Aktualności
Sprawy nauki
02 Lutego
Źródło: Polska Akademia Nauk
Opublikowano: 2026-02-02

Bez kosztów, bez zmian. O pozornej reformie PAN

Przy poprzedniej próbie zreformowania Polskiej Akademii Nauk obserwowaliśmy ożywioną dyskusję, przepychankę na argumenty i duży opór wobec ministerialnej propozycji. Inaczej sprawa ma się teraz, kiedy słyszymy raczej o zgodzie środowiska wobec proponowanych zmian. Tylko czy rzeczywiście możemy mówić o konsensusie w sytuacji, kiedy nikt nie pytał pracowników o zdanie w tej sprawie?

Postanowiliśmy dorzucić łyżkę dziegciu do tej beczki miodu. Jako komisje Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, działające w 16 podmiotach (instytutach oraz jednostkach pomocniczych) Akademii, przyjrzeliśmy się uważnie propozycji noweli oraz wzięliśmy udział w konsultacjach ustawy, przedstawiając punkt widzenia osób zatrudnionych w PAN. Naszym zdaniem projekt nowelizacji ustawy zauważa potrzebę demokratyzacji Akademii oraz poprawy warunków pracy, w szczególności w kontekście odpływu młodej kadry badawczej. Analiza proponowanych rozwiązań wskazuje jednak na istotną rozbieżność między diagnozą a zaprojektowanymi rozwiązaniami. Z całym stanowiskiem można zapoznać się na stronie internetowej OZZ IP PAN.

Prawa pracowników PAN

W uzasadnieniu projektodawca zapewnia: „Jednym z głównych celów reformy jest poprawa warunków zatrudnienia w instytutach naukowych PAN, które obecnie borykają się z problemem odpływu młodych naukowców rezygnujących z pracy w PAN z powodu niskich wynagrodzeń i ograniczonych perspektyw rozwoju zawodowego”. Możemy zapewnić, że bezkosztowo tego celu zrealizować się nie da.

Jednocześnie z niezrozumiałego – z punktu widzenia praw pracowniczych – powodu, projekt przewiduje zmianę, która wyłącza umowy zawarte na czas określony w PAN z mocy przepisu, który wprowadza limit czasowo-ilościowy umów terminowych. Zgodnie z nim, między tymi samymi stronami stosunku pracy można zawrzeć maksymalnie 3 umowy o pracę na czas określony, a łączny okres ich trwania nie może przekroczyć 33 miesięcy. Zmiana ta może i jest korzystna dla kadry zarządzającej instytutami PAN, ale dla pracowników rozpoczynających karierę naukową – wręcz przeciwnie. Ta propozycja znacząco odbiega od dotychczasowych zmian w Kodeksie Pracy wprowadzonych z inicjatywy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które dążą do wyeliminowania wszelkich przejawów niepewności zatrudnienia. Niejasne jest dla nas, dlaczego właśnie młodzi pracownicy sektora nauki mają być niechlubnym wyjątkiem od obowiązującego prawa. Już teraz brak stabilności zatrudnienia jest bardzo częstą przyczyną odpływu młodszego pokolenia z instytutów PAN. W związku z powyższym stanowczo zaapelowaliśmy o odstąpienie od proponowanego zapisu.

W ciągu ostatnich dwóch lat sygnalizowaliśmy w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego palącą potrzebę wypracowania spójnej polityki przeciwdziałania nierównemu traktowaniu i dyskryminacji, powołania komisji i rzeczników ds. równości i mobbingu, których zadaniem byłoby wypracowanie procedury postępowania w sprawach zgłaszanych przez wszystkich członków społeczności PAN. W tej sprawie zostaliśmy wysłuchani, ponieważ projektodawca przewidział zmiany w procedurach dyscyplinarnych, które oceniamy pozytywnie. W naszym stanowisku postulujemy jednak doprecyzowanie niektórych zapisów, a przede wszystkim podkreślamy, że komisje będą mogły prawidłowo wypełniać swoją rolę wyłącznie wówczas, gdy ich niezależność od dyrektorów instytutów oraz kierowników jednostek pomocniczych PAN zostanie zagwarantowana ustawowo.

Demokracja dla nielicznych

Popieramy również obowiązkowe włączenie przedstawicieli związków zawodowych oraz doktorantów do Rad Naukowych instytutów Polskiej Akademii Nauk. To prawdziwy krok w kierunku demokratyzacji w Akademii. Projekt posługuje się jednak wąskim pojęciem demokracji, stosowanym głównie w odniesieniu do mechanizmów funkcjonujących wewnątrz korporacji PAN. Władze PAN – prezes, prezydium, dziekani wydziałów – są wybierane przez korporację liczącą maksymalnie 350 osób. To ona sprawuje realną kontrolę nad 69 instytutami i tysiącami zatrudnionych w nich pracowników. Natomiast zdecydowana większość osób zatrudnionych w instytutach PAN nie ma wpływu na wybór władz Akademii, wydziałów ani dyrekcji instytutów, mimo że decyzje te bezpośrednio wpływają na ich warunki pracy. Dotyczy to w szczególności badaczy przed habilitacją, którzy przez znaczną część kariery naukowej – często 10–15 lat – pozostają poza procesami decyzyjnymi, mimo że stanowią istotną część potencjału badawczego instytutów. Wykluczeni są również pracownicy nienaukowi, współtworzący instytuty od strony organizacyjnej i technicznej. W przeciwieństwie do uczelni, gdzie cała społeczność akademicka uczestniczy w wyborze władz, w PAN kluczowe decyzje podejmowane są przez wąską grupę członków korporacji, często niezwiązanych zawodowo z Polską Akademią Nauk. Dlatego nasze komisje postulują odważne spojrzenie na aktualną strukturę PAN i zastanowienie się nad jej dogłębną reformą, by postulowana demokratyzacja stała się faktem.

„Nie z żądzy zysku i nie dla próżnej chwały”

W ustawie zabrakło też kilku ważnych wątków. Projektodawca zwraca uwagę na to, że jednym z głównych problemów PAN jest permanentne niedofinansowanie. W projekcie nie przewidziano jednak żadnych sposobów rozwiązania tego problemu. Trudno bowiem za takie uznać konieczność „bezkosztowości” oraz wyłączenie wynagrodzeń dyrektorów instytutów z ograniczeń „ustawy kominowej”, motywowane tym, że „Ograniczenie to (…) wpływa negatywnie na atrakcyjność stanowisk dyrektorskich, ogranicza konkurencję w procesach rekrutacyjnych i niejednokrotnie zniechęca wybitnych naukowców do podejmowania funkcji kierowniczych w instytutach”.

A zatem pensje dyrektorskie można będzie podwyższać, aby nie zniechęcić wybitnych naukowców do podejmowania funkcji kierowniczych, ale wybitni naukowcy zatrudnieni w instytutach PAN mogą dalej pracować za pensję poniżej średniej krajowej, ponieważ, jak czytamy w uzasadnieniu projektu: „Akademia to prowadzenie badań naukowych nie z żądzy zysku i nie dla próżnej chwały, ale w celu odkrywania i upowszechnienia prawdy – największego skarbu ludzkości”.

W tym kontekście szczególnie oburzające jest pominięcie w projekcie kwestii dodatkowego wynagrodzenia rocznego (tzw. „trzynastek”). Brak obowiązku wypłacania pracownikom PAN dodatkowego wynagrodzenia rocznego prowadzi do kuriozalnej sytuacji, w której instytuty i inne jednostki PAN, choć są finansowane z budżetu państwa, realizując misję publiczną pozostającą pod nadzorem państwa, nie są traktowane jako część sfery budżetowej. W aktualnych warunkach płacowych jednostki PAN borykają się z ciągłym odpływem kadr, nie tylko ze stanowisk naukowych, ale także w administracji oraz na stanowiskach technicznych, gdzie pensja często równa jest płacy minimalnej. To, wbrew założeniom ustawy, nie zachęca pracowników do długotrwałego zatrudnienia w PAN oraz nie zapewnia ciągłości i profesjonalizacji kadr w instytutach realizujących zadania publiczne.

