Aktualności
Sprawy nauki
27 Marca
Fot. Anna Wojnar
Opublikowano: 2025-03-27

Rektor UJ na czele Zespołu doradczego ds. nieuczciwych praktyk publikacyjnych

Prof. Piotr Jedynak, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, stanie na czele ministerialnego Zespołu doradczego do spraw nieuczciwych praktyk publikacyjnych. Zadaniem tego ciała będzie opracowanie propozycji rozwiązań legislacyjnych i systemowych, mających na celu przeciwdziałanie tego typu działaniom.

Powstanie zespołu zapowiadała już w połowie lutego wiceministra nauki Karolina Zioło-Pużuk. To pokłosie ujawnionych w ostatnim czasie przypadków podejrzanych praktyk związanych z udziałem badaczy w tzw. papierniach, ale także opisywanego szeroko w ostatnich latach zjawiska publikowania w „drapieżnych” czasopismach. W wywiadzie dla „Forum Akademickiego” Zioło-Pużuk wskazywała, że patologie te zostały wygenerowane przez system opierający się na punktozie. Nowy zespół ma poszukać sposobów na ukrócenie nieuczciwych praktyk.

Zależy nam, by jego członkowie byli w stanie nie tylko wskazać luki w systemie, ale też podpowiedzieć – w kontekście przyszłej ewaluacji – gdzie zaszyć odpowiednie bezpieczniki, które pozwolą dosyć szybko rozpoznać negatywne zjawiska, na przykład „spółdzielnie” publikacyjne – mówiła wiceszefowa MNiSW, dodając, że resort zwróci się z prośbą do niektórych instytucji naukowych z prośbą o wytypowanie swoich przedstawicieli do tego gremium.

Już wiadomo, że zacznie ono działać 2 kwietnia w ośmioosobowym składzie. Na czele stanie prof. Piotr Jedynak, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego i przewodniczący Komisji ds. Organizacyjnych i Legislacyjnych Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. W poprzedniej kadencji był prorektorem UJ ds. polityki kadrowej i finansowej. W swojej działalności naukowej zajmuje się takimi zagadnieniami, jak zarządzanie ryzykiem, zarządzanie strategiczne i zarządzanie w szkolnictwie wyższym. W niedawnym wywiadzie dla FA przyznał, że już po poprzednich doświadczeniach ewaluacyjnych, ale także obserwując tendencje światowe, jego uczelnia podjęła decyzje dotyczące na przykład unikania czasopism drapieżnych. W efekcie nie finansuje pracownikom publikacji w „predatorach”.

Powinniśmy skończyć nadprodukcję publikacji wymuszoną często narzędziami ewaluacyjnymi i wtedy usuniemy przynajmniej jedną z głównych przyczyn patologicznych praktyk. Oczywiście, nie zapobiegnie to w całości tym zjawiskom. Żeby proces naprawy etyki publikacyjnej przebiegł skutecznie, wymagana jest bowiem nie tylko zmiana polityki na uczelniach, ale też inna polityka czasopism i całych koncernów wydawniczych. Na to, co się ukazuje w tych tytułach, wpływ mają również standardy w nich obowiązujące i recenzenci. Tak żeby nie dochodziło do sytuacji, w której publikacje powstałe w sposób nieetyczny, oparte na fałszywych danych, nagle publikowane są w wysoko punktowanych czasopismach – mówił rektor UJ.

Oprócz niego w Zespole doradczym do spraw nieuczciwych praktyk publikacyjnych zasiądą:

  • dr hab. Maria Konarska, zastępca dyrektora ds. naukowych w Międzynarodowym Instytucie Mechanizmów i Maszyn Molekularnych IMol Polskiej Akademii Nauk;
  • prof. Jerzy Lis, rektor Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, wiceprzewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich;
  • prof. Michał Mrozowski z Politechniki Gdańskiej;
  • prof. Katarzyna Ropka-Molik z Instytutu Zootechniki – Państwowego Instytutu Badawczego, członek Komisji Ewaluacji Nauki;
  • prof. Barbara Rymsza z Instytutu Badawczego Dróg i Mostów, zasiadająca w Prezydium Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, przewodnicząca Komisji Nauki RGNiSW;
  • dr inż. Mateusz Szatkowski z Politechniki Wrocławskiej, członek Rady Młodych Naukowców;
  • prof. Grzegorz Węgrzyn z Uniwersytetu Gdańskiego, wiceprzewodniczący Rady Doskonałości Naukowej.

Zgodnie z zarządzeniem ministra nauki i szkolnictwa wyższego, do zadań nowego zespołu należy przeprowadzenie analizy praktyk publikacyjnych stosowanych w Polsce i za granicą oraz identyfikacja i zdefiniowanie nieuczciwych praktyk publikacyjnych. Ponadto członkowie tego gremium dokonają analizy przyjętych w innych krajach rozwiązań, które mają na celu przeciwdziałanie takim praktykom. W dalszej kolejności zespół określi możliwe konsekwencje wynikające ze stosowania nieuczciwych praktyk oraz przedstawi propozycje rozwiązań legislacyjnych i systemowych, które by im zapobiegały. Jako ostatnie zadanie zdefiniowano opracowanie narzędzi ułatwiających identyfikację stosowania nieuczciwych praktyk publikacyjnych.

W pracach tego ciała mogą uczestniczyć, z głosem doradczym, osoby zaproszone przez przewodniczącego, których kwalifikacje, wiedza lub doświadczenie mogą okazać się przydatne. Zespół ma działać do końca tego roku.

Mariusz Karwowski

Dyskusja (75 komentarzy)
  • ~kk 03.04.2025 21:18

    Czy wytwórnie artykułów może zlikwidować ten zespół ?
    Nie, a artykuły z wytwórni pojawiają się prawie we wszystkich czasopismach.

