Aktualności
Sprawy nauki
11 Stycznia
Źródło: www.pixabay.com
Opublikowano: 2024-01-11

Zniesienie habilitacji może zwiększyć liczbę kobiet w polskiej nauce?

Tam, gdzie badacze muszą się starać o stopień doktora habilitowanego, wzrost produktywności naukowej jest wyraźnie słabszy – pokazuje analiza karier 2,7 mln naukowców z 45 krajów dokonana przez polskich badaczy. Habilitacja oznacza uwikłanie w długie procedury, a przed jej zdobyciem naukowcy mają ograniczoną niezależność. Dotyczy to zwłaszcza kobiet, których rozwój naukowy jest wyraźnie słabszy niż w krajach bez habilitacji.

Habilitacja pochodzi od łacińskiego słowa oznaczającego „zdatność, zręczność” i określa stopień naukowy między stopniem doktora a tytułem profesora. Występuje w około połowie z 45 państw poddanych analizie przeprowadzonej przez dr hab. Natalię Letki z Uniwersytetu Warszawskiego i dr. hab. Piotra Sankowskiego, prezesa IDEAS NCBR, również związanego z Uniwersytetem Warszawskim, wspólnie z Grzegorzem Białym z IDEAS NCBR i Dawidem Walentkiem z Uniwersytetu w Gandawie. Oprócz Polski habilitacja jest obecna w systemie nauki np. w Niemczech, Francji i Włoszech. Nie ma jej natomiast m.in. w Wielkiej Brytanii i USA. Pozwoliło to podzielić przypadki na podstawie tego kryterium i sprawdzić, czy koreluje ono z różnicami w przebiegu karier naukowych. W sumie przebadano działalność 2,7 mln naukowców.

Badaczki bardziej poszkodowane przez habilitację 

Krytycy habilitacji wskazują, że wzmacnia ona hierarchiczność relacji w akademii, ogranicza samodzielność młodych badaczy i wymusza na nich działania zbędne z punktu widzenia ich rozwoju naukowego, czym obniża ich produktywność badawczą. Przeprowadzone przez polskich naukowców badanie „Streamlining for excellence discriminates against women” udowodniło, że ten efekt jest widoczny szczególnie w przypadku kobiet zajmujących się nauką.

Wyniki analizy wskazują, że choć luka płciowa (gender gap) w nauce jest mniejsza w krajach, gdzie występuje habilitacja niż w pozostałych, to rozwój naukowy mierzony liczbą i jakością publikacji jest w nich słabszy. Ten efekt dotyczy jednak niemal wyłącznie kobiet. O ile wśród mężczyzn praca w systemie wymagającym habilitacji nie ma istotnego wpływu na produktywność naukową, w przypadku badaczek widać, że system wymagający habilitacji znacznie spowalnia ich rozwój w porównaniu z koleżankami po fachu z krajów, gdzie habilitacji nie ma: w piętnastym roku kariery naukowej ich produktywność jest 2,6 razy większa niż w drugim, podczas gdy dla kobiet w systemach bez habilitacji ten wskaźnik wynosi 4,6, zaś dla mężczyzn w systemach z habilitacją – 4,5.

Kobiety w systemach z habilitacją po 15 latach kariery notują o 30 proc. słabszy wzrost produktywności naukowej niż kobiety w systemach bez habilitacji i o 87 proc. niższy niż mężczyźni w systemach z habilitacją – mówi dr hab. Natalia Letki.– Istniejące badania dokumentują wiele czynników, które nie sprzyjają rozwojowi naukowemu kobiet, poczynając od ich obowiązków rodzicielskich i opiekuńczych, poprzez przydzielanie im funkcji i zadań służebnych wobec mężczyzn-badaczy, do systematycznej dyskryminacji na etapie oceny ich osiągnięć. W rezultacie kobiety publikują mniej i w mniej prestiżowych wydawnictwach niż mężczyźni, ich prace są rzadziej cytowane i więcej kobiet niż mężczyzn odchodzi z nauki, która pozostaje silnie zmaskulinizowana – dodaje naukowczyni z UW.

Autorzy badania argumentują, że hierarchiczność i kontrola karier badawczych w systemach opartych na habilitacji wzmaga negatywny efekt tych czynników na rozwój naukowy kobiet, przez co luka płciowa jest w nich jeszcze większa.

Nasze badanie pokazało również, że luka płciowa w dziedzinie nauk technicznych należy do największych i wynosi aż 58 proc. Budując w Polsce ośrodek badawczy zajmujący się sztuczną inteligencją i zatrudniając w nim czołowych naukowców na różnym etapie kariery naukowej, widzimy to gołym okiem. Mamy ogromną nadreprezentację mężczyzn-badaczy, dlatego warto zastanowić się, jak systemowo możemy ułatwić robienie karier naukowych kobietom – ocenia Piotr Sankowski, prezes IDEAS NCBR.

Dokładny obraz sytuacji 

Polscy badacze wykorzystali narzędzia Microsoft Academic Graph i SCImago do pozyskania informacji o liczbie publikacji i ich wpływie, czyli cytowaniach w innych artykułach naukowych. Do badania wybrali naukowców z państw o HDI (Human Development Index – wskaźnik rozwoju społecznego) powyżej „0,8”, czyli o porównywalnym statusie społeczno-gospodarczym, którzy publikowali w latach 1960–2021. Dało to łączną liczbę 2 704 688 karier naukowych do prześledzenia. Dokładne wzory modeli, które posłużyły do opracowania otrzymanych danych, umieszczone zostały w artykule naukowym omawiającym wyniki badania.

Chcielibyśmy, aby przeprowadzone przez nas badanie było początkiem dyskusji o potrzebie wprowadzenia pewnych zmian regulacyjnych w kontekście systemów naukowych. Tego rodzaju szeroko zakrojone analizy ilościowe ułatwiają ocenę planowanych i nieplanowanych konsekwencji zmian systemowych – zauważa Sankowski.

