Aktualności
Sprawy nauki
15 Lutego
Opublikowano: 2024-02-15

Dariusz Wieczorek: Dla plagiatorów nie ma miejsca w nauce

Minister nauki, przewodnicząca Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich, dyrektor Narodowego Centrum Nauki i prezes Polskiej Akademii Nauk wzięli udział w debacie podsumowującej akcję „Nauka do naprawy”.

Wspólna akcja PAN i „Forum Akademickiego” rozpoczęła się 15 grudnia. Przez miesiąc jej trwania otrzymaliśmy w sumie 739 propozycji zmian w systemie nauki i szkolnictwa wyższego. Pomysły dotyczyły finansowania nauki, ewaluacji, szkolnictwa wyższego, modelu kariery naukowej, kształcenia doktorantów, etyki i dobrych praktyk oraz administracji. O części z nich dyskutowaliśmy podczas czwartkowej debaty. Nasze zaproszenie do udziału w niej przyjęli: minister nauki Dariusz Wieczorek, przewodnicząca Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich prof. Bogumiła Kaniewska, dyrektor Narodowego Centrum Nauki prof. Krzysztof Jóźwiak i prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Marek Konarzewski.

Ponieważ w przeważającej części ankiet zgłoszonych na akcję jako kluczowy pojawił się postulat radykalnego wzrostu finansowania nauki, naszych gości zapytaliśmy na początek, na co – ich zdaniem – powinny zostać przeznaczone te środki w pierwszej kolejności.

Kwestia wdrażania badań w przemyśle musi być jednym z priorytetów. Z powodu braku pieniędzy nie przekuwamy naukowych pomysłów w praktykę. Ważną kwestią jest też poprawa infrastruktury. Ale to, na jaki cel wydamy te pieniądze, w dużej mierze zależy od samego środowiska i to ono wskaże priorytety – przyznał minister.

Przewodnicząca KRUP zwróciła uwagę, że to nie nauka, ale zarządzanie nią wymaga naprawy. Jej zdaniem, najważniejszą kwestią jest w tej chwili powstrzymanie pauperyzacji środowiska akademickiego.

Potrzebujemy dopływu młodych ludzi do nauki, a ci muszą mieć zapewnione warunki do rozwoju. Poprawienie sytuacji naukowców jest podstawowym zadaniem, kiedy będziemy dzielić pieniądze.

Z kolei dyrektor NCN zauważył, że należy pomyśleć o bardziej odważnym niż do tej pory korzystaniu z możliwości konkurencyjnego przyznawania środków. W tym kontekście wymienił m.in. subwencje.

Uczelnie przedstawiałyby swoje plany, które zostałyby ocenione, a następnie weryfikowane w zakresie realizacji założonych celów. Byłoby to korzystne dla podniesienia poziomu nauki w naszym kraju – przyznał.

Poprawa finansowania doktorantów – ten problem za najważniejszy uznał z kolei prezes PAN. Dodał, że nie miałby sumienia w dzisiejszych okolicznościach prosić doktoranta, by ten zajął się tylko pracą naukową. Kwestia sytuacji doktorantów rozpoczęła także właściwą rundę pytań. Minister Dariusz Wieczorek odpowiadał m.in. na postulaty tej grupy, w tym uregulowanie statusu prawnego.

Będziemy chcieli to zrobić przy okazji najbliższej nowelizacji ustawy PSWN. Ta dyskusja już się rozpoczęła. Niewątpliwie to problem, który blokuje rozwój polskiej nauki, bo jeśli nie mamy dobrego systemu kształcenia doktorantów, za kilka lat nie będzie komu robić nauki.

Inną często podnoszoną w ankietach kwestią była ewaluacja. Szef resortu stwierdził, że należy znaleźć rozwiązania, które zostaną zaakceptowane przez większość środowiska, po to, by podział środków wynikający z oceny jakości działalności naukowej był sprawiedliwy. Ostatnia ewaluacja w jego opinii nie odzwierciedla faktycznie tego poziomu. Konkretne propozycje mają się pojawić najpóźniej do końca tego roku. Minister mówił też o konieczności zmian w systemie dyscyplinarnym nauczycieli akademickich.

