Aktualności
Sprawy nauki
17 Grudnia
Źródło: MIBMiK
Opublikowano: 2024-12-17

Otwarty dostęp – tak, ale czy koniecznie z Planem S?

Utrzymanie zaangażowania w Plan S z „dostosowaniem tego zaangażowania do polskich realiów” poprzez dodawanie szeregu skomplikowanych, tymczasowych i nie zawsze precyzyjnych, a w związku z tym niebezpiecznych dla naukowców wyłączeń, nie jest moim zdaniem dobrą drogą (…) Lepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie własnych regulacji promujących otwarty dostęp zarówno do publikacji, jak i danych badawczych – pisze w FA prof. Janusz Bujnicki z Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie, laureat grantów ERC, doradca naukowy KE.

Plan S to inicjatywa na rzecz publikacji w otwartym dostępie (Open Access) uruchomiona we wrześniu 2018 roku. Plan ten jest wspierany przez cOAlition S – międzynarodowe konsorcjum organizacji finansujących i realizujących badania naukowe. Zgodnie z założeniami Planu S od 2021 roku wszystkie publikacje naukowe wynikające z badań finansowanych z publicznych grantów miały być publikowane w czasopismach lub na platformach zgodnych z zasadami otwartego dostępu. Celem Planu S jest zapewnienie, aby wyniki badań finansowanych ze środków publicznych były dostępne w pełni otwartym dostępie natychmiast po publikacji. Inicjatywa ta eliminuje bariery w dostępie do wiedzy naukowej, efektywnie zmuszając naukowców do publikowania w czasopismach lub na platformach zgodnych z zasadami otwartego dostępu. Politycznym tłem Planu S było ograniczenie dostępności wyników badań finansowanych publicznie, które często były blokowane za „paywallem”, mimo publicznego finansowania zarówno badań, jak i dostępu do czasopism. Inicjatorzy Planu S zwracali także uwagę na monopolistyczne praktyki dużych wydawnictw naukowych, które generują wysokie zyski kosztem naukowców
i instytucji badawczych, oraz na zjawisko „double–dipping”, czyli podwójnego opłacania za publikacje i dostęp do nich

Plan S miał na celu przekształcenie rynku wydawniczego w bardziej zrównoważony i sprawiedliwy, uwzględniając mniejsze wydawnictwa i platformy niekomercyjne. Do tej pory udało się zwiększyć świadomość potrzeby otwartego dostępu wśród naukowców i instytucji finansujących badania, a także zwiększyć liczbę czasopism i platform spełniających kryteria Planu S. Jednak zauważono również szereg problemów i patologii z tym związanych. Najpoważniejszym wyzwaniem jest wzmocnienie pozycji największych wydawnictw przerzucających koszty opłat za publikację (Article Processing Charge, APC) na autorów, dyskryminując naukowców z mniej zamożnych krajów i instytucji. Brak wsparcia cOAlition S dla czasopism hybrydowych (stosujących częściowo model otwartego dostępu i częściowo subskrypcyjny) ograniczył wybór publikacyjny, a monopolizacja rynku przez duże wydawnictwa utrudniła realizację głównych założeń Planu S. Utrudnianie publikowania artykułów w prestiżowych czasopismach nie publikujących w pełnej zgodzie z Planem S wywołały frustrację w środowisku naukowym. Plan S nie został jak
dotąd w pełni zrealizowany, a jego implementacja w różnych krajach i agencjach finansujących jest niejednolita.

Narodowe Centrum Nauki jest sygnatariuszem cOAlition S i w związku z tym regulacje stosowane przez NCN do wdrażania Planu S w istotny sposób ograniczają swobodę naukowców w wyborze czasopism naukowych. Dotyczy to szczególnie czasopism hybrydowych, wśród których znajduje się wiele prestiżowych oraz specjalistycznych periodyków, dla naukowców z mojego obszaru badawczego będących naturalnym miejscem publikacji wyników badań. W przypadku takich czasopism naukowcy mają zazwyczaj dwie opcje: publikację w tzw. złotym modelu otwartego dostępu z koniecznością wniesienia opłaty za przetwarzanie (APC) lub darmową publikację w modelu subskrypcyjnym. W przypadku modelu subskrypcyjnego autorzy mają możliwość zastosowania Strategii Zachowania Praw Autorskich (Rights Retention Strategy, RRS) i opublikowania artykułu w tzw. zielonym modelu otwartego dostępu.

Problematyczne jest, że NCN wymaga wskazania grantów NCN jako źródła finansowania w publikacjach (także tych w czasopismach „hybrydowych”), ale jednocześnie nie pozwala na pokrycie kosztów APC artykułów publikowanych w tych czasopismach w „złotym” modelu, podczas gdy pozwala na to w przypadku czasopism oferujących wyłącznie „złoty” model. W efekcie publikowanie artykułów w „złotym” modelu w czasopismach hybrydowych pozostaje poza zasięgiem wielu polskich naukowców, których badania są finansowane przez NCN, ponieważ koszt publikacji w takim przypadku często wynosi kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych, a często NCN jest jedynym możliwym źródłem finansowania kosztów publikacji.

Alternatywą sugerowaną przez NCN jest publikacja w modelu subskrypcyjnym z użyciem RRS, w modelu „zielonym”, czyli opublikowanie preprintu oraz manuskryptu zaakceptowanego do publikacji (Author Accepted Manuscript, AAM). Jednak spełnienie zasad RRS jest wyjątkowo problematyczne, ponieważ licencje oferowane przez wydawnictwa, takie jak „Elsevier” czy „Cell Press”, nie są zgodne z wymaganiami NCN. Na przykład wersje manuskryptów AAM wydawane są na licencji CC-BY-NC-ND, która nie spełnia wymogów otwartości preferowanej przez NCN. Jak wspomniałem wyżej, dotychczasowe zapisy w regulacjach NCN dotyczących licencji AAM były niejasne, co prowadziło do dodatkowych trudności w interpretacji wymagań i zmuszało do prowadzenia żmudnych i zwykle bezowocnych negocjacji z wydawnictwami. W praktyce naukowcy stają przed wyborem między pokryciem pełnych kosztów publikacji OA (często niemożliwym), rezygnacją z publikacji w danym czasopiśmie, pominięciem NCN w podziękowaniach lub ryzykowaniem zmiany interpretacji zasad NCN na etapie rozliczania grantu.

