W przyszłym roku ogłoszony zostanie drugi konkurs „Inicjatywa doskonałości – uczelnia badawcza”. Właśnie powołano członków międzynarodowego zespołu ekspertów, którzy będą oceniać wnioski konkursowe. Przewodniczącym został prof. Peter Maassen z Uniwersytetu w Oslo.
Program „Inicjatywa doskonałości – uczelnia badawcza” (IDUB) został wprowadzony przez ustawę Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Ma na celu wyłonienie i wsparcie uczelni, które dążą do osiągnięcia statusu uniwersytetu badawczego, a także są w stanie skutecznie konkurować z najlepszymi ośrodkami akademickimi w Europie i na świecie.
W 2019 roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeprowadziło pierwszy konkurs, w wyniku którego 10 uczelni, spośród 20 uprawnionych do udziału, uzyskało gwarancję na coroczne zwiększenie finansowania w wysokości 10% subwencji (de facto 11%, o czym niżej) na realizację planów rozwojowych. Pozostałe szkoły wyższe, które wzięły udział w konkursie, otrzymują subwencję zwiększoną o 2%.
W przyszłym roku ogłoszony zostanie drugi konkurs w ramach tego programu. W marcu rozpoczął się nabór kandydatów na członków międzynarodowego zespołu ekspertów, którzy – podobnie jak poprzednio – dokonają oceny wniosków nadsyłanych przez uczelnie. Właśnie poznaliśmy skład tego gremium. Przewodniczącym został prof. Peter Maassen z Uniwersytetu w Oslo (był też członkiem poprzedniego zespołu). To ekspert w zakresie badań nad sektorem badań i szkolnictwa wyższego. Stoi na czele Higher Education Development Association (Hedda) – europejskiego stowarzyszenia instytucji badających szkolnictwo wyższe.
Oprócz niego w skład zespołu weszło 19 osób:
Do zadań zespołu należeć będzie ocena raportów końcowych uczelni z pierwszego konkursu IDUB, ocena planów na drugi konkurs i ocena wniosków uczelni uprawnionych do wzięcia w nim udziału, a także stworzenie raportów oceny stopnia realizacji programu. Zespół rozpocznie pracę 1 września, a zakończy 31 grudnia 2026 roku.
Przypomnijmy, że w pierwszym konkursie, w 2019 roku, wyłoniono 10 uczelni IDUB:
Każdego roku dostają one obligacje warte 481 040 000 zł. Jak wyliczaliśmy kilka miesięcy temu, łącznie przez pięć lat (do końca 2024) dziesięć uczelni dostało 2 483 665 000 zł. Kwota ta jest każdego roku stała, bowiem wynosi 11% wysokości subwencji tych uczelni z roku 2019. Gdyby IDUB-owy dodatek przyznano w pieniądzach, byłoby to 10%, ale w obligacjach zwiększono do 11% (czyli 10% należnej wartości środków finansowych w gotówce), gdyż w przypadku natychmiastowego zbycia obligacji na realizację zadań wynikających z umowy IDUB (które trzeba było realizować od razu), uczelnie straciłyby część wartości papierów skarbowych.
Najwyższy IDUB-owy dodatek do subwencji w postaci obligacji otrzymał jak dotąd Uniwersytet Jagielloński – 429 465 000 zł. Na drugim miejscu jest Uniwersytet Warszawski – 395 405 000 zł, a na trzecim Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie – 292 135 000 zł).
W następnej kolejności są: Politechnika Warszawska (286 840 000 zł), Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (270 740 000 zł), Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu (201 320 000 zł), Politechnika Śląska w Gliwicach (192 400 000 zł), Uniwersytet Wrocławski (181 915 000 zł), Politechnika Gdańska (154 980 000 zł) oraz Gdański Uniwersytet Medyczny (78 465 000 zł). Rok 2025 jest ostatnim rokiem finansowania laureatów pierwszego konkursu IDUB. Skład tej grupy zmieni się w wyniku rozstrzygnięcia drugiego konkursu. Dwie najniżej ocenione uczelnie wypadną z „10”, a w ich miejsce wejdą kolejne dwie z tych, które spełniają ustawowe warunki, wystartują w konkursie i uzyskają najlepsze wyniki w grupie.
