Korona miała moc sakralną, moc zmieniania zwykłego człowieka w bożego pomazańca i moc czynienia ze zwykłego kraju królestwa. Ale jej siła w dużej mierze zależała od tego, na czyjej głowie spoczywała i w jakich okolicznościach na nią trafiała.
Poczet koronowanych królów Polski liczy 28 monarchów. Od pierwszej królewskiej koronacji Bolesława II Chrobrego w 1025 aż do roku 1764, gdy jako ostatni został koronowany Stanisław August Poniatowski, korona – symbolicznie wciąż ta sama i przekazywana w uświęconym tradycją koronacyjnym misterium – z upływem czasu, nie tracąc swej mocy, zmieniała swą siłę. Miała moc sakralną, moc zmieniania zwykłego człowieka w bożego pomazańca i moc czynienia ze zwykłego kraju królestwa. Ale jej siła w dużej mierze zależała od tego, na czyjej głowie spoczywała i w jakich okolicznościach na nią trafiała. Zawsze jednak wymagała starań i zabiegów o jej uzyskanie, utrzymanie, umocnienie, przekazanie. Niełatwo było ją utrzymać, niełatwo odzyskać, bardzo łatwo osłabić i stracić.
Zadanie i wyzwanie
Królewska koronacja, o którą Bolesław Chrobry (1025, 1.) zabiegał przez wiele lat swojego panowania z ważnym dla tych starań zjazdem gnieźnieńskim w 1000 roku, odbyła się w 1025 r. w Gnieźnie na krótko przed śmiercią władcy. Ukryta w milczeniu źródeł diametralnie zmieniła status władcy i jego państwa. Dzięki determinacji Bolesława Chrobrego, konsekwentnie budowanej pozycji politycznej oraz umiejętności stwarzania i wykorzystywania szans, Polska wraz z końcem pierwszej ćwierci XI w. stanęła w szeregu europejskich monarchii i na zawsze związała swoje losy z zachodnią cywilizacją chrześcijańską.
Młodziutka monarchia straciła swego pierwszego króla krótko po koronacji, ale jego syn i następca Mieszko II (1025–1031, 2.) włożył koronę natychmiast i równie odważnie jak ojciec, mimo wrogich pohukiwań zza zachodniej granicy. Pierwsza polska monarchia chronologicznie była tylko epizodem, już w 1032 r. Mieszko II ukorzył się przed cesarzem, zrezygnował z korony i zgodził się na sprowadzenie swojego państwa do rzędu księstw. Ale nie było już odwrotu, korona stała się zadaniem i wyzwaniem dla kolejnych władców, a wymuszoną zgodę na Polskę – niekrólestwo traktowano odtąd jako przejściową i odwracalną. Regnum stało się faktem niepodważalnym. Trzeba było tylko poczekać na władcę, który miałby siłę i determinację, by znów to potwierdzić.
Koncepcję restytucji monarchii odważnie podjął Bolesław II Śmiały (1076–1079, 3.), wnuk Mieszka II, który umiejętnie wykorzystał konflikt między cesarzem i papieżem. W Boże Narodzenie 1076 r. w Gnieźnie na skroniach polskiego władcy znów zabłysnęła korona. Ale ponownie na krótko. Dramatyczny konflikt z biskupem krakowskim Stanisławem doprowadził do wygnania z kraju niedawno koronowanego króla, a rok 1079, w którym od koronacji upłynęły zaledwie trzy lata, na długi czas położył kres królestwu. Żaden z kolejnych władców – książąt aż do schyłku XIII w. – nie sięgnął po koronę, choć w świadomości dynastii Piastów, elit polskich i europejskich Polska, mimo braku koronowanego władcy, pozostawała królestwem, a koncepcja ta była trwale i świadomie podtrzymywana – tak pisali w Krakowie Anonim zwany Gallem i mistrz Wincenty Kadłubek, tak pisał praski kanonik Kosmas.
