Aktualności
Sprawy nauki
22 Lipca
Źródło: FNP
Opublikowano: 2026-07-22

Przewodniczący Rady NCN: Okrojenie oferty konkursowej? Być może to dobry kierunek

Jeszcze nigdy nie przeprowadzaliśmy zewnętrznego audytu procesu oceny wniosków, a wydaje się, że 15-lecie działalności NCN to dobry moment, by przyjrzeć się temu, co należy zmienić. Zaangażowane będą osoby z zewnątrz, również z zagranicy, niezwiązane z naszą agencją, ale obeznane z systemami grantowymi. Być może zaproponują przeniesienie jakichś nowych dobrych praktyk – mówi prof. Tomasz Dietl, przewodniczący Rady Narodowego Centrum Nauki.

W czerwcu Rada NCN zapowiedziała zmiany w konkursach grantowych. Wprowadzony ma być limit składanych przez jedną osobę wniosków oraz ograniczenie udziału w konkursie OPUS. O tych i innych analizowanych pomysłach na odciążenie agencji, a także o planowanym na jesień zewnętrznym audycie procesu oceny wniosków, o tegorocznej Nagrodzie NCN i zgłaszanych przez naukowców retrakcjach, rozmawiamy z prof. Tomaszem Dietlem, przewodniczącym Rady Narodowego Centrum Nauki. Wywiad przeprowadził Mariusz Karwowski.

Dlaczego Rada NCN chce drastycznie obniżyć poziom naukowy projektów i doprowadzić do sztucznego zahamowania rozwoju czołowych zespołów badawczych? Takie zarzuty stawia Komitet Biologii Molekularnej Komórki PAN.

Decyzja o ograniczeniu liczby projektów składanych przez tego samego naukowca nie jest łatwa. Ambicją Narodowego Centrum Nauki od zawsze było, jest i, mam nadzieję, będzie finansowanie odważnych i wartościowych badań.

W petycji wskazuje się, że zakaz ten wygeneruje patologię polegającą na wpisywaniu jako kierowników osób, które nie są rzeczywistymi autorami wniosków. Zwrócę uwagę, że istotnym elementem oceny aplikacji grantowej są osiągnięcia wnioskodawcy. Jeśli w zespole jest młodszy pracownik o życiorysie naukowym, który pozwala mu otrzymać grant w jego dziedzinie, to czy nie warto włączyć go do systemu konkursowego? A może mamy do czynienia z sytuacją odwrotną: kolejny projekt składa rozpoznawalny na świecie naukowiec, nawet jeśli idea badawcza nie pochodzi od niego, bo tylko on w zespole ma szansę uzyskać dofinansowanie? Myślę, że opinie mogą zależeć od pozycji zajmowanej w systemie nauki: czy jesteśmy doktorantami, młodymi naukowcami czy np. członkami komitetów naukowych PAN.

Prof. Grzegorz Dubin, dyrektor Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, napisał na LinkedIn: „NCN wdrożył system oceny wniosków promujący jakość i osiąga w promocji jakości doskonałe efekty”. Ale w tym samym komentarzu dodaje, że projektowane zmiany to duży krok wstecz: „Ograniczanie szans wyróżniających się naukowców nie podniesie poziomu polskiej nauki – wręcz przeciwnie”.

Ta obawa wybrzmiewa też w petycji KBMK PAN, w której poruszono również kwestię rozszerzenia o konkurs OPUS wymogu składania wniosków do ERC. W tej chwili jest to obligatoryjne jedynie w MAESTRO.

Przyjmuję do wiadomości, niestety, przypuszczalnie realistyczne stwierdzenie zawarte w petycji, że w grupie najaktywniejszych naukowców większość nie ma ambicji składania wniosku do ERC, który nawet gdyby nie uzyskał dofinansowania, mógłby stanowić dobrą promocję badań prowadzonych w Polsce. Dodam, że obecnie wysoko ocenione, ale niefinansowane, aplikacje do ERC mogą otrzymać wsparcie z Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki.

W takiej sytuacji, w celu wzmocnienia doskonałości naukowej, jeszcze bardziej zasadna wydaje się idea stworzenia w Polsce jednej nierozproszonej jednostki na wzór izraelskiego Instytutu Naukowego Weizmanna czy Austriackiego Instytutu Nauki i Techniki w Klosterneuburgu pod Wiedniem. Rząd w Tokio, dążąc do stworzenia „japońskiego Stanforda”, przyznał Uniwersytetowi Tohoku w formule konkursowej pół miliarda dolarów.

Rozumiem, że to miałoby zaspokoić apetyty polskich naukowców, którzy nie zamierzają aplikować o granty ERC. Tyle że Rada NCN chce niejako zmusić ich do tego, podczas gdy wiadomo – co sygnalizuje KBMK PAN – że skończy się lawiną nieprzygotowanych aplikacji, które będą służyły jedynie „odblokowaniu” startu w krajowych konkursach.

Od ponad 15 lat szerzę pogląd, że powinniśmy ograniczyć liczbę wniosków składanych do ERC, a w zamian zwiększyć liczbę dobrych aplikacji. W tym sensie za bardzo wartościową uznaję inicjatywę objęcia mentoringiem wyróżniających się laureatów konkursów SONATA i SONATA-BIS, przy jednoczesnym zwróceniu się do władz uczelni i instytutów, aby umożliwiały składanie wniosków do ERC jedynie wybitnym naukowcom z bogatym życiorysem naukowym. Aż chciałoby się, żeby do tego grona należały osoby, które uzyskały dofinansowanie w konkursie MAESTRO lub dwukrotnie w konkursie OPUS i ponownie starają się o krajowy grant.

Warto przy tej okazji wspomnieć o nieustających staraniach przedstawicieli państw z byłego bloku wschodniego zasiadających w Radzie ERC, aby projekty europejskie trafiały w większej niż dotychczas liczbie do naukowców z tych krajów. Doskonałość naukowa występuje przecież w całej Europie, a wybitni młodzi badacze pracują nie tylko w Cambridge, Paryżu czy Monachium.

Ograniczenia, które chcecie wprowadzić, niosą za sobą jeszcze jedną konsekwencję. Komitet Biologii Molekularnej Komórki PAN, w ślad za danymi zaprezentowanymi na naszych łamach przez Krzysztofa Żerkę i Jana Muchorowskiego, podkreśla, że polska nauka opiera się całkowicie na projektach. Z wyliczeń wynika, że granty OPUS w 2024 roku stanowiły równowartość aż 19% całej subwencji naukowej instytutów PAN, 10% subwencji Uniwersytetu Warszawskiego oraz 9% subwencji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jako pracownik Instytutu Fizyki PAN i wieloletni pracownik Uniwersytetu Warszawskiego doskonale zdaję sobie sprawę, że z perspektywy wymienionych przez pana instytucji może to wyglądać tak, jakbyśmy chcieli celowo doprowadzić do ich finansowej zapaści. Jestem jednak przewodniczącym Rady NCN i kiedy występuję „w koszulce” Narodowego Centrum Nauki muszę patrzeć na system całościowo.

Czy zadaniem regulatora, w tym przypadku Rady NCN, nie jest wbudowanie wszelkich możliwych bezpieczników, by ograniczyć możliwe patologiczne zachowania? Mam wrażenie, że chcecie stworzyć warunki, które będą im po prostu sprzyjać.

Tutaj nie ma prostych rozwiązań, każde ma swoje jasne i ciemne strony. Ale warto tu zauważyć, że propozycje Rady oraz reakcja na nie dotyczą w gruncie rzeczy spraw szczegółowych, związanych z niedofinansowaniem badań, podczas gdy – nawet pomijając wyzwania geopolityczne i społeczno-gospodarcze – wchodzimy w erę fundamentalnych zmian w sposobie kształcenia, uprawiania nauki i jej ewaluacji, np. takich, które zasygnalizowano w kwietniowej ekspertyzie OECD.

Czy mógłby pan naświetlić kontekst, w jakim zmuszeni jesteście w ogóle myśleć o tego typu zmianach?

