Środowisko naukowe wyraźnie artykułuje postulat zwiększenia nakładów na naukę do 3 proc. PKB, a ja ten postulat podtrzymuję i będę strażnikiem tych dążeń. To, co chcielibyśmy osiągnąć w pierwszej kolejności, to dorównanie do średniej wysokości nakładów na B+R w Unii Europejskiej, czyli 2,2 proc. Nie należy malować trawy na zielono i wmawiać, że obecny poziom nakładów kogokolwiek satysfakcjonuje, ale każdy krok do przodu się liczy – mówi w wywiadzie dla „Forum Akademickiego” dr inż. Marcin Kulasek, minister nauki i szkolnictwa wyższego.
Wczoraj zakończyła się prezydencja Polski w Radzie Unii Europejskiej. Co przez te pół roku zrobiliśmy na rzecz nauki na unijnej arenie i które z podejmowanych inicjatyw będą miały ciąg dalszy? O to pytamy dr. inż. Marcina Kulaska, ministra nauki i szkolnictwa wyższego. W wywiadzie poruszamy także między innymi kwestie: postulatu likwidacji Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, zmian w systemie grantowym, nowej ewaluacji, kolejnego konkursu Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza, nieetycznych praktyk publikacyjnych, Akademii Kopernikańskiej. Z szefem resortu nauki rozmawia Piotr Kieraciński.
Ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Co przez ten czas zrobiliśmy na arenie unijnej na rzecz nauki? Które z wydarzeń polskiej prezydencji będą miały ciąg dalszy i które uważa pan za sukcesy naszego kraju i ministerstwa?
Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że dobrze wykorzystaliśmy ten czas. W marcu w Warszawie udało nam się doprowadzić do przyjęcia „Deklaracji Warszawskiej”, czyli dokumentu, w którym wszystkie państwa UE opowiedziały się za niezależnym i skutecznym finansowaniem badań naukowych i innowacji. To nie wszystko. W maju polska prezydencja osiągnęła kolejny punkt zwrotny: doprowadziliśmy do jednomyślnego porozumienia ministrów ds. szkolnictwa wyższego w sprawie wdrożenia etykiety wspólnego dyplomu europejskiego. To milowy krok w stronę integracji środowisk naukowych w Europie. W tym samym miesiącu, podczas obrad Rady UE ds. Konkurencyjności, przedstawiciele państw członkowskich UE opowiedzieli się za przyjęciem Agendy Politycznej Europejskiej Przestrzeni Badawczej (ERA) na lata 2025–27 oraz przyjęli „Konkluzje dotyczące sztucznej inteligencji w nauce”. Będą one wyznaczać kierunek dla skoordynowanej, etycznej i inkluzywnej strategii AI w nauce. Kończymy okres naszej prezydencji w poczuciu dobrze wykonanej pracy. Zostawiamy naszym następcom w Radzie UE materiały, na których można bazować w kolejnych latach.
Jest pan absolwentem kierunku i doktorem dyscypliny, która ma charakter praktyczny. Niedawno powołał pan zespół do spraw transferu wyników badań do gospodarki. Czy to znaczy, że ministerstwo położy większy nacisk na praktyczne wykorzystanie wyników badań naukowych, zacieśnienie relacji nauki z gospodarką?
W Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego konsekwentnie wzmacniamy transfer wyników badań naukowych do gospodarki i kładziemy coraz większy nacisk na praktyczne wykorzystanie dorobku nauki, czego dowodem jest powołanie wspomnianego zespołu. Mamy tam przedstawicieli spółek technologicznych, ekspertów od transferu technologii i naukowców z doświadczeniem zarządczym. Wszyscy pracują nad rekomendacjami, które mają ułatwić komercjalizację badań, wskazać kierunki deregulacji i usprawnić działania instytucji wspierających rozwój technologii. Mamy już pierwszą rekomendację zespołu wskazującą na konieczność zwiększenia znaczenia procesów komercjalizacji w systemie ewaluacji dorobku naukowego. Mam nadzieję, że niebawem otrzymamy kolejne, bo
zespół działa bardzo intensywnie.
