Aktualności
Sprawy nauki
25 Listopada
Źródło: Freepik
Opublikowano: 2024-11-25

Recenzenci z losowania

Mimo że aktualne przepisy dotyczące procedur nadawania stopnia doktora habilitowanego i tytułu profesora obowiązują już od ponad pięciu lat, w dalszym ciągu w środowisku pojawia się sporo niejasności dotyczących różnych aspektów tych postępowań. Jedna z kontrowersji dotyczy sposobu powoływania recenzentów. Na łamach FA pisze o tym szczegółowo prof. Grzegorz Węgrzyn, zastępca przewodniczącego Rady Doskonałości Naukowej.

Mimo że aktualne przepisy dotyczące procedur nadawania stopni naukowych i tytułu naukowego obowiązują już od ponad pięciu lat, w dalszym ciągu w środowisku naukowym panuje sporo niejasności dotyczących różnych aspektów tych postępowań. Pojawia się zatem wiele kontrowersyjnych, a często nieprawdziwych opinii na ten temat, jak również zadawane są różnego rodzaju pytania z tym związane. Jedna z kontrowersji dotyczy sposobu powoływania recenzentów. W związku z tym chciałbym krótko przedstawić, w jaki sposób wyznaczani są recenzenci w postępowaniach habilitacyjnych i profesorskich, na jakich zasadach wyłaniani są kandydaci na recenzentów i jak dochodzi do ich wyłonienia z szerszego grona przez Radę Doskonałości Naukowej.

Zgodnie z ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce RDN może powoływać i wyznaczać recenzentów jedynie na podstawie losowania z liczby kandydatów stanowiącej co najmniej trzykrotność ostatecznie wybranych recenzentów. Począwszy od ostatniej nowelizacji ustawy, losowania te, przeprowadzone przez program komputerowy, nie tylko wskazują kto z kandydatów zostanie recenzentem, ale ustawiają wszystkich kandydatów losowo w rankingu. W związku z tym recenzentami zostaje kilka pierwszych osób z wylosowanego rankingu (np. 3 osoby w przypadku wniosku habilitacyjnego, 5 osób w przypadku wniosku o tytuł profesora), natomiast kolejne pozycje wykorzystywane są, jeśli któraś z powołanych na recenzenta osób odmówi wykonania recenzji albo z innych powodów nie może jej wykonać – wtedy nie jest potrzebne kolejne losowanie (jak było w pierwszym okresie działalności RDN), tylko powołana zostaje kolejna osoba ze wspomnianej listy rankingowej. Szczegóły procedur losowania zostawmy jednak na inny artykuł.

Co zatem dzieje się z wnioskiem habilitacyjnym lub profesorskim po wpłynięciu do RDN? Po sprawdzeniu formalnym przez Biuro Rady (i ewentualnych uzupełnieniach lub poprawkach, jeśli okażą się konieczne) wniosek trafia do Zespołu RDN odpowiadającego dziedzinie nauki, w której wniosek został złożony. Następnie kierowany jest on do przedstawicieli dyscypliny naukowej (w większości przypadków jest to trzyosobowa grupa członków Rady), w której przeprowadzane jest postępowanie. Osoby te zapoznają się z dokumentacją wniosku, w szczególności z tematyką osiągnięć naukowych kandydatów do awansu i proponują nazwiska kandydatów na recenzentów. Ich liczba zależy od rodzaju wniosku. W przypadku wniosków o tytuł profesora, proponowanych jest co najmniej 15 kandydatów, jako że Rada powołuje 5 recenzentów, zatem w ten sposób spełniany jest wymóg trzykrotności liczby kandydatów w stosunku do liczby recenzentów. We wnioskach habilitacyjnych, w których RDN wyznacza 3 recenzentów, należy zaproponować co najmniej 9 kandydatów (jako trzykrotność liczby wyznaczanych recenzentów). W przypadku odwołań od uchwał odmawiających nadania stopnia doktora albo doktora habilitowanego, a także w przypadku spraw o ponowne rozpatrzenie wniosku profesorskiego, powołuje się 2 recenzentów, zatem liczba wskazanych kandydatów wynosi co najmniej 6.

Jakie kryteria wyboru kandydatów na recenzentów stosują członkowie RDN reprezentujący daną dyscyplinę? Na początku konieczne są ścisłe wykluczenia niektórych osób, które na pewno nie mogą recenzować wniosków. Po pierwsze, w żadnym przypadku wśród kandydatów na recenzentów nie mogą znaleźć się aktualni członkowie Rady. Oczywiście, nie są w ten sposób wykluczani byli członkowie RDN (np. z poprzedniej kadencji, którzy aktualnie nie pełnią już żadnych funkcji w Radzie). Wskazać też trzeba, że o ile w postępowaniach o tytuł profesora oraz w procedurach odwoławczych, gdzie recenzentów powołuje RDN, na pewno żaden z członków RDN nie może zostać recenzentem, to ograniczenie to nie dotyczy postępowań doktorskich i habilitacyjnych, w których recenzentów powołują odpowiednie rady naukowe uczelni bądź instytutów i one mogą powołać na recenzenta członka Rady; w przypadku postępowań habilitacyjnych dotyczy to w szczególności jednego recenzenta wyznaczanego przed podmiot habilitujący (pozostałych trzech wyznacza RDN i członkowie tego organu nigdy nie są zawarci w tej trójce recenzentów).

Drugim powodem wykluczenia jest to samo miejsce pracy wnioskodawcy i potencjalnego recenzenta. Trzecią okolicznością wykluczającą jest posiadanie wspólnych publikacji przez kandydata i potencjalnego recenzenta. Jeszcze jednym, ale już nie tak ścisłym ograniczeniem jest podejmowanie starań, aby do puli kandydatów na recenzentów nie włączać więcej niż dwóch osób z tej samej uczelni albo instytucji naukowej. Niestety, to nie zawsze jest możliwe, jeśli chcemy zapewnić jak najlepszą merytoryczną ocenę wniosku, gdyż niektóre specjalności naukowe uprawiane są w zaledwie kilku (czasami 3–4) ośrodkach naukowych, w takich szczególnych przypadkach w puli kandydatów mogą się znaleźć więcej niż 2 osoby z taką samą afiliacją.

Kluczowym kryterium przy wyborze kandydatów na recenzentów jest reprezentowana przez nich specjalność naukowa poparta publikacjami. Członkowie RDN zapoznają się zatem szczegółowo z tematyką osiągnięć wnioskodawców i dobierają na kandydatów na recenzentów osoby, których zainteresowania naukowe są jak najbliższe tematyce badań wnioskującego. Oczywiście wymogiem formalnym jest posiadanie tytułu profesora w przypadku recenzowania wniosków profesorskich albo co najmniej stopnia doktora habilitowanego w przypadku wniosków habilitacyjnych. Merytoryczny wybór kandydatów często nie jest łatwy i wymaga od członków RDN przeszukiwania różnych baz danych w celu określenia czy potencjalni kandydaci na recenzentów mają dorobek publikacyjny w tematyce zbliżonej do osiągnięć wnioskodawców.

Niestety, takie bazy jak POLon czy RADON nie zawierają informacji o specjalnościach naukowych albo informacje te są bardzo ogólnikowe. Stąd konieczna jest analiza danych z innych baz, np. Scopus, Web of Science, PubMed i inne. Oczywiście członkowie Rady posiłkują się także swoją wiedzą i doświadczeniem oraz znajomością tematyki badawczej różnych naukowców. Należy jednak pamiętać, że każda dyscyplina reprezentowana jest w RDN jedynie przez 3 członków, co oznacza, że w ogromnej większości dyscyplin nie są reprezentowane wszystkie specjalności. Tym więcej pracy i czasu wymaga zatem znalezienie odpowiednich kandydatów na recenzentów.