    Czy spółdzielni artykułów mogą być zlikwidowane przez ten zespół ?
    Nie, no bo jak zidentyfikować spółdzielnie.

    Czy dopisywanie współautorów do artykułów może być zlikwidowane przez ten zespół ?
    Nie, no bo skąd wiedza o dopisywaniu.

    Co może więc ograniczyć i w jaki sposób ?

    Peer review ? Ocena ekspertów ? Nie sprawdzi się, gdyż w żaden sposób mała liczba osób nie przeglądnie wszystkich artykułów.

    Wpływ na rangę (punktację ) czasopism ? Czy przyniesie skutki ? Może ? Ale skoro płatne gwarantują też wysoki h-indeks, więc jest to wątpliwe.

    Ocena wewnątrz instytucjonalna nieopublikowanych artykułów czyli ręczne sterowanie czyjąś karierą lub być czy nie być na uczelni?
    Ne widzę tego.

    Zakaz finansowania w pewnych czasopismach ? Może ograniczy, ale nie zlikwiduje

    Co więc pozostaje ?

    Podział punktów za artykuł przez liczbę współautorów.
    Podział cytowań przez liczbę współautorów i przyjęcie na podstawie takich obliczeń nowo obliczonego indeksu h-nowy (to do awansu naukowego).
    Tak to z pewnością ograniczy negatywne praktyki publikacyjne.

  • ~Krako 02.04.2025 21:04

    Dobrze, że to w rękach Krakowa - tam najwięcej cudownych "> 100" wynurzeń rocznie na osobę .......

  • ~M 31.03.2025 21:58

    "Czasy się zmieniają, a Pan zawsze jest w komisjach", ("Psy" Pasikowskiego , dla młodszego pokolenia).

  • ~akademik 31.03.2025 17:30

    Psy szczekają , karawana jedzie dalej.................. ot,wszystko !

  • ~burak ogrodowy 31.03.2025 13:18

    Gdy pojawiła się lista ministerialna pracowałem naukowo za granica i strasznie smieszyl mnie fakt, ze wprowadzono "swoje punkty", podczas gdy byl przeciez IF, plus oczywiscie renoma czasopism. Tak sobie pomyslalem, ze ten glupi i smieszny pomysl, ktory kompromituje nasz kraj upadnie. Ale nie... trzyma sie. Oczywiscie, warto oceniac merytorycznie, tylko jesli beda znow oceniac Ci, ktorzy wyrosli na tej "biomasie" (swoja droga, rowniez czlonkowie nowej komisji), to czego mamy sie spodziewac.
    Rzecz pierwsza, zlikwidowac liste MNiSW. Rzecz druga do wszelkich ocen dopuszczac jedynie aktywnych naukowo, osiagajacych merytoryczne efekty naukowcow, a nie starych dyrektorow, dziekanow, kolegow wszelkiej masci, ktorzy strasznie sie poswiacili nauce, tak ze az ich na swiecie nikt nie zna i przyslowiowy pies z kulawa noga nie wie kto to jest...
    Ale nikt tego nie zrobi, bo rosna juz mlodzi, tacy sami, jak te pieczareczki na... wiadomo czym.

    • ~Ireneusz 01.04.2025 10:38

      Dla naukowców zawsze najważniejsze są wyniki badań niż miejsce ich publikacji. Chyba że jest jakaś inna odmiana naukowców uzależniona od redakcji i recenzentów, czy IF.

  • ~Mini Eggs 30.03.2025 20:28

    Bardzo mnie dziwi skład tego zespołu. Ktoś już tutaj podważył osiągnięcia samego przewodniczącego, którego dorobek naukowy w kontekście publikacji w periodykach naukowych - nawet w obrębie reprezentowanej dyscypliny, jest po prostu słaby. Prof. Rymsza również nie ma się czym pochwalić w kontekście reprezentowanej dyscypliny - Inżynieria Lądowa, Geodezja i Transport.

    Ktoś, kto nie podejmuje prób bądź podejmował próby - zakończone fiaskiem - przebicia się do najbardziej uznanych w ramach dyscypliny magazynów naukowych nie powinien stanowić o kierunkach rozwoju nauki polskiej. Problem jest jak wiadomo głębszy i szerszy. Wystarczy przestudiować skład regionalnych komitetów PANowskich, w których poziom naukowy jej członków jest często żenująco wręcz niski.

    Czy naprawdę nie stać nas na więcej?

    • ~Maciek 31.03.2025 20:39

      @ Mini Eggs,

      Nie ma czegoś takiego, jak regionalne komitety PAN. Przy 8 oddziałach regionalnych PAN funkcjonują liczne komisje naukowe, a oprócz nich istnieją ogólnopolskie komitety naukowe plus komitety problemowe PAN. Natomiast członkowie komisji naukowych reprezentują na ogół regionalne środowisko akademickie i naukowe, które siłą rzeczy jest mocno zróżnicowane, a jeśli chodzi o poziom naukowy.

  • ~Przemo 29.03.2025 13:03

    Czy Komisja będzie współpracowała z Leonidem Schneiderem, zwalczającym faktycznie nieuczciwe praktyki publikacyjne, które uchodzą w Polsce na sucho nieuczciwie praktykującym?
    Na stronie: https://forbetterscience.com/ polska nauka jest także reprezentowana. Może od publikowania w sposób faktycznie nieuczciwy warto zacząć?
    W jaki sposób zamierzamy się bronić przed opisywanymi tam nieuczciwymi praktykami?
    Szwajcarzy np. wprowadzają aranżującym dane kilkuletnie karencje, kiedy nie dostaną żadnego grantu. Wydaje mi się, że to całkiem dobre rozwiązanie.