Dobrym przykładem jest także projekt „Science4Business – Nauka dla biznesu”, realizowany w programie Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki. Jego celem jest zwiększenie efektywności działań Centrów Transferu Technologii i spółek celowych, należących do organizacji badawczych w zakresie współpracy z biznesem, w tym poprzez komercjalizację wyników badań naukowych i prac rozwojowych. To inicjatywa o budżecie prawie 300 mln zł, realizowana we współpracy z ponad 80 jednostkami z całego kraju, która pokazuje, jak silnie środowisko naukowe angażuje się w rozwój innowacyjnej gospodarki. Tak rozumiem praktyczne wykorzystanie wyników badań.
Jakość działalności w tym zakresie zależy od kilku czynników, m.in. otwartości uczelni na współpracę, usuwania barier administracyjnych, promowania badań powiązanych z praktyką i aktywnego udziału podmiotów gospodarczych w procesie wdrażania innowacji. Nauka powinna badać potrzeby rynku i szukać tam swojego miejsca. I do tego dążymy. To gospodarka tworzy popyt na innowacje i praktycznie je wdraża. Nie oznacza to jednak, że badania naukowe mają być skupione wyłącznie na zaspokajaniu potrzeb biznesu. Naszym celem jest znalezienie odpowiedniego balansu między naukami podstawowymi i stosowanymi oraz wzmacnianie konkurencyjności polskiej gospodarki.
Pojawił się postulat likwidacji Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Widzi pan przyszłość tej instytucji, ma dla niej jakiś plan?
NCBR pozostaje ważną instytucją łączącą naukę z biznesem, a o znaczeniu takich „mostów” powiedziałem przed chwilą. Nie ma żadnych planów, by ją likwidować tylko dlatego, że w ostatnich latach Centrum zmagało się z poważnymi problemami i kryzysami wizerunkowymi. Agencja wdraża plan naprawczy mający na celu m.in. uszczelnienie procedur i poprawę zarządzania. Zdaję sobie sprawę, że oczekiwania są duże i zarówno opinia publiczna, jak i pracownicy NCBR chcieliby widzieć efekty szybciej, ale działania naprawcze wymagają czasu i trzymania się pewnych procedur. Instytucja powinna być dalej rozwijana, wymaga reorganizacji, by działać sprawniej i lepiej, ale na pewno nie zamierzamy jej likwidować. Potrzeba też odbudowy zaufania naukowców i biznesu do agencji, a to jest proces, który zajmie trochę czasu.
Czy o zasadach finansowania nauki i sposobie jej organizacji oraz priorytetach powinni decydować przedstawiciele społeczeństwa, czyli podatnicy ją utrzymujący, czy samo środowisko naukowe, które wydaje się być najbardziej kompetentne, ale jest narażone na konflikt interesów?
System finansowania musi być przede wszystkim transparentny i oparty na jasnych kryteriach. Jednocześnie należy tu uwzględniać kompetencje ekspertów, którzy najlepiej potrafią zmapować potrzeby. Wszystko powinno opierać się na dialogu obu stron. Społeczeństwo oczekuje efektów i rozwoju, a dziś, jak nigdy wcześniej, bezpieczeństwa, które związane jest z nauką. Z kolei naukowcy mają wiedzę, jak te cele osiągać. Nauka i rozwój wiedzy stanowią fundament każdego systemu bezpieczeństwa. Bezpośredni związek miedzy rozwojem nauki a poziomem bezpieczeństwa, czy to społecznego, czy technologicznego, jest dziś bardziej widoczny niż kiedykolwiek wcześniej.
Czy zmierzamy do 3 proc. PKB na naukę, czy na razie mówimy „pas”? I jaka powinna być w tym rola systemu konkurencyjnych grantów, a jaka finansowania podmiotowego? Widzi pan potrzebę zmian w samym systemie grantowym?
