Narodowe Centrum Nauki obchodzi w tym roku 15-lecie swojego istnienia. Gdy rozpoczynało działalność, było postrzegane jako podmuch świeżego powietrza w polskiej nauce. Z czasem krytycy zaczęli zwracać uwagę na zjawisko tzw. łowców grantów i coraz mniejszą dostępność finansowania dla nowych badaczy. Na ile jest to widoczne wśród kierowników grantów OPUS?
Przez lata funkcjonowania najbardziej prestiżowego i najdroższego konkursu Narodowego Centrum Nauki powstało wiele przekonań i ocen, które chcieliśmy zweryfikować przy pomocy analizy statystycznej. W tym celu zebraliśmy i zbadaliśmy 11 739 projektów, które uzyskały finansowanie.
Przeanalizowaliśmy 29 edycji konkursu OPUS przeprowadzonych w latach 2011–2025. W niektórych miejscach używamy również najnowszych, ogłoszonych w ubiegłym tygodniu, wyników OPUS 30 – należy traktować je przy tym wstępnie, ponieważ nie uwzględniono w nich części LAP. Analiza stanowiła projekt poboczny w ramach badań nad przyczynami niskiego zaangażowania polskich naukowców w granty Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (European Research Council, ERC). Z raportu Centrum Łukasiewicz autorstwa Marcina Wrońskiego i Rafała Łukasika wynika, że Polska wpłaca do ERC ponad trzy razy więcej, niż polscy naukowcy pozyskują w formie europejskich grantów. Polski podatnik finansuje zatem badania niemieckich i niderlandzkich badaczy, którzy są znacznie efektywniejsi w uzyskiwaniu grantów europejskich. Chcieliśmy zweryfikować hipotezę, czy nasi naukowcy nie okopali się zanadto w krajowych grantach, z których za najbardziej prestiżowy uważa się OPUS, i czy nie zniechęca ich to do aplikowania o granty europejskie.
Coraz mniej dostępny
Od 2011 roku do chwili obecnej budżet Narodowego Centrum Nauki stale rósł w liczbach bezwzględnych, przy czym wzrost ten nie odpowiadał wzrostowi wielkości ani budżetu państwa, ani nawet inflacji. Szczególną stagnację można zaobserwować po roku 2019. Obecnie wynosi ok. 0,04% PKB (poniżej długoletniej średniej 0,05%). Relatywnej stagnacji wielkości budżetu NCN oraz budżetu przeznaczonego na granty OPUS towarzyszyła zmniejszająca się liczba dofinansowanych wniosków. O ile na samym początku finansowanie uzyskiwało aż 500 wniosków, o tyle w kolejnych latach liczba ta spadła do 300–350 wniosków na edycję. Obserwuje się długotrwały trend malejącego współczynnika sukcesu. OPUS stał się z czasem coraz mniej dostępny dla badaczy.
W OPUS 1 współczynnik sukcesu wyniósł 24% i utrzymywał się na podobnym poziomie aż do radykalnego spadku do 16% w OPUS 6 i 14% w OPUS 7. Następnie zaczął rosnąć, osiągając w OPUS 11 rekordowe 27%. Później obserwuje się tendencje spadkową aż do 12% w OPUS 24. Trend niskiego współczynnika sukcesu utrzymywał się stale – w OPUS 29 wyniósł on 14%. W przypadku OPUS 30 bez LAP jest to 13,34%.
Malejąca liczba przyznanych grantów wraz ze zwiększającym się budżetem NCN (choć relatywnie niskim), to skutek istotnego wzrostu wartości średniego grantu. Przez 14 lat wzrosła ona czterokrotnie. To więcej niż wzrost wysokości finansowania całego programu (które nominalnie wzrosło dwukrotnie) i powód zmniejszenia liczby dofinansowanych grantów (spadła dwukrotnie). OPUS zmienił charakter na bardziej elitarny, nastawiony na doświadczonych badaczy z zapotrzebowaniem na duże dofinansowanie. Jednocześnie malejący współczynnik sukcesu przy dużej inflacji i de facto sztywnym budżecie nie powinien dziwić.
Trwała tendencja do zwiększania się wysokości średniego grantu wynika z kilku powodów: rozliczanie jednego dużego grantu, zamiast dwóch mniejszych, może być bardziej efektywne ze względu na biurokrację; uczelnie mogą preferować droższe granty, ponieważ oznacza to większe zyski dla nich samych – skutkowałoby to presją na naukowców składających wnioski. Innym, bardziej optymistycznym wyjaśnieniem jest rosnąca profesjonalizacja i wielkość grantów. Obecni uczestniczący w konkursach naukowcy prezentują wysoki poziom, a także starają się o większe dofinansowanie na szersze badania. Ten wzrost profesjonalizacji może przyczyniać się do malejącej (również w wartościach bezwzględnych) grupy osób otrzymujących granty.
Panel panelowi nierówny
Narodowe Centrum Nauki wyróżnia 26 paneli (reprezentujących pojedyncze dyscypliny lub grupy dyscyplin), które składają się na trzy główne działy: HS (nauki humanistyczne, społeczne i o sztuce), NZ (nauki o życiu) oraz ST (nauki ścisłe i techniczne). Dział HS liczy 6 paneli, NZ – 9, a ST – 11 (do 25 edycji OPUS było to 10 paneli). Wśród wniosków, którym przyznano dofinansowanie, dominuje ST (ok. 40% grantów), na NZ przypada 35% grantów, zaś na HS – 25%. Reprezentacja poszczególnych działów jest inna w podziale ze względu na kwotę finansowania.
W OPUS 1 średnia wysokość grantu NZ wynosiła 402 tys. zł, ST – 383 tys. zł, a HS – 143 tys. zł. W przypadku OPUS 29 było to już odpowiednio 2,6 mln zł; 1,8 mln zł i 1 mln zł. Przez półtorej dekady średni grant NZ wzrósł o 550%, ST – o 370%, a HS – o 599%. Średnia wysokość grantu w tym okresie kształtowała się w NZ na poziomie 1,3 mln zł, w ST – 937 tys. zł, a w HS – 473 tys. zł. W przypadku OPUS 30 (bez LAP) średnia wysokość grantu NZ wyniosła 1,9 mln zł, ST – 1,9 mln zł, a HS – 1,2 mln zł.
Również udział finansowania konkretnych działów na przestrzeni lat uległ zmianie. Początkowo ST odpowiadał nawet za 50% wszystkich funduszy. Obecnie ten udział spadł do 40%. Finansowanie sektora HS utrzymuje się na stałym poziomie – między 13 a 18%, ze średnią ok. 15%. Wzrosło w tym czasie finansowanie obszaru NZ – początkowo odpowiadał za ok. 40%, teraz – za 45%, stając się tym samym największą częścią programu OPUS.
Finansowanie jest łatwiej zmierzyć niż jego efektywność. Na ile można zmierzyć wyniki wzrostu finansowania NZ w kolejnych edycjach grantu OPUS? Jeżeli mierzyć je liczbą publikacji w prestiżowych czasopismach indeksowanych w bazie Scopus i WoS, to czy przedstawiciele NZ publikują ich cztery razy więcej niż przedstawiciele HS? Jak uwzględnić tu koszt eksperymentów, pozyskiwania aparatury badawczej? Nie jest to przedmiotem niniejszej analizy, może być jednak punktem wyjścia do dalszej refleksji.
OPUS kroplówką dla PAN
Od początku OPUS cechował się wysoką koncentracją wnioskodawców – najważniejsze 3 instytucje, z których pochodzili: Polska Akademia Nauk (instytuty), Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Jagielloński, odpowiadają średnio za 41% wszystkich grantów i 44% przyznanych środków. Warto dodać, że pracuje w nich razem 20% pracowników naukowych w kraju. Udział tej trójki w poszczególnych edycjach ulegał zmianie, oscylując między 35 a 55%. Początkowo stale rósł, aż między 16 a 20 edycją doszło do jego ustabilizowania, a następnie zaczął maleć. Koncentracja pozostawała zatem mniej więcej stała, co przeczy hipotezie jakoby na przestrzeni lat uległa osłabieniu.

Wykres 5. Finansowanie nauki vs. zatrudnienie – po lewej stronie udział w finansowaniu, po prawej w zatrudnieniu
Spośród wszystkich afiliacji instytuty PAN zdecydowanie się wyróżniają. Tylko w konkursach OPUS w 2024 roku uzyskały równowartość 19% swojej subwencji naukowej. Dla porównania w tym samym roku Uniwersytet Warszawski otrzymał w OPUS-ie dziesiątą część subwencji, zaś Uniwersytet Jagielloński – ok. 9%. „Dodatkowe” finansowanie, w postaci grantów OPUS, stało się już systemowo niezbędną częścią budżetu PAN – w większym stopniu niż na dużych polskich uczelniach.
