O 400 mln zł – do 2,15 mld zł – zwiększy się przyszłoroczny budżet Narodowego Centrum Nauki. Mimo to Rada NCN podtrzymała swoje wcześniejsze zapowiedzi i wprowadziła limity w liczbie składanych wniosków konkursowych. Kluczowa okazała się dotacja podmiotowa dla agencji, której wysokość ma wzrosnąć tylko nieznacznie.
Zgodnie z przedstawionym pod koniec sierpnia projektem budżetu państwa na 2027 rok, Narodowe Centrum Nauki ma otrzymać 2,15 mld zł. Tym samym po raz pierwszy w 15-letniej historii agencji jej finansowanie przekroczy 2 miliardy zł. Gros tej sumy dostaną naukowcy w postaci grantów badawczych – dotacja celowa wyniesie 2,08 mld zł. Pozostała część to dotacja podmiotowa przeznaczona na funkcjonowanie NCN, a więc m.in. wynagrodzenia pracowników, w tym koordynatorów dyscyplin. Wyniesie ona 69,3 mln zł i będzie tylko o ok. 2 mln zł wyższa niż obecnie.
Sprawa ta ma kluczowe znaczenie w kontekście zapowiedzianych już w czerwcu ograniczeń w liczbie składanych wniosków w konkursach NCN. Jak wówczas informowano, planowane zmiany są związane z rosnącą liczbą wniosków oraz zwiększającymi się kosztami realizacji projektów przy utrzymującym się ograniczonym budżecie Centrum. Konsekwencją tego, wskazywano w komunikacie, jest nadmierne obciążenie organizacyjne zarówno samego NCN, jak i ekspertów oceniających aplikacje.
Działamy w sytuacji, w której – po pierwsze – współczynnik sukcesu jest znacząco poniżej optymalnej wartości dla agencji grantowych, tj. 25 procent. Po drugie, 15-procentowy wzrost liczby projektów w ostatnich konkursach OPUS i PRELUDIUM oznacza podwojenie liczby wniosków w ciągu 5 lat. Ponieważ nie idzie za tym zwiększenie naszej dotacji podmiotowej, nie mamy możliwości zatrudnienia nowych pracowników i ekspertów ani wynajęcia dodatkowych sal na posiedzenia paneli, co stanowi duże wyzwanie organizacyjne dla Centrum. Już ostatnio wyniki ogłosiliśmy później niż zwykle, bo gdy rośnie liczba wniosków to przy ograniczonych możliwościach kadrowych NCN cały proces siłą rzeczy się wydłuża – tłumaczył w wywiadzie dla FA prof. Tomasz Dietl, przewodniczący Rady Narodowego Centrum Nauki.
O ile więc z pewnością dodatkowe 400 mln zł pozwoli na sfinansowanie większej liczby projektów i poprawienie wskaźnika sukcesu, o tyle nieznaczny wzrost dotacji podmiotowej nadal pozostawia nierozwiązaną kwestię organizacyjną. Dlatego też kilka dni temu kierowane przez prof. Dietla gremium zdecydowało się ostatecznie przyjąć uchwałę z nowym regulaminem przyznawania środków na projekty badawcze. Jeden z rozdziałów dotyczy właśnie ograniczeń w aplikowaniu o fundusze. Wprowadzenie bardziej selektywnych mechanizmów konkursowych ma – zdaniem agencji – zapobiec spadkowi jakości procesu oceny i dochować jego terminowości.
Od 2027 roku w jednym roku kalendarzowym będzie można być wskazanym jako kierownik projektu tylko w jednym wniosku. Złożenie drugiego dopuszczono tylko w przypadku, gdy przynajmniej jeden z nich dotyczy konkursu OPUS LAP lub konkursów realizowanych przez NCN we współpracy z zagranicznymi agencjami. Do limitu nie będą wliczane wnioski odrzucone ze względów formalnych.