Dodajmy, że prezes IDEAS NCBR właśnie postulat reformy habilitacji zgłosił do naszej akcji „Nauka do naprawy”. Sugeruje, by zastosować rozwiązanie wzorowane w wielu państwach zachodnich, gdzie to jednostki naukowe w otwartym konkursie wybierają profesorów kierujących grupami badawczymi, którzy otrzymują wtedy możliwość prowadzenia doktorantów. Wprowadzenie w życie takiego pomysłu ułatwiłoby także awans w interdyscyplinarnych dziedzinach badań.

W systemach bez habilitacji różnica w produktywności kobiet i mężczyzn w naukach ścisłych i technicznych w piętnastym roku kariery to zaledwie 11 proc. W systemach z habilitacją – 58 proc.  Zatem różnica wielkości gender gap w produktywności w naukach technicznych jest ponad pięciokrotna, a w naukach przyrodniczych tylko ponad dwukrotna – podsumowuje Natalia Letki.

Analiza „Streamlining for excellence discriminates against women: A study of research productivity of 2.7 mln scientists in 45 countries” wraz z materiałami dodatkowymi dostępna jest na https://osf.io/preprints/osf/yr8me.

MK

 

Dyskusja (78 komentarzy)
  • ~Alek Rachwald 16.01.2024 08:56

    Non sequitur.

  • ~Karol 13.01.2024 13:53

    Ta, na pewno...

  • ~Paweł 12.01.2024 18:09

    Uważam, że liczba kobiet w nauce i polityce może wynosić 100%. Wystarczyło dopuścić kobiety do cywilizacji i po kilku dekadach Zachód się wali. Upadek Zachodu zaczął się od przyznania kobietom biernych i czynnych praw wyborczych. Chcesz pokoju, dobrobytu i rozwoju? Wywal kobiety do ... trudno określić do czego one się nadają.

  • ~akademik 12.01.2024 12:59

    Szanowni Państwo ! Polityki mamy powyżej uszu ! Dyskutujmy merytorycznie bo Czarno to widzę !

  • ~Maciek 12.01.2024 10:28

    Rygle habilitacyjne zostały poluzowane już w 2005 r. Nie ma to żadnego przełożenia na produktywność naukową w Polsce. Brak funduszy na badania, a także niekonkurencyjne, niskie wynagrodzenia decydują o zapaści polskiej nauki. Temat zastępczy.

    • ~tomek 12.01.2024 17:24

      Brak funduszy wlasnie zwieksza ilosc kobiet w polskiej nauce!

      • ~Maciek 13.01.2024 06:39

        Zapewne ma pan racje, ale nie ma to istotnego znaczenia w procesie postępującej zapaści polskiej nauki. Udział kobiet w nauce czy utrzymanie habilitacji stanowią zagadnienia zastępcze.

    • ~Sławomir 12.01.2024 13:40

      W pełni się zgadzam.

  • ~Andrzej Jajszczyk 12.01.2024 09:35

    Kartagina i habilitacja nie powinny istnieć
    http://www.pauza.krakow.pl/400_2_2017.pdf

    • ~Alek Rachwald 16.01.2024 08:57

      Polemizowałbym.

  • ~AMO 12.01.2024 09:22

    Z prawa nawet magistra bym nie dawał, Tam wystarczy po 5 latach tytuł licencjata.
    Sąd bowiem nie ma prawa oceniać decyzji Prezydenta, a tak się stało i zapadły wyroki skazujące.
    Od oceny działań Prezydenta jest Trybunał Stanu, a nie sędzia.
    Ciekawe, że nie napisał do Trybunału Europejskiego pytań w tej sprawie.
    Tylu profesorów, doktorów tego prawa, sędziów twierdzi coś odwrotnego, że Prezydent nie ułaskawił - to radziecki porządek myślenia, to co nie pomyśli naszej jest niepraworządne.


    Profesor czy habilitant prawa - a cóż on takiego zrobił ?

    • ~AM 14.01.2024 17:52

      Ja się zastanawiam, czy w tej sprawie wszystko zostało do końca wyjaśnione. Obecne zapisy Konstytucji faktycznie prowadzą do konkluzji, że akt łaski ze strony Prezydenta RP jest nieskuteczny gdy w danej sprawie nie zapadł prawomocny wyrok skazujący (aczkolwiek dla jednoznaczności przydałoby się to literalnie wpisać do konstytucji, np. w postaci "Prezydent stosuje prawo łaski wobec osób skazanych prawomocnym wyrokiem sądu"). Jednak może tamten akt był nieskuteczny jedynie w tamtym czasie, to znaczy dopóki nie było prawomocnego wyroku? Czy z chwilą prawomocnego skazania nie stał się skuteczny "z automatu"? Przecież - jak sądzę - z Konstytucji wynika tylko kiedy akt łaski staje się skuteczny, a nie kiedy Prezydent go może wystawić. Czy ktoś mógłby to wyjaśnić?
      Pozdrawiam

      • ~Maciek 14.01.2024 23:11

        Prezydencki pierwotny akt łaski był nieskuteczny, a przede wszystkim konstytucyjnie nieważny ze względu na brak prawomocnego wyroku sądu w sprawie. Nie można było ułaskawić osoby niewinnej. Tym samym pan prezydent, jak dotąd nikogo nie ułaskawił. Może to zrobić wydając teraz akt łaski, który siłą rzeczy będzie konstytucyjny i skuteczny zarazem.

        • ~AM 15.01.2024 08:29

          To prawda, ale moje pytanie było inne: czy ten nieskuteczny (i - jak Pan twierdzi - nieważny) w chwili jego podpisania akt nie stał się ważny i skuteczny w momencie zapadnięcia prawomocnego wyroku w przedmiotowej sprawie? Podkreślam: Konstytucja - w przeciwieństwie np. do podpisywania/wetowania/kierowania do Trybunału Konstytucyjnego uchwalonych przez parlament ustaw - nie mówi nic o tym kiedy Prezydent może podpisać taki akt, a jedynie na jej podstawie można stwierdzić kiedy akt łaski jest SKUTECZNY. Moment podpisania a skuteczność aktu to dwie różne sprawy (np. sporo ustaw, rozporządzeń czy postanowień z różnych przyczyn wchodzi w życie dopiero po upływie określonego czasu od ich podpisania).