Środowisko naukowe wyraźnie artykułuje postulat zwiększenia nakładów na naukę do 3 proc. PKB, a ja ten postulat podtrzymuję i będę strażnikiem tych dążeń. Nie ma mowy o rezygnacji. Znam argumenty apelujących o odejście od doraźnych rozwiązań na rzecz wieloletniego finansowania i jestem gotowy do dyskusji, ale to nie jest zmiana, którą można przeprowadzić w krótkim okresie. Zdaję sobie sprawę, że to potrwa wiele lat. To, co chcielibyśmy osiągnąć w pierwszej kolejności, to dorównanie do średniej wysokości nakładów na B+R w Unii Europejskiej, czyli 2,2 proc. Nie należy malować trawy na zielono i wmawiać, że obecny poziom nakładów kogokolwiek satysfakcjonuje, ale każdy krok do przodu się liczy. Po drodze do tego celu są przystanki, ale każdy z nich to więcej pieniędzy i to jest dobra perspektywa. W tej chwili analizujemy w ministerstwie ewentualne możliwości wprowadzenia zmian w systemie grantowym, by efektywniej stymulować aktywność międzynarodową i podnosić jakość badań.
Wciąż nie potrafimy odzyskać naszego wkładu do naukowych programów unijnych, bo za mała jest w nich aktywność naszych badaczy, relatywnie łatwiej (mimo wszystko) zdobyć granty NCN. Wydajemy przez to ładnych kilka miliardów złotych (ok. 15% krajowych nakładów na naukę) na badania w bogatszych krajach UE. Co zamierza pan z tym zrobić?
Naszym celem jest działanie motywujące przedstawicieli społeczności naukowej do większej aktywności międzynarodowej i stymulacja rozwoju na poziomie europejskim. Dostęp do środków krajowych nie powinien być postrzegany jako konkurencja dla programów ramowych, wręcz przeciwnie. Fundusze krajowe mogą służyć jako wsparcie początkowe, umożliwiające budowę potencjału innowacyjnego i tworzenie konsorcjów gotowych do rywalizacji na poziomie europejskim. Dlatego staramy się zwiększać nasz udział w partnerstwach europejskich w ramach programu Horyzont Europa, zarówno organizacyjnie, jak i finansowo. Partnerstwa te angażują uczestników w tworzenie wspólnej agendy badawczej, co sprzyja większej synergii między różnymi źródłami finansowania i pozwala efektywniej wykorzystywać dostępne środki.
Prowadzimy również analizy, jak wykorzystać środki strukturalne do stworzenia tzw. krajowej koperty, czyli rozwiązania, które mogłoby dodatkowo wzmocnić udział Polski w programach unijnych. Warto jednak spojrzeć szerzej. Polski ekosystem innowacji potrzebuje silniejszego umiędzynarodowienia. Taka zmiana myślenia musi objąć nie tylko naukowców i przedsiębiorców aplikujących do programu Horyzont Europa, ale także administrację publiczną. Nasze strategie krajowe powinny być powiązane z politykami europejskimi, nawet z perspektywy narodowego interesu, jakim jest efektywne wykorzystanie środków, które sami wpłacamy do budżetu UE.
Dodam też, że z roku na rok wzrasta wykorzystanie środków w ramach Horyzontu Europa. Dzięki wsparciu Krajowego Punktu Kontaktowego w NCBR oraz Branżowych Punktów Kontaktowych w Sieci Łukasiewicz nasi naukowcy są coraz lepiej przygotowani do składania wniosków. I już widać efekty: po 440 konkursach polskie podmioty zdobyły 503 mln euro na 1042 projekty – to ponad dwa razy więcej niż na analogicznym etapie programu Horyzont 2020. Co więcej, wskaźnik sukcesu dla projektów koordynowanych przez Polaków wzrósł z 6,2% do 10,6%.
Jako przykład mogę też wskazać działania Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej. W ramach oferty skierowanej do instytucji polskiego systemu szkolnictwa wyższego i nauki NAWA finansuje krótkookresowe mobilności międzynarodowe w programie PROM, aby umożliwić współpracę i wymianę wiedzy z ośrodkami zagranicznymi. Celem tego programu jest rozwijanie kompetencji pracowników polskich uczelni i jednostek naukowych, doktorantów i studentów dzięki udziałowi w krótkoterminowych wyjazdach zagranicznych, szkołach letnich, konferencjach czy stażach. W ramach PROM finansowane są także przyjazdy zagranicznych naukowców i wykładowców do polskich jednostek. Mówiąc krótko: promujemy mobilność i zachęcamy do niej, bo to przełoży się na korzyści dla naszej nauki. W ten sposób chcemy odzyskiwać inwestowane przez państwo środki.