W regulaminie zapisano także, że łączna liczba projektów NCN kierowanych przez daną osobę oraz wniosków złożonych w NCN, pozostających w ocenie lub zakwalifikowanych do finansowania, w których ta osoba ma pełnić rolę kierownika projektu, nie może przekraczać dwóch (limit ten wzrasta do trzech, jeśli jest ona wskazana jako kierownik w co najmniej jednym projekcie w konkursie OPUS LAP lub w konkursie ogłaszanym we współpracy z zagranicznymi agencjami). Co istotne, ograniczenia te nie obejmują projektów finansowanych i wniosków złożonych w ramach konkursów PRELUDIUM BIS i DIOSCURI.
Zgodnie z zapowiedziami, pojawiły się też zapisy warunkujące udział w konkursie OPUS od złożenia wniosku do European Research Council. To kryterium dotyczy edycji, w których termin zakończenia naboru przypadnie po 1 stycznia 2028 roku. Kierownik projektu, który otrzymał co najmniej dwa granty OPUS w ciągu ostatnich 10 lat przed złożeniem wniosku, będzie mógł aplikować o kolejny, jeśli będzie laureatem konkursu ERC lub w ciągu ostatnich 5 lat ubiegał się o finansowanie w konkursie ERC, a jego wniosek uzyskał ocenę co najmniej w I etapie. Jak podkreślało Narodowe Centrum Nauki w czerwcowym komunikacie, to zachęta do większej aktywności w pozyskiwaniu środków europejskich, co ma pozwolić na dywersyfikację źródeł finansowania badań oraz utrzymanie dostępności krajowej oferty konkursowej dla badaczy na wszystkich etapach kariery.
Decyzja o ograniczeniu liczby projektów składanych przez tego samego naukowca nie jest łatwa. Ambicją Narodowego Centrum Nauki od zawsze było, jest i, mam nadzieję, będzie finansowanie odważnych i wartościowych badań – mówił w rozmowie z FA prof. Tomasz Dietl.
Mariusz Karwowski
Przewodniczący Rady NCN: Okrojenie oferty konkursowej? Być może to dobry kierunek
Do niedawna karano (rokiem na ławce rezerwowych) za odrzucenie wniosków z przyczyn formalnych. Teraz to zniesiono, w zamian będzie karanie (rok na ławce) za odrzucenie z przyczyn merytorycznych. Uważam to za kpiny z poważnych ludzi.
Co za głupoty pan pisze, nigdy tak nie było, żadnych kar za błędy formalne nie było.
Może trzeba by zacząć od przywrócenia normalniej roli grantów tzn. sposobu finansowania badań.
Grant nie jest cegiełka do prestiżu ani dodatkiem do pensji (prowadzenie badań jest obowiązkiem pracownika nawet jak nie ma grantu). Gdyby zlikwidować wynagrodzenia w grantach, usunąć granty z ewaluacji, ocen pracowników itp. to wnioski składali by głownie potrzebujący pieniądze na badania a nie karierowicze i dorobkiewicze szukający dodatkowego zarobku.
Obowiązek to można wpisać dowolny, ale skoro pracownik ma obowiązek prowadzić badania, to logiczne by było, że pracodawca ma obowiązek zapewnić na to środki. Te obecne w STEM rocznie z trudem pozwalają (albo i nie, coraz częściej) na utrzymanie aparatury. Bądźmy proszę poważni.
No właśnie o to chodzi, żeby było dla tych co potrzebują.
Efektem przyznania grantu mają być tylko pieniądze na badania dla tych co potrzebują coś zakupić czyli głównie eksperymentatorów a nie: prestiż, kasa do kieszeni, wynik w ewaluacji, zasilenie konta MDPI ani cokolwiek innego.
Sam nie jestem eksperymentatorem więc nie pisze pod siebie, jakby coś.