Kolejnym poważnym problemem jest niemożność publikowania w prestiżowych czasopismach zamkniętych, które w ogóle nie oferują opcji otwartego dostępu. Przykładem są czasopisma takie jak „Nature Reviews Chemistry”, które umożliwiają jedynie ograniczoną publikację manuskryptów AAM po okresie embarga, bez opcji otwartej licencji. NCN nie akceptuje takich ograniczeń i wymaga, aby AAM był udostępniany na otwartych licencjach, takich jak CC-BY, co stawia naukowców w sytuacji bez wyjścia. W rezultacie badacze muszą albo rezygnować z publikacji w takich czasopismach, albo nie wskazywać NCN jako źródła finansowania, co jest niekorzystne zarówno dla naukowców, jak i dla NCN. Największym problemem pozostaje brak pewności co do interpretacji zasad przez NCN, które bywają odmienne od przypadku do przypadku i musimy założyć, że mogą się zmienić nawet na etapie końcowym procesu publikacji, co prowadzi do niepotrzebnego stresu, opóźnień i ryzyka spóźnionej publikacji uzyskanych wyników.

14 listopada br. miałem zaszczyt uczestniczyć w posiedzeniu Rady Narodowego Centrum Nauki i przedstawić wyżej wymienione kwestie związane z implementacją Planu S, podzielić się swoimi doświadczeniami i zaproponować zmiany, które mogłyby przysłużyć się nauce, naukowcom i samemu NCN. Dyskusja przebiegła w bardzo merytorycznej i konstruktywnej atmosferze, co pozwoliło na swobodną wymianę poglądów. Podkreśliłem konieczność większej precyzji w regulacjach dotyczących licencji dla wersji AAM, co mogłoby znacząco ułatwić naukowcom publikowanie w modelu „zielonym”. Zgłosiłem także propozycję umożliwienia finansowania kosztów publikacji w modelu „złotym” z funduszy NCN, niezależnie od typu czasopisma, co zwiększyłoby równość w dostępie do platform publikacyjnych. Zaproponowałem również, by NCN rozważyło wyłączenie ze stosowania Planu S artykułów niezawierających oryginalnych wyników badawczych, jak prace przeglądowe czy instruktaże do wcześniej opublikowanych metod badawczych, co bywa stosowane przez inne europejskie agencje finansujące badania.

Takie kroki, moim zdaniem, mogłyby zmniejszyć presję na naukowców i umożliwić im wybór najlepszych czasopism dla swoich publikacji, przy zachowaniu preferencji odnośnie do publikowania oryginalnych wyników badań w otwartym dostępie. Wskazałem również na zagrożenie, jakie stanowi wzmacnianie wydawnictw stosujących „drapieżne” praktyki, które zyskują na obecnych przepisach, oferując szybkie i proste publikowanie niskiej jakości treści zgodnych z regulacjami OA.

Reakcja Rady i dyrektora Centrum była w moim odbiorze pozytywna i pełna zrozumienia. Otrzymałem zapewnienia o planowanych zmianach, w tym wprowadzeniu większej elastyczności w kwestii licencji dla AAM oraz zapowiedź dalszych dyskusji nad finansowaniem publikacji w „złotym” modelu otwartego dostępu. Szczególnie ważnym wnioskiem było potwierdzenie, że Rada NCN dostrzega problemy związane z obecnymi zasadami dla czasopism hybrydowych oraz przedyskutuje ewentualne zmiany w regulacjach dotyczących artykułów przeglądowych, zwracając uwagę na rozwiązania stosowane przez inne europejskie agencje grantowe. To spotkanie umocniło moje przekonanie, że NCN jest organizacją otwartą na dialog, dobrze zarządzaną i rozumiejącą potrzeby naukowców

Kilkanaście dni temu Rada Narodowego Centrum Nauki opowiedziała się za odstąpieniem od Planu S i taką rekomendację przedstawiła dyrektorowi NCN. Po moich dotychczasowych konstruktywnych dyskusjach z władzami NCN pozwalam sobie zasugerować znalezienie rozwiązania lepszego niż dotychczasowe. Utrzymanie zaangażowania w Plan S z „dostosowaniem tego zaangażowania do polskich realiów” poprzez dodawanie szeregu skomplikowanych, tymczasowych i nie zawsze precyzyjnych, a w związku z tym niebezpiecznych dla naukowców wyłączeń, nie jest moim zdaniem dobrą drogą. Chciałbym ponownie podkreślić, że jestem zwolennikiem, a nie przeciwnikiem otwartego dostępu. Uważam, że w tej kwestii, jak i w wielu innych dotyczących nauki, warto stawiać na stanowcze, ale miękkie polityki, opierające się na systemie zachęt i zniechęceń, ograniczając twarde nakazy i zakazy jedynie do sytuacji absolutnie koniecznych.

Biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia zarówno moje, jak i znajomych naukowców w Polsce i innych krajach europejskich, wydaje mi się, że lepszym rozwiązaniem byłoby formalne odejście NCN od Planu S i stworzenie własnych regulacji promujących otwarty dostęp zarówno do publikacji, jak i danych badawczych. Bardzo ważne, aby te regulacje były proste. Dotychczasowe zasady NCN dotyczące otwartego dostępu są bardzo skomplikowane, sam miałem trudności, żeby je zrozumieć. Oprócz prostoty przepisy powinny być stabilne, aby uniknąć sytuacji, w której zespół naukowców musi stosować kompletnie odmienne zasady do rozliczenia z NCN jednej publikacji opisującej wyniki badań finansowanych po części z kilku grantów.

Poza tymi technicznymi kwestiami, uważam, że na pierwszym planie powinna być jakość badań i jakość publikacji, w których te badania są prezentowane. W związku z tym najważniejsze byłoby stworzenie zachęt do publikowania artykułów w modelach otwartego dostępu, takich jak „diamentowy”, „złoty” czy „zielony”. Uważam, że należy umożliwić naukowcom publikowanie artykułów w modelu „złotym” i pozwolić na finansowanie takich publikacji z grantów NCN, niezależnie od modelu czasopisma lub wydawcy, skupiając się na kryteriach merytorycznych, które można uwzględnić na etapie recenzji raportu z realizacji grantu. W przypadku modelu „zielonego” warto zdecydowanie promować publikowanie preprintów na otwartej licencji (choć niekoniecznie musi to być CC-BY) oraz premiować publikowanie AAM na szerokich licencjach, cały czas stawiając jakość na pierwszym miejscu. Nie ma potrzeby rzucać naukowców jak „mięso armatnie” na front polityczno-ekonomicznych rozgrywek z wydawcami. Dla dobra nauki kluczowe jest wspieranie możliwości publikowania wysokiej jakości wyników w uznanych czasopismach, które stosują dobre praktyki redakcyjne, a z drugiej strony zniechęcanie do publikowania w czasopismach o wątpliwej jakości, które publikują „wszystko jak leci” i w ten sposób zasysają fundusze z grantów NCN, które zamiast tego mogłyby być użyte np. na badania naukowe.

