Prof. Agnieszka Chacińska, dyrektorka Międzynarodowego Instytutu Mechanizmów i Maszyn Molekularnych IMol PAN, została pierwszą laureatką Nagrody Polskiej Akademii Nauk! Laur o wartości 400 tys. zł zostanie wręczony podczas uroczystej gali, która odbędzie się 24 czerwca. Patronem medialnym wydarzenia jest „Forum Akademickie”.
Nagroda PAN, ustanowiona pod koniec ubiegłego roku, to najwyższe wyróżnienie naukowe przyznawane w Polsce. Ma wartość 400 tys. zł (dla porównania najbardziej wartościowe do tej pory to Nagroda Fundacji na rzecz Nauki Polskiej – 250 tys. zł i Nagroda Heisiga – 200 tys. zł). Choć to dopiero pierwsza edycja, pomysłodawcy chcą, by stała się jedną z najważniejszych krajowych nagród naukowych (obok – poza wspomnianymi – również Nagrody NCN). Jej celem jest wzmocnienie pozycji polskich zespołów badawczych w globalnym obiegu nauki oraz podkreślenie roli doskonałości naukowej.
Ma to być wyróżnienie, które wzmocni konkretnego badacza bądź badaczkę, odciąży od ciągłego zastanawiania się, w jaki sposób zdobyć pieniądze na przetrwanie. Nagrodę – a przypomnę, że mówimy o kwocie 400 tys. zł – będzie można wykorzystać wedle własnych potrzeby. Z pewnością to ułatwi wiele rzeczy. Ale jest jeszcze perspektywa na zewnątrz – chcemy dać jasny, czytelny sygnał, że promujemy najlepszych – mówił na łamach „Forum Akademickiego” prof. Marek Konarzewski, prezes Polskiej Akademii Nauk.
Kandydatów można było zgłaszać do końca lutego. Wpłynęło 31 wniosków, w tym 27 indywidualnych i 4 zespołowe. Najwięcej zgłoszeń dotyczyło badaczy z dyscyplin reprezentowanych przez Wydział III Nauk Ścisłych i Nauk o Ziemi PAN (18). Ponieważ niektóre nazwiska powtarzały się w zgłoszeniach, po ostatecznej weryfikacji do oceny trafiły osiągnięcia 18 badaczy i badaczek oraz 4 zespołów.
We wtorek, 9 czerwca, Prezydium PAN zapoznało się z nominacjami przedstawionymi przez kapitułę konkursu. Spośród nich dokonano wyboru laureatki, która odbierze premierową Nagrodę PAN. Została nią prof. Agnieszka Chacińska, dyrektorka Międzynarodowego Instytutu Mechanizmów i Maszyn Molekularnych IMol PAN.
Specjalizuje się w zagadnieniach z zakresu cytologii, biologii molekularnej i biochemii. Ukończyła Wydział Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, a następnie związała się z Instytutem Biochemii i Biofizyki PAN. Odbyła staż podoktorski w Instytucie Biochemii i Biologii Molekularnej Uniwersytetu we Fryburgu, gdzie następnie została kierownikiem grupy badawczej. Po powrocie z Niemiec rozpoczęła pracę w Międzynarodowym Instytucie Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie. Założyła tam Laboratorium Biogenezy Mitochondrialnej. W latach 2017–2019 kierowała Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego (CeNT UW).
Od 2020 r. stoi na czele IMol PAN. To pierwszy od ponad ćwierćwiecza nowy instytut badawczy poświęcony naukom biologicznym w Polsce i jednocześnie najmłodsza jednostka PAN. Prof. Chacińska należy do Europejskiej Organizacji Biologii Molekularnej (EMBO) i Academia Europaea. W maju 2024 r. została pierwszą badaczką z Polski w gronie członków Niemieckiej Akademii Przyrodników Leopoldina.
Prowadzi badania w obszarze biologii molekularnej komórki, w szczególności dotyczące biogenezy mitochondriów. Odkryła mechanizmy odpowiedzialne za transport i dojrzewanie ponad tysiąca białek funkcjonujących w mitochondriach oraz molekularne podstawy dynamiki translokazy białek mitochondrialnych TIM23 odpowiedzialnej za transport białek przez i do wewnętrznej błony mitochondrium. Uzupełnieniem poznanych wcześniej szlaków i mechanizmów biogenezy białek mitochondrialnych była identyfikacja białka nazwanego Mia40, które dało początek odkrycia ścieżki działającej poprzez regulowaną wymianę disiarczkową i stanowiącej nowy mechanizm produktywnego transportu frakcji białek mitochondrialnych.