Tęsknota za utraconą koroną, widoczna w ówczesnej twórczości pisarskiej i podsycana przez szerzący się kult kanonizowanego w 1254 roku św. Stanisława, łączyła się z nadzieją na jej odzyskanie. Polska historia drugiego stulecia rozbicia dzielnicowego obfitowała w wybitne jednostki dążące do restytucji monarchii. Śląscy Henrykowie – Brodaty i Pobożny, Leszek Czarny, Henryk IV Probus z Wrocławia szukali dróg zdobycia Krakowa, w którym spoczywały insygnia koronacyjne. Jednak to nie w Krakowie, a ponownie w Gnieźnie korona miała znowu trafić na skronie polskiego króla. Po zjednoczeniu w swym ręku Wielkopolski i Pomorza książę Przemysł II (1295–1296, 4.), uzyskawszy zgodę papieża, 26 czerwca 1295 r. został koronowany przez arcybiskupa Jakuba Świnkę. Na wspaniałej pieczęci majestatycznej króla Przemysła obok jego wizerunku na jednej stronie, na drugiej widniał piastowski orzeł otoczony dumnym napisem „Sam Bóg przywrócił Polakom zwycięskie znaki”. Jednak po raz czwarty z kolei, z trudem uzyskana korona bardzo krótko zdobiła głowę władcy. Już w lutym 1296 r. król padł ofiarą skrytobójczego mordu.
Zmarł Przemysł, wraz z nim wygasła wielkopolska gałąź Piastów, a odzyskanie korony znów wymagało czasu i zabiegów. Dzięki zaręczynom z córką Przemysła i szybkiej akcji zbrojnej w 1300 r. na krótko (do swej śmierci w 1305 r.) wszedł w jej posiadanie czeski król Wacław II (1300–1305, 5.). Po koronacji w Gnieźnie na polskim tronie pierwszy raz zasiadał przedstawiciel obcej dynastii Przemyślidów. I choć sam papież nie uznał tej koronacji i zakazał czeskiemu królowi używania tytułu króla polskiego, istotniejsza niż nawoływania z Rzymu była sytuacja nad Wartą i Wisłą, a tu Wacław umacniał swoją pozycję. Śmierć monarchy w 1305 r. i zamordowanie jego syna otworzyło szansę na powrót korony w ręce piastowskie.
Oczywistym do niej pretendentem był książę kujawski Władysław Łokietek (1320–1333, 6.), od lat niestrudzenie dążący do zjednoczenia polskich ziem, podzielonych od niemal dwóch stuleci. Dysponując od schyłku lat dwudziestych XIV w. niemal całością terytorium (poza Śląskiem i Mazowszem), przystąpił do starań o koronę królewską. Sakrę królewską w katedrze krakowskiej Władysław Łokietek, stojący na czele państwa odbudowanego terytorialnie, politycznie i ideowo, otrzymał 20 stycznia 1320 r. Od tej pory Kraków – aż do schyłku I Rzeczypospolitej (z małymi wyjątkami) – stał się miejscem koronacji polskich monarchów.
Tam w 1333 r. koronowano syna i następcę Łokietka, Kazimierza III Wielkiego (1333–1370, 7.). Jego koronacja wprowadziła do polskiej tradycji ważny element – powiązanie jej z pogrzebem poprzednika. Od tej pory Polska nigdy nie miała pozostawać bez króla, zmarły monarcha trwał na majestacie aż do momentu, gdy władzę mógł objąć jego następca. Kazimierz jako pierwszy od czasu Mieszka II nie musiał do korony dążyć, lecz przyjąć ją, utrzymać i umocnić. Wszystko to Kazimierz spełnił. Nie udało mu się jednak to, co jego ojcu – przekazać jej synowi.
Wybór i powołanie
Pozbawiony męskiego potomka ostatni Piast na mocy porozumień zapewnił ją królowi Węgier, Ludwikowi Andegaweńskiemu (1370–1382, 8.). Słusznie wątpiący w siłę swej polskiej korony, Ludwik wywiózł na Węgry polskie insygnia koronacyjne, obawiał się, że pod jego nieobecność zostaną użyte do koronacji rodzimego władcy. Panowanie Andegaweńczyka, pierwsze w polskiej historii przedstawiciela tej dynastii, zaowocowało także inną nowością – koronacją na króla kobiety.