Mam nadzieję, że dyrektor NCN przychyli się do rekomendacji Rady oraz że Centrum wypracuje nowe, proste, przejrzyste i stabilne zasady dotyczące finansowania kosztów publikacji i rozliczania ich w raportach ze zrealizowanych grantów, które będą stawiały na jakość i wspierały pracę naukowców oraz rozpowszechnianie wyników ich badań w otwartym dostępie. Wierzę, że stworzenie przez NCN własnych przepisów zgodnych z dotychczasowym doświadczeniem, zdrowym rozsądkiem i dążeniem do poprawy poziomu badań naukowych w Polsce przyniesie lepsze efekty niż wcześniejsze podejście przygniatające nas komplikacjami i ograniczeniami. Dzięki jasnym regulacjom, które nie paraliżują działalności naukowej oraz finansowaniu publikacji bez zbędnych ograniczeń polscy naukowcy będą mogli zyskać na arenie międzynarodowej i efektywnie promować wyniki swoich badań prowadzonych przy wsparciu NCN.

Janusz Bujnicki

https://forumakademickie.pl/sprawy-nauki/dyrektor-ncn-odpowiednia-polityka-otwartego-dostepu-to-istotny-element-kazdego-systemu-grantowego/

Dyskusja (40 komentarzy)
  • ~Rui João Loureiro 20.12.2024 19:35

    Open Access is fundamental for improving the accessibility of novel scientific knowledge and its dissemination within the scientific community, which is essential for the progress of science. Therefore, policies to promote Open Access to scientific publications should be implemented. However, it is essential to carefully consider the best strategies and regulations to achieve this goal without severely limiting the options of researchers and institutions and ultimately decreasing the quality of published science.

    I believe it is particularly important that the NCN supports researchers in covering the Article Processing Charges (APC) for the open-access mode of hybrid journals and adopts a more flexible approach regarding Green Open Access. These measures will better promote the openness of scientific results without compromising the quality of scientific research or placing a high financial and administrative burden on researchers and scientific institutions.

    With best regards,
    Rui João Loureiro

  • ~CGM 20.12.2024 10:47

    Szanowni Państwo, może warto zwrócić uwagę na kilka punktów:
    * Czy problem nie powinien być rozwiązany poprzez wykonanie kroku milowego obejmującego nade wszystko zaimplementowanie SI w sytem publikacji wyników badań naukowych, w przeciwnym razie żadne rozwiązanie nie będzie konstruktywne przyszłościowo?
    * NCN akceptuje publikacje Nature itp. czasopisma, a koszt APC jest kwalifikowany, stąd prośba o nie prowadzanie błąd czytelników
    * Nie tylko w Polsce produkuje się w nauce bardzo dużo kosztownej makulatury, ta kwestia dotyczy mianowicie Europy, jak również nauki pozaeuropejskiej (https://www.youtube.com/watch?v=upSlvuHZpSM)
    * Czy rzeczywiście naukowcy (w większości) posiadają wiedzy w zakresie obecnych przepisów upubliczniania wyników badań naukowych, z różnych względów?
    * Czy istotna większość naukowców (nie wszyscy) nie osiąga aby obecnie stopni naukowych w oparciu o recenzje wykonywane przez tzw. \"funkcyjnych\" recenzentów RDN, co w bezpośredni sposób wykazałaby kontrola NIK, bynajmniej dokonując walidacji?
    * Najważniejsze: Wyniki badań naukowych powinny być pozbawione względności i jednoznacznie raportować ich powtarzalność ponadczasową oraz przydatność dla rozwoju bądź to nauk podstawowych i/albo aplikacyjnych, co nie dawałoby przestrzeni dla produkowania wyników określanych jako takich, które: mogą wskazywać, wydają się pokazywać, pozwalają przypuszczać, mogą sugerować itp.

    • ~Alek Rachwald 28.12.2024 00:41

      Moim zdaniem powyższy komentarz został napisany z użyciem AI.

      • ~CGM 01.01.2025 21:18

        Ponieważ tekst nie został napisany przez AI, jak sugeruje inny komentarz, odpowiadam ma powyższy komentarz - całkowita zgoda! Słowa są ułomne i dlatego mój komentarz dot.: " Wyniki badań naukowych powinny być pozbawione względności i jednoznacznie raportować ich powtarzalność ponadczasową" obarczony jest nieprecyzyjnością. W kwestii "względności" chodzi zasadniczo o tzw. badania "case reports", które w niemal 100% są niepowtarzalne, populacyjnie nieistotne, czasem prowadzące NIESTETY do błędnych systemowo wniosków naukowych, są po prostu uczciwie mówiąc przez to "śmieciowe". Z kolei, w kwestii "ponadczasowości", to chodzi tutaj zasadniczo o dokumentowanie w przestrzeni publicznej faktów, a nie jedynie przypuszczeń, gdyż fakty choć nie są absolutnie ponadczasowe, to jednak stanowią podwaliny do rozwoju i dalszego progresu, podczas gdy przypuszczenia skutkują, jak pokazują set letnie historie naukowe, brnięciem w błędny zaułek.

    • ~Marcin Przewloka 20.12.2024 19:54

      @CGM

      Chcialem sie tylko odniesc do ostatnie punktu, szczegolnie ze zostal on oznaczony jako "najwazniejszy".
      Otoz takie cos jak " Wyniki badań naukowych powinny być pozbawione względności i jednoznacznie raportować ich powtarzalność ponadczasową" nie istnieje. To okreslenie jest wbrew fundamentalnej filozofii nauki, ktora mowi, ze nalezy kwestionowac paradygmaty, poniewaz jedyne co metoda naukowa moze zrobic to falsyfikowac rozne hipotezy. Nie ma wiec czegos takiego, jak "pozbawione względności wyniki badań naukowych".
      Ogranicza nas to, co na razie wiemy oraz dostepne metody naukowe. Najlepszym tego przykladem jest geocentryzm, ktory istnial w swiadomosci wszystkich (rowniez owczesnych naukowcow) przez setki, czy tez raczej tysiace lat, i nagle okazal sie byc nieprawdziwy. Czy geocentryzm przez te wszystkie lata byl "pozbawiony względności" oraz "ponadczasowo powtarzalny"?