Zainteresowanie wczesnymi etapami importu białek do mitochondriów doprowadziło kierowaną przez nią grupę do odkrycia, że wiele białek mitochondrialnych jest skutecznie degradowanych w cytozolu poprzez system oparty na proteasomie, maszynerii komórkowej do degradacji białek. Ponadto grupa dojrzałych białek mitochondrialnych podlega procesowi retrotranslokacji z mitochondriów do cytozolu w celu ich degradacji przez proteasom. Odkrycie roli degradacji przez proteasom w regulacji proteomu mitochondrialnego stanowiło przełom oraz jest źródłem nowych strategii leczenia grupy chorób o podłożu genetycznym, tzw. mitochondrialnych, które do dziś pozostają nieuleczalne.
Chacińska i współpracownicy odkryli pierwsze reakcje komórki na stres związany z defektami lub opóźnieniami w imporcie białek mitochondrialnych, powodującymi akumulację prekursorów białek mitochondrialnych w cytozolu. Te reakcje stresowe obejmują regulację translacji oraz regulację proteasomu. Komórki ludzkie reagują na defekty mitochondrialne poprzez ekspresję alternatywnej, bardziej aktywnej wersji proteasomu z podjednostkami typowymi dla immunoproteasomu. Mechanizmy podwyższonej aktywności proteasomu, obecne zarówno w drożdżach, nicieniach, jak i komórkach ludzkich, chronią komórki przed stresem proteotoksycznym, sprzyjając ich przetrwaniu. Jeśli degradacja białek jest nieskuteczna, mitochondrialne białka prekursorowe tworzą złogi, które mogą stać się toksyczne dla komórki i prowadzić do jej degeneracji obserwowanej w chorobach związanych z wiekiem.
Odkrycia prof. Chacińskiej są istotne dla zrozumienia wielu chorób, np. chorób mitochondrialnych – rzadkich chorób o podłożu genetycznym o ciężkim przebiegu, a także powszechnych chorób cywilizacyjnych, np. zaburzeń metabolicznych, neurodegeneracji, demencji związanych z wiekiem, a także nowotworów.
Wręczenie Nagrody PAN nastąpi 24 czerwca podczas uroczystej gali towarzyszącej Zgromadzeniu Ogólnemu Polskiej Akademii Nauk. Patronem medialnym wydarzenia jest „Forum Akademickie”.
MK
@Andrzej Jajszczyk
@Marcin Przewloka
Dyskusja tutaj jest jak najbardziej naturalna. Światem nauki rządzą różne patologie, więc ludzie mają prawo być wkurzeni.
A Forum Akademickie tak jakby przejęło rolę dawnego NFA. Aż trudno uwierzyć, że to się stało. No, ale jak się redaktorów ciąga po sądach, to oni też przestali się patyczkować.
Gratulacje!
Raz jeszcze.
@Marcin Przewloka
Jak dla mnie to tutaj jest dużo bicia piany. Jak przychodzi do grantów ERC, to znowu cały ten ponoć świetny instytut IMol PAN, wypada tak jak reszta Polski, czyli zupełnie bezbarwnie. Owszem coś tam się komuś udało dostać w przeszłości, ale statystyki są nieubłagane. Więc znowu chodzi teraz o to, aby stworzyć podstawy pod branie pieniędzy z PL, gdyż potrzebny jest stały dopływ kasy. Ale dla osoby z boku, to tak nie bardzo nie wiadomo, czy to znowu nie jest jakieś "paper mills", dla odmiany w białych rękawiczkach (znane jako "salami slicing").
A że przyjeżdżają ważni ludzie, nawet nobliści? Jak się nobliście Barackowi Obamie zapłaci dobre honorarium, to też przyjedzie i da wykład.
Kasa, Misiu, kasa.
Pani Profesor, gratulacje.
Zawsze budzi podziw, gdy realne osiągnięcia naukowe przebijają się przez szum samozwańczych, domorosłych pseudonaukowych autorytetów, które mylą naukę z własnymi fantazjami o byciu „naukowcem”. Osiągnięcia bronią się same, domorosła reszta pozostaje tylko internetową radosną twórczością.
