Czworo polskich naukowców otrzymało prestiżowe ERC Advanced Grants. Poprowadzą badania dotyczące modelowania nieuporządkowania w materiałach krystalicznych, rodzin LGBTIQ* w Europie Środkowo-Wschodniej, pieśni pāṭṭu w Azji Południowej oraz natleniania tkanek za pomocą pozytonium.
ERC Advanced Grants to konkurs, w którym o finansowanie przełomowych badań ubiegają się doświadczeni naukowcy, o uznanym już dorobku. Granty ERC AdG dają im możliwość realizacji ambitnych projektów, które mogą prowadzić do przełomów naukowych.
W tegorocznej edycji wyłoniono 281 laureatów, do których trafi w sumie 721 mln euro. W tym gronie znalazło się czworo naukowców, którzy swoje projekty będą realizować w Polsce: prof. Joanna Mizielińska, prof. Dominika Zgid (obie na Uniwersytecie Warszawskim), prof. Cezary Galewicz i prof. Paweł Moskal (obaj na Uniwersytecie Jagiellońskim).
Prof. Joanna Mizielińska (pracująca w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Civitas) zrealizuje na Wydziale Socjologii UW pięcioletni projekt dotyczący nowego spojrzenia na pokrewieństwo queer: rodziny LGBTIQ* z dziećmi w Europie Środkowo-Wschodniej.
– Proponuję nową, kontekstualną perspektywę na queerowe pokrewieństwo, uwzględniającą specyfikę historyczną, kulturową i polityczną Europy Środkowo-Wschodniej – regionu, który dotąd był zbyt często pomijany lub upraszczany w globalnych debatach naukowych. Dzięki uwzględnieniu lokalnych doświadczeń, struktur rodzinnych i praktyk relacyjnych osób LGBTIQ* projekt nie tylko poszerzy dotychczasowe rozumienie rodziny i pokrewieństwa, ale również zakwestionuje uniwersalność angloamerykańskich modeli, przyczyniając się do bardziej zrównoważonego i inkluzywnego rozwoju teorii społecznych – tłumaczy prof. Mizielińska, która otrzymała dofinansowanie w wysokości 2,5 mln euro.
Badaczka dodaje, że dominujące w badaniach nad queerowym pokrewieństwem teorie, wywodzące się głównie z kontekstów angloamerykańskich, rzadko uwzględniają złożoność doświadczeń rodzin LGBTIQ* w Europie Środkowo-Wschodniej. To podejście prowadzi do uproszczeń i utrwala marginalizację tego regionu.
– Projekt QUEERSHIP odpowiada na tę lukę, oferując pierwsze transnarodowe, interdyscyplinarne badanie pokrewieństwa queer w Polsce, na Węgrzech, w Czechach i Chorwacji – dodaje.
Projekt zakłada opracowanie wielowymiarowego socjokulturowego modelu pokrewieństwa queer (WSMPQ), który zakwestionuje obowiązujące paradygmaty angloamerykańskie i poszerzy rozumienie rodziny, pokrewieństwa, płci i seksualności. W przeciwieństwie do większości badań, koncentrujących się wyłącznie na rodzinach osób cispłciowych tej samej płci lub oddzielnie na doświadczeniach osób trans, QUEERSHIP przyjmuje podejście całościowe, badając wspólnie różne tożsamości i praktyki relacyjne w ramach jednej analitycznej ramy.
Kolejny projekt będzie realizowany na Wydziale Fizyki UW. Prof. Dominika Zgid (od 2012 r. na Wydziale Chemii oraz Fizyki Uniwersytetu Michigan w Ann Arbor) zamierza opracować modele nieuporządkowania w materiałach krystalicznych, wykorzystując systematycznie ulepszane metody opisujące korelację elektronową. W efekcie powstanie zestaw narzędzi obliczeniowych umożliwiających modelowanie nieuporządkowania w realistycznych układach – od słabo po silnie skorelowane. Narzędzia pozwolą na wykorzystanie obliczeń wysokiej wydajności (high-performance computing) do ograniczenia liczby kosztownych eksperymentów laboratoryjnych i pomogą w racjonalnym projektowaniu nowych, technologicznie istotnych materiałów.