Projektodawca nie uwzględnił też sytuacji pracowników pomocniczych jednostek naukowych i innych jednostek organizacyjnych Polskiej Akademii Nauk, a to oni od dawna czekają na realizację projektu rozporządzenia z czerwca 2025 roku w sprawie warunków ich wynagrodzeń. Od końca października 2025 roku projekt utknął w procesie legislacyjnym, a pracownicy zarabiający nierzadko pensję minimalną czekają na należne im podwyżki. Może warto przypomnieć znowu, że tylko inwestycje w naukę pozwolą na rozwój naszego kraju? Wyniki na światowym poziomie wymagają nakładów finansowych na światowym poziomie – nie można bowiem oczekiwać, że wysoko wykwalifikowani pracownicy będą pracować za najniższe możliwe pensje po to, by „odkrywać i upowszechniać prawdę”.

Tragedia wspólnego pastwiska

Bardzo niepokoi nas także pomysł, aby nowo utworzone Zgromadzenie Dyrektorów otrzymało kompetencje „opiniowania na wniosek ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego i nauki sposobu podziału środków publicznych przyznawanych instytutom”. Podział środków w ramach subwencji dla jednostek nauki jest wyłączną kompetencją ministra. Sytuacja ta jest odzwierciedleniem „tragedii wspólnego pastwiska”, którą stworzy resort, prosząc o podział ograniczonej puli środków samych beneficjentów – dobitnie pokazały to kontrowersje wokół ostatniego podziału „dosypki” w grudniu 2025 roku. W obliczu odpowiedzialności prawnej za wynik finansowy instytutu wynikający z art. 54 ustawy o PAN, każdy członek Zgromadzenia Dyrektorów dążyć będzie do maksymalizacji korzyści dla podległej sobie jednostki, nie zaś do minimalizacji nierówności czy też zapewnienia stabilności innym instytutom, które w tej sytuacji stanowią de facto jednostki konkurencyjne. Sprzeciwiamy się temu tym bardziej, że rozwiązanie to stoi w oczywistej sprzeczności wobec zadania wyznaczonego Zgromadzeniu,  jakim jest „reprezentowanie wspólnych interesów instytutów wobec organów Akademii i podmiotów zewnętrznych”, również explicite wymienionego w proponowanej wersji ustawy.

Diagnoza bez planu leczenia

Niestety, często kontekstem w którym pojawiają się w mediach jednostki PAN, również te z wiodącą kategorią A+ jak Instytut Psychologii czy Centrum Astronomiczne im. Mikołaja Kopernika, są ich problemy finansowe. Od kilkunastu dni opinia publiczna w Polsce oburza się (i słusznie) sprawą ogłoszenia o pracę w Instytucie Fizyki PAN, w którym poszukuje się wysoko wykwalifikowanego pracownika z doktoratem, który za swoją pracę otrzyma pensję w wysokości 4806 zł brutto. Nie jest to odosobniony przypadek, a zwykła codzienność w Polskiej Akademii Nauk (jeszcze nie tak dawno pensja na tym samym stanowisku wynosiła 2500 zł brutto). Choć trudno to sobie wyobrazić, osoby zatrudnione na stanowiskach nienaukowych lub badawczo-technicznych zarabiają jeszcze mniej. Właśnie dlatego nieustannie upominamy się o zwiększenie nakładów finansowych na naukę (w tym o przyznanie pracownikom PAN „trzynastek”) oraz sensowną i niebezkosztową reformę Akademii. Choroby należy leczyć, a nie jedynie je diagnozować.

Prezydium Międzyzakładowej Komisji OZZ Inicjatywa Pracownicza PAN:

dr Wiesława Duży (Instytut Historii PAN)

dr Mikołaj Ratajczak (Instytut Filozofii i Socjologii PAN)

dr Katarzyna Roman-Rawska (Instytut Slawistyki PAN)

dr inż. Magdalena Surdyka (Instytut Chemii Bioorganicznej PAN)

dr Filip Taterka (Instytut Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych PAN)

mgr Marcin Zegarek (Instytut Biologii Ssaków PAN)

Prezydium Komisji Zakładowej OZZ IP przy Instytucie Psychologii PAN:

dr hab. Klaudia Modlińska

dr hab. Łukasz Okruszek

dr hab. Przemysław Tomalski

Dyskusja (75 komentarzy)
  • ~Przemo 04.02.2026 11:26

    Zadanie nr. 2
    Instytut Nauk Ekonomicznych PAN powinien otrzymać miliard złotych extra na przeprowadzenie rzetelnego audytu uczelni i instytutów naukowych w Polsce i zaproponowanie właściwych metod optymalizacji organizacji pracy, struktury zatrudnienia i metod ciągłego finansowania badań w celu pełnego wykorzystania zasobów ludzkich i infrastruktury naukowej w Polsce oraz zaproponowanie poszczególnym ministerstwom by dofinansowały wybrane jednostki, które wykonają zadania przydatne ministerstwom i gospodarce.
    Na razie to połowa pieniędzy dopłacanych co roku do TVP. Widzimy za co. Wiemy, że możemy lepiej wykorzystać takie środki.

    • ~A. 04.02.2026 11:44

      Kolega zakłada, że INEPAN ma zespół kompetentnych (!!!) pracowników, z praktycznym (!!!) doświadczeniem w audycie i optymalizacji działań rzeczywistych organizacji? Do tego na tyle liczny, przy wykonać takie zadanie w góra kilkanaście miesięcy, przy kilkuset uczelniach do "przebadania", "zdiagnozowania" i "wprowadzenia kuracji"?
      Myślałem, że to forum naukowe, a nie miejsce do opowiadania dowcipów.

      • ~Przemo 04.02.2026 13:36

        Zakładam, że nikt tego lepiej nie zrobi, a czas przy odpowiednich środkach można skrócić zatrudniając kompetentne osoby z zewnątrz. To chyba nie problem?
        Jeśli ten instytut nie ma kompetentnego zespołu do wykonania tak prostych zadań, to należy ten instytut zamknąć, rozpisać konkursy na wszystkie w nim stanowiska i powołać go na nowo. Jeśli zaproponuje się godne wynagrodzenia, prawdopodobnie w miesiąc lub dwa można będzie skompletować nowy instytut i spróbować robić audyt. Nie wszędzie na raz oczywiście, także dlatego, że skutki wykonania zaleceń audytu będzie można zobaczyć nie prędzej niż po 2-3 latach.

        • ~A. 04.02.2026 16:51

          Jak wykonawcy mają być z zewnątrz, to od razu jakiego Deloitta brać i tyle. Po cholerę mieszać w to uczonków z PAN, którzy nigdy żadnej organizacji od środka nie widzieli.
          Tyle, że miliard na audyt kilkuset uczelni może nie wystarczyć.
          Na a potem co z wynikami? Kto wymusi i zadba o to, żeby rekomendacje zostały wdrożone i kto za te zmiany zapłaci? Kto rozbije beton administracyjny?
          Pomysł jest tak nieżyciowy, że aż śmieszny.

        • ~Profesor PAN 04.02.2026 15:11

          Prawdopodobnie tak ale to jeden z gorszych instytutów PAN. Powstał w roku 1980 i od tego czasu opublikował 230 prac indeksowanych w Scopusie czyli 5 prac rocznie. Najczęsciej cytowana z nich ma 84 cytowania a wszystkie razem były cytowane 1514 razy. Znam bardzo wielu idywidualnych uczonych o większym dorobku.