Po zaproponowaniu kandydatów na recenzentów, informacja ta trafia na najbliższe posiedzenie Zespołu dziedzinowego. Tam kandydatury te są dyskutowane, i zdarza się, że lista jest z różnych względów modyfikowana, na przykład okazuje się, że kandydat na recenzenta ma dodatkowe miejsce pracy, o którym nie wiedziały osoby przygotowujące wstępną listę kandydatów, a które pokrywa się z miejscem zatrudnienia wnioskodawcy; czasami inni członkowie Zespołu mają informacje o podobnych zainteresowaniach naukowych osób, które nie znalazły się na wstępnej liście i wtedy skład kandydatów na recenzentów jest uzupełniany itd. Po ostatecznym zatwierdzeniu listy kandydatów na recenzentów następuje komputerowe losowanie, o którym wspominałem na początku, a które szerzej zostanie opisane w oddzielnym artykule.

Na koniec należy zauważyć, że oczywiście istnieją różnice w częstości powoływania pewnych osób na funkcje recenzentów. Niektórzy są powoływani częściej, inni rzadziej, a jeszcze inni dotychczas nie byli powoływani wcale. Wynika to z kilku przyczyn. Po pierwsze losowanie recenzentów z liczby kandydatów stanowiących co najmniej trzykrotność osób powołanych powoduje, że niektórzy naukowcy co jakiś czas pojawiają się na listach kandydatów, ale nie zostają wylosowani. Inny istotny powód to duża rozpiętość liczby wniosków składanych w RDN w różnych specjalnościach naukowych. W niektórych, także w obrębie tej samej dyscypliny, wniosków spływa nawet kilka– a czasem kilkunastokrotnie więcej niż w innych. Stąd bardzo różne są czysto teoretyczne szanse na powołanie na recenzentów osób reprezentujących poszczególne specjalności naukowe, pamiętajmy bowiem, że podstawowym kryterium wyboru kandydatów na recenzentów jest ich merytoryczna kompetencja do oceny danego wniosku o stopień czy tytuł naukowy.

Wreszcie ważnym czynnikiem jest aktywność naukowa potencjalnych kandydatów na recenzentów w ostatnich latach. Ponieważ poszukiwania najodpowiedniejszych kandydatów na recenzentów przeprowadzane są bardzo często przy użyciu różnych baz danych, zawierających publikacje naukowe, osoby aktywniejsze naukowo i publikujące więcej prac lub bardziej znaczące prace w danej tematyce (odpowiadającej osiągnięciom naukowym wnioskodawców) mają większe szanse bycia zauważonymi i dostania się na listę kandydatów na recenzentów niż osoby w ostatnim czasie mniej aktywne naukowo.

Grzegorz Węgrzyn

Dyskusja (75 komentarzy)
  • ~Gorg 12.12.2024 14:15

    Profesor Węgrzyn jest szefem Zespłu VI Nauk Ścisłych i Przyrodniczych. Oto przykład ostatnio procedowanej profesury. Recenzenci zostali tak dobrani ze czterech dało pozytywne recenzje nie popierając ich żadnymi argumentami. Tylko jeden okazał się osobą która zrobiła merytoryczną recenzję. Tym recenzentem był prof. dr hab. Adam Huczyński z Zakładu Chemii Medycznej, Wydział Chemii Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pełen szacunek do profesora. Recenzje są ogólnie dostępne.
    Kandydat do profesury dr Hubert Wojtasek, poniżej sformułowania z recenzji:
    „Dorobek publikacyjny Kandydata do tytułu profesora jest nieliczny (to tylko 46 publikacji), a biorąc pod uwagę 34 lata pracy naukowej (licząc od 1989 roku), w tym w ośrodkach zagranicznych, które zapewniały bardzo dobre wsparcie badań, jest on wręcz ubogi. Obecnie z takim dorobkiem publikacyjnym chemicy występują z wnioskiem o habilitację, a nie starają się o profesurę. W trakcie kariery zdarzały się okresy, w których dr hab. H. Wojtasek nie publikował wcale lub tylko pojedyncze publikacje. Skutkiem takiego podejścia do własnych badań i kariery naukowej jest również niska liczba cytowań (940). Cytowania te dotyczą gównie prac powstałych w latach 90-tych ubiegłego wieku (ponad 700 cytowań) i związane są z tematyką badań i warsztatem badawczym ośrodków zagranicznych.”

    „Oznacza to niezbicie, że po powrocie z zagranicznego doktoratu i post-doca, Kandydat nie potrafił prowadzić własnych badań, interesujących dla świata naukowego i osiadł na laurach. Kandydat pracował dobrze tylko pod nadzorem, w ośrodkach zagranicznych”

    „Uważam za cenne i interesujące wyniki badań prowadzonych w latach 90-tych ubiegłego wieku przez Kandydata, tak podczas zatrudnienia w National Institute of Sericultural and Entomological Science w Japonii (grupa dr Waltera S. Leala), jak również podczas realizacji doktoratu w Department of Chemistry and Biochemistry, Department of Cell Biology (University at Stony Brook, USA). Należy jednak podkreślić, że jego praca polegała na realizacji badań prowadzonych od lat w wymienionych ośrodkach, według koncepcji i przy wsparciu przełożonych – naukowców o uznanej renomie.
    W pozostałym dorobku Kandydata nie znalazłem niestety prac, które byłyby przełomowe.”

    „Publikacje te, wbrew opinii Kandydata służą wyjaśnieniu ogólniejszej kwestii pomiarowej, lecz nie wnoszą istotnego wkładu w naukę, nie odkrywają niczego nowego i nie przynoszą przełomu.”

    „Z przykrością muszę stwierdzić, że Kandydat chyba nawet sam nie wierzył w wybitność swoich publikacji, bo uzasadnienie w 2-stronicowym dokumencie”

    „Kandydat w opisie swoich dokonań w Autoreferacie skupia się na poszukiwaniu błędów w metodologii i interpretacji wyników innych naukowców, zamiast być kreatorem nowych kierunków badań.
    W mojej opinii w dorobku Kandydata nie ma prac wybitnych, które byłby realizacją jego pomysłów oraz wnosiłby istotny i cenny wkład do nauki. Potwierdzeniem mojej opinii jest znikoma liczba cytowań dotycząca publikacji z ostatnich dwudziestu lat.”
    To doskonały przykład że za osiągnięcia z doktoratu można otrzymać doktorat, habilitację i teraz profesurę. Co w tym przypadku robi prof. Wegrzyn? Losuje szóstego recenzenta bo jeden się wyłamał i dał negatywa. Niektórzy muszą ciężko pracować na swoje awanse inni widać niekoniecznie. Wystarczy dwie strony opisu o „wybitnym” osiągnieciu z zeszłego wieku.

    • ~Alex Danziger 03.01.2025 03:23

      A co, jeśli szósty recenzent dałby recenzję negatywną? Czy wtedy prof. Węgrzyn byłby oczyszczony z zarzutów?

      • ~John Wick 03.01.2025 10:40

        Szósty recenzent to niemal zawsze pole do manipulacji. Przecież wiadomo jak kto ocenia i czego można się po recenzentach spodziewać. Załóżmy że w 100% jest losowanie w prezydium, a tak nie ma, to zawsze z 15 ktoś może dać negatywa. Ciężko jest dobrać 15 osób, zdrowych psychicznie i które nie mają wspólnych publikacji z kandydatem. Ale dobór kolejnego jest już sprawą obarczoną manipulacją. Dlaczego w tym przypadku tej konkretnej osoby wszyscy recenzenci zostali zaproszeni na posiedzenie RDN? Dlaczego wśród recenzentów dorobku z chemii jest biolog? Nigdy nie słyszałem o zapraszaniu recenzentów którzy wyrazili już swoją opinię w recenzji na „głosowanie”. Szóstego recenzenta poleciło prezydium, a kto z całego zespołu VI jest w prezydium? Ta procedura jest szytą grubymi nićmi. Tak jest system zagmatwany ze zostaje ewentualnie CBA ale też brak jest dowodów poza poszlakowymi.

        • ~Wojciech 15.02.2025 10:07

          Sprawa na tym etapie zamknięta ponieważ RDN odmówiła wystąpienia do prezydenta o nadanie tytułu profesora panu Wojtaskowi. Głosowanie było miażdżące 11 osób przeciwko i tylko dwie za. Rumakował ale do tego trzeba mieć jednak na czym rumakować. Dwie strony „wybitnego osiągnięcia” jednak nie zmyliły RDNu.