– Nieuporządkowanie w materiałach może przyjmować różne formy – od przypadkowego rozmieszczenia atomów, przez fluktuacje strukturalne, aż po dynamiczne zmiany konfiguracyjne. Zjawiska te znacząco wpływają na właściwości fizyczne i chemiczne materiałów, ale ich opis teoretyczny stanowi ogromne wyzwanie. Powszechnie używane metody obliczeniowe, takie jak dominująca obecnie teoria funkcjonału gęstości (DFT), nie radzą sobie z pełnym ujęciem efektów wynikających z nieuporządkowania i silnych korelacji elektronowych – tłumaczy prof. Zgid, która na realizację badań otrzymała prawie 3,5 mln euro.
Wykorzystując najnowsze przełomowe techniki dla układów wielociałowych, metody chemii kwantowej, uczenie maszynowe i zaawansowane modele matematyczne, badaczka proponuje kompleksowy zestaw narzędzi do przewidywania własności widmowych i termodynamicznych nieuporządkowanych materiałów. Projekt zakłada także integrację nowo rozwiniętych metod z dynamiką molekularną i uczeniem maszynowym, co umożliwi badania procesów dynamicznych w środowiskach nieuporządkowanych, np. w stopach o wysokiej entropii, nadprzewodnikach czy układach katalitycznych.
Z kolei prof. Cezary Galewicz z Katedry Porównawczych Studiów Cywilizacji UJ będzie badał kultury pieśni pāṭṭu Azji Południowej. W jego projekcie uczestniczyć będą specjaliści z pogranicza badań kulturowych, antropologii literatury, lingwistyki, etnomuzykologii i cyfrowej humanistyki z Polski, Holandii, Włoch, Francji, USA i Indii.
– W południowo-indyjskim języku malajalam słowo pāṭṭu oznacza „pieśń” i odsyła do prawdziwej galaktyki powiązanych, ale regionalnie zróżnicowanych tradycji pieśni epickiej, bohaterskiej, liturgicznej, magicznej: od pieśni utrwalających kulturową pamięć miejsc po liturgiczne pieśni intonowane w celu przebudzenia bóstwa, transformacji bohatera, uruchomienia lub odwrócenia klątwy. Odnosi się do społecznych praktyk aktywowania wiedzy zawartej w pieśni mającej uzdrawiać, przywracać równowagę i powodzenie, ułatwiać pracę, aktywizować więzi społeczne, uprawomocniać śpiewaków i/lub słuchaczy – opisuje naukowiec z UJ.
To wyjątkowo bogate uniwersum pieśni nie zostało jak dotąd objęte akademicką uwagą jako archiwum i system wiedzy. Projekt VOICES zakłada zbudowanie cyfrowego archiwum pieśni w postaci audiowizualnych rejestracji, transkrypcji, identyfikacji i dokumentacji źródeł pisanych i innego rodzaju artefaktów. Skupia się na historycznej kontekstualizacji wyłaniania się regionalnych kultur pieśni i zobrazowaniu strategii, technik i technologii, z pomocą których zdołały one mobilizować społeczności, wykształcać nowe gatunki ekspresji i alternatywne formy organizacji społecznej poprzez m.in. odnoszenie się do wspólnego drawidyjskiego imaginarium, nie tylko skutecznie opierając się kulturom wysokim związanym z literackimi językami prestiżu, Sanskrytem i tamilskim, ale także inspirując je i przekształcając. Zadaniem badaczy będzie m.in. historyczne „zmapowanie” najważniejszych regionalnych kultur tego rodzaju, ich typologizacja, wyartykułowanie związków wzajemnych i odmienności.
Prof. Paweł Moskal z Instytutu Fizyki im. Mariana Smoluchowskiego UJ otrzymał 2,5 mln euro na projekt „Czy natlenianie tkanek można badać za pomocą pozytonium?”. Egzotyczny atom pozytonium (stan związany elektronu i pozytonu) jest wytwarzany w organizmie człowieka podczas diagnozowania za pomocą pozytonowej emisyjnej tomografii (PET). Zjawisko to nie było do tej pory wykorzystywane w medycynie. Dopiero w zeszłym roku pod kierunkiem prof. Moskala wykonany został pierwszy obraz właściwości atomów pozytonium w mózgu człowieka. Jest to pionierskie osiągnięcie wprowadzające zastosowanie pozytonium w medycynie. Pisaliśmy o tym niedawno na naszym portalu.
