Aktualności
Sprawy nauki
01 Września
Źródło: MNiSW
Opublikowano: 2025-09-01

Wiceminister Maria Mrówczyńska: Naukowcy nie powinni się czuć petentami

Odpowiednio zaprojektowany system ewaluacji może skutecznie wspierać rozwój innowacyjności. Uwzględnienie w kryteriach oceny takich elementów, jak patenty czy wzory użytkowe, motywuje naukowców nie tylko do publikowania artykułów, ale też zabezpieczania i ochrony swoich pomysłów z myślą o ich potencjalnym wykorzystaniu – mówi w wywiadzie dla FA prof. Maria Mrówczyńska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Do jakiego modelu systemu innowacji dążymy w Polsce? Jakie przeszkody utrudniają dziś najbardziej współpracę nauki z biznesem? Czy uczelnie są gotowe na stymulowanie naukowców w tym zakresie? Dlaczego w kontekście komercjalizacji tak mało mówi się o naukach społecznych? Czemu służą zaproponowane niedawno zmiany w kryterium II ewaluacji? Między innymi o tym z wiceminister nauki prof. Marią Mrówczyńską rozmawia Mariusz Karwowski.

„W Polsce borykamy się ze słabo rozwiniętym rynkiem innowacji rozumianym jako przestrzeń, w której odbywa się wymiana pomysłów i technologii, a także ich wdrażanie i komercjalizacja. Rządzący wydają się dostrzegać ten problem, ale jego rozwiązania szukają głównie poprzez wsłuchanie się w głosy przedsiębiorców (w tym założycieli spin-offów), zapominając, że uczestnikami rynku innowacji są też jednostki naukowe i podatnicy” – napisali niedawno w FA dr hab. Adam Kubas i dr hab. Jacek Gregorowicz, dyrektor i wicedyrektor Instytutu Chemii Fizycznej PAN. Czy zgadza się pani z tym zarzutem kierowanym pod adresem MNiSW?

Bardzo cenię obu panów dyrektorów – ich dokonania, szczególnie w zakresie pozyskiwania międzynarodowych grantów, a co za tym idzie rozwijania infrastruktury badawczej instytutu, są imponujące i zasługują na najwyższe uznanie. Rozumiem też, że ich uwagi wynikają z troski o kondycję całego systemu innowacji w Polsce. Nie podzielam jednak przedstawionej przez nich oceny. Na poziomie ministerialnym  dokładamy wszelkich starań, aby patrzeć na innowacje kompleksowo, wsłuchując się w głosy wszystkich stron tego procesu – zarówno przedsiębiorców, jak i środowiska naukowego oraz społeczeństwa. Przykładem może być powołany w kwietniu Zespół ds. wzmocnienia transferu wyników badań naukowych, który skupia przede wszystkim badaczy, ale również przedstawicieli spin-offów, start-upów, które okazały się strzałem w dziesiątkę i rozwijają się we właściwym kierunku. Ich perspektywa jest o tyle cenna, że potrafią wskazać słabości systemu, których może nie dostrzegamy albo nie chcemy dostrzec.

Chcę podkreślić, że w ministerstwie prowadzimy dyskusję o innowacjach i transferze wiedzy z udziałem wszystkich uczestników systemu szkolnictwa wyższego. Bez głosu naukowców, którzy z sukcesem przeszli ścieżkę od badań do własnych firm, te rozmowy byłyby czysto teoretyczne. Zależy nam na tym, żeby przedsiębiorcy mogli rozwijać swój potencjał innowacyjny, ale wiemy, że nie jest to możliwe bez współpracy z polskimi naukowcami. Dlatego zarzut o jednostronnym spojrzeniu wydaje mi się chybiony. Uczelnie i instytuty naukowe są pełnoprawnymi beneficjentami systemu innowacji, nie powinny występować tylko w roli wykonawców zleconych badań. Naszym celem jest wzmacnianie ich roli w całym procesie: od pomysłu, przez badania, aż po wdrożenie.

No właśnie, teraz naukowcy czują się bardziej petentami niż partnerami dla biznesu.

Nie powinni się tak czuć. W moim przekonaniu naukowcy już dziś są równorzędnymi partnerami. Prowadzą badania na bardzo wysokim poziomie i posiadają kompetencje, które są nie do przecenienia. Nauka i biznes to równoległe światy – wzajemnie się potrzebują i wspierają. Naukowcy mają też szczególną pozycję, ponieważ jako środowisko mają zapewnione finansowanie budżetowe, co daje niezależność. Nie zmienia to jednak faktu, że gdy słyszą, iż badania należy podporządkować perspektywie rynkowej, budzi się w nich opór, bo to podważa samą istotę nauki i rolę naukowca.