          • ~Przemo 04.02.2026 16:23

            Wykonując taki audyt zdobędą wiedzę pozwalającą na znacznie lepsze publikacje w przyszłości.
            Bez solidnego doświadczenia nie ma nauki na dobrym poziomie, a bez poważnego wyzwania ludzie pozostają leniwi, to naturalne.

            • ~Profesor PAN 04.02.2026 17:32

              A dlaczego ze wszystkich gremiów zupełnie nienadających się do tej pracy wybrał pan akurat INE PAN a nie dajmy na to przedszkole nr 7 z Podkowy Leśnej?

              • ~Przemo 04.02.2026 19:53

                Nikt tu na Forum nie narzeka na finansowanie przedszkola i nie dyskutuje o jego reformie, co znaczy, że przedszkole ma się dobrze i niczego udowadniać nie musi ;-)

                • ~Profesor PAN 04.02.2026 21:26

                  Czyli jeśli ktoś ma się źle, to należy mu powierzyć ogromną władzę. Dobrze zrozumiałem?

                  • ~Przemo 05.02.2026 09:57

                    W żadnym razie. Zastanawiam się tylko czy warto utrzymywać instytuty Polskiej Akademii Nauk, czy może lepiej powołać je od nowa. Piszę o tym powyżej, ale może ma Pan rację, że ten instytut jest tak słaby, że nie zasługuje na to by dać mu szansę i należy go już teraz rozwiązać. Ja nie mam pewności i dlatego proponuję sprawdzić. Jeśli dobrze przeprowadzi audyt innego słabego instytutu - to znaczy, że nie jest tak źle, jak Pan pisze. Duże wyzwania motywują ludzi. Warto próbować :-)

                    • ~Profesor PAN 05.02.2026 10:20

                      Proszę pana, obeca struktura PAN jest mega absurdalna i co do tego nie ma żadnej wątpliwości. PAN potrzebuje reformy, prawdziwej a nie pozorowanej, jak kania dżdżu. Problem polega tylko na tym, że instytuty PAN to niestety najlepsze, co w polskiej nauce jest, i reforma walcem drogowym przyniosłaby więcej złego niż dobrego. A Polacy zdaje się wolą walenie młotem od dzielenia włosa na czworo.

                      • ~Przemo 05.02.2026 14:29

                        Toteż nie proponuję “walca drogowego”, tylko niemal nieograniczone dofinansowanie kilku z nich i wolną rękę w działaniach, żeby mogły się bardzo dobrze zorganizować i pokazać pełnię swoich możliwości wykonując zadania dopasowane do ich specjalności, które przez dziesięciolecia były dla ministerstw i rządów niewykonalne. Jeśli ma sens utrzymanie PAN, jej instytuty muszą wyjść ponad swój poziom i stać się think tankami rządu, tego lub następnego, i następnego, i kolejnych.
                        Raczej nie da się naprawić wszystkich instytutów za jednym razem, jedną ustawą czy prostą zmianą organizacyjną. Gdyby się dało, już dzisiaj pewnie działałyby doskonale i nie potrzebowałyby reformy. Dla mnie wartością instytucji jest nie to, kogo zatrudnia, ale to co potrafi zrobić i co robi.

            • ~A. 04.02.2026 16:52

              OK, czyli za miliard złotych z naszych pieniędzy mają się dopiero uczyć praktyki, jako szczury doświadczalne mając rzeczywiste uczelnie?
              Coraz bardziej absurdalny pomysł się z tego wyłania.

              • ~Przemo 04.02.2026 22:10

                Ależ skąd? Eksperymentując uczymy się. Zbierając dane - uczymy się. Tak właśnie działa nauka.

        • ~jaki naiwny 04.02.2026 14:54

          Większego naiwniaka nie można spotkać "zatrudniając kompetentne osoby z zewnątrz" Skąd weźmiesz te osoby? Kpina jakaś? Widać co dzieje się w PAN i na uczelniach i jak się kręci lody by nic nie zmieniło się i by swoi byli tłustymi kotami ze stołkami, a reszta to za miskę ryżu, czyli minimum z możliwych w wynagrodzeniu za pracę. Audyty i zespoły, komisje i bóg wie co jeszcze to z pewnością wypali, ale nie reforma PAN i wzrost finansowania.

  • ~profesor 03.02.2026 21:02

    "prowadzenie badań naukowych nie z żądzy zysku i nie dla próżnej chwały, ale w celu odkrywania i upowszechnienia prawdy"
    a może....
    "zaangażowanie w politykę nie z żądzy zysku i nie dla próżnej chwały, ale w celu tworzenia lepszej rzeczywistości"?

    I wszystkich polityków wrzucić na pensje analogiczne do tym w PAN.

    • ~Przemo 04.02.2026 07:36

      Gdybyż to działało.
      Niejeden próbował.
      Może humaniści dają radę, ale badań eksperymentalnych nie da się prowadzić za damo, a uprzykrzanie badaczom życia działaniami administracji skutecznie uniemożliwia pracę naukową.

  • ~Przemo 03.02.2026 16:54

    Nauka ma tę ogromną zaletę, że jest absolutnie apolityczna i to jest nasza magiczna moc!

    Jeśli w dyskusji pojawiła się już taka fantazja, jak: „gdybym był ministrem”, to pozwolę sobie ją kontynuować i przebić ofertę:

    Doradzałbym Prezydentowi lub Premierowi zapłacić dodatkowo miliard złotych Instytutowi Nauk Prawnych PAN (połowa z góry i połowa po wykonaniu zadania) za napisanie najlepszej konstytucji na świecie, której treść pozostawi nas w UE i na którą zagłosują wszystkie partie polityczne w Sejmie, i cały Senat, tak zgodnie, jakby mieli przegłosować podwyżki własnych wynagrodzeń i gwarancję wygrania kolejnej kadencji.
    Konstytucję, która uczyni Polskę państwem praworządnym. Konstytucję logiczną i jednoznaczną, napisaną poprawną zrozumiałą polszczyzną, w sposób jasny i prosty, pozbawioną wewnętrznych sprzeczności i niebezpiecznych dla państwa i jego gospodarki niedomówień.
    Może przy okazji wykonania takiej potrzebnej i dobrze opłaconej pracy udałoby się też coś odkryć i opublikować. Kto wie?

    Podobnych zadań mogę zaproponować sto, lecz kolejność ich wykonywania jest dosyć istotna i to powinno być pierwsze.

    • ~nic się nie zmieni 03.02.2026 18:32

      Człowieku, co ty tu pleciesz o politykach. Spójrz jakie elity są w dwóch największych miastach i kto te elity tworzy i jaki jest ich udział w kreowaniu mądrości, rozsądku i normalności w tych miastach. Czy któraś z nich pochyliła się, czy odniosła się do tego z 8* na czole, czy tego co ziemia płonie i po co nam CBK jak jest w ... Nic się nie zmieni przy takich elitach, co to jedynie widzą swój interes, by było jak jest, a interes nauki polskiej to ich nie obchodzi za bardzo. Nie wiele można oczekiwać od członków akademii i ich zapatrywaniu się na zmiany, raczej niech się zmieni tak by się nic nie zmieniło, a najważniejsze jest by było świadczenie pieniężne za członkostwo, i możliwość obsadzania stołków przez swoich. Szkoda czasu, i tak się nic nie zmieni, no chyba że przybędzie kilka nowych zespołów, rad, itd itd.