Pani Profesor gratuluję zdobycia nagrody PAN. Osiągnięcia są duże, jak na skalę Polski, i są zauważalne w świecie nauki. Dobry zwiastun by instytucja, którą Pani Profesor kieruje dorównywał do nauki światowej. Oby więcej takich instytutów było w Polsce.
Pytanie jest takie: Czy nie jest to kwestia prac ekstensywnych tak jak w archeologii. Bo wygląda, że tak więc naukowo wartość tego jest nikła.
Cyt."Chacińska i współpracownicy odkryli pierwsze reakcje komórki na stres związany z defektami lub opóźnieniami w imporcie białek mitochondrialnych, powodującymi akumulację prekursorów białek mitochondrialnych w cytozolu. Te reakcje stresowe obejmują regulację translacji oraz regulację proteasomu. Komórki ludzkie reagują na defekty mitochondrialne poprzez ekspresję alternatywnej, bardziej aktywnej wersji proteasomu z podjednostkami typowymi dla immunoproteasomu. "
No cóż, żeby stwierdzić, czy ma Pan rację, należałoby być specjalistą w tej dziedzinie. Nie udaję kogoś, kim NIE jestem (jak to czasem czynią niektórzy), więc nie będę się wypowiadał, bo się po prostu NIE znam na tych zagadnieniach.
Jakby się Pan znał to by Pan takie odkrycia dokonywał. Sęk w tym, że dla osób w temacie, które się tym zajmują to tak na prawdę nic wielkiego i nic przełomowego. Po prostu zwykły efekt zwykłej pracy na kolejnym poletku do tej pory nie uprawianym.
@krzych
Zwykle poziom cytowań publikacji, który w dużym stopniu odzwierciedla zainteresowanie, mówi coś o tym, jaka jest naukowa wartość czyjejś pracy. Czy to w archeologii, czy w biologii molekularnej.
"Zwykle" nie oznacza, że "zawsze". Mogę z łatwością podać przykłady prac o DUŻEJ wartości naukowej, niektóre opublikowane zostały nawet w DOBRYCH, MARKOWYCH czasopismach, a liczba ich cytowań należy do zbioru {0,1}.
Na informację o tych pracach, osoby które powinny je znać, odpowiadały zwykle milczeniem lub co najwyżej zdawkowym "Thank you for the information." itp., czasem dodawały, że się zapoznają z tą, czy tamtą pracą itp.. A potem było/jest "wielkie milczenie Kosmosu" (oczywiście, "Kosmosu" osób z danej dziedziny). No i dlatego, (współ)autor tych prac nie zrobiłby zapewne nigdy habilitacji, a komisja habilitacyjna, złożona z wielce uczonych prof. dr hab.-ów i dr hab.-ów, wymądrzałaby się w swoich recenzjach, że indeks Hirscha jest za niski...
Teraz ów dr leży obłożnie chory, na emeryturze. Gdy kiedyś Go pochowają (każdego zresztą kiedyś pochowają), to będzie najprawdopodobniej zdawkowy nekrolog typu: "Dr X.Y., wieloletni pracownik Uczelni-Takiej-A-Takiej", z ewentualnym dopiskiem nazwy jego specjalizacji naukowej. Chyba nawet pies z kulawą nogą się tym nie zainteresuje, co ów dr zrobił naukowego.
Natomiast, gdy umrze znany profesor, to będzie poczet sztandarowy, pojawią się tzw. pedle z Uczelni z berłami, w togach i biretach, i będą przemówienia o "niepowetowanej stracie dla nauki polskiej" itp. albo wspomnienia innych prof. dr hab.-ów, o tym, jaki to zmarły nie był wybitny, uczynny, pracowity itd. itd. Może nawet w przypadku bardzo znanego profesora, minister lub prezydent prześlą kondolencje.
Trochę, jak w tym wierszu Marii Konopnickiej pt. "A jak poszedł król na wojnę":
cyt. "Szumią orły chorągwiane,
Skrzypi kędyś krzyż wioskowy...
Stach śmiertelną dostał ranę,
Król na zamek wraca zdrowy...
A jak wjeżdżał w jasne wrota,
Wyszła przeciw zorza złota
I zagrały wszystkie dzwony
Na słoneczne świata strony.
A jak chłopu dół kopali,
Zaszumiały drzewa w dali.
Dzwoniły mu przez dąbrowę
Te dzwoneczki, te liliowe..."
@komentator (poprzedni)
Tak, jeszcze rozumiem różnice znaczeń pomiędzy wyrazami "zwykle" i "zawsze".
