Wokół nauki
21 Lipca
Rys. Sławomir Makal
Opublikowano: 2022-07-21

„Grantów pragniemy jak akselbantów!”

Projektyzacja nauki jest zjawiskiem ambiwalentnym. Z jednej strony charakteryzująca ją orientacja krótkoterminowa oraz przewidywalność wyników stoją w opozycji do otwartości nauki, nieograniczonej kreatywności i wolności akademickiej w prowadzeniu badań. Z drugiej – praca projektowa pozytywnie wpływa na redystrybucję władzy w uniwersytecie, pozwala efektywnie wykorzystywać zasoby, a także realizować ważne działania naukowe.

Projektyzacja, polegająca na instytucjonalizacji języka, metod i praktyk projektowych na wszystkich płaszczyznach życia społecznego, jest zjawiskiem powszechnym. Jako pierwszy opisał je Christopher Midler, który w 1995 roku pokazał, jak praca projektowa wpływała na fundamentalne przemiany w motoryzacyjnej firmie Renault. Midler skupiał się wyłącznie na organizacyjnym wymiarze projektyzacji, ale szybko zrozumiano, że zjawisko to jest dużo bardziej złożone i dotyczy nie tylko organizacji, ale również ludzi w nich pracujących, jak i całych społeczeństw.

Projektyzacja obecna jest również w obszarze nauki, stanowiąc jeden z kluczowych elementów metaprzemian zachodzących w szkolnictwie wyższym na świecie. Nie jest zjawiskiem odrębnym, wpisuje się w międzynarodowe procesy reformowania systemów akademickich w kierunku neoliberalnego menedżeryzmu, których rezultatem są m.in. systemy ewaluacyjne, owskaźnikowanie pracy naukowej czy rankingi szkół wyższych. Zmiany te, jak nazywa je Ulrike Felt, polegają w uproszczeniu na odejściu od „logiki odkrycia” w kierunku „logiki dostarczania”.

W obszarze nauki projektyzacja następuje m.in. poprzez grantowy sposób dystrybucji środków na badania, praktyki codziennego zarządzania projektami, zasady raportowania, a także kształcenie naukowców na specjalistycznych kursach z zarządzania projektami. Wśród konsekwencji projektyzacji dla nauki wymienić można m.in. formalizację procesów badawczych poprzez różnorodne formy kontraktów: prawnych, finansowych, technicznych. Projektyzacja może wpływać też na metody prowadzenia badań poprzez narzucenie formy projektu procesom badawczym, dotychczas nieograniczanych tego typu formą organizowania działań. Projekty zmieniają jednak nie tylko system realizacji badań, ale wpływają też na indywidualnych naukowców poprzez ciągłe zaangażowanie ich w zdobywanie i realizację, a także uczynienie faktu zdobycia w procedurze konkursowej finansowania projektu, kierowania nim i jego zrealizowania jednym z głównych kryteriów oceny dorobku naukowego. Projektyzacja dotyczy wszystkich procesów obecnych w szkolnictwie wyższym, nie tylko badań naukowych, ale również dydaktyki, współpracy z otoczeniem czy procesów inwestycyjnych.

Projekty, jako forma realizacji działań, były niejako zawsze obecne w nauce, ale ich obecność była niewspółmierna do aktualnego stanu. Umasowienie pracy projektowej i zależność od tej formy finansowania działań naukowych nie było dotychczas szeroko kontestowane i przyjmowano ten stan jako oczywistą konsekwencję przemian zachodzących w obszarze nauki. Od niedawna coraz częściej pojawiają się jednak głosy krytyczne wobec projektyzacji nauki. Pomimo tego, iż wiemy już dużo o negatywnych skutkach projektyzacji, można zauważyć, że aktualny sposób kształtowania polityk publicznych i dystrybucji środków na naukę pogłębia procesy projektyzacyjne, kierując nas w stronę hiperprojektyzacji nauki.

Czym charakteryzuje się projektyzacja nauki?

Projekt, jako forma organizacji działań, ma swoją jednoznacznie określoną formę. Wśród pryncypiów pracy projektowej wymienić możemy jej ograniczenie czasem, budżetem i określonymi zasobami. Planując projekt, zawsze w jakimś stopniu antycypujemy jego przyszłe wyniki, a cele i planowane rezultaty projektu określamy już przed jego rozpoczęciem. Nietrudno więc zauważyć, że projektowa forma działania musi powodować napięcia w obszarze wartości charakteryzujących naukę, takich jak wolność akademicka, kreatywność, gotowość do eksperymentowania i akceptacji niepewności rezultatów badań. Główne napięcie między projektową formą działania a odkryciami naukowymi leży więc na linii przewidywalność – eksperymentowanie.