  • ~Walery 28.03.2025 18:24

    Szanowni Państwo,
    uprzejmie proszę o komunikowaniu w ramach Etyki akademickiej.
    Dziękuję z góry.

  • ~akademik 28.03.2025 15:28

    Szanowni Państwo , poza artykułami w czasopismach są jeszcze rozdziały w monografiach, redakcje naukowe itd. Jednak jest wyścig szczurów !!! Smutne to !

  • ~Profesor z Warszawy 28.03.2025 00:52

    Dlaczego na czele zespołu staneła osoba, która ma 7 (słownie siedem) publikacji naukowych indeksowanych w Scopus, czyli tyle co dobry doktorant? Mimo wszystko ekonomiści publikują jednak w czasopismach naukowych.

    • ~Profesor PAN 01.04.2025 15:24

      Bo kogoś takiego nie da się oskarżyć o papiernictwo.

    • ~JarCom 29.03.2025 13:22

      Dzień dobry
      A jakie to ma znaczenie, osobiście uważam, że gremium(ale nie przedstawiciele zainteresowanych stron) w 3 miesiące przedstawi wnioski co? i jak?. To proste

    • ~Profesor z Austrii 28.03.2025 23:51

      Podobnie większość "ekspertów" z PKA :-)

    • ~Ireneusz 28.03.2025 18:21

      Co za kompleksy --- w polskich czasopismach indeksowanych np w ERIHplus, jest wiele wybitnych publikacji, POLECAM. Wyniki badań opublikowane bezpłatnie dla polskiego odbiorcy najpierw. Tak robią Chińczycy i ich nauka szybko się rozwija, bez punktozy i bez kompleksów względem tzw. ZACHODU. Nie płacą oni haraczu korporacjom wydawniczym za wykreowany IF.
      Poziom współczesnego doktoranta, to poziom słabego licealisty sprzed 40 laty.

      • ~M 29.03.2025 13:47

        Do rozwoju nauki, w niektórych dziedzinach bardziej niż w nnych, potrzebne są jeszcze pieniądze. Myślę, że Chiny inwestują w nauke dużo więcej niż my, korzystają pewnie z międzynarodowego obiegu publikacji, sami tam zresztą publikują, co im się składa w sukces. Ciekawe jest z kolei co się dzieje w Rosji - w mojej dziedzinie, nauki biologiczne, nie publikują prawie wcale w ogólnodostępnych czasopismach anglojęzycznych. O rozwoju ich kraju w tym zakresie też jakoś cicho.

    • ~Walery 28.03.2025 14:37

      Dzień dobry,
      Mam to samo pytanie.

    • ~Profesor PAN 28.03.2025 13:06

      Ale tylko niektórzy. W skali kraju naliczyłem ich dwudziestu.

  • ~prof. dr hab. ZS. 27.03.2025 21:55

    Już kilka razy pisałem w tym roku, i powtórzę: nowy minister = nowe pomysły, nowe komisję i zespoły itd. i nic innego jak ciąg dalszy pozorowanych działań. Za jakiś czas przyjedzie kolejny nowy minister (bo przecież trzeba obdzielić wszystkich koalicjantów choćby w okresowe stołki i apanaże). Pretekst do zmiany wymyśli się, to nie problem. Kto jeszcze pamięta Wieczorka i Gdulę. Też mieli rozmach kurwiesyny jak powiedział Siara Siarzewski w Kilerze.

    Nic z tego, poza pozorowaniem działań, nie będzie. Mamy już kwiecień, za chwilę Wielkanoc, potem łikend majowy, i tylko chwila do wakacji. Wakacje mają to do siebie że komisję przestają działać. Wszystko ruszy w październiku czyli na 3 miesiące przed rozpoczęciem nowego okresu ewakuacji. A o kryteriach, listach czasopism itp. ucichło.

    • ~kk 28.03.2025 09:40

      Przed wakacjami zlecą pracę prawnikom, czyli aby znaleźli odpowiedź na pytanie ile to jest 2+2,
      a prawnicy wpierw zapytają się ich, a le ma być, bo oni wszystko udowodnią i to, że ma być równe 3 i to że ma być równe 5.

  • ~Przemo 27.03.2025 20:32

    Tak się zastanawiam dlaczego dla tylu mądrych ludzi bardziej istotne ma być to, gdzie ludzie publikują, niż to, co publikują?
    Może to wina rządu?

    • ~Ireneusz 28.03.2025 19:58

      W rzeczy samej - wielu unika tego pytania jak ognia. Zwłaszcza korporacje wydawnicze, redaktorzy i recenzenci, którzy publikują swoje artykuły za recenzowanie innych

    • ~prof. dr hab. ZS. 28.03.2025 15:19

      Czy na pewno są tacy mądrzy?

    • ~X 27.03.2025 21:38

      Dlatego, że wiemy jaka jest jakość recenzji i odsiew mało wnoszących badań w różnych czasopismach.

      Zawsze mówie, jak manuskryt zawiera dobre badania proszę opublikować w uznanym w dziedzinie czasopiśmie. Nie ma czasu przeczyrać wszystkiego, więc ludzie dla których ważna jest jakość patrzą przede wszystkim na to co ukazało się w dobrych czasopimach.

      Proszę zwrócić uwagę na kariery osób które przed około rokiem 2019 mało co potrafiły opublikować a potem nagle potrafią ale prawie tylko w mdpi (dla mnie rozwiązanie tej zagadki jest oczywiste).

      Żadnego drugiego dna nie ma. Nikt mi nie płaci za niskie mniemanie o MDPI.