Działamy w sytuacji, w której – po pierwsze – współczynnik sukcesu jest znacząco poniżej optymalnej wartości dla agencji grantowych, tj. 25 procent. Oznacza to, że wiele bardzo dobrych projektów nie otrzymuje finansowania, zaś próg wejścia do systemu jest na tyle wysoki, że – jak pisaliśmy w zeszłorocznej uchwale Rady NCN – uniemożliwia np. tworzenie nowych wysp doskonałości.

Po drugie, 15-procentowy wzrost liczby projektów w ostatnich konkursach OPUS i PRELUDIUM oznacza podwojenie liczby wniosków w ciągu 5 lat. Powstaje pytanie, czy ten wzrost –obserwowany też np. w ERC – odzwierciedla szersze zrozumienie zalet udziału w konkursach, czy też oznacza wykorzystanie przez aplikujących inteligencji cyfrowej, która np. potrafi zidentyfikować otwarte problemy badawcze zwykle podawane w podsumowaniach artykułów przeglądowych.

Ponieważ nie idzie za tym zwiększenie naszej dotacji podmiotowej, nie mamy możliwości zatrudnienia nowych pracowników i ekspertów ani wynajęcia dodatkowych sal na posiedzenia paneli, co stanowi duże wyzwanie organizacyjne dla Centrum. Już ostatnio wyniki ogłosiliśmy później niż zwykle, bo gdy rośnie liczba wniosków to przy ograniczonych możliwościach kadrowych NCN cały proces siłą rzeczy się wydłuża. W praktyce uniemożliwia to ponowne składanie projektów OPUS w ciągu jednego roku. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że ERC ogłasza konkursy raz w roku; podczas gdy u nas najpopularniejszy OPUS jest dwa razy. Do tego mamy ustawowy termin sześciu miesięcy na ocenę, a w ERC rozstrzygnięcie konkursu zajmuje prawie dwa razy tyle.

To może zaprząc sztuczną inteligencję, przynajmniej do wstępnej selekcji wniosków? Proponowali to na naszych łamach profesorowie Janusz Bujnicki i Jacek Kuźnicki.

Przypuszczalnie będziemy szli w tę stronę, podobnie jak inne agencje na świecie. NCN zakupił już oprzyrządowanie i oprogramowanie, które pozwalają na analizę projektu za pomocą inteligencji cyfrowej bez udostępniania wniosków w domenie publicznej. W tej chwili próbujemy wykorzystać te narzędzia do wsparcia oceny formalnej, np. sprawdzenia, czy wszystkie rubryki we wniosku są wypełnione w języku angielskim.

W kontekście AI warto sobie przy tym uświadomić, że z pewnością przy ocenie wzrośnie znaczenie wyników wstępnych oraz wywiadów twarzą w twarz z wnioskodawcami. A do tego potrzebna będzie jeszcze większa liczba ekspertów. Więc koszty zaoszczędzone dzięki narzędziom cyfrowym przejdą w stronę dokładniejszego poznania kandydatów.

Analizowaliście inne możliwe rozwiązania, np. ograniczenie oferty konkursowej albo – przy tak wielu konkursach dla młodych badaczy – zaadresowanie OPUSA jedynie do badaczy na dalszych etapach kariery?

Sugestia okrojenia oferty pojawia się już od jakiegoś czasu. Być może to dobry kierunek. Co do drugiego pomysłu, może rzeczywiście należałoby zrewidować założenia konkursu OPUS, otwartego teraz dla wszystkich, i zamknąć go dla młodych badaczy, chociaż nie wiem, czy przyniosłoby to zauważalne oszczędności.

A co z limitem wysokości grantów, które to rozwiązanie proponuje też Komitet Biologii Molekularnej Komórki PAN?

Z tym postulatem się zgadzam; uważam, że powinno się wprowadzić limit kwotowy. Zresztą pierwszy krok w tym kierunku właśnie zrobiliśmy. W konkursie SHENG na współpracę polsko-chińską ustawiliśmy teraz taki limit, co pozwoli, jak się spodziewamy, sfinansować dwa razy więcej projektów.

Kwestia limitów była już zresztą omawiana przez poprzednie składy Rady. Wówczas przeważało przekonanie, że jeśli ustalimy pułap na np. 2,5 mln zł, to wszyscy będą o tyle wnioskować. Wydaje mi się, że istniejąca już ocena kosztorysów pozwoli uniknąć zawyżania wydatków.

Czy zmiany, które zaproponowaliście, są już ostateczne, nie ma od nich odwrotu ani szans, by pogodzić możliwości kadrowe agencji i interesy naukowców?

Ogłosiliśmy te propozycje na tyle wcześnie, żeby móc skonsultować je ze środowiskiem. Wszystkie głosy, które do nas spływają, analizujemy. Wśród nich są zresztą bardzo wartościowe pomysły, warte rozważenia. Naukowcy wykazują dużą aktywność w tym zakresie, co oznacza, że bardzo im zależy na prawidłowym funkcjonowaniu NCN. Tak więc nie, nic nie jest jeszcze postanowione, uchwały nie zostały podjęte.

Wygląda to jednak trochę tak, że środowisko naukowe padło ofiarą braku sprawczości NCN. Agencja nie potrafi przekonać decydentów do zwiększenia swojego budżetu, wobec tego jedyne rozwiązanie, jakie proponuje w tej sytuacji, to ograniczenia, które dotykają bezpośrednio samych beneficjentów.

Tak, nie jesteśmy w stanie przekonać decydentów do zwiększenia budżetu. Nie jest tego w stanie zrobić także żadna inna instytucja działająca w obszarze nauki i szkolnictwa wyższego. Uważam jednak, że świadomość znaczenia NCN dla polskiej nauki jest w rządzie duża, o czym najlepiej świadczą obligacje, które otrzymaliśmy decyzją premiera w listopadzie 2024 r. Odbyło się to więc na wysokim szczeblu politycznym. I nie mam wątpliwości, że kluczową rolę odegrał tu nacisk całego środowiska naukowego, za który należą się słowa uznania i zachęta do dalszych działań.

Zaangażowanie środowiska jest chwalebne, ale zadaniem naukowców powinno być przygotowanie jak najlepszego wniosku konkursowego, a nie jeszcze zabieganie o pieniądze na sfinansowanie swojego projektu. W tym zakresie to robota dla agencji.

Zmiany, które proponujemy, należy widzieć w szerszym kontekście. Podjęliśmy współpracę z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, aby stworzyć ścieżkę rozwoju dla projektów o potencjale komercyjnym. NCBR ma kilkukrotnie większy budżet niż my i jest szansa, że w ten sposób przejmie część naszych wnioskodawców. Możemy chyba mówić o sukcesie tej inicjatywy, bo spośród wszystkich uczestników programu akceleracyjnego Akces NCBR, 18% to osoby, które były lub są kierownikami grantu NCN. W związku z tym skierowaliśmy do przewodniczącej Rady i dyrektora NCBR propozycję rozszerzenia współpracy.

Prowadzimy rozmowy z Ministerstwem Obrony Narodowej, które na badania innowacyjne przekazuje 1% swoich środków. Ten 1% to więcej niż nasz cały budżet. Część z tych funduszy mogłaby zostać przeznaczona na projekty wspólne z NCN. Nad ramami prawnymi takiego rozwiązania pracuje już Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Przekazaliśmy też do Departamentu Innowacji MON listę ponad 700 projektów, które mogą mieć podwójne zastosowanie, a więc zarówno cywilne, jak i istotne dla obronności i bezpieczeństwa. Co ważne, są tam też projekty z nauk humanistycznych i społecznych, dotyczące np. wojny kognitywnej czy dezinformacji.

Kolejna sprawa, nasze ministerstwo płaci składki na duże europejskie infrastruktury badawcze. Ich wielkość to 1/3 budżetu NCN. A zatem polscy naukowcy mają prawo bezkosztowo korzystać z wielu najlepszych, dostępnych w Europie, infrastruktur. Zwróciliśmy się, na razie bezskutecznie, o udostępnienie listy tych ośrodków wraz z warunkami prowadzenia tam badań, aby szerzej poinformować środowisko naszych grantobiorców o istniejących możliwościach.

