Wydawcy po nowemu
12 Listopada
Fot. Piotr Kieraciński
Opublikowano: 2020-11-12

Jakość jest najważniejsza

Kontaktując się na co dzień z pracownikami naukowymi naszej i innych uczelni, mamy głęboką świadomość, że pracujemy właśnie dla nich. Jeśli osiągnięcia badaczy z UW będą znane szerszemu gronu również zagranicznych odbiorców, przełoży się to na ich docenienie na arenie międzynarodowej, na nowe ciekawe projekty badawcze, na lepszą pozycję naszej uczelni w nauce światowej.

Oficyny związane z uczelniami, takie jak Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego (WUW), z jednej strony zajmują wyjątkową pozycję wśród wydawnictw naukowych choćby z tego względu, że dla uczelni posiadanie własnego wydawnictwa jest na ogół jednym z celów statutowych. Z drugiej jednak strony na wolnym rynku wydawnictwo uczelniane nie ma żadnego handikapu – jest bowiem tylko jedną z wielu oficyn, spośród których może wybierać potencjalny autor.

Nie jest tak, że pracownik UW musi wydać swoją książkę akurat w WUW, chociaż wielu badaczy, z różnych względów, decyduje się na takie właśnie rozwiązanie. Czasem przeważają argumenty o charakterze – powiedzmy – „ideologicznym”, które można podsumować stwierdzeniem: „Moja uczelnia, moje wydawnictwo”. Z pewnością wiele zależy od wcześniejszych doświadczeń. Obserwujemy wyraźną prawidłowość, że autorzy, którzy raz wydali u nas książkę, nie tylko chętnie wracają z kolejnymi publikacjami, lecz także polecają nas swoim koleżankom i kolegom. Wielu naszych autorów podkreśla też, że przy aplikowaniu o granty krajowe i zagraniczne podanie WUW jako potencjalnego wydawcy stanowi dodatkowy atut w postępowaniu kwalifikacyjnym. Nie bez znaczenia jest również fakt, że obecny zespół rektorski uniwersytetu zdecydowanie popiera i rekomenduje pracownikom wydawanie publikacji w WUW, czemu daje wyraz przy różnych okazjach.

Publikują u nas jednak również badacze z innych uczelni, deklarując, że zależy im na rzetelnym procesie wydawniczym, który gwarantuje marka Wydawnictw Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracują z nami chętnie (i długofalowo) także różne instytucje zewnętrzne, m.in. Instytut Francuski czy Niemiecki Instytut Historyczny.

Zależy od formy dystrybucji

W funkcjonowaniu każdego wydawnictwa – i wydawca akademicki nie jest tu wyjątkiem – są pewne kluczowe kwestie, które szczególnie interesują autorów. Jedną z nich jest nakład publikacji. Ci, którzy pamiętają czasy wielotysięcznych nakładów, zwykle są rozczarowani, słysząc, że obecnie książek akademickich sprzedaje się nieporównywalnie mniej. Oczywiście WUW ma w ofercie prawdziwe evergreeny (np. Mitologia Słowian Aleksandra Gieysztora czy Jak napisać pracę dyplomową. Poradnik dla humanistów Umberta Eco), które od kilku lat są systematycznie dodrukowywane i sprzedają się w sporych, jak na książkę akademicką, nakładach. Jednak w większości przypadków pierwsze nakłady naszych publikacji sięgają maksymalnie kilkuset egzemplarzy.

Warto dodać, że nakład w dużej mierze zależy też od formy dystrybucji. Jeśli publikacja pojawia się od razu w otwartym dostępie, przeważnie w ogóle nie przewidujemy sprzedaży nakładu papierowego. Z naszych doświadczeń wynika, że w takiej sytuacji zainteresowanie książką w formie tradycyjnej jest znikome. Podobnie jeśli publikacja jest wydawana w języku obcym, zazwyczaj planujemy niewielki nakład (maksymalnie do stu egzemplarzy), ponieważ rynek polski nie jest w stanie wchłonąć większej liczby takich książek wydanych w formie tradycyjnej. W przypadku książek obcojęzycznych zdecydowanie stawiamy na sprzedaż e-booków.

Obecnie coraz częściej nasi autorzy deklarują, że zależy im na możliwości udostępnienia publikacji w otwartym dostępie nie od razu, tylko po pewnym czasie od wydania. Z jednej strony chcą, żeby książka znalazła się w tradycyjnych kanałach dystrybucji i trafiła do księgarń, z drugiej – są często zobligowani sugestiami lub wręcz wymaganiami macierzystej jednostki, która oczekuje od nich szerszego udostępniania wyników pracy. Jako wydawca akademicki mamy przede wszystkim służyć interesom badaczy, którzy u nas publikują, dlatego w takich przypadkach przyjmujemy pośredni model działania: planujemy nieco mniejszy nakład, do sprzedaży w ciągu roku, a po tym czasie akceptujemy udostępnienie dzieła w otwartym dostępie.