Oczywiście, można dyskutować o wysokości tego finansowania, jednak faktem jest, że – jako cały sektor – jesteśmy niezależni od przemysłu i już choćby dlatego naukowcy nie powinni się czuć petentami, ale partnerami, z którymi biznes chce i powinien współpracować. Tej współpracy potrzebujemy, aby zwiększyć innowacyjność badań i nakierować je na potrzeby rynku. Myślę, że ewaluacja uwzględniająca nie tylko bezpośrednie efekty finansowe, lecz także jakość i trwałość współpracy z otoczeniem społeczno-gospodarczym, powinna poprawić to wzajemne postrzeganie.

Podsumowując, nauka i biznes to dwa równorzędne światy, które rozwinęły się organicznie zgodnie z pierwotnymi założeniami – naukowcy rozwijają wiedzę naukową, biznes wypracowuje rozwiązania, które kupi rynek. Teraz potrzebujemy, aby nauka i biznes miały więcej punktów styku.

Do jakiego modelu systemu innowacji dążymy w Polsce? Czy podoba się pani holenderski przykład przywołany w artykule dyrektorów Instytutu Chemii Fizycznej PAN?

Zdecydowanie powinniśmy korzystać z dobrych praktyk, nie tylko holenderskich, ale również innych krajów, w tym np. Stanów Zjednoczonych. Ważne jest, aby te modele dostosowywać do naszych możliwości. Przykład holenderski jest dość bliski temu, co robimy w naszym kraju. Mam tu na myśli przede wszystkim model oparty na uczelnianych hubach, które łączą badania naukowe, nowoczesną infrastrukturę, obecność brokerów innowacji, ale jednocześnie dają przestrzeń do tego, aby inkubować swoje rozwiązania.

Nasz system jest zbliżony, choć może nie funkcjonuje jeszcze w sposób, który pozwalałby tym innowacjom rozwinąć się w jednym tempie. Mamy przecież pracowników naukowych z wysokimi umiejętnościami, mamy świetną infrastrukturę badawczą – pamiętajmy, że rozdysponowaliśmy w ostatnim roku 1,6 mld zł na zwiększenie tego potencjału w instytutach – mamy także centra transferu, które łączą naukowców ze światem biznesu, i mamy wreszcie akademickie inkubatory przedsiębiorczości, które dają możliwość inkubacji rozwiązań wypracowywanych na uczelniach. Nie zapominajmy, że na uczelniach zakładane są też spółki celowe, kolejny element systemu. Zatem cały ten aparat istnieje, tylko potrzebujemy spójnych rozwiązań, aby to, co powstaje na uczelni, w odpowiedni sposób zostało wytransferowane dalej, także w formie np. start-upów.

Odnoszę wrażenie, że duża część naukowców nie kwapi się jednak do transferowania swoich badań poza akademię. Czy nieprzesadnie duże nakłady na komercjalizację nie są tego przyczyną?

Trzeba zacząć od tego, że finansowanie nauki w Polsce wciąż pozostaje na niewystarczającym poziomie. W tej chwili, uwzględniając wydatki sektora prywatnego, przeznaczamy około 1,56% PKB na badania i rozwój. Gdybyśmy doszli do poziomu średniej unijnej, czyli 2,2% PKB, byłaby to dla nas naprawdę komfortowa sytuacja. Pozwoliłoby to nie tylko ustabilizować system, ale też zwiększyć środki przeznaczane na rozwój badań stosowanych czy właśnie na komercjalizację wyników badań. Bo trzeba to powiedzieć wprost – w dużej mierze wszystko sprowadza się do posiadanych zasobów finansowych.

Stoję na stanowisku, że każdy z nas powinien być adekwatnie wynagradzany za swoją pracę. Oczekiwanie, że naukowcy mają współpracować z przemysłem wyłącznie z poczucia misji, jest nieuzasadnione. Za przekazywanie swojego know-how, swoich umiejętności na rzecz rozwoju danego sektora gospodarki, powinni być odpowiednio wynagradzani.

Jakie przeszkody utrudniają dziś najbardziej współpracę nauki z biznesem?

