grantów finansować tzw. "dolinę śmierci" dla technologii, czyli przejście z TRL5 na TRL7. Jak będzie próbował zrobić wszystko "po taniości", to koniec końców i tak wszystko będzie trwało dłużej. A bez tego ciężko mówić o postępach, nawet jeżeli uczeni sami będą "szukać okazji", żeby pomóc w komercjalizacji.
Twierdzi pan, że James Clerk Maxwell, Stefan Banach i Kiyoshi Ito nie doprowadzili swych badań do końca? Współczesna cywilizacja została stworzana właściwie przez Jamesa Clerka Maxwella, bez niego porozumiewali byśmy się nie internetem a gołebiami pocztowymi. Teoria Maxwella została zastosowana w praktyce 15 lat po jego śmierci.
Świetny pomysł, ale wielka szkoda, że nie ma specjalistek/specjalistów z zakresu psychologii! Nauki społeczne mogą (i powinny) być stosowane!!!
Psychologia nie jest nauką!
Fakt, powinniśmy w języku polskim zacząć rozróżniać scholarów od scientistów. Może uczony i naukowiec? Pamiętajmy, że to dwa różne światy.
To styl pracy min. Kulaska już znamy. Efekty tej pracy też w zasadzie możemy przewidzieć.
Hura! mamy następny zespół doradczy i tyko patrzeć jak przegonimy USA w nowinkach i transferze badań do .... , no właśnie do czego, ano do tego, że mamy świetny zespół i on już nam to zapewni, tak jak wiele innych zespołów nam to zapewnia, a dno transferu i osiągnięć nauki naszej coraz bliżej.
Za chwilę w Polsce będzie więcej zespołów niż faktycznie naukowo pracujących badaczy. Większość uważa że jak raz na rok opublikuje artykuł w dziesięć osób w MDPI to świadczy o tym że są dobrzy. A potem mamy kosmitów co wybitne osiągnięcie opisują na dwóch stronach i dziwią się że dostają odmowę awansu.
Oczywiście, bo w Polsce jest około 100 000 naukowców a zespołem może teoretycznie być każdy podzbiór tej grupy czyli teoretycznie może być 2^100 000 zespołów. Oczywiście - nie każdy może trafić do zespołu/rady/komitetu/komisji, do tego trzeba mieć wyjątkowe kwalifikacje. Według moich oszacowań jest około 30 polskich naukowców, którzy obsiadają wszystkie komisje/rady/komitety/zespoły. Czyli 2^30 = 1 073 741 824, zespołów może być dziesięć razy więcej niż jest naukowców.
PS. Dobre zadanie na maturę z matematyki, oczywiście podstawową.
No cóż, czyli wybitny profesor (chyba matematyki) oblałby maturę z matematyki, oczywiście podstawową. Co by na to powiedział Hugo Steinhaus?
Transfer do... niczego. Możesz sobie dowalić roboty na spin-offie.