          • ~Maciek 15.01.2024 09:10

            Pana pytanie jest bezprzedmiotowe.

    • ~Maciek 12.01.2024 10:15

      Niech się pan nie ośmiesza. Prezydent ma prawo łaski, ale w tym przypadku było ono nieskuteczne i wadliwe, gdyż pojawiło się przed wydaniem prawomocnego orzeczenia sądu. Prezydencki akt łaski nie mógł wyłączyć ani procesu sądowego, ani wydania prawomocnego orzeczenia, czy zastąpić wymiaru sprawiedliwości. Prezydent jest tylko urzędnikiem państwowym, a nie monarchą, królem czy władcą absolutnym. Komuś pomylił się porządek rzeczy, w demokratycznych systemach prawnych.

      • ~AMO 12.01.2024 10:30

        Czyli teraz jak udzieli łaski to panowie nadal będą ukarani, bo nie będą mogli być posłami.
        Co to za akt łaski gdy kara jest tylko w ograniczonej formie. To sprzeczne ze zwykłym rozumowaniem.
        Tacy jak Pan się ośmieszają, ale to coś więcej niż tylko zwykłe ośmieszania, to nieludzkie.

        • ~Maciek 12.01.2024 11:13

          Utrata mandatu posła na Sejm RP wygasa z automatu po wydaniu prawomocnego orzeczenia sądu, w sprawie stwierdzenia popełnionego przestępstwa przez niezawisły sąd. Prezydencki akt łaski nie może przywrócić mandatu poselskiego, bo zwyczajnie prezydent RP, nie ma takich prerogatyw. Pan nie rozumie elementarnego, demokratycznego porządku prawnego. Nie zmienia to faktu, że ułaskawiony przestępca pozostanie przestępcą z prezydenckim prawem łaski, które zwalnia go jedynie z odbycia kary w więzieniu. Trzeba wiedzieć o czym się mówi, bez urazy rzecz jasna.

          • ~AMO 14.01.2024 11:36

            Panie Macieju
            Nie ma w tej chwili żadnego dualizmu prawnego. Po jednej stronie są kłamcy i tyle.
            Pan zakłada, że żyje Pan w Państwie praworządnym.
            A tak nie jest!!!!!!!!
            Sąd Najwyższy w Polsce trudno określić jako praworządną instytucję. Jest mocno upolityczniony.
            Nie ma tak , aby człowiek nie miał poglądów, Sąd Najwyższy ma korzenie PRL-owskie.
            Jeszcze raz Panu powtórzę w Polsce nie było i nie ma praworządności.
            Ja nie szarżuję na demokrację,. Niech Pan spokojnie czyta co piszę.
            Sienkiewicz i Bodnar oraz Tusk gdzieś mają praworządność, zresztą Tusk powiedział, że PIS co najwyżej w przyszłości będzie miał 20% w swym wywiadzie telewizyjnym, a żaden z dziennikarzy nie zadał pytanie o imigrantów. Jest Pan zwykłym narzędziem w rękach tych osób, bo Pan wierzy w to co ono mówią.

          • ~Maciek 13.01.2024 22:11

            Drogi Panie i mój adwersarzu,

            Ile razy mam panu powtarzać, iż nie kwestionuje prezydenckiego aktu łaski, to jego prerogatywa. Niemniej w tym przypadku pierwotne ułaskawienie było wadliwe ze względu na tryb, a o czym już wcześniej panu mówiłem. Pan wie lepiej niż Sąd Najwyższy RP czy Sąd Okręgowy w Warszawie, który wydał prawomocny wyrok w sprawie. Niech pan kupi sobie komentarz do Konstytucji RP, i po prostu zacznie go studiować. Ponadto nie szarżowałbym z tym zamachem na demokrację. Aby zrozumieć obecny dualizm prawny dręczący Rzeczpospolitą, to odsyłam pana do następujących lektur, które należy potraktować jako obowiązkowe. Ernst Fraenkel Der Doppelstaat lub wersja angielska The Dual State, Franciszek Ryszka Państwo stanu wyjątkowego. Rzecz o systemie państwa i prawa Trzeciej Rzeszy (klasyka do nabycia w antykwariatach), Werner Jochmann Kryzys społeczny. Antysemityzm. Narodowy Socjalizm ( funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości i stanowienia prawa). Pokrótce w Der Doppelstaat istnieje państwo normatywne/prawne, i państwo prerogatywne/nieprawne z linii partii. Franciszek Ryszka zastąpił termin państwa prerogatywnego, państwem stanu wyjątkowego. Po uważnej lekturze tych traktatów 100 razy się pan zastanowi nad zagadnieniem demokracji.

          • ~AMO 13.01.2024 12:46

            Pisze Pan że częstokroć sam ustawodawca nie rozumie i nie zna prawa, które chce zaserwować społeczeństwu.
            Akurat zapis o ułaskawieniu jest prosty, więc nie wciskaj Pan ciemnotę - typowa propaganda.
            Literalnie wiadomo, ma prawo łaski. I można się śmiać, że może dać zawczasu i z wyprzedzeniem, ale tak wynika z literalnego zapisu i tak właśnie chciał ustawodawca, bo to właśnie przegłosował. A interpretacje, twierdzenia, że nie wiedzieli co mieli na myśli to jest zamach na demokrację, zamach na wynik głosowana, który zadecydował o takim przyjętym brzmieniu tego zapisu.

            A poza tym już się z tym spotkałem na wokandzie sądowej, gdy to sędzia wiedział lepiej co mieli na myśli członkowie spółdzielni uchwalając taki a nie inny zapis w Statucie czy w regulaminie Zarządu. W taki sposób gwałcili wolę członków spółdzielni i stanowili własne prawa wedle swego widzi mi się. Dla mnie nie jest to ustrój państwa określany jako demokratyczno-praworządny tyko demokratyczno-nieludzki.