      • ~Alek Rachwald 03.02.2026 21:05

        Nie jestem pewny, co lub kogo ma pan na myśli, powołując się na dwie "elity". Poza tym, ta słynna liczba na czole, to nie 8* na czole, tylko 6** na czole (Apokalipsa według św. Jana).

      • ~Przemo 03.02.2026 19:58

        istotnie, samo nic się nie zmieni tak, jak nic nigdy wcześniej samo się nie zmieniało. Ja wierzę, że ludzie z natury są dobrzy, bywają jednak niedoinformowani i zagubieni.

  • ~PAN_Profesor 03.02.2026 13:24

    Poniższy tekst dobrze punktuje braki tej „bezkosztowej reformy” od strony pracowniczej. Ale mam wrażenie, że w całej dyskusji umyka pytanie bardziej fundamentalne: czy PAN – jako odrębna instytucja – ma dziś w Polsce jasno zdefiniowaną, unikalną funkcję publiczną, której nie realizują już uczelnie i instytuty badawcze w systemie grantowym?

    1) PAN miała być „mózgiem państwa”. Czy nim jest?

    Historycznie Akademie nauk w Europie budowano jako autorytatywne, niezależne ciało doradcze państwa – zdolne formułować długoterminowe rekomendacje, wyznaczać standardy, mówić „nie” doraźnym politykom, a jednocześnie chronić ciągłość myślenia strategicznego. Tymczasem dziś trudno wskazać, w jakich obszarach PAN realnie pełni rolę pierwszego doradcy premiera i administracji centralnej, w sposób systematyczny, wpływowy i widoczny.

    Jeśli PAN nie jest kluczowym ośrodkiem ekspertyzy dla państwa (a często sprawia wrażenie jednego z wielu głosów w debacie), to pojawia się pytanie: co jest jej rdzeniem misji publicznej – i jak ją mierzymy? Bez twardo zdefiniowanej funkcji doradczej Akademia łatwo staje się organizmem, który przede wszystkim podtrzymuje własną strukturę.

    2) PAN nie szkoli dziś elitarnej, „specjalistycznej kadry” – robią to uczelnie

    Drugi filar uzasadniający istnienie PAN to tradycyjnie: kuźnia kadr, szkoły doktoranckie, mistrz–uczeń, długofalowe programy formacji naukowej. Jednak w obecnym modelu polskiej nauki główną „maszyną” kształcenia są uczelnie (wraz ze szkołami doktorskimi, infrastrukturą dydaktyczną i ścieżkami awansu). PAN – nawet jeśli prowadzi znakomite grupy badawcze – nie jest dziś systemowym, dominującym miejscem szkolenia specjalistów na skalę kraju.

    Co więcej, z przytoczonego tekstu wynika, że PAN ma poważny problem z warunkami pracy i stabilnością zatrudnienia młodych badaczy. Jeśli młoda kadra „odpływa”, to trudno utrzymywać narrację, że PAN jest trwałym, atrakcyjnym środowiskiem budowania kompetencji. Reformy ograniczone do procedur, bez realnego finansowania, mogą tu co najwyżej poprawić komfort administracyjny – ale nie odwrócą trendów.

    3) A gdzie jest „przewaga naukowa” PAN nad uczelniami?

    Trzeci argument, który kiedyś brzmiał mocno, to: PAN jako miejsce badań „ponadprzeciętnych”, skoncentrowanych, wolnych od dydaktyki, w najlepszych zespołach. Tyle że dziś, w warunkach powszechnego systemu grantowego i umiędzynarodowienia, uczelniane zespoły konkurują na tych samych zasadach, często z porównywalną lub lepszą infrastrukturą, widocznością i możliwością skalowania. W wielu dziedzinach to właśnie uczelnie wyznaczają tempo.

    Nie chodzi nawet o to, by uogólniać, że „PAN nie robi badań na światowym poziomie” – bo robi, i to w konkretnych miejscach. Problem polega na czymś innym: czy PAN jako system (statystycznie, strukturalnie) dowozi wynik lepszy niż uczelnie, na tyle lepszy, by uzasadniać utrzymywanie odrębnego, kosztownego ekosystemu instytucjonalnego?

    Jeżeli odpowiedź brzmi: „to zależy od instytutu”, to znaczy, że mówimy raczej o jakości wyspowej, a nie o przewadze modelu.

    4) Reforma pozorna, bo nie dotyka pytania „po co?”

    Tekst związkowy słusznie krytykuje reformę „bez kosztów” i ryzyka przerzucania problemów na pracowników. Ale nawet gdyby te pracownicze postulaty spełnić, pozostaje pytanie o sens całości: po co utrzymywać PAN w obecnej formie, jeśli:

    nie jest realnym i pierwszoplanowym ciałem doradczym państwa,

    nie jest systemowym centrum szkolenia kadr (w skali kraju robią to uczelnie),

    nie generuje mierzalnej przewagi naukowej jako całość względem uniwersytetów.

    5) Co zamiast jałowego sporu „likwidować czy nie”?

    Jeśli mamy być poważni, to zamiast plemiennego okopywania się, potrzebujemy audytu misji i efektywności oraz jasnych scenariuszy:

    PAN jako silna Rada Doradcza Państwa – odchudzenie korporacyjno-instytutowe, wzmocnienie funkcji eksperckiej, obowiązek cyklicznych raportów strategicznych dla rządu i parlamentu, realne mechanizmy wdrażania rekomendacji.

    Integracja instytutów PAN z uczelniami (tam, gdzie ma to sens) – z przeniesieniem kadr, infrastruktury i subwencji do struktur, które i tak szkolą doktorantów oraz prowadzą politykę kadrową.

    Model „instytutów flagowych” – utrzymanie tylko tych jednostek, które spełniają twarde kryteria doskonałości i wpływu (naukowego, gospodarczego, społecznego), a pozostałe: konsolidacja, transformacja albo włączenie do innych podmiotów.

    Pełna konkurencja o finansowanie instytucjonalne – mniej „z tytułu istnienia”, więcej „za wynik i misję”, z konsekwencjami organizacyjnymi.

    Konkluzja

    Najuczciwsze pytanie, które powinno paść w debacie obok spraw pracowniczych, brzmi: jaką unikalną wartość publiczną wnosi PAN jako odrębna instytucja – i jak ją mierzymy? Jeśli nie potrafimy tego precyzyjnie zdefiniować, to utrzymywanie PAN w obecnym kształcie staje się celem samym w sobie.

    • ~Maciek 03.02.2026 21:27

      @ PAN_Profesor,

      PAN miała być mózgiem państwa. Czy nim jest?

      PAN była i jest przede wszystkim najważniejszą instytucją polskiej nauki, i narodową akademią nauk od 75 lat. Owszem PAN służył i służy głosem doradczym premierom, rządom i administracji centralnej, co jest domeną narodowych akademii nauk, a nie np. uczelni wyższych. Inaczej to wyglądało w latach 1951-1959, a kiedy obowiązywała I ustawa z 30 października 1951 r., a jeszcze inaczej w latach 1960-1990, gdzie weszła w życie II ustawa z 17 lutego 1960 r. Wówczas też PAN był centralną instytucją rządową i miał swojego przedstawiciela z głosem doradczym w rządzie, a był nim Sekretarz Naukowy PAN. Akademia miała również własny budżet. To odnośnie okresu PRL-u.