      Do solidnych wnioskow, ktore zreszta nigdy nie beda mogly byc okreslone jako calkowicie "pozbawione względności", dochodzi sie po latach doswiadczen, wielu doswiadczen, z ktorych wszystkie lub wiekszosc wskazuje na to, ze tak i nie inaczej rzeczywiscie mozna interpretowac wyniki danych eksperymentow.
      Tak wiec zawsze wszystkie wyniki pojedynczych badan naukowych beda tylko takie, "które: mogą wskazywać, wydają się pokazywać, pozwalają przypuszczać, mogą sugerować itp", bo wlasnie takie powinny byc. I takie sa.

      • ~CGM 01.01.2025 21:15

        Ponieważ tekst nie został napisany przez AI, jak sugeruje inny komentarz, odpowiadam ma powyższy komentarz - całkowita zgoda! Słowa są ułomne i dlatego mój komentarz dot.: " Wyniki badań naukowych powinny być pozbawione względności i jednoznacznie raportować ich powtarzalność ponadczasową" obarczony jest nieprecyzyjnością. W kwestii "względności" chodzi zasadniczo o tzw. badania "case reports", które w niemal 100% są niepowtarzalne, populacyjnie nieistotne, czasem prowadzące NIESTETY do błędnych systemowo wniosków naukowych, są po prostu uczciwie mówiąc przez to "śmieciowe". Z kolei, w kwestii "ponadczasowości", to chodzi tutaj zasadniczo o dokumentowanie w przestrzeni publicznej faktów, a nie jedynie przypuszczeń, gdyż fakty choć nie są absolutnie ponadczasowe, to jednak stanowią podwaliny do rozwoju i dalszego progresu, podczas gdy przypuszczenia skutkują, jak pokazują set letnie historie naukowe, brnięciem w błędny zaułek.

        • ~Marcin Przewloka 02.01.2025 12:13

          @CGM

          No niestety, nie moge sie Panem/Pania zgodzic.

          'Case reports' nie maja byc powtarzalne, bo to sa 'pieces of anecdotal evidence'. Zwyczajnie, opis jakiego przypadku, z ktorego NIEMOZLIWE jest wyciaganie szerokich wnioskow. Nie sa to dane "śmieciowe", jak Pan/i to nazywa, tylko opis pewnej obserwacji. Takie obserwacje sa wazne, ale oczywiscie podlegaja zasadom opisu naukowego i ograniczonej mozliwosci wyciagania wnioskow.
          Teraz, byc moze wazniejsza, kwestia "dokomentowania faktów", jak Pan/i to nazywa. Nauka nie dokumentuje faktow. Tutaj, zamiast samemu niedolnie tlumaczyc o co mi chodzi, wkleje kawalek wygenerowany przez ChatGPT, ktoremu zadalem pytanie "Can scientific research discover facts?". Oto odpowiedz, prosze zwrocic uwage na ostatni akapit, to wlasnie jest moj komentarz odnosnie "dokumentowania faktow":

          Scientific research doesn't "discover facts" in the strictest philosophical sense. Instead, it seeks to provide models, explanations, and understandings of phenomena based on evidence and reasoning. Here's why:

          What Are "Facts"?
          1. Facts as Objective Realities: If we consider facts to be objective truths about the world, they exist independent of human discovery. For example, the Earth orbited the Sun long before we understood heliocentrism.
          2. Facts as Verified Observations: In scientific practice, a "fact" often refers to a well-substantiated observation, such as "water boils at 100°C under standard atmospheric pressure."

          The Role of Science
          1. Science is Provisional: Scientific knowledge is always subject to revision. New data or better models can challenge what we thought was "fact." For example, Newtonian mechanics was supplanted by Einstein's theory of relativity in explaining certain phenomena.
          2. Science is Interpretive: Observations must be interpreted within a theoretical framework. For instance, the "fact" that a star emits light involves complex theories about nuclear fusion and electromagnetism.
          3. Science is Human-Centric: Scientific methods and tools are designed to produce reliable knowledge within human limitations. This knowledge may approximate reality but isn't guaranteed to capture it in full.

          Conclusion
          Scientific research doesn't "discover facts" in an absolute sense. Instead, it builds and refines a body of knowledge that explains, predicts, and connects observations. These explanations are our best approximation of reality, grounded in evidence but always open to revision.