    • ~John Wick 15.12.2024 19:14

      W artykule pt.: „Oxidation of anti-thyroid drugs and their selenium analogs by ABTS radical cation” z 2023 roku https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0045206823005527
      Autor korespondencyjny dr Hubert Wojtasek zbudowano analizę literatury opartą na uproszczonych frazach i cytatach dla jednej grupy. Wygląda to jak papermill w kontekście kombinacji cytatów:
      ...reduction of the oxidized form of iodine occurring at low drug to iodide ratios [3], [4], [5], [6], [7], [8]. Similarities in inhibition by thiourea-containing compounds between TPO and lactoperoxidase (LPO) justified application of the latter enzyme, which is commercially available and much easier to work with, as a model in searching for anti-thyroid agents [9], [10], [11], [12], [13], [14].

      [8] D.R. Doerge, R.S. Takazawa Mechanism of thyroid peroxidase inhibition by ethylenethiourea
      [9] D.R. Doerge Mechanism-based inhibition of lactoperoxidase by thiocarbamide goitrogens
      [10] D.R. Doerge Suicide inactivation of lactoperoxidase by 2-mercapto-benzimidazoles
      [11] D.R. Doerge Mechanism-based inhibition of lactoperoxidase by thiocarbamide goitrogens - identification of turnover and inactivation pathways
      [12] D.R. Doerge, C.J. Decker, R.S. Takazawa Chemical and enzymatic oxidation of benzimidazoline-2-thiones - a dichotomy in the mechanism of peroxidase inhibition

      [15] P.N. Jayaram, G. Roy, G. Mugesh Effect of thione-thiol tautomerism on the inhibition of lactoperoxidase by anti-thyroid drugs and their analogues
      [16] G. Roy, M. Nethaji, G. Mugesh Biomimetic studies on anti-thyroid drugs and thyroid hormone synthesis
      [17] G. Roy, M. Nethaji, G. Mugesh Biomimetic studies on anti-thyroid drugs and thyroid hormone synthesis
      [18] G. Roy, D. Das, G. Mugesh Bioinorganic chemistry aspects of the inhibition of thyroid hormone biosynthesis by anti-hyperthyroid drugs
      [19] G. Roy, P.N. Jayaram, G. Mugesh Inhibition of lactoperoxidase-catalyzed oxidation by imidazole-based thiones and selones: A mechanistic study
      [31] K.P. Bhabak, G. Mugesh Antithyroid drugs and their analogues protect against peroxynitrite-mediated protein tyrosine nitration - a mechanistic study
      [33] G. Roy, K.P. Bhabak, G. Mugesh Interactions of antithyroid drugs and their analogues with halogens and their biological implications
      [34] K.P. Bhabak, G. Mugesh Inhibition of peroxidase-catalyzed protein tyrosine nitration by antithyroid drugs and their analogues
      [35] K.P. Bhabak, K. Satheeshkumar, S. Jayavelu, G. Mugesh Inhibition of peroxynitrite- and peroxidase-mediated protein tyrosine nitration by imidazole-based thiourea and selenourea derivatives
      [36] B.J. Bhuyan, G. Mugesh Synthesis, characterization and antioxidant activity of angiotensin converting enzyme inhibitors
      [37] B.J. Bhuyan, G. Mugesh Antioxidant activity of peptide-based angiotensin converting enzyme inhibitors

      D.R. Doerge – 5 cytowań
      G. Mugesh – 11 cytowań

      • ~John Wick 15.12.2024 19:15

        W artykule pt.: „Oxidation of baicalein by tyrosinase and by o-quinones” z 2023 roku https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S014181302300199X
        Autor korespondencyjny dr Hubert Wojtasek zbudowano analizę literatury opartą na uproszczonych frazach i cytatach dla jednej grupy. Wygląda to jak papermill w kontekście kombinacji cytatów:
        [7] I. Kubo, Y. Yokokawa Two tyrosinase inhibiting flavonol glycosides from Buddleia coriacea
        [8] I. Kubo, I. Kinst-Hori, K. Ishiguro, S.K. Chaudhuri, Y. Sanchez, T. Ogura Tyrosinase inhibitory flavonoids from Heterotheca inuloides and their structural functions
        [9] I. Kubo, Y. Yokokawa, I. Kinst-Hori Tyrosinase inhibitors from bolivian medicinal plants
        [11] I. Kubo, K. Nihei, K. Shimizu Oxidation products of quercetin catalyzed by mushroom tyrosinase
        [16] I. Kubo, I. Kinst-Hori, S.K. Chaudhuri, Y. Kubo, Y. Sanchez, T. Ogura Flavonols from Heterotheca inuloides: tyrosinase inhibitory activity and structural criteria
        [18] I. Kubo, I. Kinst-Hori, Y. Kubo, Y. Yamagiwa, T. Kamikawa, H. Haraguchi Molecular design of antibrowning agents
        [20] I. Kubo, Q.X. Chen, K. Nihei Molecular design of antibrowning agents: antioxidative tyrosinase inhibitors

        I. Kubo – 7 cytowań

        • ~John Wick 15.12.2024 19:16

          W artykule pt.: „Rifampicin is not an inhibitor of tyrosinase” z 2022 roku https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0141813022016555

          Autor korespondencyjny dr Hubert Wojtasek zbudowano analizę literatury opartą na uproszczonych frazach i cytatach mającą zwiększyć swoje wskaźniki naukometryczne poprzez nadmierne cytowanie swoich prac:
          We have previously shown reduction of dopaquinone and other tyrosinase-generated o-quinones by the catechol-containing phosphonic amino acid (amino-(3,4-dihydroxyphenyl)-methanephosphonic acid) [7], hydrazine derivatives [8], [9], and flavonoids [10].
          [6] B. Gasowska-Bajger, H. Wojtasek Errors in the studies of enzymatic reactions resulting from unforeseen oxidation-reduction reactions
          [7] B. Gasowska, H. Wojtasek, J. Hurek, M. Drag, K. Nowak, P. Kafarski Redox reaction between amino-(3,4-dihydroxyphenyl)methylphosphonic acid and dopaquinone is responsible for the apparent inhibitory effect on tyrosinase
          [8] B. Gasowska-Bajger, H. Wojtasek Indirect oxidation of the antitumor agent procarbazine by tyrosinase–possible application in designing anti-melanoma prodrugs
          [9] B. Gasowska, B. Frackowiak, H. Wojtasek Indirect oxidation of amino acid phenylhydrazides by mushroom tyrosinase
          [10] B. Gasowska-Bajger, H. Wojtasek Reactions of flavonoids with o-quinones interfere with the spectrophotometric assay of tyrosinase activity
          [14] D. Tarasek, B. Gasowska-Bajger, H. Wojtasek Mechanisms of interference of p-diphenols with the Trinder reaction

          I. Kubo – 6 cytowań

          • ~Hubert Wojtasek 31.12.2024 19:24

            Szanowny "John Wick" (i pomocnicy)
            Gdybyś miał choć 1‰ odwagi postaci, której imię i nazwisko przyjąłeś jako swój pseudonim, to byś wystąpił pod własnym. Nie wiem, co próbowałeś udowodnić swoimi wywodami i jaki związek mają one z artykułem prof. Węgrzyna, RDN, czy losowaniem recenzentów. Isao Kubo jest emerytowanym profesorem uniwersytetu w Berkeley i moje cytowania nie są mu do niczego potrzebne. Ale żeby to wiedzieć, to trzeba było przynajmniej zajrzeć do którejś z tych cytowanych prac lub sprawdzić jego życiorys. Jego klasyczne prace sprzed 20-30 lat zacytowałem w swoich artykułach dlatego, że przeróżni współcześni "badacze", którzy więcej piszą niż czytają, ich nie znali i zrobili badania sprzeczne z logiką i stanem wiedzy. Daniel Doerge po 45 latach pracy w wielu prestiżowych instytucjach amerykańskich też już pewnie jest lub zbliża się do emerytury, a jego błyskotliwe prace, które zacytowałem, pochodzą z lat 80-tych ubiegłego wieku - wtedy jeszcze badania prowadziło się głównie po to, żeby rozwiązać jakieś problemy, coś odkryć i wyjaśnić, a nie po to, by sztucznie budować swój "dorobek". Natomiast nasz artykuł, w którym cytujemy prace prof. Mugesha, jest krytyczną polemiką z wynikami, które w nich opublikował. Ale żeby to wiedzieć, trzeba byłoby ten artykuł przeczytać i to ze zrozumieniem. Myślę, że te kilkanaście cytowań nie ma dla niego żadnego znaczenia. Pewnie wołałby ich nie mieć a uniknąć błędów, które popełnił. A więc cytowania, które wymieniłeś, są po prostu niezbędne do wprowadzenia w tematykę naszych własnych badań. W przeciwieństwie to artykułów papierników z karteli cytowań, gdzie często nie mają one żadnego związku z ich treścią. Swojego postępowania o tytuł oczywiście nie będę komentował przed jego zakończeniem.