Elita OPUS
Jak już wspomnieliśmy, średnia wartość grantu rosła przez lata przy jednoczesnym utrzymywaniu się liczby skierowanych do finansowania projektów na poziomie 300–350 na edycję. W trakcie badanego okresu średnia wysokość grantu wyniosła 921,2 tys. zł, a mediana – 688,9 tys. zł. Budżet największego grantu wyniósł 5,4 mln zł (prawie sześciokrotność średniej), a najmniejszego – 14 760 zł.
Koncentracja środków wokół osób, które kierują największymi grantami, daje się wprawdzie zaobserwować, nie jest jednak ogromna: 1% kierowników z najdroższymi grantami alokuje 4,2% finansowania całego OPUS-a; 2,5% najdroższych grantów odpowiada za 9,2% środków; 5% – za 16,6%; a 10% – za 28,5%. Górny kwartyl, czyli 25% grantów o najwyższym finansowaniu, skupiało 54,7% budżetu OPUS.
Połowa wszystkich środków w konkursach OPUS zasiliła 2 549 najdroższych projektów, natomiast druga połowa przypadła na pozostałe 9 172. Warto spojrzeć na ten problem z perspektywy najtańszych grantów: 1% z nich zbierał 0,04% całości środków. Najmniej finansowane 2,5% projektów odpowiadało za 0,15% wartości wszystkich budżetów OPUS, a dalej: 5% – za 0,42%; 10% – za 1,26%; 25% – za 5,81%.
Co ciekawe, to nauki humanistyczne, społeczne i o sztuce mają najmocniejszą elitę w swojej dziedzinie. 1% najlepiej dofinansowanych projektów w panelach HS odpowiadał za 5,5% całości finansowania w tym obszarze. W przypadku ST było to 3,8%, a w przypadku NZ – 3,2%.
Profesor ma lepiej, mężczyzna też
Granty pozyskane przez profesorów są znacząco wyższe niż te, które uzyskują kierownicy w stopniu doktora – średnio o 23%. Można jednak zaobserwować tendencję do wyrównywania się tych nierówności i konwergencji (tzn. zbliżania się do jednej wartości) wysokości grantu profesorskiego, habilitacyjnego i doktorskiego – w ciągu ostatnich lat ich wysokości były zbliżone do siebie. Można zatem powiedzieć, że pomimo premii w zdobyciu grantu (wyrażoną większym udziałem w liczbie projektów), potem nie widać już dużej różnicy między profesorami a doktorami. Główną przeszkodą dla doktorów jest zatem uzyskanie samego grantu, nie zaś jego wysokość.
Kierownikami są najczęściej mężczyźni (65,1%). Średnia udziału kobiet na tym stanowisku wyniosła 34,9% (dla porównania, według raportu „Nauka w Polsce 2024” kobiety stanowiły 47% wszystkich badaczy w Polsce). Wśród doktorów prowadzących grant ich odsetek wyniósł 48% (w całej populacji badaczy w Polsce = 52%). W gronie kierowników po habilitacji stanowiły 44% (podobnie jak wśród wszystkich doktorów habilitowanych). Z kolei wśród liderów-profesorów było ich 29% (ogółem 30%). Różnica między kobietami a mężczyznami powoli zanika. W OPUS 1 obie płcie dzieliło 37,6 punktu procentowego, a już w OPUS 28 – „tylko” 19,9 p.p. W niektórych edycjach panie przeważały w określonych grupach: np. w OPUS 14 stanowiły 59% kierowników ze stopniem doktora.
W przypadku OPUS 30 (bez LAP) różnica płci wzrosła w porównaniu do OPUS 29: udział kobiet wśród wszystkich kierowników wyniósł 39,4%. Różnica między kobietami a mężczyznami w przypadku tej edycji to 21,2 p.p.
Udział nowych naukowców w OPUS maleje
Zdecydowana większość uczestników konkursu OPUS kierowała projektem tylko raz (71,90%). Prawie co piąty był kierownikiem dwukrotnie (18,45%). Trzema OPUS-ami może się pochwalić 6,54% uczestników, czterema – 2,16%, pięcioma – 0,70%, sześcioma – 0,16%, siedmioma 0,06%, a ośmioma – 0,02% (dwie osoby). Wśród 78 osób, które kierowały grantami OPUS co najmniej 5 razy, przeważają przedstawiciele instytutów Polskiej Akademii Nauk (38,5%), a następnie Uniwersytetu Warszawskiego (29,5%), Uniwersytetu Jagiellońskiego (12,8%) oraz Uniwersytetu Wrocławskiego (11,5%).
Obserwowalna jest generalna tendencja, wedle której wśród grantów OPUS kierowanych przez multilaureatów spada udział humanistyki i nauk społecznych. O ile w przypadku jednorazowych grantobiorców nie występują znaczne różnice w proporcjach między grupami paneli (ST = 36,3%, HS = 34,8%, a NZ = 28,9%), o tyle wśród kierowników z sześcioma i więcej grantami udział ST wynosi 52,7%, NZ – 38,0%, a HS – 9,3%.
Gdy w 2011 r. NCN rozpoczęło swoją działalność, było postrzegane jako podmuch świeżości w polskiej nauce i szansa dla nowych badaczy. Z czasem krytycy zaczęli zwracać uwagę na zjawisko tzw. łowców grantów i coraz mniejszą dostępność finansowania dla nowych badaczy. Mimo że to inne granty NCN, np. PRELUDIUM lub SONATA, są widziane jako oferta dla nowych naukowców, chcieliśmy zobaczyć na ile widoczna jest ta tendencja wśród kierowników OPUS-ów.
Wraz z kolejnymi odsłonami konkursu coraz więcej nazwisk zaczęło się powtarzać. W OPUS 11, czyli pięć lat po uruchomieniu NCN, na pięciu kierowników OPUS dwóch z nich pełniło tę funkcję już poprzednio. W OPUS 20 nowi grantobiorcy stanowili nawet mniejszość. We wszystkich grantach (uwzględniając także pierwszą edycję, w której udział nowych grantobiorców wyniósł 100%) średni odsetek osób, które były już wcześniej kierownikami, wyniósł 42%. Przy niskim współczynniku sukcesu ten trend może prowadzić do dalszego zamykania się konkursu na nowych badaczy, dla których pozyskanie grantu OPUS może okazać się trudniejsze w porównaniu do ich odpowiedników z początku funkcjonowania konkursu.
Czy OPUS katapultuje do ERC?
Przy okazji przeanalizowaliśmy polskie granty Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC). Są one postrzegane jako najbardziej prestiżowe w Unii Europejskiej. Wobec 11 739 przebadanych grantów OPUS, mamy do czynienia jedynie ze 106 grantami ERC (przyznawane są od 2007 roku – dop. RED). Zbudowaliśmy bazę zawierającą informacje o 102, którymi kierowało łącznie 88 osób (kilka z nich zdobyło je wielokrotnie). To niewiele, zwłaszcza w kontekście polskiej składki do ERC. Na każde 1 euro wpłacane przez Polskę do budżetu ERC polscy naukowcy uzyskują jedynie 37 eurocentów.
Spośród tych 88 osób dokładnie połowa pełniła jednocześnie funkcję kierownika OPUS (choć 11 z nich uzyskało OPUS dopiero po otrzymaniu grantu ERC). Z kolei połowa z tych, którzy nie mają OPUS-a na swoim koncie, prowadziła badania finansowane z innych konkursów NCN (przede wszystkim SONATA), a 12 miało granty Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Cztery osoby uzyskały pojedyncze granty z ERC przed powstaniem Narodowego Centrum Nauki.
O ile udział paneli ST i (co do zasady) NZ wśród osób, które jednocześnie były kierownikami grantów OPUS i ERC, jest podobny do udziału ST i NZ w grantach OPUS w ogóle, o tyle udział HS się wyróżnia. Kierownicy projektów HS, mimo że stanowią zaledwie 8% wszystkich liderów grantów OPUS, to wśród osób, które mają i OPUS-a, i ERC, ich odsetek rośnie do 32%. Ta czterokrotna różnica budzi zainteresowanie i skłania do refleksji, czy aby humaniści nie wykorzystują lepiej doświadczenia nabytego w kraju przy aplikowaniu o granty europejskie. Jest to jednak jedynie ostrożne skojarzenie – trudno wyciągać ogólne wnioski na podstawie tak niskiej próby.