W najnowszym projekcie POSITRONIUM postawiono fundamentalnie nową hipotezę, zakładającą że natlenianie tkanek można badać poprzez pomiar stopnia splątania fotonów powstających w wyniku anihilacji pozytonium.
– Teoretycznie fotony powstające w wyniku anihilacji pozytonium są splątane kwantowo w polaryzacji i wykazują nielokalne korelacje – niewytłumaczalne klasycznie. Splątanie kwantowe odzwierciedla się w rozkładzie kąta względnego między płaszczyznami polaryzacji fotonów. W tym projekcie postawiona jest hipoteza, że takie rozkłady są wrażliwe na hipoksję tkanek. Prowadzi to do oczekiwania, że stopień splątania fotonów z pozytonium oddziałujących z rozpuszczonym tlenem różni się od przypadku, gdy anihilacja zachodzi poprzez wychwycenie elektronu z molekuły tworzącej tkankę – zaznacza prof. Moskal, który poprowadzi badania za pomocą unikalnego systemu tomograficznego J-PET i autorskiej metody pomiaru splątania kwantowego.
W tym roku o ERC AdG ubiegało się 2534 naukowców, a wskaźnik sukcesu wyniósł niespełna 11%. Wśród laureatów z 32 krajów przeważają Niemcy (45 badaczy), Włosi (37), Brytyjczycy (22), Francuzi (22). Przyznane im środki pozwolą na stworzenie prawie 2,7 tys. miejsc pracy w instytucjach goszczących w 23 krajach, głównie w Wielkiej Brytanii (56), Niemczech (35) i Włoszech (25).
Do naszego kraju (łącznie z dzisiejszymi) trafiło już 95 grantów ERC wszystkich kategorii, w tym 49 Starting Grants, 19 Consolidator Grants, 17 Advanced Grants, 8 Proof of Concept Grants i 2 Synergy Grants.
MK, źródło: UJ, UW
Ideologiczne granty zabierają możliwość realnego rozwoju praktycznej wiedzy, budowania szanowanej cywilizacji i mocnej ekonomii. 2,5mln euro to na co? Na dyktafon, komputer i kilka biletów?
Nauka bada swiat wokol nas.
Rowniez ten swiat, ktory stworzyl czlowiek, wlaczajac interakcje miedzy-ludzkie na kazdym mozliwym poziomie.
Grant "Queer Kinship: LGBTIQ* Families with children in Central and Eastern Europe" jak najbardziej wpisuje sie w ta grupe badan naukowych.
Kiedy spojrzy sie na prosta statystyke podana na przyklad tutaj:
https://erc.europa.eu/news-events/news/erc-2024-advanced-grants-results
Polska nie wyglada juz tak zle, nie jestesmy na samym koncu wykresu, chociaz to zawdzieczamy tylko temu, ze ta statystyka nie uwzglednia liczby mieszkancow krajow ERC (czyli liczba grantow nie jest przeliczana per capita).
Success rate byl tylko 11% w tym rozdaniu, tak wiec tym, ktorzy granty otrzymaja, naleza sie wielkie gratulacje.
Nie dziwię się, że i "Wielkiej Brytanii sytuacja tez zaczyna sie isc w kierunku .... " więcej na fikcje, mniej na naukę, to i WB pójdzie z torbami w nauce. Ale co tam, fikcja to będzie największe osiągnięcie tej nauki, bo "....interakcje miedzy-ludzki..... " Trzeba dobrze mieszać w głowach, żeby dojść do ściany gdzie tylko głupota będzie preferowana.
@Nie dziwię się
W moim komentarzu chodzi mi raczej generalnie o brak pieniedzy w sytuacji niezwykle mocnej konkurencji, ciagle rosnacej liczby aplikantow i inflacji.
