Choć na założenia tego podejścia metodologicznego może zżymać się niejeden pozytywista, utrwalenie pamiętników jako źródła do badań społecznych to jeden ze znaków rozpoznawczych polskiej socjologii – pisze dr hab. Kamil Łuczaj z Uniwersytetu Łódzkiego, kierownik projektu BRAINY, w ramach którego do końca października trwa konkurs na pamiętniki migrantów akademickich.
Tradycja badań pamiętnikarskich zaczęła się od szacownego ojca założyciela, Floriana Znanieckiego, choć równie znaną postacią wśród badaczy tego nurtu pozostaje chłopski syn – Władek Wiśniewski, a socjologia biograficzna nie zaistniałaby bez tysięcy podobnych mu osób, które zdecydowały się opisać swoje losy w formie jednego z pamiętników pozyskanych dzięki konkursom ogłaszanym w Polsce. Są one organizowane do dziś.
Akademicki kosmopolita patrzy na polskiego chłopa
Florian Znaniecki, podobnie jak Władek Wiśniewski, to postać nieszablonowa. Urodził się w 1882 roku w rodzinie szlacheckiej. Odebrał staranne wykształcenie, obejmujące m.in. doskonałą znajomość języków obcych. Studiował w Polsce, a także w Genewie, Zurychu oraz Paryżu, co było typową ścieżką kariery dla uprzywilejowanej młodzieży jego pokolenia. Doprowadziła ona do poznania prominentnego amerykańskiego socjologa Wiliama I. Thomasa, a współpraca z nim zaowocowała światową popularnością Znanieckiego, który zapisał się w dziejach socjologii jako jeden z twórców metody biograficznej. Droga do tych osiągnięć była jednak kręta i obejmowała takie epizody, jak występy w wędrownej trupie cyrkowo-teatralnej czy sfingowanie własnej śmierci i służbę w Legii Cudzoziemskiej.
Z kolei Wiśniewski, urodzony w podobnym okresie (badacze wskazują rok 1884), mimo że nie był typowym chłopem związanym z rodzinnym gospodarstwem, doświadczył charakterystycznej dla swojego pokolenia migracji. Postrzegany jako czarna owca w rodzinie, przeżył wiele przygód (w tym inicjację seksualną w wieku 12 lat) – podejmując próby znalezienia zatrudnienia w różnych miejscach, co zwykle prowadziło do konfliktów – zanim zdecydował się wyruszyć do Ameryki.
I tu właśnie splatają się losy tych dwóch postaci. Podczas pobytu w Chicago Znaniecki proponuje Wiśniewskiemu, aby ten odpłatnie spisał swoje losy. Analiza tak powstałego obszernego pamiętnika (ok. 250 stron druku) pozwoliła Znanieckiemu uwzględnić coś, co później nazwie „współczynnikiem humanistycznym”, czyli nastawienie analityczne biorące pod uwagę indywidualny świat znaczeń społeczno-kulturowych tworzony przez aktorów społecznych. Czytając pamiętnik, Znaniecki konfrontował punkt widzenia samych uczestników zdarzeń ze swoimi interpretacjami tego, co napisał Władek. Wymagało to odrzucenia, uchodzącej w tych czasach za naukową, postawy zewnętrznego obserwatora przy użyciu dążących do obiektywizmu narzędzi, co czyniła wczesna socjologia pozytywistyczna. Choć w oczach Znanieckiego Wiśniewski stanowił przede wszystkim przykład polskiego migranta chłopskiego z początku XX wieku, to jego pamiętnik dokumentuje mobilność przestrzenną jako proces biograficzny w całej jego złożoności, wskazując różnorodne, i często nieuchwytne, motywacje natury ekonomicznej, społecznej i tożsamościowej, które do dziś są przedmiotem szczegółowych analiz.
Wydarzenia te można w umowny sposób określić początkiem długiej tradycji badań opartych na pamiętnikach w polskiej socjologii. Stymulowały ją nie tylko bardzo głośne prace Floriana Znanieckiego, Ludwika Krzywickiego, Józefa Chałasińskiego czy Jana Szczepańskiego. Obejmuje ona także szeroki wachlarz późniejszych projektów prowadzonych przez badaczy i badaczki z ośrodków w całej Polsce oraz naukowców na emigracji.