Uczciwość jest potrzebna szczególnie w nauce, gdzie pracują ludzie, którzy powinni świecić przykładem. Jeśli ktoś jest plagiatorem, to nie powinien mieć możliwości rozwijania dalszej kariery naukowej. Musimy zadbać nie tylko o jakość kadry, ale i jakość nauki. Mam wrażenie, że niektóre uczelnie, zwłaszcza prywatne, niespecjalnie się tym przejmują. Będziemy to egzekwować – zapowiedział.

Odniósł się także do finansowania międzynarodowych baz danych. Docelowo chciałby powrotu do sytuacji sprzed dekady, gdy dostęp do nich był najszerszy. Podsunął do zastanowienia pomysł, czy zamiast być na łasce i niełasce zachodnich wydawców, nie stworzyć takiej bazy w Polsce. Zasygnalizował również zmiany w prawie zamówień publicznych – ma ono być mniej restrykcyjne dla naukowców. Jego zdaniem, rozwój badań potrzebuje szybkości i elastyczności.

Prof. Bogumiła Kaniewska, rektorka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, została zapytana o możliwość powrotu do decentralizacji władzy w uczelniach. Jej zdaniem, im większa uczelnia, tym ważniejsze to, żeby zarządzanie nią było zdecentralizowane. Ale, dodała, trzeba też zauważyć, że wzmocnienie władzy rektora pomogło w takich sytuacjach kryzysowych, jak choćby pandemia. Tym niemniej opowiedziała się za podmiotowością wydziałów, za tym, żeby społeczność akademicka ponosiła odpowiedzialność za swoją uczelnię. Skomentowała także zgłoszony postulat obowiązkowej mobilności.

Mobilność jako taka jest wartością niezwykle pożądaną, ale najpierw trzeba stworzyć dla niej warunki. Wprowadzenie mobilności jako obowiązku, ale bez odpowiedniego zaplecza logistycznego, finansowego dla jej realizacji, spowoduje dalszy odpływ młodych ludzi z nauki, a bez post-doków, doktorantów nie będziemy się rozwijali.

Pytana była także o etaty dydaktyczne. Ich wprowadzenie miało na celu docenienie dydaktyki i stworzenie jasnej ścieżki awansu dla pracowników dydaktycznych.

To rozwiązanie jest słuszne, ale zadziałało w niekoniecznie dobry sposób. Różnice pomiędzy grupami pracowników nie powinny bowiem służyć do przesuwania ludźmi, jak pionkami, byle tylko wynik ewaluacyjny był korzystniejszy. To nie powinno mieć miejsca. Zatem sama idea tak, ale warto się zastanowić sposobem jej wdrożenia na uczelniach.

Sporo propozycji zmian w naszej akcji dotyczyło systemu oceny wniosków grantowych. Przewijał się m.in. wątek braku zaufania do modelu recenzji anonimowych. Prof. Krzysztof Jóźwiak odparł, że anonimowość recenzji jest standardem we wszystkich najważniejszych agencjach grantowych na świecie. Inny z często pojawiających się zarzutów dotyczył lakonicznych recenzji. Dyrektor przyznał, że w NCN trwają prace nad udoskonaleniem procesu oceny wniosków.

Analizujemy nowe procedury, które pozwoliłyby nam lepiej zaadresować odpowiedzi i feedback ze strony panelu do wnioskodawców. Nasza dotacja podmiotowa jest jednak niewystarczająca do tego, by zwiększyć zasoby kadrowe do obsługi procesu oceny. Zapewniam jednak, że jest to zagadnienie, które z naszej strony dostrzegamy i chcemy, by uzasadnienia decyzji były bardziej wnikliwe.

Wiele osób zgłaszało potrzebę zwiększenia wynagrodzeń w grantach, podobnie jak to ma miejsce w uczelniach. Czy ostatnie dosypanie środków do budżetu NCN pozwoli zrealizować ten postulat?

Już od pewnego czasu mamy przekonanie, że wynagrodzenia w grantach są za niskie. W tym roku jeszcze nie wzrosną, do tego potrzeba dalszego znaczącego zwiększenia budżetu NCN. Dzięki dodatkowym 200 mln zł uruchomimy natomiast listy rezerwowe, które przygotowywaliśmy z nadzieją na większą dotację.