Projektyzacja wpływa na to, jak rozumiane są zarówno role, jak i zadania wykonywane przez pracowników. Zakłada się, że każdy rodzaj pracy – naukowej, badawczej, dydaktycznej – podzielony może zostać na fragmenty, a następnie zamieniony w ograniczony czasowo projekt o konkretnych, mierzalnych celach. System grantowy opiera się na tym, że badacz lub badaczka powinni określić a priori, czego dotyczyć będzie badanie, w jaki sposób będzie przebiegało, jakie zasoby będą potrzebne i kiedy dokładnie zostanie ukończone. Oczekiwaniem jest również swoista antycypacja wyników – aplikując o grant musimy pokazać, co będzie efektem badania. Charakteryzująca projekty orientacja krótkoterminowa oraz przewidywalność wyników stoją w opozycji do otwartości nauki, nieograniczonej kreatywności oraz wolności akademickiej w prowadzeniu badań. Specyficzny sposób postrzegania projektu i jego sukcesu prowadzić może do wybierania mniej ryzykownych, za to dobrze rokujących pod względem możliwości ich wykonania, projektów naukowych, utrzymanych w mainstreamowych kierunkach i podejściach badawczych. Otrzymanie grantu, w sytuacji gdy autor nie określi jasno, do jakiego rezultatu zmierza, jakimi środkami go osiągnie i jakie zasoby do tego wykorzysta, jest właściwie niemożliwe.

Innym ryzykiem, jakie niesie projektyzacja, jest tzw. bałkanizacja badań. Krótkoterminowość projektów, jeśli nie są one łączone w dłuższe programy badawcze, powoduje fragmentaryzację wyników i skupienie się wokół mikroproblemów, a także brak dialogu między dyscyplinami. Ponieważ system oceny kariery akademickiej w Polsce wymusza deklarację przynależności do danej dyscypliny naukowej, badaczki i badacze często, zamiast przygotowywać inter– i transdyscyplinarne projekty, wybierają takie, które w klarowny sposób wpiszą ich dokonania w obręb danej dyscypliny naukowej. Pogłębia to tworzenie naukowych „mikroplemion”, o których pisze Mats Alvesson.

Badania naukowe bez udziału środków pochodzących od zewnętrznych instytucji przyznających je na zasadach konkursowych są obecnie właściwie niemożliwe. To, jak uniwersytet czy instytut badawczy radzi sobie z pozyskiwaniem środków na projekty, jest kluczowym elementem ich oceny i percepcji ich „sukcesu” w środowisku naukowym. W wyniku powszechnej projektyzacji nauka jest kondensowana do 2–3-letnich projektów, podczas których należy natychmiast wykazać się (poprzez publikacje) efektami. Oznacza to, że zazwyczaj nie pisze się książek, tylko publikuje artykuły. Wynika to stąd, że artykuły bardziej przystają do tempa pracy projektowej i oczekiwań organizacji finansujących badania. Szybka konsumpcja dokonań jednego projektu w postaci serii artykułów prowadzi do tego, że badaczka lub badacz uzyskują szanse na zdobycie kolejnych środków. Pomimo iż pisanie monografii daje większą przestrzeń na podzielenie się wynikami badań, głębszą, poszerzoną refleksję nad problemem, projektyzacja sprawia, że liczą się głównie artykuły. Ważne odkrycia komunikowane są przez artykuły, bo liczy się to, kto szybciej opublikuje nowe odkrycia. W sprojektyzowanej akademii publikowanie monografii nie jest tak pożądane, jak szybka i efektywna produkcja artykułów.

Projektyzacja nauki nie byłaby możliwa bez rozbudowanego systemu dystrybucji środków w trybie konkursowym. Aby można było wdrażać projektowy sposób realizacji działań naukowych, zbudowano, również w Polsce, rozbudowany system, w którym operuje wielu aktorów. Na poziomie kreowania i wdrażania polityk publicznych funkcjonują organizacje odpowiadające za dystrybucję środków na projekty. Są to zarówno krajowe, jak i międzynarodowe instytucje finansujące w procedurach konkursowych, które dokonują wyboru projektów, a także niejednokrotnie ustalają priorytety i wskazują problemy badawcze, jakich rozwiązania oczekują.