Nad zasadami ewaluacji jakości działalności naukowej kolejnego okresu pracuje nowy zespół. Czy może pan obiecać, że zdążą państwo przed początkiem nowego okresu oceny?
Zespół do spraw przyszłej ewaluacji obraduje, a po każdym spotkaniu zespołu komunikujemy na stronie ministerstwa postulaty, które wypracowali eksperci. Nie chcę wchodzić w szczegóły w trakcie prac, a tym bardziej recenzować czegokolwiek, bo to nie pomaga członkom tej grupy w pracy. Nowe zasady powinny być znane przed rozpoczęciem nowego okresu oceny, ale ważne, by weszły w życie przed końcem pierwszego roku nowego okresu ewaluacyjnego. Tego będę się niezmiennie trzymać.
Czy nowelizacja rozporządzenia w sprawie ewaluacji jakości działalności naukowej poprawi jakość najbliższej oceny, która już w przyszłym roku?
Nowelizacja przede wszystkimi miała umożliwić ocenę w nowych dziedzinach i dyscyplinach wprowadzonych przez poprzedników. Naszym zapewnieniem była stabilność i transparentność systemu ewaluacji, stąd w nowelizacji znalazły się zapisy, które nie zmieniały reguł gry. Respektujemy obowiązujące prawo – obecna ustawa przewiduje ewaluację jakości działalności naukowej. Wprowadziliśmy większość postulowanych przez środowisko zmian, które gwarantowały niezmienność zasad oceny w ostatnich 3 latach, wprowadzając je w ostatnim roku ewaluacji. Zmiany reformujące system pozostawiamy na przyszłą ewaluację, o której rozmawiamy z przedstawicielami całego środowiska naukowego.
Kończy się program IDUB. Czy w tym roku zostanie ogłoszony kolejny konkurs i czy – zgodnie z propozycją ekspertów zagranicznych i dotychczasowymi zasadami programu – nie będą w nim mogły uczestniczyć dwaj najsłabsi laureaci pierwszego konkursu?
Warto dodać kontekst całej sprawie. Ustawa PSWN wprost przewiduje, że co najmniej 2 uczelnie spośród 10 laureatów pierwszej edycji opuszczą tę grupę. Jakiekolwiek zmiany w tym zakresie wymagałyby zmian na poziomie ustawowym. Te minimum dwie uczelnie, jeśli otrzymają pozytywną ocenę w ramach ewaluacji końcowej i pozytywną ocenę planu, nie podpiszą umowy na realizację planu w drugiej edycji programu, ale otrzymają wsparcie w postaci zwiększenia subwencji o 2% i nie będą podpisywały umowy na realizację planu w ramach drugiej edycji. W ich miejsce pojawią się co najmniej 2 z 18 podmiotów uprawnionych do ubiegania się o miejsce w gronie 10 laureatów programu. Oznacza to, że liczba laureatów pozostaje stała, a ustawa przewiduje rotację beneficjentów. Trwałość programu IDUB jest zagwarantowana ustawą PSWN, która wskazuje, że ostatni rok danej edycji jest rokiem ewaluacji końcowej i rokiem konkursu do kolejnej edycji. Potwierdzam, pracujemy nad II konkursem IDUB, proszę się spodziewać ogłoszenia na przełomie roku.
Czy Regionalna Inicjatywa Doskonałości będzie kontynuowana i na jakich zasadach?
Trwającą wciąż edycję programu Regionalna Inicjatywa Doskonałości zaplanowano na lata 2024–2027, a wnioski przyjmowano od około połowy 2023 r. To znaczy, że mamy jeszcze trochę czasu przed kolejnym naborem. Mogę powiedzieć, że chciałbym kontynuacji z jednoczesnym naciskiem na wsparcie uczelni regionalnych i docenienie ich znaczenia dla rozwoju lokalnego. RID również jest zapisany w ustawie i nie planujemy obecnie likwidacji tego strumienia finansowania, który jest ogromnym wsparciem podmiotów będących liderami w swoich regionach.