Zważywszy na rolę, jaką w osiągnięciach wybitnych naukowców odegrały zmiany miejsca pracy, NCN od początku, a później także wespół z Narodową Agencją Wymiany Akademickiej, wspierał mobilność naukową, szczególnie młodych uczonych, oraz współpracę międzynarodową – w tym roku zostanie ona rozszerzona o Hiszpanię. Poza aspektem merytorycznym, wiele współprac zwiększa fundusz na organizację konkursów (np. QUANTERA i DIOSCURI), a niektóre także na projekty (np. fundusze norweskie).

Ale umiędzynarodowienie to też przyjazdy naukowców z zagranicy do Polski. Z początkiem roku wystąpiliśmy do MNiSW oraz MSWiA z apelem o usprawnienie wydawania pozwoleń na pobyty doktorantów i naukowców spoza Unii Europejskiej. Mimo wprowadzenia zmian w przepisach sytuacja w praktyce nadal nie została rozwiązana.  Myślę, że również tutaj potrzebne jest nieustępliwe działanie przedstawicieli całego środowiska naukowego.

Nie bez kozery wspominam o braku sprawczości, bo nie udało się wam także przekonać ministerstwa do zwiększenia wysokości Nagrody NCN. A chodziło przecież ledwie o 25 tys. zł więcej.

Rzeczywiście, dwukrotnie składaliśmy prośbę w tej sprawie, ale otrzymaliśmy odpowiedź, że w tej chwili nie ma możliwości dokonania tej zmiany. Natomiast, jak nam zasugerowano, nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy poszukali sponsorów.

Na samym początku Nagroda NCN była finansowana przez sponsorów.

W kontekście zakończonego w niedzielę mundialu, aż chciałoby się, aby nauka i kultura miały tylu sponsorów co sport. Jestem laureatem nagrody Europejskiego Towarzystwa Fizycznego (EPS) Agilent Technologies Europhysics Prize, która wcześniej nazywała się Hewlett-Packard Europhysics Prize, a po rezygnacji z finansowego wsparcia przez Agilent Technologies, przyjęła obecną nazwę EPS Europhysics Prize, rezygnując z zewnętrznego finansowania. Jeśli pogodzimy się z wymaganiami związanymi ze wsparciem, a także z niestabilnością wysokości Nagrody, to warto poszukać sponsorów.

W tym roku laureaci dostaną więc, jak do tej pory, po 50 tys. zł. Czy zakończono już nabór kandydatur?

Tak, i muszę przyznać, że lektura tych zgłoszeń to najmilszy moment pracy w Radzie, bo pokazuje, jak niesłychanie ciekawe badania są prowadzone w Polsce. O Nagrodę NCN powalczy tym razem 102 badaczy i badaczek, w tym 34 z nauk humanistycznych i społecznych, 47 z nauk ścisłych i technicznych oraz 21 z nauk o życiu. Nazwiska trójki zwycięzców poznamy 14 października podczas uroczystości, która odbędzie się w nowym miejscu. Po Sukiennicach i Muzeum Manggha będzie Zamek Królewski na Wawelu. Chcemy nadać temu wydarzeniu rangę, która z jednej strony podkreśli prestiż nagrody, a z drugiej wpisze się w obchody 15-lecia Narodowego Centrum Nauki.

Jesienią ma się rozpocząć audyt procesu oceny wniosków. Co to za inicjatywa?

Co roku NCN ma obowiązek przeprowadzenia audytu finansowego, a nie rzadziej niż co cztery lata – audytu zewnętrznego dotyczącego nie tylko finansów, ale także zarządzania instytucją. Ten audyt został wykonany właśnie w tym roku i wypadł bardzo dobrze. Uważam to za sukces kolejnych dyrektorów i pracowników NCN.

Natomiast w ustawie o NCN zapisano, że dyrektor może zgłosić do Rady propozycję audytu w celu oceny pracy Zespołów Ekspertów oraz koordynatorów dyscyplin. Taki audyt jeszcze nigdy nie był przeprowadzony, a wydaje się, że 15-lecie działalności, a przede wszystkim przełomowy czas, w którym żyjemy, to dobry moment, by przyjrzeć się temu, co należy zmienić. Zaangażowane będą osoby z zewnątrz, również z zagranicy, niezwiązane z NCN, ale obeznane z systemami grantowymi. Być może zaproponują przeniesienie jakichś nowych dobrych praktyk z innych agencji.

Czego się spodziewacie?

Osobiście mam bardzo duże oczekiwania wobec tego audytu. Liczę na to, że dostaniemy odpowiedzi na pytania, które dotąd nawet nam przez myśl nie przeszły. Tylko osoby patrzące z zewnątrz, otwarte na nowe czasy, mogą zwrócić uwagę na elementy, które my traktujemy już jako naturalne i niepodlegające dyskusji. Jestem więc bardzo ciekawy wyników.

Kiedy mogą się pojawić?

To wieloetapowy proces. Myślę, że jeśli audyt rozpocznie się jesienią, to pierwsze wyniki możemy otrzymać w pierwszej połowie przyszłego roku. Najpierw audytorzy wyrażą swoje opinie, później będziemy z nimi dyskutować o wnioskach, a na końcu zostaną wypracowane wnioski wykonawcze.

Jeszcze przed audytem, na ostatnim posiedzeniu, przedstawiliście rekomendacje dla dyrektora NCN dotyczące usprawnienia procesu oceny wniosków.

Trzeba mieć świadomość rozdziału kompetencji między Radą a dyrektorem NCN. Jako Rada nie mamy żadnego wpływu na proces oceny wniosków, poza wyznaczaniem członków paneli ekspertów, w większości zagranicznych, i nie uczestniczymy w procesie oceny na żadnym etapie. Możemy jednak składać rekomendacje dyrektorowi, aby rozważył możliwość wprowadzenia zmian, ponieważ sprawy organizacji konkursów są jego kompetencją.

W szczególności zależy nam na zwiększeniu transparentności oraz jakości recenzji. Wnioski naukowców, którzy przechodzą do kolejnego etapu, są przekazywane do co najmniej dwóch recenzentów. Jako Rada stoimy na stanowisku, że transparentność jest nadrzędną wartością, dlatego rekomendujemy, by członkowie paneli mogli poznać nazwiska recenzentów, które do tej pory były niejawne.

Chodzi nam też o to, by ci, którzy nie dostaną finansowania, mieli większe poczucie, że ich projekt został rzetelnie oceniony, a z recenzji jasno wynikało, które z ich pomysłów, dokonań są wartościowe, a które nie. Uważamy, że sam proces recenzji może być ogromną szansą na przedstawienie swoich badań przed międzynarodowym gremium. To bardzo ważny element promocji polskiej nauki. I właśnie dlatego proponujemy wzmocnić rolę przewodniczących zespołów ekspertów zarówno w doborze recenzentów, jak i w weryfikacji uzasadnień ocen końcowych. Jednym słowem, chcemy, żeby cały proces odbywał się pod ich większą kontrolą, a naukowcy otrzymywali w wyniku tego wartościową informację zwrotną.

Równocześnie, członkowie Rady NCN podjęli się nowego zadania, tj. po ogłoszeniu wyników konkursu, przeprowadzane są wywiady z przewodniczącymi paneli. Chodzi o poznanie ewentualnych wyzwań, jakie się pojawiły podczas prac paneli oraz kroków, jakie należy podjąć, aby uniknąć ich w przyszłości.

Na początku lutego informował pan na naszych łamach o uruchomieniu systemu weryfikacji wniosków grantowych pod kątem retrakcji. Czy możemy przytoczyć pierwsze statystyki?

Obowiązek podawania informacji o swoich wycofanych artykułach z ostatnich dziesięciu lat wprowadziliśmy przed marcowymi konkursami OPUS i PRELUDIUM. W obu złożono łącznie 5800 wniosków, ale osób, których potencjalnie dotyczył wspomniany obowiązek, było 9,1 tys. Oprócz kierowników projektu są to promotorzy w PRELUDIUM oraz doświadczeni badacze (senior researchers) w OPUSIE. Rubrykę dotyczącą retrakcji wypełniło 28 naukowców. Tutaj ważne zastrzeżenie, o którym mówiłem w lutym: retrakcja nie musi oznaczać dyskwalifikacji. To, czy jest ona wynikiem np. dostrzeżonego i zgłoszonego przez samego badacza błędu, czy efektem naruszenia zasad etyki przez autorów artykułu, sprawdzą paneliści na pierwszym etapie oceny wniosków. Wymaga to czasu, konkursy zamknęliśmy miesiąc temu.