Ale histeria na forum. To pokazuje, że NCN w końcu zrobiło jakiś sensowny ruch. Ale niestety pokazuje też strukturalne problemy polskiej nauki: tutaj jest mnóstwo ustawionych gości i facetek na różne sposoby. Jedni ciągną kasę z uczelni prywatnych, inni z grantów NCN, inni z etatowego pisania recenzji. Przewodnicząca KRASP chwali Ministra, że załatwił podwyżki (w sumie tylko wyrównanie) i co ciekawe ta Pani zarabia jakieś 55 kPLN, a Minister jakieś 25 kPLN (czyli to Minister pełni tutaj rolę grzecznego chłopca). I wszyscy jednocześnie wykazują troskę o dobro polskiej nauki i sytuację młodych ludzi.
I co ta awantura? Że trzeba będzie rywalizować z Cyprem o granty ERC i może wyjść paskudnie. Się porobiło.
Czyli widzicie Państwo, w NCN nie są najważniejsi naukowcy ale kaska na utrzymanie administracji. Tak samo jest na uczelniach, Uczelnie nie są po to żeby robić badania i uczyć studentów, są po to żeby utrzymywać administrację. Ten moloch się rozrasta kosztem naukowców. A wracając do NCN, poziom aktualny poziom opiekunków jest już tak niski, że szkoda mówić. Pamiętam, pierwsze panele i granty i ówczesnych opiekunów, świetni ludzie, profesjonalni, pomocni, kompetentni. Teraz to jest jakieś pośmiewisko. Ale to widać jak działało NCN za prof. Jajszczyka i prof. Karoński. To co później rządziło, to dno, ściągające NCN właśnie na dno. A obecny dyrektor ... szkoda komentować. Nigdy nie miał grantu NCN.
parafrazując polityków: po co nam NCN, skoro mamy ERC w ... Brukseli
NCN chce więcej pieniędzy na granty i dla swoich pracowników, a za to oferuje mniej pracy ze swej strony. A wszystko niby dla dobra nauki w Polsce. W kontekście naukowym, można by rzec: genialne rozwiązanie, ale niestety to mentalność obiboka (dla wy-kształconych w nowoczesnych szkołach podam synonimy: leń, nierób, próżniak, wałkoń, leser).
Rząd wyda 20 mld tylko na 3 łodzie podwodne ze Szwecji.
Na wszystkie granty NCN wyda 10 razy mniej.
Sukces?
Błagam! OKRĘTY podwodne!
Ale z kolei Żółta Łódź Podwodna. To z terminologii anglojęzycznej: okręt jest ship, a podwodny już boat.
Może.
NCN i niewidzialni EKSPERCI 😱😱😱😱😱😱 to trzeba zmienić albo zlikwidować NCN
Prof. Dietl już dawno odleciał sądząc po jego wypowiedziach na łamach FA. Nie ma się co dziwić skoro w kółko dostaje na to samo po kilkadziesiąt milionów grantów . Po co mu takie ochłapy z NCN? Jego to nie dotyczy przecież … tłuste koty mają i będą się miały dobrze :)
Przynajmniej z kilku powodów uzależnianie możliwości aplikowania o granty w Polsce od aplikowania o granty ERC nie wydaje się być dobrym pomysłem.
Właśnie bardzo dobrze - gorzej gdy będzie się tam wysyłac jakieś dziadostwo z LLMa żeby odhaczyć punkt na liście.
Tak robią teraz często Szkoły Doktorskie, trzeba się ubiegać o grant to wysyłają wnioski na odwal się.
@hej hej
Wymuszone aplikacje to nigdy nie jest dobry pomysł, z definicji.
Poza tym, jest jakościowa przepaść pomiędzy aplikacjami do NCN, które mają szansę na sukces, i aplikacjami do ERC, które mają szansę na sukces. Co zresztą jest powodem, dla którego liczby grantów, które idą do niektórych pojedynczych uczelni w krajach starej UE, są wyższe niż wszystkich grantów razem wziętych idących do Polski.
Statystyka jest nieubłagana. 90% projektów dostają UW i UJ. Wniosek, na innych uczelniach pracują debile. Jest też drugi wniosek, który się nasuwa po obejrzeniu piłkarskiego pokera.
