Aktualności
Życie akademickie
30 Kwietnia
Opublikowano: 2024-04-30

Umiędzynarodowienie – jak i po co?

Jak zachęcić do studiowania i prowadzenia badań w Polsce najlepszych badaczy, skoro konkurują o nich najsilniejsze uczelnie świata? Czy warto współpracować z autorytarnymi mocarstwami, nawet jeśli są one znaczącymi graczami w sferze nauki, albo z rozwijającymi się krajami Globalnego Południa, z których studenci masowo przyjeżdżają do Polski?

W Polsce mamy obecnie ponad 8% studentów z zagranicy, a także blisko 3% nauczycieli akademickich spoza Polski, prowadzących w naszym kraju dydaktykę i badania. Te wskaźniki świadczą o znaczącym wzroście umiędzynarodowienia polskiej nauki i szkolnictwa wyższego i sytuują nas grosso modo w średniej UE.

Internacjonalizacja nie jest i nie powinna być „świętym Graalem”, celem do którego dążymy dla niego samego. Dążymy do umiędzynarodowienia nauki i szkolnictwa wyższego przede wszystkim dlatego, że – zgodnie z zasadami ekonomii politycznej Adama Smitha i Davida Ricardo – współpraca w tych obszarach podnosi jakość badań i kształcenia, zarówno w skali krajowej, jak i międzynarodowej. Rozwiązanie fundamentalnych problemów – działania na rzecz szybkiego opracowania skutecznej szczepionki przeciwko COVID-19 były tego najlepszym przykładem – wymaga współpracy międzynarodowej. Internacjonalizacja służy też innym celom: wspiera innowacje i rozwój, pozwala przyciągnąć zagranicznych studentów, pozytywnie wpływa na wzrost gospodarczy i budowanie relacji biznesowych, służy promocji Polski i umocnieniu jej pozycji międzynarodowej dzięki dyplomacji naukowej.

Zatem umiędzynarodowienie polskiej nauki i szkolnictwa wyższego to nie tylko kwestia statystyk, ma ono również głębsze znaczenie dla rozwoju kraju. Poprzez otwarcie na współpracę międzynarodową Polska staje się częścią globalnej społeczności akademickiej, co umożliwia wymianę wiedzy, doświadczeń i najlepszych praktyk z innymi krajami. Taka wymiana międzykulturowa i naukowa nie tylko wspiera rozwój jednostek, ale także buduje mosty między narodami, promując zrozumienie i tolerancję. Pozwala również na budowanie konkurencyjności naszego kraju poprzez pozyskiwanie najlepszych talentów ze świata.

Działania w tym obszarze są realizowane przez zróżnicowane podmioty, by wymienić tylko polskie uczelnie i instytuty (naukowe PAN, badawcze czy działające w ramach Sieci Badawczej Łukasiewicz), Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego i podległe mu agencje (Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej, Narodowe Centrum Nauki, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Centrum Łukasiewicz), rozmaite organy przedstawicielskie (Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Komitet Polityki Naukowej, Krajowa Reprezentacja Doktorantów, Parlament Studentów RP), nie wspominając o innych podmiotach, takich jak Ministerstwo Spraw Zagranicznych czy nasi zagraniczni partnerzy. Mnogość partnerów, ich autonomia, a także nie zawsze tożsame interesy wymagają od nas koordynacji działań w tym obszarze i ich wspólnego planowania, zarówno na bieżąco, jak i w dłuższym okresie. Stąd potrzeba strategii umiędzynarodowienia.

Z kim chcemy przede wszystkim współpracować i w jakich obszarach? Na jakich zasadach i przede wszystkim skąd wziąć na to środki (w tym kontekście kluczową rolę odgrywają programy UE: Erasmus+, Horizon Europe i FP10)? Jak wykorzystać istniejące instrumenty współpracy (międzynarodowe programy kształcenia, uniwersytety europejskie)? Jakie korzyści i zagrożenia płyną ze współpracy z tym czy innym partnerem? Czy warto współpracować z autorytarnymi mocarstwami, nawet jeśli są one znaczącymi graczami w sferze nauki, albo z rozwijającymi się krajami Globalnego Południa, z których studenci masowo przyjeżdżają do Polski? Jak zachęcić do studiowania i prowadzenia badań w Polsce najlepszych badaczy, skoro konkurują o nich najsilniejsze uczelnie świata?