  • ~Seweryn Olkowicz 19.12.2024 15:13

    Odnośnie badaczy i tego czy decydowanie o dostępie do prac finansowanych przez społeczeństwo należy im się na wyłączność. Ten często przywoływany argument, że większość ludzi jest zbyt ograniczona, żeby korzystać z publikacji naukowych jest, jak już pisałem, chybiony. Jest on rezultatem tzw. projekcji, w której ktoś rzutuje swoje własne ograniczenia umysłowe na innych ludzi, ponieważ nie jest w stanie wyobrazić sobie, że inni takich braków nie mają. Nie twierdzę, że każdy sprzedawca drożdżówek prenumeruje Science i Nature, natomiast nauczyciele, lekarze, prawnicy, inżynierowie, czy informatycy potrzebują dostępu do najnowszej wiedzy, żeby się rozwijać zawodowo i żeby być lepszymi specjalistami, pomimo tego, że naukowcami nie są. Rozumiem, że interesy badaczy w rynku publikacyjnym powinny być także uwzględnione w ramach rozsądnego kompromisu, jednakowoż nie do zaakceptowania dla społeczeństwa powinno być ograniczanie dostępu do wyników badań przez samych naukowców. Wystarczy, że koncerny wydawnicze i czasopisma własnoręczne próbują jak najbardziej ten dostęp zmniejszyć w celach sekwestracji zasobów aby zarabiać na tym wielkie pieniądze. Już pomijam nawet tę kwestię z artykułu, jak to badacze publikują wyniki finansowane z grantu NCN nie open access bez właściwiej atrybucji grantodawcy. To nie do pomyślenia, że coś takiego nawet przychodzi komuś do głowy, a wykrycie takiego procederu powinno skutkować odrzuceniem sprawozdania z grantu jako złamanie umowy grantowej. Poza tym, to samym badaczom powinno zależeć na rozpropagowaniu swoich dzieł możliwie szeroko, po to by wywrzeć jak największy wpływ na rzeczywistość efektami swojej ciężkiej pracy. To, że niektórzy z nich dają upust swojemu egoizmowi, w celu zachowania za wszelką cenę status quo i aby maksymalizować zysk własny nawet kosztem korzyści społecznych, a także by zachować swoją pozycję i unikalny dostęp do wiedzy niczym staroegipscy kapłani, jest nie do pogodzenia z wytyczającą nowe ścieżki progresywną i transformatywną rolą nauki. Te wszystkie wystraszone argumenty, żeby się cofnąć do poprzedniej epoki i tak spełzną na niczym, dlatego, że postęp można zatrzymać co najwyżej na chwilę. Potrzebujemy rozwiązań odważnych i kreatywnych, a nie wstecznych. Czy nie byłoby lepiej, żeby Polska była w czołówce przemian nauki, a nie jak zwykle w podwiniętym ogonie? Kopernik nie po to wydał rewolucyjną książkę, żeby ta wiedza była dostępna tylko dla wybranych lub żeby mieć z tego osobistą korzyść, ale po to, żeby podzielić się z ludźmi nowym wglądem w rzeczywistość, który zmienił wszystko.

  • ~bjr 19.12.2024 11:40

    Napisałem o naukach ścisłych, a tam publikowanie "szybko", a więc bez solidnego recenzowania (specjalnosc czasoism drapieżnych), jest nieakceptowalne.
    Przy okazji - proszę nie mylić astronomii z astrologią i czarną magią.

  • ~Grigory Nikolaev 19.12.2024 05:51

    Open Access is for sure an important step making scientific knowledge more accessible to everyone. And I agree, that, its implementation must be designed to solve the unique needs of researchers and institutions.

    I fully support the call for more flexible funding policies, especially concerning hybrid journals and Article Processing Charges (APCs). Researchers should not be forced to choose between financial problems and the opportunity to publish in prestigious journals.

  • ~Ireneusz 18.12.2024 20:35

    It is not only foreign publishing houses that are fighting for Polish taxpayers' money, but I read and see that they even have the support of foreign scientists, perhaps editors of journals. It is happening. However, the development of artificial intelligence AI will destroy this publishing business and scientists will be free from expensive and months-long publishing procedures. Let the whole world assess the value of publications, not a few heated reviewers (called experts). I am waiting for a "website" of publications (scientific articles and monographs) financed by the UN from contributions from member states, dedicated to the results of scientific research in open access. It will be cheap, fast and most importantly available free of charge to all humanity.

    O pieniądze polskich podatników walczą nie tylko wydawnictwa zagraniczne, ale czytam i widzę , że mają nawet wsparcie zagranicznych naukowców, być może redaktorów czasopism. Dzieje się. Jednak rozwój sztucznej inteligencji AI, zburzy ten biznes wydawniczy i naukowcy uwolnią się od drogich i trwających wiele miesięcy procedur wydawniczych. Niech cały świat ocenia wartość publikacji, a nie kilku rozgrzanych recenzentów (zwanymi ekspertami). Czekam na "witrynę internetową" publikacji (artykuły naukowe i monografie) finansowaną przez ONZ ze składek państw członkowskich, dedykowaną wynikom badań naukowych w otwartym dostępie. Będzie tanio, szybko i co najważniejsze dostępne bez opłat dla całej ludzkości.

    • ~Marcin Przewloka 19.12.2024 12:29

      @Ireneusz

      The idea of peer review is based on an expert assessment of a scientific text. "The whole world" won't be able to perform this exercise in a way that leads to factually-correct and reliable outcome.
      The whole process does not have to be editor-driven but must include evaluators who work in the same or similar field. Also, peer-review can be done on a post-publication basis, which actually is already happening on repositories such as bioRxiv.
      Changes in the scientific publication system are eagerly awaited and greatly anticipated, but whatever the scientific community comes up with, it cannot compromise on a quality of the whole process. And at least partially, this is where the difficulty and challenge in introducing any changes are coming from.

      However, this has nothing to do with the availability of scientific literature to the public. These are two different issues.

    • ~bjr 18.12.2024 23:02

      "Niech cały świat ocenia wartość publikacji, a nie kilku rozgrzanych recenzentów (zwanymi ekspertami)." - trudno
      o bardziej niemądry pomysł, szczególnie w naukach ścisłych. Zatem to "cały świat" miałby w głosowaniu ustalać, czy w artykule naukowym prezentującym np. nowe wyniki w astronomii neutrin są wiarygodne czy nie?

      • ~Ireneusz 19.12.2024 08:51

        Pisałem o publikowaniu wyników badań naukowych a nie o publicystyce. To co się dzieje na Ziemi jest najważniejsze dla ludzkości. No chyba że część ludzi chce się przenieść na inną planetę.
        Nie ograniczajmy ludziom dostępu do wiedzy. Większości ludzi niestać na zapłacenie 50$ za dostęp do publikacji naukowej. A coraz częściej te publikacje zawierają niereplikowalne wyniki badań albo hipotezy nieweryfikowalne. Prawda to prawda, nie potrzebuje żadnego głosowania, no chyba że to jest astronomia.

  • ~Sunandan Mukherjee 18.12.2024 08:30

    I completely agree with Professor Janusz Bujnicki! It is crucial to publish scientific articles with open access, and at the same time, it is equally important to publish in top-tier journals with high reputations and impact. Publishing in such journals, combined with the flexibility for scientists to choose where to publish, will not only enhance the global image of Polish science but also attract international attention, recognition, investment, and talent.

  • ~Sławomir Wacewicz 18.12.2024 00:49

    Jeszcze ad vocem w dyskusji, nt. Nature - wg journal checker tool (a także samego wydawcy), Nature jest pismem transformacyjnym, zatem NCN akceptuje te publikacje i co więcej, koszty APC uznaje za kwalifikowane (przynajmniej taki jest stan na dziś):
    https://ncn.gov.pl/sites/default/files/pliki/2024_12_instrukcja_open_access_NCN.pdf

    Co do pism hybrydowych, nie jest tak, że nie można w nich publikować - bo obejmuje je ścieżka nr 2. A przede wszystkim większość z tych, które uważamy za hybrydowe ma umowy instytucjonalne dot. bezkosztowego publikowania OA. Owszem nie dotyczy to wszystkich pism oraz wymaga trochę wiedzy i zachodu, ale właśnie pozwala oszczędzić pieniądze podatników.