            • ~Karolina Pawys 03.01.2025 01:13

              wtedy jeszcze badania prowadziło się głównie po to, żeby rozwiązać jakieś problemy, coś odkryć i wyjaśnić, a nie po to, by sztucznie budować swój "dorobek".
              To właśnie recenzent napisał co Pan odkrył i wyjaśnił. NIC, to co Pan robi to wstyd, jedyne publikacje to krytyka innych. Prof z Białegostoku w swojej publikacji odpowiedział na Pana krytykę pokazując gdzie Pana wiedza jest. Odtwarzanie metod z zeszłego wieku. Już nie mogę patrzeć na takich pseudonaukowców co zamiast wziąć się do pracy krytykują tych co pracują aby uzasadnić swoje nieróbstwo. Napisał recenzent że jest Pan leniem a prof z Białegostoku że niekompetentny. I ktoś taki powinien być profesorem belwederskim ? Panie Węgrzyn co Pan robi?

              • ~Alex Danziger 03.01.2025 12:35

                No proszę. Nic nie wyjaśnił i w ogóle dno, ho ho. Tylko dlaczego mnie się wydaje, że prof. Wojtasek po prostu naraził się gronu znajomych osławionego prof. Królczyka? Osobisty tonik, jaki widzę w tych komentarzach, zdaje się wskazywać na niekoniecznie merytoryczne podłoże tych emocjonalnych wypowiedzi.

            • ~John Wick 02.01.2025 22:46

              Oprócz braku dorobku naukowego są jeszcze inne „kwiatki”.
              Bożena Frackowiak, dr 2005 Politechnika Wrocławska
              Frąckowiak-Wojtasek, Bożena od 2007 Uniwersytet Opolski

              Ze strony Uniwersytetu Opolskiego:
              Grant własny MNiSW nr 2 P05F00330 „Synteza i analiza aktywności proleków przeciwko czerniakowi opartych na łączniku hydrazynowym, aktywowanych przez tyrozynazę”, termin realizacji: 24.05.2006-23.05.2009, kierownik projektu: dr. hab. Hubert Wojtasek, prof. UO
              Podwykonawca Frąckowiak-Wojtasek, Bożena
              Zapewne podwykonawca brała udział w aplikowaniu o grant jako doktorantka krótko przed doktoratem. W czasie realizacji grantu prace były tak owocne że młoda doktor zmieniła nazwisko. Nie będę napędzał nikogo w wyobraźni co się działo w laboratorium ale pytanie o etyczność jest tu jak najbardziej stosowne. Nic nie sugeruję, tylko pokazuje dane ze strony uczelni. Jak profesor do zespołu bierze doktorantkę która później zostaje jego żoną to nie jest to moralne w mojej opinii.

              • ~Alex Danziger 03.01.2025 03:19

                To już jest niemerytoryczny atak osobisty.

                • ~Wiola 03.01.2025 07:42

                  A profesura jest za co? Za całokształt. Dokumenty po RDN podpisuje prezydent ale też jest podpis premiera. Kandydat jest sprawdzany czy nie współpracował ze służbami itp. Musi to być osoba która nie ma w swoim życiorysie defraudacji czy gwałtu.

              • ~Ryszard 02.01.2025 22:51

                Na Uniwersytecie Opolskim był kiedyś profesor, nieżyjący już. Był dyrektorem instytutu syntezy ciężkiej, też chemik. To samo robił i był z tego znany. Widać tą sama mentalność. Tamten pomimo braku kręgosłupa chociaż był inteligentny.

            • ~Tomasz Kostecki 02.01.2025 22:29

              Ale głupie tłumaczenie.
              ..reduction of the oxidized form of iodine occurring at low drug to iodide ratios [3], [4], [5], [6], [7], [8]. Similarities in inhibition by thiourea-containing compounds between TPO and lactoperoxidase (LPO) justified application of the latter enzyme, which is commercially available and much easier to work with, as a model in searching for anti-thyroid agents [9], [10], [11], [12], [13], [14].
              Tak zblokowane cytaty naprawdę bardzo dużo wnoszą do pracy naukowej, zwykle napędzanie cytowań.
              John Wick pokazał konkretnie, swoją drogą ktoś popracował dokładnie, że to jeden wielki wałek cytowalniczy. A jakoś nie skomentował Pan nabijania sobie cytowań . Ten recenzent z Poznania to naprawdę odważny gość, wypunktował wszystko. Wstyd składać takie dokumenty o profesurę a większym wstydem będzie jeżeli ktoś z dorobkiem mniejszym niż habilitanci dostanie profesurę.

              • ~Lou Todd 03.01.2025 12:12

                Zainteresowany Państwa komentarzami, postanowiłem sprawdzić dorobek Pana Wojtaska. Z bazy Scopus wynika, iż jego aktywność publikacyjna w ostatnich kilkunastu latach jest bardzo niska... Są lata, w których nie opublikował nawet jednej pracy! W kontekście ubiegania się o tytuł naukowy, wskazuje to raczej na brak gotowości do uzyskania tytułu profesora, a w ten sposób potwierdza w pełni recenzję Profesora z Poznania. Ponadto, w dużej mierze - w ramach tej "aktywności" - Pan Wojtasek próbuje podważać wyniki badań innych naukowców, zamiast skupiać się no rozwoju swojej ścieżki naukowej. Efekty tych działań są jednak nieudolne, o czym świadczą, chociażby merytoryczne odpowiedzi na te "ataki" autorów publikacji:
                https://www.tandfonline.com/doi/epub/10.1080/14756366.2023.2269613?src=getftr

                Biorąc natomiast pod uwagę bloki cytowań w pracach Pana Wojtaska, to wbrew odpowiedzi zainteresowanego, nie wnoszą one nic do wartości merytorycznej artykułu, a już z pewnością nie stanowią polemiki z wynikami badań, gdyż wprowadzone zostały do bardzo ogólnikowych i wręcz "hasłowych" zdań. Wprowadzenie, tak dużej liczby cytowań dla jednego autora mogłoby mieć pewne uzasadnienie, gdyby w treści cytującego artykułu dokładnie odnieść się w pojedynczych cytowaniach do treści każdej z prac, i oczywiście gdyby ta duskusja była zgodna z celem artykułu. To jednak w pracach Pana Wojtaska nie ma miejsca.
                Warto podkreślić, iż w wielu szanowanych czasopismach naukowych (oczywiście spoza MDPI), już na poziomie strony czasopisma i charakterystyki "scope" zawarta jest informacja, iż "blocks of references" nie są akceptowane.


                • ~Alex Danziger 03.01.2025 12:47

                  Inkryminowany w ubiegłym roku opublikował jak dotąd jedną, w poprzednim cztery, w jeszcze poprzednim też cztery (na podstawie Scopus). W ciągu ostatnich 10 lat publikuje od 1 do 4 papierów rocznie, z wyjątkiem roku 2019, gdzie rzeczywiście nie opublikował ani jednej (ale za to w 2020 miał trzy). Ile szanowny kolega "Todd" publikuje rocznie prac badawczych zakładając, że nie korzysta ze spółdzielni publikacyjnych? Ja dwie do czterech zależnie od roku i uważam, że w STEM dużo więcej (nie licząc ewentualnych prac przeglądowych) świadczyłoby głównie o popełnianiu naukowych nadużyć, albo w najlepszym wypadku z posługiwania się dużym zespołem badawczym publikującym cyrkulacyjnie. Znam takich badaczy. Czy jestem w błędzie?