          • ~Maciek 13.01.2024 07:07

            Jest pan zabawny. Problem polega na tym, że częstokroć sam ustawodawca nie rozumie i nie zna prawa, które chce zaserwować społeczeństwu. Produkcja aktów normatywnych w Polsce trwa hurtowo, ale ich jakość jest coraz gorsza. Prawo, to także samo życie stąd potrzebne są obszerne komentarze do ustaw, które interpretują złożone przepisy ustawy itd. Widział pan kiedykolwiek komentarz liczący setki stron do ustawy zasadniczej? Czy to jest anarchia i bezprawie? A może wynik literalnego stosowania prawa?

          • ~AMO 12.01.2024 17:39

            Interpretacja prawna czyli byle profesor prawa jeden tak a drugi tak interpretuje ten się nie zgadza z tym a ten z tym i to ma być prawo stanowione. Czyli ludzie do tego nie upoważnieni, bo nie mają mocy ustawodawczej, decydują co w Polsce jest prawem ?
            To jest anarchia i bezprawie.

          • ~Maciek 12.01.2024 13:14

            To nie są poglądy szanowny panie. Pan nie zna i nie rozumie porządku prawnego obowiązującego w Rzeczypospolitej Polskiej. Na tym polega pana problem. Ponadto każdy akt prawny podlega interpretacji prawnej stąd powstały do nich stosowne komentarze.

          • ~AMO 12.01.2024 12:36

            Panie Maćku Pan interpretuje i przywołuje poglądy.
            W prawie nie ma miejsc na poglądy i interpretacje, bo wtedy jest bezprawie.
            Nie ma innych uregulowań dotyczących prawa łaski Prezydenta jak Konstytucja i tylko i wyłącznie można ją stosować literalnie czyli tak jak zapisano.

          • ~Maciek 12.01.2024 12:29

            Prezydencki akt łaski, to nie wyrok, ani nie uniewinnienie z odbycia kary więzienia. To domena niezawisłych sądów szanowny panie. Ponadto prezydencki akt łaski wydany pierwotnie przed prawomocnym orzeczeniem sądu, nie miał mocy prawnej, bo był wadliwy, jak już wspomniałem powyżej.

          • ~AMO 12.01.2024 12:20

            Oczywiście Prezydent nie sądzi i w każdym momencie więc może wydać prawo łaski..
            Sędzia winien stwierdzić przestępstwo i wyroku skazującego nie wydać z powodu prawa łaski Prezydenta.
            Jest więc zachowany trójpodział władzy.
            Poglądy czy Prezydent może wydać prawo łaski przed czy po wyroku sędzia nie powinien brać pod uwagę i w tym przypadku winien literalnie stosować zapis w Konstytucji.

          • ~AMO 12.01.2024 12:06

            Oczywiście Prezydent nie sądzi czy ktoś jest winny czy nie winny, więc właśnie dlatego wydał wyrok w dowolnym momencie.

          • ~AMO 12.01.2024 12:05

            Panie Maćku.
            Sędzia nie sądzi czy ktoś jest winny czy nie winny, więc właśnie dlatego wydał wyrok w dowolnym momencie.
            W tym przypadku przed wyrokiem. Sędzia winien stwierdzić, że przestępstwo popełniono i kara się należy, ale jest akt łaski Prezydenta i dlatego Panowie nie mogą być skazani.
            Trójpodział władzy jest zachowany.

          • ~Maciek 12.01.2024 11:57

            Prezydenckie prawo łaski, nie może być uwzględnione przez niezawisły sąd, w trakcie trwania procesu sądowego, i przed wydaniem prawomocnego orzeczenia w sprawie. Prezydent nie może uzurpować sobie uprawnień sędziowskich, gdyż takowych nie posiada. Tutaj kłania się demokratyczny, trójpodział władzy.

          • ~AMO 12.01.2024 11:31

            Nie rozumie Pan.
            Wcześniej udzielone prawo łaski było przed wydaniem wyroku. Sędzia winien to uwzględnić i uniewinnić.
            Poglądy czy prawo łaski można stosować przed wyrokiem czy po nie powinny w żaden sposób wpłynąć na wyrok.
            W takim przypadku należy tylko i wyłącznie literalnie traktować zapis w Konstytucji, a więc prawo łaski dozwolone jest w każdym momencie, w tym przed wyrokiem również.

  • ~maria 12.01.2024 08:48

    Ten tekst jest nieprawdziwy. Habilitacja to dpisanie swoich wyników nsukowych co zajmuje ok. miesiąca. Dluga procedura odbtwa sie juz w urzedach, piza habilitantem więc go nie obciąża. Hsbilitacja jest rzeczywistą oceną pracy i odiągnięc .
    Wprowadzone punkta je czasopism i punkty prowadzą do fikcyjnych działań i kombonacji na ilość a nie jskośc.

  • ~Wojtek 12.01.2024 08:10

    O czym my rozmawiamy? Polska nauka jest zdominowana przez kobiety. W wielu dziedzinach luka płciowa jest ujemna. Czy szykowane są programy zachęcające mężczyzn do większego uczestnictwa w tych dziedzinach? Nauki techniczne są wyjątkiem.
    Jest wiele programów tylko dla kobiet np. l,oreal. Czy naprawdę chcemy marginalizować mężczyzn w nauce?

  • ~Królik 12.01.2024 06:56

    Papier spolegliwy. Każdy tytuł przyjmie. Habilitacja to lewar - feudalny system decyduje czy jesteś godzien..... I nie ma to często nic wspólnego z pracą naukową. Pytanie szefa brzmiało: czy masz pieniądze na habilitację i kogo znasz z przełożeniami w CKK.... Układ i przełożenia polityczne przepuszczały takie habilitacje,że nóż się w kieszeni otwierał....