W wyniku długo negocjowanych umów w 1384 r. w Krakowie odbyła się koronacja na króla Polski Jadwigi Andegaweńskiej (1384–1399, 9.), z tą jednak myślą, że młoda Andegawenka, król, szybko zostanie wydana za mąż za wybranego przez polskie elity rzeczywistego króla. W 1386 r. koronę włożono na skronie litewskiego księcia z dynastii Giedyminowiczów, Władysława Jagiełły (1386–1434, 10.), najdłużej panującego polskiego monarchy i założyciela dynastii Jagiellonów, której przedstawiciele zasiadali na polskim tronie aż do 1572 r. Jagiełło miał jeszcze jedną zasługę – odzyskał polskie klejnoty koronne i w 1412 r. do Polski wróciła korona Władysława Łokietka.
Wbrew powszechnemu przekonaniu, polski tron w jagiellońskiej monarchii nie był dziedziczny, każdy władca był na niego wybierany i powoływany przez polską elitę polityczną. Jagiellonowie mieli jednak poważny atut: dziedziczny tron litewski. Chęć podtrzymywania unii Polski z Litwą, zawiązanej przez obranie na polskiego króla Władysława Jagiełły, wymagała wybierania na polski tron każdego dziedzicznego wielkiego księcia litewskiego. Oczywiście nie bez dodatkowych warunków. O koronę nie trzeba było już jednak walczyć zbrojnie, nie trzeba było jej odzyskiwać, ale każdy Jagiellon musiał ją uzyskać. Każdy z wyjątkiem dwóch, którzy, dzięki zabiegom rodziców, a nie własnych, zostali koronowani jako dziesięcioletnie dzieci. W 1434 r., po śmierci Władysława Jagiełły, na króla został koronowany jego starszy syn, Władysław III Warneńczyk (1434–1444, 11.). Władzę sprawowała w jego imieniu Rada Regencyjna z biskupem Zbigniewem Oleśnickim na czele, a młodziutki król oczekiwał na osiągnięcie lat sprawnych, by rzeczywiście zasiąść na tronie. Tragiczna śmierć Władysława (od 1440 r. także króla Węgier) w bitwie pod Warną w 1444 r., otworzyła drogę do polskiego tronu jego młodszemu bratu.
Kazimierz IV Jagiellończyk (1447–1492, 12.) jako wielki książę litewski długo targował się z polską elitą polityczną, chcąc włożyć koronę na warunkach, które pozwoliłyby mu umocnić królewską pozycję i zachować odrębność Wielkiego Księstwa Litewskiego. Koronacja, która odbyła się w 1447 r., dała początek długiemu panowaniu, a ślub z Elżbietą Rakuszanką w 1454 r. – dużej, królewskiej rodzinie, w której na świat przyszło aż sześciu synów. Wbrew oczekiwaniom, przedłużyła ona rządy Jagiellonów zaledwie o dwa pokolenia. Najstarszy syn króla, Władysław (1456–1516) objął tron czeski (1471), a później także węgierski (1490), Kazimierz (1458–1484), szykowany przez ojca na następcę, zmarł w młodym wieku, najmłodszego Fryderyka (1468–1503) skierowano na drogę kariery duchownej, a z trzech pozostałych synów tylko jeden przedłużył królewski ród. Jagiellońska gałąź niepokojąco traciła gałązki i nie wypuszczała nowych.
Po śmierci Kazimierza Jagiellończyka na polskich królów koronowano dwóch jego kolejnych synów: w 1493 r. Jana I Olbrachta (1492–1501, 13.) i w 1501 r. Aleksandra (1501–1506, 14.), ale obaj panowali krótko – odpowiednio 9 i 5 lat – i nie pozostawili potomstwa. Szczególny wydźwięk miała koronacja Aleksandra, królewską koronę, w obecności królewskiej matki, włożył mu na skronie jego młodszy brat, kardynał Fryderyk Jagiellończyk, zresztą główny promotor idei przekazania polskiego tronu właśnie Aleksandrowi. Koronacja Zygmunta I Starego (1507–1548, 15.) w 1507 r. odbywała się w warunkach pełnego rozwoju polskiego parlamentaryzmu, regulującego udział szlachty w sprawowaniu władzy, dużego już przywiązania do jagiellońskiej dynastii na polskim tronie i życzeń, i nadziei, by monarcha przedłużył trwanie Domu Jagiellońskiego.