    • ~Marian 13.12.2024 11:55

      Recenzent z Politechniki Gdańskiej to jeżeli się nie mylę kolega Wojtaska - to już nie jest konflikt interesów?

      • ~Wojciech 24.12.2024 09:19

        To człowiek z grupy Milewskiego, byłego prorektora ds nauki który znany jest ze wspierania finansowo MDPI. Cała grupa jest najwyżej na poziomie publikowania w MDPI więc pasuje im ktoś kto nic nie robi.

        • ~Alex Danziger 03.01.2025 03:21

          Czyli jednak nie kolega Wojtasika?

    • ~Roman 12.12.2024 14:32

      To znana osoba w Opolu do tego stopnia że jak startował na dziekana to zdobył jedynie 20% głosów, środowisko naukowe wie kto jest kompetentny, od osoby która zajmuje się naukowo historią wiem że ma grubą teczkę w IPN. Ruszenie teczki wiąże się z wysłaniem informacji do pewnej grupy osób. W Opolu był kiedyś naukowiec co badał teczki profesorów z Uniwersytetu Opolskiego, znaleziono go martwego w samochodzie. Ot takie zbiegi zdarzeń.

  • ~radź-sobie-sam 02.12.2024 17:24

    Panie prof. Węgrzynie - jak się pan widzi po kolejnym takim jakże zrandomizowanym "losowaniu" w lusterku rano to jest ok? Nie jest panu wstyd za ten domknięty systemik, za te pożałowania godne świństwa koleżków-dystrybutorów sprawiedliwości majtających sznureczkami pacynkowych recenzent/ek-ów robiących sobie bezkarne łowy na "upatrzonych" - chyba dla poprawy coraz słabszego już krążenia? Może być coraz mniej przyjemnie, z każdym kolejnym dniem...

    • ~Gorg 12.12.2024 14:23

      Profesor Węgrzyn jest szefem Zespłu VI Nauk Ścisłych i Przyrodniczych. Oto przykład ostatnio procedowanej profesury. Recenzenci zostali tak dobrani ze czterech dało pozytywne recenzje nie popierając ich żadnymi argumentami. Tylko jeden okazał się osobą która zrobiła merytoryczną recenzję. Tym recenzentem był prof. dr hab. Adam Huczyński z Zakładu Chemii Medycznej, Wydział Chemii Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pełen szacunek do profesora. Recenzje są ogólnie dostępne.
      Kandydat do profesury dr Hubert Wojtasek, poniżej sformułowania z recenzji:
      „Dorobek publikacyjny Kandydata do tytułu profesora jest nieliczny (to tylko 46 publikacji), a biorąc pod uwagę 34 lata pracy naukowej (licząc od 1989 roku), w tym w ośrodkach zagranicznych, które zapewniały bardzo dobre wsparcie badań, jest on wręcz ubogi. Obecnie z takim dorobkiem publikacyjnym chemicy występują z wnioskiem o habilitację, a nie starają się o profesurę. W trakcie kariery zdarzały się okresy, w których dr hab. H. Wojtasek nie publikował wcale lub tylko pojedyncze publikacje. Skutkiem takiego podejścia do własnych badań i kariery naukowej jest również niska liczba cytowań (940). Cytowania te dotyczą gównie prac powstałych w latach 90-tych ubiegłego wieku (ponad 700 cytowań) i związane są z tematyką badań i warsztatem badawczym ośrodków zagranicznych.”

      „Oznacza to niezbicie, że po powrocie z zagranicznego doktoratu i post-doca, Kandydat nie potrafił prowadzić własnych badań, interesujących dla świata naukowego i osiadł na laurach. Kandydat pracował dobrze tylko pod nadzorem, w ośrodkach zagranicznych”

      „Uważam za cenne i interesujące wyniki badań prowadzonych w latach 90-tych ubiegłego wieku przez Kandydata, tak podczas zatrudnienia w National Institute of Sericultural and Entomological Science w Japonii (grupa dr Waltera S. Leala), jak również podczas realizacji doktoratu w Department of Chemistry and Biochemistry, Department of Cell Biology (University at Stony Brook, USA). Należy jednak podkreślić, że jego praca polegała na realizacji badań prowadzonych od lat w wymienionych ośrodkach, według koncepcji i przy wsparciu przełożonych – naukowców o uznanej renomie.
      W pozostałym dorobku Kandydata nie znalazłem niestety prac, które byłyby przełomowe.”

      „Publikacje te, wbrew opinii Kandydata służą wyjaśnieniu ogólniejszej kwestii pomiarowej, lecz nie wnoszą istotnego wkładu w naukę, nie odkrywają niczego nowego i nie przynoszą przełomu.”

      „Z przykrością muszę stwierdzić, że Kandydat chyba nawet sam nie wierzył w wybitność swoich publikacji, bo uzasadnienie w 2-stronicowym dokumencie”

      „Kandydat w opisie swoich dokonań w Autoreferacie skupia się na poszukiwaniu błędów w metodologii i interpretacji wyników innych naukowców, zamiast być kreatorem nowych kierunków badań.
      W mojej opinii w dorobku Kandydata nie ma prac wybitnych, które byłby realizacją jego pomysłów oraz wnosiłby istotny i cenny wkład do nauki. Potwierdzeniem mojej opinii jest znikoma liczba cytowań dotycząca publikacji z ostatnich dwudziestu lat.”
      To doskonały przykład że za osiągnięcia z doktoratu można otrzymać doktorat, habilitację i teraz profesurę. Co w tym przypadku robi prof. Wegrzyn? Losuje szóstego recenzenta bo jeden się wyłamał i dał negatywa. Niektórzy muszą ciężko pracować na swoje awanse inni widać niekoniecznie. Wystarczy dwie strony opisu o „wybitnym” osiągnieciu z zeszłego wieku.

      • ~Alex Danziger 03.01.2025 03:17

        A dlaczego dwa razy to samo?

  • ~Stanisław Stworzony 27.11.2024 00:09

    A ciekawość — czy Rada DN zorientowałaby się, gdyby tak recenzent podłożył jej recenzje napisaną przez … Chat GTP?

    Myślę, że nie ma na to najmniejszych szans. I to jest problem systemu recenzji naukowych w Polsce.

  • ~Mmmm 26.11.2024 21:18

    Katastrofalniebniski poziomrecensentow, wielkicj)? =profesorow, ktorym poza brakiem wiwdzybi umiejetnosci rowniez brakuje wychowania nawet pofstawowego... Za to buta i brak dzacunku dla doktorsntow ktorzy ich przerastaja tysiackrotnie a do tego musza jeszcze placic za ich durne bez pojecia kompletnie nie znajace tematu recenzje... Przezylam to piekielko na wlasnej skorze. Lacznie z bezpardonowym mobbingiem ze strony promotora.. Ale slyszalam ze to. w polskich srodowiskach akademickich codziennosc.. Taki mamy klimat.



    .

    • ~Alek Rachwald 28.11.2024 20:05

      Problemy doktoranta nie są dobrą wizytówką promotora.

  • ~Marcin Przewloka 26.11.2024 17:55

    Ciekawy jestem, czy do takiej wlasnie oceny pracy naukowej (habilitacje, profesury) moznaby zaczac zapraszac tylko ekspertow z zagranicy, nie z Polski. Ewentualnie 80-90% z zagranicy lub podobnie.

    • ~Profesor PAN 26.11.2024 23:42

      Problem byłby z peer review a to przecież podstawowa zasada nauki. O ile w większości państw europejskich istnieje habilitacja a tenure w USA albo stałą pozycję w UK można uznać za jej odpowiednik, to odpowiednika tytułu profesora nie ma w żadnym znaczącym państwie. Może jest w Rosji ale są powody, by trzymać się od niej z dala, też w nauce. A zasada peer review (czyli ocena przez równych) mówi, że wniosek profesorski może ocenić tylko tytularny profesor.