      • ~Profesor PAN 28.03.2025 13:50

        Naprawdę nie ma czasu przeczytać wszystkiego? Czytam wszystko, co jest choć trochę istotne z mej dziedziny, 90% z tego przed publikacją (więc obojętne czy trafi to potem do Nature czy zostanie jako preprint), i zajmuje mi to niewiele czasu. W dowolnej znaczącej dziedzinie nauki rocznie pojawia się nie więcej niż sto prac, które warto przeczytać dokładnie, i nie więcej niż tysiąc wartych przejrzenia. Ludzi, których zainteresowania są szersze jest bardzo mało.

        • ~X 28.03.2025 15:10

          Jakkolwiek nie zaczarowywać rzeczywistości, renoma czasopism uznanych skąś wynika i dlatego je czyta się w pierwszej kolejności i są pierwszym wyborem do publikacji istotnych badań.

          Jak pisałem bardzo znaczące jest dla mnie istnienie osób które przed pojawieniem się MDPI słabo publikowały lub prawie wcale. Intetpretacja tego faktu jest dla mnie oczywista.

          Punktacja tych czasopism jest na chwilę obecną zawyżona znacząco (i opieranie się na naganiaczach guest editorach albo to, że wszyscy współautorzy są korespondencyjni co sugeruje że każdy jest tak samo ważny, z pewnością jest to zagranie pod przyszłe postępowania awansowe, dla mnie to rodzaj oszustwa). Może za 10 czy 20 lat niektóre z tych pism będą wybierane ze względu na renomę a nie niskie APC, na pewno ten czas nie jest teraz. Sam znam osoby, które opublikowały tam bo gdzie indziej się nie przyjeli (jak wyżej - nawet dla tych co publikują tam a mają ambicje do dobrej nauki nie jest to pierwszy wybór). I różne historie o recenzjach też znam z pierwszej ręki.

          • ~Profesor PAN 28.03.2025 17:28

            Oczywiście, że renoma czasopism uznanych skąś wynika. Manowicie z tego, że artykuły wybitne ukazują się cześciej w renomowanych pismach. Artykuły przeciętne stanowią 90% zawartości wszystkich pism - tych lepszych i tych gorszych. Pismo jest dobre, bo publikuje dobre artykuły. Ale artykuł jest dobry, bo jest dobry, a nie dlatego, że opublikowano go w dobrym piśmie.

            Nie mam przyjaciół ani krewnych ani w zarządzie Springera ani w MDPI. Dlatego ich bijatyka mie nie obchodzi.

            • ~Ireneusz 28.03.2025 18:31

              Współcześnie najpierw w preprintach

            • ~Walery 28.03.2025 18:12

              Super

            • ~X 28.03.2025 17:54

              Bijatyka też mnie nie interesuje ale mdpi to jest drugi obieg (z drapieżnym sposobem pozyskiwania tekstów) dla tych, którym nie udało się w pierwszym. Obecna punktacja tego nie uwzględnia i z tego wynikają problemy i dobra nauka się rozmywa oraz awanse, stanowska o nagrody dostają się osobom, które prezentują drugi obieg jeżeli choszi o poziom nauki.

              Ja wolę obracać się w srodowisku gdzie jest dużo dobrej nauki a nie mało. Stąd moja preferencja dla renomowanych czasopism (i do czytania i publikowania) a także konferencji.

              • ~Profesor PAN 28.03.2025 20:57

                MDPI to jest fotografia cyfrowa, stare wydawnictwa to Kodak z kliszą. Czas papieru się skończył, zresztą to lepiej, pewnie pan też chce ocalenia Puszczy Amazońskiej. Może pan mieć rózne sympatie, może pan sobie dzielić wydawnictwa na pierwszy, drugi i siedemnasty obieg a i tak przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia. Dlatego daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia.

                • ~Walery 29.03.2025 11:26

                  Tak

          • ~Mat 28.03.2025 15:45

            Szczerze, naprawdę wierzy Pan w to, że artykuł dziedziczy renomę czasopisma. Gdyby tak było, to nie byłoby co chwilę nowych papierników i retrakcji. Okazuje się bowiem, że najważniejsza jest wartość artykułu, a nie miejsce jego publikacji. Równie dobrze może to być proceeding z uznanej konferencji w danej dziedzinie. tak jak napisał @Profesor PAN nie ma innej metody niż zapoznanie się z danym artykułem i jego ocena. Im więcej osób to oceni tym lepiej, a to jest możliwe jedynie gdy je przeczyta. A więc nie wskaźniki, a jakość pracy, nie czasopisma. To nie są tożsame rzeczy i to jest kluczowe.

            • ~X 28.03.2025 16:12

              Jest dokładnie odwrotnie, czasopismo dziedziczy renomę artykułów. (Pytałem wcześniej retorycznie dlaczego pewne są uznane, to jest odpowiedź).

              Bulwersują mnie sugestie, że czasopisma MDPI są równie dobre jak te uznane. Pocieszają się tak tylko ci, którrzy prezentują niski poziom. Wolę uznane czasopismo za 100 punktów niż przecenione mdpi za 140 (z czysto naukowego punktu widzenia oczywiście, bo cena, otwartość, ewaluacja i ocena okresowa też mają znaczenie ale nie pozwólmy, żeby rozmyło się to co jest dobrą nauką).

              • ~Ireneusz 28.03.2025 20:10

                A ja bardziej preferuję oryginalne wyniki badań, niż to gdzie zostały opublikowane. Dzieła ba miarę NOBLA były publikowane w gazetach i tygodnikach. Bez kompleksów.

                • ~X 28.03.2025 21:14

                  Ja nie chcę być recenzentem wszystkiego co czytam, dlatego głównie sięgam do pism gdzie wiem, że są znaczące wyniki w mojej specjalności.