Nauki wszelakie sa wazne. Jesli tylko pomysl jest dobry, dobrze rokuje w sensie wagi potencjalnych odkryc i obserwacji, powinien dostac pieniadze.
A co do ERC, prosze spojrzec, jakie inne granty zostaly sfinansowane w dziedzinie 'Social Sciences and Humanities', dla porownania:
https://erc.europa.eu/sites/default/files/2025-06/erc-2024-adg-results-sh.pdf
A dlaczego? Polak mówiąc "grant" myśli "nagroda", bo Polacy nie znają pojęcia grantu, przez ostatnie kilkaset lat nie spotykali się z niczym podobnym. Słowo "grant" znamy z powiedzenia "take it for granted." Grant w języku angielskim to nie jest nagroda, to raczej część należna albo przydział. Możemy wyobrazić sobie dwa systemy grantów w nauce:
1. Badania są w pełni finansowane ze środków statutowych. Jeśli jednak jakiś podmiot ekonomiczny (państwo, firma, fundacja, nawet osoba prywata) życzy sobie badań w jakiejś tematyce, może je sfinansować w formie grantu. W tym układzie granty są wyjątkowe i istotnie mogą być traktowane jako rodzaj nagrody.
2. Większość badań jest finansowana z grantów.
W drugim przypadku granty powinni dostawać wszyscy aktywni badacze, być może nie w każdym rozdaniu ale na tyle regularnie, by nie zagrażać ciągłości badań. Jak kto nie dostaje grantów, powinien zostać zwolniony. Wtedy traktowanie grantów jako nagrody byłoby niebezpieczne dla nauki, bo radykalnie zredukowałoby ilość naukowców, nawet o 90%. A nie jest tak, że tylko badania najlepszych przyczyniają się do rozwoju nauki.
@Profesor PAN
No i wydaje sie, ze ani schemat #1, ani ten #2, nie maja zastosowania w Polsce.
Prawda jest taka, ze w Wielkiej Brytanii sytuacja tez zaczyna sie isc w kierunku tych realiow polskich, poniewaz pieniadze statutowe sa mikroskopijne lub w ogole nie istnieja, a o granty diabelnie ciezko...
Wydaje sie, ze kraje europejskie, gdzie sa pieniadze statutowe, chocby niskie, ale ciagle istniejace, moga wygrac ten "wyscig" o utrzymanie badan na odpowiednim poziomie, w dluzszym okresie czasu. Moi znajomi z Niemiec czy Francji nie musza aplikowac o granty, aby utrzymac badania w swoich pracowniach. Aplikuja o granty, ale te granty nie sa potrzebne do przetrwania.
Moim zdaniem granty powinny istniec, z roznych powodow. Jakis rodzaj aplikacji o pieniadze w systemie konkurencyjnym jest dobry dla poziomu badan. Jednak ERC to zupelnie inne zwierze. Szefostwo ERC ciagle podkresla, ze granty ERC nie maja zastapic finansowania lokalnego, rozdzielanego przez odpowiedzialne za to osrodki krajowe. Granty ERC maja inny charakter, wiec sa jedynie dodatkiem, swojego rodzaju uzupelnieniem tego, co na przyklad w Polsce oferuje NCN, w Wielkiej Brytani UKRI, itd.
Te 4 granty dla naukowcow z Polski to bardzo wiadomosc, ale trzeba pamietac, ze jest naprawde bardzo duzo do zrobienia. W UK samo Cambridge dostalo ich 11.
Polska powinna się wycofać z programu i namówić państwa podobnie źle traktowane (daję dolary przeciw orzechom, że będzie to Europa Środkowa), by zrobić to samo. Grant nie jest nagrodą, granty powinni dostawać nie tylko najlepsi badacze ale wszyscy, którzy przyczyniają się do postępu nauki. Branie od Polski poważnych pieniędzy a oddawanie fistaszków jest po prostu eksploatacją kolonialną. Afrykanie dali białym panom po pysku, więc ci znaleźli sobie kolejnych niewolników w Europie Środkowej. Niedoczekanie.