      Dziś PAN nadal jest zapleczem eksperckim dla premiera i rządu. Natomiast to jak często krajowi politycy korzystają z doradztwa Akademii, to już inna kwestia. Ponadto PAN ma gigantyczny wkład w rozwój polskiej nauki, edukacji i kultury narodowej. PAN posiada najbardziej rozległy, wszechstronny i doniosły dorobek badawczy obejmujący praktycznie wszystkie dziedziny nauki uprawiane nad Wisłą. Jak dotąd żadna polska instytucja naukowa jeszcze nie dorównała PAN. W międzynarodowych rankingach akademickich np. SIR, PAN jest czołową instytucją naukową w kraju, drugą w regionie Europy Wschodniej i najlepszą spośród polskich instytucji naukowych na świecie. Dowodzi to, że nadal najbardziej wyselekcjonowana kadra badawcza kraju zatrudniona jest w instytutach naukowych PAN, pomimo głodzenia finansowego tej instytucji. PAN to też najcenniejsza marka polskiej nauki, i takową już pozostanie.

    • ~Profesor PAN 03.02.2026 14:44

      1) PAN miała być „mózgiem państwa”. Czy nim jest?

      Nie. Być może tak było w latach 50-tych, od lat 70-tych tak nie jest.

      2) PAN nie szkoli dziś elitarnej, „specjalistycznej kadry” – robią to uczelnie

      Nie, ale nigdy tego nie robił. Nie za bardzo wiemy, po co PAN stworzono ale z całą pewnością nie do tej funkcji.

      3) A gdzie jest „przewaga naukowa” PAN nad uczelniami?

      I tu jest najpoważniejszy problem, bo rzeczywiście nawet najlepsze uczelnie nie mają startu do głodzonego i poniżanego PANu. Detale z liczbami proszę sobie przeczytać tu https://www.nauka-pan.pl/index.php/nauka/article/view/1091/1138

      4) Reforma pozorna, bo nie dotyka pytania „po co?”
      5) Co zamiast jałowego sporu „likwidować czy nie”?

      Jeśliby w PANie były tylko puszczające wiatry leśne dziadki, odpowiedź byłaby oczywista. Problem niestety jest taki, że jest to najlepsza polska instytucja naukowa i likwidacja PANu byłaby arcypolskim niszczeniem tego co najlepsze. Co robić? Jak zostanę ministrem, pewnie coś zaproponuję. Ponieważ jednak nie zanosi się na coś takiego, rozwiązywaniem problemu niech zajmą się pobierający ministerialną pensję.

      • ~PAN_Profesor 03.02.2026 15:22

        1) PAN miała być „mózgiem państwa”. Czy nim jest?

        Nie. Być może tak było w latach 50-tych, od lat 70-tych tak nie jest.

        2) PAN nie szkoli dziś elitarnej, „specjalistycznej kadry” – robią to uczelnie

        Jedną z podstawowych wartości dodanych nauki akademickiej jest kształcenie wyspecjalizowanych kadr. Skoro PAN w praktyce nie pełni dziś tej funkcji na istotną skalę, a jednocześnie działalność badawcza wielu jednostek nie przekłada się w sposób mierzalny na innowacje i rozwój gospodarczy, to pojawia się zasadnicze pytanie: po co utrzymywać ten model instytucjonalny z pieniędzy podatników, zamiast kierować środki tam, gdzie generują realną wartość – w uczelniach i konkurencyjnym systemie grantowym?

        3) A gdzie jest „przewaga naukowa” PAN nad uczelniami?

        https://www.nauka-pan.pl/index.php/nauka/article/view/1091/1138
        Dane z artykułu PAN (oparte na surowych liczbach cytowań/publikacji w SciVal/Scopus) mogą wyglądać korzystnie dla PAN, ale to w dużej mierze efekt przyjętej normalizacji. Autor sam zaznacza, że liczby zatrudnionych są „wzięte z Internetu” i wymagają potwierdzenia, a następnie dzieli cytowania przez liczbę pracowników.
        Kluczowe jest jednak to, że taki wskaźnik nie uwzględnia realnego nakładu czasu na badania: na uczelniach istotna część etatów i osobogodzin idzie na dydaktykę oraz obsługę administracyjną, podczas gdy w instytutach PAN profil pracy jest zasadniczo badawczy. Po przeliczeniu na FTE badawcze / osobogodziny przeznaczone na działalność naukową (z wyłączeniem dydaktyki) przewaga PAN najprawdopodobniej wyraźnie się zmniejszy, a w części obszarów może nawet zniknąć.
        Warto też pamiętać, że to tekst napisany z perspektywy instytucji zainteresowanej utrzymaniem obecnego modelu finansowania, więc dobór metryk i sposób ich interpretacji nie są neutralne.

        4) Reforma pozorna, bo nie dotyka pytania „po co?”
        5) Co zamiast jałowego sporu „likwidować czy nie”?

        Sądze jednak że te 'pierdzące dziadki' w wielu miejscach działają jak kotwica: blokują zmiany, utrwalają status quo i w efekcie ciągną PAN w dół. Nie chodzi mi o wyrzucanie kogokolwiek „na bruk”, tylko o racjonalną konsolidację – realne włączenie zespołów i infrastruktury PAN w struktury uniwersytetów. Taki ruch byłby korzystny dla wszystkich stron, a przede wszystkim dla społeczeństwa: wzmocniłby dydaktykę i kształcenie kadr, poprawił przepływ ludzi i pomysłów, oraz zwiększył transparentność finansowania i oceny jakości.

        Co więcej, najlepsze instytuty PAN nie potrzebują parasola instytucjonalnego – przy obecnym potencjale spokojnie utrzymałyby się dzięki grantom, kontraktom badawczym i współpracy z przemysłem. Problemem jest to, że cały system chroni również jednostki przeciętne lub trwale niewydolne, które nie mają motywacji, by konkurować i dostarczać mierzalną wartość.

        • ~Marcin Przewloka 03.02.2026 16:03

          @PAN_Profesor

          Proszę spojrzeć tutaj
          https://www.nature.com/nature-index/country-outputs/Poland
          i przewinąć na dół do "Top 10 institutions from Poland by Share"

          Raczej nie wylewałbym dziecka z kąpielą.
          Trzeba uważać, bo psuć jest łatwo, budować trudno.

        • ~Profesor PAN 03.02.2026 15:55

          Daj pan spokój, wszyscy wiemy, że w UJ, UW i PAN pracuje podobna ilość pracowników naukowych (około 4 000) a naukowo PAN jest dużo wyżej. Nawet jeśli osiągnięcia PAN podzielić na dwa (bo niby w PANie wykonuje się tylko pół pracy), to istotnie wynik UJ będzie ciut lepszy ale UW już nie, nie mówiąc o pozostałych uczelniach. Pomysł rozwiązania problemu za pomocą autobusów z tabliczkami Palmiry/Sachsenhausen jest bardzo polski (bo zawiść rządzi polską duszą) ale są powody, by go uznać za niestosowny. Mamy jednak XXI wiek.

          Zgadzam się oczywiście, że obecna struktura organizacyjna PAN jest szczytem absurdu ale nie jest łatwo sobie z nim poradzić. Najprostszy pomysł, by rozparcelować instytuty PAN po uczelniach, spotkałby się z wściekłym oporem uczelni - bo naruszyłby kolejność dziobania. Wiem to z doświadczenia.

          • ~kk 03.02.2026 17:47

            Rząd patrzy na średnie zarobki naukowców a tu trudno mówić o głodzeniu.

          • ~kk 03.02.2026 17:37

            Panie Profesorze PAN tacy co są w PAN i na uczelniach nie chcą zwiększać liczby publikacji w okresie ewaluacyjnym i stąd ta propozycja odejścia od punktozy bo by nie wydolili.
            musieliby 12 publikacji dać w okresie ewaluacyjnym 8 jako naukowi w PAN i 4 jako naukowo-dydaktyczni a to zagraża utrzymaniu się na dwóch posadach szukaj więc Pan tych co psują naukę w PAN a nie w rządzie bo rząd słucha właśnie tych z dwóch posad

          • ~kk 03.02.2026 17:20

            A Pan Profesor PAN dalej swoje.