Ogólnie ma Pan rację. Te liczby wziął Pan tak trochę "w przenośni", więc od razu Pana krytycy dostrzegli swoją szansę. Ale zasady od zawsze były takie, że tam, gdzie chodzi o kasę, ludziom puszczają wszelkie hamulce. A że NCN oddano w ręce naukowców, to najsilniejsze grupy zawłaszczyły ten obszar. Ale politycy mają już inne spojrzenie i to na bazie gorzkich doświadczeń (piękny Rafał świetnie radzi sobie w Warszawie, ale na resztę kraju to już okazał się za cienki). Sprawa nie jest przegrana, tylko niestety o swoje trzeba się awanturować.
@Naukowiec z prowincji
Z tego, co wiem, to nie jest tak, że 90% pieniędzy z grantów NCN idzie na te dwie uczelnie w Polsce. Inne ośrodki naukowe są również bardzo dobrze reprezentowane.
A druga sprawa jest tak, że na przykład w Stanach nikt się nie dziwi, że na University of Michigan idzie więcej grantów, niż na University of North Dakota. Ta pierwsza uczelnia jest zwyczajnie dużo lepsza naukowo, więc otrzymuje więcej pieniędzy z grantów. To działa podobnie w każdym kraju, gdzie granty są rozdzielane na podstawie merytorycznych ocen proposali.
Natomiast jeszcze inną sprawą jest to, że opieranie całego systemu finansowego wsparcia badań naukowych jedynie na grantach nie ma sensu. I to zresztą odnosi się nie tylko do Polski.
Tak. Dostajecie dodatkowo kasę jako uczelnie badawcze. I jeszcze zgarniacie większość gruntów. W ocenach piszecie, że trzeba być przewidującym i odkładać środki na fundusz remontowy do aparatury. Takie farmazony piszą osoby które nie zdają sobie sprawy, że ochłapy które nazywamy działalnością statutową nie przechodzą na kolejny rok.
@Naukowiec z prowincji
To znaczy rzeczywiście, przyznaję, nie zdaję sobie sprawy z wielu rzeczy, bo nie pracuję obecnie w Polsce.
Zaś co do pieniędzy z NCN, to o ile można zaufać Googlowi, rozkłada się to następująco:
UJ – 10.8%. UW – 9.7%, reszta kraju 79.5%.
O ho ho. Widziałem coś takiego niedawno w ocenie wniosku aparaturowego. No uczelnia powinna przewidzieć i odkładać od dziesięciu lat, żeby kupić nowy aparat. Jak i z czego? Oderwanie osób oceniających od rzeczywistości jest niesamowite.
Skoro na prowincji narrację uprawia się w sposób taki, że liczby wyjmuje się z czapki i nie przedstawia na ich potwierdzenie żadnych danych źródłowych, to może lepiej żeby te projekty trafiały jedynie na tzw. UWUJ.
Konkursy na stanowiska są otwarte, nie widzę przeciwwskazań aby Naukowiec z prowincji zaczął pracować w Krakowie / Warszawie.
Jak pan naukowiec skomentuje fakt, że wypłaty w ramach grantów NCN są jednakowe i w Warszawie, i w Krakowie i na prowincji, a koszty życia nie?
Gratuluję sposobu na życie. Z tego powodu nie ma środków w służbie zdrowia. Jak piszę projekt, to i tak wynagrodzena ustawiam na minimum, bo przecież prowincji się nie należy. Miałem to w ocenie. Aparatura też się nam nie należy....
"Gratuluję sposobu na życie."
Nie bardzo rozumiem. Chyba, że chodzi panu o to, że moja Uczelnia zdobywa sporo grantów to tak, można powiedzieć, że jest to mój sposób na życie, bo jak wiadomo pasją nikt rachunków nie opłaci.
To nie jest prawda, proszę nie szerzyć kłamstw.
Przyznaję statystyka trochę pokolorowana, w zależności od konkursu to 20-40%. Jednakże historyczna reakcja świadczy że sami widzicie swoją pazerność.
@Naukowiec z prowincji
Czy Harvard i Stanford lub Oxford i Cambridge też są “pazerne”, z racji swoich sukcesów w zdobywaniu grantów?
