Aktualności
Życie akademickie
14 Września
Opublikowano: 2026-09-14

Przewodnicząca AMU PAN: Młode pokolenie badaczy zasługuje na docenienie ich głosu

Musimy zacząć doceniać głos młodych ludzi, nie traktować ich jako dodatek, lecz grupę, która sukcesywnie zaczyna przejmować zarządzanie w szkolnictwie wyższym. Wśród członków AMU PAN są dyrektorzy szkół doktorskich, kierownicy katedr, dziekani. Jesteśmy młodzi, ale nie znaczy to, że nie możemy być traktowani jako wartościowi partnerzy w dyskusji. Zasługujemy na to – mówi dr Anna Maria Górska z Akademii Leona Koźmińskiego, nowa przewodnicząca Akademii Młodych Uczonych PAN. 

Akademia Młodych Uczonych PAN świętuje dziś swoje 15-lecie. To ciało, którego zadaniem jest aktywizowanie środowiska młodych pracowników nauki. Członkostwo w AMU PAN traktowane jest jako forma uznania za osiągnięcia naukowe. Pierwsze powołania wręczono na przełomie 2011 i 2012 roku. Od tego czasu w AMU PAN zasiadało w sumie ponad sto osób. Z początkiem września funkcję przewodniczącej objęła dr Anna Maria Górska z Akademii Leona Koźmińskiego. Jest ósmą osobą, która kieruje AMU PAN. Rozmawia z nią Mariusz Karwowski.

Średnia wieku w PAN wynosi ponad 70 lat, średnia członków wybranych w ostatnich wyborach to 58 lat. Czy Akademia Młodych Uczonych nie jest aby jedynie kwiatkiem do kożucha?

Pamiętajmy o tym, że Polska Akademia Nauk jako korporacja to dosyć specyficzna organizacja, która zaprasza do swego grona badaczy już doświadczonych. Akademia Młodych Uczonych ma dać głos młodszemu pokoleniu, pokazać jego perspektywę, zawalczyć o prawa, wartości w środowisku akademickim. W ramach PAN jesteśmy zatem głosem młodych.

Jak odnajdujecie się w takiej wiekowej strukturze PAN?

Nasze relacje z doświadczonymi naukowcami opierają się od zawsze na merytorycznych aspektach i wiek nie gra tu roli. W naszym gronie mamy członków z ogromnym dorobkiem, którzy pod tym względem nie odstają od najlepszych, nierzadko są to już profesorowie. Natomiast, powtórzę jeszcze raz, nie patrzymy na to przez pryzmat różnicy wieku. Oczywiście, z racji krótszego stażu w nauce mamy odmienne doświadczenia od starszych naukowców, ale to nie znaczy, że nie możemy dzielić się naszą perspektywą, naszym widzeniem pewnych spraw. Myślę, że w nauce najważniejsze jest to, co kto ma do powiedzenia, w jaki sposób prowadzi badania, co bada etc. W codziennych rozmowach nie odczuwam, bym była traktowana inaczej z uwagi na swój wiek.

Czy te odmienne doświadczenia wpływają na wartości, które waszym zdaniem mają konstytuować akademię? Czy na poziomie aksjologicznym dostrzega pani różnicę między AMU PAN a PAN?

Zarówno Akademia Młodych Uczonych, jak i Polska Akademia Nauk, to zbiorowisko bardzo różnych ludzi. Nie sądzę jednak, by można było komukolwiek z nich odmówić misyjnego podejścia do nauki. Nie kariera, nie odhaczanie kolejnych stopni, nie pogoń za punktami. Dla mnie to zawsze było wtórne. Bardziej motywuje mnie poszukiwanie prawdy, ciekawość świata. Każdy pracuje w swoim tempie i osiąga kolejne szczeble awansu zawodowego, kiedy czuje, że to odpowiedni czas.

Skoro nie wiek i nie wartości, to czym w zasadzie Akademia Młodych Uczonych różni się od pozostałej części PAN?

Myślę, że właśnie poczuciem misji. Wystarczy spojrzeć na nasze inicjatywy. Kuźnia Młodych Talentów wspiera potencjalnych, aspirujących badaczy. Pokazujemy im, jak wygląda kariera naukowa i w jaki sposób można ją zbudować. „Zostań badaczką” to z kolei przedsięwzięcie, które ma zainspirować młode kobiety do wejścia w naukę. Organizujemy konferencję dla młodych badaczy Young Science Beyond Borders.

Polska Akademia Nauk patrzy na naukę jako na całość, my mamy na uwadze głównie młodych badaczy. Chcemy ich zachęcać, wspierać, dawać inspirację. Dzieli nas mniejszy dystans wiekowy ze studentami czy doktorantami, dzięki czemu łatwiej nam znaleźć wspólny język.