Aby dostosować się do projektowego sposobu dystrybucji środków, w ostatnich latach wprowadzono znaczące zmiany organizacyjne w uczelniach oraz ośrodkach badawczych. W organizacjach tych pojawiły się nowe komórki, które pełnią rolę Biur Zarządzania Projektami (ang. PMO). Komórki te mają różnorodne funkcje, ale ich podstawową rolą jest bycie hubem wiedzy projektowej. Gromadzą one informacje na temat dostępnych konkursów, możliwości aplikowania o granty. Wiedzę tę upowszechniają wśród pracowników, a następnie pomagają w przygotowaniu wniosków projektowych od strony formalnej. Im większy współczynnik sukcesu w liczbie pozyskanych grantów, tym lepsza percepcja takiej jednostki. Gdy powstawały owe komórki, w wielu organizacjach pojawił się opór ze strony naukowców i naukowczyń. Kadra naukowa zazwyczaj nie akceptowała nowej roli projektów i zmian w strukturze, w ramach których naukowcy musieli zacząć konsultować projekty z pracownikami administracyjnymi. Początkowa niechęć przerodziła się jednak w większości przypadków we współpracę. W niektórych jednostkach naukowych w Polsce rola biur wspierających pracę projektową jest tak istotna, że zarządzający nimi pracownicy administracyjni znajdują się niezwykle wysoko w strukturze organizacyjnej, pełniąc np. funkcję dyrektorskie, na równi z naukowcami. Obserwować również możemy, że coraz częściej instytucje w sposób świadomy budują portfel swoich projektów, dywersyfikując działania na projekty naukowe, dydaktyczne, wdrożeniowe czy też infrastrukturalne. Coraz częściej możemy jednak zauważyć, że działania komórek wspierających pracę projektową mają też charakter dyscyplinujący wobec naukowców. Zdarzają się uczelnie, w których biura projektów przygotowują raporty dotyczące każdego pracownika naukowego z informacją, w jakich konkursach mógł wystartować, w których wystartował, a w których nie, czy odniósł sukces w aplikacji o środki projektowe, czy też nie udało mu się pozyskać grantu. Zestawienia takie są następnie kierowane do dziekanów i kierowników jednostek z informacją na temat efektywności pozyskiwania środków przez danego pracownika. Niewątpliwie gromadzenie i analizowanie informacji na temat pozyskiwania środków projektowych z zewnętrznych źródeł jest kolejnym narzędziem kontroli i zaczyna być istotnym elementem oceny pracowników naukowych.

Projektyzacji w obszarze nauki towarzyszy cały entourage działań symbolicznych, widocznych również w fizycznej przestrzeni uczelni i laboratoriów. Symboliczne są liczne tablice z informacjami o finansowaniu projektów. Organizacje grantodawcze szeroko promują swoje działania, informując o liczbie przyznanych grantów, ich wartości finansowej. Projekty promowane są w mediach społecznościowych, podczas specjalnych konferencji. Nieraz obserwujemy symboliczne przekazanie dofinansowania na nowy projekt, w którym decydent wręcza władzom uczelni papierową atrapę czeku, a wszystko odbywa się przy udziale mediów i prasy.

Należy dodać, że projektyzacja nauki (jeszcze) nie ma istotnego wpływu na treść badań podstawowych (w przypadku badań wdrożeniowych są one niejednokrotnie zamawiane). Nie można jednoznacznie stwierdzić, że w wyniku projektyzacji polskiej nauki narzuca się naukowcom, CO mają badać. Jednocześnie badaczki i badacze, chcący zdobyć środki na prowadzenie badań, muszą dostosować się do tego, JAK mają to robić. Jedyną możliwą formą jest projekt.

Projektyzacja a kariery akademickie

W cytowanym w tytule niniejszego artykułu fragmencie wiersza prof. Dorota Korwin-Piotrowska bardzo trafnie podsumowuje społeczną rolę grantów w rozwoju karier akademików. Przyjęło się powszechnie, że liczba i wielkość grantów świadczą o potencjale danego naukowca. Projekty stały się swoistym narzędziem PR osobistego, zdobią CV naukowe niczym medale pierś generała.