Zlikwidować NCN, 2, 15 mld zł przekazać szkołom wyższym na podwyżki dla młodych naukowców.
Ireneusz, NCN jest nadzieją dla wszystkich tych, którzy nie załapali sie na łaskawe spojrzenia baronów i innych koterii. Gdyby nie NCN, nigdy nie mialabym szansy na karierę naukową i zatrudnienie. Dla mnie NCN to akurrat najlepsza rzecz, jaka mamy w Polsce.
I co dalej? Badania naukowe z DS? Nie rozśmieszaj mnie. NCN działa, jak działa, ale daje jakieś możliwości.
" Kierownik projektu, który otrzymał co najmniej dwa granty OPUS w ciągu ostatnich 10 lat przed złożeniem wniosku, będzie mógł aplikować o kolejny, jeśli będzie laureatem konkursu ERC lub w ciągu ostatnich 5 lat ubiegał się o finansowanie w konkursie ERC, a jego wniosek uzyskał ocenę co najmniej w I etapie. "
Proponuję analogiczne zasady wprowadzić dla Dyrektora NCN. Jeżeli w ciągu ostatnich 10 lat pracował w co najmniej jednym polskim podmiocie, to powołanie go na stanowisko Dyrektora będzie możliwe tylko w przypadku, gdy kierował analogiczną zagraniczną jednostką przyznającą granty, lub jego aplikacja w konkursie na stanowisko dyrektora zagranicznej jednostki grantowej przeszła do ostatniego etapu rekrutacji.
może by się wtedy trafił ktoś kompetentny...
Panie, a znasz pan "Quod licet Iovi, non licet bovi " lub bardziej przyziemną wersje. I talk się kończy dla maluczkich. Prawo ta tak jak my rozumiemy "poniał" I to my ustalamy.
Ja poniał.
W porządku, ale przydałoby się przejrzeć też własne procedury NCN. Na przykład zlikwidować nonsensowne recenzje monografii powstających w ramach projektu jako warunek ich publikacji w OA w przypadku dopłaty z grantu. Nie ma takiego warunku dla artykułów np. publikowanych w czasopismach MDPI, recenzja trwa horrendalnie długo (6 mcy!), a warunek niczego nie wspiera - poza wydawaniem pieniędzy na recenzentów. Jeestem pewien, że takich zapisów jest więcej i ich likwidacja pokazałaby dobrą praktykę instytucji zamiast podkreślania woli ograniczania szans i dyscyplinowania petentów.
Podwojenie liczby wniosków w ciągu 5 lat jest dość śmiałym założeniem, biorąc pod uwagę poziom wynagrodzeń i stopniowy realny spadek ich wartości. Aż tylu mamy pasjonatów nauki albo osób wyznających filozofię bretarianizmu? ;)
Przy okazji przydałaby się chyba pilna nowelizacja wykazu kosztów kwalifikowanych. Trudno bowiem skutecznie rozwijać współpracę międzynarodową, jeśli nie możemy przewidzieć w budżecie kosztów leczenia zagranicznych partnerów po zapoznaniu ich z poziomem wynagrodzeń polskich zespołów badawczych w projektach NCN.
Szczególnie interesujący może okazać się moment, w którym zagraniczny partner odkryje relację wynagrodzenia członka zespołu do stypendium lub wynagrodzenia studenta czy doktoranta. W tym przypadku warto chyba rozważyć rozszerzenie kosztów kwalifikowanych o konsultację kardiologiczną, psychologiczną oraz – na wszelki wypadek – transport medyczny.
Niestety moja propozycja, by ustanowic na wzór erc karencję dla osoby za słabe projekty (nie dorobek!) tj. 0-1 pkt - 2 lata karencji, 2 pkt - 1 rok karencji, 3 pkt - karencja jak obecnie, najbliższy opus, nie została wzięta na razie pod uwagę, ma być dyskutowana w przyszłości...
Tak się jeszcze zastanawiam. Może to Pan powinien złożyć ten wniosek? Pan przecież ma publikacje w zakresie prawa.