Mamy problem z utrzymaniem standardów publikacyjnych w nauce, wybuchają skandale z tzw. papierniami, a to przecież nie wszystko. Czy należy się spodziewać reakcji ministerstwa, choćby w kontekście programu IDUB i ewaluacji?
Jesteśmy świadomi problemu nieuczciwych praktyk publikacyjnych. Ministerstwo stanowczo potępia wszelkie działania, które odbiegają od zasad etycznych i znajdzie to swoje odzwierciedlenie w toku prac nad nowelizacją ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Od maja mamy w ministerstwie Zespół ds. nieuczciwych praktyk publikacyjnych, to fachowe grono złożone z jedenastu ekspertek i ekspertów. Ich praca ma się przełożyć na rekomendacje postępowań w przypadku wykrycia niewłaściwych praktyk publikacyjnych, a także zaleceń co do zmian w systemie oceny jakości działalności naukowej przeciwdziałającym takim praktykom.
Wiele uczelni, zwłaszcza niepublicznych, ma kłopoty z utrzymaniem należytego poziomu kształcenia, co nie znajduje jednak odzwierciedlenia w ocenach Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Czy widzi pan potrzebę zwiększenia nadzoru nad jakością kształcenia? Czy to tylko zadanie PKA? A może sama Komisja nie wystarczy? Może trzeba stanowczych decyzji ministerstwa?
Na pewno warte rozważenia jest dokładniejsze określenie statusu PKA, bo w tej chwili nie jest do końca jasne, czy to tylko instytucja stricte doradcza, czy mająca „twarde” uprawnienia. Uczelnie postulują z kolei potrzebę wprowadzenia jednoznacznych ścieżek odwoławczych i nad tym postulatem również należy się pochylić. Dodajmy do tego uproszczenie procedur, eliminację powtórzeń i zbędnych wymagań biurokratycznych, a sytuacja powinna się poprawić. Jeśli chodzi o „stanowcze decyzje”, to postulat wzmocnienia roli ministerstwa w nadzorze nad procedurami PKA już do mnie dotarł, ale jest za wcześnie na jednoznaczne deklaracje w tej sprawie.
Pojawił się postulat zmniejszenia pensum dydaktycznego nauczycieli akademickich. Co pan na to?
Resort analizuje i stara się wsłuchiwać w postulaty środowiska w tej sprawie. Już w tej chwili obniżenie pensum dydaktycznego jest możliwe w określonych przypadkach: pełnienie funkcji, wybitna działalność naukowa czy kierowanie projektami. Decyzje każdorazowo podejmują rektorzy na wniosek zainteresowanych i jest to dobrze rozumiana autonomia uczelni.
Na Kongresie Samorządów podkreślał pan znaczenie uczelni w rozwoju miast. Jak się pan zapatruje na uczelnie regionalne, zwłaszcza publiczne uczelnie zawodowe, np. w kontekście zmian demograficznych, ale i ich roli w regionach?
Często podkreślam rolę uczelni regionalnych i zawodowych w rozwoju miast i całych regionów, zwłaszcza w kontekście zmian demograficznych i potrzeb rynku pracy. Kongres Samorządów był dobrym miejscem, żeby o tym przypomnieć. Mówiłem wcześniej o kierunku, w którym chciałbym skierować program RID. Tak postrzegam przyszłość tego i podobnych programów – powinny wzmacniać potencjał uczelni regionalnych i umożliwiać realizację misji dydaktycznej i badawczej na wysokim poziomie. Moja formacja polityczna już przed wyborami postulowała odejście od konkursowego modelu finansowania uczelni i faworyzowania wielkich ośrodków na rzecz strategicznego wsparcia regionalnych uniwersytetów i politechnik. Podtrzymuję to jako minister.
Czy przygotowywana przez pańskiego poprzednika nowelizacja ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce odchodzi w niebyt czy tylko do lamusa? Czy prace nad nią będą kontynuowane i kiedy poznamy ich wyniki w postaci projektu ustawy?