Ważne są doświadczenia naszych partnerów. Musimy również odpowiedzieć na konkretne wyzwania, przed którymi stoją nasze uczelnie i instytucje państwa polskiego w kontekście umiędzynarodowienia. Afera wizowa postawiła w złym świetle część polskich uczelni, którym zarzuca się nieuczciwe praktyki w obszarze rekrutacji studentów z zagranicy. Zarazem jednak od lat borykamy się z innym problemem: nasi zagraniczni studenci nieraz z kilkumiesięcznym opóźnieniem przyjeżdżają na studia, bo nie mogą w odpowiednim terminie uzyskać wiz. Doktoranci czy nawet naukowcy z większym doświadczeniem rezygnują z pracy w projektach badawczych realizowanych w Polsce, bo miesiącami czekają na prawo pobytu. Są to zagadnienia wykraczające poza kompetencje Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, wymagające współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji, Strażą Graniczną, Urzędem ds. Cudzoziemców czy nawet Agencją Bezpieczeństwa Wewenętrznego.

Dlatego potrzebna jest dyskusja poświęcona umiędzynarodowieniu – nie tylko w jaki sposób chcemy je osiągnąć, ale i czemu ma ono służyć – którą koordynuje Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej. Takie właśnie cele przyświecają I Kongresowi Umiędzynarodowienia, który odbędzie się w dniach 13–14 maja br. w Gdańsku, a także powołanemu na początku roku zespołowi ds. strategii umiędzynarodowienia.

dr hab. Andrzej Szeptycki

wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego

okladka e2 scaled 1

Dyskusja (5 komentarzy)
  • ~Kamila 01.05.2024 20:02

    Panie Ministrze,
    Serdecznie zapraszam na Politechnikę Warszawską. Zatrudnienie obcokrajowca spoza UE (po konkursie w projekcie) trwa od 6 do 12 miesięcy, Karda administracyjna nie jest gotowa do zatrudniania takich osób a "problem" pozostaje po stronie kierownika projektu - "Chciałeś takiego człowieka, to się teraz martw..."

  • ~Lucyna 30.04.2024 19:43

    Realizuje program EU i robię wszystkie zadania w zespole z jedną osoba. Na kolejne ogłoszenia o zatrudnieniu nie zgłaszają się młode osoby. Te same zadania w innych krajach realizują ogromne zespoły. U nas profesor zajmuje się zakupami, cała administracja, finansami, rozliczeniami, wykonuje analizy laboratoryjne i ma dydaktykę. Ot i taką mamy rzeczywistość.

  • ~Marcin Przewloka 30.04.2024 12:41

    Proszę Państwa, to wszystko jest częścią pewnej całości. Pojawia się razem, a nie pojedynczo, osobno.

    Umiędzynarodowienie pojawi się samo, kiedy nauka w Polsce stanie się normalna. Ponieważ normalna nauka jest również międzynarodowa. Kiedy naukowcy zaczną pracować razem nad projektami, kiedy z zagranicy zaczną przyjeżdżać do Polski naukowcy, żeby wspólnie prowadzić badania i robić eksperymenty, kiedy naukowcy w Polsce zaczną pisać dobre prace po angielsku, kiedy środowisko na uniwersytetach i w instytutach naukowych będzie przyjazne osobom z zagranicy, wtedy nagle przyjdzie „umiędzynarodowienie”. Żeby to nastąpiło, naukowcy z Polski musza być w stanie coś zaoferować światu zewnętrznemu, aby naukowcy z innych krajów chcieli z nimi współpracować dlatego, że czują potrzebę, a nie dlatego, że w Polsce istnieje „program umiędzynarodowienia”.

    Krótko mówiąc, jakość przyniesie umiędzynarodowienie automatycznie, bez specjalnych programów i zabiegów.

    A wizy? Tak, to na pewno tez trzeba „unormalnić” w naszym kraju. Podobnie jak budżet przeznaczany na naukę.

  • ~PP 30.04.2024 11:48

    Trochę bawi mnie to umiędzynaradawianie na siłę.

    W pierwszej kolejności trzeba zadbać o naszych rodzimych naukowców, oferując im odpowiednie środki do życia (!!!), następnie na badania. Dopiero potem można bawić się w ściąganie ludzi zza granicy. A to będzie ciężkie, bo najlepsze osoby nigdy Polski nie wybiorą ze względu na finanse, toksyczną atmosferę na uczelniach czy tez okrutną biurokrację.

    Nie bez powodu coraz mniej osób w Polsce decyduje się na karierę akademicką, a ściąganie osób z krajów 3 świata do niczego nie prowadzi, bo zaraz po doktoracie z Polski uciekną :)

    • ~Marcin Przewloka 30.04.2024 14:05

      @PP
      "ściąganie osób z krajów 3 świata do niczego nie prowadzi, bo zaraz po doktoracie z Polski uciekną"
      - prawde mowiac osoby nie sciagniete z trzeciego swiata, tylko lokalne lub ze swiatow innych, niz trzeci, po doktoracie rowniez powinny uciekac. Na staze podoktorskie. Przynajmniej na inna uczelnie, ale najlepiej wlasnie za granice.