    I wreszcie co do wydawania pieniędzy podatników, z jednej mam ogromny problem, że przekazujemy wydawcom publiczne pieniądze (i słusznie, bo powinniśmy szukać w pierwszej kolejności rozwiązań bezkosztowych lub po prostu uczciwych cenowo, a większość APC takie nie jest), ale z drugiej nie mamy żadnego problemu, jeśli temu samemu wydawcy zamiast pieniędzy damy za darmo podobną wartość intelektualną w postaci wyników badań. Wypracowaną za pieniądze naszych podatników i im należną.
    Jest to podejście niesamowicie krótkowzroczne.

    Ogólnie może faktycznie NCN zrobi dobrze nieco luzując politykę OA, skoro budzi ona tak wielki sprzeciw, ale zamiast tego powinien zainwestować w systemowe podnoszenie świadomości w temacie dostępu do publikacji, ale także do danych badawczych, itd.

  • ~Ola Kolodziejczyk 17.12.2024 22:04

    Zgadzam się z tezami tego artykułu. System jest bardzo skomplikowany i zachęca do publikowania w mniej poczytnych czasopismach. Dla społeczeństwa byłoby lepiej gdyby wyniki pracy były przeczytane przez jak największą liczbę osób, bo to napędza dalszy rozwój i badania. Rzeczywistość jest taka, że publikacja w Nature będzie zauważona w całym kraju (przez naukowców, ale też przez media, które przekażą takie badania dalej). Wydaje mi się że warto być utylitarnym i umożliwić publikacje w modelu "złotym" żeby osiągnąć cel którym jest jak największa liczba czytelników

    • ~Ireneusz 17.12.2024 22:28

      Nature też ma problem z replikacją wyników badań.

  • ~Gracjan Michlewski 17.12.2024 21:55

    Zgadzam się z Prof. Bujnickim. Brak możliwości publikowania i rozliczania grantów NCN za pomocą prestiżowych publikacji w czasopismach hybrydowych stanowi istotny problem. Plan S miał słuszne założenia, jednak szybki rozwój drapieżnych czasopism open access oraz jednoczesny wymóg, by każdy projekt został rozliczony publikacją, sprawia, że w Polsce produkuje się bardzo dużo kosztownej makulatury. Z założenia dobre badania powinny wiązać się z ryzykiem, które niesie ze sobą możliwość braku zakładanych rezultatów. Rozwiązaniem tej sytuacji mogłoby być zniesienie takiego wymogu, zakładając, że w przypadku braku pozytywnych wyników grantobiorca szczegółowo opisze przeprowadzone badania, które następnie zostaną ocenione przez komisję ewaluacyjną.

    W kontekście grantów ERC przyjmuje się, że jeśli wszystkie projekty kończyłyby się publikacjami, świadczyłoby to o wyborze projektów zbyt mało przełomowych i ryzykownych.

    • ~Bartek 18.12.2024 23:22

      Dokladnie - bardzo czekam na te chwile kiedy NCN i inne agencje finansujace badania w Polsce zrozumienia ze ambitne projekty maja prawo sie nie powiesc! Ale bez takich projektow nie da sie uprawiac nauki na najwyzszym poziomie.

  • ~Anna 17.12.2024 21:47

    Publikacja w Nature będzie miała więcej czytelników niż w mniejszym otwartym czasopiśmie i taka jest rzeczywistość w której funkcjonujemy czy nam to się podoba czy nie. Idealistyczne podejście się nie sprawdziło spowodowało, że system jest bardzo skomplikowany i trudno się w nim poruszać. Ten czas można by poświęcić na public engagement i promowanie wyników badań albo mentoring doktorantów. Myślę że naukowcom zależy żeby ich praca była jak najchętniej czytana, bo to się przekłada na znajdowanie nowych współpracowników, doktorantów czy partnerów po stronie biznesowej, więc naturalnie będą optymalizować to gdzie publikować i jak dzielić wynikami że społeczeństwem tak, żeby to było dostępne.

  • ~Marcin 17.12.2024 21:38

    Dopuszczenie licencji CC-BY NC ND jako OA byłoby najlepszym rozwiązaniem. Wydawnictwa ją akceptują i jest fair dla autorów, bo pod CC-BY każda firma lub osoba może np. zebrać kilka takich artykułów i sprzedawać jako książkę biorąc zysk tylko dla siebie.

  • ~Ireneusz 17.12.2024 20:16

    Żadne pieniądze polskich podatników, którzy także składają się na naukę i szkolnictwo, nie mogą być wyprowadzane do zagranicznych korporacyjnych wydawnictw. Polscy naukowcy powinni przestać płacić za publikowanie własnych wyników badań. Ocenianie wyników badań wg IF czasopisma lub wydawnictwa w czasie otwartych globalnych albo krajowych baz publikacji, w czasie AI, jest kompletnie pozbawione sensu. Publikację może zrecenzować kilka tysięcy czytelników, a nie dwóch lub trzech anonimowych recenzentów. Niech czytelnicy decydują czy wyniki badań naukowych są wartościowe a nie redakcje czasopism czy wydawnictw. Czasopisma i wydawnictwa są już w fazie schyłku. Kiedyś postęp techniczny wymusił odejście od przepisywania ksiąg do drukowania różnych dzieł. W ten sposób dostęp do wiedzy stał się nieograniczony.

    • ~Marcin 17.12.2024 21:55

      Super pomysł. Ktoś napisze artykuł, że Ziemia jest płaska i zostanie on poddany demokratycznej ocenie. Stawiam orzechy przeciw dolarom, że w dzisiejszych czasach zostałby zaakceptowany! Podobnie powinny być nadawane stopnie i tytuły naukowe! Za 10 lat bohaterowie Tiktoka byliby profesorami.

      Recenzenci są recenzentami ponieważ posiadają ekspertyzę i związany z tym autorytetw danej dziedzinie.

      • ~Ireneusz 17.12.2024 22:18

        Pisałem o publikowaniu wyników badań naukowych a nie o publicystyce. Bądźmy poważni.

