Aktualności
Sprawy nauki
17 Września
Źródło: Narodowe Centrum Nauki
Opublikowano: 2026-09-17

„Dziwna decyzja”. Burza w środowisku po uchwale Rady NCN

„Dziwna decyzja”, „Wątpliwa merytorycznie”, „Spieszmy się składać wnioski”– to tylko niektóre z komentarzy, jakie pojawiły się po ostatniej uchwale Rady Narodowego Centrum Nauki. Burzę w środowisku wywołały nałożone ograniczenia w liczbie składanych wniosków konkursowych.

Niemiła niespodzianka spotkała środowisko naukowe, które od lat walczy o zwiększenie budżetu na badania podstawowe. Nie inaczej było i w tym roku. Po wielomiesięcznych bojach, których kulminacją był majowy protest pod Sejmem, gdzie domagano się dodatkowego miliarda złotych na NCN, udało się przekonać rządzących do dołożenia 400 mln zł. Po raz pierwszy w 15-letniej historii agencji jej budżet przekroczy zatem 2 mld zł.

Jeszcze w czerwcu, nie znając wyniku rozmów ministra nauki z ministrem finansów, Rada NCN zapowiedziała, że planuje od przyszłego roku wprowadzenie limitów w liczbie składanych wniosków, a od 2028 roku – ograniczenia udziału w konkursie OPUS. Wyjaśniono wówczas, że jest to pokłosiem rosnącej liczby aplikacji oraz zwiększającymi się kosztami realizacji projektów przy utrzymującym się ograniczonym budżecie Centrum. Konsekwencją tego ma być nadmierne obciążenie organizacyjne zarówno samego NCN, jak i ekspertów oceniających aplikacje.

Jak zapowiedziano, tak zrobiono. Ledwie kilka tygodni po tym, jak projekt budżetu (ze zwiększonym finansowaniem NCN) ujrzał światło dzienne, uchwalono nowy regulamin przyznawania środków na projekty badawcze: w jednym roku kalendarzowym będzie można być wskazanym jako kierownik projektu tylko w jednym wniosku, zaś udział w konkursie OPUS uwarunkowano (w przypadku dwóch takich grantów w ciągu ostatnich 10 lat) wcześniejszym złożeniem wniosku w programach European Research Council.

Decyzja wywołała prawdziwą burzę. Prof. Agnieszka Chacińska, dyrektorka Międzynarodowego Instytutu Mechanizmów i Maszyn Molekularnych IMol PAN, jedna z największych orędowniczek systemu grantowego i samego NCN, w swoich mediach społecznościowych zapytała wprost: „Jaki jest powód wprowadzenia dodatkowych limitów i wymagań w kontekście podwyżki budżetu?”.

Nie ona jedna. Również prof. Agata Starosta z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN nie kryła zaskoczenia. „Dziwna decyzja Rady NCN, wiele głosów ze środowiska sugerowało inne rozwiązania dotyczące ograniczenia składania wniosków ocenionych bardzo słabo. A wybrano odpowiedzialność zbiorową”.

Z kolei prof. Aleksandra Obrępalska-Stęplowska z Instytutu Ochrony Roślin – PIB przyznała w serwisie X: „Część tych wytycznych była wątpliwa merytorycznie nawet przed zapowiedzią zwiększenia budżetu, o czym jako naukowcy mówiliśmy różnymi kanałami. A po zwiększeniu budżetu tym bardziej”.

Do sprawy odniósł się także dr hab. Rafał Mostowy z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego we wpisie na LinkedIn: „To potencjalnie dobra wiadomość dla utalentowanych, młodych badaczy, ale bardzo zła dla uznanych grup badawczych w Polsce. Zespoły, które prowadzą świetne badania z potencjałem rozwoju, będą miały mniej możliwości konkurowania o fundusze. Jestem też bardzo sceptyczny wobec wymogu aplikowania do ERC. Zdecydowanie powinniśmy zachęcać do tego, ale zmuszanie raczej nie przyniesie większej liczby grantów, a wygeneruje tylko więcej wniosków. Podsumowując, wydaje się to rozwiązaniem problemów organizacyjnych poprzez ograniczanie badań naukowych. Obawiam się, że efektem będzie mniej możliwości budowania doskonałych, międzynarodowo konkurencyjnych grup badawczych w kraju”.

Potrzebę wprowadzenia ograniczeń uzasadniał w lipcu, w rozmowie z FA, prof. Tomasz Dietl, przewodniczący Rady NCN. Wskazywał, że w obliczu lawiny wniosków w ostatnich konkursach OPUS i PRELUDIUM, możliwości organizacyjne Centrum osiągnęły maksymalny pułap. Przykładowo, jak wynika ze sprawozdania NCN, w 2025 roku rozpatrzono łącznie 12 110 wniosków grantowych i przyznano 2038 grantów. W proces oceny wniosków zaangażowano 2092 naukowców do paneli ekspertów oraz 10 034 ekspertów zewnętrznych. Tymczasem dotacja podmiotowa w obecnej wysokości nie pozwala ani na zatrudnienie nowych pracowników i ekspertów, ani wynajęcie dodatkowych sal na posiedzenia paneli.