Doceniają sprawną dystrybucję

Kolejnym ważnym czynnikiem wpływającym na model funkcjonowania WUW jest przyjęte niegdyś założenie, że wydawnictwo nie czerpie zysków ze sprzedaży książek pracowników naukowych UW, a przynajmniej nie w przypadku pierwszych wydań. Po oszacowaniu nakładu handlowego i wyliczeniu kosztu wydania publikacji odejmujemy od niego tzw. zwrot z rynku, czyli kwotę, którą spodziewamy się odzyskać po sprzedaniu nakładu. Kwotę tę wydawnictwo niejako „kredytuje”. Różnicę między kosztem wydania a zwrotem z rynku musi pokryć dotacja. Po sprzedaniu całego nakładu odzyskujemy zatem tylko nasz wkład początkowy.

Wprowadzenie ministerialnego wykazu wydawnictw w 2019 roku nie przyniosło zasadniczych zmian w naszej działalności. Już wcześniej stosowaliśmy ściśle określone procedury związane z recenzowaniem i opracowywaniem publikacji. W przypadku wydawcy o ustalonej renomie, takiego jak WUW, trudno też mówić o nagłym przypływie autorów w wyniku znalezienia się na liście.

Obserwujemy za to zwiększone zainteresowanie działaniami podejmowanymi przez WUW w związku z realizacją wytycznych Ustawy 2.0 w zakresie zwiększania cytowalności publikacji. Między innymi już od roku nadajemy numery DOI nie tylko artykułom w czasopismach, ale również wszystkim publikacjom książkowym, w tym poszczególnym tekstom w tomach zbiorowych. Od kilku lat wprowadzamy też nasze publikacje do bazy CEEOL (co często jest wymogiem w przypadku grantów). W zeszłym roku zgłosiliśmy publikacje książkowe WUW do baz Scopus i Web of Science i zostaliśmy przez nie zaakceptowani (obecnie trwa wielomiesięczna procedura zmierzająca do pojawienia się naszych publikacji w tych bazach). Członkowie zespołu WUW zaangażowani w nadawanie numerów DOI czy aplikowanie do międzynarodowych baz nie generują bezpośrednich zysków dla wydawnictwa, niemniej jednak wiemy, że ich działania to inwestycja czasu i zasobów ludzkich na rzecz uczelni i jej pracowników.

Autorzy coraz bardziej doceniają też sprawną dystrybucję naszych publikacji (własna księgarnia internetowa, współpraca z jedną z największych polskich hurtowni – Azymut, z księgarniami internetowymi w zakresie sprzedaży e-booków). Dostępność książki staje się bowiem obecnie istotnym elementem w ocenie wydawcy.

Publikacje WUW są dotowane albo przez uczelnię (ze środków pozostających w dyspozycji rektora/wydziału/instytutu), albo z grantów, czasem z dotacji od instytucji zewnętrznych. Sposób finansowania nie wpływa jednak w żaden sposób na jakość usługi wydawniczej. W WUW dobre praktyki wydawnicze są takie same w przypadku każdej publikacji. Obowiązują dwie recenzje wydawnicze, które zamawiamy u niezależnych recenzentów, niezwiązanych z macierzystą uczelnią autora. Otrzymują oni z WUW konkretne wskazówki co do kształtu recenzji, aby uniknąć opinii o charakterze zbyt ogólnym. Od autora oczekujemy merytorycznej odpowiedzi na recenzję. Recenzje stanowią decydujące kryterium przy podejmowaniu decyzji o włączeniu książki do planu wydawniczego WUW; w przypadku negatywnych opinii recenzentów pracy nie przyjmujemy. Następnie każda publikacja przechodzi proces redakcyjny, który w WUW obejmuje opracowanie redakcyjne tekstu przez doświadczonego redaktora merytorycznego (przed składem) oraz dwie korekty redakcyjne i rewizję (po składzie). Każdą publikacją opiekuje się redaktor prowadzący WUW, zarówno dbając o kwestie organizacyjne (terminowość prac, sprawy formalnoprawne), jak i sprawując nadzór merytoryczny nad pracą redaktorów, korektorów oraz składu. Mimo rozmaitych dyskusji na ten temat stoimy zdecydowanie na stanowisku, że skracanie procesu odbija się poważnie na jakości publikacji. Wydajemy książki w rozsądnych, kilkumiesięcznych terminach, jeśli jednak autor oczekuje wydania swojego tekstu w ciągu miesiąca – najlepiej razem z recenzjami, bo i takie przypadki się zdarzały – musi się liczyć z odmową. Na tym właśnie polegają dobre praktyki wydawnicze. Niestety, naszym zdaniem ten aspekt pracy wydawnictwa jest wciąż niedoceniany przez gremia decydujące o ocenie wydawcy.