Prof. Marek Konarzewski odnosił się do kwestii reformy PAN. Przyznał, że w projekcie złożonym do MNiSW zawarto rozwiązania, które zmuszą dyrektorów instytutów do poddania się wewnętrznej ewaluacji. Z kolei pomysł międzynarodowego komitetu doradczego, który oceniałby działalność instytutów PAN skwitował przykładem placówek, np. IMol, które już teraz mają zagranicznych naukowców w radach naukowych. Dodał jednak, że internacjonalizacja Akademii będzie dalej postępować. Pytany był również o pomysł włączenia PAN w dydaktykę na II stopniu, a więc forsowaną od lat koncepcję „uniwersytetu PAN”.

Nie widzę realnego scenariusza dla tej propozycji. Wystarczająco zantagonizowała ona w pewnym momencie Polską Akademię Nauk i uniwersytety i wolałbym o niej już zapomnieć. Natomiast bardzo mocno popieram bliską współpracę personalną uczelni i instytutów PAN. Uważam, że to wciąż niewykorzystany do końca potencjał. Bardzo bym chciał, żeby przy okazji nowelizacji Ustawy 2.0 stworzono system, który zacieśni te naukowe więzi.

Pełny zapis debaty, którą prowadzili prof. Dariusz Jemielniak i red. Piotr Kieraciński, dostępny jest na kanale YouTube PAN. Podczas spotkania minister Dariusz Wieczorek zadeklarował chęć zapoznania się z raportem z akcji „Nauka do naprawy”, który przygotowują właśnie nasi eksperci.

MK

Dyskusja (24 komentarzy)
  • ~Magdalena 16.02.2024 23:38

    Pracuję na uczelni od ponad 20 lat. I to, czego można być pewnym, to to, że za chwilę znowu zmienią się reguły gry: oceniania, awansu i nie wiadomo czego jeszcze. Już nie mam siły starać się za tym gonić. Widzę siebie jak takiego charta na torze wyścigowym, tylko przynęta zawsze metr przed nosem... Chciałam pracować na uczelni, rozwiązywać problemy. Ale rzeczywistość dobija - wynagrodzenie takie jak mojego magistranta przed obroną. W tej chwili niewielevwyższe niż płaca minimalna. Brak kadry, więc przeciążenie dydaktyką, i to od lat - ale nadgodziny płacone raz do roku (a przecież rachunki trzeba popłacić co miesiąc, więc gdzieś coś trzeba łapać by dorobić i nie brać kredytu przy jakichś niespodziewanych wydatkach). Myślałam, że będę realizować projekty, pisać - ale rzeczywistość na to nie pozwala, najzwyczajniej w świecie nie stać mnie by zawołać hydraulika, czy zatrudnić kogoś do sprzątania w domu, ostatecznie sama muszę sobie dać z tym radę. I zamiast pisać projekt lub publikację, siedzieć w bibliotece czy na konferencji-albo pracować nad wdrożeniem - spędzam czas wymienuając uszczelkę w syfonie albo sprzątam. Bo nie zarabiam na tyle, żeby bez problemy zapłacić (przykładowemu) hydraulikowi 300 zł za dojazd i wymianę uszczelki. Kończąc studia mojecwyobrażenie o pracy na uczelni było inne- że mam czas głowić się nad czymś, opracowywać rozwiązania i że będę zarabiać tyle, że codzienność typu remonty, porządki będę zlecać. Że jak będzie trzeba, będę siedzieć nad czymś i kilka dni z rzędu nad projektem, na uczelni. Niestety nie da się. Oprócz problemów finansowych, opieka nad rodzicem, brak wizyt na czas na NFZ, szukanie terminów - w polskich warunkach NIE DA się efektywnie, kreatywnie naukowo pracować, bo jest się stale bardzo zaangażowanym w codzienne, życiowe sprawy które zaprzątają głowę. I finansowanie badań, projektów, publikacji to jedno, płaca to drugie a reszta rzeczy w których funkcjonujemy na co dzień w Pl -:to trzecie

  • ~wieczny adiunkt 16.02.2024 22:16

    Etaty dydaktyczne to marnowanie pieniedzy. Nie mozna byc dobrym dydaktykiem nie robiąc badań i doświadczeń. Dwa. Awans naukowy habilitacja po spełnieniu z góry określonych warunków. Inaczej zawsze będzie królował feudalizm. Baza danych wspólna dla wszystkich czasopism naukowych ale z założeniem że przez nią idą rejestracje i recenzje tekstów. Kto się nie dostosuje traci punkty i pieniądze. Konstytucja wolnej.nauki... paradygmaty i dominujący dyskurs niszczy nie tylko polską ale i europejską naukę. Pisanie rzeczy, które nie sa z nimi zgodne nie może być podstawą oceny.