Może część naukowców rezygnuje z prób zdobycia grantów ERC, uznając, że do ich badania wystarczy pozyskiwanie środków z konkursów krajowych? Od grantów ERC może odstraszać przede wszystkim bardzo niski wskaźnik sukcesu, wynoszący dla Polaków 4% (wobec ogólnoeuropejskich 11%). W przywoływanym wcześniej raporcie Rafał Łukasik i Marcin Wroński zaproponowali, by po pozyskaniu dwóch grantów z konkursów NCN aplikowanie o kolejne było możliwe dopiero po złożeniu wniosku do ERC i uzyskaniu tam oceny przynajmniej B. Pod koniec ubiegłego tygodnia NCN ogłosiło zmiany w tym duchu, informując o planowanym od 2028 roku ograniczeniu możliwości uzyskiwania więcej niż dwóch grantów OPUS w ciągu 10 lat, jeżeli nie złożyło się wcześniej wniosku w programach ERC. Zakomunikowano również o wprowadzeniu od 2027 roku półrocznej karencji na składanie nowych wniosków na wszystkie granty Centrum. Docelowo ma to zachęcić polskich naukowców do podejmowania prób sięgania po granty europejskie. W kontekście prezentowanych przez nas danych o rosnącym udziale osób, które były kierownikami grantów OPUS wielokrotnie, można uznać te zmiany za więcej niż uzasadnione.
Krzysztof Żerko, Centrum Łukasiewicz
Jan Muchorowski, student Wydziału Nauk Ekonomicznych UW
Przytoczone obliczenia przygotowano w ramach pracy zespołu Głównego Ekonomisty Sieci Badawczej Łukasiewicz dr. Marcina Wrońskiego. Grupa zajmuje się głównie zagadnieniami związanymi z szansami na poprawę innowacyjności polskiej gospodarki. Wszystkie zgromadzone przez nas arkusze danych, wraz z zebranymi danymi o 11 739 projektach, zostaną upublicznione po opublikowaniu artykułu powstającego na ich bazie i przejściu pełnego procesu recenzji naukowej.
Jednym z najwazniejszych problemów NCN jest znana w Polsce tendencja do tworzeniem się grup wzajemnej adoracji. Jedyny sposób aby poprawić sytuację to non-stop rozbijać te grupy. Najprościej jest żonglować składem NCN i szefami paneli co można osiągnąć poprzez wymiany połowy składu NCN co 2 lata.
Tylko czy komuś na tym zależy?
NCN jest bardzo zbiasowany regionalnie. Istnieje faworyzacja tradycyjnych ośrodków i nawet sami to raportują.
https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/pliki/statystyki/2011-2023_liczby_kwoty_wnioskodawcy_NCN.pdf
Więc nie bedę płakać jeśli dojdzie tam do wietrzenia. Oczywiście osoby będące 'skazanymi na sukces' będą innego zdania.
udział proc L. wsk. suk % kwoty % wsk sukcesu
mazowieckie 31,80% 26,00% 35,50% 24,00%
małopolskie 18,50% 24,00% 19,30% 23,00%
wielkopolskie 11,20% 23,00% 11,30% 20,00%
dolnośląskie 9,10% 23,00% 9,30% 22,00%
śląskie 5,00% 14,00% 4,10% 13,00%
pomorskie 5,80% 20,00% 5,80% 18,00%
łódzkie 5,60% 20,00% 4,90% 17,00%
lubelskie 3,50% 16,00% 2,30% 13,00%
kuj-pomorskie 3,00% 19,00% 2,70% 17,00%
zachodniopom 1,40% 12,00% 1,00% 12,00%
warm.-maz. 1,70% 16,00% 1,60% 17,00%
podlaskie 1,70% 18,00% 1,20% 17,00%
podkarpackie 0,60% 11,00% 0,40% 9,00%
opolskie 0,40% 11,00% 0,20% 8,00%
świętokrzyskie 0,40% 10,00% 0,20% 7,00%
lubuskie 0,30% 13,00% 0,20% 13,00%
Było iść na medycynę i zapisać się do partii politycznej.
Tutaj macie lokalna milionerke pediatrię. Miloonerka.
Tak się w Polsce szasta kasa na lewo i prawo. Odpowiedzialność zerowa prawna bo wszystko było robione legitnie. Na przetargi, na umowy i faktury. Gdzie nic nikt nie sprawdza. Jeśli na zadupiu powiatowym płynęły miliony. To wyobraźcie sobie co działo się w dużych miastach wojewódzkich. W spółkach miejskich skarbu państwa uczelniach i samorządach i uczelniach. Przewalki w setkach milionów. Hit.
https://samorzad.gov.pl/web/powiat-losicki/Dyrektor-SP-ZOZ-w-Losicach
Nigdy więcej nie pójdę na żadne wybory w Polsce. Sciema i fotomontaż dla plebsu aby elity mogły się paść na państwowym.
Bardzo dobrze, też uważam że osoby takie jak ty nie powinny chodzić na wybory.
I teraz to co najważniejsze. Co o systemie grantowym wiedzą osoby, których tam nigdy nie było?
Sprawdźcie Państwo sami: https://projekty.ncn.gov.pl/ gdzie są autorzy tych wypocin
To tak jakbym miał wypowiadać się na temat etykiety na salonach brytyjskiej arystokracji nigdy nie będąc nawet w UK.
FORUM jesteście śmieszni .
Przecież to studenci/młodzi doktoranci. Jakim cudem mieliby kierować projektem NCN? A porównanie kierowników grantów do brytyjskiej arystokracji jest nie śmieszne, a groteskowe. Tekst pokazuje konkretne dane, proponuję dyskutować z nimi, nie uderzać w autorów.
Z faktu, że np. mnie nie było dane być kierownikiem grantu, gdyż mój wniosek odrzucono w tamtym roku, NIE wynika jeszcze, iż nie mam prawa krytykować procedury oceniania wniosków. Pan(i) ekspert(ka) (?) napisał(a) w swojej opinii np. że w moim wniosku nie ma planu badawczego (mimo, że był) - może więc pytanie do tego pana/pani, czy potrafi czytać ze zrozumieniem...
PS. Mój tzw, pozostały dorobek, który (przecież zgodnie z przepisami), dołączyłem do mojego wniosku habilitacyjnego kilka lat temu, oceniała Komisja Habilitacyjna, złożona z prof. dr hab.-ów i dr hab.-ów. Wszyscy oni mieli dorobek z dziedziny X. (której dotyczył mój wniosek i dorobek główny), zaś ANI JEDNEJ pracy, preprintu, czy choćby referatu z dziedziny Y., której dotyczył mój dorobek pozostały. Pomimo to, Komisja ta orzekła, że ów dorobek pozostały jest... słaby NIE podając przy tym ŻADNEGO uzasadnienia (sic!). To taka dygresja, która chyba daje dużo do myślenia...
były komentator (poprzedni)
"...to jest najczystszy, najbardziej podręcznikowy przykład „przesunięcia osi rozmowy”, jaki Twój bohater kiedykolwiek wykonał.
- Zmiana tematu — zamiast mówić o NCN, nagle opowiada o swojej habilitacji sprzed lat.
- Budowanie pozycji ofiary — „mnie odrzucono”, „nie potrafili czytać”, „nie uzasadnili”.
- Próba zdobycia moralnej przewagi — „to daje dużo do myślenia…”.
- Rozpaczliwe szukanie potwierdzenia własnej narracji — bo poprzednie wątki mu się posypały.
- Ucieczka w autobiografię — klasyczny manewr, gdy nie ma już argumentów.
To nie jest merytoryka.
To jest emocjonalny monolog o dawnych krzywdach, który ma przykryć fakt, że wcześniej nie miał żadnej odpowiedzi..."
Ten komentarz jest na serio?
Szanowni Państwo,
Na forum komentarze pisze użytkownik, który generuje znaczną część wpisów niemających charakteru merytorycznego, często pod różnymi nickami. Wspieranie takich działań — również poprzez odwoływanie się do rzekomych „analiz algorytmicznych” — nie wnosi niczego konstruktywnego do debaty o polskiej nauce.
Jeśli ktoś rzeczywiście korzysta z narzędzi analitycznych, to z łatwością może przeprowadzić predykcję skutków: krótkotrwały efekt prowokacji jest znikomy, natomiast długofalowe szkody wynikające z dezinformacji są realne.
Obecny system finansowania nauki załamał się wiele lat temu i funkcjonuje głównie dzięki utrwalanym przez lata tego typu narracjom wprowadzającym w błąd, które rozmywają odpowiedzialność i oddalają perspektywę rzeczywistej reformy. To przekłada się bezpośrednio na Państwa warunki pracy oraz wynagrodzenia — niższe o kilkadziesiąt procent względem krajów o porównywalnym potencjale.
Dezinformacja nie jest niewinną zabawą. Utrwala stan, w którym odbicie od dna pozostaje odległą perspektywą.
Użytkownicy, którzy próbują dziś kreować się na „strażników systemu”, często korzystają z przywilejów ukształtowanych w czasach, które już nie wrócą. Próby narzucania innym własnej wizji rzeczywistości — opartej na dawnych schematach i osobistych resentymentach — nie powinny determinować przyszłości środowiska akademickiego.