    • ~matuzalem 12.01.2024 10:50


      Pełna zgoda! Być może w krajach zachodnich o wyższej kulturze zarządzania habilitacja jest uhonorowaniem kariery naukowej i rzeczywistych tychże osiągnięć . W Polsce tak nie jest! Habilitacja jest uznaniowa, przynajmniej w naukach społecznych, gdzie brak jest obiektywnych kryteriów i mierników postępu naukowego. więc staje się metodą zarządzania polityką kadrową w instytutach, na wydziale , na uczelni. Dzieje się to w ten sposób, że kandydata do habilitacji wyznaczają już habilitowani z jednostki kandydata i często wybór ten nie ma uzasadnienia merytorycznego a wynika z przesłanek nepotyzmu i eliminowania tych, którzy zagrażają status quo. Ci zagrażający - w odróżnieniu od wybranego kandydata - są marginalizowani, zarzucani dydaktyką , by uniemożliwić im jakikolwiek progres naukowy. A przede wszystkim dalej harować na habilitowanego szefa, by umożliwić mu awans na profesora, a który nierzadko posiada habilitację z innej, łatwiejszej dziedziny, niż ta którą kieruje! I to jest kolejny defekt istnienia habilitacji. Nieważne z jakiej dyscypliny , ważne ze masz. Przecież jest to prosty sposób na wycinanie konkurentów posiadających doktoraty z dyscyplin właściwych dla jednostki!
      Co do parytetu. W znanym instytucie przez kilka kadencji funkcje kierownicze pełniły kobiety. Efekt- zjazd w rankingach, mimo faworyzowania naukowców- mężczyzn. Niestety, w Polsce największym wrogiem kobiet w nauce są inne kobiety na kierowniczych stanowiskach. Bardziej niż szefowie - mężczyźni w ocenie dorobku naukowego kobiet kierują się kryteriami nie merytorycznymi.
      Zatem sposobem na naprawę polskiej nauki jest likwidacja habilitacji ,wolność badań, umożliwienie doktorom budowanie zespołów naukowych, prawdziwa konkurencja w nauce, a nie tytułomania, która często nic nie znaczy, a bardzo szkodzi, rygorystyczne przestrzeganie kadencyjności w katedrach, brak mobbingu i wszelkiej dyskryminacji.
      A wtedy kobiety sobie poradzą!



      • ~Kobieta 13.01.2024 16:40

        Chyba więcej meżczyzn tutaj dyskutuje....
        100% racji dla matuzalem. Kobiety sobie poradzą. Też tak uważam. Powtórzę w formie cytatu:
        "likwidacja habilitacji ,wolność badań, umożliwienie doktorom budowanie zespołów naukowych, prawdziwa konkurencja w nauce, a nie tytułomania, która często nic nie znaczy, a bardzo szkodzi, rygorystyczne przestrzeganie kadencyjności w katedrach, brak mobbingu i wszelkiej dyskryminacji". Dodałabym jeszcze profity/godziwe wsparcie w zamian za zmianę jednostki badawczej, najlepiej wraz ze zmianą miejsca zamieszkania. Tkwienie na tym samym uniwerku przez 30 lat rodzi patologię niezależnie pewnie od płci. Jednak wśrod znanych mi kobiet robiących kariery są w większości takie, które uwiązane są do jednej grupy badawczej od czasu magisterki a nawet licencjatu. Dzięki zdobyciu sympatii szefa (czasem sympatii o skrajnym nasileniu" i ze "skrajną" wzajemnością) mają publikacje, tytuły, nagrody, podwyżki, granty i wsparcie całego zespołu......

  • ~Lech 12.01.2024 06:09

    Może należałoby zlikwidować nagrodę Nobla bo dyskryminuje kobiety, noblistow kobiet jest tylko 60 a noblistów facetow 900. Parytety to największy debilizm.

    • ~dr inż. 29.01.2024 04:46

      Nie, nie przybędzie, bo z kosmetologii, architektury czy dziennikarstwa nie ma Nagród Nobla.

    • ~K. 12.01.2024 08:02

      Jeśli naprawi się sprawy naukowe (ale również zmieni się postrzeganie i traktowanie kobiet itd.), to noblistek z pewnością przybędzie. Pamiętajmy też, że za osiągnięciami wielu noblistów stoi myśl i praca, bardziej i mniej anonimowych, kobiet. Pozdrawiam.

  • ~Ted85 12.01.2024 04:45

    Sądzę, że problemem nie jest tu habilitacja, lecz brak logicznego i przyczynowo-skutkowego myślenia przeważnej większości kobiet, który uwidacznia się głównie na uczelniach technicznych, a zwłaszcza na wydziałach elektrycznych, gdzie z moich długoletnich obserwacji zauważyłem, że kobiety mogą wszystkiego się wykuć na pamięć, ale w ogóle nie rozumiejąc problemu. Jeszcze jako student wydziału elektrycznego zauważałem tę płytkość w rozumowaniu danego problemu technicznego, a później będąc już doktorantem na tym wydziale tym bardziej mogłem się o tym przekonać. Z ubolewaniem i żalem tu wyznaję, że te ambitne kobiety, które mnie wtedy uczyły, to wielką krzywdę mi wyrządziły kiedy byłem studentem przez całkowity brak przekazywania wiedzy w sposób rozumny, a jedynie w sposób wykuty na pamięć. Te durne lewackie środowiska wmawiają kobietom, że mogą być jak mężczyźni, robiąc im przez to wielką krzywdę, a przez to krzywdę innym jak mnie. I nie dyskryminuję roli kobiet, ale predyspozycje kobiet świetnie sprawdzają się w innych obszarach życia np. w kuchni.

    • ~Sławek 12.01.2024 09:48

      Kolejny biedak skrzywdzony przez kobiety...

      • ~dr inż. 29.01.2024 04:51

        Tak, 95 % kobiet i 80 % mężczyzn nie nadaje się na politechnikę a są tam. Obserwuję to od 30 lat, od 25 lat udzielam konsultacji z kilkunastu dziedzin nauki i techniki i to jest coraz większy dramat, bez sensu żeby było aż 1,3 mln studentów, zamiast 400 tys. Licea do likwidacji, zamiast nich 5-letnie szkoły średnie zawodowe, może nawet 6-letnie, do poziomu licencjatu, bo wielu ludzi nie stać na studiowanie w dużych i drogich miastach. Kobiety zupełnie nie nadają się do techniki. Powinien być wymóg uzyskania tytułu technika zanim się trafi na wydział w danym kierunku na politechnice.