Po obu stronach – zarówno nauki, jak i biznesu – wciąż są pewne bariery, które utrudniają skuteczną współpracę i które musimy stopniowo przezwyciężać. Z jednej strony instytucje szkolnictwa wyższego prowadzą badania uzupełniające luki w wiedzy, ale nie zawsze odpowiadają na aktualne zapotrzebowanie rynku. Ponadto transfer wiedzy tak na dobrą sprawę to stosunkowo nowy obszar w naszym systemie – wciąż się go uczymy. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, które ma wspierać transfer wiedzy z nauki do przemysłu, istnieje dopiero od dwóch dekad. Wzmocnieniu tego procesu służy m.in. program Science 4 Business – to nowa odsłona Inkubatora Innowacyjności. W ciągu najbliższych lat przeznaczymy na ten cel blisko 300 mln zł i to powinno dać pewne przyspieszenie centrom transferu technologii, aby mogły działać bardziej jakościowo.

Ale bariery istnieją i po stronie biznesu. Nie każdy przedsiębiorca widzi potrzebę wprowadzana innowacji, nie zawsze rozumie, że innowacje są mu potrzebne. Oczywiście, jest grupa takich, którzy idą w tym kierunku, ale są również firmy działające na rynkach regionalnych, które wprost mówią, że żadna innowacja nie jest im potrzebna, nie sięgają po nowe technologie, aby dalej się rozwijać. Ta bariera mentalna też wymaga pracy i zmiany podejścia. Myślę, że kluczową rolę mogą tu odegrać projekty realizowane wspólnie z biznesem, a więc ukierunkowane na jego potrzeby. Naukowiec może w ten sposób transferować technologię, ale też wyniki badań, za pomocą których da się rozwiązać problemy firmy, a ta z kolei czerpie z wiedzy zweryfikowanej naukowo. Właśnie takie projekty pozwalają przełamywać bariery.

Czy mówiąc o barierach po stronie naukowców, ma pani na myśli również jakość tworzonych przez nich innowacji? Czy jest ona na wystarczającym dla przemysłu poziomie?

Myślę, że jeżeli tworzenie innowacji i rozwój wiedzy w danym zakresie jest wynikiem potrzeb przedsiębiorcy, to rezultat na pewno jest na wysokim poziomie. Niemniej, jest też wiele rozwiązań, które powstały z samej potrzeby prowadzenia badań przez naukowców i których wyniki nie zaowocowały wdrożeniem. Badań, które nie są ukierunkowane na potrzeby rynku, jest bardzo dużo. Oczywiście, badania naukowe mogą być prowadzone w różny sposób, ale to, co jest realizowane wspólnie z przedsiębiorstwami, ma na pewno wysoki potencjał innowacyjności.

Czy barierą w kontaktach z naukowcami może być także uczelniana biurokracja?

To jest przeszkoda bardzo często wskazywana przez przedsiębiorców. Sądzę, że szybko się z nią nie uporamy, bo wydatkowanie środków publicznych wymaga jednak pewnych ram prawnych. Pamiętajmy też, że biurokracja, choć może w mniejszym stopniu, istnieje również po drugiej stronie – nie każdy dyrektor firmy czy prezes spółki jest gotowy „od ręki” podjąć decyzję o rozpoczęciu współpracy i wejściu w jakiś projekt. To też jest obwarowane regulaminami, przepisami, które spowalniają tempo wspólnych prac. Tym niemniej, część projektów deregulacyjnych w szkolnictwie wyższym idzie w stronę ograniczenia biurokracji.

Ilekroć mówimy o komercjalizacji wyników badań, to najczęściej myślimy o twardych wynalazkach. Dlaczego tak mało mówi się w tym kontekście o naukach społecznych?

Nowatorskie rozwiązania odnoszą się nie tylko do produktów, istnieją też innowacje procesowe. Trudno o jednoznaczną diagnozę wspomnianego przez pana problemu. Rzeczywiście wynalazki kojarzą się bardziej z naukami technicznymi. Być może humaniści nie dostrzegają takich możliwości, a być może i same uczelnie nastawiają się bardziej na komercjalizację technicznych rozwiązań. Jest to na pewno przestrzeń do zagospodarowania i jeden z celów projektowanej przez nas ewaluacji. Ona wskaże dobrą ścieżkę naukowcom, którzy zajmują się naukami społecznymi, do komercjalizacji w tym obszarze. Innowacje leżą w zakresie ich możliwości, oni też mogą wdrażać swoje pomysły do firm. Zresztą, mamy przykłady naukowców, którzy świetnie działają właśnie w zakresie innowacji miękkich, wprowadzając je do firm, poprawiając funkcjonowanie przedsiębiorstw czy też wzajemne relacje interpersonalne. Doradzają również organizacjom i ich liderom w procesie wprowadzania innowacji i adaptacji do zmieniającego się świata.

