„Postanowiliśmy wrócić do poprzedniej oceny konferencji IT, gdzie najważniejsze z nich mają miarę 200 punktów” – napisała w poniedziałek po południu w swoich mediach społecznościowych wiceministra Karolina Zioło-Pużuk. To efekt internetowych dyskusji prowadzonych w weekend przez naukowców, po tym jak opublikowaliśmy planowane zmiany w tworzeniu list czasopism i wydawnictw.
Przypomnijmy, podczas piątkowego śniadania prasowego w siedzibie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego przedstawiono nowe zasady sporządzania wykazów wydawnictw i czasopism. Służą one do oceny działalności naukowej. Projekt rozporządzenia czeka już na podpis ministra. Jak informowaliśmy, jest w nim kilka istotnych zmian w stosunku do obecnie obowiązujących, wśród nich m.in. dodatkowa kategoria wydawnictw 140-punktowych czy udział członków komitetów naukowych Polskiej Akademii Nauk w ocenie eksperckiej.
Najbardziej ożywione dyskusje w internecie toczyły się jednak wokół recenzowanych materiałów z konferencji naukowych. Choć dalej będzie on oparty na International CORE Conference Rankings (ICORE), to resort nauki planował obniżyć wartości punktowe, odpowiednio do: A* – 100 pkt, A – 70 pkt, B – 40 pkt, C – 20 pkt. W sieci zawrzało.
Przeciwnikami tej zmiany byli głównie przedstawiciele środowiska informatycznego, dla którego wystąpienia konferencyjne są kluczowym elementem pracy naukowej. Prof. Piotr Sankowski, dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS, zdobywca czterech grantów ERC, napisał w serwisie X, że swoje najważniejsze wyniki naukowe opublikował na wiodących konferencjach informatycznych, takich jak STOC, FOCS, ICML, AAAI, IJCAI czy SODA. „Krajowa ranga moich publikacji, które są rozpoznawane na arenie międzynarodowej, zostaje drastycznie zmniejszona. Bardzo trudno mi zrozumieć przyczyny leżące u podstawy tej zmiany, która doprowadzi do marginalizacji w Polsce moich osiągnięć, a długofalowo zabiera informatykom zachęty do publikowania w najważniejszych i najbardziej rozpoznawanych miejscach na świecie”.
Moje najważniejsze wyniki naukowe opublikowałem na wiodących konferencjach informatycznych takich jak STOC, FOCS, ICML, AAAI, IJCAI czy SODA. W proponowanych zmianach przez ministerstwo ocena tych publikacji zostaje zmniejszona z 200pkt do 100pkt. Innymi słowy:
– osiągnięcia, za… pic.twitter.com/dp7bpDiNIO
— Piotr Sankowski (@piotrsankowski) February 9, 2026
Z kolei prof. Łukasz Kowalik, dziekan Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego, stwierdził: „najbardziej znani obecnie polscy informatycy: Wojciech Zaremba i Jakub Pachocki z Open AI (wcześniej naukowcy z NYU i CMU), czy też profesor Aleksander Mądry z MIT, nie mieliby czego szukać w polskiej nauce po proponowanych zmianach w ocenie konferencji. Podobnie, przytłaczająca większość laureatów nagrody Turinga publikuje głównie w konferencjach (…) Zmiana polityki oceny publikacji informatycznych przyczyni się do jeszcze większego spadku Polski w tej dziedzinie”.
Pani Minister, najbardziej znani obecnie polscy informatycy: Wojciech Zaremba i Jakub Pachocki z Open AI (wcześniej naukowcy z NYU i CMU), czy też profesor Aleksander Mądry z MIT nie mieliby czego szukać w polskiej nauce po proponowanych zmianach w ocenie konferencji. Podobnie,…
— Lukasz Kowalik (@lukaszmkowalik) February 8, 2026
I jeszcze jeden głos – prof. Tomasz Trzciński, dyrektor ds. badawczo rozwojowych Instytutu Badawczego IDEAS: „Gdy systemowo usankcjonowaliśmy to jak działa cała światowa informatyka, ministerstwo robi w tył zwrot. CVPR to równie ważne osiągnięcie jak praca w Nature. Czas znowu stanąć w obronie polskiej informatyki” – nawoływał.
Wygląda na to, że ten i inne apele pomogły. W poniedziałek po południu wiceministra Karolina Zioło-Pużuk całkiem niespodziewanie napisała w serwisie X: „W ministerstwie analizujemy, sprawdzamy, robimy symulacje. Raz jeszcze sprawdziliśmy uwagi do rozporządzenia, przeanalizowaliśmy wraz z uwagami z dyskusji po publikacjach medialnych i postanowiliśmy wrócić do poprzedniej oceny konferencji IT, gdzie najważniejsze z nich mają miarę 200 punktów”.
https://twitter.com/KarolinaZioloP/status/2020845115703456198
Tym samym punktacja będzie wyglądała jak dotychczas, czyli: A* – 200 pkt, A – 140 pkt, B – 70 pkt, C – 20 pkt.