jakosc jest najwazniejsza krak salon wydawcow akad 2009 fa 05 2020

Fot. Piotr Kieraciński

Usługa druku na życzenie

Jeszcze kilka lat temu e-book nie był oczywistą formą wydania publikacji naukowej. Od kilku lat w WUW jest normą, że równocześnie wydajemy książkę w postaci tradycyjnej oraz elektronicznej. Sprzedaż e-booków z roku na rok wzrasta, nie są to jednak liczby, które miałyby znaczący wpływ na wynik finansowy. Obecnie nie można jeszcze mówić o zastąpieniu książek drukowanych elektronicznymi, w przeważającej mierze formy te występują równolegle, choć publikacji w postaci wyłącznie elektronicznej powoli przybywa. Zdarza się nam jednak również tak, że autorzy, którym zależy na wydaniu w formie elektronicznej i w otwartym dostępie, chcieliby zachować możliwość druku pewnej liczby egzemplarzy w późniejszym terminie – na wypadek pojawienia się zainteresowania wersją papierową. Najwyraźniej autorom też trudno się całkowicie rozstać z tradycyjną formą publikacji. Dla takich osób i instytucji uruchomiliśmy trzy lata temu usługę druku na życzenie.

Z punktu widzenia odbiorcy upowszechnienie platform cyfrowych z pewnością ułatwia dostęp do poszukiwanych tekstów. Z punktu widzenia wydawcy natomiast, jeśli zwiększa się obecność publikacji na platformach otwartego czy nawet półotwartego dostępu, znacząco wpływa to na poziom finansowania działalności wydawniczej. W takim modelu, jaki stosuje WUW, przy publikacji w otwartym dostępie dotacja musi pokryć całkowity koszt wydania, ponieważ nie pojawia się zwrot z rynku. Brak sprzedaży powoduje zatem wzrost kosztów wydania. Już teraz, kiedy porównujemy publikacje wydawane w otwartym dostępie z publikacjami o podobnych parametrach, ale przeznaczonymi do sprzedaży, widzimy wyraźnie, że różnica w kosztach może być znacząca.

Oprócz podstawowych kanałów dystrybucyjnych, takich jak sprzedaż za pośrednictwem własnej księgarni internetowej czy poprzez hurtownię, publikacje WUW trafiają też oczywiście do obiegu bibliotecznego. Realizujemy obowiązek ustawowy, rozsyłając egzemplarze obowiązkowe, dzięki czemu nasze książki są dostępne w największych bibliotekach w kraju. Dodatkowe egzemplarze – na mocy wieloletniej umowy – otrzymuje od nas biblioteka macierzystej uczelni, czyli BUW. Jeśli chodzi o sposób docierania do innych odbiorców instytucjonalnych, jak np. biblioteki publiczne, to hurtownia Azymut rozsyła newsletter zawierający wszystkie nowości zarówno do księgarzy, jak i do innych odbiorców – od nich zależy, czy zamówią daną książkę, czy też nie. My ze swej strony prężnie prowadzimy też działalność informacyjną w naszych mediach społecznościowych (Facebook, Twitter, Instagram), dzięki czemu możemy szybko przekazać informacje o nowościach i dotrzeć z nimi do szerszego grona zainteresowanych odbiorców, zarówno instytucjonalnych, jak i indywidualnych.

Oczekuje się postawy misyjnej

Specyfiką wydawnictwa akademickiego jest jego umiejscowienie w obrębie uczelni. Niezależnie od istniejących różnic między poszczególnymi uczelniami, związanych z zarządzaniem takim wydawnictwem czy z modelem jego finansowania, od wydawnictwa uczelnianego oczekuje się zwykle swego rodzaju postawy misyjnej. Oczywiście musi ono – podobnie jak każde inne wydawnictwo naukowe – prowadzić określoną politykę finansową, tak aby jego działalność się bilansowała, niemniej jednak wsparcie uczelni pozwala na nieco większą elastyczność. Możemy zatem wydać wybitną, lecz wąsko specjalistyczną publikację w bardzo małym nakładzie czy zainwestować w tłumaczenie ważnej książki autorstwa zagranicznego badacza, bez pewności, że ta inwestycja się zwróci. Dzięki współfinansowaniu przez uniwersytet możemy też stale poszerzać naszą ofertę publikacji w językach obcych, co bardzo pozytywnie wpływa na odbiór WUW jako oficyny realizującej misję podniesienia poziomu cytowalności oraz umiędzynarodowienia publikacji polskich naukowców. W przypadku Uniwersytetu Warszawskiego, który w ubiegłym roku akademickim uzyskał status uniwersytetu badawczego, istnienie sprawnie funkcjonującego wydawnictwa wydającego książki rzetelnie, z zachowaniem wszelkich zasad dobrego edytorstwa naukowego, jest szczególnie istotne. Kontaktując się na co dzień z pracownikami naukowymi naszej i innych uczelni, mamy głęboką świadomość, że pracujemy właśnie dla nich. Jeśli osiągnięcia badaczy z UW będą znane szerszemu gronu również zagranicznych odbiorców, przełoży się to na ich docenienie na arenie międzynarodowej, na nowe ciekawe projekty badawcze, na lepszą pozycję naszej uczelni w nauce światowej – i w tym wszystkim my, jako wydawnictwo akademickie, powinniśmy mieć swój udział.

Beata Jankowiak-Konik pełni obowiązki dyrektora Wydawnictw Uniwersytetu Warszawskiego

Dyskusja (0 komentarzy)