    • ~Gracjan Michlewski 17.12.2024 21:38

      To piękny ideał, do którego powinniśmy dążyć. Jednak w obecnych realiach każdy, kto chce zaistnieć w nauce i uzyskać prestiżowy grant umożliwiający przeprowadzenie badań, musi publikować w renomowanych czasopismach. Być może jest to kwestia pokoleniowa, ale proszę mi wierzyć – publikowanie wyłącznie preprintów nie zapewni finansowania z ERC, Wellcome, EMBO, NIH czy w końcu NCN.

      • ~Ireneusz 17.12.2024 22:37

        Pan Profesor potwierdza zatem istotny wpływ wydawnictw na instytucje przyznające granty. Business is business.

  • ~Seweryn Olkowicz 17.12.2024 15:17

    Pan Profesor wychodzi z przestarzałego i fałszywego założenia, że nauka i publikowanie wyników mają przede wszystkim służyć naukowcom. Nic bardziej błędnego. Nauka ma służyć całemu społeczeństwu, a jeśli jakimś badaczom z tym nie po drodze, to tym gorzej dla tych badaczy. Publikowanie ma na celu udostępnienie wyników doświadczeń i przemyśleń, a nie autopromocję i autoelewację autorów. Naukowiec pełni rolę służebną wobec społeczeństwa i nie jest tu głównym bohaterem. Tak więc jakiekolwiek ograniczanie dostępu do publikacji powinno być niedopuszczalne, szczególnie, że badania naukowe nie są tanie. Ogromne sumy pieniędzy przeznaczane są właśnie przez społeczeństwo na rozwijanie nauki i w zamian za to należy się temu społeczeństwu pełen dostęp do wyników tychże dociekań. Jakiekolwiek argumenty, że tylko inni badacze korzystają z prac naukowych są nieprawdziwe. W dobie internetu wielu ludzi chce skonsultować się z opublikowaną wiedzą i powinni mieć do tego prawo, a także prawo do tego, żeby sprawdzić na co idą te wydane przez nich pieniądze. Poza tym każdy badacz, który pracuje interdyscyplinarnie wie, że często trudno jest uzyskać dostęp do publikacji wykraczającej poza wąskie dziedziny subskrybowane przez pojedyncze instytuty. A zdarza się, że trzeba przejrzeć tysiące prac i suplementów do nich, więc wymówki, że można coś zamówić przez bibliotekę lub napisać do autorów są niepoważne. Cały dorobek naukowy, w tym manuskrypt, suplementy, recenzje powinny być ogólnie i bezpłatnie dostępne w archiwach internetowych. Nawet jeśli NCN zrezygnuje z udziału w Planie S, to powinno chociaż pozostawić wymóg opublikowania wersji autorskich manuskryptu i suplementów najpóźniej w momencie ukazania się artykułu w czasopiśmie online. Jeżeli wykluczy to niektóre czasopisma z puli dostępnej dla grantobiorców NCN, to rynek wydawniczy jest tak ogromny, że nie wpłynie to negatywnie ani na badaczy, ani na społeczeństwo.

    • ~Marcin Przewloka 19.12.2024 12:45

      @Seweryn Olkowicz

      Nauka jak najbardziej sluzy calemu spoleczenstwu. Co wcale nie przeszkadza w tym, ze "publikowanie wyników ma przede wszystkim służyć naukowcom".
      Wynika to z faktu, ze zawartosc publikacji naukowych nie bedzie zrozumiana przez znaczaca wiekszosc spoleczenstwa, zas idea budowania wiedzy przez swiat nauki fundamentalnie wymaga dobrego komunikowania sie wlasnie pomiedzy naukowcami.
      Poza tym, dostep nie oznacza natychmiastowej mozliwosci wykorzystania informacji przez kazda osobe. Podrecznik do biologii molekularnej moze stac w bibliotece publiczej, kazdy moze go wypozyczyc. Ale jednak jak sie spojrzy na to, kto rzeczywiscie z niego korzysta, to w olbrzymiej wiekszosci beda to ludzie w jakis sposob zwiazani z biologia molekularna.

      Mysle, ze swiat dazy do otwarcia wszystkich informacji, rowniez tych naukowych, dla wszystkich ludzi na swiecie. Ale jest to trudny proces, wiec zapewne dotrzemy tam dopiero za jakis czas. Potrzebne sa zmiany idace w dobrym kierunku, jednak niekoniecznie osiagajace cel natychmiast, bo zwyczajnie jest bardzo trudne zadanie.

    • ~Ireneusz 17.12.2024 20:17

      W rzeczy samej

  • ~Sławomir Wacewicz 17.12.2024 13:26

    Nie zgadzam się z tezami tego artykułu. Plan S, mimo wszystkich jego wad, miał za zadanie wywarcie systemowej presji na wydawców. W momencie, kiedy kolejne podmioty będą występować z koalicji, ta presja całkowicie zniknie. A jest potrzebna - nie zadziałała, tak jak miała, ale jednak pewne efekty są.
    "Chciałbym ponownie podkreślić, że jestem zwolennikiem, a nie przeciwnikiem otwartego dostępu" pojawia się ostatnio bardzo często ze strony przeciwników planu S i niestety (przepraszam za mocne porównanie) brzmi jak "nie jestem rasistą, ale...". Proponowane rozwiązania zakładają ponowne zamykanie nauki poprzez przywrócenie publikowania za darmo w pismach subskrypcyjnych to zamykanie nauki za paywallem - plus jest taki, że nasz podatnik nie poniesie tych kosztów bezpośrednio, a minus taki, że poniesie je pośrednio poprzez umowy na poziomie państwa lub bibliotek. Przede wszystkim jednak właścielem wyników badań pozostaje wtedy koncern zamiast społeczeństwa, co na pewno nie powinno być w żaden sposób wspierane.
    Dalej, postuluje się przywrócenie możliwości płacenia z NCN w dostępie złotym, więc jeśli mówimy o "zasysaniu funduszy z NCN do kieszeni prywanych wydawców", to właśnie obecne rozwiązania ograniczają to zjawisko do 2% środków grantu, a proponowane tu rozwiązania zakładają pasienie wydawców bez limitu, sumami nawet do 20 000 PLN za artykuł.