Dodam przy okazji, że NCN podejmuje działania w celu podniesienia jakości upowszechniania wyników badań oraz ograniczenia wydatkowania środków publicznych na koszty publikacji w czasopismach, które nie zapewniają rzetelnego recenzowania. W związku z tym, od ponad roku nie ma już obowiązku publikowania w otwartym dostępie, a NCN promuje realizowanie otwartości nauki poprzez bezkosztowe składanie prac w repozytoriach dziedzinowych typu arXiv.

Warto też wspomnieć, że weryfikujemy pod tym kątem także ekspertów. Nie mam danych z innych obszarów, ale w panelach dotyczących nauk ścisłych i technicznych wszystkie sprawdzone przez nas retrakcje nie wynikały z nierzetelności naukowej, autorzy sami wycofali swoje artykuły z dobrze uzasadnionych powodów. W przeciwnym razie taki ekspert nie zostałby powołany. Zwracamy też uwagę na to, aby ekspertami nie były osoby, które publikują w czasopismach o nierygorystycznym systemie recenzowania. Wykluczamy również osoby współpracujące z instytucjami Federacji Rosyjskiej.

Tymczasem Międzynarodowy Komitet Olimpijski niedawno temu odwiesił zawodników z Rosji, którzy będą mogli dzięki temu wziąć udział w nadchodzących igrzyskach. Czy podobne decyzje czekają nas niebawem w nauce?

Nie przypuszczam. Jako NCN świadomie idziemy obraną w marcu 2022 roku ścieżką i podtrzymujemy wydane wówczas obostrzenie: w dalszym ciągu nie można składać wniosków, w których planuje się współpracę z rosyjską jednostką naukową. Taka współpraca jest zabroniona także w odniesieniu do członków Zespołów Ekspertów.

Do końca lipca trwa nabór kandydatów na członków Rady NCN. Pan jest jedną z 12 osób, które kończą swoją pracę w Radzie.

Nowych członków wybierze minister, przy pomocy Zespołu Identyfikującego. Pamiętając, że podstawowym zadaniem członków Rady NCN jest powoływanie ekspertów do paneli oceniających wnioski, wysłaliśmy prośbę do ministerstwa, by w rozpoczynającej się w grudniu kadencji liczba przedstawicieli każdego z trzech obszarów – HS, ST, NZ – była taka sama i żeby wywodzili się oni z innych dyscyplin. Oczywiście, nie da się zapewnić reprezentacji każdej, bo miejsc w Radzie jest tylko 24. Naszym marzeniem jest, by wybrano taką dwunastkę, która dyscyplinowo nie będzie się pokrywać z pozostającymi w Radzie naukowcami.

Rozmawiał Mariusz Karwowski

Dyskusja (63 komentarzy)
  • ~OPuS 27.07.2026 15:08

    To moze lepiej aby NCN uwzglednialo wyniki ewaluacji - granty tylko dla jednostek/dyscyplin A i A+?

    • ~Hubert Wojtasek 29.07.2026 11:35

      No to jest pomysł. Więcej np. dla inżynierii środowiska, górnictwa i energetyki na PG (A+). Projekt Grzegorza Boczkaja, który przez ponad rok był wstrzymany, jak widzę, został w końcu sfinansowany.
      https://projekty.ncn.gov.pl/index.php?projekt_id=650546
      Podobnie Roberto Castro-Munoz.
      https://projekty.ncn.gov.pl/index.php?projekt_id=633624
      Brawo NCN! No i jak ma być dobrze w polskiej nauce?

      • ~Js 10.08.2026 14:50

        A tak z innej beczki: widział Pan już nową gdańską retrakcję? Podli redaktorzy nie uwierzyli w cud rozmnożenia ogórków:
        https://pubpeer.com/publications/BEDAC71BA18CF44C25DCB3DF61D7EC

        • ~Hubert Wojtasek 10.08.2026 16:35

          No to mnie Pan ucieszył. Staram się codziennie sprawdzać retrakcje z polską afiliacją w Argos, ale ta jeszcze nie została zarejestrowana. Pewnie pojawi się w najbliższych dniach (datowana na przedwczoraj). No to mamy kolejnego importowanego geniusza na PG z retrakcją - po Bilalu, Saebie, Yazdim, Castro-Munozie, Shahsavarifar i Niroumandzie (doktorantów nie liczę). I znowu Katedra Inżynierii Sanitarnej. Perła w koronie polskiej nauki. Dajmy im jeszcze więcej grantów. Ciekawy zespół współautorów - 2/3 ma już wcześniejsze retrakcje. Mohsin Javed – 7, większość z Kit Wayne Chewem, światową gwiazdą papiernictwa. Trochę dziwna ta tematyka, bo to raczej domena pana Khaneghaha i prof. Marszałka. No i dzięki tej retrakcji PG zajmuje obecnie ex aequo drugie miejsce z PŚ. Na najwyższe podium trudno będzie wskoczyć, bo prof. Jaszczur ciągle nabija licznik AGH, ale kto wie? Życzę jej tego z całego serca, bo na pewno zasłużyła.

      • ~Niewybitny niemłody naukowiec 04.08.2026 16:47

        Panie Hubercie, Pan Grzesiu to jest nie lada czarodziej. Np. w tym artykule w correction podmienił paski z metadanymi (automatycznie tworzone przez oprogramowanie mikroskopu), powiedział: "abrakadabra bilal munoz shahida" i edytor nic nie zauważył!

        https://pubpeer.com/publications/3675026C90CA0FBD2C02DB46582C20

      • ~Dede 02.08.2026 16:33

        Ale kto wstrzymywał projekt pana Boczkaja? Nie NCN, bo nie ma takiej mocy. Jeżeli umowa była podpisana później, to jedynie na wniosek podmiotu/ kierownika.

        • ~Hubert Wojtasek 03.08.2026 08:53

          A czy ja pisałem, że to na wniosek NCN? To jest Pana/Pani nadinterpretacja. Po prostu umowa została podpisana 16 miesięcy po decyzji. Zapewne z powodu zesłania kierownika do Korei. Postaram się, żeby te pieniądze wróciły do NCN - dla innych, uczciwych badaczy.

          • ~gross 07.08.2026 09:19

            Oj, ktoś tu ma MISJĘ :-D

            "Postaram się, żeby te pieniądze wróciły do NCN - dla innych, uczciwych badaczy"

          • ~Dr 04.08.2026 12:44

            Opóźnienie tego grantu to przykład prześladowania proroków: https://link.springer.com/article/10.1007/s13762-023-04818-8

  • ~kij w mrowisko 27.07.2026 08:17

    Jak zmniejszyć liczbę wniosków grantowych i/lub uprościć procedury? a może nawet jak naprawić system grantowy
    1. Wprowadzić system grantowy preproposal + pełny grant; w preproposal tylko część merytoryczna, szacunkowy łączny koszt, szacunkowa cena aparatury do zakupienia
    2. Oceniać tylko część merytoryczną; bez punktów za dorobek kierownika, za publikacje z ostatnich lat, za kosztorys itp.; to pozwoli na likwidację paneli i „ręcznego majsterkowania” przy liście przyznanych grantów. Przyniesie skrócenie czasu rozpatrywania wniosków, zmniejszenie pracy organizacyjnej i administracyjnej, redukcję kosztów obsługi NCN. Zredukować formularz, a to też oszczędność czasu pracy naukowca.
    3. W trakcie i po zakończeniu grantu dokonywać rzetelnej oceny MERYTORYCZNEJ realizacji grantu; czy grant zrealizowano zgodnie z planem? czy osiągnięto kolejne kamienie milowe? w przypadku dużych, nieuzasadnionych odstęp zablokowanie finansowania dalszych badań i wnioskowania o kolejny grant na określony czas (1-2 konkursy w zależności od intensywności programów grantowych).
    4. Znieść formalne lub nieformalne wymogi składania wniosków o granty zewnętrzne jako dowód aktywności naukowej lub wywieranie nacisku ze strony instytucji zatrudniających badaczy na ciągłe, stale ponawiane składanie wniosków o granty zewnętrzne – skutek: zmniejszenie liczby wniosków grantowych (zwykle niedopracowanych), plus oszczędność pracy badaczy i administracji.
    5. Przyzwoicie finansować badania własne (tzw.) działalność statutowa – skutek: zmniejszenie liczby wniosków grantowych (zwykle niedopracowanych), plus oszczędność pracy badaczy i administracji.
    6. Dotacja typu NCN, NCBiR powinna być skierowana na badania rzeczywiście przełomowe, najlepiej ryzykowne, bo tylko ryzykowne mogą być przełomowe.