Jak zapowiedziała wiceszefowa resortu, nowe wykazy wydawnictw i czasopism mają być opublikowane po wakacjach.
Mariusz Karwowski
Szanowni Państwo,
Skoro ten rok już trwa, to dobrą decyzją będzie wprowadzenie listy od 2027 r.
Pokażcie nam ją wcześniej - np w 4 kwartale tego roku, tak abyśmy mogli na spokojnie przygotować strategię publikacyjną na kolejny rok, a najlepiej kolejne lata.
Jeżeli zmiana w tym roku, to prosimy o zachowanie punktacji na tym samy poziomie plus ewentualne podwyżki punktów.
Tylko niech wywalą te patologię gdzie studenci za 1-2 stronniciwy art na PhD track gdzie acceptance rate jest 50-60% też dostają 200p, podobnie z satelitami czy Workshopami na konferencjach.
Władza powinna uwzględnić postulat środowiska naukowego o wprowadzenie nowej listy od 2027 roku i dopracowanie systemu ewaluacji oraz systemu oceny czasopism..
Polskiej nauce potrzebna jest stabilność…
Zwrócę uprzejmie uwagę, że minimalne wynagrodzenie pielęgniarki po studiach będzie od marca 2026 r. wynosiło prawie 12 tys. brutto, a profesora belwederskiego niecałe 10 tys. złotych. Nie rozumiem więc tu tej ekscytacji czasopismami, listami, punktami, zabiegami Ministerstwa itp. itd. Dziękuję za uwagę.
A w Szajcarii profesor zwyczajny to najlepiej opłacany zawód 17000 tys franków miesięcznie
Orcid, numerek i na Wielką Pardubicką. Produkujemy tony chłamu, bo inaczej nie przejdziemy oceny. Prawdziwe badania wymagają czasu, którego obecny system nie daje.
Cóż... zwolennicy uprawiania nauki poprzez pisaninę o-siamtym-i-owamtym tzn. o-czym-tylko-da-się-coś-napisać, świetnie się odnajdują w tej sytuacji. W Polsce, gdzie przeciętny Iksiński czuje wielką niechęć do dziedzin ścisłych, a sytuacji tej PATRONUJE niejako system nauki i szkolnictwa (szkodnictwa) wyższego, czują się, jak ryby w wodzie.
To pokazuje jak nieprzemyślane podejście prezentuje ministerstwo do ewaluacji i nauki w ogóle.
Katastrofa. Czysta amatorka. Dostali stołki na odcinku nauki, to robią w nauce. Równie dobrze mogli wylądować np. służbie zdrowia gdzie też by się nie nadawali.
Najpierw skompromitował się Wieczorek, to teraz szansę dostał Kolasek. Po nim pewnie kolejny koleś rotacyjny, itd.
Jeszcze tylko warto byłoby się jeszcze poważnie zastanowić nad skandalicznym pomysłem, żeby prawo działało wstecz i zasady ogłoszone we wrześniu działały od stycznia.
To oznaczałoby wprost nadanie tej regulacji mocy wstecznej. A to w demokratycznym państwie prawa jest co do zasady niedopuszczalne.
Zasada lex retro non agit jest elementem konstytucyjnej zasady państwa prawnego (art. 2 Konstytucji RP).
Próba zmiany punktacji ex post oznaczałaby, że państwo zmienia skutki prawne zdarzenia, które już nastąpiło i zostało zakończone. To narusza zasadę ochrony praw nabytych.
Mielibyśmy do czynienia z retroaktywnością o charakterze represyjnym, co pozostaje w sprzeczności z konstytucyjnym standardem bezpieczeństwa prawnego.
Przecież tak było do tej pory, bo obowiązuje punktacja zgodnie z wykazem na ostatni dzień roku.
Ale czy nie miało się skończyć z tymi patologiami? Władza całkiem niedawno krytykowała wprowadzanie nowej listy w trakcie trwania roku. Miało być nowe rozdanie, nowa jakość i wprowadzenie pewnej stabilności w pracy naukowca…
Krytykowała, krytykowała, a potem sama się obijała. Efekty są widoczne. Co Ministerstwo zrobiło w ostatni rok, dwa lata? Nic. Pozorowanie działań i zajmowanie się pierdołami.
Oj, radość będzie, bo rzucili (z powrotem) jeden ochłap, i to zapewne z poduszczenia panów od modnego dziś AI, bądź nimbem takowych. Zapewne niektórzy będą się takimi punktami i takimi szczegółami pasjonować i dzielić kwestię na czworo. Ale system, zmienić system - o, to by było dopiero coś.