    W mojej ocenie głównym (nie jedynym! Ale głównym) źródłem krytyki planu S jest wspominana presja na naukowców, by trochę pokombinowali z otwartym publikowaniem swoich wyników. Z moich obserwacji wynika, że większość kierowników projektów NCN po pierwsze nie wie, jakie mają bezkosztowe możliwości publikowania otwartego, po drugie nie kojarzy, co to jest to "AAM" czy "openDOAR" i nawet niespecjalnie chce się dowiedzieć. Naukowcy, jak pisze ktoś niżej, nie chcą tracić "niepotrzebnie wiele czasu na analizę polityki OA oraz zapisy umów"; chcą po prostu zapłacić te 20 000 PLN i mieć sprawę z głowy.

    • ~Alek Rachwald 28.12.2024 00:45

      Czy celem jest Plan S czy otwarty dostęp? Jestem zdania, że jednak otwarty dostęp, plan S jest narzędziem, które może być modyfikowane w zależności od oceny skuteczności.

    • ~DD 18.12.2024 11:59

      W mojej ocenie to nie naukowcy i kierownicy projektów powinni kombinować z szukaniem "administracyjnych" opcji OA dla swoich wyników. A procedury dot. publikowania w OA powinny być prostsze, bo w tej chwili jest to poświęcanie czasu na procedury administracyjne, czego można byłoby uniknąć. Wiadomo, że każdemu zależy na tym aby dana praca była opublikowana w OA, bo wpływa to oczywiście na zasięg i tym samym liczbę cytowań prac. Jednak powinniśmy skupić się przede wszystkim skupić na pracy badawczej i przygotowaniu dobrych jakościowo prac. Nie zgadzam się z tym, że naukowcy chcą zapłacić 20 000 PLN i mieć sprawę z głowy. Skąd takie dane? Ja i inne osoby, które znam chcemy opublikować pracę w czasopiśmie, które jest rozpoznawalne, prezentuje dobry poziom prac i rzetelny proces recenzyjny, a nie szukać specjalnie takich opcji publikowania, które spełnią jakieś warunki. 20 000 PLN to jest dużo środków, które naukowcy i kierownicy projektów chętnie wykorzystali by na inne cele, a nie na OA. W mojej ocenie to właśnie kierownicy projektów NCNu wiedzą jakie mają opcje publikowania bezkosztowego i znają te pojęcia, bo to oni muszą zagłębiać się dokładnie w politykę OA NCNu i warunki umów z wydawcami żeby rozliczyć granty i dlatego obecny system średnio im pasuje.

      Jako przykład można podać obecny system publikowania otwartego w ramach licencji WBN. Do czasu, kiedy pula artykułów na OA jest niewyczerpana to procedura jest prosta i przejrzysta i nie wchodząc w koszty podatników poniesione z tego tytułu uważam to rozwiązanie za sensowne. Jednak po wyczerpaniu puli robi się problem. System ten powinien działać trochę inaczej. Może nie powinien obejmować czasopism o mniejszym "prestiżu" (np. Q4), ale dawać gwarancje, że niezależnie od tego w jakim terminie złoży się prace w czasopiśmie to uzyska ono finansowanie OA (wtedy problem kierowników grantów NCNu by zniknął). W tej chwili aby się załapać trzeba wysłać pracę w pierwszej połowie roku i liczyć na to, że nie zostanie odrzucona i zostanie zaakceptowana zanim skończy się pula. Widać w tej materii brak spójności w polityce OA NCNu i ministerstwa. Obecna polityka OA NCNu byłaby sensowna, gdyby były bardziej przystępne warunki do jej realizacji, np. zapewnione przez ministerstwo.

      • ~Sławomir Wacewicz 18.12.2024 13:22

        "W mojej ocenie to właśnie kierownicy projektów NCNu wiedzą jakie mają opcje publikowania bezkosztowego i znają te pojęcia, bo to oni muszą zagłębiać się dokładnie w politykę OA NCNu"

        jeśli tak, to znaczy, że polityka NCN odnosi jakiś sukces i świadomość nt. rozwiązań OA się powoli podnosi. Ta świadomość generalnie jest niska i to jest zasadniczy problem tej debaty, bo ona głównie toczy się na poziomie "szukać specjalnie takich opcji publikowania, które spełnią jakieś warunki" i że to jest uciążliwe.

        "Obecna polityka OA NCNu byłaby sensowna, gdyby były bardziej przystępne warunki do jej realizacji, np. zapewnione przez ministerstwo" - zgadzam się. Nie ma kontrowersji, że obecny system nie jest optymalny, jest jednak zasadniczy problem, co proponujemy w zamian. Obecnie dominują takie głosy, żeby po prostu przywrócić możliwość publikowania za darmo w pismach paywallowych bez równoczesnej propozycji istotnych rozwiązań pro-OA. Zamykanie nauki za paywallem nie jest konstruktywnym rozwiązaniem.

    • ~Maja Bibliotekarka 17.12.2024 21:08

      Zgadzam się. NCN nie blokuje możliwości publikowania w Nature. To, że Pan Bujnicki nie wie, jak to zrobić świadczy o jego niewiedzy nie o złej polityce NCN. Po drugie, czasopisma hybrydowe to podwójna opłata zz dostęp do treści. Najpierw proszę się dokształcić w kwestii otwartego dostępu, potem komentować.

      • ~Alek Rachwald 28.12.2024 00:46

        W którym Nature?

      • ~mk 17.12.2024 21:28

        Ja też nie wiem, jak to zrobić. Proszę o wyjaśnienie. Chętnie posłucham.

    • ~sdf 17.12.2024 14:16

      Pragnę jedynie zauważyć, że ta presja nie przyniosła żadnego efektu.

  • ~DD 17.12.2024 11:56

    Zdecydowanie zgadzam się z autorem tekstu. Kierownicy grantów NCNu tracą niepotrzebnie wiele czasu na analizę polityki OA oraz zapisy umów między wydawcami dot. możliwości opublikowania AMMu.

    Warto dodać, że polityka OA NCNu powinna być ponadto spójna z polityką OA ministerstwa (która w tej chwili chyba nie istnieje).

  • ~OA poza akademia 17.12.2024 11:35

    Wyłączenie np. przeglądów z OA, stworzy barierę w dostępie dla wielu praktyków np. w medycynie czy edukacji, którzy nie zajmują się zawodowo syntezą wyników badań, ale dla których ta wiedza jest niezbędna do pracy opartej na wynikach badań naukowych.