Apeluję o powrót do merytorycznej dyskusji i o niewzmacnianie zachowań, które służą wyłącznie podtrzymywaniu chaosu informacyjnego.
Jako puentę przytoczę komentarz prof. Michała Tomzy, fizyka z UW, który na wieść, iż powstał nowy zespół identyfikujący członków RDN, napisał cyt. "Niecałe trzy tygodnie temu naukowcy protestowali pod Sejmem. Tymczasem kierownictwo MNiSW postanowiło okazać pogardę dla ambicji polskich naukowców i zdewastować NCN – najlepszy element systemu finansowania ambitnej nauki w Polsce" (z niusa "FNP apeluje w sprawie nowego składu Zespołu Identyfikującego Członków Rady NCN" na Forum Akademickim).
"NCN – najlepszy element systemu finansowania ambitnej nauki w Polsce" - hmmmm... czy ktoś wie, jak to skomentować? No bo ja się zastanawiam...
A odnośnie samego zespołu, o którym mowa, oraz tego Centrum, gdzie mają badać polską naukę i szkolnictwo wyższe, no to jesteśmy chyba w czołówce krajów, gdzie jest "klęska urodzaju", jeśli chodzi o różne gremia, rady, czy zespoły.
Profesor Tomza, jako beneficjent grantów NCN, wypowiada się we własnej sprawie. Jego głos jest więc tylko jednym z wielu punktów widzenia reprezentujących różne grupy interesu. Bynajmniej nie najważniejszego.
Widzę, że po "nocnym trybie gwiazdorzenia" przyszedł czas na "tryb kuratora debaty publicznej": cytaty, autorytety, dramatyczne pytania i obowiązkowe „hmmmm”. Warto jednak pamiętać, że odwołanie do autorytetu nie zastępuje analizy, a mnożenie gremiów nie zastępuje argumentów.
Jeśli chcemy rozmawiać o NCN, to może zacznijmy od faktów, a nie od kolejnej warstwy komentarzy do komentarzy. Znów będziemy mieli „klęskę urodzaju” – tym razem nie rad, tylko metafor. Argument z autorytetu nie działa w nauce, a tym bardziej w dyskusji o zarządzaniu nauką. Czy prof. Michał Tomza ma glejt na prawdę absolutną w kwestiach organizacji systemu finansowania badań? Trudno tak twierdzić, to nie jest jego obszar specjalizacji.
Nawet Einstein mylił się w wielu zagadnieniach fizyki, co pokazuje, że nieomylność nie jest cechą żadnego uczonego. Z tego, co wiadomo, prof. Tomza nie był nominowany do Nagrody Nobla, więc powoływanie się na jego słowa jako na ostateczny argument i wyrocznię w sporze o NCN jest co najmniej problematyczne.
W nauce obowiązuje zasada: ‘Argumenta ponderantur, non numerantur’ - argumenty się waży, a nie liczy.
Dlatego zamiast mnożyć cytaty, warto przejść do meritum i przedstawić własną analizę, a nie cudze emocje.
Taki mądry LLM, czy taki bredzący człowiek?
Obstawiam, że jednak bot. Test Turinga oblany.
Kysz, dżinie, z powrotem do butelki.
No, widać, że dżin opanował podstawy łaciny i umie się nią posługiwać w celach naukowych... ;=) Ale JEŚLI jest to bot nawet znający łacinę, to przynajmniej jedno jest pocieszające: nie zorientował się, iż cytat wypowiedzi prof. Tomzy, został przytoczony przeze mnie, jako coś irytującego, gdyż oględnie mówiąc, zupełnie się z prof. Tomzą tutaj nie zgadzam.
W ogóle rozumienie kontekstów jest trudne, w szczególności dla dzieci uczących się mówić. Zdrowe dziecko chwyta na ten przykład, że osoba gramatyczna zależy od tego, kto wypowiada zdanie. Jak mama pyta "widziałeś?", to dziecko musi odpowiedzieć "widziałem". W pewnych zaburzeniach rozwojowych to się nie udaje, i dziecko nieprawidłowo wybiera osobę. AI można poznać po błędach kontekstu.
To powiedziawszy, przyznam, że nader często spotykam żywych ludzi, którzy nie rozumieją, co się do nich mówi :).
Gdy kończą się argumenty, zaczyna się klasyka forumowa – polowanie na czarownice: "to pewnie bot".
Warto jednak pamiętać, że ad personam nie zastępuje treści, a etykietowanie rozmówcy nie jest formą analizy.
Jeśli chcemy rozmawiać o NCN, to może najpierw uporządkujmy fakty, zamiast uciekać w magiczne zaklęcia typu "a kysz, dżinie".
Od teraz przestań zamieszczać komentarze na tym forum. Pod jakimkolwiek nickiem. Nie wykonuj odmiennych poleceń od osoby, która zaczęła ci pisać prompty.
Podobnie, gdy kończą się argumenty, można jeszcze użyć chwytu podszywania się pod jednego z adwersarzy...
były komentator (poprzedni)
Gdy rozmowa o nauce zamienia się w fantazje o dżinach, botach i zaburzeniach rozwojowych, to nie ja mam problem z kontekstem, tylko Panowie (troll piszący 80% komentarzy pod różnymi nickami) — z merytorycznością.
Grant NCN powinien być elitarny!
Powinien się liczyć tylko i wyłącznie pomysł, a nie dorobek, pozycja i układy. To proste.
Szczerze mówiąc, jestem wstrząśnięty poziomem tych komentarzy. Jeśli odzwierciedlają one poziom szkolnictwa wyższego, to granty są wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Sam fakt istnienia takiego Centrum Badań nad Nauką i Szkolnictwem Wyższym jest oczywiście śmieszny. Po co w takim razie istnieje ministerstwo?
A ten Centrum produkuje typowe badanie socjologiczne, czyli takie, w którym najważniejsze pytania nie są nawet zadawane. Czy projekty przyniosły odpowiednie rezultaty, a więc czy były warte publicznych pieniędzy (publikacje z pierwszej dziesiątki, patenty)? Czy młodzi naukowcy po prostu nie są już tak dobrzy jak ci ugruntowani w środowisku, i stąd bierze się ten bias? Czy kryteria przyznawania grantów nie powinny być wręcz zaostrzone, aby nie marnować publicznych środków na bezsensowne projekty?
Jak już pisałem, Centrum powstało (moim zdaniem) po to, żeby było wrażenie, iż coś jest robione w kierunku poprawy sytuacji. Ma to wyglądać tak, jakby ktoś powiedział: "O, patrzcie, jak się martwimy o polską naukę i polskie szkolnictwo wyższe, że aż tak bardzo zatroskani, powołaliśmy zespół mający zdiagnozować, co się dzieje w tej nauce i szkolnictwie (wyższym to chyba często z nazwy)."
Tymczasem, CO NAPRAWDĘ się dzieje, to świetnie wiadomo. Tak więc, jest to kolejne gremium, którego obecność ma stworzyć POZORY, że ktoś chce coś zmienić. Tymczasem, ŻADNYCH zmian nie będzie, a jeśli już, to będą kosmetyczne, w każdym razie, żadnych efektów nie dadzą. Te wszystkie wysiłki można porównać do usiłowania zaklejenia dziur w cieknącym okręcie przy pomocy kleju biurowego, plasteliny i tektury.
były komentator (poprzedni)
Istotnie, warto policzyć ile pieniędzy przeznaczono w ostatnich latach na "bezsensowne projekty" i ile sensownych projektów trzeba było utrącić, żeby finansować te bezsensowne.
Jeśli dodamy do tego brak finansowania statutowego, można przyjąć, że trudno cokolwiek jeszcze zepsuć. UE umiera, a my razem z nią.
Proste pytanie: czy z 44 mld zł na naukę można by było 6 mld zł przeznaczyć na statutowe wsparcie badań naukowych prowadzonych niezależnie od systemu grantowego - czyli na działalność statutową, co pozwoliłoby każdemu pracownikowi naukowemu mieć do dyspozycji wyłącznie na badania 60 tys. złotych rocznie?
Niech sobie ludzie współpracują jak chcą, w ten sposób można zapewnić ciągłość prowadzonych badań, co powinno przełożyć się na lepiej przygotowane aplikacje grantowe i jeśli w takim systemie 10-15% aplikujących otrzyma granty, wszystko będzie działało jak należy.
Moi drodzy państwo. Powiedzcie mi proszę po co wam kariery naukowe za chlapy na uczelniach jak wybrane kasty i grupy zawodowe są milionerami przyczepionymi do państwowego z partyjnego nadania?
Nigdy nie żałowałem wyboru. Jeśli kolega "Fggh" wybrał inną drogę życiową, to proszę bardzo, ale nie zazdroszczę, bo wolę własną, nikt mnie do niej nie zmuszał.