MK, PK
Zastanawiam się po co w ogóle jest ten ministerialny konkurs IDUB? Przecież żadna z krajowych uczelni wyższych, nie jest w rzeczywistości uniwersytetem badawczym w anglosaskim rozumieniu tego terminu. Czy faktycznie krajowe uczelnie wyższe mogą konkurować z najlepszymi instytucjami akademickimi w Europie i na świecie? Dlaczego MNiSzW nie opublikowało szczegółowego raportu na temat dotychczasowych efektów badawczych konkursu IDUB? Na ile mi wiadomo, to ani jedna krajowa uczelnia wyższa nie znajduje się w I setce europejskich uczelni wyższych w rankingu ARWU. Całkowicie tego nie rozumiem.
Zero inżynierów.
Sama idea IDUB jest fundamentalnie niesprawiedliwa. Znacząco wypacza wyniki ewaluacji. Sprawia, że doskonały wydział uczelni niemającej statusu IDUB ma znacznie mniejsze środki na badania niż przeciętny wydział z uczelni mającej status IDUB. To jest uosobienie nieuczciwej konkurencji
Zgadzam się. I jest też dużo pieniędzy wydawane na rzeczy typu konferencje lub OA. Co jest stratą pieniędzy...
Może jako jedno z kryteriów przyjąć poniższą tabelę (źródło – Argos, lata 2020-2025)?
Uniwersytet Warszawski – 1 retraction, 7 „high risk publications”
Politechnika Gdańska – 4 retractions, 73 „high risk publications”
Akademia Górniczo-Hutnicza – 26 retractions (z tego 20 to prof. Jaszczur), 95 „high risk publications”
Politechnika Warszawska – 1 retraction, 9 „high risk publications”
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – 1 retraction, 5 „high risk publications”
Uniwersytet Jagielloński – 1 retraction, 34 „high risk publications”
Gdański Uniwersytet Medyczny – 3 retractions, 4 „high risk publications”
Politechnika Śląska – 19 retractions, 143 „high risk publications”
Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu – 3 retractions, 6 „high risk publications”
Uniwersytet Wrocławski – 8 retractions, 33 „high risk publications”
Oczywiście, w niektórych przypadkach te liczby mogą się bardzo zmienić do końca 2026 roku. Postaram się o to zadbać.
Dziękuję za te dane. Bez żadnych wątpliwości w ewaluacjach, nie tylko IDUB ale i tej ogólnej, powinno zostać uwzględnione kryterium "Research integrity" jako kryterium cząstkowe i to o dużej wadze.
Panie Hubercie, liczby na AGH i PŚ są zaskakujące. Ciekawe czy te pyblikacje i tak znajdą się w algorytmach i nabiją punkty do IDUB...
Myślę, że nie ma to znaczenia, czy te retraktowane artykuły zostaną uwzględnione w ewaluacji (zapewne te uczelnie ich nie zgłoszą). Stanowią one tylko ułamek procenta ich dorobku. Chociaż AGH znajduje się w tej chwili na 6 miejscu na świecie pod względem liczby retrakcji w przeliczeniu na całkowitą liczbę publikacji. Wyżej jest tylko 5 uczelni z Iranu, Iraku, Indii, Arabii Saudyjskiej i Algierii. Jednak gdyby liczba retrakcji była uwzględniona w ewaluacji jako parametr negatywny, byłaby to motywacja dla władz jednostek do pozbycia się papierników i niezatrudniania nowych. Korzyści z ich zatrudniania nie rekompensowałyby bowiem ryzyka utraty milionów z IDUB. Obecny system natomiast zachęca do ich zatrudniania. Podobnie byłoby w przypadku wprowadzenia konsekwencji zwrotu środków z grantów rozliczonych retraktowanymi publikacjami. A swoją drogą to ciekawe co się dzieje grantem prof. Li z Politechniki Opolskiej (UMO-2020/37/K/ST8/02748) rozliczonym siedmioma retraktowanymi publikacjami. Oczywiście NCN nie udzieli informacji na ten temat, bo są one tajne przez poufne. Bo to przecież ich pieniądze – dostali je od pana ministra.