Świętujecie właśnie 15-lecie istnienia. Jaki moment w tej krótkiej jeszcze historii uważa pani za kluczowy dla dzisiejszej AMU PAN?

Trudno wskazać taki jeden moment, to raczej kumulacja poszczególnych inicjatyw, działań, aktywności decyduje o tym, jak dziś wygląda AMU PAN. Mamy swojego przedstawiciela w Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, co pozwala nam nie tylko na wyrażanie swojego głosu, ale też na poznanie bliżej procesu kształtowania się debaty o nauce na najwyższym szczeblu. Coraz bardziej angażujemy się w struktury Polskiej Akademii Nauk. Uczestniczymy w spotkaniach wydziałowych, w prezydiach, nasza rola cały czas rośnie. Ale nie jest to efekt jednego wydarzenia, lecz suma wszystkiego tego, co tworzyli nasi poprzednicy w AMU PAN. Wiele z inicjatyw, które przez 15 lat powstało, jest kontynuowanych. Nie odżegnuję się od tego, jako nowa przewodnicząca chcę je nadal rozwijać wraz z nowymi pomysłami. Moim zamiarem jest sprawienie, by AMU PAN była bardziej widoczna, stanowiła realny głos młodego pokolenia badaczy.

Chcecie być realnym głosem, ale czy macie realną siłę przebicia w PAN?

Jeżeli chodzi o nasze działania, to mamy bardzo dużo swobody. Oczywiście, nasz skład liczy blisko 10-krotnie mniej członków niż korporacja Polskiej Akademii Nauk, ale nie mam poczucia, że przez to jesteśmy mniej słyszalni. Wydajemy opinie, raporty, opracowujemy rekomendacje i proponujemy zmiany w zasadach organizacji nauki w Polsce. Ostatnio poparliśmy inicjatywę „3% na naukę”. I to dobrze pokazuje, jak ministerstwo podchodzi do naukowców w Polsce, jak dużo walki wymaga to, by głos akademików był słyszalny. Tu już nie chodzi tylko o AMU PAN, ale w ogóle o wszelkie gremia naukowe i ekspertów w tym obszarze.

Przeglądam stare składy AMU PAN i widzę, że to prawdziwa wylęgarnia talentów. Przewinęli się przez nią m.in. Katharina Boguslawski, Andrzej Dziembowski, Krzysztof Fic, Michał Tomza, Michał Wierzchoń, Katarzyna Marciniak, Janusz Bujnicki, Michał Bogdziewicz… Część z nich trafiła na wysokie stanowiska: Dariusz Jemielniak jest wiceprezesem PAN, Przemysław Wachulak – rektorem Wojskowej Akademii Technicznej, Wojciech Fendler był prezesem Agencji Badań Medycznych, Karol Palka – dyrektorem Instytutu Matematycznego PAN, a Monika Kaczmarek kieruje Instytutem Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności PAN. Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że AMU PAN to doskonała trampolina do kariery.

AMU PAN to przede wszystkim ludzie, absolutnie wybitni naukowcy, którzy prowadzą badania, kierują instytucjami, mają bardzo intensywne życie zawodowe, a mimo to decydują się na poświęcenie czasu na coś, co wykracza poza indywidualną karierę. Akademia Młodych Uczonych to miejsce, gdzie młodzi ludzie biorą odpowiedzialność za przyszłość nauki. Wszystkie inicjatywy, które realizujemy, nie są dla nas, lecz dla kolejnych pokoleń. Wielu członków AMU PAN dostało ogromne wsparcie ze strony środowiska i w jakiejś mierze chce spłacić ten kredyt zaufania.

Wejście do AMU PAN nie jest proste, ale gdy już się tu ktoś dostanie, to – jak widać po wspomnianych przykładach – znajdzie się na wznoszącej trajektorii. Na pewno przynależność do AMU PAN pozwala na szersze poznanie środowiska akademickiego. Możemy np. dołączyć do komitetów z naszej dyscypliny, poznać znakomitych naukowców, zobaczyć, w jaki sposób funkcjonują, o czym rozmawiają. I nie mówię tu tylko o posiedzeniach, ale także o dyskusjach kuluarowych. Dzielenie się swoimi doświadczeniami to niezaprzeczalna wartość tych spotkań.

Jak pani trafiła do AMU PAN?

Słyszałam już wcześniej o AMU PAN, ale nie myślałam, że mam szansę się tam dostać. Widziałam, że robią wartościowe rzeczy, zgodne z tym, jak ja postrzegam swoje miejsce w nauce. Podzieliłam się tym z prof. Dariuszem Jemielniakiem, wiceprezesem PAN, który zachęcił mnie do aplikowania. „Nadajesz się absolutnie, to jest miejsce dla ciebie” – mówił mi. Zostałam przyjęta w 2024 roku.