W ramach tej tradycji wymienić można – będzie to wybór zupełnie arbitralny, biorąc pod uwagę różnorodność materiału – publikację trzech tomów wspomnień migrantów polskich w Kanadzie, zredagowanych przez Benedykta Heydenkorna w latach siedemdziesiątych XX wieku; serie wydawnicze „Historia nauki polskiej w autobiografiach” oraz „Wspomnienia ludzi nauki” oferujące źródła do badań karier naukowych, a także liczne analizy twórczości pamiętnikarskiej mieszkańców polskiej wsi, w tym w ramach konkursu „Sto lat mojego gospodarstwa” ogłoszonego przez Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk oraz Polskie Wydawnictwo Rolnicze tuż przed setną rocznicą odzyskania niepodległości. Niezwykle ciekawe, również z perspektywy dwudziestu lat, które minęły od zebrania materiału, wydają się badania prowadzone w ośrodku wrocławskim (m.in. Zbigniew Kurcz, Wojciech Doliński) dotyczące idei Europy w pamiętnikach Polaków i Polek w dobie akcesji do Unii Europejskiej.
Metoda inna niż wszystkie
Metoda biograficzna – jakkolwiek rozpowszechniona w socjologii, szczególnie w zastosowaniu do badań pamiętnikarskich – może budzić pewne kontrowersje wśród osób mniej zaznajomionych z tym typem poznania naukowego.
Pierwszym zarzutem, który warto rozważyć, byłby zapewne brak „reprezentatywności” autorów i powiązanej z nią możliwości generalizacji wyników. Choć pozornie istotny, po zastanowieniu, okazuje się, że jest to zarzut godny rozpatrzenia, tylko gdy reprezentatywność rozumiemy w wąskim sensie statystycznym. Faktycznie, w zasadzie każdy raport z badań pamiętnikarskich wskazuje na pewne „skrzywienia” próby. Często zaburzone są proporcje płciowe, gdyż autorek bywa znacznie więcej niż autorów. Należy pamiętać, że badanie tego typu nie służy jednak statystycznemu opisowi prawidłowości, lecz oferuje wgląd w doświadczenia pamiętnikarek i pamiętnikarzy. W tym przypadku warto pamiętać, że pamiętnik jako źródło do badań socjologicznych nie powinien być sprowadzany do prostego zapisu wydarzeń. Dla badaczy jest on interesujący jako konstruowana w określonych warunkach narracja autobiograficzna. Pomimo że może nie być typowa, stanowi czyjeś autentyczne doświadczenie. Dobrze podsumowuje to Mariana Souto-Manning, pisząc, że narracje są jako okno umożliwiające wgląd w procesy nadawania znaczenia zachodzące w „świecie życia”.
Krytycy badań pamiętnikarskich wskazują również, że cała metoda opiera się na retrospekcji i materiał wyjściowy naznaczony jest licznymi zniekształceniami. Oczywiście, autorzy wybierają pewne wydarzenia, pomijając inne, nadają im znaczenia, które czasami trudno odgadnąć, racjonalizują swoje wybory i, faktycznie retrospektywnie, nadają im pewien sens, koloryzując przy tym opisywane zdarzenia. W rezultacie otrzymujemy subiektywną, często wystylizowaną narrację, tekst literacki, zamiast „opisu obiektywnej rzeczywistości” i pozytywistycznie rozumianego zapisu doświadczeń – sprawdzalnego na poziomie faktów. Pytanie, które można postawić materiałom pamiętnikarskim, nie powinno dotyczyć jednak tego, jak rzeczywistość wyglądała „naprawdę”, lecz dlaczego wybrany pamiętnik konstruuje narrację w ten, a nie inny sposób.
Problem stanowi również to, że niektórzy pamiętnikarze mogą chcieć dostosować swoje wspomnienia do wymogów aktualnego konkursu. Nie jest to jednak grzech śmiertelny metody, lecz trudność, z którą należy sobie radzić z wykorzystaniem sposobów wypracowanych w ramach tej metody.
Wyrażanie doświadczeń poprzez opowieść: walory estetyczne i poznawcze
Pamiętniki to często też zwyczajnie dobra literatura, pozwalająca wyrazić doświadczenia w formie zrozumiałej (choć wymagającej interpretacji) opowieści. Dla czytelników nietraktujących wspomnień jako materiału do pracy naukowej, głównym atutem pamiętników są więc barwne opisy ukazujące świat widziany oczami innych ludzi, o czym świadczy niezmiennie obecność biografii i autobiografii wśród najchętniej czytanych książek. O bliskich związkach naukowego pamiętnikarstwa i literatury przekonuje choćby jeden ze współczesnych badaczy tego zagadnienia Andy Alaszewski, poszukujący antecedencji dzisiejszych materiałów osobistych w dziełach autorów takich jak Franz Kafka czy Virginia Woolf.