Zainicjowałem prace nad nowelizacją ustawy niedługo po objęciu resortu. Te prace trwają i chcemy je zakończyć w 2026 roku. Dokument będzie przygotowywany w trzech prędkościach. Po pierwsze, kwestie e-dyplomu, bo do tego zobowiązuje Polskę Krajowy Plan Odbudowy. Po drugie ewaluacja, o czym już powiedzieliśmy. I wreszcie koncepcja całej ustawy. Jest nad czym pracować. Na szczęście mamy solidne wsparcie. Zespół ds. nowej ewaluacji spotyka się regularnie, pod koniec marca powstał także Zespół do spraw opracowania projektu strategii rozwoju szkolnictwa wyższego, który zajmie się m.in. wskazaniem kluczowych kompetencji dla przyszłych pokoleń studentów i wzmocnieniem powiązań między uczelniami a gospodarką i społeczeństwem.
W jakim kierunku pójdą prace nad nową ustawą o PAN? Czy rozbieżności między wizją ministerstwa i środowiska Akademii są wciąż duże? Jak pan widzi rolę Akademii: korporacji, instytutów, komitetów?
Reforma PAN to twardy orzech do zgryzienia, ale działamy z Akademią na partnerskich zasadach. Wycofaliśmy propozycję ustawy o PAN, którą złożyło poprzednie kierownictwo resortu. Akademia również zrezygnowała z tworzenia swojego projektu ustawy. Pracujemy nad nowelizacją obecnej ustawy. To normalne, że pojawiają się rozbieżności, ale gdy obie strony są gotowe zrobić krok do tyłu, to jest już wiele. W spotkaniach z kierownictwem Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego uczestniczy reprezentacja Prezydium PAN, instytutów naukowych oraz związków zawodowych. Z równą uwagą traktujemy głosy wszystkich zainteresowanych stron. Nie chcę niczego narzucać, mówiąc o swojej wizji. Zespół wypracował kompromisowe rozwiązania, a w lipcu planujemy rozpocząć
prace legislacyjne nad nowelizacją we współpracy ze środowiskiem PAN.
Ostatnio pojawiają się bardzo mocne, w specyficzny sposób artykułowane postulaty studentów dotyczące spraw socjalnych: akademików i stołówek. Czy nie odnosi pan wrażenia, że mają wręcz roszczeniowy charakter? Czy powinno na nie zareagować także ministerstwo, a nie tylko konkretne uczelnie? I jaka powinna być rola studentów w akademii? Czy aż 20% głosów w wyborach rektorskich to nie za dużo? Mówi się, że to studenci je wygrywają.
Nie używałbym określenia „roszczeniowe”. Wszyscy uczestnicy życia akademickiego mają prawo do działań poprawiających ich pozycję. Wsłuchujemy się w postulaty i argumenty i jesteśmy otwarci na dyskusję. Przykłady? Zapraszamy strajkujących studentów do rozmów, odwiedził ich też nowo powołany pełnomocnik MNiSW ds. studenckich. To wyraźne dowody naszej otwartości. 6 maja mieliśmy przed siedzibą MNiSW konferencję Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej, dotyczącą m.in. roli studentów w akademii. Razem z Komitetem wystąpiła ministra Karolina Zioło-Pużuk, później był czas na rozmowy w ministerstwie. Wysłuchaliśmy postulatów członków Komitetu. To nowy standard, do którego druga strona chyba nie była wcześniej przyzwyczajona. Komitet rzeczywiście postuluje znaczny udział studentów w wyborach rektorskich, ale zwykle dzieje się tak, że w toku negocjacji wypracowuje się kompromis, który nie spełnia w 100% oczekiwań stron, za to jest możliwy do przyjęcia. W realnym świecie, a nie tym idealnym, dąży się właśnie do takich rozwiązań.
Czy los Akademii Kopernikańskiej, której znacząco obcięto finansowanie, jest przesądzony?