Zwróćmy uwagę, że Władza mija się z prawdą, ponieważ pojawiają się stwierdzenia, że projekt jest na biurku Ministra do podpisu, a ciągle wprowadzane są poprawki na podstawie komentarzy z Internetu. Czy nie można zrobić tego raz a dobrze? Z uwzględnieniem postulatów ze środowiska akademickiego? Należałoby poświęcić 2026 rok na przygotowanie nowych zasad i rozpocząć na świeżo od 2027 roku.
Jako profesor związany z naukami technicznymi, chciałbym wyrazić swoje zażenowanie całą tą sytuacją w nauce… Po pierwsze wynagrodzenia są na poniżająco niskim poziomie, stąd brakuje młodych naukowców, którzy chcieliby realizować doktoraty, a Ci, którzy się zdecydują, to za chwilę rezygnują, ponieważ ich wyobrażenie na temat pracy na uczelni jest zupełnie inne… w rzeczywistości zderzają się z brakiem szacunku ze strony profesorów, punktozą i wynagrodzeniem praktycznie równym wynagrodzeniu minimalnemu. Po drugie zapowiedź wprowadzenia nowej listy po wakacjach (czyli pewnie w okolicy października) z datą obowiązywania od 1 stycznia, jest równie kuriozalne. Nie pozwala to budować stabilności, a jedynie wzmaga frustrację, ponieważ publikowanie jest procesem ciągłym i niezwykle ważnym. Młodsi koledzy myślą chociażby o swoich habilitacjach, a teraz nie wiedzą gdzie mogą publikować, a gdzie nie… czy nie byłoby możliwe wprowadzenie nowej listy od 1 stycznia, ale 2027 roku? Tak, aby nie zmieniać zasad gry w ostatnim kwartale roku? Czy to tak wiele wprowadzić pewna stabilność w tych niepewnych czasach? Dodatkowo nagonka na mdpi jest dla mnie całkowicie niezrozumiana. Obecnie opublikowanie dobrej pracy w Elsevierze coraz bardziej graniczy z cudem. Na swoim przykładzie mogę wskazać, że ostatnie publikacje (zarówno moja, jak i innych współpracowników) w czasopiśmie za 140 punktów miały po 3-4 recenzentów i to bardzo skrupulatnych oraz rzetelnych. Tam przynajmniej da się opublikować prace w miarę sprawnie, a nie odbijając się od drzwi, co demotywuje całkowicie zarówno młodych adeptów nauki, jak i starszych naukowców. Dodatkowo publikacje, po uzyskaniu zniżki (ostatnio norma), kosztuje ok. 5 tysięcy złotych, a w krajowych gorszych czasopismach to już średnio 3-4 tysiące, a w Elsevierze, Springerze, czy Wiley to kilka tysięcy dolarów.. Ciężko jest w tych czasach myśleć o nauce..
"Dodatkowo nagonka na mdpi jest dla mnie całkowicie niezrozumiana. Obecnie opublikowanie dobrej pracy w Elsevierze coraz bardziej graniczy z cudem." panie profesorze, to chyba tłumaczy dlaczego ta nagonka jest niezrozumiała... Sugeruję jednak pisać artykuły na wyższym poziomie zamiast obniżać sobie poprzeczkę. Proszę wyjechać do dobrego zagranicznego ośrodka (lub przynajmniej porozmawiać z kolegami z takiego) - tam z publikacji w MDPI trzeba się tłumaczyć, negatywnie odbijają się na całym dorobku!
Totalnie nie zgadzam się z tym komentarzem. Wielu wybitnych naukowców ze świata publikuje w mdpi. Mają dorobek, indeks Hirscha. Skoro czasopisma spełniają parametry, a proces wydania artykułu jest zgodny z obowiązującymi zasadami, to w czym problem? W tym, że możliwe jest sprawne publikowanie? Bazuje moje wypowiedzi na stażach w prestiżowych ośrodkach naukowych. Problemem w polskiej nauce nie jest mdpi. Tylko brak stabilności, porażająco niskie wynagrodzenia, znikomy współczynnik sukcesu przy pozyskaniu grantu czy też kolesiostwo i układy.
Nigdy nie publikowałam za pieniądze (jestem profesorem tytularnym z całkiem niezłym indeksem Hirsha) i w dalszym ciągu ja i moi współpracownicy nie mają kłopotu z publikowaniem prac w czasopismach z I kwartyla. Wszystko jest kwestią jakości. Dopuszczanie MDPI to dalsze obniżanie jakości polskiej nauki.
