Obniżenie maksymalnego wymiaru pensum dydaktycznego zarekomendowała ministrowi nauki Rada Młodych Naukowców. Propozycja zakłada wprowadzenie maksymalnego rocznego wymiaru zajęć dydaktycznych wynoszącego 210 godzin dla młodych naukowców zatrudnionych na stanowiskach badawczo-dydaktycznych. To mniej o 30 godzin niż obecnie.
Zgodnie z ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, maksymalny roczny wymiar zajęć dydaktycznych pracowników badawczo-dydaktycznych wynosi obecnie 240 godzin. W przypadku pracowników zatrudnionych na stanowisku profesora to 180 godzin. Rada Młodych Naukowców zaproponowała rozwiązanie pośrednie – 210 godzin, które miałoby dotyczyć właśnie młodych naukowców. W tej chwili grupa ta nie ma ustanowionego odrębnego limitu. Postulowana zmiana oznaczałaby obniżenie ustawowej górnej granicy o 30 godzin rocznie, tj. o 12,5%. RMN zastrzega przy tym, że poszczególne uczelnie zachowałyby możliwość ustalania niższego pensum.
W ocenie RMN proponowane rozwiązanie powinno mieć charakter systemowy, powszechny i oparty na jednoznacznych kryteriach ustawowych, a korzystanie z niego nie powinno być uzależnione od uznaniowej decyzji władz uczelni, osiągnięć publikacyjnych ani posiadania zewnętrznego finansowania badań. Zakres uprawnionych mógłby zostać określony na podstawie definicji młodego naukowca zawartej w ustawie – wskazuje Rada.
W uzasadnieniu podkreślono, że pierwsze lata kariery naukowej mają szczególne znaczenie dla dalszego rozwoju zawodowego. To właśnie wtedy naukowcy podejmują działania w kierunku wypracowania własnej tematyki badawczej, tworzenia zespołów, rozwijania infrastruktury naukowej, przygotowywania publikacji, nawiązywania współpracy międzynarodowej oraz pozyskiwania finansowania na realizację badań.
Obecny model organizacji pracy akademickiej, zakładający jednoczesną realizację licznych obowiązków dydaktycznych, naukowych i organizacyjnych, w wielu przypadkach prowadzi do nadmiernego obciążenia młodych naukowców. Długotrwałe przeciążenie pracą zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego, które może skutkować spadkiem motywacji, ograniczeniem aktywności badawczej, a w skrajnych przypadkach nawet rezygnacją z kariery akademickiej – czytamy w rekomendacji RMN.
Jak duża jest to skala, pokazuje niedawny raport o wypaleniu zawodowym przygotowany przez Ośrodek Przetwarzania Informacji. Dość powiedzieć, że ponad połowa (53%) pracowników badawczo-dydaktycznych deklarowała realizację zajęć dydaktycznych w wymiarze przekraczającym 240 godzin rocznie. Zdaniem Rady sytuacja ta uzasadnia potrzebę wprowadzenia rozwiązań systemowych sprzyjających bardziej zrównoważonemu łączeniu obowiązków zawodowych z rozwojem naukowym.
Obniżenie maksymalnego pensum dydaktycznego z 240 do 210 godzin rocznie umożliwiłoby młodym naukowcom przeznaczenie większej ilości czasu na działalność badawczą, rozwijanie samodzielności naukowej oraz pozyskiwanie finansowania zewnętrznego. Należy podkreślić, że rzeczywiste obciążenie dydaktyczne wykracza poza godziny kontaktowe ze studentami i obejmuje również przygotowywanie zajęć, opracowywanie materiałów dydaktycznych oraz przeprowadzanie zaliczeń i egzaminów. Tym samym faktyczne oszczędności czasu mogłyby być większe niż wynikałoby to z samej redukcji pensum – tłumaczą członkowie Rady Młodych Naukowców.
Jak dodano w uzasadnieniu, proponowane rozwiązanie uwzględniałoby szczególne potrzeby młodych naukowców na etapie budowania samodzielności badawczej, przy jednoczesnym zachowaniu ich istotnego zaangażowania w proces dydaktyczny.
Wprowadzenie jednolitego, ustawowego limitu pensum, przy zachowaniu możliwości jego dalszego obniżania przez uczelnie, sprzyjałoby poprawie warunków pracy, wyrównywaniu szans rozwoju zawodowego oraz wzmacnianiu konkurencyjności polskiej nauki – podsumowano.
MK
Piękna uchwała, gratuluję. Zacznijmy jednak od tego, że nie chodzi tu o „młodych naukowców”, tylko po prostu o stanowisko asystenta.
Młodym naukowcem w rozumieniu ustawy jest też adiunkt kilka lat po doktoracie, a to zupełnie inna sytuacja.
Jeśli piszemy uchwałę o pensum, warto wiedzieć, o jakim stanowisku mówimy. Druga sprawa: obniżenie maksymalnego pensum na papierze nic nie zmienia, skoro resztę godzin i tak dostaje się jako nadgodziny, a odmówić w praktyce nie bardzo można. Do tego wielu asystentów jest zatrudnianych na pół etatu, a dydaktykę prowadzi w wymiarze pełnego. W regulaminie można sobie wpisać i 100 godzin, sale i tak trzeba będzie obsadzić. Jeśli RMN naprawdę chce coś zmienić, niech zajmie się prawdziwym problemem a nie kosmetyką, którą można się pochwalić w komunikacie.
Propozycja zmiany na pewno w dobrym kierunku. Sam jako młody naukowiec, który nie tak dawno wrócił z zagranicy, widzę, że na ten moment zdecydowaną większość mojego czasu zajmuje dydaktyka i rzeczy z nią związane (pewnie ok. 80%), następnie obowiązki organizacyjne, a o rozpoczęciu własnych badań jeszcze nie miałem czasu dobrze pomyśleć. Także zdobyte zagranicą doświadczenie i wiedza muszą poczekać na luźniejszy okres w kalendarzu.