                  Można uznać, że czasopisma w ogólnie nie muszą istnieć ale ich istnienie wiele porządkuje i ułatwia.

              • ~Walery 28.03.2025 18:17

                Zgadzam się ze znaczeniem tego pytania. Udało mi się jednak udowodnić statystycznie, że punkty na Liscie Ministerialnej są subiektywną oceną członków licznych Komisji.

                • ~Profesor PAN 28.03.2025 22:29

                  Artykuł w FA? Zdrowy rozsądek lubi, kiedy jego odkrycia są wspierane rachunkami. Ja też lubię.

  • ~akademik 27.03.2025 16:40

    Ludzie ! Większość członków nowego zespołu zasiada już w Radach, Prezydiach, Komisjach !! Czy w środowisku szeroko pojętej nauki nie ma kompetentnych, wiarygodnych osób ? Kolejna sprawa - czy uczelnie resortowe - z niezłym dorobkiem- /MON/MSWiA,/MZ / nie funkcjonują w systemie nauki polskiej ??

  • ~akademik 27.03.2025 16:31

    Komisje ,zespoły ,rady a karawana jedzie dalej i w pełni korzysta z profitów aktualnych rozwiązań i procedur. Przybywa "wybitnych" naukowców mających po kilka artykułów , w jednym numerze , w periodykach drapieżnych - każdy po 100 punktów za 1000 euro. Papiernie działają ! I pytanie : co nowy zespół z tym zrobi ??? "Ciemność , ciemność widzę !!"

  • ~aaa 27.03.2025 15:26

    Jak wynika z informacji medialnych, Rektor UJ od 9 miesięcy nie ma czasu rozpocząć realizacji podpisanego ze studentami porozumienia w sprawie remontu akademika. Od kilku miesięcy nie ma czasu nawet odpowiadać na listy. Dlaczego w takiej sytuacji Pani Minister powołuje go na przewodniczącego zespołu? Skoro nie ma czasu zająć się nawet najbardziej palącymi problemami na własnej uczelni, to tym bardziej przecież nie będzie miał czasu na rzetelne i sprawne kierowanie pracami zespołu.

    Z Rektorem AGH jest zresztą podobna sytuacja. Nie ogarnia co się dzieje na jego własnej uczelni, a "dwór" i "oligarchowie" robią coraz bardziej co chcą. Ostatnio nawet rzadko pojawia się na uczelni i często przebywa poza Polską, prawdopodobnie niestety z przyczyn zdrowotnych. Jak w takiej sytuacji ma On wnieść cokolwiek do prac zespołu?

  • ~Mariusz 27.03.2025 09:58

    https://repo.bg.wat.edu.pl/info/author/WATdf9696215b0240a5bffed4a2e307f8f0?r=phd&tab=publications&sort=5&title=Profil%2Bosoby%2B%25E2%2580%2593%2BBartosz%2BKozicki%2B%25E2%2580%2593%2BWojskowa%2BAkademia%2BTechniczna%2Bim.%2BJaros%25C5%2582awa%2BD%25C4%2585browskiego&lang=pl&pn=1

    https://repo.bg.wat.edu.pl/info/author/WAT27f49be8f88f479c9613123ae3a7b502?r=author&tab=publications&sort=5&title=Profil%2Bosoby%2B%25E2%2580%2593%2BMarcin%2BG%25C3%25B3rnikiewicz%2B%25E2%2580%2593%2BWojskowa%2BAkademia%2BTechniczna%2Bim.%2BJaros%25C5%2582awa%2BD%25C4%2585browskiego&lang=pl&pn=1

  • ~aj waj co za kraj 27.03.2025 09:53

    Dzień bez nowej komisji to dzień stracony. Jak tu kumpli rektorów od papierologii ochronić, by im włos z głowy nie spadł. No to stworzymy nową komisję z samych "gwiazd nauki" i będzie klawo. Kiedy komisja do spraw komisji, nie mogę się doczekać. Nie zapominać o hojnych datkach i profitach dla luminarzy w komisjach. Jak widać i słychać i czuć warto w nich zasiadać i gadać o "wielkiej nauce" i kasie, by nam się żyło lepiej, a tym wyrobnikom w nauce gorzej. Dokąd zmierzasz nauko?

  • ~kk 27.03.2025 08:57

    Dzielenie liczby punktów przez liczbę współautorów ogranicza i dopisywanie do grona współautorów, i zmniejsza opłacalność wytwórni artykułów czy też spółdzielni publikacyjnych.

    Zespoły wieloautorskie z jednej dziedziny z jednej jednostki i tak mają dzielone punkty przez liczbę współautorów.
    W dziedzinach są jednostki oceniane, więc jako bio....... są wielodyscyplinowymi zespołami to podział liczby punktów na liczbę współautorów w niczym nie szkodzi, bo w ramach dyscypliny są jednostki oceniane, więc na tych samych zasadach., likwiduje się awanse naukowe na zasadzie koleżeńskiego dopisywania do artykułów itd.

    Podnoszony argument zespołów wieloosobowych i badań wieloletnich to dotyczy badań w ramach dyscyplin, więc podział punktów przez liczbę współautorów nie ma wpływu na odmienne ocenianie jednostek, gdyż te są oceniane wedle tych samych zasad w ramach dyscypliny.

    Na świecie nikogo nie interesuje kto ile czasu na co poświęcił tylko każdy patrz na efekt, a wprowadzanie tu zasady nie dzielenie punktów przez liczbę współautorów jako narzędzia sprawiedliwości społecznej wśród naukowców przypomina wprowadzanie komunizmu w świeci niesprawiedliwego kapitalizmu.


    • ~Darek 27.03.2025 10:44

      Oh, znowu pan kk ze swoim bezrefleksyjnym dzieleniem Jak już ktoś tutaj wspomniał - to nie ma sensu przy obecnych progach punktowych.

