Czy źródłem infekcji są wirusy, czy bakterie? Można to ustalić za pomocą badania krwi. Czy w podobny sposób można potwierdzić zaburzenia lękowe lub schizofrenię? Nad narzędziem diagnostycznym do zastosowania w psychiatrii pracują naukowcy Politechniki Lubelskiej i Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
W psychiatrii nie ma jak dotąd badań, które jednym wynikiem potwierdziłyby np. zaburzenia lękowe czy schizofrenię. Głównym problemem jest to, że brakuje biomarkerów różnicujących choroby. Nie da się zatem pobrać krwi i na tej podstawie określić, czy u danego pacjenta występuje konkretna choroba psychiatryczna. Jest jednak inny sposób, by to sprawdzić. W zrozumieniu, jak funkcjonuje mózg, pomaga bowiem badanie EEG, czyli elektroencefalografia. Polega na rejestracji aktywności elektrycznej mózgu za pomocą elektrod umieszczonych na skórze głowy.
Jeszcze na studiach robiłam badania EEG i od razu wiedziałam, że to jest coś, w czym chcę się rozwijać. Teraz będę sprawdzać, czy reakcje mózgu osób zdrowych i osób z podwyższonym poziomem lęku można uchwycić na tyle precyzyjnie, by stworzyć narzędzie diagnostyczne w psychiatrii – zapowiada mgr inż. Katarzyna Mróz, doktorantka z Politechniki Lubelskiej.
W projekcie realizowanym wspólnie z naukowcami z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie planuje przebadać od 50 do 100 osób. Połowę zdrowych, połowę deklarujących problemy z lękiem. W trakcie pomiaru wystarczy usiąść w wygodnym fotelu, założyć czepek z elektrodami i wykonywać proste zadania lub odpoczywać. Badaczka wskazuje, że w przypadku osób zdrowych dominują fale alfa, które wskazują na pełen poziom relaksacji. Natomiast u osób cierpiących na stany lękowe będą przeważały fale beta, zwłaszcza w sytuacjach skrajnego rozemocjonowania.
Badania rozpoczną się w październiku najpierw na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie, a potem będą prowadzone także na Politechnice Lubelskiej. W ich trakcie naukowcy będą prosić uczestników, by ci nie ruszali się, spokojnie oddychali, unikali mrugania i nie kręcili głową, ponieważ każde takie zachowanie generuje zakłócenia. W takim wypadku zarejestrowane zostaną artefakty mięśniowe z czaszki, a nie faktyczne fale mózgowe.
Te badania, w porównaniu do rezonansu magnetycznego, pozwalają rejestrować aktywność mózgu w skali minisekund, a nie sekund. Dzięki temu uzyskujemy znacznie większą dokładność i dostęp do dużo większej ilości informacji – zaznacza prof. Kamil Jonak, dziekan Wydziału Matematyki i Informatyki Technicznej PL.
Badania potrwają do końca roku. Do analizy chorób, takich jak zaburzenia lękowe, psychozy czy schizofrenia, naukowcy będą wykorzystywać metody numeryczne. Dzięki nim można odwzorować biologiczną sieć neuronalną, zbadać ją, zweryfikować i poszukać biomarkera, który stanie się podstawą rozpoznania. Gdyby udało się znaleźć taki biomarker, diagnozowanie mogłoby być dużo szybsze, prostsze i tańsze.
Mam nadzieję, że dzięki temu projektowi powstanie model, który pozwoli reagować, zanim stan lękowy osiągnie krytyczny poziom. Liczę na to, że uda się stworzyć narzędzie, które wesprze psychiatrów i pomoże osobom zmagającym się z lękiem lepiej radzić sobie w trudnych sytuacjach – kończy Katarzyna Mróz.
MK, źródło: PL