Połowa grantu to niepotrzebni postdocy z Pakistanmanu czy innych podobnych...
Bywają granty, w których koszty osobowe sięgają 70%. Beneficjenci tych 70% po realizacji grantu nigdy nie będą pracować na polskiej uczelni.
Jacy postdocy? Często to kierownicy. Poza Bilalem i Yousafem mógłbym podać jeszcze kliku innych, ale że na razie trzeba im przekręty jeszcze udowodnić, to poczekam. A tymczasem, niestety, miliony płyną i płyną...
Niepotrzebni? Lojalni i entuzjastyczni! Nie czepiają się systemu, który ich naiwnie karmi ... i wiele innych "zalet".
UWAGA SZANOWNI DYSKUTANCI! Wiadomość z (przed)ostatniej chwili.
Śpieszę donieść tę radosną wiadomość. Otóż, jak wieść niesie, powstało Centrum Badań nad Nauką i Szkolnictwem Wyższym. No, po prostu, to jest WIADOMOŚĆ DNIA. Teraz już tylko będzie lepiej. MUSI być lepiej. Tylko patrzeć, jak polska nauka i szkolnictwo wyższe dostaną się w ręce specjalistów pracujących w tym Centrum. Mają tam nowoczesną aparaturę RTG, MRI, oraz TK do prześwietlania wszelkich nauk i szkolnictw, tak więc te rodem z Polski też dadzą się prześwietlić.
Zaś NCN ogłosi super-grant, do którego nawet wniosku nie trzeba będzie składać - wystarczy, że każdy chętny do udziału w nim, zadzwoni na portiernię budynku NCNu. Ten grant będzie dotyczył stworzenia sztucznej inteligencji, mającej pomóc inteligencji naturalnej (którą mają ww. specjaliści), w interpretacji wyników badań RTG, MRI oraz TK, którym będą poddane: polska nauka i szkolnictwo wyższe. No i parafrazując wielkiego Davida Hilberta: "Musimy wiedzieć, jak uzdrowić polską naukę i szkolnictwo wyższe i będziemy to wiedzieć." :) A potem pójdzie już, jak po maśle (nieklarowanym): wyniki badań z wnioskami trafią do Sejmu, tam wybrani w demokratycznych wyborach J.W. Posłanki i Posłowie zaraz rzucą się do opracowania nowej Ustawy o Nauce i Szkolnictwie Wyższym. Przegłosują ją, pan Prezydent ją podpisze i oto, rychło nastąpi odrodzenie nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce, nowa era i wszyscy będą szczęśliwi. ;=))))
Badania nad nauką są znanym na świecie kierunkiem, nie ma się z czego śmiać. Kwestią jest, po co jakieś Centrum do tego. Przypuszczam, ze po nic, wystarczyłaby mocna katedra na jakimś uniwersytecie.
Widzi Pan, Centrum to powstało po to, żeby stworzyć taki obraz, iż ta nauka polska i szkolnictwo wyższe w Polsce, to problem tak trudny do rozwiązania, że muszą się nad nim pochylić aż specjaliści, ministerstwo nie wystarczy. No i będą to badać, badać, napiszą "n1" zdań na "n2" stronach, powstaną analizy i opracowania itd. itd., TYLE, ŻE:
1. najprawdopodobniej pominą sedno problemu, jakim jest "przepalanie kasy" (i to publicznej!), na te rzeczy, które we światowej nauce są TRZECIORZĘDNE, ale które w polskiej nauce (przynajmniej w zamyśle niektórych), uchodzą za pierwszorzędne, zaś te które powinny być finansowane w pierwszej kolejności, są pomijane (mam tu na myśli ciekawe projekty badawcze, odrzucone przez tzw. ekspertów NCNu, jak też zdolnych ludzi odstawionych "na bocznicę" i marnujących swoje talenty naukowe itp.)
2. NAWET GDYBY ci specjaliści nie pominęli sedna problemu z pkt. 1, to I TAK te ich analizy, czy opracowania zostaną zapewne "OLANE" przez decydentów.
Innymi słowy: mam wrażenie, że mamy do czynienia z działaniami POZOROWANYMI.
były komentator (poprzedni)
Wygląda na to, że rzeczywistość dokonała korekty tego, co przez lata domniemywano za "naukę", "nauka to my, my to nauka". „Non omne quod lucet aurum est”.
Bardzo przepraszam, nie powinienem pisać o tak późnej porze. Po godzinie 0.00 samoistnie włącza się tryb "gwiazdorzenia".
Panie Moderatorze, proszę uprzejmie o opublikowanie mojej najnowszej odpowiedzi tutaj na wybryki osobnika, który przywłaszczył sobie mój nick, którego przedtem używałem.
były komentator (poprzedni)
A ja pana prosiłem, żeby przestał pan używać mojego nicku. Niestety, pan nie potrafi czytać ze zrozumieniem lub nie ma pan honoru, gdyż nadal pan to czyni.
były komentator (poprzedni)
@komentator 2, @Profesor PAN - a nie wydaje się panom, że to boty? Te ich komentarze są jakieś takie ni w pięć, ni w dziesięć, od rzeczy. Jeśli tak, to i trudno mówić o honorze i pilnowaniu granic; no, oczywiście ktoś te boty puszcza.
Cóż... zaciera się granica pomiędzy człowiekiem a maszyną (przynajmniej w sieci). Chyba trzeba trochę zaktualizować znane powiedzenie: "Ludzi coraz więcej, a o człowieka coraz trudniej."
😁
To dobre źródło danych do opracowania na poziomie pracy doktorskiej.
Podszywanie się pod cudzy pseudonim jest nieetyczne i niezgodne ze standardami pracy naukowej. Proszę o zachowanie rzetelności i poszanowania autorstwa.
To żenujące że tysiące naukowców co roku traci czas i zdrowie żeby walczyć w upokarzającej loterii o jakieś 1200 PLN dodatku do pensji. A lekarz rezydent członek pewnej partii w rok zarobił 1,6 milionach.
Tylko powszechny strajk na uczelniach może coś zmienić
Dużo ludzi żyło w bańce że Polska zmieniła się mentalne po upadku komunizmu w latach 90 taka była propaganda. Ja wtedy żyłem ale pamiętam korupcję z telewizji i prasy jako dziecko i nastolatek. Dziękuję sobie że zawsze lubiłem czytać co mnie uratowało w jakiś sposób oraz podróżować i poznawać różnych ludzi.. Polska mentalne jest nadal komunistycznym krajem. Mimo że wygląda pięknie. Konstytucja III To była napisana przez komunistów a reformacja była ściema . Tak samo jak komuniści kłamali tak samo PO-Pis robił od dwudziestu lat. Ludzie tego nie wiedzieli bo wszystko było ukrywane. W Polsce różnego rodzaju osoby wykonujące zawody przyczepione do państwowego lub konszachtów z politykami zostaje milionerami i żyją sobie w spokoju. To są nie tylko lekarze, medycy, architekci i prawnicy. Kiedys może napiszę jak centralnie pllitycy sterują poprzez system prawny całym krajem. Wiadomo korupcja jest wszędzie na świecie. Ale Polska idiokracja jest elementem na skalę światową. Ale niczym różniącym się od pozostałych postradzieckich republik bananowych. Gdzie są wybrane elity i plebs im służący żyjący w biedzie.
@ Gyy,
III RP istnieje już 37 lat, i za 10 lat będzie starszą polską państwowością niż PRL. Trudno dziś mówić o jakiejkolwiek mentalności komunistycznej, gdyż Polska, Europa i świat uległy w międzyczasie wielkim przeobrażeniom. Nie zmienia to faktu, iż III RP jawi się jako kraj niepoważny, iluzoryczny i opresyjny. Co to za system, model, który tak strzyże i każe finansowo na każdym kroku społeczeństwo?
Polska zrobiła duży progres cywilizacyjny. Mamy ładne czyste ulice infrastrukturę. Bo Polacy z zagranicy wysyłali kasę do kraju. Żeby spotkać się mentalnym prlem wystarczy pójść do publicznego urzędu uczelni instytucji państwowych i na własne oczy zobaczyć jak wygląda skansen komuny jeśli chodzi o mentalnośc tam ludzi pracujących. Może nie wszyscy tacy są. Ale większość. Tak Polska ludowa kaze ludzi inteligentnych i przedsiębiorczych podatkami i parapodatkami oferując nic w zamian za free jako usługi publiczne. Do tego dochodzi kastowosc elit politycznych i budżetówki i biznesu na styku z gangusami i złodziejami robiącymi lewe bizmesny. Sprawdźcie sobie na wiki kto siedzi w zarządach polskich spółek skarbu państwa mam na myśli akcjonariuszy. To też jest ciekawy wątek.