    • ~Matuzalem 17.02.2024 11:50

      Pełna zgoda! Etaty dydaktyczne to pułapka! Podział na dydaktyków i "wybitnych naukowców" bywa uznaniowy i staje się nierzadko w decyzjach przełożonych trampoliną w karierze dla swoich i sposobem na wycinanie niewygodnych konkurentów .
      Ustalmy, uczelnia to nie szkółka!
      Dobrym dydaktykiem podziwianym przez studentów może być tylko ktoś, kto sam ma własne osiągnięcia naukowe , a nie tylko omawia na zajęciach podręczniki akademickie. Te można sobie samemu poczytać. Studenci, ci najlepsi, chcą mieć dostęp do ciekawych badań, które są udziałem nauczyciela akademickiego. Dlaczego ich tej możliwości mamy urzędowo pozbawiać! W Japonii najwięcej zajęć ze studentami mają często profesorowie. Z dorobkiem naukowym. U nas miganie się od dydaktyki, to sprytny wybieg i wygoda. Pozwala skupić się na pracy naukowej, jest sposobem na szybkie awanse i wiązane z nimi przywileje ale - też przyznajmy- metodą na ukrycie braku talentu do przekazywania wiedzy! Dla takich "naukowców jest PAN , a nie uczelnia wyższa! Wszyscy nauczyciele akademiccy muszą mieć równe prawa i obowiązki! W Polsce - jak zaznaczyłem- przypięcie łatki" dobrego dydaktyka" oznacza "zaoranie na śmierć" przez zazdrosnych przełożonych oraz uniemożliwienie im dalszych badań i pozbawienie szans na karierę naukową.

      • ~Marcin Przewloka 17.02.2024 13:53

        @Matuzalem
        To nie jest prawda.
        Dobry dydaktyk niekoniecznie musi byc dobym naukowcem, i odwrotnie. Na tym polega sztuka, zeby wyluskac te talenty i umiejtnosci, ktore najlepiej pasuja do danej osoby, i zagospodarowac z korzyscia dla tej osoby, studentow i wspolpracownikow.
        Sa rozne modele prowadzenia szkoly wyzszej; niektore z nich zakladaja istnienie pozycji dydaktycznych, a niektore nie. Ja na przyklad ciesze sie, ze w miejscu, w ktorym pracuje, sa czysto dydaktyczne etaty. To bardzo pomaga, rowniez studentom. Sciezka edukacyjna nie jest gorsza od sciezki badawczej. Podobnie, jak nie jest gorsza od sciezki wdrozeniowej. To sa wszystko inne sciezki, ktore sa rownie wazne.
        Prosze zauwazyc, ze jednymi z najlepszych szkol wyzszych w Stanach sa tzw. Liberal Arts Colleges. W wielu z tych miejsc research jest bardzo ograniczony, poniewaz cala kadra skupia sie przede wszystkim na dydaktyce. To sa absolutnie fantastyczne miejsca dla studentow.
        I jeszcze jedno: nie ma czegos takiego, jak "w Japonii". Podobnie, jak nie ma jednego modelu nauczania w USA, czy w Wielkiej Brytanii. Sa rozne modele i umiejetnie wprowadzone w zycie dzialaja dobrze.

  • ~Aformer 16.02.2024 16:52

    Szczerze to trochę to wszystko mnie bawi :) mam wrażenie że naukowcom obecna sytuacja pasuje i żadne z zapowiadanych zmian nie zostaną nigdy wdrożone, a tym bardziej zaakceptowane przez środowisko naukowe. W normalnym świecie ludzie rzucają pracę, która im nie pasuje, a nie siedzą i tylko narzekają na obecną sytuację.


    Ponadto:
    Wdrożenia badań nigdy w tym kraju nie nastaną, ponieważ z perspektywy uczelni jest to po prostu "nieopłacalne", gdyż współpraca z przemysłem jest postrzegana jako fanaberia, z której nie ma "punktów za publikacje".