Według szacunków Porozumienia Spółek Celowych, przywołanych niedawno przez jego przewodniczącego Jakuba Jasiczaka, jedynie 5% wyników badań w Polsce ma potencjał rynkowy, a tylko 1% naukowców rozmawia ze spółkami celowymi o urynkowieniu swoich wyników poprzez założenie spółek spin-off. Dlaczego środowisko akademickie tak niechętnie podchodzi do tego tematu?

W mojej ocenie główną przyczyną tak niewielkiego zaangażowania środowiska akademickiego w komercjalizację wyników badań są obecne kryteria ewaluacji, które nie wspierają rozwoju własnych pomysłów ani ich wdrażania. Premiowane są patenty same w sobie, bez zastanawiania się, co dalej się z nimi dzieje: czy zostały wdrożone, czy sprzedano licencje, czy była komercjalizacja pośrednia, czy bezpośrednia. Te aspekty w ogóle nie są brane pod uwagę przy ocenie jakości działalności naukowej.

Dodatkowo, trzeba rozróżnić dwa rodzaje aktywności, naukowcy bardzo mocno współpracują z przedsiębiorstwami w zakresie wykonania prac badawczo-rozwojowych, ale to nie jest komercjalizacja rozumiana jako wdrażanie własnych rozwiązań na rynek. Dlatego zgadzam się z postulatem ministerialnego zespołu doradczego, żeby wyodrębnić dwie ścieżki rozliczania efektów prowadzenia badań naukowych. Czym innym są przecież prace B+R prowadzone z wykorzystaniem uczelnianej aparatury, a czym innym założenie spółki, udzielenie licencji lub sprzedaż praw własności intelektualnej wypracowanych na uczelni.

Czy uczelnie są gotowe na stymulowanie naukowców w kierunku komercjalizacji?

Na forum naszego zespołu wybrzmiewa mocno kwestia własności intelektualnej, którą wypracowuje się na uczelniach i jest ona mieniem w ujęciu ustawy o finansach publicznych. W związku z tym osoby decyzyjne na uczelniach mają obawy o to, w jaki sposób taką własność wycenić i jak dokonać jej komercjalizacji, żeby nie być narażonym na zarzut złamania dyscypliny finansów publicznych. Zaczęliśmy prace nad tym, w jaki sposób ułatwić działania związane z wyceną, a przede wszystkim z zabezpieczeniem interesów osób, które kierują jednostkami, żeby nie bały się podejmować takich decyzji. Uważam, że powodem, dla którego nie wszystkie rozwiązania są dziś skomercjalizowane, jest właśnie sposób wyceny i sprzedaży na rynku.

Mówimy o zachętach, tymczasem waga kryterium II ewaluacji ma być zmniejszona o połowę, do 5%.

Ta kwestia jest jeszcze dyskutowana, żadne ostateczne decyzje nie zapadły. Na razie rozmawiamy o zarysach pewnej koncepcji. Na pewno istotne jest, żeby wagi poszczególnych kryteriów utrzymywać na realnym poziomie, tak żeby mógł działać cały system. Faktycznie, zmniejszenie wagi kryterium II z 10% do 5% zmniejszy wpływ na ocenę ewaluacji danej dyscypliny, patrząc z perspektywy tego, jak komercjalizować i co powinni komercjalizować naukowcy. Będę zabiegać, by do zmniejszenia udziału tego kryterium w końcowej ocenie nie doszło.

Czy z kolei zmniejszenie wartości jednego punktu w ewaluacji z 10 tys. zł do 2-2,5 tys. zł za dochody z komercjalizacji nie jest wylewaniem dziecka z kąpielą?

Rzeczywiście, to jest spory skok, cztero-, a nawet pięciokrotnie obniżylibyśmy ten poziom. Uważam jednak, że to ruch w dobrą stronę, ale z zastrzeżeniem, że rozdzielone zostaną efekty finansowe prac B+R od efektów finansowych komercjalizacji. Wtedy nadamy większą rangę środkom pozyskiwanym z komercjalizacji. Dziś uczelnie dużo więcej mają efektów finansowych dzięki projektom B+R. Oczywiście, ktoś może się oburzyć, że chodzi tylko o pieniądze, a najistotniejsza jest w końcu ocena jakości działalności naukowej, ale jeżeli prowadzimy ewaluację w sposób ilościowy, to jakieś elementy mierzalne musimy przyjąć za punkt odniesienia.

Jaki zamysł stoi za zwiększeniem punktów za patenty zagraniczne w stosunku do krajowych?