Zresztą, prof. Jemielniak często motywuje mnie do różnych działań. Czasem nawet publicznie. Pamiętam, jak swego czasu otwierał konferencję „Zostań badaczką”, a było to chwilę przed moim wyjazdem na staż naukowy do jednego z amerykańskich uniwersytetów. Wtedy powiedział przed całym audytorium: „Jest wśród nas młoda naukowczyni, która zamiast jechać na Harvard, wybiera jakiś słaby uniwersytet”. Zawzięłam się wtedy i zaaplikowałam na Harvard. No i się dostałam. Jadę tam za miesiąc.

Czy widząc z bliska wszystkie niedomagania polskiej nauki, ma pani sumienie, by poprzez inicjatywy AMU PAN namawiać młodych do wejścia na tę ścieżkę?

Tak i to z dwóch powodów. Po pierwsze wierzę, że może to być bardzo satysfakcjonująca kariera, dająca poczucie wolności. Po drugie, głęboko wierzę w naukę i jej wartość dla społeczeństwa. Właśnie dlatego musimy przyciągać najlepszych ludzi, żeby mogli zmieniać świat. Można to robić w różny sposób, czy to pracując nad lekiem na raka, czy badając filozofię chińską. W ten sposób sprawiamy, że debata publiczna staje się lepsza. Myślę, że jeżeli się to kocha, ma się poczucie ciekawości świata i chęć poszukiwania prawdy, to nie ma chyba lepszej pracy. Zarabiam pieniądze na tym, że mogę czytać i badać, to co mnie interesuje, a dzielę się tym ze studentami na sali wykładowej i z innymi poprzez artykuły naukowe i popularnonaukowe. Nie ma pracy, która by mnie bardziej rozwijała.

Jakie ma pani plany na rozpoczętą właśnie kadencję przewodniczącej AMU PAN?

Kiedy myślę o tym, jaka AMU PAN ma być jutro, widzę kilka kluczowych filarów. Pierwszy to ciągłość i rozwój. Może nie jest to zbyt chwytliwe hasło, ale to podstawa. Nie zaczynam od nowa, przejmuję Akademię w bardzo dobrym stanie z inicjatywami, które działają. Chcę budować na tym, co już funkcjonuje.

Z drugiej strony chciałabym zapytać, jak te działania powinny odpowiadać na nowe wyzwania. Rozwój sztucznej inteligencji, kwestie etyki, przyszłość i znaczenie nauki dla społeczeństwa – o tym wszystkim musimy zacząć rozmawiać. Uważam, że Akademia Młodych Uczonych jest dobrym miejscem na dyskusję na te tematy.

Jesteśmy głosem młodych uczonych, skupiamy osoby, które mają ogromną wiedzę, doświadczenie nie tylko w nauce, ale też w różnego rodzaju programach społecznych, technologicznych, środowiskowych, zdrowotnych, kulturowych i dlatego moim zamiarem jest uczynienie AMU PAN bardziej widoczną w mediach. W obliczu dezinformacji powinniśmy słuchać przede wszystkim prawdziwych ekspertów, nie influencerów. Chciałabym, żeby AMU PAN stała się też ważnym partnerem w rozmowie o przyszłości nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce. Ale nie symbolicznie, tylko jako głos, który realnie wnosi wiedzę i perspektywę młodego pokolenia badaczy. Przecież to oni niedługo będą tworzyć naukę.

Kolejny obszar dotyczy przyszłości samej AMU PAN. Czym ma ona być za 10 czy 15 lat? Chcę zapytać o to naszych członków – jaka jest rola Akademii Młodych Uczonych i w ogóle młodych naukowców w naszym kraju.

Zwracam uwagę, że Akademia Młodych Uczonych wychodzi też coraz bardziej za granicę. Jesteśmy członkiem Global Young Academy i Young Academies Science Advice Structure. Będę chciała umocnić naszą pozycję w międzynarodowych gremiach akademickich.

Czy przy okazji jubileuszu 15-lecia działalności pokusiłaby się pani o przesłanie do decydentów z najważniejszym postulatem młodych naukowców?

Musimy zacząć doceniać głos młodych ludzi, nie traktować ich jako dodatek, lecz grupę, która sukcesywnie zaczyna przejmować zarządzanie w szkolnictwie wyższym. Wśród członków AMU PAN są dyrektorzy szkół doktorskich, kierownicy katedr, dziekani. Jesteśmy młodzi, jak sama nazwa wskazuje, ale nie znaczy to, że nie możemy być traktowani jako wartościowi partnerzy w dyskusji. Zasługujemy na to.

Rozmawiał Mariusz Karwowski

Dyskusja (0 komentarzy)