      • ~Ted85 12.01.2024 10:46

        biedak skrzywdzony przez kobiety, będące pseudo-doktorami, panie Sławku ;)

  • ~Prof 11.01.2024 23:25

    Habilitacja już dawno powinna być zniesiona. I byłaby zniesiona gdyby nie opór "betonu" feudalnego. O randze naukowca decyduje jego wkład w dyscyplinę, a nie tytuły przed nazwiskiem. Tak samo zniesiona powinna zostać profesura nadawana przez prezydenta, bo to już zupełna parodia.

    • ~Alek Rachwald 16.01.2024 09:56

      System, o którym mowa, jest ekwiwalentem niskich pensji naukowców, wprowadzonym jeszcze w PRL. Dopóki doktor, powiedzmy na stanowisku "professor", nie będzie zarabiał co najmniej trzykrotności średniej dla sektora przedsiębiorstw i dopóki nie wprowadzi się alternatywnego systemu tenure, zabezpieczającego etaty cenniejszych naukowców przynajmniej na poziomie, jaki przysługuje sprzedawczyni w supermarkecie, likwidacja habilitacji, profesury i zw. z tym drobnych przywilejów byłaby samobójcza dla polskiej nauki. Oznaczałaby bowiem brak ścieżki awansu poza ew. awansem w strukturze administracyjnej. Naprawdę mamy teraz tak dużo chętnych do pracy naukowej? Nie wydaje mi się.

  • ~Art 11.01.2024 22:41

    Produktywność naukowa - zrobiłem dwie podkowy i cztery gwoździe więc jestem produktywnym naukowcem

    • ~ewka 12.01.2024 12:11

      Jest Pan produktywnym kowalem , nie naukowcem

  • ~L'N 11.01.2024 22:33

    Nauka jest elitarna, tu nie ma miejsca na parytety. Dostaje się najlepszy kandydat lub kandydatka (biorąc pod uwagę różne kryteria, wiedzę, dostępność, specyficzne umiejętności itp). To, że e jakimś zespole jest "nadreprezentacja" mężczyzn może mieć różne powody, niekoniecznie dyskryminujące kobiety. Być może jest mniejsza ilość kobiet na kierunkach technicznych niż mężczyzn. To tak jakby narzekasz, że w szkole jest "nadreprezentacja" kobiet wśród nauczycieli i należy ułatwić procedurę zatrudnienia mężczyzną. Absurd. Ponadto myślę, że perspektywa rozwoju i osiągnięcia kolejnego szczebla kariery akademickiej jest motywująca do cięższej I produktywniejszej pracy. Habilitacja jest również mimowolnym wyznacznikiem doświadczenia na uczelniach. Wiadomo, że naukowiec z hab. Przed nazwiskiem musial pracować na to średnio 8-10 lat dłużej niż doktor po obronie. Uśrednianie przez równanie w dół nie jest metodą na naprawę szkolnictwa wyższego.

    • ~Ona 12.01.2024 06:16

      A najlepsze są kłody rzucane pod nogi i wzajemne animozje na uczelniach, które oczywiście wcale nie mają wpływu na rozwój naukowy - czy ty naprawdę wierzysz w to co napisałeś? Ps. Forma męska jest celowa- wątpię, aby to kobieta napisała

      • ~On 12.01.2024 10:36

        A co mają do rzeczy tytuły przed nazwiskami czy płeć do tego? Jak ktoś ma coś do drugiego, nie lubi go to będzie mu robić pod górkę. Znam na wydziale nauk humanistycznych zespoły tylko kobiece. Instytucje naukowe gdzie jest dyrektorka a jej zastępcami są tylko kobiety. Z mojego doświadczenia wynika,że w naukach humanistycznych jest sporo kobiet. To co napisałaś jest pozbawione sensu.

  • ~dr hab. 11.01.2024 22:20

    "Association is not causation", wszyscy to wiemy. Jeśli system z habilitacją wiąże się z niższą produktywnością kobiet, to nie oznacza, że zniesienie habilitacji jest remedium na ten cały niedostatek.

  • ~AMK 11.01.2024 21:59

    Skoro dyrektor instytutu badawczego nie musi być naukowcem, nie musi posiadać stopnia naukowego doktora, doktora habilitowanego, czy tytułu profesora a jedyne co musi to mieć ukończone studia magisterskie i koniecznie być znajomym wyższego urzędnika państwowego to w systemie nauki możemy zlikwidować jakiekolwiek stopnie naukowe. Uzyskanie stopnia doktora habilitowanego nie jest szczególnie trudne, wystarcza przeciętny dorobek. Od szeregu lat obserwujemy występowanie procesu "odwracania piramidy", liczba profesorów i doktorów habilitowanych zaczyna być większa niż doktorów i magistrów (asystentów). Ponieważ rządzący nie chcą tego problemu rozwiązać, a można poprzez zwiększenie atrakcyjności zawodu naukowca, stymulują pojawianie się opinii o potrzebie likwidacji hierarchiczności w systemie nauki. Jednocześnie przemilczają, ale raczej większość z nich nie ma wiedzy w tym zakresie bo im na tym nie zależy, że efektywność naukowa polskich naukowców, mierzalna w kosztach chociażby publikacji o określonym IF jest zdecydowanie na korzyść polskich zespołów. Jaki bowiem naukowiec na świecie opublikuje za 20k Euro rocznego wynagrodzenia co najmniej jedną publikację naukową w czasopismach z 1Q? Skoro u nas za takie wynagrodzenie roczne publikować należy co najmniej 1 publikację, to aby naszym naukowcom dorównali naukowcy z "tych lepszych krajów" ( bo tak sugerują od La rządzący i m.in. autorzy tej analizy) to powinni oni publikować 2,5 publikacje rocznie w czasopismach z 1Q. Czy tak jest? Pewnie w indywidualnych przypadkach tak, czy w całej zbiorowości mam wątpliwości.

    • ~kk 12.01.2024 08:52

      Naukowiec na świecie nie publikuje badań, które są coś warte. Jak publikuje to szmelc.

    • ~Rs 12.01.2024 08:39

      Prawdziwe. Stosunek cena/jakość polskiego naukowca jest jednym z najwyższych na świecie.