I oczywiście będą publikacje, które są bardzo ważne dla rozwoju danej dziedziny i z jakiegoś powodu nie zostały jakie takie natychmiast rozpoznane. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że są tak niezwykle istotne.
Tylko teraz poproszę od Pana przykład osoby, która ma na swoim koncie wiele publikacji i wszystkie one należą do tej grupy niezwykle ważnych, ale jeszcze niedocenionych. Zna Pan przykład takiej osoby?
Tak więc pomimo iż z różnych powodów trzeba być ostrożnym, kiedy patrzymy w cytowania prac danej osoby, to jednak ostatecznie pozwalają one wyrobić sobie zdanie na temat ich wpływu na danym polu nauki. To taka generalna zasada, którą używa się na przykład przy zatrudnianiu ludzi na uczelniach, gdzie jakość ma znaczenie.
Ależ bardzo proszę, już podaję dane odnośnie tej Osoby oraz jej publikacje:
T. Stępień,
1. A Survey Of Minor Wajsberg's Results Concerning Fragmentary Systems Of The Classical Propositional Calculus, Bulletin of the Section of Logic , vol. 2, Issue 2, 103 - 106 (1973)
2. Every Two-Valued Propositional Calculus Has the Interpolation Property (z Z. Dywanem), Bulletin of the Section of Logic , vol. 9, Issue 4, 152 - 153 (1980)
3. Lindenbaum's extensions (z A. Bielą), Bulletin of the Section of Logic , vol. 10, Issue 1, 42 - 47 (1981)
4. System S̄, Bulletin of the Section of Logic , vol. 10, Issue 2, 75 - 78 (1981)
5. Craig-Gödel-Lindenbaum's Property and Sobocinski-Tarski's Property in Propositional Calculi, Bulletin of the Section of Logic , vol. 10, Issue 3, 116 - 120 (1981)
6. Lindenbaum's extensions (with A. Biela), Reports On Mathematical Logic , No. 15, 9 - 11 (1983)
7. System S̄, Reports On Mathematical Logic , No. 15, 59 - 65 (1983)
8. A sufficient and Necessary Condition for Tarski's Property in Lindenbaum's Extensions, Zeitschrift für Mathematische Logik und Grundlagen der Mathematik, (currently: Mathematical Logic Quaterly) , vol. 30, 447 - 453 (1984)
9. On Number of Lindenbaum's Oversystems of Propositional and Predicate Calculi, Zeitschrift für Mathematische Logik und Grundlagen der Mathematik, (currently: Mathematical Logic Quaterly) , vol. 31, 333 - 344 (1985)
10. Logic Based on Atomic Entailment, Bulletin of the Section of Logic , vol. 14, Issue 2, 65 - 69 (1985)
11. On The Uniqueness of the Lindenbaum Extension, Zeitschrift für Mathematische Logik und Grundlagen der Mathematik, (currently: Mathematical Logic Quaterly) , vol. 34, 463 - 469 (1988)
12. First-Order Theories without Axioms, Reports On Mathematical Logic , No. 23, 67 - 70 (1989)
13. Single-Axiom Systems, Reports On Mathematical Logic , No. 23, 67 - 70 (1989)
14. Minimal Systems, Zeitschrift für Mathematische Logik und Grundlagen der Mathematik, (currently: Mathematical Logic Quaterly) , vol. 36, 423 - 430 (1990)
15. A Note on Formalisations of First-order Theories, Reports on Mathematical Logic , No. 27, 19-28 (1993)
16. Derivability, Reports on Mathematical Logic , No. 33, 79-98 (1999).
O pracy nr 12 pisałem już kiedyś tutaj (w dyskusji do innego wątku), że zawiera rozwiązanie problemu formalizacji rachunku funkcyjnego bez aksjomatów (co chciał zrobić wybitny polski logik, Prof. Roman Suszko). Na prośbę Kol. "Profesorka" (tak się podpisuje), zamieściłem na forum namiary na nią.
Na powyższej liście nie ma pracy o tzw. logice atomowej. Zawiera ona nowe rozwiązanie problemu wynikania, i była przez lata ODRZUCANA non-stop przez redakcje i/albo recenzentów różnych czasopism poświęconych logice matematycznej i/albo podstawom matematyki. Chwytano się rozmaitych sposobów, żeby tylko ją "uwalić", i wymyślano w tym celu przeróżne przyczyny (gdy tylko autorzy ulepszali pracę zgodnie z życzeniami Recenzentów, ci wymyślali kolejne problemy).