Jak już wspomniałam, ewaluacja w obecnym modelu premiuje samo uzyskanie patentu, a to nie ma większego sensu. Naukowcy dostosowali się i patent stał się dla nich jednym z punków do zdobycia, po jego uzyskaniu nie podejmuje się działań w kierunku komercjalizacji. Dlatego proponujemy, żeby patenty, które są wdrażane, otrzymały więcej punktów niż „półkowniki”. I druga kwestia: dlaczego stawiamy na zgłoszenia międzynarodowe? Większość patentów jest zgłaszana w kraju, co dla przedsiębiorców, którzy mają ambicje międzynarodowe, jest niewystarczające. To ważne, żeby dostęp do tych rozwiązań miały również firmy chcące rozwijać się poza granicami i nie musiały w razie zainteresowania danym pomysłem tracić czasu na jego patentowanie, a jednocześnie miały możliwość współuczestniczenia w decyzji o ochronie w konkretnych krajach. Takie podejście odzwierciedlone jest już w programach, które są ogłaszane przez NCBR. Przykładowo, przy zatwierdzaniu nowego programu AGROSTRATEG, bardzo duży nacisk został położony na to, aby chronić własność intelektualną także za granicą.

Rekomendacje, które kilka tygodni temu przedstawił zespół doradczy, to dobry kierunek, ale one same nie wystarczą, bo potrzebny jest jeszcze pakiet na rzecz stymulowania podaży z nauki do społeczeństwa i gospodarki – to znów Jakub Jasiczak we wpisie na LinkedIn. 

Rozumiem, że chodzi tu o osobną ścieżkę finansowania dla projektów z potencjałem komercjalizacyjnym. Dostrzegamy ten problem zgłaszany od lat: brakuje przestrzeni do tego, aby przeprowadzić badania stosowane. Tak, żeby naukowiec mógł sprawdzić swój wynalazek w warunkach laboratoryjnych, ale zbliżonych do rzeczywistych, i w ten sposób przeskalowane rozwiązanie mógł później sprzedać przedsiębiorcy. Zależy nam, by badania stosowane były odpowiednio wyeksponowane. Odbyło się już kilka spotkań w tej sprawie z udziałem kierownictwa ministerstwa oraz Narodowego Centrum Nauki, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, Sieci Badawczej Łukasiewicz, Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, a także Ministerstwa Finansów. Zespół doradczy odgrywa w tych rozmowach istotną rolę. Barierą, jak można się domyślić, są cały czas kwestie finansowe. W tym kontekście chciałabym zaznaczyć, że zespół pracuje równolegle nad rekomendacjami w wielu obszarach, a głos Porozumienia Spółek Celowych jest w nich reprezentowany.

Sektor akademicki dysponuje ogromnym potencjałem związanym z komercjalizacją. W ubiegłym roku w zestawieniu Europejskiego Urzędu Patentowego w pierwszej dziesiątce polskich wnioskodawców znalazło się aż siedem uczelni. Na krajowym podwórku uczelnie też dominują, jeśli chodzi o patenty na wynalazki. Szkoda byłoby to zmarnować.

To pokazuje, że odpowiednio zaprojektowany system ewaluacji może skutecznie wspierać rozwój innowacyjności. Uwzględnienie w kryteriach oceny takich elementów, jak patenty czy wzory użytkowe, motywuje naukowców nie tylko do publikowania artykułów, ale też zabezpieczania i ochrony swoich pomysłów z myślą o ich potencjalnym wykorzystaniu. Każda uczelnia ma albo zatrudnionego rzecznika patentowego albo korzysta z usług takiego rzecznika, ma centrum transferu technologii. Nawet jeśli pracownicy naukowi nie potrafią sami przejść przez całą ścieżkę patentowania, to dostają pomoc ze strony administracji uczelni.

W najbliższym czasie zespół doradczy ma się zająć działalnością kadr odpowiedzialnych za transfer technologii. Na jakich aspektach skupią się prace w tym zakresie?

Zależy nam na tym, aby podnieść kompetencje, wzmocnić kadry, które zajmują się transferem, tak aby brokerzy innowacji byli odpowiednio przygotowani do rozmów zarówno z naukowcami, jak i z przedsiębiorcami. Dlatego też w ramach Science 4 Business będziemy bezpośrednio zbierać zapotrzebowanie na tematy szkoleń. Zespół stanowi odpowiednią przestrzeń do dyskusji na temat rzeczywistych potrzeb centrów transferu technologii oraz oczekiwań wobec ministerstwa. Od kilku miesięcy członkowie tego gremium bardzo intensywnie pracują nad rekomendacjami w wielu obszarach, w tym przedsiębiorczością akademicką, finansowaniem nauki w kierunku wdrożeń czy celami dla uczelni w zakresie transferu technologii. Chcemy wspólnie wypracować rozwiązania, które pozwolą lepiej wspierać proces komercjalizacji i sprawić by był on bardziej efektywny.