@Profesor PAN
Gdyby tak podejsc do wspolnych funduszy unijnych, to pewnie bysmy z EU grosza nie dostali na doplaty do autostrad czy inne elementy infrastruktury, bo dlaczego inne panstwa mialyby placic za polskie drogi.
Tak, rzeczywiscie, w nauce Polska doplaca, w innych miejscach Polska dostaje. Jak rozumiem, taki jest pomysl na dzialanie Unii.
ERC to pikus. Polska musi cos sama zrobic porzadek na swojej wlasnej dzialce. Badania naukowe, wyzsza edukacja, wiele innych tematow. Nie ma co czekac na EU.
Panie naukowiec, pozwól pan, że pewne rudymenty wytłumaczy panu człowiek, który przepracował 20 lat w biznesie, część z tego w Anglii: wszystkie sprawy bez jednego małego wyjątku tak się załatwia. Trzaskanie drzwiami, nieodbieranie telefonów etc. to podstawy teorii i praktyki negocjacji. Potem dochodzi się do porozumienia, które podoba się obu stronom, i wszyscy znowu się kochają. A jak kto pozwala się kroić na żywca, to widać lubi, jak go kroją. Sposób traktowania Polski przez ERC to EWIDENTNA kolonialna eksploatacja i twierdzi tak nie kto inny jak Thomas Piketty, któremu powagi odmówić nie można.
A co do tego, że Polska karygodnie zaniedbała naukę i wyższą edukację, nie znajdzie pan nikogo, kto zechce zaprzeczyć. Ale to już inny temat.
@Profesor PAN
Rzeczywiscie, w trzaskaniu drzwiami i nie-odbieraniu telefonu nie jestem za dobry.
Tak wiec negocjatorem w EU pewnie juz nigdy nie zostane
;-)
Ale moze rzeczywiscie, jako ze obecnie rola Polski w Unii jest wieksza, niz w innych latach, Polska moglaby sie skumac z innymi krajami regionu i probowac cos wynegocjowac. Nie wiem, moze zreszta juz ktos probowal...?
Dlatego to właśnie postuluję. To jest oczywiście marzenie ściętej głowy - ludzie wychowani w komunizmie (a to pokolenie rządzi polską nauką) będą zachwyceni, że przedstawicielie wyższych ras z Zachodu zechcą z nimi w ogóle rozmawiać, i nie zauważą, że oddają coś bardzo wartościowego za darmo. A ja z uporem maniaka powtarzam: grant nie jest nagrodą tylko sposobem finansowania nauki. A efekt św. Mateusza jest dla nauki zabójczy, nie przypadkiem nauka wywodzi się z klasztorów, gdzie panowała całkowita równość https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_%C5%9Bw._Mateusza
Uparte nazywanie beneficjentów grantów "laureatami" wskazuje na jedno - celem polskiej nauki nie jest odkrywanie prawd rządzących światem, celem polskiej nauki jest zdobywanie pieniędzy. Polskie państwo jest jak tatuś-degenerat, który zamiast utrzymywać rodzinę wysyła ją na ulicę: żonę i starsze córki do prostytucji, młodsze dzieci na żebry.
Panie Profesorze,
Coś w tym wszystkim jest. Jeżeli polskie państwo przeznacza raptem 10 mld euro na szkolnictwo wyższe i naukę, co właściwie odpowiada budżetom dwóch/trzech dobrych europejskich uczelni wyższych, to o czym tu mowa. Inwestycja w rozwój nauki kosztuje, ale jest opłacalna. Poważne państwa to rozumieją, a peryferie cywilizowanego, rozwiniętego świata nie stąd prowadzą np. gospodarkę rabunkową względem środowiska naukowego. Smutny obraz współczesnej Polski po 36 latach od upadku realnego socjalizmu. A kim nie mieliśmy już być. Drugą Japonią, Koreą Południową, Irlandią czy Izraelem.
Gratulache dla 3 Wspaniałych naukowców. Pieniądze dla Pani socjolog winny być przejazane na onkologię dziecięca.
To już wiadomo dlaczego Europa tak dołuje w nauce. Ręce opadają, gdy tematy nienaukowe są finansowane. Tramp wiedział co robi i zablokował finansowanie fikcji co nic nie wnosi do rozwoju nauki.