Większość społeczeństwa ma stosunkowo wysokie zaufanie do naukowców, postrzega ich jako wykwalifikowanych, uczciwych, troszczących się o dobro ludzi i opowiada się za tym, by nauka odgrywała aktywną rolę w kształtowaniu polityki – wynika z badań przeprowadzonych w 68 krajach w ramach projektu „Trust in Scientists and Science-related Populism”.
W projekt, którym kierowali dr Viktoria Cologna (Harvard University, ETH Zürich) i dr Niels G. Mede (Universität Zürich), zaangażowanych było 241 badaczy ze 169 instytucji. Wśród nich byli także naukowcy z polskich jednostek: Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu SWPS, Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Uniwersytetu Łódzkiego, Uniwersytetu Śląskiego.
Projekt przyjął formę Many Labs, tzn. zespoły naukowe na całym świecie zbierały dane za pomocą tego samego kwestionariusza przetłumaczonego na 37 języków. Przebadano w sumie 71 922 osób w 68 krajach, w tym w wielu słabo dotychczas zbadanych regionach tzw. globalnego Południa. Dane zbierano od listopada 2022 roku do sierpnia 2023 roku.
We wszystkich badanych krajach większość społeczeństwa ma stosunkowo wysokie zaufanie do naukowców (średni poziom zaufania = 3,62, w skali od 1 = bardzo niskie zaufanie, do 5 = bardzo wysokie), a większość postrzega ich również jako wykwalifikowanych (78%), uczciwych (57%) i troszczących się o dobro ludzi (56%). Największym zaufaniem obdarzają naukowców mieszkańcy Egiptu (4,30) i Indii (4,25). Najwyżej z europejskich państwa jest Hiszpania (na 7 miejscu) – 3,90. W Polsce odnotowano wartość poniżej średniej dla całego badania – 3,51.
Uczestnicy w większości opowiedzieli się także za tym, by nauka odgrywała aktywną rolę w społeczeństwie i kształtowaniu polityki. Gros respondentów (83%) uważa, że naukowcy powinni komunikować się na temat nauki z ogółem społeczeństwa, a prawie co czwarty ankietowany (23%) jest zdania, że nie powinni aktywnie opowiadać się za konkretnymi politykami. Ponad połowa (52%) przyznała, że naukowcy powinni być bardziej zaangażowani w proces kształtowania polityki.
Wyniki projektu potwierdzają poprzednie badania, w których wykazano znaczne różnice między krajami i grupami demograficznymi. W szczególności widać, że w krajach zachodnich osoby o prawicowych poglądach politycznych mają mniejsze zaufanie do naukowców niż osoby o poglądach lewicowych. Jednak w większości krajów orientacja polityczna i zaufanie do naukowców nie były ze sobą powiązane – mówią dr Adam Płoszaj i Ewa Zegler-Poleska z Laboratorium Badań Naukoznawczych UW.
Uczestnicy przypisywali wysoki priorytet badaniom poświęconym poprawie zdrowia publicznego, rozwiązywaniu problemów energetycznych i zmniejszaniu ubóstwa. Nieco niżej plasowali badania nad rozwojem technologii obronnych i wojskowych.
Artykuł z wynikami badań ukazał się właśnie w Nature Human Behaviour. Autorzy opracowali również tzw. dashboard, umożliwiający interaktywne przeglądanie danych i porównywanie wyników badania w różnych krajach.
źródło: UW
Problemem od wielu lat jest spychanie nauki tylko do poziomu laboratoryjnego - taki jest doceniany, wysoko punktowany, choć oderwany od społeczeństwa, które to finansuje. Model jest błędny, gdyż skoro mój zleceniodawca - mecenas (społeczeństwo) finansuje moje działania to ma prawo oczekiwać: popularyzacji nauki (programów, wywiadów, szkoleń, programów edukacyjnych, spotkań bezpośrednich) i to się dzieje, ale jest to robione raczej "z łaski" niż z przekonania. Uczelnie nie są rozliczane jak bardzo dobrze kształcą kadry - kogo produkują - tylko z programów dydaktycznych. Realnie w sklepach nie kupujemy przepisów na dany produkt tylko produkt. W ocenach uczelni nie ma miejsca na analizę, rzetelną wpływu na otoczenie, a skupiamy się na kupowaniu miejsca w wydawnictwach - podwójnie tracąc - pieniądze na opublikowanie i know-how uczonych. To jest swoista "pralnia pomysłów", na której nikt nie korzysta, bo mimo nadludzkiego wysiłku wielu, i tak niewiele się zmienia w pozycjach naszych uniwersytetów. Miliony są wydawane na te cele, zamiast skupiać się na publikowaniu realnych treści - skoro są dobre to wydawnictwom powinno zależeć na ich publikacji. Autorzy kryminałów, książek dla dzieci, książek kucharskich nie kupują możliwości opublikowania swych dzieł - tylko dostają wynagrodzenie za ich opublikowanie. Nisko to wszystko upadło.
Społeczeństwo powinno czuć, że uczeni są dla nich wsparciem, a realnie często tak nie jest. Nie mają na to czasu, bo muszą walczyć punkty, to prowadzi do frustracji, wypalenia, itp...
Nie ma na uniwersytetach realnej oceny pomysłów, które mają uczeni, oceny ich możliwości komercjalizacji w ten czy inny sposób. A niemal wszystko da się skomercjalizować, w ten czy inny sposób. Nawet nauki podstawowe, bo skoro ktoś jest świetnym matematykiem czy fizykiem to powinien być w stanie wyjaśniać w formie webinarium, podcastów czy książeczki, prawidłowej metod/metod rozwiązania danego problemu.
To jest gruby problem związany z tym że zapomnieliśmy że nauka ma służyć dobru (ogólnemu, ogółu).
Z danych zgromadzonych na tej skali porządkowej nie oblicza się wartości średniej. Nie wiemy czy odległości na tej skali są takie same. Poza tym na tej skali nie ma zera. To podstawy statystyki i metodologii badań. Nawet Likert nie liczył średniej.