Narodziny królewskiego syna w 1520 r. nadzieje te urzeczywistniały, a wobec faktu, że pozostał jedynym synem królewskiej pary, mógł być pewien swojego pierwszeństwa do polskiej korony. Za sprawą głównie rzutkiej i sprawczej matki, włoskiej księżniczki Bony Sforzy, Zygmunt II August (1530–1572, 16.) został koronowany na króla Polski jako 10-latek. Jednak, nie jak inny koronowany 10-latek w obliczu śmierci swego ojca, a już za jego życia – w 1530 r. Zygmunt Stary był wówczas jeszcze w sile wieku i miał rządzić kolejnych 18 lat. Jedyna w polskiej historii elekcja i koronacja vivente rege wywołały powszechną niechęć, ale zostały skutecznie przeprowadzone i od tej pory Polska miała dwóch królów: „starego” i „młodego”. Ten drugi na objęcie tronu czekał niemal dwie dekady i mimo pozornie komfortowej sytuacji i korony na głowie, przejęcie i ugruntowanie władzy wcale nie przyszło mu łatwo. Wywołujący powszechny sprzeciw ślub z litewską magnatką, Barbarą z Radziwiłłów Gasztołdową, zachwiał królewskim tronem. Łatwiej było go jednak utrzymać z koroną, o którą nie trzeba było dopiero zabiegać. Bezpotomna śmierć Zygmunta Augusta w 1572 r. i reguły wolnej elekcji zmieniły zasady politycznej gry o polską koronę.
Elekcja i umowa
Kształtujący się w dobie pierwszego bezkrólewia tryb wyboru nowego monarchy potrzebował sankcji religijnej. Należało stworzyć nowy model i nadać mu stabilną postać, najlepiej swoistego obrzędu analogicznego do tradycyjnej koronacji. Koronacja, postrzegana jako kontynuacja samej elekcji, miała stanowić zamknięcie rytuału wyboru monarchy. Jednak sakralna koncepcja elekcji została unieważniona przez kolejnych monarchów, najpierw ucieczką, a potem zbrojną walką o tron. Elekcja nie otrzymała sakralnej sankcji, mimo to wciąż w czasie koronacji królowie otrzymywali boskie znamię. Wybrany jako pierwszy w rygorach tego nowego ustrojowego rozwiązania Henryk Walezy (1573–1574, 17.) został koronowany w Krakowie 21 lutego 1574 r. Przed włożeniem korony na skronie elekta, ów musiał zatwierdzić dawne i nowe prawa. „Jeśli nie zaprzysięgniesz, nie będziesz rządził” – miało rzekomo paść w czasie uroczystości koronacyjnych, gdy monarcha do końca kluczył w sprawie zapewnienie swobód religijnych. W słowach tych wyłożono ustrojową doktrynę, że władza królewska w Rzeczypospolitej opierała się na umowie między królem a stanem szlacheckim. Elekcja była tylko pierwszym krokiem do tronu. Kluczowe stawało się przeprowadzenie koronacji, która ten wybór sankcjonowała i sakralizowała.
Przekonał się o tym cesarz Maksymilian Habsburg, który co prawda w 1575 r. został oficjalnie obrany polskim królem, ale nigdy nie zdołał tego potwierdzić w akcie koronacji. Masy szlacheckie obwołały królem Annę Jagiellonkę (1575–1586, 18.), wkrótce wybrały na jej męża księcia Siedmiogrodu Stefana Batorego (1575–1586, 19.) i to on, po ślubie z Jagiellonką, koronowaną razem z mężem, miał zostać królem. W obliczu podwójnej elekcji polska korona miała ozdobić głowę tego z kandydatów, który pierwszy zdoła wejść w jej posiadanie i ostatecznie pokonać rywala. Koronacja, która odbyła się w Krakowie 1 maja 1576 r., była niezbędna do zwycięstwa, ale ostatecznie o nim nie decydowała. Dopiero demonstracja zbrojna wojsk batoriańskich zmusiła jego przeciwników do pogodzenia się z nowym władcą – króla uznali zwolennicy Maksymiliana, a niektórzy, jak gdańszczanie, dopiero w grudniu 1577 r., po wojnie i śmierci popieranego przez nich Habsburga. Już druga wolna elekcja przekonała, że koronacja nie wystarczy, by w istocie panować, z koroną na głowie trzeba było walczyć o jej uznanie.