    • ~Sławek 11.01.2024 22:18

      Mądre słowa

  • ~Katarzyna 11.01.2024 21:43

    Równanie w dół. A już twierdzenie że zniesienie habilitacji pomoże kobietom to obraza dla kobiet. W czym kobiety są przepraszam gorsze, że trzeba im robić sztuczne uwłaczające ułatwienia???

    • ~Ted85 12.01.2024 04:35

      Niestety, ale są gorsze, a uwidacznia się to w braku logicznego i przyczynowo-skutkowego myślenia na uczelniach technicznych, a zwłaszcza na wydziałach elektrycznych, gdzie z moich długoletnich obserwacji widzę, że kobiety mogą wszystkiego się wykuć na pamięć, ale nie rozumiejąc w ogóle problemu. Jeszcze jako student wydziału elektrycznego zauważałem tę płytkość w rozumowaniu danego problemu technicznego, a później będąc już doktorantem na tym wydziale tym bardziej mogłem się o tym przekonać. Z ubolewaniem tu wyznaję, że te ambitne kobiety wielką krzywdę mi wyrządziły kiedy byłem studentem przez całkowity brak przekazywania wiedzy w sposób rozumny, lecz w sposób wykuty na pamięć. Te durne lewackie środowiska wmawiają kobietom, że mogą być jak mężczyźni, robiąc im przez to wielką krzywdę, a przez to krzywdę innym. I nie dyskryminuję roli kobiet w nauce lub w innych dziedzinach życia, ale predyspozycje kobiet sprawdzają się w innych obszarach życia np. w kuchni.

      • ~Alek Rachwald 16.01.2024 09:02

        Panie kolego, to o swojej krzywdzie wkleja pan jak widzę seryjnie. Zaiste, musiała być wielka.

      • ~K. 12.01.2024 07:56

        Z moich doświadczeń wynika, że braki w logicznym myśleniu wykazuje większość studentów, niezależnie od płci. W moim przypadku zdecydowanie częściej można było liczyć na sensowne rozwiązanie problemu, czy przygotowanie logicznie napisanego raportu, w przypadku zdolnej studentki niż studenta (mówię o chemii /fizyce). Nie wiem, czy one by się odnalazły w kuchni, gotując dla Ciebie, ale na pewno nadawałyby się do ciekawej dyskusji. Pytanie tylko, czy chciałyby z Tobą rozmawiać? Pozdrawiam.

        • ~AMO 12.01.2024 08:55

          Dziś przy współczynniku skolaryzacji ponad 90%, to nawet ci bez logicznego myślenia robią profesury.

          • ~mesh 13.01.2024 16:25

            Napiszmy bez kozery 120%.

      • ~Ina 12.01.2024 06:18

        Oj jaki ty biedny jesteś z tymi ograniczonymi horyzontami

  • ~Jan 11.01.2024 20:22

    Al,ez to metoda. A jak wygląda porównanie produktywności badaczy z PL vs. DE. Może wystarczy wyjechać?

  • ~IZ 11.01.2024 19:28

    Bredzić każdy może jeden lepiej drugi gorzej.

  • ~hej 11.01.2024 19:24

    chyba chodzi o to, żeby jeszcze bardziej zmniejszyć nakłady na naukę i obniżyć pensje na uczelniach do poziomu doktorów

    • ~Eee 12.01.2024 06:20

      Na uczelniach bez względu na stopień zarabia się tak mało że żadne orły tam nie zostają a jedynie szaleńcy, hobbyści i miernoty - ciężko odgadnąć który jest kim

    • ~Hejho 11.01.2024 22:08

      To samo miałem napisać!

  • ~Stoczek 11.01.2024 17:26

    Czy w Polsce można nie zrobić habilitacji? Jest łatwiej niż zrobić doktorat kilkadziesiąt lat temu.

  • ~Tr 11.01.2024 17:08

    Jeszcze jaka jakość tych artykułów, polskie czasopisma niby prestiżowe publikują artykuły z zupełnie niewiarygodnymi danymi, anonimowe źródła danych - nie sprawdzane, wyglada na to ze w oparciu o wymyślone dane i chyba tylko redaktor Wroński to czasem zauważa , a uczelnie nie pozwalają tykać się takich wątpliwych artykułów.

  • ~Sławomir 11.01.2024 17:05

    Nie wiem w czym przeszkadza habilitacja. Aktualnie nie ma wymogu uzyskania stopnia doktora habilitowanego i jeśli ktoś nie chce składać dokumentów na ten stopień naukowy to może ze stopniem doktora pracować do końca swojej kariery naukowej. A nawet jak się ktoś uprze to może pracować jako magister na uczelni. Jedynie problem z wynagrodzeniem bo tutaj są ograniczenia stanowiskowe i od uczelni tylko zależy jakie kryteria na jakie stanowisko będą ustalone. Jest jeszcze jedno ograniczenie a mianowicie osoba bez habilitacji nie może starać się o tytuł naukowy a tym samym pracować na stanowisku profesora (nie mylić z stanowiskiem profesora uczelni).
    Analizując na przestrzeni 25 lat wymagania stawiane przed kandydatami na stopień doktora habilitowanego oraz sam proces habilitacji to aktualnie są to wymagania delikatnie mówiąc niewygórowane. Zwłaszcza że Habilitant ma możliwość dyskusji o sowich badaniach na kolokwium habilitacyjnym. Przed 1 października 2023 r. nie było takiej możliwości i bywały przypadki, że komisja habilitacyjna nie do końca rozumiała istotę rozprawy habilitacyjnej. A jeszcze wcześniejsze zasady gdzie odbywało się kolokwium habilitacyjne przed członkami Rady Wydziału to było znów w drugą stronę problematyczne i jeśli Rada Wydziału składała się z pracowników samodzielnych reprezentujących różne dyscypliny naukowe i dziedziny nauki to Habilitant miał problem gdyż tzw. ludzi renesansu umiejących wszystko to już dawno nie ma.