      • ~kk 27.03.2025 11:15

        Niektórych zżera chora ambicja bycia profesorem, a w życiu można się poświecić tym rzeczom, które służą innym, a nie koniecznie egoistycznie zaspokajać swoje chore ambicje. Profesor czyli kto ? Profesor jest to wąsko wyspecjalizowany specjalista, czyli nikt, choć dziś to jak wynika z artykułów na wszystkim się znają.

        Napiszę jeszcze raz:
        Nie mam szacunku dla polskich naukowców i profesorów, bo nie wiem w jaki sposób oni ten tytuł zdobyli:
        dopisywanie, wytwórnie artykułów czy też spółdzielnie.

        Nakłady pieniężne nie mają znaczenia, gdyż widziałem i widzę ile z tych środków się marnuje, więc im więcej się da polskim naukowcom tym więcej zmarnują.

        Na uczelniach zostawali i zostają ci co nie powinny, chorzy ambicją bycia postrzeganym jako inteligent czy chęć posiadania przed nazwiskiem tytułu profesora, taka negatywna selekcja, która była i jest i habilitacja czy też profesura belwederska tej selekcji nie poprawia w żaden sposób.

        • ~Zbig 27.03.2025 12:31

          Proszę nie obrażać. Rozumiem, że jest pan sfrustrowany, ale nie upoważnia to do generalizowania i obrażania ludzi, którzy uczciwie pracują, bo nie wszyscy są cwaniakami.

          • ~kk 27.03.2025 12:53

            Wedle Pana to jestem kim ?
            Uczciwe pracującym czy cwaniakiem ? Jaką trzecią kategorię mi Pan przypisze ?

            Proszę dać jaką propozycję naprawy sytuacji, a nie robić wycieczek osobistych pod moim adresem.


            • ~Cghd 27.03.2025 16:46

              Ten gość ma rację. Na uczelniach zostawiano miernych cwaniaków którzy chcieliby być postrzegani jako inteligenci a niektórzy z nich to ograniczone i zamknięte mentalne osoby z deficytami emocjonalnymi . Takie osóbki wiedziały jak komu się przydobac czy zrobić pranie mózgu. Bo zaczyna się od doktora a potem można się dostać do spółki miejskiej czy rządowej i super kasa jest. Plus dziesięć etatów na publicznej uczelni i chałtury na prywatnych. Żyć nie umierać. Ja też nie mam szacunków do cwaniaków żyjących na państwowym. Zaznaczam też że są na uczelniach uczciwe i kumate osoby ale one zazwyczaj klepią biedę na jednym etacie. Młodzi ludzie to widzą i nie chcą studiować w Polsce lub robić żadnych karier naukowych bo widzą że liczy się nie wiedza tylko koneksje.

              • ~M 27.03.2025 19:21

                Prawdę mówiąc to w państwowych uczelniach lub instytutach powinien być zakaz pracy na dwóch etatach. Szczegolnie jak obie jednostki sa utrzymywane ze srodkow publicznych. To są srodki publiczne czyli nasze, a nie da się pracować 16 godzin dziennie albo tworczo dla dwóch jednostek naraz. W prywatnych uczelniach jest gwarancja, że roliczą pracownika z tego, czego od niego oczekują. Ja widzialam wiele razy jak wygląda zatrudnienie dwuetatowcow w instytucie PAN - fikcja. Ale cóż, mamy jak widać za dużo kasy do wydania. Szkoda tylko, że ci co robotę wykonują solidnie i dobrze zazwyczaj wynagrodzenie maja marne. Np mlody czlowiek po doktoracie, wybiyny młody naukowiec koło 5600, przypomnę 4600 minimalna. Etatu naukowego dla niego mie ma...

  • ~Wojciech Pisula 27.03.2025 08:41

    Sprawa jest fundamentalnie ważna, gdyż system oceny parametrycznej w obecnym kształcie walnie przyczynił się do rozrostu patologii w praktykach publikacyjnych, a znaczna część współczesnych "gwiazd" nauki w PL jest beneficjentem tychże patologii. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że gdyby w obrębie każdej dyscypliny wybrać top 20 pod względem publikacji, okazałoby się, że widzimy tam i spółdzielnie wydawnicze i salami slicing i wiele innych patologii. Jest więc co robić i warto aby prace zespołu toczyły się przy zachowaniu pełnej transparentności.

  • ~Walery 27.03.2025 07:12

    Dzień dobry!
    Widzimy dwóch Rektorów w składzie jednej Komisji.
    Mam pytania:
    1. A co, Rektorzy polskich uczelni nie mają co robić na swoich uczelniach?
    2. A może wszystkie problemy i bieżące sprawy zostały już rozwiązane na tych uniwersytetach? Czytałem jednak w mediach, że na tych uniwersytetach istnieją nierozwiązane problemy wewnętrzne.
    3. Czy może Pan Minister musi zmienić podejście do tworzenia różnych Komisji?

    • ~X 27.03.2025 08:22

      Ciekawe też że nieraz rektorami zostają osoby ze znikomym dotobkiem widocznym w Scopusie. Przeraża mnie za co w niektórych dyscyplinach przyznają sobie tytuły profesora. A z drugiej strony wybitni superproduktywni rektorzy z polichechnik. Co za świat. ;)

      • ~dorobek scopus 27.03.2025 11:37

        nie tylko rektorami, od najnizszego szczebla mozna zauwazyc te prawidlowosc oto nowy kierownik katedry informatyki na pk ze znikomym dorobkiem widocznym w scopusie a co sie dzieje na innych uczelniach ?

        https://www.scopus.com/authid/detail.uri?authorId=36245172200

        • ~Walery 27.03.2025 13:23

          Och, spojrzałem w Scopus. Nie ma własnego artykułu bez współautorów.