W końcu została opublikowana (po 30 latach od opublikowania jej abstraktu):
T. J. Stepien and L. T. Stepien, "Atomic Entailment and Atomic Inconsistency and Classical Entailment", J. Math. Syst. Sci. 5, No.2, 60-71 (2015),
a jej kontynuacja (gdzie zostało pokazane, iż na tak sformułowanej logice atomowej można oprzeć Klasyczny System Arytmetyki),
została opublikowana niedługo potem:
T. J. Stepien and L. T. Stepien, "The Formalization of The Arithmetic System on The Ground of The Atomic Logic", J. Math. Syst. Sci. 5, No.9, 364-368 (2015).
Obie te prace są NADAL przemilczane przez ogół ludzi zajmujących się tą tematyką (pomimo opublikowania ich także w arXiv.org).
Praca T. J. Stępień, Ł. T. Stępień, "On the Consistency of the Arithmetic System", J. Math. Syst. Sci. 7, No.2, 43-55 (2017), też była pomijana milczeniem przez długi czas. Zawiera ona dowód niesprzeczności systemu Arytmetyki, przy wykonaniu wyłącznie środków tego systemu (co przynajmniej na pierwszy rzut oka, wygląda na wyzwanie rzucone II Tw. Goedla o Niezupełności Arytmetyki).
@komentator (poprzedni)
Proszę Pana, wymienił Pan 16 publikacji. Nie jestem teraz pewien, czy chodzi o autora T. J. Stępień, czy raczej o L. T. Stępień, ale to jest mniej ważne. Ważne jest to, że naprawdę wydaje się to BARDZO mało prawdopodobne, żeby ktoś opublikował 16 prac, które są absolutnie kluczowe dla jakiejś dziedziny naukowej, i wszystkie tych 16 prac przeszło niezauważonych lub głęboko niedocenionych przez wszystkich naukowców na świecie.
Czy to właśnie stara się Pan powiedzieć?
To, co ja staram się powiedzieć, to że istotnie bywają prace niedocenione, niektóre z nich są publikowane jakby „ahead of their times” i musi minąć trochę czasu, aby zostały rzeczywiście zauważone, ale one nigdy nie obejmują całego lub większości dorobku danej osoby. Czyli tak, rzeczywiście, można niektóre prace przeoczyć w sensie ich prawidłowej oceny, jednak na przestrzeni dłuższego czasu, one nie będą miały wpływu na ewaluację pracy danej osoby. Bywają tutaj wyjątki, jak zawsze, ale one są niezwykle rzadkie.
Tak więc cytowania są dobrym sposobem oceny publikacji, jakkolwiek obecne ‘paper mills’ oraz oszuści publikacyjni stanowią wyzwanie dla tej tezy. Cytowania to dobry miernik, ale nie jedyny. To trzeba podkreślić.
Panie Marcinie
Dziękuję za odzew.
Chodzi mi przede wszystkim, o Autora T. J. Stępień. Wcale nie twierdzę, że jego 16 prac (z których samodzielne, to te wymienione w punktach 1 oraz 4 - 16), to prace "absolutnie kluczowe dla nauki". Czy prace innych ludzi, które są cytowane, są wszystkie absolutnie kluczowe dla nauki? Nie, a jednak doczekały się cytowań. A te wymienione przeze mnie powyżej, są przemilczane (poza dwoma przypadkami, gdy ktoś inny zacytował pracę nr 2, a jeszcze ktoś inny którąś z prac: 8, 9 lub 11 - dokładnie nie pamiętam).
Jeśli ktoś publikuje np. warunek WKW (konieczny i wystarczający), dotyczący własności Tarskiego w kontekście rozszerzeń Lindenbauma (praca nr 8), czy też wynik dotyczący formalizacji rachunku funkcyjnego bez aksjomatów (praca nr 12), to chyba taka praca zasługuje na zacytowanie choć raz.
Podobnie rzecz się ma w przypadku publikacji nr 10: "Logic Based on Atomic Entailment", będącej abstraktem, a pełna praca, jak już pisałem poprzednio, po iluś tam krotnym ROZPACZLIWYM wręcz odrzucaniu jej przez redakcje kolejnych czasopism i/albo recenzentów (co ciekawe NIKT nie wskazał ŻADNEGO błędu merytorycznego), została opublikowana po... 30 latach (!), jako: T. J. Stepien and L. T. Stepien, "Atomic Entailment and Atomic Inconsistency and Classical Entailment", J. Math. Syst. Sci. 5, No.2, 60-71 (2015).