            Tacy co są w PAN i na uczelni więcej publikacji przedstawiają w PAN niż na uczelni.

    • ~kk 03.02.2026 14:21

      Widać to wyraźnie po zapowiedzianych zmianach o ewaluacji działalności naukowej to jest równania w dół ja k z matematyką na maturze.

      Zamiast podnieść liczbę publikacji do 8 w okresie ewaluacji dla pracowników naukowych pozostawia się na 4 a obniża do 2 dla pracowników naukowo dydaktycznych..

      Na uczelniach od dydaktyków nie wymaga się żadnego doszkalana i tak przekazuje wiedzę którą sami zdobyli na studiach bez najmniejszej zmiany.

      Politechnika Gliwic ka pokazuje w sylabusach kto z prowadzących zajęcia ma jakie dodatkowe szkolenia.

      Należy zlikwidować kombatanctwo i przestać podwyższać pensję hab i prof za tytuły. Wszędzie na całym siły.

      Znam wielu profesorów którzy w swoich notatkach z wy kładów od dziesiątków lat nic nie zmienili.

      • ~kk 03.02.2026 14:31

        wszędzie na całym świecie płacą za pracę a nie za tytuły

  • ~Tom 03.02.2026 11:15

    Rola dyrektorów w całej strukturze PAN jest tylko opiniotwórcza i będzie opiniotwórcza. Głos decydujący ma korporacja. Dyrektorzy zarządzają swoimi instytutami; ale w całym PAN ich rola jest pozorna, wystarczy wczytać się w ustawę. Niby są trzy filary PAN, ale zarówno dyrektorzy (instytuty), jak i komitety naukowe (wybierani przez naukowców z Polski) nie mają i nie będą mieć istotnego głosu decyzyjnego. Wszystko, tak czy inaczej w ostatecznym rozrachunku zatwierdzić musi korporacja ... Korporanci wybierają nowych członków korporacji (nie są wybierani przez szersze grono naukowców), zatwierdzają wybór członków komitetów, sprawują kontrolę nad komitetami i tworzą większość w komisjach wybierających dyrektorów instytutów, oceniają też działalność instytutów ...

    • ~Maciek 03.02.2026 13:42

      @ Tom,

      Niech się pan najpierw zapozna z organizacją, strukturą i zasadami funkcjonowania narodowych akademii nauk o modelu hybrydowym korporacja+instytuty np. Królewska Szwedzka Akademia Nauk, Królewska Holenderska Akademia Sztuk i Nauk, Austriacka Akademia Nauk, Bawarska Akademia Nauk itp. Głos decydujący należy do korporacji, bo to ona jest filarem każdej narodowej akademii nauk. Akademików do korporacji wybierają dotychczasowi akademicy, a nie jakiekolwiek osoby nieuprawnione. Podobnie jest z wyborami władz Akademii, prezydiów, zarządów i władz wydziałów, klas, sekcji itp. Również o kierunku rozwoju Akademii i strategii badań naukowych decyduje korporacja. Narodowe akademie nauk nie są uniwersytetami, to są inne organizmy akademickie. I trzeba to rozumieć.

      • ~Tom 04.02.2026 09:33

        Więc albo nowa ustawa niepotrzebna jest, bo nic nie zmienia; albo może czas na nowe reguły - niekoniecznie takie, jak w królewskich akademiach ... skoro zadowoleni z obecnego stanu rzeczy są tylko korporanci :)

        • ~Maciek 04.02.2026 11:27

          @ Tom,

          W narodowych akademiach nauk obowiązują określone reguły i zasady, jak i w innych instytucjach akademickich. To nie jest latający cyrk Monty Pythona.

          • ~Tom 11.02.2026 16:56

            Chyba jednak jest ...

  • ~Maciek 02.02.2026 21:00

    Sytuacja finansowa w nauce polskiej nie ulegnie jakiejkolwiek poprawie, a jeśli do polityki idą demokratycznie wybrani przypadkowi ludzie, którzy nie rozumieją roli nauki w rozwoju cywilizacyjnym i społeczno-gospodarczym kraju. Ci ludzie nie rozumieją też otaczającego Nas świata, ani dynamicznie zachodzących w nim procesów i mechanizmów rządzących. Dlatego trwa proces wygaszania nauki polskiej, który dotyka wszystkie piony : uczelnie wyższe, instytuty badawcze, instytuty naukowe PAN. Te spory w postach poniżej są jałowe, i nie mają żadnego znaczenia. Dyzmokracja zbiera żniwo.

    • ~MB 03.02.2026 06:38

      Dyskusja nie jest jałowa, tylko kolejność omawianych problemów nie jest właściwa.

      W Polsce przez lata _nie_ inwestowano w naukę, za to ogromne (w stosunku do nauki) środki szły na humanistykę. Efekt? Każdy widzi. Teraz zatem, zanim zaczniemy reformować naukę, należy raz na zawsze skończyć z traktowaniem humanistyki jako nauki. Owszem, można ją finansować (choć po co komu zastępy politologów czy socjologów?), ale także powiedzieć jasno i wyraźnie: zostajecie we własnym, humanistycznym grajdole i tam się kiście. I dopiero wówczas, mając oczyszczone pole, można mówić reformowaniu nauki. I oczywiście należy zacząć od radykalnego odcięcia leśnych dziadków od możliwości decyzyjnych (w szczególności zaś od postępowań awansowych). Przy okazji rozliczyć wszystkie podejrzenia o korupcję, mobbing, molestowanie, etc.

      I tylko na końcu jedno pytanie się rodzi: kto się odważy to zrobić? Czy polska akademia dojrzała do potraktowania samej siebie poważnie? Czy jest ona zdolna do wykreowania kogoś na wzór min. Żurka?

      • ~Maciek 03.02.2026 14:27

        @ MB,

        Anglosasi wprowadzili podział nauki na Arts (sztuki/humanistyka) i Science (nauki ścisłe/przyrodnicze). Oczywiście Science odpowiada za postęp cywilizacyjny. Jednak pamiętajmy, że w Polsce nie ma polityki naukowej państwa, a nakłady na naukę są niewielkie, również na działalność B+R. Skoro polskie państwo płynie w nieznane, to polska nauka również. Co można tutaj więcej dodać? Smutne to wszystko.

        • ~MB 03.02.2026 14:48

          "(...) polskie państwo płynie w nieznane" - naprawdę? W 1989/1990 (nie pamiętam dokładnie) Prezydent Lech Wałęsa - będąc w amerykańskim parlamencie powiedział, że średnia pensja w Polsce to ok. 25 USD. Ile wynosi teraz?

          Biadolenie to taka polska, żałosna przypadłość. No ale polskość to nienormalność, jaki wiemy.

          I żeby było jasne: uważam, że nakłady na naukę w Polsce były i są za niskie, ale jednocześnie od lat przepalane na bzdury (z humanistyką na czele).

          • ~Maciek 03.02.2026 21:55

            @ MB,

            Niepotrzebnie się pan obruszył. Według mnie Polska płynie w nieznane. Na przestrzeni 36 lat dyzmokracji nie zdefiniowaliśmy gospodarki, czyli nie wiemy o jakie dziedziny wiedzy i życia mamy oprzeć nasz rozwój, i skąd pozyskać nań fundusze. To prawda, że poprawił się standard życia i zarabiamy znacznie lepiej, ale zarazem przekazaliśmy międzynarodowemu kapitałowi przemysł, gospodarkę i rynki. Mamy wzrosty gospodarcze dzięki zaciągniętemu długowi publicznemu i środkom z KPO, ale to paliwo powoli się kończy. Obawiam się, że w nieodległej przyszłości Polska może zostać takim wściekłym psem biegającym po peryferiach cywilizowanego świata w poszukiwaniu pieniędzy, i zarazem kąsającym wszystkich. Zobaczymy jak się to skończy.

