Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Krajowa Reprezentacja Doktorantów podpisały umowę o współpracy. Jej efektem mają być inicjatywy służące lepszemu przygotowaniu doktorantów do aplikowania o środki i do realizacji projektów B+R, a także spotkania informacyjne, wymiana informacji i promocja programów skierowanych do młodych naukowców.
Umowę, w obecności wiceministra nauki prof. Marka Gzika, podpisali: prof. Jerzy Małachowski – dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz mgr inż. Anna Nieczaj – przewodnicząca Krajowej Reprezentacji Doktorantów. W uroczystości brał udział także mgr inż. Kamil Kucharski, pełnomocnik Zarządu KRD ds. NCBR. Obie strony zadeklarowały zacieśnienie współpracy i jeszcze szersze uwzględnienie działalności doktorantów w ofercie Centrum.
Doktoranci stanowią kluczowy element kadry naukowej i to na ich barkach w niedalekiej przyszłości spocznie kształtowanie innowacyjnej Polski. Dlatego inwestujemy w młodych. Najlepszy dowód to program LIDER, który cieszy się niezmiennie ogromną popularnością – mówi prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
W piętnastu dotychczasowych edycjach NCBR sfinansowało już ponad 600 pomysłów młodych naukowców wartych w sumie ok. 800 mln zł. Jak informują władze NCBR, właśnie z myślą o doktorantach planowane są zmiany w programie. Być może uda się zwiększyć budżet konkursu, który do tej pory pozwalał co roku finansować zaledwie ok. 10% projektów. Zdaniem dyr. Małachowskiego optymalny wskaźnik sukcesu powinien oscylować wokół 20%. Starania o zwiększenie puli środków, a tym samym wyłonienie większej grupy laureatów, już rozpoczęto. Deklaracja współdziałania w tym względzie padła również ze strony Krajowej Reprezentacji Doktorantów.
Druga kwestia dotyczy komercjalizacji. Badania i rozwój to jedno, ale chcemy dać też młodym naukowcom możliwość zobaczenia, czy to co proponują ma potencjał wdrożeniowy. Właśnie w tym celu przygotujemy serię szkoleń dla nowych beneficjentów. Chcemy przygotować ich nie tylko do pisania wniosków na poziomie europejskim, co już czynimy w ramach Krajowego Punktu Kontaktowego, ale i do współpracy konsorcyjnej z biznesem – zapowiada szef NCBR.
Porozumienie z KRD obejmuje także m.in. promocję programów NCBR istotnych z punktu widzenia doktorantów, w tym wymianę i popularyzację informacji o przedsięwzięciach, organizację spotkań czy możliwość udziału przedstawicieli obu podmiotów w wydarzeniach otwartych. Dla KRD to pierwsza tego typu umowa z agencją grantową.
Chcemy tym samym zachęcić inne agencje do nawiązania współpracy z nami. Dla nas to istotne, bo stwarzamy dzięki temu przestrzeń do komunikacji, rozmowy, wymiany poglądów na funkcjonowanie systemu grantowego. To także możliwość szkoleń i warsztatów skierowanych do naszej grupy. Nie jest może ona najliczniejsza w całej społeczności akademickiej, ale za to najbardziej skoncentrowana na przyszłości polskiej nauki. Jeśli chodzi o Narodową Agencję Wymiany Akademickiej to mamy tam już swoją przedstawicielkę, liczymy też na nawiązanie współpracy z Narodowym Centrum Nauki. Jesteśmy otwarci – zapewnia mgr inż. Anna Nieczaj.
Przewodnicząca KRD zapowiedziała, że w ciągu najbliższych tygodni powstanie analiza uwzględniająca głosy doktorantów aplikujących do programów NCBR, jak i laureatów konkursów. Raport, który trafi na biurko dyrektora Centrum, pokaże, jakich zmian oczekują najbardziej zainteresowani. Anna Nieczaj zwróciła też uwagę na wciąż nieuregulowany status doktorantów. To jeden z postulatów zgłoszonych przez KRD do planowanej nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Problem widoczny jest także z perspektywy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Po kilku latach od wejścia w życie Ustawy 2.0 są wątpliwości co do niektórych zawartych w niej rozwiązań, nowelizacja jest dobrą okazją, by dokonać zmian w tym zakresie. Jako osoba wywodząca się ze środowiska akademickiego dostrzegam potrzebę znacznie ściślejszej współpracy doktoranta z zespołem badawczym. Kiedy doktorant przypisany był do zespołu, dużo bardziej się z nim utożsamiał i na tym korzystał przede wszystkim w sensie naukowym. Dzisiaj doktorant jest tak naprawdę studentem, ta współpraca nie jest już taka bliska jak kiedyś. Uważam, że musimy poważnie przemyśleć zarówno formułę statusu doktoranta, jak i szkół doktorskich – mówi prof. Marek Gzik, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.
Mariusz Karwowski
Czemu ma służyć takie porozumienie? Osoba, która rzeczywiście pracuje naukowo mając pomysł i kompetencje, po prostu składa grant, i nie potrzebuje do tego błogosławieństwa KRD.
Zamiast PR-u czas na realne wsparcie. KRD to bezproduktywny twór, który rozmija się z rzeczywistością doktorantów.
Trudno oczekiwać skutecznego wnioskowania o projekty, prowadzenia badań i rozwijania kariery naukowej, gdy podstawowe stypendium nie pokrywa kosztów życia, a dorabianie staje się koniecznością, a nie wyborem!
Zamiast kolejnych szkoleń i spotkań, które coraz częściej służą autopromocji przedstawicieli, KRD powinna zacząć naprawdę walczyć o stypendia co najmniej na poziomie pensji minimalnej. Bo bez stabilnego zaplecza finansowego nie da się robić dobrej nauki, nawet jeśli umiesz napisać świetny wniosek.
Co do ustawy 2.0
to na pewno należałoby zlikwidować stanowiska dydaktyczne lub ewaluację dyscyplin rozszerzyć na wszystkich pracowników wydziałów, a nie ograniczać do zespołów minimalnie 12 osobowych, rozszerzyć przedział czasowy dla okresowej oceny pracownika z czterech lat na co najmniej 5 i ograniczyć od dołu, że ocena nie może być częściej dokonywana niż raz na 3 lata, a także wprowadzić jeśli nie zostaną zlikwidowane stanowiska dydaktyczne, zróżnicowanie w minimalnym wynagrodzeniu między dydaktykami a pozostałymi pracownikami.