Badania nad planem wprowadzenia podatku katastralnego w Polsce rozpoczęli naukowcy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Rozwiązanie ma być zgodne z zasadą „good governance”, w której najważniejszy jest podatnik i jego dobrostan.
Podatek od wartości nieruchomości, zwany potocznie katastralnym, to jeden ze sposobów opodatkowania. Oznacza, że właściciele nieruchomości o większej wartości płacą więcej. Obecnie wielkość podatku od nieruchomości zależy w Polsce od ich powierzchni i przeznaczenia. Nie wszędzie tak jest. Podatek od nieruchomości zależny od ich wartości obowiązuje od lat m.in. w Austrii, Czechach, Estonii, Holandii, Irlandii, Litwie, Łotwie, Niemczech, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Włoszech, USA. Te państwa stosują różne rozwiązania, np. zróżnicowanie regionalne. Na ogół jednak wielkość podatku w Europie waha się od 0,18 proc. do 3 proc. wartości nieruchomości.
Na temat konieczności wprowadzenia podatku od wartości nieruchomości w Polsce dyskusja toczy się od co najmniej kilku dekad.
Podatek od nieruchomości, który płacimy obecnie, a zależny od ich powierzchni, zdaniem ekonomistów nie jest dobrym instrumentem gospodarowania przestrzenią. Nie jest on także sprawiedliwy według wielu właścicieli gruntów, budynków czy też lokali. Teraz zdarza się, że wyższą stawkę podatku od nieruchomości płaci właściciel posesji na wsi niż w dużym mieście, chociaż korzysta z uboższej infrastruktury. System podatkowy musi być sprawiedliwy – podkreśla prof. Małgorzata Renigier-Biłozor z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, która wraz z zespołem rozpoczyna badania nad tym, jak zmienić w Polsce opodatkowanie nieruchomości.
Dotychczasowe obserwacje wskazują na obawy przed wprowadzeniem w Polsce podatku katastralnego. Głównym powodem jest strach przed większymi opłatami. Skutkuje to unikaniem tej koniecznej, ale niepopularnej społecznie reformy.
Zamierzamy więc zaproponować uniwersalną „mapę drogową” transformacji systemu opodatkowania gruntów, budynków i lokali. Będzie się ona opierać na ich wartości i konsensusie wielu różnych podmiotów. Ten konsensus to podejście nowatorskie. Chcemy zaangażować w proces transformacji systemu różne jednostki i instytucje, szczególnie te, które najmocniej dotkną skutki planowanych zmian. Zamierzamy aktywizować społeczność lokalną i łagodzić niepokoje. Przewidujemy, że efektem naszych badań będzie metodyka wprowadzania zmian. Są one społecznie niepopularne, ale zgodne z zasadą dobrego rządzenia – tłumaczy badaczka.
W przekonaniu, że zmiany są potrzebne, utwierdziła się jeszcze bardziej po stażu naukowym w USA, podczas którego poznawała m.in. zasady amerykańskiego systemu podatków lokalnych.
W USA ludzie płacą podatek od wartości nieruchomości, ale w każdym stanie jest on inaczej naliczany. To, co tam zobaczyłam, bardzo mnie zaskoczyło. W tym kraju wartość nieruchomości jest jawna i ogólnie dostępna. Dotyczy to zresztą także ruchomości – zaznacza prof. Renigier-Biłozor.
Profesor zauważyła, że urzędy podatkowe w Stanach Zjednoczonych działają według innej filozofii niż w Polsce. Polskie skupiają się na egzekwowaniu podatków. Amerykańskie też, ale pomagają podatnikom w ich spłacaniu, doradzają im, jakie metody płatności są dla nich najbardziej korzystne oraz oferują elastyczne raty.
To, co tam zobaczyłam, kazało mi myśleć, że i u nas system podatkowy może być przyjazny. Aby takim się stał, najpierw musi się zmienić system poboru podatków od nieruchomości. Ten podatek jest dla przeciętnego obywatela jednym z najważniejszych, ponieważ dotyczy jego domu i często kluczowego elementu majątku – zwraca uwagę.
Podatek nie od powierzchni nieruchomości, tylko od jej wartości, dla wielu właścicieli wcale nie musi być większy niż płacony obecnie
Właściciele nieruchomości cenniejszych zapłacą pewnie więcej niż teraz, ale ci mniej cennych – mniej. Podatek powinien spowodować wzrost dochodów gmin. Samorządy lokalne otrzymają zatem więcej środków do rozdysponowania, dzięki czemu będą mogły przeznaczać większe fundusze na lokalne inwestycje. Niedofinansowanie to obecnie problem wielu gmin w Polsce. Często nie stać ich nawet na realizację tak podstawowych zadań jak budowa i remont dróg, budowa mieszkań komunalnych, zapewnienie komunikacji mieszkańcom. Podatek od wartości nieruchomości może stać się narzędziem do sterowania lokalnym rozwojem. Może być różny w różnych strefach gminy i być magnesem przyciągającym nowych mieszkańców na obszary, które gmina chce pobudzić do rozwoju. Ponadto zwiększy transparentność rynku nieruchomości. To przysłuży się do zmniejszenia manipulacji i spekulacji – nie ma wątpliwości prof. Małgorzata Renigier-Biłozor.