    • ~Rs 12.01.2024 08:41

      Popieram

    • ~Aa 12.01.2024 06:24

      Intrygujące jest to że peany o równości na uczelniach i wspaniałej możliwości rozwoju oraz bezstronnej rzetelnej i obiektywnej ocenie napisali tu głównie mężczyźni

      • ~mesh 13.01.2024 13:45

        No ba. Zawsze łatwo grać kartą osoby pokrzywdzonej i wiecznie ciemiężonej. Tylko jak ktoś zaprezentuje wskaźniki feminizacji na kierunkach medycznych w odpowiedzi na absurdalną próbę uogólnienia technicznych na całą populację, zapada cisza. A o takich drobiazgach jak wyrównanie norm, wieku emerytalnego czy wyłączenia kryterium płciowego z obowiązku obrony ojczyzny to już nawet nie ma co wspominać, bo tam już różność zupełnie niepotrzebna ;)

        Mam dobrą wiadomość - feminizacja rośnie w sposób naturalny w zawodach słabiej płatnych (co wynika po prostu z mniejszej skłonności kobiet do walki o władzę i rzucania papierami, gdy się nie podoba). Więc szkolnictwo wyższe niedługo będzie zdominowane przez kobiety w takim samym stopniu, jak i powszechne (ponad 3/4 nauczycieli to kobiety) i nie będzie na kogo zwalać.

  • ~Wojciech 11.01.2024 15:02

    Bardzo ciekawe badanie i imponująca baza danych. Do wniosków jednak trzeba podchodzić ostrożnie. Nie znajduję w artykule żadnych zmiennych kontrolnych, ani sprawozdania z robustness checks. Jak na tak dużą bazę danych to bardzo szkoda. Drugi problem to sposób redagowania wniosków: "penalization" to aksjologiczne określenie, bez związku z danymi; a dla osób z co najmniej 15 letnim okresem kariery ewentualny gender gap powinien być sprawozdawany w czasie przeszłym, a nie teraźniejszym. Ponadto, występują błędy w klasyfikacji krajów rzekomo "bez habilitacji", np. we Włoszech taki stopień istnieje. Pośród ewentualnych prawidłowości należałoby zbadać produktywność badaczy afiliowanych w krajach z habilitacją versus produktywność tych samych badaczy po afiliacji w kraju bez habilitacji (i na odwrót). Bardzo ciekawy wkład do dyskusji, warto kontynuować analizę danych.

    • ~wojtek 12.01.2024 09:44

      Jakby to powiedzieć. Wnioski miały być i są słuszne. A dane to tylko podkładka. A publikacja to dowód, że są prawdziwe i knebel dla krytyków. Czy to ma coś wspólnego z nauką? Coś ma. Fasadę. Czy to przypadek jest głupota? Nie, to nie przypadek. To program krytycznej teorii wszystkiego i dekonstrukcja totalna. Wiara w siłę sprawczą języka. Główni autorzy to przedstawiciele nauk społecznych, gdzie krytyczna teoria wszystkiego jest dominującym nurtem opisu rzeczywistości. Większość "badań" polega na znalezieniu korelacji najlepiej metodami informatycznymi, bo to podnosi prestiż. Niestety, sporadycznie zdarza się, aby ktoś próbował falsyfikować swoje tezy. Testował swój model. Nie zmienia to faktu, że pretendują o włączenie w poczet nauk ścisłych. No jak to, przecież mamy liczby i wzory?! Autorzy stworzyli model, który zwraca score, ale nigdzie nie napisali, czy i jak model był walidowany. Czyli czy sprawdzono, czy score jest zdolny opisywać zjawisko, które chce opisywać. Czy ten sam dorobek będzie skutkował identycznym scorem w kraju z habilitacją i bez habilitacji? Jak wypadają w nich najlepsi naukowcy obu płci, którzy osiągnęli sukces w swych dziedzinach. Czy też zawsze kobiety wypadają słabiej? Bo w rzeczywistości jest wiele kobiet o lepszym dorobku od mężczyzn.
      A dlaczego pierwsze 15 lat kariery? A czy uwzględniono przerwy związane z wychowywaniem dzieci. Posiadanie dzieci również wpływa na mobilność i zapewne jeszcze bardziej niż habilitacja. Może właśnie dzietność znacznie bardziej determinuje score niż habilitacja? Ciekawe w jakim stopniu u mężczyzn również? Nie na darmo Czy score odzwierciedla sukces zawodowy? Słaby model, będzie zwracał jedynie ukryte w nim ciche założenia i będzie samospełniająca się przepowiednią. Moim zdaniem nie bez powodu największa różnica jest naukach o życiu. Tam trzeba robić eksperymenty i trzeba, być bardzo dyspozycyjnym. Chylę czoła przed wszystkimi badaczkami-matkami, od których wszyscy moglibyśmy się uczyć organizacji czasu. Pomimo że badanie jest wykonane przez socjologów, a wychowywanie dzieci powszechnym pragnieniem i elementem życia również naukowców, słowo dziecko pojawia się w tekście tylko dwa razy, ale ani razu w wynikach lub dyskusji tak jakby naukowiec nie miał innych potrzeb życiowych poza publikacjami. Bardzo redukcjonistyczne podejście do człowieka. Jednocześnie wniosek o likwidacji habilitacji jest ogólny. Z jednym w pełni zgadzam się z autorami. Ich badania przedstawiają "suggestive evidence". To taki nowy rodzaj dowodu oparty na silnej sugestii.

    • ~Rs 12.01.2024 08:43

      We Włoszech nie istnieje. Abilitazione to coś zupełnie innego, to sporządzenie ogólnokrajowej listy osób, które mogą być zatrudniane na określane stanowiska w uczelniach.

      • ~Wojciech 12.01.2024 20:31

        Czyli spełnia dokładnie taką samą rolę jak nasza habilitacja. Dodatkowo jest tymczasowa, czyli ostrzejsza niż nasza, po 5 latach nieudanych prób wygranej w konkursach przepada.

  • ~Marek 11.01.2024 14:04

    A zniesienie doktoratu jeszcze bardziej, można w ogóle bez studiów, znieśmy wszelkie bariery. Równość i egalitaryzm ponad wszystko ! Otóż nie, nauka nie jest i nie może być egalitarna, ona z natury jest elitarna.