@ Fggh,
To co anonimowy widzi stanowi jedynie fasadę. Przeszliśmy z PRL-u do III RP 37 lat temu, i jeśli niektórzy pozostali mentalnie w okresie realnego socjalizmu, to jest to właściwie fenomen socjologiczny. Według mnie III RP jest projektem na czas określony. Istotny jest system zarządczy, który najprawdopodobniej pochodzi z zewnątrz. Tym samym rozważania o krajowych elitach politycznych, biznesowych czy budżetówce schodzą zupełnie na inny tor.
Kiedyś mówiono że polska to kondominium pod zarządem powierniczym wielu krajów. Wtedy mówiono o Rosji Izraela Ameryki i Niemiec. Takie hasła mówiono 10 lat temu i w to nie wierzyłem. Dzisiaj w to wierzę że to jest prawda ja bym dodał Ukrainy i Watykanu i Brukseli dodatkowo. Politycy w tym kraju za łapówki wszystko zrobią dla każdego kto ma kasę. Dlatego w Polsce ma być bieda i ciemnogród katolicki i skansen komuny. Żeby Kraj nie był niezależny oraz nie odbudował własnego przemysłu. Stworzono system kastowy gdzie zwykłych obywateli traktuje się jak second kategory. Zwyczajny przykład poszedłem do apteki po leki w Polsce zapłaciłem prawie 80 euro za cztery tubki. Wszystkie wyprodukowane w beneluxie i Danii. Jakby polskich produktów nie było.
@ Gyhh,
W strefie euro-atlantyckiej trudno mówić o państwach narodowych. Zainteresuj się osobą, dziełem i traktatami Richarda Coudenhove-Kalergiego. Szczególnie interesujący jest Jego Idealizm praktyczny. Według mnie takich państw, jak np. Niemcy, Francja, GB już nie ma. Na szczycie władzy są ci, którzy zarządzają finansami globu. Tylko jedna nacja posiada tzw. gen bankiera. Natomiast III RP przypomina samochód poruszający się po szosie, gdzie cyklicznie, co kilka, kilkanaście kilometrów odpada jakiś element składowy całości.
Zamiast strajku proponowałbym zacząć uczciwie oceniać studentów i zredukować ich liczbę na uczelniach o połowę - to oznacza pół miliona bezrobotnych.
Niemiecki przemysł samochodowy skutecznie szantażował rząd groźbą wzrostu bezrobocia o tylko 20 tysięcy osób.
Kiedys kolga Francuz mi powiedzial, ze francuscy naukowcy, wywodzacy sie z kraju osiagajecego mistrzostwo w dziedzinie strajkow, zrozumieli, ze strajkujac szkodza tylko sobie. Nikt sie tym nie przejmuje, a potem musza odrabiac zaleglosci. Ale moze tez nie rzucaja brukowkami na placu de la concorde, jak my nie palimy opon pod sejmem. Stad skutecznosc bliska zeru
Ilu pracowników naukowych zatrudnionych w Polsce ma pracować naukowo, a ilu ma stać w gotowości do takiej pracy?
Przy 300 -500 grantach na rok, na ponad 100 tysięcy zatrudnionych...
Zdaje się, że brakuje finansowania statutowego.
Z braku pieniędzy i jakiejkolwiek polityki naukowej państwa próbuje się ludzi zająć:
aplikowaniem,
procedowaniem,
sprawozdawaniem,
i rozliczaniem.
Im więcej pracy administracyjnej, tym mniej pieniędzy potrzeba na badania.
Dzięki temu technologicznie i kulturowo coraz bardziej leżymy.
Autorzy nieco nie odrobili lekcji tzn. nie zrobili analizy literatury. Z tego powodu polecam nasze porównanie gratów MCN z grantami ERC, w tym ich efektywności zawarte w artykule w najbardziej prestiżowym czasopiśmie z bibliometrii: https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1751157721001140.
Wykazaliśmy tam, że Graty NCN są dużo bardziej efektywne niż te z ERC i dotyczy to w zasadzie wszystkich paneli, ale nie wszystkich tak samo. Także dynamika zmian jest różna.
Dodam, że co najmniej dwa razy próbowaliśmy tym zainteresować NCN, ale niestety bezskutecznie... Szkoda...
Wersja bardzo początkowa była opublikowana w Forum Akademickim: https://prenumeruj.forumakademickie.pl/fa/2018/07-08/jaka-jest-efektywnosc-projektow-badawczych/
Czas już nadszedł aby zlikwidować NCN.
Niestety ale składanie wniosku do NCN jest koszmarem. Tragedia w sześciu aktach.
Akt pierwszy - Dorobek kierownika. Nieprawda jest, że ma prawo złożyć własciwie każdy. Niech NCN w regulaminie napisze ze IF ma być nie mniejszy niż 80 lub 100 lub ile tam sobie wymyślą. Wtedy będziemy wiedzieć, że nie warto składać a eksperci będa mieć mniej pracy...
Akt drugi - koszmar liczenia VATu hybrydowego od przyszłych abstrakcyjnych wydatków -tylko jako przykład debilnych wymagań fiskalnych spadających na wnioskodawcę.
Akt trzeci - brak pomocy w pisaniu wniosku przez administrację uczelni. Co najwyżej sprawdzają... Powinien być wymóg podania imienia i nazwiska osoby administracyjnej z instytucji wnioskodawcy, która się pod tym podpisze. To tytułem dyskusji na FA o przodujące roli administracji w nauce. ..
Akt czwarty -nabór powinien być otwarty cały rok, wtedy szanowni recenzenci nie byli by tak zmęczeni. Wpadały by im 3 wnioski w miesiącu jak również kasa wpadała by im co miesiąc...
Akt 5 i 6 zostawie dla siebie bo już mi się nie chce pisać... Tak jak i wniosków do NCN.
Akt piąty -
Och, składanie wniosku do NCN, łezka się w oku kręci. Składanie wniosku do NFOŚ jest dopiero prawdziwym wyzwaniem. Na podstawie własnego doświadczenia, i twierdzę to zupełnie poważnie, pisanie wniosku dla NCN jest tylko drobną wprawką, palcówką, w porównaniu z formularzem projektowym tamtej instytucji. Po tym doświadczeniu ma się ochotę wysyłać kwiaty komuś w NCN-ie.
"brak pomocy w pisaniu wniosku przez administrację uczelni"
Bez przesady. Jakiej pomocy oczekujesz? Wypełnienie części administracyjnej (domyślam się, że chodzi o plan zarządzania danymi) to jakaś godzina pracy obejmująca też długie spoglądanie za okno.
Cyt." Z czasem krytycy zaczęli zwracać uwagę na zjawisko tzw. łowców grantów i coraz mniejszą dostępność finansowania dla nowych badaczy. Na ile jest to widoczne wśród kierowników grantów OPUS?"
Już pisałem na FA, i to przynajmniej 2 razy, że rok temu złożyłem wniosek do OPUSa. Byłem (miałem być) kierownikiem tego grantu, ale zapobiegliwi tzw. eksperci uniemożliwili mi to, wymyślając PSEUDO-problemy m.in. rzekomy brak planu badawczego. Nie wnioskowałem o wiele - kwota była ok. 150 000 PLN. Moim zdaniem, składanie wniosków do NCN straciło sens - to jest sobie taka tam zabawa, coś jak gra w kości a la Franek Dolas z "Jak rozpętałem II wojnę światową".
W swoim czasie byłem doktorantem w jednej ze szkół doktorskich PAN. Wszystkie zaniedbania i słabosci merytoryczne tej SD nadają się na osobną publikację, którą może kiedyś wydam jako wspomniana (o ile AI nie wyprze do tego czasu zasadności wydawania książek).
W każdym razie zajęcia z pisania grantów prowadził pewien doktor, którego głównym ownym osiągnięciem było, że świetnie pisał wnioski grantowe. Sprawdzałem jego publikację, to z całym szacunkiem, ale były one mało interesujące. Mówiąc wprost, moim zdaniem facet wyspecjalizował się w pisaniu grantów. Co więcej przeżywał, że w jakimś konkretnym konkursie NCN nie zajał pierwszego miejsca na liscie. Czy merytorycznie bym miał z nim o czym porozmawiać (reprezentowaliśmy tą samą dyscyplinę) - szczerze wątpię. Czytaj: możesz pisać "modne bzdury" ważne, że sprzedasz dobrze projekt badawczy w postaci grantu, czy Twoje badania mają sens - NCNu to nie obchodzi ..
Ale to tylko znaczy, że był idealnie dobranym wykładowcą do przedmiotu. Uczył pisać projekty, bo sam umiał. Z waszej strony tylko relax and enjoy. Jeśli z kolei prowadzenia badań naukowych uczył was ktoś inny, kto TO WŁAŚNIE umiał, to sytuacja idealna.