    Niewątpliwie mamy biedę w nauce. Czy w biedzie należy inwestować w topowe instytucje i prowadzone tam badania kosztem zagłodzenia/zlikwidowania zaplecza, które na tych łamach nazywane jest prowincją? A może wręcz odwrotnie? W czasach wojny Warszawa żyła dzięki dostawom z prowincji, słynna rąbanka. A współcześnie, kochana AI podpowiada: „W warunkach głębokiego kryzysu gospodarczego lub niedostatku (biedy) należy podtrzymywać przede wszystkim te dziedziny produkcji, które zaspokajają podstawowe, egzystencjalne potrzeby człowieka”. Zamień „produkcji” na nauki i masz odpowiedź.

    Jak dzielić biedę, czyli w obronie grantów wewnętrznych na uniwersytetach i w instytutach.
    System finansowania badań przez fundusze na badania własne, granty wewnętrzne lub na działalność statutową powinien być utrzymany, ponieważ zapewnia stabilne
    (a) finansowanie badań szczególnie długoterminowych; kształtowanie kierunków badawczych i wyznaczanie ambitnych celów – przydział środków powinien być szeroki, demokratyczny, a nie w oparciu o systemy wewnętrznej dystrybucji uznaniowej zależnej od władz uczelni
    (b) utrzymanie kadry naukowej (zatrzymanie kadry naukowej na uczelni)
    (c) utrzymanie gotowości i sprawności infrastruktury naukowej (zapewnienie działania aparatury i laboratoriów choćby na minimalnym poziomie; w przypadku braku finansowania logiczne byłoby sprzedanie aparatury za niewielką kwotę bo używana lub jej kasacja, a w przypadku pozyskania grantu zakup nowej aparatury – czy Polskę na to stać?)
    (d) zapewnienie studentom kontaktu z pracą naukową w ośrodkach uniwersyteckich, a nie tylko ograniczonej grupie w elitarnych centrach naukowych; możliwość selekcji studentów i młodych pracowników nauki przejawiających predyspozycje i autentyczny zapał do pracy naukowej, która w przyszłości może trafić do wiodących instytutów naukowych w Polsce i zagranicą.

  • ~Mariola 24.07.2026 17:31

    Niestety, wygrywają głównie (nie wyłącznie, ale głównie) nazwiska. Jeśli wśród ekspertów masz znajomka, ze stażu, konferencj,i etc., to - że tak nieśmiało zapytam - z jakim prawdopodobieństwem utnie konkurencyjny wobec twojego projekt? Pozostaje liczyć na to, że w danym konkursie to osoba o tym bardziej znanym nazwisku nie zechce wziąć udziału, wtedy jest szansa.
    A, jeszcze jedno - zwróciliście Państwo uwagę na odsetek osób z zagranicy, które otrzymują granty? Jak to jest, że tak wielu Włochów jest w panelach i tak wielu pracujących w Polsce Włochów granty otrzymuje?

    • ~Krysia 29.07.2026 09:51

      "Niestety, wygrywają głównie (nie wyłącznie, ale głównie) nazwiska. Jeśli wśród ekspertów masz znajomka, ze stażu, konferencj,i etc., to - że tak nieśmiało zapytam - z jakim prawdopodobieństwem utnie konkurencyjny wobec twojego projekt? "


      Była pani kiedykolwiek na panelu NCN?
      Bo ja wielokrotnie...

  • ~Kiki 23.07.2026 20:39

    NCN zatrudnia coraz słabszych pracowników, w tym koordynatorów. Kiedyś koordynatorzy wszystko sami obrabiali, nie było AI do pomocy, nie było paneli online.
    Niestety rynek pracy wypełniają [usunięte przez administratora], co to im zapewne mamusia plecak do szkoły nosiła…

    • ~świadoma 07.08.2026 09:21

      NCN zatrudnia ostatnio [usunięte przez administratora]

    • ~Uroboros 29.07.2026 18:49

      Bo się lepszych koordynatorów pozbywa Ncn widać za dobrze pracowali i w nagrodę trzeba ich było wykopać i zatrudnić [usunięte przez administratora]

  • ~Piotr 23.07.2026 17:50

    Jest to przerażające! Od 15 lat nie było audytu Merytorycznego . ... Niestety ncn to brak merytorycznej oceny. Przeogromna biurokracja. I niejasne powiązania !!

    Bardzo źle że takie osoby mają wpływ na to co zostało z polskiej nauki...

    Piotr Mucha UW

  • ~jhgjhgjh 23.07.2026 10:13

    brakuje NEGOCJACJI KWOTY GRANTU - to wczesniej bylo i kwoty byly umiarkowane

  • ~Specjalista Instytutu SBŁ 23.07.2026 10:12

    Bo tak się łatwiej ocenia. Ocenia się za już osiągnięty dorobek, za sam wniosek, pomysł. Tylko na etapie realizacji już nie ma żadnej oceny. Nawet jak są jakieś kamienie milowe to jest to fikcja. Ile projektów naukowych zostało przerwanych, bo w ich realizacja w sposób oczywisty prowadziła donikąd? Uzyskany grant jest wpisywany do budżetu jednostek na cały okres realizacji. A to z kolei wynika z bardzo niskich budżetów statutowych jednostek. Wypychanie całego finansowania procedury konkursowej nie poprawi tego stanu rzeczy. Największe potencjalne oszczędności kryją się właśnie w rzetelnej ocenie realizacji projektów.

  • ~Ferdynand 23.07.2026 09:54

    Ciekawa koncepcja.

  • ~Przemo 23.07.2026 09:20

    A może wszystkie konkursy należałoby wrzucić do jednego worka i finansować najlepsze pomysły bez względu na "doświadczenie" kierowników?
    Rzeczowa ocena bez żadnej dyskryminacji?
    Rozumiem, że łatwiej ocenić pozycję i dorobek osoby niż pomysł, ale łatwe rozwiązania nie zawsze są tymi najlepszymi.

    Czy nie powinno być tak, że jedna osoba może być kierownikiem tylko jednego projektu, a następny wniosek o grant powinna składać kiedy w pełni rozliczy poprzedni?

    Proponowane ograniczenie wydaje się być już małym krokiem we właściwym kierunku.

  • ~Tenzatobom 23.07.2026 00:12

    Zlikwidować wszystkie konkursy, zostawić tylko ludzi w strukturach.

  • ~Dr hab. 22.07.2026 22:44

    Prof. Tomasz Dietl został powołany do Rady Narodowego Centrum Nauki w marcu 2023 roku przez ówczesnego Ministra Edukacji i Nauki Przemysława Czarnka.
    Wszystko w temacie

    • ~prof dr hab inż 23.07.2026 09:52

      Widać i słychać, że profesor ma firmware z innej epoki i czas na aktualizację, ale akurat Czarnek zrobił to, czego środowisko oczekiwało, czyli dał fizyka do rady NCN, którego brakowało. Czarnek, w porównaniu z jego następcami, urósł do rangi legendy. NAjwiększym osiągnięciem następców było poprawienie opinii o poprzedniku :)

  • ~Wiktoria 22.07.2026 22:16

    Po przeczytaniu tego wywiadu upewniłam się że prof Dietl już dawno stracił kontakt z rzeczywistością. Konia z rzędem temu kto mi wytłumaczy po co emeryt ma dostać grant z Ncn czy jakiejkolwiek innej agencji? Uważam, że po 50-60 roku życia obowiązkiem mentora jest przekazanie wiedzy i umiejętności pisania grantu następcom a nie żerowanie na nich do końca życia. Po 70 roku życia nikt mi nie wmówi że kierownik projektu napisał sam grant i sam nim kieruje od początku do końca i go rozlicza. Większość tych kierowników nawet komputera nie obsługuje poza mailem. W Azji jest to nie do pomyślenia aby ktoś w tym wieku piastował tak wysokie funkcje.
    Ciekawe jaki jest profil wiekowy kierowników grantów w Polsce ?