Rozmawiał Mariusz Karwowski

Dyskusja (20 komentarzy)
  • ~Hubert Wojtasek 17.09.2025 10:16

    No to może jeszcze jeden, bardzo świeży przykład polskiego "wynalazcy".
    https://www.pubpeer.com/search?q=authors%3A%22Tomasz+Sliwinski%22
    Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś zebrał na PubPeer negatywne komentarze do 14 publikacji w ciągu 2 dni.

  • ~maciej 04.09.2025 15:04

    Niech mnie ktoś oświeci. Co jest naukowego we wzorze użytkowym?

    • ~Grześ 09.09.2025 11:41

      Proszę opracować jakiś wzór użytkowy to nikt nie będzie musiał pana oświecać.

      • ~maciej 09.09.2025 15:39

        Odpowiedź słaba, jak propozycja uznawania wzorów użytkowych za dorobek naukowy.

        Ile punktów przyznamy za coś takiego:

        https://ewyszukiwarka.pue.uprp.gov.pl/search/pwp-details/W.104027

        • ~Grześ 11.09.2025 10:05

          Słaby to jest pana przykład. Ten wzór który pan przytoczył nie został zgłoszony przez jednostkę naukową, więc nikt nie dostanie za niego punktów. Wzory użytkowe, podobnie jak publikacje, są różne pod względem potrzebnej do ich opracowania wiedzy. Proszę wybrać ze swojej dziedziny naukowej jakieś zaawansowane i unikalne urządzenie techniczne (może coś na miarę modnego ostatnio komputera kwantowego), a następnie je opracować i stworzyć dla jego ochrony wzór użytkowy. Proszę również przyjąć do wiadomości że badania stosowane, których efektem są konkretne rozwiązania techniczne (wzory użytkowe, patenty), to też badania naukowe i jak najbardziej powinny być uwzględniane w dorobku naukowym.

  • ~Hubert Wojtasek 03.09.2025 21:08

    „W Polsce borykamy się ze słabo rozwiniętym rynkiem innowacji rozumianym jako przestrzeń, w której odbywa się wymiana pomysłów i technologii, a także ich wdrażanie i komercjalizacja."
    No nie. To proszę sobie poczytać ostatni artykuł Leonida Schneidera.
    https://forbetterscience.com/2025/09/02/stebbing-and-the-necromaniac-sisters/
    Potrafimy komercjalizować nawet osiągnięcia zagraniczne. Niedługo wielowiekowe powiedzenie Memento mori pozostanie już tylko smutnym wspomnieniem z przeszłości. No, może na początek tylko nad Tamizą i nad Wisłą i tylko dla tych, których będzie stać. 🤑

  • ~PŻ 03.09.2025 11:50

    W ostatnich latach świat nauki, a zwłaszcza zarządzające nauką, zaczynając od najniższych szczebelków, to znaczy od dziekanów, przez prorektorów, rektorów, dyrektorów placówek naukowych aż po władze ministerialne domagają się od podwładnych komercjalizacji. Komercjalizacja nie jest zadaniem pracownika badawczo – dydaktycznego, ponieważ wykracza poza jego ustawowe obowiązki. Wyobraźmy takiego pracownika badawczo dydaktycznego, który, według ustawy, ma 2/3 czasu pracy poświęcić na kształcenie. Na badania pozostaje mu 1/3 czasu, lub 2,66 h przy 8 godzinnym dniu roboczym. W tym czasie musi on wykonać badania oraz opracować artykuły, bo musi wyrobić sloty. A gdzie ma czas na komercjalizację? Przecież żeby coś skomercjalizować, należy zrobić rozeznanie, której firmie potrzebny jego knkw-how. A to wymaga sporo czasu. Należy nawiązać z firmą kontakt i przekonać kierownictwo o korzyści, wynikającej z komercjalizacji. Następnie autor know-how musi spędzać w tej firmie sporo czasu podczas wdrażania i uruchomienia. I to wszystko za tą samą pensję. Oznacza to, że musi przy tym coś ucierpieć, dydaktyka lub nauka, a raczej i jedno i drugie. Nałożenie na pracowników badawczo – dydaktycznych uczelni pozaustawowego obowiązku komercjalizacji jest absurdem.
    Komercjalizacją powinny zajmować się instytuty branżowe. Nie mają, przecież, obowiązku dydaktyki. Na badania poświęcają cały czas pracy, to znaczy trzykrotnie większy, niż na uczelniach, a slotów mają obecnie tyle samo.