            • ~MB 04.02.2026 10:19

              A jednak potrzebnie, bo bzdury Pan pisze.

              1. "nie zdefiniowaliśmy gospodarki": a i owszem, społeczna gospodarka rynkowa (Konstytucja RP).
              2. "o jakie dziedziny wiedzy i życia mamy oprzeć nasz rozwój": nikt na świecie tego nie wie, stąd potrzeba badań naukowych.
              3. "skąd pozyskać nań fundusze": są różne modele i to najmniejszy problem.
              4. "przekazaliśmy międzynarodowemu kapitałowi": międzynarodowy kapitał, z racji międzynarodowości, jest wszędzie - także w Polsce => to tautologia.
              5. "przekazaliśmy (...) gospodarkę": bzdura, większość PKB generowana jest przez małe i średnie przedsiębiorstwa.
              6. "przekazaliśmy (...) rynki": w jaki sposób, kto niby "ma" rynek energii w Polsce, dajmy na to?
              7. "zaciągniętemu długowi publicznemu": to, niestety, smutna i powszechna rzeczywistość po II wojnie światowej.
              8. "środkom z KPO": proszę nie być śmiesznym i sobie policzyć relację KPO do rocznego PKB.

              Zamiast posługiwać się sloganami polskie kato-pseudo-prawicy, lepiej pomyśleć/spytać specjalistów/etc.

              • ~Maciek 04.02.2026 13:09

                @ MB,

                Napisał pan powyżej, że pisze bzdury i posługuje się sloganami kato-pseudo-prawicy, choć nie wiem, co to znaczy. Faktycznie nie jestem z wykształcenia ekonomistą, ale interesuje się ekonomią i konsultuje się ze specjalistami. Także mamy problem.

                • ~MB 04.02.2026 13:40

                  Pan slogany -> jak konkrety -> Pan slogany. I wszechobecne zaimki mnogie.
                  A co to, PRL/CCCP?

    • ~prof. dr hab. ZS. 02.02.2026 21:53

      Zgadzam się z pana diagnozą, zarówno co do jałowości poniższych sporów jak i co do przyszłości polskiej nauki.
      Wielokrotnie powtarzałem, i robię to znowu: dla każdego układu rządowego nauka jest kosztem nie inwestycją.

      • ~Przemo 03.02.2026 09:22

        Rząd Republiki Federalnej Niemiec z nauki korzysta i zawsze korzystał. Wystarczy chcieć i trochę myśleć o państwie, a nie tylko o następnych wyborach. Inwestycje w naukę, to inwestycje długoterminowe.
        Kiedyś Dr. Oetker wymyślił proszek do pieczenia, nieco później dr. Chomczyński zrobił Trizol. Niemcy zarabiają na proszku do dziś, ale Polska nie zarabia na Trizolu. Dlaczego? Kiedy odpowiemy na to pytanie, będziemy wiedzieć jak w naukę inwestować. Może mamy słabych ekonomistów? Ekonomia to nauka?

        • ~prof. dr hab. ZS. 03.02.2026 11:47

          Czy pan wie o czym pisze ? Jeśli nie to tu jest link
          https://businessinsider.com.pl/firmy/mroczna-historia-dr-oetkera-prawde-ujawnili-po-smierci-seniora-rodu/msfg3fc

          Naprawdę nie można (nie można !!! ) znaleźć jaśniejszych przykładów niemieckiego cudu gospodarczego.

          • ~Przemo 03.02.2026 12:52

            Może skupmy się na tym, że jeśli jest pomysł, nawet tak prosty jak proszek do pieczenia, to MOŻNA na nim skorzystać, i przestańmy płakać nad kosztami badań naukowych, które realnie mogą przynieść korzyści ekonomiczne.
            Ciemna strona biznesu to inny temat. Ona była (IG Farben, IBM), jest (BASF, Henkel, Palantir) i szybko nie zniknie. Kobalt do smartfonów i elektrycznych autek mamy z Demokratycznej Republiki Kongo. To się dzieje dzisiaj, ale w TVP o tym nie mówią.

      • ~kk 03.02.2026 06:59

        Z inwestycji jest zwrot, a co jest z pieniędzy wydanych na przykład na Zolla. Tylko koszt.

  • ~Przemo 02.02.2026 20:10

    Politykę naukową polskiego państwa, zarządzanego przez "fachowców" odkąd "wreszcie znowu jesteśmy we własnym domu" (i nie musimy już sprzątać ani się myć), można zredukować do jednego zdania: macie tu chłopaki po 4-5K zł na miesiąc i wymyślajcie różne fajne rzeczy, co tam chcecie.
    Dowodem na to, że od lat rządzą nami fachowcy jest to, że żadnej nauki nie potrzebują, ponieważ wszystko już wiedzą: wiedzą na przykład, że wszystko można kupić, np. szczepionki, testy, elektrownie, sęk w tym, że coraz bardziej nie ma za co kupić ;-)

  • ~M 02.02.2026 19:53

    Narzekanie na ograniczenie wynagrodzen dla kadry zarządzającej, objętej chyba takim samym ograniczeniem ustawy kominowej jak uczelnie, jest chyba nie na miejscu w sytuacji gdy rownolegle obniża się prawa i wynagrodzenie pracownikow instytutów ponizej standardów uczelnianych. Nie wiem jakich fachowcow na stanowiska kierownicze ściągnąć chcą instytuty, ale obawiam sie, że jednym z efektów będzie to, że staną się łakomym kąskiem dla poślednich menagerów nieznajdujących stosownie opłacanego miejsca w biznesie albo, co gorsza, nominatow partyjnych, etc. Są instytuty, w których wynagrodzenia szeroko pojętego zarządu są bardzo wysokie w porównaniu z naukowcami, to się tylko rozwinie.

  • ~akademik 02.02.2026 18:46

    Co zmienić aby było po staremu ????

  • ~Marcin Przewloka 02.02.2026 15:39

    Różne systemy organizacji nauki są na świecie i okazuje się, że jak na razie nie ma jednego modelu, który jest zdecydowanie najlepszy. W systemach brytyjskim i amerykańskim liczba instytutów naukowych, które nie są bezpośrednio częścią uniwersytetów jest mała. Natomiast na przykład w systemie francuskim czy niemieckim są sieci instytutów naukowych, które bardzo mocno popychają naukę do przodu.

    W Polsce już istnieje sieć instytutów PAN, dlaczego więc jej nie wykorzystać? Dlaczego zamiast ją likwidować nie wspomóc jej wprowadzając właściwe zasady działania oraz wsparcie finansowe?

    Piszę to zupełnie niezależnie od zawartości artykułu powyżej, bo widzę dosyć negatywne komentarze skierowane w kierunku PAN.

    • ~Aneta 02.02.2026 18:32

      To niestety jest problem szerszy, np. na Politechnice Opolskiej rektor przychodzi do pracy z psem i wygospodarował pracownika którego jedynym zadaniem jest wyprowadzanie tego psa. Za pieniądze podatnika. Pieniędzy brakuje na wszystko a małe uczelnie je rozwalają na zachcianki rektora. A minister daje mu nagrody. Środowisko podnieca się lexusem a luksus jest w cieniu.

    • ~Profesor PAN 02.02.2026 16:07

      Dawno temu opuścił pan ojczyznę.

  • ~ kk 02.02.2026 14:31

    Przydatność PAN wdać z danych historycznych.

    Za PRL polska nauka była w buszu.