      • ~A.L. 27.11.2024 22:37

        @ProfesorPAN twierdzenie że zagraniczni profesorowie nie są peers dla polskich profesorów "belwederskiej" jest szukanie dziury w całym. Jako przykład w Niemczech każdy profesor uczelniany jest tytularny z akceptowanym przez wszystkich i wpisywanym w dowód tytułem profesorskim. W procesie ich powoływania biorą udział recenzenci będący nie raz profesorami z zagranicy bądź z innych ośrodków uniwersyteckich w Niemczech zatem ocena ich tez robiona jest przez peers a jakoś nikt nie ma problemu jak recenzent jest spoza Niemiec. Jako jeszcze uzupełnienie dodam że występują też profesorowie młodsi (junior profesor)oraz "privat docent" którzy odpowiadają Polskim doktorom habilitowanym.

        • ~Profesor PAN 28.11.2024 13:46

          Nie do końca, profesorowie w Niemczech dzielą się na W2 i W3 czyli po polsku W2 to byłby profesor uczelniany a taki formalnie (nie oceniamy rangi naukowej tylko formalne szarże) nie jest peerem dla polskiego profesora tytularnego a więc wniosku profesorskiego oceniać by nie mógł. W Anglii naukowcy ze stała pozycją tych szarż mają jeszcze więcej: lecturer, senior lecturer, reader, professor, nie pamiętam czy jest tam associate professor. Gdzie narysować kreskę? Lecturer to niby więcej niż adiukt, bo ma stałą pozycję, ale chyba ciągle mniej niż profesor uczelniany, nie powinien taki mieć prawa recenzji habilitacji. A jeszcze są Włochy, Francja, Hiszpania, USA, Kanada i Australia, że wymienię tylko te znaczniejsze.

          Dlatego podtrzymuję propozycję: zlikwidować tytuł profesora, który jest polską specyfiką a dziś nie ma żadej pozytywnej funkcji a wprowadza zamieszanie.

      • ~Marcin Przewloka 27.11.2024 12:26

        @Profesor PAN

        No tak, niech beda to profesorzy z innych uczelni na calym swiecie. Z dobrym dorobkiem w konkretnej dziedzinie aplikanta. Swietna merytoryczna znajomosc tej dziedziny i niezaleznosc od systemu polskiego sa tutaj kluczowe.

        • ~Profesor PAN 27.11.2024 15:22

          Nie ma tytularnych profesorów na uczelniach poza Polską. Może w Estonii, Słowacji czy innych mocarstwach tej rangi, moja wiedza ogranicza się do państw bardziej znaczących. To jest właśnie problem - będąc naukowymi kloszardami napinamy się na nie wiadomo kogo. Pamiętam jak szydzono z prof. Biniendy, że jest jedynie doktorem, a taki Krzysztof Sibilski to prawdziwy belwederski profesor.

          • ~Alek Rachwald 28.11.2024 19:36

            W UK jest professor regius. Ale to WYŻEJ niż nasz belwederski, bo jest ich znacznie mniej.

            • ~Marcin Przewloka 28.11.2024 23:33

              @Alek Rachwald

              Nie da sie tego anglo-irlandzkiego kuriozum porownac do czegokolwiek, co wystepuje w Polsce.
              Regius Professor to jest naprawde cos specjalnego i specyficznego, bardzo lokalnego. Nie ma odpowiednika w Polsce i byc moze w innych krajach europejskich tez.

              Mozna ten tytul zostawic na boku wszelakich rozwazan, tym bardziej, ze tego typu profesorow jest raptem kilkadziesiat w calym UK (na moim uniwersytecie jest ich dwoch).

              • ~Alek Rachwald 30.11.2024 13:42

                Mój szef w Aberdeen był. Gromowładny...

          • ~Marcin Przewloka 27.11.2024 17:47

            @Profesor PAN

            To brzmi troche "formalnie". Byc moze ten wymog mozna zniesc poprzez zmiane przepisow.
            Nie wiem, jak proste lub trudne to by bylo, ale mogloby znaczaco pomoc w redukcji korupcji i uznaniowosci.

            • ~Profesor PAN 27.11.2024 19:15

              Najprostszą zmianą przepisów jest likwidacja nikomu niepotrzebnego tytułu profesora. Inaczej zaczynamy oceniać tych, którzy mają oceniać, a to jest zawsze niebezpieczne.

  • ~MR FW 26.11.2024 17:32

    Przede wszystkim to wypadałoby odciąć tych doskonałych ekspertów z tzw. rdn od publicznych pieniążków, które pobierają za zabawę losami ludzi i budowanie swoich lokalnych karierek. Szacunku do tego już dawno nie ma, etyki w tym nie ma żadnej o sprawiedliwości "wyroków" nie wspominając. Czy nie mogą tego samego robić dobre uczelnie akademickie ze wsparciem administracji MNiSW?

  • ~habilitant 26.11.2024 16:56

    Jako osoba, która akurat jest w procesie habilitacyjnym, mogę powiedzieć, że te deklaracje o staranności wyboru recenzentów są co najmniej wątpliwe. Na trzy osoby wskazane przez RDN mam jedną, która rzeczywiście ma dorobek w obszarze powiązanym z ocenianym osiągnięciem naukowym. Pozostałe nie tylko nie mają dorobku nawet odlegle związanego z tematyka pracy, co więcej są to osoby po siedemdziesiątce, które istotne w swojej karierze prace pisały 20-30 lat temu. Nie jest zatem tak, jak to ujmuje artykuł, że \"ważnym czynnikiem jest aktywność naukowa potencjalnych kandydatów na recenzentów w ostatnich latach\". Z rozmów ze znajomymi świeżo po habilitacji słyszałem o wyznaczeniu przez RDN jako recenzenta osoby nieżyjącej oraz osoby, która była recenzentem wydawniczym monografii, która jest podstawą ubiegania się o stopień. To już jest po prostu zwykłe niechlujstwo. Można narzekać na to, co z polską nauką zrobili kolejni upolitycznienie ministrowie, ale akurat za sposób działania RDN powinniśmy brać odpowiedzialność jako społeczność naukowa.

  • ~Aga 26.11.2024 16:25

    Informacje o losowaniu recenzentów to jedna wielka bajka. Jakim cudem niektórzy mają po 5 czy 6 recenzji na koncie a inni żadnej. To tak działa rachunek prawdopodobieństwa .....

    • ~StaryZgred2012 03.12.2024 11:19

      Nieważne kto losuje, ważne kto pisze protokół.

  • ~Joanna Gruba 26.11.2024 15:29

    Zapraszam do zapoznania się z Raportem pt. "Losowanie recenzentów od kuchni": https://sciencewatch.pl/index.php/408-losowanie-recenzentow-w-postepowaniach-profesorskich-od-kuchni
    w którym omówione są kulisy wybierania recenzentów.

    • ~Zbig 27.11.2024 10:38

      Bardzo rzetelny artykuł. Włos się na głowie jeży po przeczytaniu.

      • ~Maria 12.12.2024 14:19

        Ta kobieta pisze co jej podstawią, jak się Pan wczyta to w większości te artykuły to historie z mchu i paproci. Sama też w środowisku ma ksywę fryzjerka. Nie ze względu na włosy bynajmniej. Chyba jedyna osoba w Polsce co dwa razy nie zrobiła habilitacji. Wszystko pięknie opisał profesor z pedagogiki na swoim forum.

        • ~J.Jones 13.12.2024 09:46

          Do pseudo "Maria" - zapewne beneficjencie/-tko trącącego dojrzałym Vieux Boulogne układziku z kraju nad Wisłą wspierający/ca szubrawstwa babć i dziadków przysypiających na mityngach rad mądrali wszelakich za pieniądze szarego Józka. "Ta kobieta" Maryjo wykazuje się, w przeciwieństwie do ciebie, wielką odwagą i pracowitością by pokazać całe to szambo, w którym tkwisz i w którym ci cieplutko.