Tak się składa, że coś niecoś wiem o tematyce, której ta praca dotyczy. Zatem, napiszę tak: na pytanie, czy jest ona absolutnie kluczowa dla nauki, można łatwo odpowiedzieć, jeśli wspomnieć, że zawiera rozwiązanie problemu wynikania, w postaci tzw. logiki atomowej. Pozwala to na uniknięcie groźnej choroby, jaką są tzw. paradoksy materialnej implikacji, które występują w logice klasycznej. Takie paradoksy mogą prowadzić do sprzeczności logiki klasycznej, jako systemu. Jeśli dodać, że na logice klasycznej oparty jest System Arytmetyki (Peano), to sprawa jest chyba jasna. Jak już pisałem, w pracy: T. J. Stepien and L. T. Stepien, "The Formalization of The Arithmetic System on The Ground of The Atomic Logic", J. Math. Syst. Sci. 5, No.9, 364-368 (2015), zostało pokazane, iż na ww. logice atomowej można oprzeć System Arytmetyki (Peano).
były komentator (poprzedni)
Napisałem Cyt."Chodzi mi przede wszystkim, o Autora T. J. Stępień. Wcale nie twierdzę, że jego 16 prac (z których samodzielne, to te wymienione w punktach 1 oraz 4 - 16), to prace "absolutnie kluczowe dla nauki". "
a miało być:
"Chodzi mi przede wszystkim, o Autora T. J. Stępień. Wcale nie twierdzę, że WSZYSTKICH jego 16 prac (z których samodzielne, to te wymienione w punktach 1 oraz 4 - 16), to prace "absolutnie kluczowe dla nauki". "
To "wszystkich" jednak jest ważne, gdyż np. praca nr 10 w połączeniu ze wspomnianymi później pracami: T. J. Stepien and L. T. Stepien, "Atomic Entailment and Atomic Inconsistency and Classical Entailment", J. Math. Syst. Sci. 5, No.2, 60-71 (2015) oraz T. J. Stepien and L. T. Stepien, "The Formalization of The Arithmetic System on The Ground of The Atomic Logic", J. Math. Syst. Sci. 5, No.9, 364-368 (2015), chyba jednak zasługuje na rozważenie, jeśli chodzi o jej kluczowość w nauce.
były komentator (poprzedni)
@komentator 2
W każdej dziedzinie nauki cytowania odzwierciedlają zainteresowanie. Jeśli jakaś praca służy do zbudowania czegoś nowego, powinna (i zwykle jest) cytowana. Zdaję sobie świetnie sprawę z tego, że poziom cytowań zależy od dziedziny. W jednej dyscyplinie 10 cytowań to może być całkiem dużo, w innej taki poziom cytowań pokazuje raczej niskie zainteresowanie. I to wszystko częściowo ma związek z czasopismem, gdzie praca została opublikowana, ale tylko częściowo (są prace na arXiv cytowane tysiące razy). Zaryzykuję więc następujące twierdzenie: jeśli publikacje przytoczone przez Pana jako przykłady są ważne, powinny być cytowane. Jeśli nie są, świadczy to o tym, że nikt albo niewiele osób jest tymi wynikami zainteresowane. To naprawdę nie jest skomplikowane, chociaż – jak pisałem wcześniej – będą tutaj wyjątki. Rzadkie wyjątki. Nie sądzę, aby prace pana Stępnia do tych wyjątków się zaliczały; być może Pan określa ich wagę inaczej niż całe środowisko w tej dziedzinie. Chociaż jest to opinia osoby (czyli moja), która się na tej konkretnej dyscyplinie nie zna, więc oczywiście mogę się mylić.
Piszemy te komentarze pod artykułem o osiągnieciach pani Agnieszki. W jej przypadku, jakkolwiek "niedocenione" prace mogą ciągle być częścią jej dorobku naukowego, tych docenionych jest wystarczająco wiele, aby jednoznacznie potwierdzić osiągniecia.
No cóż, sytuację można podsumować następująco.
Problemu sformułowania rachunku funkcyjnego bez aksjomatów nie zdołał rozwiązać Prof. Roman Suszko, udało się to Dr T. Stępniowi.