Na różnych stopniach rozwoju kariery akademickiej projekty mają inne znaczenie. Projektowa gra rozpoczyna się bardzo wcześnie, już na etapie podjęcia prac nad doktoratem. System kształcenia doktorantów przybiera formę działań sformatowanych do projektu. Szkoły doktorskie zapewniają finansowanie projektu, który doktorant musi ukończyć w określonym czasie. Doktorant staje się kierownikiem swojego projektu. Oczekuje się, aby już na bardzo wczesnym etapie prac nad doktoratem miał jasność co do kształtu projektowanego badania oraz jego rezultatów. Marc Torka pokazuje, w jaki sposób przyszłe naukowczynie i naukowcy socjalizowani są do tego, aby w przyszłości jak najlepiej, najefektywniej brać udział w projektowej grze akademickiej. Socjalizacja ta polega nie tylko na tym, że program studiów zbudowany jest jak projekt. Doktoranci i doktorantki uczestniczą w licznych kursach, szkoleniach z zakresu planowania i zarządzania projektami. Przyjmuje się przede wszystkim, że realizacja doktoratu jako projektu jest najlepszą szkołą uczenia się fachu w nauce. Dlatego też młodych badaczy zachęca się do aplikacji o środki na projekty przeznaczone dla młodych naukowców. Następnie po obronie doktoratu postdocy rozpoczynają walkę o pracę w krótkoterminowych projektach. Wiąże się to z tymczasowym zatrudnieniem i brakiem możliwości długofalowego planowania w obszarze życia prywatnego, często prekarnością. Pojawiają się głosy, że wymuszona projektami mobilność ma negatywny wpływ na życie rodzinne lub wstrzymuje decyzje o założeniu rodziny. Na kolejnych etapach kariery akademickiej pozyskiwanie projektów również jest koniecznością. Obowiązujące przepisy jasno stanowią, że kierowanie oraz udział w projektach naukowych jest jednym z podstawowych kryteriów awansu.

Projektyzacja powiązana jest z innym zjawiskiem, hiperkonkurencją. Bruce Alberts, redaktor naczelny „Science”, w artykule napisanym wraz z innymi uznanymi badaczami zwraca uwagę, że hiperkonkurencja powoduje, iż ograniczana jest kreatywność, zniszczeniu ulega współpraca, a naukowcy nie podejmują się realizacji wysoce ryzykownych projektów, dających szanse na fundamentalne odkrycia, gdyż obawiają się braku możliwości otrzymania grantu na takie badania. Alberts pokazuje, że w naukach przyrodniczych i medycznych naukowcy poświęcają o wiele za dużo czasu na przygotowanie wniosków o granty, a za mało czasu na myślenie o nauce i prowadzenie eksperymentów. Ogromna konkurencja, skutkująca tym, że bardzo niewiele wniosków otrzymuje finansowanie, powoduje, że naukowcy myślą w kategoriach krótkoterminowych, ich horyzont myślenia o nauce ograniczają terminy nadchodzących naborów. Sprojektyzowany system dystrybucji środków na naukę powoduje, że do finansowania wybierane są te wnioski, które gwarantują osiągnięcie konkretnych rezultatów, a nie takie, które potencjalnie mogłyby być przełomowe, ale trudno w nich udowodnić, że odniosą sukces.

Można podejrzewać, że hiperkonkurencja negatywnie wpływa na relacje między naukowcami, nie pozwalając na budowę atmosfery zaufania, troski, współpracy. Gdy wszyscy muszą walczyć między sobą o środki, są zbyt skupieni na indywidualnym poszukiwaniu sukcesu, aby budować wspierające się zespoły badawcze, które przetrwają dłużej niż projekt. Odkrycia naukowe, jak wiemy, nie wydarzają się przypadkiem. Są zazwyczaj efektem wieloletniej pracy: myślenia, testowania, a także dialogu prowadzonego z innymi badaczami. Projekty ograniczają zazwyczaj czas na pogłębioną refleksję do minimum. Czas na spotkania naukowe, długie dyskusje, spokojne poszukiwanie rozwiązań staje się luksusem dla sprojektyzowanych naukowców.

Inne problemy związane z projektowym trybem pracy naukowej dotyczą dobrostanu naukowczyń i naukowców. Jak pokazują badania, naukowcy zaangażowani w pracę projektową pozostają często w stanie pernamentnej gotowości i napięcia. Pracują poza godzinami pracy, również w dni wolne i doświadczają zaburzenia równowagi między pracą i życiem prywatnym. Zwraca również uwagę język, jakim posługują się naukowcy. Często wtrącają oni w swoich wypowiedziach sformułowania przynależne do „języka projektów”. Używają zwrotów charakterystycznych dla metodyk zarządzania projektem. Ich wypowiedzi pełne są zwrotów „beneficjenci”, „instytucja pośrednicząca”, „kwalifikowalność środków”, „koszty pośrednie i bezpośrednie” itp. Pokazuje to adaptację języka, którego nie można uznać za przynależny naukowcom. Pojawienie się projektów spowodowało konieczność nabycia nowych kompetencji, bez których trudne jest odnalezienie się na ścieżce awansu w sprojektyzowanej akademii.