    Młodych ludzi też się nie przyciągnie, gdyż na ten moment kasjer w supermarkecie zarabia niewiele mniej niż adiunkt, a co dopiero mówić o bieda-stypendiach doktoranckich. Wiele razy widziałem frustrację doktorantów, którzy się spotykają ze swoimi kolegami z przemysłu/biznesu i słyszą jakie kariery zawodowe ich koledzy rozwijają.

    Póki nie pozbędziemy się miernot z uczelni (a na oko jest ich 50-60%) tym bardziej będzie sje nakrecsc spirala bylejakości.

    Dodam jeszcze od siebie, że bardzo demotywujące jest również to, iż mierny profesor jakiejś egzotycznej dziedziny zarabia dokładnie tyle samo co światowej klasy fizyk o ponadprzeciętnych osiągnięciach.

    • ~Jan 16.02.2024 22:37

      No chłopie. A czy ktoś się zgłasza na stanowiska. Konkursy na zatrudnienie kończą się fiaskiem z powodu braku chętnych.
      No i adiunktom 55 plus lub 60 plus dokąd iść. Tylko na stypendium ZUS, tym bardziej, że nie ma równego wieku i 60 lat to dla 50 procent kadry wiek emerytalny.

  • ~Zbig 16.02.2024 13:53

    Jakie kompetencje ma p. Wieczorek, że chce reformować naukę? Ile ma publikacji, jakie stopnie i tytuły? Jest takim wzorem uczciwości? Pracował chociaż dzień na uczelni? Mam wrażenie, że od kiedy został z partyjnego nadania ministrem dziedziny, o jakiej nie ma pojęcia głownie się lansuje. Codziennie widzę go w TV jak wypowiada się na każdy możliwy temat. Specjalista od wszystkiego. Ględzi o dialogu, rozmowie, ale żadnych konkretów. A podpisał chociaż rozporządzanie o podwyżce, o której tyle mówi?

  • ~Kżysz 16.02.2024 12:40

    Feminatywy są ohydne dla jenzyka. Podobnie jak blendy - to nie wyraz postempu.

  • ~Łukasz 16.02.2024 10:27

    Od kiedy pracuję na uczelni, ciągle trwają reformy. Wszystkie mają wspólny mianownik: otóż był tam zawsze kij i była marchewka. Kij wymuszał zwiększenie jakości pracy. Wymuszał tak bardzo, że w tej chwili mój zakres obowiązków wygląda tak, jakby dotyczył trzech różnych osób, zatrudnionych na stanowiskach: badawczym, dydaktycznym oraz administracyjnym, a wszystko to za mniej niż średnia krajowa. Takiego nonsensu nie ma chyba w żadnej innej branży. Marchewką były obietnice znaczącego zwiększenia finansowania. Problem polega na tym, że kij zawsze szedł w ruch, ale marchewka nigdy nie dotarła na uczelnie. Jakość wzrosła (przynajmniej w niektórych dyscyplinach), realne płace spadły.

    Pora zrozumieć, że nauka w Polsce nie wymaga w tej chwili reformy, bo po 20 latach ciągłego reformowania nie ma to już żadnego sensu. Nauka w Polsce potrzebuje trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy oraz pieniędzy. Pora zrozumieć, że nigdzie na świecie nauki na wysokim poziomie nie uprawiają ludzie, którym płaci się jak sprzątaczkom i kasjerom. Następny reformator, który powie mi, że trzeba jeszcze zrobić tylko to i to, żeby zwiększyć jakość, a za pięć lat będę zarabiał lepiej, usłyszy gromkie "idź stąd", ale wyrażone w znacznie mniej elegancki sposób. Pomijam już smutny fakt, że wszystkie osoby decyzyjne, które piastują i zasiadają, i ciągle chcą reformować, zazwyczaj ostatni kontakt z pracą naukową to miały gdzieś w okolicach habilitacji, czyli w czasach, których już nikt nie pamięta.