    Teraz z PAN chcą nam wmówić że są przodownikami nauki. Tylko że ich przydatność jest taka sama jak za PRL

  • ~prof. dr hab. ZS. 02.02.2026 14:11

    Czy i komu, poza dyrektoriatem, potrzebna jest równoległa do uniwersytetu struktura konsumująca znaczną część budżetu i niewiele dająca dla społeczeństwa (np. brak dydaktyki).
    Przypomnę tylko, że utworzona w czasach komunizmu na modłę sowiecką.
    Oczywiście towarzystwo wzajemnej adoracji może sobie działać, ale ze składek członkowskich.

    • ~Adam 03.02.2026 10:18

      Apan to z "tytułem" profesora ustanowionego przez stalinowską radę państwa w 1945, którego nie ma nigdzie na świecie?

    • ~Alex 02.02.2026 14:58

      Proszę odróżnić korporacje od instytutów. Instytuty jako całość przodują jeśli chodzi o parametry naukowe na tle uniwersytetów. To dział nauki typowo badawczy, stąd i pewnie ta pozycja. Oczywiście trzecie kryteriom ewaluacji też dotyczy instytutów PAN, więc uczymy studentów, doktorantów, uczniów i współpracujemy z biznesem, samorządami itd.

      • ~prof. dr hab. ZS. 02.02.2026 16:49

        Co pan wie o nauczaniu.
        Na uczelni pensum adiunkta to 240 godzin. Do tego tzw. konsultacje (de facto czasochłonne wyciąganie za uszy niezwykłych do samodzielnej nauki studentów) nadgodziny na zaocznych w soboty i niedziele (co z tego że płatne, ale czasochłonne i nie można odmówić ich prowadzenia). Jakikolwiek wyjazd badawczy czy konferencyjny to ekwilibrystyka jak i kiedy odrobić zajęcia. Opiekuństwo roku, przeróżne komisje itd. itd.

      • ~Profesor PAN 02.02.2026 15:10

        Zastanawiałem się kiedyś dlaczego wiecznie głodzone i poniżane istytuty PAN tak bardzo wystają naukowo na uczelnie a przecież to proste i odpowiedź dawno temu dał Charles Darwin: selekcja naturalna. Byle kto w instytucie PAN nie przeżyje.

  • ~Janek 02.02.2026 13:30

    Jest konieczność sprowadzenia korporacji PAN do rangi towarzystwa naukowego. Niech sobie działają z własnych składek a nie z subwencji na naukę. Korporacja przede wszystkim dba o... Uwaga! Korporacje! Nie o Instytuty. Nowo zaproponowane Zgromadzenie Dyrektorów... Uwaga będzie składało się w większości z dyrektorów, którzy są członkami PAN. I wg. propozycji ma posiadać kompetencje opiniowania (na wniosek ministra) sposobu podziału subwencji przyznawanej instytutom.

    • ~Profesor PAN 02.02.2026 15:06

      Alphonse Allais (o ile dobrze pamiętam, być może jednak Jerome Klapka Jerome) podał taki przepis na zamieszanie: Nadać tę samą nazwę dwu obiektom.

      Korporacja PAN nie ma nic wspólnego z instytutami PAN a bardzo często interesy obu instytucji są sprzeczne.

  • ~Tomasz 02.02.2026 11:27

    Krzykliwy tytuł i przedruk stanowiska mało znanego związku reprezentującego głównie siebie (bo zapisanych pracowników jest w porywach kilka procent). Gdzie szersza analiza, gdzie wypowiedzi stron, gdzie odniesienie do stanowisk innych ciał z konsultacji? Poziom Forum Akademickiego mocno spada.

    • ~Profesor PAN 02.02.2026 11:41

      Pan chyba też reprezentuje głównie siebie, prawda? Do tej pory w nauce nie mieliśmy nic przeciw przedstawianiu własnych poglądów. Czy ma pan wystarczającą moc, by całemu środowisku narzucić inne podejście?

  • ~Profesor PAN 02.02.2026 09:35

    Czy autorzy listu naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego, że celem rządzących (obojętne z którego obozu politycznego) jest likwidacja instytutów PAN? Rozwiązanie sprawy za pomocą autobusów z tabliczkami Sachsenhausen/Palmiry mogłoby szerokiej publiczności wydać się niestosowne, więc zdecydowano się na rozwiązanie stopniowe: głodzenie. Trwa ono już 35 lat.

    • ~kk 02.02.2026 18:27

      To po co Pan w tym PAN jest jak tak głodzą. Nie nadaje się Pan do innej pracy co ?

    • ~driver 02.02.2026 13:21

      Stanowczo nie zgadzam się z pierwszą częścią Pana opinii - istnieje wyraźna różnica między Prof. Seweryńskim, a lic. Weczorkiem, czy innym "nonamem" z ordynackiej, obecnie wysłanym przez tuska "na odcinek nauki". Również finansowanie Nauki, w tym PAN za PIS było zdecydowanie najlepsze w ostatnich kilkunastu latach. Problemem jest niestety fakt, że większość Waszego świata wyznaje 8* i nie jest zdolna do samodzielności.

      • ~Profesor PAN 02.02.2026 14:02

        Wie pan, kiedyś był taki wybitny myśliciel Stafford Beer, klasyk cybernetyki. I wypowiedział on takie zdanie: celem systemu jest to co robi. Opinia prof. Seweryńskiego (po raz pierwszy zobaczyłem to nazwisko) jest zupełnie bez znaczenia, ważne jest to, co robi ministerstwo, a ono robi to samo bez względu na partię u władzy: dąży do anihilacji PAN. Nie oceniam czy to dobrze czy źle, warto tylko brać ten fakt pod uwagę, jak chce się uniknąć rozczarowań.

    • ~kk 02.02.2026 12:47

      Jak pamiętam była propozycja połączenia PAN z uczelniami.
      Odpowiedź była odmowna i wynikała z przywiązania do koryta.

      • ~pojęcie o PAN 02.02.2026 13:36

        Nie kompromituj się gościu. Około 80%? członków PAN to członkowie z uczelni. I mieli by się z uczelniami łączyć i ponownie z korytem, tylko którym? Ale mają ludzie zwichrowane pojęcie o PAN. Instytuty PAN są jedynie im kwiatkiem do kożucha, jak członkowie i wierchuszka PAN pokazała w strukturze PAN, instytuty były na samym końcu, przy rozbudowanej strukturze członków i instytucji od zarządzania dobrami PAN i wszelkimi przybudówkami. Oni instytuty mają w "głębokim poważaniu", najważniejsze jest kasa za członkostwo, nagradzania swoich, dyrektorów i wszelkie maści kierowników. Pracownicy są i mogą w ich mniemaniu pracować za wszelkie minima. Im to jest obojętne, co dają wyraz w proponowanej ustawie. Z życia instytuty, dyrektor zwołuje zebranie pracowników i mówi słynne "nie ma pieniędzy i premii nie będzie dla pracowników za A+. A za chwilę, na radzie, jest by poprzeć premie dyrektorowi około 80 tys zł za osiągnięcia instytutu i za A+. Tak się dba o pracowników i instytuty PAN.

        • ~kk 02.02.2026 13:59

          No właśnie to po co to PAN żeby brać drugą pensję za tą samą robotę ?

        • ~Profesor PAN 02.02.2026 13:54

          Pan kk od dawna już przekracza wszelkie standardy i tworzy problem: czy nie karmić trolla czy jednak korygować jego w sposób oczywisty nieprawdziwe twierdzenia. Ja już dawno temu wybrałem opcję 1. ale chyba dobrze, że czasem ktoś ma inne podejście.

          • ~kk 02.02.2026 14:02

            Pan o "ponad przeciętnej" inteligencji się odezwał.

            W Polsce durnie kończą studia a głupki są profesorami.