    • ~maciej 04.09.2025 17:22

      " W tym czasie musi on wykonać badania oraz opracować artykuły, bo musi wyrobić sloty."

      Tak. Do tego jeszcze powinien czytać najnowsze publikacje naukowe oraz oczywiście je recenzować.

  • ~Janusz 01.09.2025 23:48

    Ta Pani udaje że będzie dbała o patenty i innowacje oraz komercjalizacja to może by tak odniosła się do Pat.218339 pt. System kryptograficzny z kluczem jednorazowym, nagroda Polski Produkt Przyszlosci, komercjalizacje przez Uniwersytet Zielonogórski I PNT UZ Śp. Z O O oraz jak to JM Rektor UZ przywlaszczyl Sobie wynagrodzenie należne twórcy Pat.218339 A Pani prof. UZ Maria Mrowczynska dziś podsekretarz Stanu w Ministerstwie jako Prorektor UZ pomagała Sektorów i w przywlaszczeniu wynagrodzenia należnego twórcy czyli mi ... A dziś udaje że nie wie jakie są problemy a ja zamiast korzystać z należnego mi wynagrodzenia 2,5mln złotych muszę radzić się i płacić wpisy stosunków oraz opłacać prawników bo złodziejami nasienie poobsadzalo się na stołkach i ma wpływ na sędziów i prokuratorów... wstyd po prostu oszuści i kłamcy oraz złodzieje udający dbałość o twórców i innowacje ... A za to że z komercjalizacji Pat.218339 którego jestem jedynym twórcą UZ i PNT UZ Śp. Z O.o. uzyskali korzyści nie mniej niż 2,5mln płn JM Rektor UZ mnie zwolnił i zakazał dalszych komercjalizacji a ja została bezpodstawnie zgłoszony jako do prokuratury że przywlaszczylem Sobie Patent, którego jestem jedynym twórcą poprzez jego komercjalizacja za które UZ i PNT UZ Śp. Z O.o skasował pieniądze.... tak wygląda komercjalizacja i innowacyjność według norm Pani Prof Marii Mrowczynskej i JM Rektora UZ czyli macierzystej uczelni Pani Podsekretarz Stanu M.M.

    • ~nauka to my co rządzimy i was ... 02.09.2025 11:00

      Taki mamy klimat, jak to mówili, by nam się żyło lepiej, a wam gorzej. No to mamy demokrację i naukę walczącą i komunę całą gębą "komu na, komu nie, nam wszystko" Tak się robi i wyzyskuje tych co coś jeszcze potrafią zrobić, w zamian są zwalniani, straszeni, jak widać i słychać.

  • ~adiunkt 01.09.2025 21:56

    Jedyny sensowny komentarz: rząd do dymisji, w tym Pani wiceministra Mrówczyńska, której efektów pracy nie ma żadnych!
    Wypowiedzi Pani Mrówczyńskiej to jest "piana słowna", podobna to tego co pisze SI (np. ChatGPT). Mało konkretów, dużo jakiejś "urzędniczej mowy trawy".
    Bardzo bym się ucieszył (i chyba nie tylko ja), gdyby Pani Mrówczyńska podzieliła los ministra Wieczorka, wiceministra Gduli, dyrektora Ruchniewicza, czyli dymisja!

    • ~dr-On 02.09.2025 17:43

      No, niestety, ale właśnie mam wrażenie, że kolejni ministrowie i wiceministrowie sprawiają wrażenie, jakby byli chyba wręcz szkoleni do tego, żeby tworzyć pewien rodzaj "radosnej twórczości", czyli powiedzieć wiele, żeby nie powiedzieć dużo lub wręcz nie powiedzieć nic.

  • ~obserwator 01.09.2025 21:17

    Patrząc na fotografię to raczej ""wiceministra"".

  • ~Ig 01.09.2025 20:13

    Pani ministra żyje w swoim świecie, którego nie znam zacytuję "W mojej ocenie główną przyczyną tak niewielkiego zaangażowania środowiska akademickiego w komercjalizację wyników badań są obecne kryteria ewaluacji, które nie wspierają rozwoju własnych pomysłów ani ich wdrażania."
    Zwykli pracownicy nie interesują się ewalucją. To zabawa dla zarządzających.
    Żeby komercjalizowac trzeba mieć gdzie, trzeba mieć wsparcie, a przede wszystkim powinny iść za tym pieniądze, na kolejne badania i oczywiście na życie. Ciągle nie ma rynku na komercjalizacje.


    • ~fgeg 01.09.2025 21:55

      Sto procent racji. Raz ze kryteria ewaluacji nie przekladaja sie na pracownicze - zgodnie z wizja ministerstwa, wiec dlaczego taka aktywnosc komercjalizacyjna ma byc dodatkowo doceniana przez pracodawce?