Już ostatnio wyniki ogłosiliśmy później niż zwykle, bo gdy rośnie liczba wniosków to przy ograniczonych możliwościach kadrowych NCN cały proces siłą rzeczy się wydłuża – zwracał uwagę, również nie znając jeszcze projektu budżetu.

Wyjaśnijmy, że środki pozostające w dyspozycji Centrum, dzielą się na dwie części: dotację celową, z której finansowane są granty badawcze, oraz podmiotową, która pozwala pokryć bieżące koszty działalności NCN, w tym wynagrodzenia ekspertów oceniających wnioski. Ta druga, o której mówił prof. Dietl, owszem, wzrośnie w przyszłym roku, ale raptem o ok. 2 mln zł – do poziomu 69,3 mln zł.

Warto jednak zatrzymać się przy innym fragmencie wypowiedzi przewodniczącego Rady NCN. Zapytany o to, czy zaproponowane w czerwcu zmiany są ostateczne i nie ma od nich odwrotu ani szans, by pogodzić możliwości kadrowe agencji i interesy naukowców, odparł:

Ogłosiliśmy te propozycje na tyle wcześnie, żeby móc skonsultować je ze środowiskiem. Wszystkie głosy, które do nas spływają, analizujemy. Wśród nich są zresztą bardzo wartościowe pomysły, warte rozważenia. Naukowcy wykazują dużą aktywność w tym zakresie, co oznacza, że bardzo im zależy na prawidłowym funkcjonowaniu NCN. Tak więc nie, nic nie jest jeszcze postanowione, uchwały nie zostały podjęte.

Być może dzisiejszego oburzenia w sieci by nie było, gdyby choć część pomysłów płynących ze środowiska wzięto pod uwagę. Od ogłoszenia planów wprowadzenia zmian do przyjęcia uchwały w tej sprawie upłynął kwartał. Nowe zapisy niczym się nie różnią od tych przedstawionych u progu wakacji. Aż trudno uwierzyć, że żadna z sugestii nie znalazła uznania w oczach członków Rady NCN. „Niestety, moja propozycja, by ustanowić na wzór ERC karencję dla osoby za słabe projekty (nie dorobek!) tj. 0–1 pkt – 2 lata karencji, 2 pkt – 1 rok karencji, 3 pkt – karencja jak obecnie, nie została wzięta na razie pod uwagę, ma być dyskutowana w przyszłości…” – napisał na Facebooku dr Maciej Juzaszek, filozof prawa i etyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dr Michał Filipiak, biolog, także z Uniwersytetu Jagiellońskiego, podpowiada: „Można, wzorem ERC, znacznie zmniejszyć obciążenie administrowania wnioskami. Wystarczy odchudzić pozamerytoryczną część wniosku”.

Za jeszcze innym rozwiązaniem opowiada się dr Piotr Eckhardt, historyk prawa na Uniwersytecie Ignatianium: „Dużo lepsze byłoby wprowadzenie jakiegoś przedwstępnego etapu oceny, który odsiałby bardzo słabe wnioski, oszczędzając pracy NCN i recenzentów. Wiele uczelni premiuje w swoich wewnętrznych ocenach samo złożenie wniosku, więc pracownicy naukowi składają cokolwiek »na sztukę«”.

I jeszcze głos prof. Przemysława Wiszewskiego, historyka z Uniwersytetu Wrocławskiego: „Przydałoby się przejrzeć też własne procedury NCN. Na przykład zlikwidować nonsensowne recenzje monografii powstających w ramach projektu jako warunek ich publikacji w OA w przypadku dopłaty z grantu. Nie ma takiego warunku dla artykułów np. publikowanych w czasopismach MDPI, recenzja trwa horrendalnie długo (6 m-cy!), a warunek niczego nie wspiera – poza wydawaniem pieniędzy na recenzentów. Jestem pewien, że takich zapisów jest więcej i ich likwidacja pokazałaby dobrą praktykę instytucji, zamiast podkreślania woli ograniczania szans i dyscyplinowania petentów”.

Mariusz Karwowski

Dyskusja (1 komentarz)
  • ~Adiunkt 17.09.2026 16:58

    Hej, mogło być gorzej - Najznamienitsza Rada mogła jeszcze ograniczyć ilość wniosków na uczelnię, albo na dyscyplinę a my, niewdzięcznicy, nie doceniliśmy ich łaskawości.