Ambiwalentny charakter zjawiska

Obserwując negatywne skutki projektyzacji i jej opresyjny charakter, nie można jednak zapomnieć, że projekty wnoszą też wiele dobrego. Po pierwsze, pozytywnym aspektem pracy projektowej w nauce jest demokratyzacja procesów badawczych. W zespole projektowym najważniejszą osobą jest jego kierownik lub kierowniczka. Pozwala to młodszym stażem naukowcom przejąć kontrolę nad realizowanym procesem badawczym. Projekt idzie w poprzek liniowych, hierarchicznych struktur uczelnianych i coraz częściej zdarza się, że zespołem, w skład którego wchodzą profesorowie, zarządza adiunkt. Zaburza to feudalny, blokujący rozwój karier młodych naukowców, sposób prowadzenia badań. Projekty naukowe wpływają poniekąd na proces redystrybucji władzy na uniwersytecie. Wymuszają one bowiem pracę macierzową, czasem zaburzającą istniejącą hierarchię, kiedy podwładni przyjmują na czas trwania projektu rolę osób zarządzających. Po drugie, projektowa forma organizacji pracy daje szansę na lepsze zarządzanie zespołem, bardziej przewidywalny przebieg działań, wymusza lepsze planowanie pracy i zasobów, zapobiegając marnotrawieniu środków. Dzięki jasnemu podziałowi pracy i przypisaniu zadań pomaga w podejmowaniu decyzji o tym, które działania są potrzebne, które zbędne i za co dokładnie dany pracownik jest odpowiedzialny. Po trzecie, projekty są nieraz jedyną szansą na to, aby zdobyć środki na działania, na które uczelnia nie mogłaby sobie nigdy pozwolić w ramach posiadanego budżetu.

W jaki więc sposób możemy sprawić, by projektyzacja nauki nie miała tak destruktywnego charakteru? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Pojawiają się radykalne opinie zachęcające do całkowitego odejścia od grantowego systemu dystrybucji środków na naukę. Ten scenariusz, gdy popatrzeć racjonalnie na obecną sytuację, wydaje się jednak utopijny. Nie zmienia to faktu, że konieczne są zmiany, które zapobiegną dalszej patologizacji działań projektowych w nauce.

Myślenie o pracy naukowej nie powinno być przede wszystkim nakierowane na „myślenie projektami”. Zupełnie inną jakość oferuje perspektywa programowa zakładająca długofalowość badań, brak ograniczenia konkretnym terminem realizacji, dająca większą przestrzeń na twórcze myślenie i oddech naukowej wolności. Badacze powinni być zachęcani (również poprzez system finansowania nauki) do budowania programów badawczych, a nie dzielenia naukowego życia na krótkie odcinki „od projektu do projektu”. Ważne jest również tworzenie mechanizmów zachęcających do podejmowania ryzyka, wchodzenia w zupełnie nowe obszary, odwagi w podejmowaniu badań, które wcale nie gwarantują osiągnięcia z góry założonych celów. Zarówno agencje finansujące naukę, jak i uniwersytety powinny tworzyć warunki do realizacji takich działań. Wspierane powinny być nie tylko zespoły tymczasowe, tworzone na rzecz projektów, ale zespoły katedralne, które zapewniają kontynuację badań w dłuższym horyzoncie czasowym. Niemniej ważnym elementem, choć powszechnie ignorowanym w neoliberalnym uniwersytecie, jest dbanie o dobrostan pracowników. Już na wczesnym etapie kariery naukowej młodzi badacze, oprócz uczenia się harmonogramowania i budżetowania projektów, powinni rozumieć, z jakimi zagrożeniami wiąże się praca projektowa i jak unikać pułapek projektyzacji. Higiena pracy projektowej – zwracanie uwagi na troskę o zachowanie równowagi praca – życie prywatne, umiejętności radzenia sobie ze stresogennym charakterem pracy w szybkim i angażującym środowisku projektu – może długofalowo okazać się dla naukowczyń i naukowców bardziej istotna niż umiejętność projektowania wykresów Gantta.

dr Beata Jałocha, Uniwersytet Jagielloński

zajmuje się badaniami nad projektami i projektyzacją oraz badaniami w działaniu

Dyskusja (0 komentarzy)