  • ~Paweł 26.11.2024 12:49

    Czy można prosić o podanie podstawy prawnej do takich działań? Nie widzę ich ani w ustawie, ani w aktach wykonawczych, ani w Statucie RDN: "W przypadku wniosków o tytuł profesora, proponowanych jest co najmniej 15 kandydatów, jako że Rada powołuje 5 recenzentów, zatem w ten sposób spełniany jest wymóg trzykrotności liczby kandydatów w stosunku do liczby recenzentów. We wnioskach habilitacyjnych, w których RDN wyznacza 3 recenzentów, należy zaproponować co najmniej 9 kandydatów (jako trzykrotność liczby wyznaczanych recenzentów). W przypadku odwołań od uchwał odmawiających nadania stopnia doktora albo doktora habilitowanego, a także w przypadku spraw o ponowne rozpatrzenie wniosku profesorskiego, powołuje się 2 recenzentów, zatem liczba wskazanych kandydatów wynosi co najmniej 6."

    • ~obserwator bajzlu 26.11.2024 22:32

      Art. 240 Ustawy

  • ~Kragon 26.11.2024 12:45

    to nie prosciej od razu losowac komu dac habilitacje czy tytul? przecie ta loteria to bezsens

  • ~Naukowiec 26.11.2024 11:52

    Czy ktoś może się orientuje, ile trwają formalności od momentu zamknięcia postępowania prof. przez RDN i przekazania do kancelarii prezydenta? Słyszałem różne wersje.

    • ~Sławomir 27.11.2024 01:05

      Około 3 miesięcy.

      • ~Naukowiec 27.11.2024 09:56

        Dziękuję! Słyszałem 3, 4 ale i 8... Więc mam nadzieję, ze jednak 3:)

  • ~Głos w dyskusji 26.11.2024 11:49

    Jakiś czas temu ukazał się bardzo interesujący artykuł (https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/21582440231177974) dotyczący już zamierzchłej Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów, antenata (może nawet nie wprost) obecnej Rady Doskonałości Naukowej. Z artykułu tego (jeżeli dobrze pamiętam/rozumiem) wynikało, że bycie członkiem/członkinią Centralnej Komisji dziwnym trafem bardzo pomagało w byciu również bardzo często wybieranym recenzentem/recenzentką różnych awansów naukowych prowadzonych przez Centralną Komisję (habilitacje i profesury). Pozostaje pytanie otwarte, czy podobnie może być również teraz? Może ktoś powinien takie meta-badania wykonać?

    I jeszcze przekopiowany fragment abstraktu tejże publikacji (trochę daje do myślenia...):

    "As a result, we were able to identify a privileged group of individuals who controlled a substantial majority of academic promotions
    beyond the PhD degree by virtue of being part of the Central Board. We found that this relatively small group of academics
    held dominant control over academic promotions by repeatedly serving on promotion panels. Thus, despite the wellmeaning
    intentions of the reformists who had designed it, the Polish system of academic promotions in the past decade can
    hardly be regarded as based on pure merit."

    • ~Podwórkowy 27.11.2024 17:11

      No to wierchuszka i członkowie śp. CK powinni co najmniej stanąć przed jakąś komisją etyczną, mieć postępowania dyscyplinarne etc. Ale nie staną, bo stanowią trzon "nowej" RDN i już są teraz w pełni moralni. No chyba że ich uczelnie powołają w skład komisji awansowych, no cóż wtedy czynić, trzeba się stawić. Dla dobra polskiej nauki.

  • ~Niekompetencja nagminna 26.11.2024 10:07

    Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce RDN - to recenzentow zazwyczaj nie obchodzi, czemu RDN toleruje nieustawowy podzial na dorobek przed i po doktoracie? Kazda taka recenzja powinna byc zwracana do korekty lub wynagrodzeniem po lapach!!!

    • ~Alek Rachwald 26.11.2024 14:39

      Problemem jest też tolerowanie w recenzjach zarzutów nie mających pokrycia w wymaganiach ustawowych. Stawiane są najczęściej na podstawie wymagań nieaktualnych, co do których recenzent wierzy, że nadal są obowiązujące. Pozwalanie na takie błędy recenzentów np. w recenzjach habilitacyjnych jest w najlepszym razie zdawaniem się na dobrą wolę Rad Naukowych, a nie o to chodzi w recenzowaniu.

      • ~Justyna 27.11.2024 20:35

        Niestety przekonałam się o tym na własnej skórze. Jeden z recenzentów w postępowaniu habilitacyjnym skupił się jedynie na pracach z cyklu i to nawet nie na części merytorycznej - dopatrzył się nieaktualnego nr komisji bioetycznej w artykule i bazując na tym wystawił mi recenzję negatywnq. W swojej recenzji za to nie odniósł się do mojego dorobku, punktacji cyklu czy innych istotnych kwestii. Recenzja objętościowo miała niecałe 2 strony, gdzie połowę stanowiły przepisane informacje na temat mojej osoby. Sprawdzilam inne recenzje tego Pana. Wszystkim kobietom, ktorym recenzowal prace wystawial negatywne recenzje nie analizując dorobku, osiagniec naukowych czy innych istotnych kwestii. Druga recenzentka z kolei postanowiła podważyć wyniki opublikowanych przeze mnie prac wchodzących w skład cyklu jak również podważyć stosowane metody badawcze czy jednostki opisywanych wyników za właściwe uznając jedynie swoje własne. Ponadto zarzuciła mi, że mam kilka artykułów (spoza cyklu) opublikowanych w mdpi. Sprawdziłam dorobek tej Pani. Ponad połowa jej artykułów z ostatnich kilku lat została opublikowana w czasopismach mdpi. Ostatecznie recenzja była pozytywna bo chyba jednak zabrakło jej konkretnych przesłanek aby wystawić negatywna. Po całym postępowaniu habilitacyjnym byłam zniesmaczona i rozżalona. Składając wniosek byłam pewna pozytywnego zakończenia. Nie sądziłam, że po drodze będą takie zawirowania.

      • ~Profesor PAN 27.11.2024 15:35

        RDN powinna takie recenzje zwracać do poprawienia. Tekst "aplikant nie wypromował żadnego doktora" na recenzji wniosku profesorskiego powinien dyskwalifikować recenzenta.

  • ~StaryZgred2012 26.11.2024 09:21

    Nieważne, kto i czym losuje. Ważne, kto tworzy listę do losowania.

    • ~Podwórkowy 26.11.2024 11:17

      W punkt, to jest istota rzeczy. Moim zdaniem jedynym sposobem na zredukowanie kumoterstwa jest stworzenie listy kandydatów na recenzentów z podziałem na subdyscypliny i losowanie z tej listy. Kandydat do awansu wskazuje subdyscyplinę. Przy dzisiejszej specjalizacji badań to konieczność. Ponieważ w naszym systemie recenzentami mogą być tylko dr hab. i prof., rzecz jest do zrobienia. Listy recenzentów mogą opracować komitety naukowe PAN, bo i tak mają dane wyborcze. Wymóg to np. dyplom plus określona liczba publikacji z danej subdyscypliny w określonej liczbie lat. No i jakaś granica wieku, żeby wyeliminować demencję. Trzeba zagwarantować możliwość odwołania się od nieumieszczenia na liście lub niewłaściwego przyporządkowania do subdyscypliny. Choć recenzowanie to obowiązek, można też to zrobić na zasadzie dowolności, tzn. naukowcy sami zgłaszają się na listę danej subdyscypliny itd., potem komitet PAN to weryfikuje. Osobna sprawa to prace interdyscyplinarne, ale i to nie problem, bo de facto ta interdyscyplinarność to zazwyczaj dwie subdyscypliny, choć czasem z różnych nawet nie dyscyplin, ale dziedzin nauki.

      • ~Podwórkowy 26.11.2024 11:34

        No i rygory wykreślenia z listy recenzentów (na określony czas, a w skrajnych przypadkach na stałe) za nieterminowość, nieujawnienie konfliktu interesów, nierzetelność potwierdzoną odrzuceniem recenzji.
        Jeśli tego nie zrobimy, to nie ruszymy z miejsca. Nawet gdyby w RDN zasiadały same anioły moralne, to i tak mają zbyt ograniczoną wiedzę obiektywnymi uwarunkowaniami (zbyt duża liczba naukowców w danych dyscyplinach). To wymaga zmiany ustawy i rozporządzenia, do zrobienia w parę miesięcy.
        Ale czy członkowie RDN, którzy mają dziś tak gigantyczną władzę w tym zakresie, chętnie ją oddadzą? Czy zdemoralizowana kumoterstwem część środowiska chętnie poprze taki projekt? Pytania retoryczne.