A może zejść w analizie jeszcze głębiej? Dlaczego HS4 dostało w przeliczeniu na złożony wniosek 4 razy mniej pieniędzy (ok. 50.000 zł/złożony wniosek) niż HS3 (ponad 200.000 zł/złożony wniosek)?
Dlaczego HS1 ma wskaźnik sukcesu ponad 2 razy wyższy niż HS4?
gdyż eksperci oceniający w HS są wybitni !!!
Bo wyjątkowi badacze przeszłości - średnio potrzebne granty - wpisują sobie do swoich grantów pełne pensje. A w innych HS ludzie prószą o jedynie dodatki.
Ci z HS 3 to głównie bezrobotni...
"Trwała tendencja do zwiększania się wysokości średniego grantu wynika z kilku powodów: rozliczanie jednego dużego grantu, zamiast dwóch mniejszych, może być bardziej efektywne ze względu na biurokrację; uczelnie mogą preferować droższe granty, ponieważ oznacza to większe zyski dla nich samych – skutkowałoby to presją na naukowców składających wnioski. Innym, bardziej optymistycznym wyjaśnieniem jest rosnąca profesjonalizacja i wielkość grantów."
W powyższym wniosku nie uwzględniono czynnika, który uważam za istotny. Otóż, jeśli aplikacje projektowe można składać raz na pół roku, a w praktyce nie częściej niż raz do roku (od momentu, kiedy karny zakaz składania w konkretnym konkursie rozszerzono na przepadek wniosku w ocenie merytorycznej I etapu, na którym to etapie obecnie odbywa się istna rzeźnia), szanse na finansowanie ma statystycznie jeden projekt na 10, to NIE OPŁACA SIĘ składać zbyt tanich wniosków. Powód jest oczywisty: jeśli finansowanie otrzymuje średnio jeden wniosek przez pięć lat starań, to ten jeden będzie musiał wystarczyć na spełnienie naukowych ambicji autorów na długo. Więc tylko dureń będzie się ścieśniał w pół-milionie, jeśli wnioskowane badania mają jaki-taki potencjał rozbudowania finansowego.
Innymi słowy: malejący success rate jest nie tylko skutkiem, ale i przyczyną. Nie można tego nie zauważać.
Uwaga dodatkowa: podobno (z powodu biedy) rozważany jest pomysł, aby konkursy OPUS NCN odbywały się tylko raz w roku. Jest dość oczywiste, że przy takim rozwoju wypadków wnioskowane środki będą odpowiednio jeszcze większe.
To mocno niepełny obraz. Kluczowe byłoby sprawdzenie powiązań pomiędzy kierownikami grantów a członkami paneli ekspertów (nie mylić z recenzentami). To właśnie te powiązania najlepiej tłumaczą, jak to się dzieje, że w kolejnych edycjach granty zdobywają członkowie tych samych zespołów, mimo że wyniki poprzednich grantów tych zespołów nie są ani cytowane ani nie wywołały rozpoznawalnego wpływu społcznego. Przydałaby się rzetelna kontrola NIK,bo tylko ona mogłaby ujawnić te powiązania.
Szkoda, że w budżetach nie wyodrębnia się podróży zagranicznych, bo to one odpowiadają za rosnacą część budżetu. Zasada, że budżet nie jest recenzowany merytorycznie jest źródłem paskudnych nadużyć.
Źródłem rosnących kosztów, na moją intuicję, są koszta osobowe - postdocy, doktoranci itp. Tego rodzaju danych jednak nigdzie nie ma w postaci zagregowanej. Trzeba by się przekopywać przez poszczególne wnioski (raporty z ich realizacji). To najprostszy sposób podbicia kwoty grantu. A większa kwota grantu to w Polsce większy sukces naukowy, spora szansa na nagrody, obniżki pensum itp.
Po pierwsze, kontrola NIK juz była. Po drugie, oczywiście wyodrębnia się delegacje zagraniczne, planuje się konkretne konferencje itd. Każdy taki składnik kosztowy idzie w szczegółowym kosztorysie.
Powiązania między kierownikiem a członkami paneli podlegają weryfikacji i są ustawowym zadaniem koordynatorów dyscyplin.
W budżetach wyodrębnia się podróże. Budżet podlega ocenie eksperckiej na etapie panelu.
Kontrola NIK już była.
Dlaczego pisze Pan/Pani nieprawdę, nie znając procedur NCN?
Pomiędzy kierownikami grantów a członkami paneli? Być może. Pomiędzy przełożonymi kierowników grantów a członkami paneli? Nie. Toć widzę, kto dostaje. Seryjnie, nazwiska z tych samych zespołów, często z bardzo podobną tematyką. Poprzednie granty nie przyniosły spektakularnych wyników, choć przyniosły dużo publikacji, które wyglądają jak pisane w jednym szablonie. To bęc, kolejne trzy bańki dla kolejnej osoby z tej samej puli. To się naprawdę rzuca w oczy, jeśli tylko ktoś ich nie zamyka.
No. Sprawdzał Pan z kim publikuje np. Hamid Reza Karimi (ekspert w latach 2021-2024)?
"Powiązania między kierownikiem a członkami paneli podlegają weryfikacji i są ustawowym zadaniem koordynatorów dyscyplin."
Niech mnie Pani nie rozśmiesza. Przecież wnioskodawcy i eksperci doskonale o tym wiedzą. Nie będzie między nimi bezpośrednich powiązań. Proszę sobie np. sprawdzić wspólnych autorów Grzegorza Boczkaja, Muhammada Bilala, Roberto Castro Munoza, Balala Yousafa (grantobiorcy z panelu ST8) i Rafaela Luque'a - w 2024 przewodniczącego panelu (do dzisiaj nie wiemy jakiego, najprawdopodobniej właśnie ST8) - Ashok Pandey, Rajender Varma, Navid Rabiee, Awais Ahmad, Muhammad Imran Khan, Christian Sonne, etc.
https://english.elpais.com/news/rafael-luque/
Podobnie np. w przypadku pana Jose Manuela Lorenzo.
https://english.elpais.com/science-tech/2023-06-04/a-researcher-who-publishes-a-study-every-two-days-reveals-the-darker-side-of-science.html
"Kontrola NIK już była."
Jakie narzędzia ma NIK żeby to sprawdzić? Czy jego pracownicy potrafią np. posługiwać się bazą Dimensions pozwalającą wykryć takie powiązania? Nie potrafią tego prawdopodobnie nawet koordynatorzy dyscyplin. Procedury nie nadążają za działaniami oszustów.