Lech Kryszałowicz, źródło: UWM
Po pierwsze. Sprawiedliwość jest pojęciem względnym i nie zawsze większość ma rację.
Wyobraźmy sobie dwóch kolegów z podwórka. Jeden ma marzenie aby w końcu zamieszkać we własnym domu. Haruje od rana do nocy, ciuła kasę ale w końcu po latach realizuje swoje marzenie. Drugi ma wyczesane na wszystko. Wakacje dwa razy w roku + wyjazdy na ferie, co 3 - 4 lata zmiana samochodu, mieszkanie po rodzicach -żyje "pełnią życia". Ale to ten pierwszy ma zostać ukarany przez system podatkiem katastralnym za nabycie nieruchomości za swoje wypracowane, odłożone a nie przehulane pieniądze (Kolega płaci za staroć grosze). I to jest jest sprawiedliwość? Dlaczego podatkiem od posiadanej wartości nie obłożyć samochodu czy roweru? Obłóżmy podatkiem sprzęt RTV, lodówkę, odkurzacz, komputer, żarówki, ubranie. Chleb leży Ci w w szafce drugi dzień to płać frajerze bo go nie zeżarłeś w dniu zakupu. Odłożyłeś, nabyłeś zamiast przehulać to płać! Na tym to ma polegać? Podatek katastralny jak zwał tak zwał moim zdaniem powinien być naliczany od "ponadnormatywnego luksusu". Od wartości, które nie stanowią normalnego zaspokojenia potrzeb. Ile mieszkań czy domów jest potrzebne jednej rodzinie do zaspokojenia swoich potrzeb? Na tym powinniśmy się skupić. Masz kilka mieszkań. deklarujesz, że są dla Twoich dzieci, ok. Zgłaszasz do Urzędu Skarbowego i nie płacisz podatku od ponadnormatywnego luksusu. Ale jak sprzedaż lub przekażesz to mieszkanie komuś innemu niż zadeklarowanemu dziecku zapłacisz podatek z odsetkami od dnia złożenia pierwotnej deklaracji. Proste? Masz 10 mieszkań a nie jest to hotel bo nie stanowią osobnego, wydzielonego budynku to płać. I tyle jeśli chodzi o sprawiedliwość społeczną. Proszę wrócić do zapisów Konstytucji -Preambuła poszanowanie wolności i sprawiedliwości. Sprawiedliwości do jasnej cholery !!!
Proponuję wprowadzić kataster od 2 i dalszych mieszkań. Ciekawe, co na to politycy którzy zainwestowali lewizny w kilka mieszkań na wynajem. Oczywiście dotyczy to również lokali usługowych/sklepowych których "nie opłaca się wynajmować" bo brak zainteresowanych wysoką ceną wynajmu, wziętą żywcem z sufitu. Lokal 50m2, przy głównej ulicy, wyceniony na ok 500-600 tyś, stoi zamknięty od 2 lat. Właścicielowi opłaca się nie wynajmować i płacić 33 pln za 1 m2 ? A może jest "zwolniony" z podatku przez kolesi z Ratusza?
Mając do wyboru opodatkowanie pracy (PIT) i majątku to drugie jest lepszym rozwiązaniem. Szczególnie w sytuacji w jakiej znajduje się obecnie rynek nieruchomości w Polsce. Wprowadzenie podatku katastralnego doprowadziłoby do obniżenia sztucznie napompowanych cen mieszkań i gruntów. Oczywiście powinno to się wiązać z jednoczesnym obniżeniem PIT, ponieważ jak wskazuje wiele badań, opodatkowanie pracy ma skutki antyrozwojowe.
Podatek VAT, PIT, od powietrza CO2, od niby ocieplenia klimatu, a domy trzeba ocieplać, od posiadania psów i kotow, od posiadania samochodu, od nieruchomości gruntowej i zabudowanej budynkiem użytkowym, promowanie przez badaczy uczelnianych podatku katastralnego jest nie moralne. POLACY nie chcą tego podatku. I o tym politycy wiedzą od kilku dekad. Polska to nie USA. To co tam jest niby sprawiedliwe nie musi być sprawiedliwe w Polsce.