          • ~ojezu 27.03.2025 19:22

            Walery, w wielu dziedzinach nie publikuje sie nic wartosciowego samemu. To nie jest zaden minus.

            • ~kk 28.03.2025 09:13

              Znowu obraza Einsteina. Karoko Noblistka też w zasadzie sama pracowala.

              • ~Marcin Przewloka 28.03.2025 09:33

                @kk
                @Walery

                Goraco zachecam do otworzenia dowolnego numeru pisma "Nature" lub "Science", ktore dosyc dobrze reprezentuja szereg dziedzin naukowych, i przyjrzenia sie artykulom naukowym (mam na mysli 'original papers', nie komentarze czy przegladowki) w celu ogarniecia jak wyglada autorstwo tych publikacji.
                Ile jedno-autorskich prac tam mamy?

                • ~kk 28.03.2025 11:58

                  Na czym polega wyjątkowość badań w Nature czy Science ?

                  Czy inne zespoły takich badań nie mogłyby przeprowadzić ?

                  Czy tylko wyznacznikiem prestiżu w tych czasopismach jest długotrwałość badań, złożoność badań i liczba osób w zespole ?

                • ~kk 28.03.2025 10:31

                  No właśnie takie coś wymusza artykuły wieloautorskie, a to za sobą pociąga spółdzielnie, wytwórnie artykułów czy dopisywanie do artykułów.

                  Proszę na wskazywać na źródła patologii w nauce.

                  Zresztą jak wielu autorów to musi być z założenia bardzo mądre, tylko loty w kosmos zawdzięczamy jednej osobie tej to od pocisków V2, a i sowieckie rakiety miały początek w pracach jednego autora Konstanty Ciołkowski.



                  • ~Marcin Przewloka 28.03.2025 11:51

                    @kk

                    Nie wiem, co ma Pan na mysli mowiac "takie coś". Ale cokolwiek by to nie bylo, to niczego nie wymusza.
                    Po prostu nauka w dzisiejszych czasach wyglada wlasnie tak, jak wyglada. Publikacje naukowe to tylko odzwierciedlaja.
                    Trzeba wyjsc z przeszlosci, wejsc w terazniejszosc i patrzyc w przyszlosc. Nie ma sensu (ani mozliwosci) cofac sie do Einsteina, Kopernika, czy Ciołkowskiego. Czasy sie zmienily, zreszta przeciez nie tylko, jesli chodzi o nauke. Tak wiec dbajmy o to, zeby dzisiejsza nauka dzialala dobrze, a przeszlosc zostawmy historykom.
                    Zas kooperacyjne projekty oraz wielo-autorskie publikacje NA PEWNO nie sa "źródłem patologii w nauce"

                    • ~kk 28.03.2025 12:22

                      Wzorowanie się na zespoły wieloautorskie w Nature czy Science jest źródłem patologii.

                      Nic tam nadzwyczajnego nie widzę. Każde z tych badań może być wykonane przez innych, więc nie jest przełomowe.

                      Pisze Pan, że nauka dziś wygląda tak jak wygląda.

                      No właśnie wypieranie przez gorsze lepszego było od dawna.
                      Gorsze wino wypierało lepsze.
                      Gorszy pieniądz wypierał lepszy pieniądz (Kopernik).
                      Gorsze charaktery wypierają lepsze.
                      Gorsi naukowcy wypierają lepszych.

                      W informatyce jest dużo problemów zwanych otwartymi. Już od 100 lat się nie rozwiązane i nie rozwiążą je zespoły badaczy tylko pojedyncze osoby i to będzie pchało naukę do przodu, a nie zespoły bio......, których badania mogą wykonać inne zespoły bio.... Pana obraz świata nauki wynika z Pana miejsca siedzenia.


                      • ~ciekawski 28.03.2025 14:38

                        ale tu chyba nie chodzi o ilosc autorow tylko o artykuly od sasa do lasa i brak ciaglosci publikacyjnej jeden artykul 'od czapy' na kilka lat to wyglada jakby nowy kierownik mial problemy z przejsciem oceny pracowniczej ale jak widac w nagrode otrzymuje stanowisko

                      • ~maciej 28.03.2025 13:32

                        "Wzorowanie się na zespoły wieloautorskie w Nature czy Science jest źródłem patologii."

                        Czyli rozumiem, że wg szanownego kk, jedna osoba jest w stanie teraz obsłużyć kilka, kilkanaście technik badawczych, zintepretować te wyniki i napisać manuskrypt?

                        Czy mamy uznawać za wartościowe tylko publikacje jednoautorskie, z jedną, dwiema technikami eksperymentalnymi badawczymi bo szanowny pan kk tak sobie życzy.

                        "Wzorowanie się na zespoły wieloautorskie w Nature czy Science jest źródłem patologii."

                        Nawet nie wiem jak to skomentować, już pomijam poprawność gramatyczną.

                        "W informatyce jest dużo problemów zwanych otwartymi. Już od 100 lat się nie rozwiązane i nie rozwiążą je zespoły badaczy tylko pojedyncze osoby i to będzie pchało naukę do przodu, a nie zespoły bio......, których badania mogą wykonać inne zespoły bio...."

                        Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury. Rozumiem, że największe odkrycia w dziedzinie medycyny zostały opracowane w pojedynkę? Jak widzisz syntezę i testowanie nowego potencjalnego leku przez zespół jednoosobowy?

                        Z ciekawości, jaką dyscyplinę reprezentuje pan kk, który tak gardzi Science i Nature, bo przecież one dla niego nie są żadnym wyznacznikiem wartości naukowej?