Wstąpienie na tron Rzeczypospolitej i koronacja Zygmunta III Wazy (1587–1632, 20.), wnuka szwedzkiego króla Zygmunta I, świadomie nawiązywały do tradycji i związków z Domem Jagiellonów. Szlachta chętnie widziała w nowym władcy kontynuatora wygasłej dynastii. Koronacja, która odbyła się w krakowskiej katedrze 27 grudnia 1587 r., poprzedzona była nie tylko znów podwójną elekcją, która wymagała przekucia jej w realne objęcie tronu, ale także wojną, którą król-elekt musiał stoczyć z drugim królem-elektem, Maksymilianem III Habsburgiem. Kraków został oblężony przez wojska austriackie i dopiero zwycięska bitwa pod Byczyną w 1588 r. i porozumienie z cesarzem w 1589 r. utwierdziły objęcie tronu przez Wazę.
Znacznie łatwiej miał syn i następca Zygmunta III, Władysław IV Waza (1632–1648, 21.), któremu na drodze nie stanął żaden poważny kandydat i po nie budzącym kontrowersji wyborze, jednym z najspokojniejszych w burzliwej historii polskich elekcji, został koronowany 6 lutego 1633 r. Podczas koronacji zdarzył się nietypowy incydent. W pewnym momencie z głowy królewskiej zaczęła zsuwać się korona. Oddawszy berło i jabłko kanclerzowi litewskiemu Albrychtowi Radziwiłłowi, Władysław poprawił ją i, proroczo, jak się okazało, powiedział: „Cięższa jest korona, niż przypuszczałem, ale sądzę, że większy jeszcze ciężar oznacza”. Władysław IV nosił ją do końca swego życia, czyli przez 15 lat panowania.
Ciężarem nie do udźwignięcia okazała się dla jego młodszego brata, Jana II Kazimierza (1648–1667, 22.). Nim zasiadł na polskim tronie był w jezuickim nowicjacie i otrzymał nominację kardynalską, ale po śmierci w 1647 r. jedynego syna Władysława IV, 7-letniego Zygmunta Kazimierza, to Jan Kazimierz stał się naturalnym kandydatem do polskiej korony. Po zrzeczeniu się godności kardynalskiej, przejął po zmarłym bracie, koronę (został koronowany 17 stycznia 1649 r.), żonę i państwo rozognione wojnami. 20 lat później, 16 września 1668 r., zrzekł się korony, abdykował i opuścił Rzeczpospolitą.
Ciągłość władzy
Podczas koronacji kolejnych władców elekcyjnych zamierzenie starano się podkreślać ciągłość władzy państwowej, której nie podtrzymywała już krew dynastyczna, lecz wola wyrażona na polu elekcyjnym pod Warszawą. W połowie XVII stulecia polska demokracja szlachecka dojrzała do obdarzenia koroną nie przedstawiciela europejskiego rodu dynastycznego, a jednego ze swoich. Godność urzędu królewskiego i majestat Rzeczypospolitej zyskały nowy wymiar. W czasie koronacji Michała Korybuta Wiśniowskiego (166–1673, 23.), króla – rodaka, syna swego wielkiego ojca, uroczyste dekoracje uwypuklały nie tylko jego znamienite pochodzenie, włącznie z genealogią mitologiczną, ale nawiązywały także do poprzedników nowego króla, podkreślając ciągłość władzy. Było to konieczne, nowy król nie był bowiem dynastą, nie pochodził z rodziny królewskiej, nigdy przedtem nie piastował żadnego urzędu i nie wywierał wpływu na życie polityczne Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Z czasem, w obliczu w coraz bardziej komplikującej się sytuacji politycznej i postępującej desakralizacji, koronacja – choć wciąż przecież monarcha panował Dei gratia – nikogo nie przekonywała już, że daje królowi szczególne łaski. Jan III Sobieski (1674–1696, 24.) został koronowany dwa lata po elekcji, zabezpieczenie zagrożonych granic musiało ustąpić liturgicznym formalnościom. Nikt też już nie negował władzy króla bez uroczyście włożonej na jego skronie korony. Co ciekawe, w czasie koronacji Sobieskiego w Krakowie znaleźli się wówczas trzej kolejno panujący królowie. Poprzedził ją pogrzeb Michała Korybuta Wiśniowieckiego i zmarłego we Francji Jana II Kazimierza, co było związane z praktykowaną od pogrzebu Kazimierza Wielkiego tradycją uroczystego pochówku poprzednika przez wstępującego na tron monarchę.