    • ~Top 16.02.2024 13:27

      Nie zgadzam się z tym, że polska nauka potrzebuje pieniędzy. Obecnie 80% osób pracujących w nauce to miernota, która będzie potrafiła wszystko "przeżreć" nie dając żadnych efektów. Zwykle reprezentanci tej miernoty rządzą uczelniami. Dodatkowe środki przekażą nie tym co coś zrobią a swoim miernym wyborcom. Wystarczy podać przykład uczelni badawczych. Dodatkowe środki w myśl idei miały być przeznaczane na ściąganie b. dobrych naukowców i organizowania im warsztatów badawczych lub ewentualnie wzmacniania potencjału silnych naukowców już pracujących w jednostkach. Na co zostały "rozwalone", na podwyższenie poborów, lub ekstra dodatki za publikacje w MDPI. Miernota rządzi na uczelniach, a miernota nie będzie potrafiła naprawić tego co sama psuje. Dobrzy i uznani naukowcy z pomysłami nie angażują się w rządzenie bo im szkoda czasu, wolą poświęcić się nauce.
      Już dawno ktoś to sugerował. Należałoby wszystkich zwolnić i zacząć zatrudnianie od początku. Zbudować system od zera. Tak jak zrobiono to na Politechnice w Lozannie. Nie należy tworzyć nowego Uniwersytetu ale na pozie istniejącego stworzyć coś nowego. Zatrudnić dobrego rektora, dać mu narzędzia i powołać Radę Kuratorów, która będzie kontrolowała jego decyzje, ale Radę Kuratorów z prawdziwego zdarzenia a nie te pseudo rady, które są obecnie na uczelniach i składają się z przypadkowych kolesi ówczesnych rektorów gdy były powoływane.

      • ~KOwal 17.02.2024 16:21

        MDPI nie kończy się na kilku czasopismach publikujących dużo i niekoniecznie dobrze. A i one są lepsze to niż niektóre polskie czasopisma, np. zeszyty naukowe pewnej politechniki ze Śląska (100p w 2023, teoretycznie 70p od 2024, ale nie wiadomo kiedy w tym czasopiśmie skończy się rok 2023), w których w praktycznie każdym wydaniu (a wydań ponad 20 w 2023, a może ich jeszcze przybędzie) jest kilka "publikacji" redaktora naczelnego, w których czasem więcej miejsca zajmuje bibliografia z autocytowaniami tegoż redaktora naczelnego, niż jest tekstu teoretycznie "merytorycznego".

      • ~KOwal 17.02.2024 16:12

        Genialny pomysł. Zwolnić i zatrudniać. Już widzę te tłumy utytułowanych i ustopniowanych inżynierów stojące w kolejce po 5k brutto/mc. Pewne pojęcie o tych "tłumach" daje średnia wieku kadry np. na wydziałach związanych z informatyką, na których profesor tytularny zarabia mniej niż junior deweloper w tracie studiów inżynierskich.

      • ~Marcin Przewloka 17.02.2024 14:17

        @Top
        Nauka polska jak najbardziej potrzebuje pieniedzy, jednak powinny byc one dorzucone na bardzo krotko przed rzetelna ewaluacja osrodkow naukowych i naukowcow. Poniewaz poza pewnym niskim poziomem finansowania across the board, wszystkich jednostek dydaktycznych i naukowych, pieniadze powinny isc za dobra nauka, a nie znajomymi z kolka wzajemnej adoracji.
        To nie jest latwe do wykonania, ale to jest konieczne, zeby w koncu cos sie zmienio i zaczelo dzialac na dobre. Problem jest taki, ze obecne ministerstwo, podobnie, jak wszystkie poprzednie, nie ma pojecia jak to zrobic. Miedzy innymi dlatego, ze niestety, ale porzadnie przeprowadzona ewaluacja moglaby mocno wplynac na znaczaca czesc dobrze zasiedzialej profesury. Jak wiec to pogodzic w tymi "konsultacjami ze srodowiskiem naukowym"?

        Prawdziwia, rzetelna poprawa poziomu nauki w kraju wielkosci Polski, to jest sprawa pokolenia. Trzeba by miec dlugofalowy, ponadpartyjny plan, i czekac przynajmniej 10-15 lat, a jaki polityk na to pojdzie?

      • ~Ela 16.02.2024 16:56

        Etaty na uczelniach dostają swoi, rodzinka, zazwyczaj mierna, no ale im się należy, dla młodych, ambitnych doktorów nie ma miejsca, uczelnia pozbywa się ich (UAM), tak to wygląda, albo leśne dziadki, którym nic się nie chce, albo rodzinka. To już nie jest nauka, to rodzinne interesy.