Twierdzenie, że publikowanie w Springerze lub Elsevierze w OA jest darmowe jest totalnie niezgodne z prawdą, ponieważ państwo podpisuje stosowne umowy i wykupuje licencje, więc płaci też z publicznych pieniędzy. Na jedno wychodzi - to raz. Publikowanie bez OA jest totalnie bez żadnego sensu, bo nauka ma służyć przede wszystkim społeczeństwu, a chociażby przemysł nie wykupi dostępu do zamkniętych publikacji. Następna kwestia w mdpi przechodzi się normalnie cały proces recenzji, a edytorzy dbają o ich jakość. Standardowa procedura. Na mdpi narzekają tylko Ci, którzy chcą utrudnić ludziom życie, udając jaką to wielką naukę robią (już tacy byli co narzekali na mdpi, a potem wyszły akcje z paper mills). Znam wielu naukowców z całego świata (z niezwykle wysokim indexem Hirscha) i też publikują w mdpi, a w ich krajach takiej nagonki nie ma (bo nie mają chorego systemu punktozy).
To jedyna słuszna propozycja, aby nowa lista czasopism obowiązywała od 1 stycznia 2027 r. Pod koniec zeszłego roku Pani Minister twierdziła, że nowa lista będzie w marcu 2026 r. i nic się nie stanie jak naukowcy do marca się wstrzymają z publikacjami. Czy to znaczy, że teraz mają się wstrzymać do po wakacjach? Tylko nie wiadomo których. Bo jak cały 2025 r. to było za mało czasu to nie wiadomo czy wystarczy czasu do "po wakacjach".
Niech się Pan cieszy, że przynajmniej ma Pan profesurę. Bowiem, ja będący dr bez habilitacji, zastanawiam się niekiedy, jak to się stało, że ćwierć wieku temu, jako magister, podchodziłem do pracy naukowej z ogromnym entuzjazmem, a teraz widzę, że w ciągu tych lat GŁUPAWY system nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce stopniowo zmienił mnie, na (przynajmniej częściowo) cynicznego człowieka. Niech się Pan cieszy, że jako dr hab. (rozumiem, że habilitację Pan zrobił), nie jest Pan postrzegany przez eminencje nauki polskiej (czyli prof. dr hab.-ów) tak, jak postrzegają kardynałowie wiejskich proboszczów, ale znacznie wyżej. Zawdzięczam obecną sytuację przede wszystkim, nieodpowiedzialności moich mentorów naukowych, ale też i swego rodzaju "czarowi", jaki posiada polski system nauki i szkolnictwa wyższego.
Cyt."Młodsi koledzy myślą chociażby o swoich habilitacjach, a teraz nie wiedzą gdzie mogą publikować, a gdzie nie… "
No cóż, złapałem się niedawno na tym, że czasem zaczynam się zastanawiać nad tym, CZY W OGÓLE warto jest cokolwiek robić w nauce, co chyba koresponduje z Pana nickiem.
Punkty za konferencje? To jakaś aberracja.
Aberracją jest cała ta punktoza.
Przemo sugeruję zapoznać się z tematem przed zabraniem głosu
hahahaha :) bardzo dobrze
Mam nadzieję że będzie radykalna zmiana w MNSZW już wkrótce a nie po wakacjach. Kompletny brak kompetencji jak za Wieczorka. Mija prawie 2,5 roku od czasów Czarnka, a tam prawie nic się nie dzieje
W rzeczy samej.
To jeszcze niech wycofa się z idiotycznego pomysłu sztucznego podnoszenia punktacji polskich czasopism.
I w ogóle z idiotycznego pomysłu "możliwości oceny czasopisma przez ekspertów". System mieszany pozwala na wiele manipulacji.
System mieszany jakiś tam sens ma - np czasopisma MDPI powinny mieć niższą punktację niż wynikająca tylko z IF. Niestety w naszych realiach jest na odwrót i regularnie dostają po 140 punktów.
Za MDPI to powinny byc punkty ujemne (zasmiecanie nauki!!!)
Zaśmiecaniem nauki jest większość publikacji w polskich czasopismach. W MDPI są przynajmniej jakieś recenzje. A teraz polskie czasopisma mają zostać dowartościowane, przez ekspertów. To dopiero będzie lista.
Dokładnie, i w takiej sytuacji system dodatkowej oceny eksperckiej miałby sens. Nie ma natomiast na to szans bo pełno "wybitnych młodych naukowców" i ogólnie polskiej kadry naukowej pojechałoby pod ministerstwo nauki palić opony.
Bardzo dobra decyzja Pani Minister - dziękujemy! 🥰
"Po wakacjach" brzmi równie dobrze jak nigdy. NIe wiadomo, jakich wakacjach ani w którym roku. Precyzja godna nauki.