Antropologiczna naturalność formy narracyjnej stanowi jednak atut również w nauce, gdyż sprzyja ona łatwiejszemu wyrażaniu własnych doświadczeń niż zamknięte baterie testów, które analizuje się metodami statystycznymi. Pokazał to słynny test selekcji Wasona, w którym ludzie mieli problem z odgadnięciem abstrakcyjnych zasad logicznych (odpowiednim odwracaniem kart, tak aby zweryfikować poprawność przedstawionych przez eksperymentatora reguł), jednak z łatwością rozwiązywali go w odniesieniu do reguł społecznych, jeśli zagadkę logiczną przedstawi się w postaci problemu z życia codziennego.
Czy więc z badań, które z założenia nie są reprezentatywne, opierają się na retrospekcji i analizują narracje zamiast opisów faktów, a jednym z ich walorów jest atrakcyjna forma, można wyprowadzić interesujące poznawczo wnioski? Polska socjologia udowadnia, że tak.
Współczesne konkursy pamiętnikarskie
Jeden z badaczy tego zagadnienia, Paweł Rodak, zaznacza, że nigdzie na świecie nie było „zjawiska piśmiennego o podobnej skali” i szacuje, że w ciągu niecałych stu lat zorganizowano w Polsce ponad 1500 konkursów. Uczestnikami najnowszych były m.in. osoby bezrobotne, których wspomnienia zebrali w latach 2017–2019 badacze ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, czy pamiętnikarze opisujący „życie codzienne w czasach koronawirusa” na zlecenie tego samego konsorcjum; mieszkańcy Poznania uczestniczący w jednej z edycji – zapoczątkowanego przez Znanieckiego – konkursu „Czym jest dla Ciebie miasto Poznań?” (1928, 1964, 1994, 2021); mieszkańcy o wiele mniejszych Moniek (biorący udział w konkursie organizowanym przez Uniwersytet w Białymstoku i tamtejszego burmistrza) czy kobiety z rodzin górniczych, których wspomnienia analizowano w ramach projektu dofinansowanego przez Muzeum Historii Polski. Ten ostatni konkurs jest ciekawy również dlatego, że dobitnie pokazuje, iż metoda pamiętnikarska znajduje coraz szersze zainteresowanie w literaturoznawstwie i historii.
Raporty ze wszystkich tych badań udowadniają bezsprzecznie, że pamiętnik nie jest skrzywionym obrazem rzeczywistości. Choć nie zawsze umożliwia zrozumienie, „jak to właściwie było” (o czym marzył jeszcze w XIX wieku Leopold von Ranke), pozwala stwierdzić, dlaczego i w związku z jakimi społecznymi okolicznościami pamiętnikarze zdecydowali się opisać pewne treści, pominąć inne i dlaczego całość ich opowieści i poszczególne passusy przyjmują określoną formę. W podobnym kontekście współczesny historyk Ben Pimlott bardzo trafnie stwierdza, że dzienniki „mówią prawdę, częściową prawdę, a także wiele rzeczy wykraczających poza prawdę”, wskazując, że w „w nich szuka się – i często znajduje – atmosfery, nastroju i ducha danej chwili, których nie sposób uchwycić w żaden inny sposób”. Myśl ta zdaje się odnosić także do innych dokumentów osobistych, w tym pamiętników. Jednocześnie Pimlott przestrzega: „nigdy, przenigdy nie należy traktować ich jako ostatecznego świadectwa”.
Naukowcy-pamiętnikarze poszukiwani
W tę długą tradycję wpisuje się również konkurs zorganizowany w ramach projektu „BRAINY. Polska diaspora intelektualna w autobiografiach uczonych-migrantów” (diasporaintelektualna.pl). Polscy naukowcy, którzy spędzili za granicą minimum rok (może to być suma kilku pobytów), a część tego okresu przebywali w jednym z interesujących nas krajów – USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii lub Australii – mogą zgłaszać swoje prace do 31 października. Na autorki i autorów najlepszych prac czekają nagrody finansowe, a wybrane prace posłużą nie tylko analizom naukowym, lecz zostaną opublikowane i dzięki temu będą czytane nie tylko przez socjologów i socjolożki.
Patronat nad konkursem sprawują: Polski Instytut Naukowy w Ameryce, Komitet Badań nad Migracjami PAN, Instytut Zachodni, Fundacja Naukowa im. Floriana Znanieckiego oraz Centrum Analiz Migracyjnych MigLab. Patronem medialnym jest „Forum Akademickie”, gdzie również zostaną opublikowane wybrane prace.
Kamil Łuczaj