  • ~Profesor PAN 26.11.2024 08:38

    Habilitacja w jednej czy drugiej wersji jest znana na całym świecie (choć czasem ma nazwę fonetycznie niepodobną) ale tytuł profesora to polska specyfika. Ciągle pytam po co on i ciągle nie dostaję odpowiedzi.

    • ~Alek Rachwald 26.11.2024 14:45

      Tytuł profesora jest ekwiwalentem wysokiej pensji. Kiedy w większości tzw. demoludów, z krajem wzorcowym na czele, profesorów wysoko premiowano, PRL potraktowała ludowość poważniej i zrównała pensje profesury z zarobkami zdolnego murarza. Ponieważ trzeba było coś zaoferować w zamian, żeby lud naukowy jednak nie przerzucił się na murarstwo, nędzne pensje obudowano niedrogimi z punktu widzenia władz przywilejami. Jednym z nich jest prestiż tytułu nadawanego przez kierownika państwa oraz związane z nim ułatwienia w miejscu pracy.

      • ~Podwórkowy 26.11.2024 20:29

        Profesura nadawana przez prezydenta państwa to nie wymysł PRL, tylko zamordyzmu sanacyjnego II RP. Przedtem profesury były nadawane przez uczelnie akademickie i zatwierdzane przez ministra oświecenia publicznego. Dopiero za sanacji to zmieniono.
        Ciekawe czy profesorowie Stanforda albo Harvardu chcieliby budować swój "prestiż" odbierając nominacje od Bidena lub Trumpa? Albo wyobraźmy sobie Kopernika odbierającego tytuł profesorski z rąk króla... Żenada.

      • ~Profesor PAN 26.11.2024 17:04

        Nie zauważyłem tego prestiżu i ułatwień ale może źle szukałem.

        • ~Alek Rachwald 28.11.2024 19:44

          Może masz odruchowy wstręt do ściskania dłoni polityków, zaś ułatwienia to głównie utrudnienia dla postronnych w kwestii robienia ci koło tzw. pióra. Koło pióra belwederskiego profesora nieco trudniej narobić, niż koło piór innych osób. Skutek pionowej hierarchii.

  • ~Podwórkowy 26.11.2024 00:39

    "Brak danych o subdyscyplinach w bazach" - a czy to nie przypadkiem RDN jest ustawowo zobligowana do gromadzenia danych o kandydatach na recenzentów? Gdzie są te dane? W umysłach członków RDN? To chyba nie wypełnia ustawowego wymogu. Może kiedyś kontrola NIK to "doskonałym" uświadomi.

  • ~Czlonek 25.11.2024 21:59

    Losowanie jest dobrym pomysłem, ale nie powinno być losowania z trzykrotnosci, a z dwukrotnosci - zwłaszcza we wnioskach profesorskich czasem znalezienie trzech eksperow np. od Filipin jest niemozliwe, więc dobiera się jednego od Rosji, jednego od Japonii, jednego od Korei, i akurat oni tylko mogą być wylosowania...

    Osobna sprawa to emeritusy. Niestety, często nie znają języka langłydż, nie mają żadnych publikacji zagranicznych, za to tytuł profesora nadany 20 lat temu...

  • ~re(fleksje) 25.11.2024 19:39

    Może należałoby uświadomić tych wylosowanych recenzentów, żeby nie usiłowali udawać kompetentnych w ocenie dorobku z dziedziny, w której... NIE mają dorobku, a jeśli JUŻ chcą się wypowiadać na temat takiego dorobku, to żeby raczyli choć... PRZECZYTAĆ prace wchodzące w jego skład. Bowiem, tak się składa, że wiem o pewnej komisji habilitacyjnej, która mimo tego, że żaden z jej członków nie miał dorobku z dziedziny Y. (tzw. pozostały dorobek), to orzekła o słabości dorobku z tej dziedziny. CO WIĘCEJ, panowie z tej komisji NIE raczyli nawet podać UZASADNIENIA swojej oceny. Jeden z tzw. superrecenzentów zachował się faktycznie "super": mianowicie, usiłował usprawiedliwić recenzentów, czy też w ogóle członków tej komisji, "odgadując", czym się kierowali. Główny "spiritus movens" całej tej sprawy, tzn. jeden z recenzentów z tej komisji sam przyznał w swojej recenzji, że... nie będzie wchodził w kwestie merytoryczne (sic !), i skupił się jedynie na oświadczeniu habilitanta do jednej z prac z tego pozostałego dorobku, kwestionując wkład habilitanta. Dziwnym trafem pominął INNĄ pracę z tego pozostałego dorobku, w której wkład habilitanta wynosił 40 % (i ta informacja razem z pozostałymi informacjami była DOSTĘPNA dla całej komisji).

  • ~Profesor 25.11.2024 14:38

    Niestety w jednej z dyscyplin nauk rolniczych jest w Polsce mocno ponad 100 profesorów, to jak widzę na RDN postępowania profesorskie prowadzi ciągle tą samą grupa 10-15 osób. Niektórzy recenzenci mają nawet po dwa wnioski profesorskie na miesiąc i nie są wybitnymi specjalistami z obszaru kandydata.

    • ~Alek Rachwald 26.11.2024 14:50

      Nie wiem, jak wygląda obecnie szczegółowa procedura doboru, ale chyba nie było przypadkiem, że kolega, który w postępowaniu habilitacyjnym ośmielił się dość krytycznie zrecenzować publikacje wchodzące w skład zszywki, nigdy już więcej nie recenzował. Trudno się oprzeć wrażeniu, że został namierzony jako przykry typ wkładający kij w szprychy. To było kilka lat temu, może system obecny jest odporniejszy na ręczne sterowanie.

    • ~Potwierdzam 26.11.2024 10:18

      To prawda. Śledzę sytuację od lat.

      Z kolei niektórych profesorów i doktorów habilitowanych z dobrym dorobkiem maszyna losująca najwyraźniej unika przy losowaniu do postępowań profesorskich i habilitacyjnych.

  • ~ZF 25.11.2024 13:00

    Przecież wszyscy wiedzą, że nie ma żadnego losowania. Członkowie zespołu sami wybierają, najczęściej swoich znajomych. Dlatego niektóre nazwiska się ciągle powtarzają.

  • ~Alek Rachwald 25.11.2024 12:53

    Dziękuję za objaśnienie. Jedno pytanie: w tekście nie zostało wspomniane, że (lub czy) możliwe jest powoływanie recenzentów zagranicznych, zaś przytaczane przykłady i liczby wskazują, że mowa cały czas raczej o środowisku krajowym. Tymczasem przy niektórych stosunkowo wąskich specjalizacjach znalezienie kandydatów na recenzentów w wymaganej liczbie, którzy spełnialiby niezbędne warunki, a jednocześnie znali się na tematyce badawczej habilitanta (a tym bardziej profesoranta), jest niemożliwe. Zwłaszcza wymóg braku wspólnych publikacji przy wąskiej specjalności tnie możliwych kandydatów jak kombajn zboże. Dla zaspokojenia ciekawości przerzuciłem w pamięci listę osób, która miałaby zastosowanie w moim przypadku i na cały kraj znalazłem jednego kandydata spełniającego warunki zarówno formalne, jak i warunek merytoryczności. Ewentualni inni będą albo orientować się bardzo powierzchownie, albo wcale. Czy w podobnej sytuacji RDN rozważa zatrudnienie recenzentów z zagranicy?
    PS Ukłony dla Alma Mater Gedanensis :-)

    • ~ZF 25.11.2024 13:54

      Jest możliwe teoretycznie, ale bardzo rzadko praktykowane. Co tam merytoryka, ważne, żeby swoi dostali.