Projekt ustawy o likwidacji Akademii wniesiono na posiedzenie Stałego Komitetu Rady Ministrów. Rada Ministrów zdecydowała o likwidacji tej instytucji, przyjmując projekt ustawy o likwidacji Akademii Kopernikańskiej i Szkoły Głównej Mikołaja Kopernika, przedłożony przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Bilans kosztów i korzyści, które związane są z działalnością tych instytucji, jest wyraźnie ujemny.
Rozmawiał Piotr Kieraciński
Marcin Kulasek objął tekę ministra nauki i szkolnictwa wyższego 17 stycznia 2025 roku. Wcześniej był sekretarzem stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych. Od lat łączy działalność na rzecz rozwoju nauki i szkolnictwa wyższego z pracą w administracji i działalnością samorządową. Pracował m.in. jako asystent wojewody warmińsko-mazurskiego oraz w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W 2014 roku zdobył mandat radnego sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego, a od 2016 roku pełni funkcję sekretarza generalnego Nowej Lewicy (wcześniej Sojuszu Lewicy Demokratycznej).
W wyborach parlamentarnych w 2019 roku uzyskał mandat posła na Sejm RP. W IX kadencji Sejmu zasiadał w Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, był przewodniczącym Podkomisji stałej do spraw nauki i szkolnictwa wyższego oraz członkiem Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Pełnił również funkcję wiceprzewodniczącego Komisji Obrony Narodowej, pracował w podkomisji, która przygotowała ustawę o obronie Ojczyzny, zajmował się modernizacją sił zbrojnych. Ponownie uzyskał mandat poselski w 2023 roku.
Mi sie wydaje ze minister cieple kluski jest na wylocie. Chce sie jakos zapisac ze cos zrobil dla szkolnictwa. Zyczymy nowej pracy w innym ministerstwie lub spolce skarbu panstwa.
W Polsce profesor belwederski otrzymuje na rękę niespełna 50 zł za godzinę pracy, przy założeniu standardowego ośmiogodzinnego dnia a przecież obowiązki profesora na tym się nie kończą. Dla porównania, stawka godzinowa fryzjera potrafi sięgać 200 zł netto. Może więc nuech fryzjerzy zajma się projektowaniem systemów bezpieczeństwa...
Przecież to nie fryzjerzy narzekają więc czemu mają się zajmować czymś innym niż fryzjerstwem? A tak właściwie to z podatków między innymi fryzjerów jest wypłacana pensja profesora belwederskiego.
A jeśli dołożyć do tego "paradoks fryzjera" ("Kto strzyże jedynego fryzjera w mieście, gdy on sam nie może siebie strzyc?"), no to już mamy problem... :=))))))
Ja wam wszystkim współczuję pracy w Polsce w nauce. To czysta patologia budżetówka przy głodowych pensjach dorównujących najniższej krajowej. Jeśli chodzi o ministra to raczej obiecanki i puste słowa bez deklaracji. Zero pomysłów. Nikt nie chce ruszyć uczelni jak oddzielnie księstwa feudalne opanowane przez postkomune i ex tajnych współpracowników i ich dzieci i wnuki oraz przypadkowe osoby z selekcji negatywnej. Koalicja przegra kolejne wybory parlamentarne a PiS z konfederacja wrócą do władzy z czarnkiem. Powróci głupota i propaganda kościelna. Myślicie że minister przeżyje w te wakacje cudowne nawrócenie wiary podczas jakieś pielgrzymki i zacznie opowiadać jak kościół jest ważny dla niego aby następna partia polityczna go nie zniszczyła a być może gdzieś się uchował w spółce skarbu państwa na ciepłym etacie na kontrakcie milionerskim? Prywatne na żadne wybory nigdy więcej nie idę. To nie ma sensu i znaczenia kto będzie rządził. W tym kraju jest było i będzie bezprawie aby politycy mogli bezkarnie kraść.
Sezon ogórkowy dlatego wywiad z ministrem który nie ma nic do powiedzenia tylko slogany. Po pół roku powinny być już same konkrety.