      Plus powodzenia w znalezieniu kompetentnych ludzi za te pieniadze.

  • ~Ada 01.09.2025 13:15

    Za najniższą krajową czują się jak wpychani w OnlyFans. Szkoda, że asystent dorabiający na sex kamerkach może dostać dyscyplinarkę jeśli go studenci przyłapią.

  • ~Marcin Przewloka 01.09.2025 09:53

    Wkleje tutaj krotki tekst, ktorym skomentowalem ten sam temat na LinkedIn:

    "Czasami mam wrazenie, ze dyskusje na temat poprawy sytuacji nauki polskiej kraza wobec tematow zastepczych, nie dotykajac sedna sprawy.

    Prosze Panstwa, mowienie transferze z nauki o przemyslu, albo o "translational research", sugeruje - i slusznie! - ze sprawa polega na transferze odkryc i nowych obserwacji z domeny czysto-naukowej do przemyslu, czyli o komercjalizacji odkryc naukowych. Zanim wiec ustalimy jak dokladnie ten "transfer" ma zachodzic, przede wszystkim nalezy zadbac o to, abysmy mieli co do tego przemyslu transferowac. W pierwszej kolejnosci nalezy wiec zadbac o to, aby stworzyc srodowisko dogodne to dokonywania waznych odkryc naukowych. Z tej masy odkryc i obserwacji naukowych bedziemy dalej w stanie wybrac te, ktore nadaja sie do komercjalizacji.

    Jest powod, dla ktorego polskie uczelnie na swiatowych listach rankingowych zajmuja miejsca od kilkaset-ktoregos w dol. Ogolnie rzecz biorac wynika to z faktu, ze na polskich uczenich odkrywa sie bardzo malo ciekawych, waznych dla nauki rzeczy (stad niewiele wysoko-cytowanych publikacji, itd). Badania podstawowe kuleja. Brakuje przelomowych odkryc. O ta domene sfery naukowej w Polsce nalezy zadbac najpierw i przede wszystkim."

    • ~dr-On 02.09.2025 20:56

      Cyt."Czasami mam wrazenie, ze dyskusje na temat poprawy sytuacji nauki polskiej kraza wobec tematow zastepczych, nie dotykajac sedna sprawy."

      ZGADZA SIĘ. Tak właśnie jest. Bowiem SEDNO sprawy jest dość bolesne, i dla amatorów uprawiania nauki poprzez pisaninę-o-siamtym-i-owamtym, lepiej tego nie tykać. No to nie tykamy, podobnie jak nie tykamy bolącego zęba, bowiem jak zaczniemy leczenie kanałowe, to będzie mocno boleć - nawet znieczulenie trochę boli. Sęk w tym, że bolący ząb, to taka "bomba zegarowa", która SAMA sobie tyka. Tak naprawdę, to ta "bomba zegarowa" o właściwej nazwie "MEGA-problem w polskiej nauce i szkolnictwie wyższym", JUŻ wybuchła, ale starają się nie dostrzegać PRZYCZYN tego wybuchu uśmiechnięci panowie i panie rektorzy, ani też rozmaici samozadowoleni prof. dr hab., czy dr hab., wygłaszający wykłady inauguracyjne na kolejnych inauguracjach roku akademickiego. Wszystko jest w porządku, naturalnie, taki prof. dr hab., czy dr hab., któremu kiedyś ścieżkę kariery odpowiednio ustawiono, nie zechce dostrzec problemu, na zasadzie "syty głodnego nie zrozumie".

    • ~kk 01.09.2025 12:07

      Wprowadza Pan w błąd . Patrz:

      https://zwrot.cz/2022/08/jak-fizyke-to-tylko-w-warszawie-uniwersytet-warszawski-znalazl-sie-w-pierwszej-setce-najlepszych-uczelni-swiata-w-kategorii-fizyka/

      • ~Marcin Przewloka 01.09.2025 15:46

        @kk

        Nie sadze, zebym wprowadzal w blad.

        W rankingu szanghajskim najlepsza polska uczelnia ma miejsce 401-500.
        https://www.shanghairanking.com/rankings/arwu/2025

        W rankingu The Times Higher Education najlepsza polska uczelnia jest na miejscu 501-600.
        https://www.timeshighereducation.com/world-university-rankings/latest/world-ranking

        W rankingu QS najlepsza polska uczelnia jest na miejscu 271, co moim zdaniem jest sporym sukcesem.
        https://www.topuniversities.com/world-university-rankings?countries=pl