No, ja dostałem karencję, bo mój wniosek "Zastosowanie narzędzi informatycznych do wykrywania nieuczciwych praktyk publikacyjnych w Polsce" złożony do panelu HS5 nie przeszedł do drugiego etapu. Fragmenty oceny:
The topic is an important one, and the proposal shows the dimensions of the problem.
The potential impact would be very high for the scientific community.
SCIENTIFIC QUALITY – this project has high relevance for safeguarding scientific integrity and trust in science.
Expert 1
The PI has a long career as a researcher in chemistry. The number of publications appears to be quite low, given that the list of publications could not be completely filled.
Weakness: all international publications are on the field of chemistry/biotechnology. It is not clear to me whether this is sufficient to detect fraud in other fields of science.
Expert Team encourages the PI to publish in the area of law to provide more suitable material for the review in the HS5 panel.
W międzyczasie przyznano kolejne granty Grzegorzowi Boczkajowi, Mohsenowi Khodadadi Yazdi, Balalowi Yousafowi, etc. No tak, każdy z nich ma kilka razy więcej publikacji niż ja.
Pan pewnie zna angielski lepiej ode mnie, ale wydaje mi się, że jak ktoś pisze "on the field of" zamiast "in the field of", to raczej Polak :D
Niekoniecznie. Może być dowolny non-native - Włoch, Portugalczyk, Turek, Egipcjanin, Malezyjczyk. Ja bym optował raczej za tym, bo z opinii wynikało, że nie mają zielonego pojęcia o tym, co się dzieje w polskiej nauce. O metodach, które zaproponowałem, też nie.
Pewnie tak. Pospieszyłem się, zabrzmiało mi jak dosłowna kalka z polskiego :)
No cóż... mi jeden z ekspertów napisał, że nie ma planu badawczego w moim wniosku, mimo że plan był... Nie ma za bardzo szans na obronę swojego punktu widzenia, mimo że możliwość odwołania istnieje. To jest jak rozmowa ze ścianą, z tą różnicą, że ścianę można zobaczyć, a eksperta - nie.
Świetne recenzje! Brawa dla ekspertów za ocenę a dla autora wniosku i uczelnie za głupotę… to chyba pana pierwszy wniosek do Ncn ? jeśli czymś takim mają się zajmować koordynatorzy i eksperci to mamy odpowiedź dlaczego system nie działa.
PS. Rektor to podpisał ?
A założymy się, że środki z grantów przynajmniej tych trzech grantobiorców, których wymieniłem powyżej, zostaną zwrócone do NCN? Będą też następne.
A wniosek był żartem. Miał właśnie wykazać kompetencje "ekspertów". Spełnił swoją rolę w 100%.
Pan to tak zawsze wszystko dla żartów robi i dla udowodnienia „czegoś” w zasadzie też nie wiemy „komu”. Co wspólnego ma ten wniosek z badaniami naukowymi (podstawowymi)? Potem wszyscy zdziwieni, że jest tyle wniosków, a współczynnik sukcesu wynosi 10%…
A Pan/Pani to się orientuje w panelach NCN? Ja złożyłem wniosek do HS5, podpanel HS5_10 - Nowe technologie w prawie i politykach publicznych. W projekcie chodziło o opracowanie metod i ich wdrożenie do rozwiązania konkretnego problemu społeczno-prawnego (wykrywania oszustw w nauce). Pan Boczkaj np. opracowuje metody degradacji zanieczyszczeń, które, jak na razie, sprawdzają się tylko w jego publikacjach a w praktyce nie chcą działać. Powody może Pan/Pani znaleźć np. tutaj (kapelusz Gandalfa itp.)