Urządzane z coraz większą pompą uroczystości koronacyjne – z widowiskowymi wjazdami, architekturą okazjonalną, wspaniałymi bramami triumfalnymi, okolicznościowymi mowami, muzyką, fajerwerkami, rozsypywaniem pamiątkowych medali i spektaklami – odbywały się w coraz mniej sprzyjających okolicznościach politycznych. Albo wręcz wbrew nim. Wyśmienicie przygotowana ceremonia koronacji Augusta II Mocnego (1697–1706, 1709–1733, 25.), która odbyła się 15 września 1697 r., z trwającym 8 godzin ingresem i zachwycającym przyjęciem, w istocie sankcjonowała zdobycie korony w wyjątkowo kontrowersyjnych okolicznościach. Insygnia koronacyjne, wobec odmowy ich wydania przez mających do nich dostęp senatorów, zostały wyniesione przez dziurę wybitą w murze (wyłamanie drzwi skarbca byłoby świętokradztwem), a koronę na królewską głowę włożył biskup kujawski, bowiem prymas odmówił dokonania koronacji.
Walka o koronę
Konfederacja, zawiązana przeciwko Augustowi II, w 1704 r. doprowadziła do jego detronizacji. Gdy jednak ten pojmał i uwięził głównego kandydata do tronu, Jakuba Sobieskiego, tron tymczasowo powierzono Stanisławowi Leszczyńskiemu. Leszczyński nie uznał jednak tymczasowości swej władzy. Został wybrany na króla w lipcu 1704 r. w czasie elekcji zwołanej w szwedzkim obozie wojskowym pod Warszawą. Koronacja Stanisława Leszczyńskiego (1704–1709, 26.), 4 października 1705 r., była pierwszą poza Krakowem, w Warszawie, a obrzędu dopełnił nie prymas, a arcybiskup lwowski. Naruszenie tradycji nie było dobrze widziane w politycznych elitach, ale polityczna skuteczność ważyła więcej. Leszczyński nie tylko w tym łamał dotychczasowy porządek. Przez pewien czas polska korona zdobiła głowę dwóch monarchów – jego i Augusta II Mocnego, a Rzeczpospolita miała dwóch królów. Dopiero we wrześniu 1706 r. August II Mocny w uroczystym ślubowaniu zrzekł się korony polskiej na rzecz Stanisława Leszczyńskiego. Jak się okazało, tylko czasowo. Po klęsce Szwedów, protektorów króla Stanisława, pod Połtawą w lipcu 1709 r. Leszczyński uciekł z kraju, a władzę ponownie uchwycił August II.
Podczas rozdwojonej elekcji w 1733 r. wybrano królem, obok – ponownie – Stanisława Leszczyńskiego, drugiego z przedstawicieli dynastii saksońskiej, Augusta III Sasa (1733–1763, 27.). Wolna elekcja w niczym nie przypominała już koncepcji wypracowanej po śmierci Zygmunta Augusta. Po wyborze Stanisława Leszczyńskiego, pod osłoną rosyjskiego korpusu, stronnicy Sasa ogłosili go królem. Kolejny raz Rzeczpospolita była świadkiem wojny o polską sukcesję. Podobnie jak w przypadku ojca, to sprawność Augusta III w opanowaniu Krakowa zdecydowała o tym, na czyje skronie wkładano polską koronę.
Kraków jednak nie witał już króla z dawnym entuzjazmem. Jak zanotował jeden ze współczesnych komentatorów, „żaden z ludu pospolitego vivat król nie odezwał, ale tylko patrzyli się jak na tragiczną jakową scenę, albo akt żałoby”. O ile dla jego ojca wydobyto podstępem insygnia koronacyjne, Augusta III koronowano z użyciem nowych, zastępczych, bo puzdra z koronami i ceremonialny miecz zwany Szczerbcem zostały w 1733 r. wywiezione na Jasną Górę. To także poczytywano za złą wróżbę. Pełne przepychu uroczystości koronacyjne, na które specjalną kantatę Gratulatoria an adventum Regis skomponował Jan Sebastian Bach, odbyły się 17 stycznia 1734 r. w Warszawie.
