Piętnaście osób reprezentujących środowiska naukowe oraz społeczno-gospodarcze i finansowe powołał Minister Nauki do Rady Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Nowi członkowie rozpoczęli tym samym swoją czteroletnią kadencję.
Rada NCBR jako ciało doradcze i opiniotwórcze wypowiada się w sprawach określania proponowanych zadań badawczych służących realizacji strategicznych programów badań naukowych i rozwojowych, warunków konkursów na wykonanie prac badawczych oraz innych zadań wynikających z przepisów ustawy. Posiada decydujący głos w zakresie ustanawiania składu zespołów ekspertów i rozporządzania majątkiem Centrum. Na etapie projektu opiniuje również roczny plan finansowy, plan działalności oraz sprawozdania dyrektora nt. działalności agencji.
W skład Rady wchodzą 32 osoby, w tym: dziesięciu członków wskazanych przez środowiska naukowe, dziesięciu wskazanych przez środowiska społeczno-gospodarcze i finansowe oraz dwunastu przedstawicieli administracji państwowej. Kadencja Rady trwa 4 lata, przy czym co 2 lata następuje wymiana połowy jej składu.
W związku z upływem kadencji części członków Rady NCBiR, szef nadzorującego agencję resortu nauki powołał piętnastu nowych radnych. Z dniem 17 stycznia czteroletnią kadencję rozpoczęli:
Wcześniej powołani zostali także:
W Radzie pozostają osoby, których kadencja zakończy się w 2026 roku. Pełny skład na stronie internetowej Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
Przewodniczącym Rady NCBR jest prof. Marcin Jóźwik z Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, lekarz specjalizujący się w zakresie onkologii ginekologicznej, uroginekologii oraz ginekologii operacyjnej i endoskopowej.
MK
Jóźwik nadal w radzie???
Czlowiek Żalka wprowadzony 2 tyg przed aferą ncbr żeby podważyć wpływy bielana?
Członek komisji przejrzystości czarnka???
To żart chyba???
dr Marcin Anaszewicz - działacz lewicowy, prywatnie mąż Sylwii Spurek tej od gwałcenia krów!!?
Dlaczego polskie uczelnie ciągle spadają w rankingach światowych. Czy nie czy nie za dużo tych profesorów doktorów habilitowanych czy jest dużo tytułów a za mało mądrości? Proszę o odpowiedź
Raczej polityka. Brak wolności naukowej i parametryzacja w oparciu o wirtualne punkty, nie tę poszukiwaną 'mądrość'.. naukowcy albo gonią jak chomiki w klatce, za celami ministerstw, albo mają wszystko w nosie, bo ich się nie szanuje, traktuje jak przystawkę (bo przecież w kraju nie matura a chęć szczera..). A wszystkim rządzą ludzie z powyborczych rozdań.. należy się partii do obsadzenia jedno ministerstwo 'takie a takie'. Urzędnicy też są sfrustrowani, kiepsko opłacani i pozbawieni strategii, ktora im powinna pomagać w pracy..
Uczelnie mają się całkiem dobrze, tylko student wyceniony jest na sztuki wypromowane, a nie według zdolności. Pracownik naukowy, pracujący za trzech by uzbierać pensję podobną do płac w budowlance (nie, to nieosiągalne dla większości) próbuje trzymać poziom.. aż przestaje, bo ile lat można żyć coraz bardziej wątpliwym 'prestiżem' - odchodzi lub odpuszcza. Więc się produkuje (pieniądz za magistra), zamiast kształcić. Cwaniactwo jest wciąż w największej cenie.
Może ktoś ma inne zdanie, z chęcią poczytam!
Czyli znowu sami mężczyźni? Naprawdę nie mamy pan, które są dobre naukowo?
Nie dziw się, KOBIETY rzadziej biorą łapówki!