https://www.pubpeer.com/publications/2BFFA69EC94D023279D010E4061FB7
https://www.pubpeer.com/publications/6BF90F9915F4D38329CE20A964B6EC
https://www.pubpeer.com/publications/7DDAE63D5FBC3A5EADDB9BBAE1E480
https://www.pubpeer.com/publications/C93ED9419197683F2CFEB65A26AC56#null
Moje metody działają. Udowodniłem to wstępnymi wynikami przedstawionymi we wniosku i np. tutaj
https://www.pubpeer.com/publications/128D60BD463843EC888E4C0E45537F
https://www.pubpeer.com/publications/998B5C2F49A36D24F9F45BC4889182
https://www.pubpeer.com/publications/52BF0B282F0DEADCD6AF0E21B4AC32
https://www.pubpeer.com/publications/66112F1BE5796818B9DD273453F371
A ja w tym komentarzu widzę przede wszystkim zazdrość, że młoda osoba już jest profesorem, że ma współpracę i ma projekty. To publiczne hejtowanie jest chore. Ale pewnie wynika z szeregu niepowodzeń w życiu - skoro nawet żona i dzieci odcinają się od pana oraz że nie stać pana na wynajęcie ekipy do remontu (takie komentarze Wojtaska można znaleźć w Internecie). A teraz samozwańczy Strażnik Teksasu postanowił celowo działać na szkodę środowiska naukowego.
"młoda osoba już jest profesorem, że ma współpracę"
A o którą osobę chodzi? Bo ci, o których pisałem to mają np. taką współpracę:
Muhammad Bilal - 13 retrakcji,
Mehdi Baghayeri - 12 retrakcji
Mohammad Sajadi - 23 retrakcje
Javad Sharifi-Rad - 13 retrakcji
Abhijit Dey - 23 retrakcje
Jörg Rinklebe - 14 retrakcji
Rafael Luque - 13 retrakcji
Mógłbym tak kontynuować przez następne 4 strony. Ale szkoda miejsca na tym forum. A że mnie nie stać na remonty? To wynika po prostu z pensji w polskim systemie szkolnictwa wyższego. Moje wynagrodzenie jest 2-3-krotnie niższe niż stawki hydraulika, kafelkarza czy malarza pokojowego. I nigdy nie miałem drugiego etatu i nie udzielałem korepetycji za pieniądze. No, ale jak już wszyscy wiedzą, od 1 października moja pensja wzrośnie.
Nie rozumiem wywlekania spraw rodzinnych pana Wojtaska na światło dzienne. Myślę, że skoro jego zarzuty dotyczą pracy innych to w tym obszarze powinniśmy się zatrzymać.
Ale przecież to sam Wojtasek o tym wypisuje w komentarzach. Nic od siebie w tej kwestii nie dodałem.
Myślę, że ludzie mają to totalnie gdzieś.
Mają gdzieś, że miliony z publicznych pieniędzy są przeznaczane na "badania", których "wyniki" można podziwiać w różnych pismach? Przecież w niektórych przypadkach już po streszczeniu projektu widać, że to dęte i nic z tego nie będzie. Po publikacjach widać tym bardziej. Gdzieś mają to ludzie, którym ten system daje pieniądze.
Pełna zgoda. Dlatego już niedługo postaramy się, żeby się o tym dowiedzieli zwykli podatnicy, którzy te fanaberie finansują. Niestety, spowoduje to, że opinia o polskiej nauce w społeczeństwie się jeszcze pogorszy, ale innej drogi nie widzę. System już dawno udowodnił, że sam nie jest się w stanie oczyścić.
Po pierwsze i tak to nic nie zmieni. Po drugie jest to działanie na szkodę polskiej nauki.
No. Tak samo jak wywalenie Dawida Kacprzyka ze szpitala południowego było działaniem na szkodę polskiej służby zdrowia. Szczególnie pacjentów.
Przecież i tak ma inne zatrudnienie. Zmienił tylko lokalizację. Reszta bez zmian.
Poza tym „no” chyba nie przystoi prof.
No, ma Pani absolutną rację. Za to fabrykowanie wyników badań jak najbardziej przystoi.