    • ~Kazimierz M. Słomczyński 24.07.2026 11:59

      Szanowna Pani. Mam 83 lata, sam napisałem aplikację, grant otrzymałem, będę nim kierował i rozliczał. Poprzedni z US National Foudation otrzymałem w wieku 74 lat i rozliczyłem go z sukcesem.. Dyskryminacja że względu na wiek jest równie niedobra jak dyskryminacja że względu na płeć. Życzę Pani sukcesów. Kazimierz M. Słomczyński.

    • ~Przemo 23.07.2026 09:11

      Nie jestem przekonany, że dyskryminacja ze względu na wiek to dobry pomysł. Realizacja takiego pomysłu otwiera drogę do wdrażania innych rodzajów dyskryminacji. W nauce dyskryminacja ze względu na wiek już w zasadzie funkcjonuje: np. granty i stanowiska do 35 roku życia, granty dla młodych badaczy. Może należy ograniczyć się wyłącznie do młodych badaczy i badaczek? Dobrze wyglądają na zdjęciach i są pełni entuzjazmu ;-)

      • ~Z.K. 27.07.2026 11:40

        Skoro dyskryminacją ze względu na wiek nie jest niemożność uczestniczenia w decyzjach dotyczacych dyscypliny (brak prawa głosu w radzie dyscypliny) czy pełnienie stanowiska choćby kierownika katedry, to nie, nieprzyznawanie osobom po 70-tce kierownictwa grantów czy promotorstwa doktorantów nie jest taką dyskryminacją. W tym wieku to już nawet z ubezpieczeniem zdrowotnym jest problem, co mówiąc o powierzeniu losów młodych ludzi (doktorantów) czy milionowego projektu.

    • ~Ferdynand 23.07.2026 08:47

      Osoby pracujące 50 lat w nauce powinny zająć Sue pisaniem historii nauki.

    • ~Ferdynand 23.07.2026 08:46

      Wiktoria, to jest dyskryminacja że względu na wiek.

      • ~Wiktoria 23.07.2026 09:41

        Taką samą dyskryminacją jest również:
        - finansowanie maestro tylko dla doświadczonych (emerytów)
        - finansowanie sonaty tylko dla badaczy od 2 do 7 lat po doktoracie
        - finansowanie miniatury tylko dla tych którzy nie mieli grantu z NCN
        - limity kosztów na granty preludium przy braku limitu kosztów w opus czy maestro
        - tip itd
        mam wymienić dalej?
        Jeśli ktokolwiek jest dyskryminowany w nauce, to właśnie młodsi badacze, a nie tłuste koty!

        • ~Postdok 23.07.2026 12:43

          Wiktoria, to nie jest żadna dyskryminacja. Możesz mieć 60 lat i właśnie obronić doktorat, a wtedy nadal spełniać warunki Sonatiny. Możesz też mieć 40 lat i 10 lat doświadczenia naukowego, które kwalifikuje Cię do konkursów dla badaczy doświadczonych. Kryterium nie jest więc wiek biologiczny, lecz etap kariery, doświadczenie i dotychczasowy dorobek. Co jest normalne, oczywiste i nikogo nie dyskwalifikuje. Poszczególne konkursy mają po prostu wspierać różne grupy badaczy i realizować odmienne cele.

        • ~Przemo 23.07.2026 12:00

          Proste rozwiązanie: jeden konkurs dla wszystkich, najlepszy pomysł wygrywa.

  • ~Tomasz PW 22.07.2026 21:56

    Czytam te wywiady władz NCN i normalnie krew mnie zalewa. Znowu gadanie o cięciu limitów dla najlepszych, a prawda jest taka, że system od lat promuje chore rozdawnictwo. Zamiast pakowac topniejący budżet w silne ośrodki z potężną infrastrukturą jak my na PW czy AGH, to przepala się miliony na projekty w Koszalinie, Częstochowie, opolu, bielsku czy Rzeszowie. Z całym szacunkiem, ale te uczelnie niech się skupią na kształceniu technologów dla lokalnego rynku. Prawdziwa nauka kosztuje, zwłaszcza w inżynierii materiałowej. My w Warszawie, żeby w ogóle konkurować z europą o granty ERC potrzebujemy setek tysięcy na serwisy mikroskopów TEM czy nowe lasery. A system najwyraźniej uważa, że to to samo co jakieś podstawowe testy złączy po zwykłym spawaniu MIGiem, na które idą granty na prowincji, gdzie do badań wystarczy zrywarka sprzed 20 lat. Juz nie mówiąc o tym, że tacy chemicy mają w ogole najłatwiej z infrastrukturą, a i tak mamy strasznie słabych naukowców w tej dziedzinie. Szczególnie właśnie na tej całej prowincji, gdzie ośrodki tylko ciągną kase z grantów a nic sensownego nie publikują.
    Prof. Dietl mówi o "wyspach doskonałości", ale nie da sie tego zrobić rozsmarowując kase po całym kraju zeby tylko nikogo nie urazić. Jak nie zaczniemy w końcu finansować polskiej ligi mistrzow, to nam zostanie co najwyżej spawanie rur na budowie, a my stąd po prostu uciekniemy za granice.

    • ~AN 23.07.2026 12:05

      Pan Dietl odpłynął w swoich wypowiedziach, ale Pan również. Projekty tylko dla PW i innych dużych ośrodków - no pewnie. Inni nie mogą mieć świetnych pomysłów, prowadzic badan na wysokim poziomie itd, bo prowincja? PW już ma przewagę dzięki IDUB, nie wystarczy? Panie Tomaszu, w nauce choć trochę pokory nie zaszkodzi.

      • ~Tomasz PW 23.07.2026 15:55

        Panie AN, przecież napisałem wyraźnie, że z całym szacunkiem, ale zejdźmy na ziemię. Gdyby to byli naprawdę wybitni naukowcy z potencjałem na robienie nauki przez duże N, to po prostu nie pracowaliby na prowincji, tylko już dawno przenieśliby się do dużego, liczącego się ośrodka akademickiego. Takie są brutalne realia kariery. Dobre pomysły to dzisiaj trochę za mało. Żeby przekuć je w coś sensownego trzeba mieć twarde podstawy, badawczy warsztat, a tych rzeczy niestety często wybitnie brakuje ludziom pracującym i kiszącym się na mniejszych uczelniach. Do tego dochodzi kwestia możliwości pracy w odpowiednim, stymulującym środowisku. Brak ciągłej wymiany myśli w dużym zespole z ekspertami na miejscu to w inżynierii równia pochyła. Oczywiście sa wyjątki, jak ktoś skończył Politechnikę Warszawską czy AGH i z jakichś względów życiowych wylądował na prowincji, to wiadomo, że taki człowiek ma odpowiednie podstawy i potrafi robić badania. Ale to tylko potwierdza regułę. Nazywanie pragmatyzmu i racjonalnego podejścia do budżetu brakiem pokory to zwykłe odwracanie kota ogonem. Co z tego że mamy IDUB, skoro na zachodzie nikt się tak nie rozdrabnia i pompują całą kase w swoje flagowe jednostki.