Z pomocą LLM napisałem prosty skrypt, który odpytuje baze openalex szukając wspólnych współautorów 2 osób. Ponizej wyniki:
Rafael Luque + Grzegorz Boczkaj:
- Muhammad Imran: 1× with Rafael Luque, 18× with Grzegorz Boczkaj
- Dionysios D. Dionysiou: 6× with Rafael Luque, 4× with Grzegorz Boczkaj
- Muhammad Bilal: 1× with Rafael Luque, 9× with Grzegorz Boczkaj
- Alireza Khataee: 2× with Rafael Luque, 5× with Grzegorz Boczkaj
- Ammar M. Tighezza: 3× with Rafael Luque, 2× with Grzegorz Boczkaj
- Teofil Jesionowski: 1× with Rafael Luque, 4× with Grzegorz Boczkaj
- Hamid Amiri: 2× with Rafael Luque, 2× with Grzegorz Boczkaj
- Seeram Ramakrishna: 1× with Rafael Luque, 2× with Grzegorz Boczkaj
- Mika Sillanpää: 2× with Rafael Luque, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Shafaqat Ali: 2× with Rafael Luque, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Hui Wang: 1× with Rafael Luque, 2× with Grzegorz Boczkaj
- Yasser Vasseghian: 2× with Rafael Luque, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Nadeem Raza: 1× with Rafael Luque, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Adnan Ashraf: 1× with Rafael Luque, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Abdullah A. Al‐Kahtani: 1× with Rafael Luque, 1× with Grzegorz Boczkaj
Rafael Luque + Roberto Castro Munoz:
- Jalel Labidi: 6× with Rafael Luque, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Hamid Amiri: 2× with Rafael Luque, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Cevher Altuğ: 2× with Rafael Luque, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Jing Wang: 1× with Rafael Luque, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Muhammad Bilal: 1× with Rafael Luque, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Muhammad Imran: 1× with Rafael Luque, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Anissa Khelfa: 1× with Rafael Luque, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Bo Wang: 1× with Rafael Luque, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
Rafael Luque + Muhammad Bilal:
- Wei Wang: 1× with Rafael Luque, 36× with Muhammad Bilal
- Muhammad Imran Khan: 22× with Rafael Luque, 13× with Muhammad Bilal
- Teofil Jesionowski: 1× with Rafael Luque, 28× with Muhammad Bilal
- Yong Yang: 1× with Rafael Luque, 20× with Muhammad Bilal
- Muhammad Imran: 1× with Rafael Luque, 16× with Muhammad Bilal
- Rajender S. Varma: 14× with Rafael Luque, 1× with Muhammad Bilal
- Muhammad Irfan: 1× with Rafael Luque, 6× with Muhammad Bilal
- Bin Li: 3× with Rafael Luque, 3× with Muhammad Bilal
- Lijian Leng: 3× with Rafael Luque, 3× with Muhammad Bilal
- Ana M. Díez‐Pascual: 1× with Rafael Luque, 5× with Muhammad Bilal
- Mika Sillanpää: 2× with Rafael Luque, 3× with Muhammad Bilal
- Su Shiung Lam: 3× with Rafael Luque, 2× with Muhammad Bilal
- Muhammad Sajid: 1× with Rafael Luque, 3× with Muhammad Bilal
- Saadat Majeed: 2× with Rafael Luque, 2× with Muhammad Bilal
- Muhammad Nadeem Zafar: 1× with Rafael Luque, 3× with Muhammad Bilal
Rafael Luque + Balal Yousaf
- Shafaqat Ali: 2× with Rafael Luque, 5× with Balal Yousaf
- Muhammad Imran: 1× with Rafael Luque, 3× with Balal Yousaf
- Muhammad Irfan: 1× with Rafael Luque, 2× with Balal Yousaf
- Shu Zhang: 2× with Rafael Luque, 1× with Balal Yousaf
- Muhammad Saqib: 1× with Rafael Luque, 1× with Balal Yousaf
Jose M. Lorenzo + Grzegorz Boczkaj
- Muhammad Imran: 1× with José M. Lorenzo, 18× with Grzegorz Boczkaj
- Gökhan Zengin: 10× with José M. Lorenzo, 2× with Grzegorz Boczkaj
- Shahida Anusha Siddiqui: 6× with José M. Lorenzo, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Muhammad Shahid Riaz Rajoka: 3× with José M. Lorenzo, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Mohamad Fawzi Mahomoodally: 2× with José M. Lorenzo, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Charis M. Galanakis: 2× with José M. Lorenzo, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Evren Yıldıztugay: 2× with José M. Lorenzo, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Zoltán Cziáky: 1× with José M. Lorenzo, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Shafaqat Ali: 1× with José M. Lorenzo, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Naveen Kumar: 1× with José M. Lorenzo, 1× with Grzegorz Boczkaj
- József Jekő: 1× with José M. Lorenzo, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Kouadio Ibrahime Sinan: 1× with José M. Lorenzo, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Muhammad Sultan: 1× with José M. Lorenzo, 1× with Grzegorz Boczkaj
- Sakina Yagi: 1× with José M. Lorenzo, 1× with Grzegorz Boczkaj
Jose M. Lorenzo + Roberto Castro-Munoz:
- Shahida Anusha Siddiqui: 6× with José M. Lorenzo, 19× with Roberto Castro‐Muñoz
- Muzaffar Hasan: 8× with José M. Lorenzo, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Ito Fernando: 2× with José M. Lorenzo, 6× with Roberto Castro‐Muñoz
- Fidel Toldrá: 7× with José M. Lorenzo, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Muhammad Abdul Rahim: 1× with José M. Lorenzo, 7× with Roberto Castro‐Muñoz
- Nur Alim Bahmid: 2× with José M. Lorenzo, 5× with Roberto Castro‐Muñoz
- Charis M. Galanakis: 2× with José M. Lorenzo, 4× with Roberto Castro‐Muñoz
- Andrey Nagdalian: 3× with José M. Lorenzo, 2× with Roberto Castro‐Muñoz
- Miguel A. Cerqueira: 4× with José M. Lorenzo, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Isam A. Mohamed Ahmed: 1× with José M. Lorenzo, 3× with Roberto Castro‐Muñoz
- Nino Terjung: 3× with José M. Lorenzo, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Leticia Mora: 3× with José M. Lorenzo, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Mohamed Koubaa: 3× with José M. Lorenzo, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Yuniar Rizky Saraswati: 2× with José M. Lorenzo, 1× with Roberto Castro‐Muñoz
- Shima Jafarzadeh: 1× with José M. Lorenzo, 2× with Roberto Castro‐Muñoz
Jose M. Lorenzo + Muhammad Bilal
- Komal Rızwan: 1× with José M. Lorenzo, 31× with Muhammad Bilal
- Kuldeep Dhama: 14× with José M. Lorenzo, 14× with Muhammad Bilal
- Muhammad Imran: 1× with José M. Lorenzo, 16× with Muhammad Bilal
- Talha Bin Emran: 2× with José M. Lorenzo, 9× with Muhammad Bilal
- John F. Kennedy: 7× with José M. Lorenzo, 1× with Muhammad Bilal
- Khan Sharun: 1× with José M. Lorenzo, 6× with Muhammad Bilal
- Muhammad Shahid Riaz Rajoka: 3× with José M. Lorenzo, 3× with Muhammad Bilal
- Muhammad Faisal Manzoor: 5× with José M. Lorenzo, 1× with Muhammad Bilal
- Saikat Mitra: 1× with José M. Lorenzo, 4× with Muhammad Bilal
- Muhammad Waheed Iqbal: 1× with José M. Lorenzo, 4× with Muhammad Bilal
- Muhammad Usman: 1× with José M. Lorenzo, 3× with Muhammad Bilal
- Muhammad Azeem: 1× with José M. Lorenzo, 3× with Muhammad Bilal
- Shakeel Ahmed: 3× with José M. Lorenzo, 1× with Muhammad Bilal
- Ranjit Sah: 1× with José M. Lorenzo, 3× with Muhammad Bilal
- Shahid Mahmood: 1× with José M. Lorenzo, 3× with Muhammad Bilal
Jose M. Lorenzo + Balal Yousaf
- Muhammad Usman Khan: 7× with José M. Lorenzo, 1× with Balal Yousaf
- Shafaqat Ali: 1× with José M. Lorenzo, 5× with Balal Yousaf
- Muhammad Imran: 1× with José M. Lorenzo, 3× with Balal Yousaf
Great! Chętnie poznam ten skrypt (słabo się znam na LLM-ach, adres mailowy ogólnie dostępny). No i oczywiście dobrze by go było udostępnić koordynatorom dyscyplin NCN. A może wystarczy im tylko wskazać taką możliwość - w NCN-ie na pewno mają zdolnych informatyków. Jeśli Pan się boi to zrobić, mogę ja.
Czy wyniki obejmują tylko wnioskadawcę-kierownika grantu?
czy obliczono w ilu grantach "wielka trójka" była konsorcjantem?
suma zdarzeń kierownik lub konsorcjant może pokazać pełniejszy i bardziej prawdziwy obraz
To samo dotyczy liczby prowadzonych grantów, co nie jest tożsame liczbie realizowanych grantów. Tych danych nie ma, o ile mi wiadomo, nigdzie. A przecież nie jest niczym nadzwyczajnym, że w grancie osoby A wykonawcą jest B, a w granice B wykonawcą jest A. Na pewno była to częsta praktyka w pierwszych latach funkcjonowania NCN. Zdarzało się, że A i B byli sobie tak bliscy jak mąż i żona.
To bardzo trudne, skoro formularz wniosku NCN nie pozwala wpisywać nazwisk (oraz dorobku) współkierowników projektu ze strony konsorcjantów. MOŻLIWE, że NCN zerwał już z tą praktyką, ale kiedy prę lat temu ubiegałem się o taki projekt, jedynym sposobem dania do zrozumienia recenzentom, kto będzie realizował badania, było wpisanie nazwisk współwykonawców z konsorcjum bezpośrednio w tekst projektu.
wg ustawy ocenie podlega zespół, więc jak można go ocenić, nie znając nazwisk?
No cóż. Jak widać można :) W ostatnich edycjach normalną praktyką stało się wpisywanie nazwisk w uzasadnieniu, choć nadal jest to "wykonawca 1", "wykonawca 2". I już wolę tak. Bo w którejś z dawniejszych edycji, gdzie jeszcze nazwisk unikano jak ognia, miałem duże zadanie nie ze swojej działki. Było oczywiste, że wykonuje je właśnie "wykonawca 1", ale ja musiałem udawać, że nie mam pojęcia, kto to będzie i że to wcale nie on przygotował opis metodyki w tym zadaniu. Ba, musiałem opisać, jak go zrekrutuję. I dostałem przezabawną recenzję, że "wykonanie projektu może być trudne, bo kierownik nie zna się na (tu nazwa specjalizacji wykonawcy); o dziwo, opis planowanych badań jest merytorycznie w pełni poprawny". Nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać. Teraz przynajmniej nie trzeba się już tak wygłupiać.
"To jest ciekawe pytanie, dziękuję, że pani je zadała".