Szkoda, że skupia się Pan tylko na kwestiach artykułów (choć są one najbardziej jaskrawe). Patologii jest wiele - ustawiane konkursy, znajomi jako recenzenci prac doktorskich (a znam przykłady, w których promotor od kilkunastu lat ma ten sam "zestaw"), doktoraty wdrożeniowe, których poziom jest absurdalnie niski, całe klany zatrudniane w tych samych jednostkach przy jednoczesnym braku zatrudnień dla "zwykłych", sprowadzanie irańskich i pakistańskich wynalazków dla podbicia sobie statystyk zamiast korzystania z polskich studentów...można wymieniać bez końca
Nie skupiam się wyłącznie na publikacjach, ale faktycznie jest to mój główny obszar zainteresowań. Z prostej przyczyny - publikacje są ogólnie dostępne. Zdaję sobie sprawę z pozostałych patologii i ich skali, ale niewiele mogę z tym zrobić. Powinny do tego zostać powołane odpowiednie zespoły w każdej uczelni (i innych jednostkach) - w sumie jakieś 500 osób. Co może zrobić jeden człowiek? Wiele razy na tych łamach wyrażałem zdziwienie, że uczciwi ludzie nie chcą z tym zrobić porządku w swoich instytucjach. Ale zdaję sobie sprawę, że w wielu przypadkach nie jest to łatwe, ponieważ "klany", jak Pan to ujął, zawłaszczyły te jednostki. Ale ja wszystkiego nie zrobię. Jedyne co mogę, to upublicznić szczególnie jaskrawe przypadki i mieć nadzieję, że środowisko się wreszcie obudzi i zacznie działać.
Ja kiedyś poinformowałem przybyłych gości z Polskiej Komisji Akredytacyjnej na osobności jak wygląda część wymienionych przeze mnie wyżej spraw. Zostałem zrugany przez jedną z Pań Profesor "czy sobie wyobrażam, że jesteśmy pojedynczymi przypadkami? Tak jest wszędzie, proszę nie dramatyzować". Moim kolejnym krokiem w kierunku zmian była zmiana miejsca zatrudnienia :)
Nie wszystko jest o Panu.
O tak tak, a jak ograniczymy prawie do zera, to sukcesy będą 100% i będą to granty "mam nadzieję, będzie finansowanie odważnych i wartościowych badań" o siamtym owamtym, jak się robi naukę w Polsce by nic nie wydać na nią i buńczucznie głosić, że nauka polska jest na "światowym poziomie". Widać już dno dna.
Rzeczywiście, silne podniesienie progu dostępu siłą rzeczy musi spowodować odpowiedni wzrost success rate, jeśli tylko NCN nie postanowi zwracać niewykorzystanych środków do budżetu (tak kiedyś bywało). Jeśli w drzwiach sekretariatu, gdzie przyjmowane są wnioski grantowe, postawi się próg wysoki na metr, wybije sobie na nim zęby połowa naukowców i sukces stanie się prawdopodobny. Jeśli próg podniesie się metodą ciesielską do dwóch metrów, to przelezą tylko najbardziej wysportowani i wtedy sukces już pewny. Kierunek zmian widać oczywisty.
O siamtym-i-owamtym, owszem, z pewnym dodatkiem badań z chemii, fizyki i matematyki, ale szanse na zostanie "laureatami konkursów NCN" mają najczęściej (choć nie zawsze) farciarze, którzy są w silnych grupach badawczych kierowanych przez znanych prof. dr hab.-ów. Reszta cóż... może najczęściej tylko stać, jak ta dziewczynka z zapałkami z baśni Andersena, i patrzyć się na tych zadowolonych Jaśnie Państwa, ubranych w eleganckie ubrania. CZASEM komuś z tej reszty trafi się szczęście, podobnie, jak jakiemuś elektronowi z pasma walencyjnego uda się przejść do pasma przewodnictwa w półprzewodniku. Dlatego też mówię smutno-żartobliwie, że polska nauka jest trochę, jak złącze półprzewodnik-izolator z pewnym dodatkiem metalu ("nadprzewodnik" jest chyba tylko w systemach nauki w takich krajach, jak USA, czy Chiny). :=//// ;=))))