        • ~Iza 16.02.2024 23:59

          Ja UAM kończyłam 20 lat temu i dokładnie to wyglądało wtedy tak jak Pani pisze. Miejsca na doktoraty czekały na dzieci profesorów. Nawet najlepsi na roku nie mieli szans podczas rozmów kwalifikacyjnych. Zrobiłam doktorat w Niemczech na bardzo dobrej uczelni. Wróciłam do Polski, ale do innego miasta akademickiego. Okazało się , że tutaj na uczelni pracują całe rodziny, krewni i znajomi królika. Czy tak jest w całej Polsce?

          • ~Matuzalem 17.02.2024 11:16

            Na UWr na wielu wydziałach jest podobnie!

          • ~Matuzalem 17.02.2024 10:47

            Na UWr tak samo!

    • ~Maciek 16.02.2024 11:32

      Pełna zgoda. Na przestrzeni 34 lat demokracji parlamentarnej w Polsce non stop reformowano szkolnictwo wyższe i naukę, ale zarazem cyklicznie, co dekadę systematycznie obniżano finansowanie. Dopiero po akcesji PL do UE pewnym finansowym kołem ratunkowym rokrocznie rzucanym polskiej nauce stały się fundusze strukturalne UE, bez nich sektor wiedzy w Polsce już dawno przeszedłby do historii. Ma pan rację twierdząc, że nigdzie na świecie nauki na wysokim poziomie nie uprawiają ludzie, którym płaci się jak sprzątaczkom i kasjerom. Dobrym przykładem jest środowisko badaczek i badaczy z PAN-u liczące 4,4 tys. osób, gdzie w ub. 2023 r. 40% tej kadry otrzymywało pensje poniżej płacy minimalnej. Tak wygląda finansowanie nauki we współczesnej Polsce, która ponoć chce rywalizować z najlepszymi np. Republiką Federalną Niemiec. Niestety ciągle poruszamy się w gęstej mgle narodowych fantazji i urojeń.

      • ~Jan 16.02.2024 22:41

        A czy tak można płacić mniej niż minimalna. Normalnie inspekcja pracy mi by mandacik plus i tak trzeba zapłacić. Jaki pracodawcą może tak legalnie robić? I wciąż jest tam szefem.

        • ~Maciek 17.02.2024 11:23

          W ostatecznym rozrachunku pracodawcą i szefem jest tutaj polskie państwo, które nie uwzględnia wzrostu cen mediów, inflacji i kosztów realizacji samych badań z roku na rok coraz droższych. Tym samym budżet placówek badawczych/instytutów naukowych PAN-u nie jest z gumy.

  • ~akademik 16.02.2024 08:57

    Słowa , słowa ,słowa a kiedy rozwiązania , akceptowane przez środowisko a nie przez polityków ?

  • ~Maciek 16.02.2024 02:18

    Zgadzam się z wypowiedzią pana prof. Marka Konarzewskiego, która dotyczy forsowanej w swoim czasie koncepcji utworzenia uniwersytetu badawczego PAN-u. Pamiętam poruszenie i panikę rektorów publicznych uczelni wyższych, którzy szybko zrozumieli, że potencjalny uniwersytet badawczy PAN-u byłby już na starcie rzeczywistym liderem badań naukowych podstawowych, i to nie tylko wśród krajowych uczelni badawczych z konkursu IDUB. Wyselekcjonowane kadry badawcze i dorobek naukowy centrum badawczego PAN-u, to siła Akademii. Choć należy pamiętać, że np. Chińska Akademia Nauk powołała uniwersytet badawczy, który dziś znajduje się w ścisłej czołówce najlepszych uczelni badawczych świata. Oczywiście Chiny to I liga naukowa globu, a o czym świadczą m. in. chińskie nakłady na naukę 551 mld USD. Jak to ma się do polskich 8 czy 9 mld USD przeznaczanych na szkolnictwo wyższe, naukę i rozwój rocznie? Państwo a państwo czyni jednak wielką różnice.

  • ~Jan 15.02.2024 22:48

    O! To bardzo dobre pomysły.
    Jak każdy wcześniej. Także Ustawę 2.0 pisali naukowcy.
    Jeszcze ze dwie reformy i emerytura.

    • ~Bożena 17.02.2024 07:35

      A kto jest zainteresowany komercjalizacja wyników badań, przez wiele lat nie zauważyłam tego. Cudze chwalicie swego nie znacie