        • ~ZM 23.07.2026 19:00

          @Tomasz PW

          Niestety nie ma Pan racji od strony organizacyjnej. Tj. nikt normalny nie kwestionuje roli ośrodków warszawskiego i krakowskiego. Ale to trochę inaczej powinno działać. Dobre ośrodki powinny w jakimś stopniu pomagać tym słabszym/mniejszym. W PRLu były takie projekty centralne, i w dużym stopniu
          one pozwalały komunikować się wszystkim. Nie zapominajmy, że oprócz ekstraklasy potrzebne są niższe poziomy. Pomysły, aby zrobić tylko supergrupy nigdy się sprawdzają. Proszę zwrócić uwagę, że ja nie krytykuje koncepcji ośrodków wiodących, tylko one muszą pełnić rolę lokomotyw, a nie poletek narcyzów. A z cała tą nowomową o (pseudo)doskonałości, w tę niewłaściwą stronę to poszło. I wyszło takie "Polska mistrzem Polski".

        • ~AN 23.07.2026 18:24

          Nadal się nie zgodzę. Sam przytoczony TEM -na PW jest jeden z wielu i przy wielu z nich pracują eksperci na światowym poziomie. Dobry pomysł to podstawa przy odpowiednim podejściu naukowym - pomiary mozna zlecić (Pan o tym dobrze wie, prawda?), a analizę można prowadzić nawet w największym zadupiu i osiągnąć wiecej niż 1 zespół, hermetyczny, z PW
          PS. A filia PW w Płocku to nadal wspaniałe miejsce do robienia nauki, czy juz prowincja, którą należy zwinąć?

          • ~Tomasz PW 23.07.2026 23:56

            Panie @ZM, jakie lokomotywy i centralne projekty z PRLu? Nauka to nie jest fundacja charytatywna ani program wyrównywania szans. Jak duże ośrodki mają być "lokomotywą" i ciągnąć za sobą wagony z prowincją, to w tym samym czasie zachód odjeżdża nam TGV. My musimy walczyć o patenty i publikacje z instytutami Fraunhofera czy MIT, a nie bawić się w niańczenie słabszych ośrodków, bo komuś jest smutno. Własnie przez takie socjalistyczne myślenie o nauce jesteśmy ciągle w ogonie innowacji w europie.
            Panie @AN, Pan to chyba nigdy nie robił powaznych badań materiałowych. Zlecić pomiary TEM? No jasne, można. Tylko że prawdziwe odkrycia nie powstają wtedy, jak dostajesz gotowe zdjecie na maila po 2 miesiącach czekania w kolejce. Odkrycia robi się wtedy, jak samemu siedzisz przy sprzęcie, widzisz na żywo anomalię w strefie wpływu ciepła i od razu modyfikujesz eksperyment na bieżąco analizując to z resztą zespołu. Ktoś kto tylko wysyła próbki paczką do przebadania to jest klientem laboratorium, a nie poważnym badaczem.
            A co do filii PW w Płocku to kula w płot. Płock jest przyklejony do Orlenu i robi konkretną, technologiczną robote dla przemysłu petrochemicznego. Oni nie pompują swojego ego udając, że robią wielką nauke podstawową pod granty ERC, po prostu znają swoje miejsce w szeregu i świetnie kształcą inżynierów. I dokładnie o to mi od samego początku chodzi, niech każda uczelnia robi to, do czego ma warunki, a nie na siłe udaje ośrodek badawczy za topniejące pieniadze NCNu.

            • ~ZM 24.07.2026 09:45

              Ustalmy może to, że PW też musi znać swoje miejsce w szeregu. To nie jest jakaś wybitna uczelnia (miałem okazję pracować na znacznie lepszych). W każdym razie ani lokomotywą nie jesteście, ani ERC wam nie grożą. Ale pomysł, aby zrzucić winę na małe ośrodki jest w sumie całkiem niezły.

              • ~AN 24.07.2026 12:21

                @ ZM, wygląda na to, że przodują z ego i zapominają, że są świetni tylko jak sobie odpowiednio dopasują konkurencję.
                Panie Tomaszu, można być klientem laboratorium i robić świetną naukę - czasami trzeba pojedynczego badania aby coś potwierdzić i wykluczyć, a siedzieć można przy innym sprzęcie robiąc swoje pomiary lub technologii robiąc materiał i tam na bieżąco modyfikować eksperymenty. Współpraca w nauce, szczególnie ta między zespołami (bo 1 zespół to dość ograniczone doświadczenie) jest cenna, a już przynajmniej wiemy, że TEM na PW tych "gorszych od siebie" potraktuje jak marnego klienta, a nie współpracownika do badań.

                • ~Tomasz PW 24.07.2026 14:43

                  Panowie, ale wy w tym momencie sami strzeliliście sobie w kolano.
                  Panie @ZM, ależ ja się z Panem w 100% zgadzam! PW na tle świata to nie jest żaden gigant. I to jest właśnie sedno mojego argumentu! Skoro my, największa uczelnia techniczna w kraju, mamy potężny problem z dogonieniem czołówki europejskiej i wyrywaniem ERC, to jakim cudem polskiej nauce ma pomóc rozdrabnianie tego żałosnego budżetu NCN na 50 małych ośrodków? Skoro nawet my nie mamy masy krytycznej, to trzeba wreszcie skonsolidowac srodki na 2-3 największe jednostki w kraju, żeby chociaż one mogły realnie konkurować ze światem. A wy chronicie system, który dba o to, żeby wszyscy mieli po równo, czyli gówno. Równanie w dół.
                  Panie @AN, Pan znowu myli współpracę naukową ze zwykłym outsourcingiem. Prawdziwa współpraca jest wtedy, gdy obie strony wnoszą unikalne zaplecze i wymieniają się zaawansowanym know-how. A u nas ta "współpraca' często wyglada tak, ze prowincjonalny osrodek dostanie grant z NCN i połowe kasy wydaje na faktury u nas za pomiary, bo u siebie ma co najwyżej mikroskop optyczny. Zrobimy im te usługe, a oni z wdzięczności dopisza nasze nazwiska do jakiegoś słabego artykułu klepniętego w jakimś kiepskim wydawnictwie zeby nabić sobie punkty do ewaluacji. I wszyscy udają że zrobili wielką nauke. A potem wyskakuje jakiś wojtasek i pisma ślą na uczelnię i zawracają głowę. My chcemy współpracować, jasne, ale z partnerami którzy pociągną projekt w góre, a nie z takimi, dla których robimy za zewnętrzne laboratorium usługowe.

                  • ~AN 24.07.2026 16:40

                    Tutaj sie zgodzę, jeśli faktycznie ktos dostaje projekt i większość wydaje na usługi, bo nie ma zaplecza do jego realizacji to jest problem i nie powinien mieć projektu przynanego. Ale w większości to mniejszy % budżetu i badania uzupełniające.

                    Apropo sięgania po ERC, to PW nawet w polskiej czołówce nie jest, a skoro jako jedni z niewielu umiecie prowadzic badania najwyższej jakości, macie zespół samych wybitnych ekspertów, doskonały sprzęt... to dlaczego nie macie tych projektów chociazbyna poziomie UW?
                    Z PW głównie CEZAMAT świeci na arenie międzynarodowej (na pewno europejskiej), może nie pod katem publikacji, ale działalności od badań podstawowych po B+R, a tez zdarza się im zlecić badania innym. I moim skromnym zdaniem to miedzy innymi dlatego, że wiedzą, ze trzeba miec tez dobry pomysł a nie zamykać się w nauce dla nauki.