                        • ~kk 28.03.2025 14:54

                          Panie Macieju w Pana dyscyplinie wystarczy zostać na uczelni i być wytrwałym i nie trzeba nic więcej. Pan z pewnością takie studia wybrał jak wybrał bo na technicznych nawet przy tak marnym poziomie jak w Polsce by Pan przepadł z kretesem i Pan mi chce wmówić, że Pan jest nie zastąpiony. Jaja sobie Pan robi. Niektórzy nie mogą się rozdwoić by być naukowcem w dwóch dziedzinach, ale jakby mogli to z pewnością by Pan nim nie był w swojej.

                          • ~maciej 28.03.2025 15:31

                            Pan sobie raczy darować to ad personam, akurat jestem absolwentem uczelni technicznej, studia skończyłem z wyróżnieniem, a obecnie pracuje jako adiunkt na Wydziale Fizyki UW. Nie mam zbytnio potrzeby chwalić się swoimi osiągnięciami, ale nie są tak marne jak się wydaje.

                            A jaką to nadzwyczajną dyscyplinę szanowny/a kk reprezentuje? Proszę się pochwalić, czekamy.

                            Polecam trochę pokory w swoich osądach, a administrację proszę o co najmniej upomnienie tego użytkownika, bo nie wnosi nic merytorycznego do dyskusji.

                            I czy ja gdzieś pisałem, że jestem niezastąpiony? Po raz kolejny wsadzane mi są w usta słowa, których nie wypowiedziałem.

                            • ~kk 28.03.2025 16:46

                              Pan pewnie jest współautorem jakiegoś lub może już kilku artykułów w Nature lub Science.

                              No i dlatego nie jest to dla mnie żadnym wyznacznikiem.

                            • ~kk 28.03.2025 16:11

                              Pisał Pan bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury i twierdzi Pan, że w pojedynkę nic się nie da zrobić.

                              Nie jest to dobra Pana wizytówka. Pokory niech Pan od siebie wymaga wpierw, a potem może Pan od innych wymagać.

                              Pana argumentacja, żeby administracja mnie upomniała, bo nic merytorycznego do dyskusji nie wnoszę również o Panu źle świadczy. Człowieku jest wolność słowa, a jak ci się nie podoba to wiesz, gdzie taki kraj jest również słowiański jak Polska i będziesz się czuł tam świetnie.

                              • ~maciej 28.03.2025 17:04

                                ""Pisał Pan bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury i twierdzi Pan, że w pojedynkę nic się nie da zrobić."

                                No niestety, ale w biologii molekularnej, nowoczesnej fizyce, a w szczególności na pograniczu tych dwóch dyscyplin/dziedzin niezbyt. Dlaczego zagraniczne zespoły z tych zajmujące się tą tematyką publikują głównie publikacje wieloautorskie? Przecież u nich nie ma polskich punkcików! Sprytnie po raz kolejny unikasz odpowiedzi na pytanie o reprezentowaną dyscyplinę. Wstydzisz się jej?

                                A wolność słowa owszem jest, ale w dyskusji akademickiej wypadałoby również mieć odrobinę szacunku do rozmówcy i reprezentować pewien poziom kultury. Tego niestety u ciebie brakuje.

                                Ponawiam pytanie o reprezentowaną dyscyplinę. Odpowiedź na takie pytanie chyba nie przerasta tak światłego umysłu jak twój?

                                "Pana argumentacja, żeby administracja mnie upomniała, bo nic merytorycznego do dyskusji nie wnoszę również o Panu źle świadczy."

                                Cóż, przywykłem niezbyt przejmować się opiniami anonimów, którzy nawet nie potrafią podpisać się własnym imieniem.
                                Sugerowanie, że powinienem się udać do innego kraju jest niezbyt na miejscu.i chyba też dobrze o tobie nie świadczy. Takie typowe niedojrzałe "jak ci się nie podoba to wyjdź" . Mogę odbić łatwo piłeczkę, i powiedzieć, że skoro obecny system w którym nie dzieli się punktów przez liczbę współautorów ci nie odpowiada, to nikt nie na siłę cię tu nie trzyma.

                                Jak widzę dosyć szybko zabrakło merytorycznych argumentów.

                              • ~kk 28.03.2025 16:56

                                #Maciej

                                Pewnie jest Pan wsółautorem artykułu w Nature i Scence i dlatego, czasopisma te nie są dla mnie żadnym wyznacznikiem.

                                • ~sdf 29.03.2025 17:38

                                  Pan, panie kk, od dłuższego już czasu pisze tu różne niezbyt mądre rzeczy, ale w tej dyskusji przeszedł pan samego siebie.

                                  • ~kk 30.03.2025 11:59

                                    #sdf

                                    Gościu Panu trzeba kawę na ławę, bo nie zakłada Pan zaszumionej informacji. No cóż taki umysł Pan ma.

                                    Co do takiego pseudo naukowca nieopierzonego, który ma publikacje wieloautorskie i marzy my się być już habilitowanym, choć co dopiero się doktoryzował, to stosowaną dziś metodę obrotową będzie stosował dalej i zostanie wkrótce profesorem belwederskim, tylko że niewiele ze swej dyscypliny będzie wiedział, a tym bardziej nic do nauki nie wniesie oprócz kilku artykułów, które zostaną wymienione (cytowane) jako takie, że się w ogóle pojawiły. Tak to w Polsce wygląda ścieżka kariery naukowca.

        • ~X 27.03.2025 12:07

          A niektórzy to już w ogólnie nie potrafili publikować, zanim nie pojawiły się czaspisma z dopiskiem (Switzerland).

          • ~robo 28.03.2025 16:56

            Prawdziwa fabryka profesorow MDPI jest AWF Katowice.