Pół roku pan minister jest ministrem i nic nie zrobił czym wpisał się w działania poprzedniego ministra. Zamienili listę ministra Czarnka na listę ministra Czarnka i na tym praca się skończyła. Dokładnie kontynuuje to co robił na uczelni w Olsztynie czyli pozorował ruchy. Wybuchają skandale i powstają zespoły aby odwracać uwagę od braku pomysłu na naukę. A ludzi zatrudnionych na uczelniach jak się nie szanowało nadal się nie szanuje co widać patrząc na wynagrodzenia i nakłady na naukę. Minister siedział cicho żeby nie oberwać że nie wie co robi a teraz przed rekonstrukcją postanowił się odezwać i zapewnić że jednak coś kiedyś zrobi.
Oględnie mówiąc, mam wrażenie, że odpowiedzi ministra zostały wygenerowane przez AI. Nic nowego, nic konkretnego.
No nie, AI to niby sztuczna ale jednak inteligencja.
Od razu przypomniał mi się w związku z tym wywiadem, skecz z "Monty Pythona", gdzie pewna pani (w tej zabawnej roli wystąpił John Cleese) udziela wywiadu na temat jej teorii o dinozaurach. Po kilku przezabawnych chrząknięciach, gdy wyraźnie zniecierpliwiony dziennikarz zachęca ją do wywodu, wreszcie udaje się jej wykrztusić, że dinozaury są wąskie z jednej strony, szerokie w środku i znowu wąskie na końcu.... :=))))))))
Nie czytałem tych bzdur. Mówił coś o podwyżkach czy gadał bez sensu, żeby zagłodzić naukę?
gadał bez sensu
Dziękuję
Problem z planami ewaluacji eksperckiej polega na niezrozumieniu dziedzin i dyscyplin. Propozycja przygotowana przez PAN mówi wstępnie o ewaluacji w obrębie dziedzin/dyscyplin naukowych - co wydaje się słuszne - ale potem proponuje absurdalne rozwiązania dla jednostek (instytutów) naukowych PAN. Otóż - ocena ekspercka w ich przypadku miałaby być prowadzona nie według dyscyplin/dziedzin, ale według Wydziałów PAN!!! Spójrzmy zatem na Wydział II - Nauk biologicznych i rolniczych. Nauki biologiczne - dyscyplina w dziedzinie nauk ścisłych i przyrodniczych; Nauki rolnicze - dziedzina naukowa, z różnymi dyscyplinami, w tym rolnictwo i ogrodnictwo. Gdzie tutaj logika? Nauki biologiczne mają oceniać nauki rolnicze? Nauki rolnicze mają oceniać nauki biologiczne? To zupełnie inne dyscypliny - pokrewne, ale odrębne. Jeżeli na tym gruncie nie zrobi się porządku, to nie będzie prawdziwej oceny eksperckiej. Albo rozdzielić nauki biologiczne od rolniczych w Wydziale II (była taka propozycja w Ustawie przygotowanej przez min. Wieczorka), albo oceniać te dyscypliny w ramach innych ciał. Zakładam - że Pan Minister doskonale to czuje - sam jest doktorem nauk rolniczych. Zaraz się podniesie larum w PAN - że to zamach na Wydział II, niezrozumienie, absurd itd. Cóż - ale nie ma innego wyjścia ....
Cyt."Gdzie tutaj logika? Nauki biologiczne mają oceniać nauki rolnicze? "
Eeee tam, jak mówi "hipoteza kwantinuum" St. Ostoi-Łojasiewicza z czasopisma "Delta", dla dowolnego twierdzenia istnieje zestaw kwantyfikatorów, przy którym to twierdzenie jest prawdziwe, więc jak widać, zawsze jakąś logikę da się znaleźć, nawet tam, gdzie jej nie ma.... ;=)) Jak nie pasuje logika dwuwartościowa, to zawsze można "wytrzasnąć
jakąś n-wartościową lub nawet rozmytą... ;=)
Minister postulat popiera bo to nic nie kosztuje.
Ale wicie rozumicie na nic nie mogę.
To taki wywiad na pożegnanie żebyśmy zapamiętali jak ładnie na zdjęciu wygląda. Uśmiechnięty, zadowolony, nieprzepracowany. Zobaczymy się w innym ministerstwie po wakacjach.