Udało mu się też rozwiązać m.in. problem wynikania, formułując tzw. logikę atomową. Przez setki lat problem wynikania niepokoił wielu logików i filozofów nauki, a szczególnie począwszy od początku XX w., gdy sformalizowano system Arytmetyki Peano w oparciu o logikę klasyczną, która cierpi właśnie na problem wynikania, tzn. są tam paradoksy materialnej implikacji. Jak wykazali: T. J. Stępień i Ł. T. Stępień, ich logika atomowa wystarcza do sformalizowania systemu Arytmetyki Peano.
Gdy przedstawiali referat na ten temat na "Logic Colloquium" w Paryżu w 2010 r., jeden ze słuchaczy zadał pytanie, jaki jest pożytek z ww. logiki atomowej. Gdy otrzymał odpowiedź, że dzięki niej uniknie się paradoksów materialnej implikacji, tylko pokiwał głową z aprobatą, a reszta sali milczała.
Ciekawe, że żadna z osób, które znały te prace, nie powiedziała, ani nie napisała jakiegoś "ale", tzn. że te prace nie są znaczące, i dlaczego tak uważa.
Pisze Pan m.in. "Zaryzykuję więc następujące twierdzenie: jeśli publikacje przytoczone przez Pana jako przykłady są ważne, powinny być cytowane. Jeśli nie są, świadczy to o tym, że nikt albo niewiele osób jest tymi wynikami zainteresowane. "
No, mogły mieć też INTERES w tym, żeby udawać, że o nich nie wiedzą...
Bowiem (i to jest dość ZNAMIENNE), wiele innych prac zawierających próby rozwiązania problemu wynikania, było lub jest cytowanych. A trzeba dodać, że ŻADNA z opublikowanych w tych pracach tzw. logik relewantnych (czyli tych, które mają być wolne od paradoksów materialnej implikacji), NIE nadaje się do sformalizowania Systemu Arytmetyki (co przyznał np. Bernd Buldt w swojej świetnej pracy "The Scope of Gödel’s First Incompleteness Theorem", Logica Universalis (2014)).
były komentator (poprzedni)
@komentator 2
Tak, teoretycznie jest to możliwe.
Jakkolwiek mam tendencje do niewierzenia w teorie spiskowe oraz w skrytą dyskryminację przez CAŁE środowisko w danej dyscyplinie, jest to możliwe.
Przez moment więc załóżmy, że to prawda, czyli te dwie publikacje nie oddają dobrze dorobku autora, ponieważ środowisko jest z jakiegoś powodu bardzo nieprzyjazne. Co z innymi pracami tego autora? Czy one również nie są cytowane tak, jak być powinny?
Bo przecież jak się z dorobku jakiejś osoby wyjmie dwie prace, to cytowania reszty jednak ciągle powinny coś pokazywać, prawda? Powinny pokazywać zainteresowanie innych naukowców oraz jakiś trend. Mylę się?
Pana wypowiedzi wyglądają na propagandę, a propaganda to z reguły kłamstwa.
Pan najwidoczniej nie wie o czym pan mówi, albo jest pan na wskroś złym człowiekiem i jak to umówią zatwardziałym w swym złym postępowaniu.
Marcin Przewłoka to jeden z najbardziej sensownych komentatorów w dyskusjach na temat nauki. Podziwiam go za poświęcanie czasu na tłumaczenie naukowego elementarza. Jest jednocześnie dobrze wychowany, co nie jest na tym forum regułą.
Wypowiedzi o dobrym wychowaniu to widziałem już nieraz w życiu i przeważnie wypowiadały to osoby nie mające racji ani argumentów. To jeden z takich chwytów, by uciszyć krytykę.
Zastosuje go w stosunku do Pana.
Panie Juszczyk zwracanie uwagi publicznie innej osobie też jest brakiem wychowanie i objawem braku kultury.
Każdy widzi i w szczególności uwagę o regule braku wychowania proszę kierować przede wszystkim do siebie, a nie wypowiadać się na tym forum, bo podejrzewam, że niegrzeczne zwracanie uwagi innej osobie publicznie stosuje pan od zawsze, tylko brak panu odwagi aby zwracać ją na ulicy, bo boi się pan następstw.
Tak tak profesorze od dobrego wychowania, jak zwykle kiepskiej jakości.
Pan Przewłoka ma bardzo nisko intelektualny sufit zawieszony.