Dzisiaj na For Better Science ktoś zaproponował takie rozwiązanie przekrętów w jednostkach badawczych w Wielkiej Brytanii:
„I wonder how longer it will take before taxpayers start demonstrating out of universities and research centers asking for their money back. Millions of researchers should be dismissed ASAP and sent to work the land for good.”
No dobrze, ale kto te pieniądze ma zwrócić i komu? Wydal je naukowiec i uczelnia. Teraz uczelnia ma je zwrócić? Przecież uczelnia nie ma swoich pieniędzy, tylko jest finansowana z moich podatków, dzięki czemu zapłacę podwójnie.
NCN ma mechanizm odzyskiwania śrdków z nierozliczonych grantów.
"Przecież uczelnia nie ma swoich pieniędzy, tylko jest finansowana z moich podatków, dzięki czemu zapłacę podwójnie."
Uczelnia ma "swoje" pieniądze, tak samo, jak mają je szkoły, szpitale, urzędy, policja, wojsko, etc. Oczywiście są to pieniądze podatników, ale te jednostki otrzymały je na finansowanie swoich zadań. Po to w końcu są podatki - żeby finansować zadania, do których zostało stworzone państwo. Jeśli te środki są wydatkowane prawidłowo i gospodarnie, to nie ma problemu. Natomiast w przeciwnym razie muszą być konsekwencje - instytucjonalne i indywidualne. Inaczej przekręty będą nagminne. Jednak nie zapłaci Pan/Pani podwójnie - pieniądze zwrócone (np. do NCN) będą mogły być ponownie wprowadzone do obiegu (niestety, pomniejszone o pewne koszty "manipulacyjne").
"NCN ma mechanizm odzyskiwania śrdków z nierozliczonych grantów." Jasne, że ma. Chodziło mi tylko o to, żeby te same, a nawet surowsze, mechanizmy zastosować w przypadku grantów rozliczonych retraktowanymi publikacjami, bo to jest gorsze niż ich "nierozliczenie", bo mogło coś po prostu nie wyjść. W przypadku retrakcji z powodów etycznych (plagiaty, fabrykowanie danych, manipulowanie procesem recenzyjnym - a takich obecnie jest zdecydowana większość) są one po prostu dowodem oszustwa wykonawcy. De facto powinien on odpowiadać z paragrafów kodeksu karnego. Wspominała o tym pani prof. Skórzewska-Amberg.
https://wyborcza.pl/7,75398,31628672,jak-naukowcy-pompuja-dorobek-w-fabrykach-publikacji-to-oszustwo.html
Niestety, zauważyła też, że jest to zwykle trudne do udowodnienia.
Wspaniałe, doskonały skład osobowy. Dla przykładu:
1. Emerytowana profesorka Technological University Dublin, konsultantka i specjalistka w zakresie polityki szkolnictwa wyższego w organizacjach międzynarodowych
2. Ekspertka ds. polityki publicznej dla Rumuńskiej Agencji Wykonawczej ds. Finansowania Szkolnictwa Wyższego, Badań, Rozwoju i Innowacji.
3. ekonomistka z University Jaume
i wiele podobnych ekspertów i oczywiście ekspertek (jak dziwnie to nie zabrzmi)
No i świetnie, niech oceniają to eksperci a nie naukowcy. To ocena efektywności, wydawania środków itp a nie indeksu Hirscha. To nie jest tak że ktoś kto dużo publikuje ma zarządzać uczelnia (podobnie jak nie lekarz musi zarządzać szpitalem
No ręce opadają. To wielu z moich "świeżych" doktorantów ma większy dorobek. https://scholar.google.com/citations?user=vytWTFMAAAAJ&hl=ro
To mi jeszcze geniuszu odpowiedz co ma dorobek do wkładu w rozwój nauki. Często i gęsto nic.