Ostatnia koronacja odbyła się 25 listopada 1764 r. w warszawskiej kolegiacie św. Jana. Koronowany wówczas Stanisław August Poniatowski (1764–1795, 28.) został obrany królem w istocie w wyniku zamachu stanu. 11 kwietnia 1764 r. Rosja i Prusy podpisały umowę, której celem było przeprowadzenie elekcji w Rzeczpospolitej. Po elekcji dokonanej przy asyście wojsk rosyjskich, cesarzowa Katarzyna II do jednego ze swoich współpracowników napisała: „Gratuluję panu króla, którego wybraliśmy”. Król abdykował dokładnie 31 lat po swej koronacji, 25 listopada 1795 r. Akt ten pozostawał w sprzeczności z polskim prawem, gdyż od czasów abdykacji króla Jana Kazimierza w 1668 r. sejm zakazał zrzeczenia się tronu władcom. Wobec układu rozbiorowego podpisanego przez Rosję, Austrię i Prusy w Petersburgu 24 października 1795 r., to naruszenie polskiego prawa nie miało już znaczenia. Rzeczpospolita przestała istnieć.
Skarb i symbol
Pozostały natomiast symbole polskiej władzy królewskiej – insygnia koronacyjne. Najdawniejsze zaginęły, ale od 1412 r. w Polsce były insygnia wykonane na koronację Władysława Łokietka w 1320 r. i wywiezione na Węgry przez Ludwika Andegaweńskiego. Od 1320 r., z wyjątkiem koronacji Jadwigi, Władysława Jagiełły, Stefana Batorego, Stanisława Leszczyńskiego i Augusta III, aż do końca istnienia I Rzeczpospolitej królowie koronowani byli tymi XIV-wiecznymi insygniami. Łokietkowe korona, berło, jabłko i miecz Szczerbiec były nośnikami ciągłości królewskiej władzy i narodowymi skarbami, przez stulecia przechowywanymi w skarbcu i pilnie strzeżonymi. Podczas tłumienia insurekcji kościuszkowskiej, w nocy z 3 na 4 października 1795 r. pruscy żołnierze włamali się do skarbca i wywieźli z niego wszystkie cenne przedmioty, w tym polskie insygnia koronacyjne. Przewieziono je do Berlina i włączono do skarbca Hohenzollernów.
17 marca 1809 r. pokonany w wojnie z Napoleonem i zbankrutowany pruski król Fryderyk Wilhelm III kazał rozbić i przetopić polskie skarby. W 1811 r. przeprowadzono w Królewcu ich komisyjne zniszczenie. Z pozyskanego złota i srebra wybito monety, a kamienie szlachetne sprzedano. Ocalał tylko koronacyjny miecz polskich królów – Szczerbiec, który zrabowany przez Prusaków, cudem ocalony, w niewyjaśnionych okolicznościach znalazł się w Rosji, a następnie, w 1924 r. trafił na Wawel na mocy pokoju ryskiego kończącego wojnę polsko-bolszewicką. Po wojennej odysei, w 1959 r. powrócił z Kanady do Krakowa i pozostaje dziś najważniejszym symbolem państwa polskiego, kluczowym elementem patriotycznej ikonosfery, jednym z najcenniejszych zabytków i unikatowym świadectwem królewskiej tradycji i historii Polski.
Spóźniona organizacja państwowych uroczystości i obchodów upamiętniających tysiąclecie pierwszych koronacji polskich królów i narodzin Królestwa Polskiego, a także niewykorzystanie tej rocznicy do promocji Polski na arenie międzynarodowej tym bardziej skłania do przyjrzenia się historii polskich koronacji. Poza innymi, płynie z nich i ta lekcja, że niepodległość, suwerenność, prawo samostanowienia i wewnętrzna siła, symbolizowane przez wieki przez insygnia koronacyjne i potwierdzane w sakralnym akcie królewskiej koronacji, są nieodzowne dla trwania państwa.
dr hab. Agnieszka Januszek-Sieradzka
Instytut Historii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II