                    • ~ZM 24.07.2026 17:54

                      OK, to z czym ja mogę się zgodzić z panem Tomaszem, to że należy wzmocnić jednostki flagowe, czyli UW+PW oraz UJ+AGH. No dobrze, a co z pozostałymi jednostkami? Dla mnie uczelnie mniejsze są jak najbardziej OK i wg mnie należy im pomagać w rozwoju. Z tego co wiem, władze samorządowe rywalizują o takie jednostki i chętnie poszukują dla nich partnerów lokalnych. Natomiast dla mnie kulą u nogi dla środowiska akademickiego są te wszystkie struktury PAN-owskie i branżowe jednostki badawcze, które pozostały po PRL-u. A obecnie tworzone są jeszcze MAB-y ze środków europejskich przy pomocy FNP. Te jednostki nie wnoszą żadnej wartości dodanej do nauki polskiej, a przejadają ogromne pieniądze. Przy czym sporo takich inicjatyw ma charakter doraźny (o czym się za bardzo nie mówi), czyli w dużym stopniu wykorzystywane jest finansowanie grantowe. To jest realna patologia (rolowana z pokolenia na pokolenie). Te pieniądze ja chętnie przełożyłbym np. na Politechnikę Warszawską, gdyż jest to jednak jednostka dydaktyczna, czyli nawet bez tych grantów ERC jakaś prawdziwa korzyść z niej jest. Tylko wg mnie nie ma obecnie możliwości uporządkowania piramidy polskiej nauki, gdyż to potencjalnie jest bardzo niewygodne zadanie (w zasadzie samobójcze) dla polityków dowolnej opcji. Czyli efektywnie, nie mając uporządkowanych spraw podstawowych, wdrażane są rozwiązania szczegółowe, np. dotyczące NCN, które tak naprawdę nie wiadomo, jakim celom mają służyć – ot, mamy takie stawianie konia przed wozem.

  • ~Grześ 22.07.2026 21:17

    Nie będzie zalewu kiepskimi wnioskami ERC, jeśli wprowadzi się obostrzenie możliwości składania kolejnych wniosków OPUS, dopiero po rozliczeniu i pozytywnej ocenie zrealizowanego projektu ERC. Dalej, pokażcie na co was stać, podobno samodzielni i wybitni w skali międzynarodowej, kastowi polscy naukowcy. Nie potraficie nawet odzyskać składki na naukę jaką Polska wpłaca do budżetu EU.

  • ~Marcin Przewloka 22.07.2026 19:02

    Pan profesor mówi o współczynniku sukcesu w następujący sposób: "współczynnik sukcesu jest znacząco poniżej optymalnej wartości dla agencji grantowych, tj. 25 procent".
    Ponieważ kontekst jest ważny, to stwierdzenie wymaga przynajmniej dwóch komentarzy.
    1. Jest możliwe, iż aplikacje są ocenione w ten sposób, że tych naprawdę dobrych jest 20%, ale pozostałych 80% jest kiepskie i wtedy wskaźnik sukcesu 25% jest zwyczajnie za wysoki. Jeśli natomiast tych bardzo dobrych jest 40%, to oznaczałoby, że przy success rate 25%, 15% aplikacji zdecydowanie wartych finansowania idzie do kosza, i wtedy to rzeczywiście nie jest dobra sytuacja. Jaki jest wiec średni profil oceny wniosków na przykład do programu Opus?
    2. W jakim stopniu granty pomagają prowadzić badania oraz rozwijać nowe projekty, to bardzo zależy od tego, jaki jest poziom finansowania statutowego. Jeśli group leaderzy w polskich instytucjach naukowych mieliby do dyspozycji niski, ale stabilny poziom finansowania, na przykład 10 – 15 tysięcy Euro rocznie, to granty nie były odbierane na zasadzie ‘sink or swim’, tylko byłyby wartościowym dodatkiem potrzebnym do rozwinięcia nowego programu, ale dałoby by się bez nich przeżyć naukowo. Być może w niektórych dyscyplinach za te pieniądze dałoby się prowadzić całkiem przyzwoite badania, czyli szefowie zespołów w tych dziedzinach nie musieliby w ogóle marnować czasu na przygotowywanie aplikacji. Tak więc tutaj znowu współczynnik sukcesu może mieć kolosalne lub mniej istotne znaczenie dla rozwoju badań.

  • ~doktor PAN 22.07.2026 18:24

    "może rzeczywiście należałoby zrewidować założenia konkursu OPUS, otwartego teraz dla wszystkich, i zamknąć go dla młodych badaczy"
    Panie prof. Dietl! Czy nie jest Panu tak po prostu i po ludzku nie wstyd?! Ograniczyć finansowanie dla młodych badaczy?
    Po co? Po to, żeby emeryci mogli się dalej paść jak tłuste koty?
    Jest Pan od wielu lat na tłustych grantach, chociażby dofinansowanie FENG: prawie 30 mln zł, miejsce realizacji projektu: Instytut Fizyki PAN w Warszawie", a chce Pan zabierać młodym??
    Jak trzeba robić zadymę pod ministerstwem, to Pan poszedł czy młodych wysłał?
    Młodzi badacze mają się wykazywać najnowszymi, wybitnymi i aktualnymi osiągnięciami i mają 10% szans, aby dostać marny grant, a w tym samym czasie emeryci, którzy od lat nie mają żadnych znaczących osiągnięć, dostają krocie na granty za osiągnięcia sprzed 30 lat i ogromne nagrody... chyba każdy widzi, że nie za osiągnięcia naukowe?
    Niech Pan zsumuje swoje pasje z uczelni, instytutu, NCN, grantów itp. i, stojąc przed lustrem, powtórzy, że NCN będzie ograniczał dostęp do grantów dla młodych badaczy.
    WSTYD!
    https://www.tekstowo.pl/perfect/niepokonani

    • ~Adam 23.07.2026 03:53

      Przeciez mlodzi maja Preludium, Sonate, Sonatine i Sonate Bis.

      • ~dr inż 23.07.2026 09:57

        Jaka suma środków jest przeznaczana na te konkursy i dlaczego młodzi są w tym aspekcie dyskryminowani? To jest dyskryminacja ekonomiczna. Dlaczego maestro humanisty, który potrzebuje tylko komputera do pracy, ma kosztować miliony, a biolog, który potrzebuje do pracy w labie drogiej aparatury, ma dostać 70 tys. w Preludium?

    • ~Rr 22.07.2026 19:05

      Młodzi to niech nie mają szans na zakładanie swoich zespołów tylko niech robią na leśnych dziadków, którzy już badań nie prowadzą tylko siedzą w różnych komisjach radach itd... to uratuje polską naukę...

  • ~maciej 22.07.2026 16:54

    "Od ponad 15 lat szerzę pogląd, że powinniśmy ograniczyć liczbę wniosków składanych do ERC, a w zamian zwiększyć liczbę dobrych aplikacji. "

    I dlatego NCN chce wprowadzić rozwiązania prowadzące do całkowicie odwrotnych skutków? Aha

  • ~maciej 22.07.2026 16:53

    "W takiej sytuacji, w celu wzmocnienia doskonałości naukowej, "

    Bełkot. Dajcie sobie już spokój z odmienianiem doskonałości przez wszystkie przypadki.
    Jak chcecie polepszyć coś, co już jest doskonałe?

    za SJP:
    doskonały:
    1. odznaczający się najwyższą jakością, mający wszelkie zalety;
    2. zupełny, absolutny

  • ~Alex 22.07.2026 16:22

    Polska to fajny kraj. Ekspertem ds nauki NCN jest gość o kilkunastu plagiatach gdzie normą jest kilkadziesiąt procent zapożyczeń i publikowanie na ilość tych samych badań.

  • ~koko szanel 22.07.2026 14:20

    Zmiany warunków konkursów czy nawet harmonogramu to jedno, ale istotniejsze jest, aby uczelnie/instytucje naukowe w PL nie promowały i nie nagradzały swoich ludzi za ŻŁOŻONY wniosek!!!

  • ~kretinograne 22.07.2026 12:07

    A czemu po prostu zamiast oceny dorobku, która jest absolutnie niemerytoryczna i uznaniowa (jeżeli ocena ekspertów różni się czasami o ponad 100% trudno mówić o obiektywnym kryterium) nie zrezygnować z oceny dorobku a skupić się na pomyśle, albo wprowadzić dodatkowe warunki dopuszczające do składania takiego wniosku? Ponadto caly czas mówi się o tym, że tak dużo bardzo dobrych wniosków musi zostać odrzuconych ze względu na zbyt niskie finansowanie to skąd wnioski o jakimś drastycznym obniżeniu poziomu? Bo to chyba jednak chodzi o ochronę własnego interesu i strach o wypadnięcie z karuzeli grantowej. A przepisywanie grantu na kogoś młodszego to już kuriozum. Dobrze wiemy wszyscy, że dotychczas odbywało się to w drugą stronę i często dorobki tuzów budowane są na pomysłach młodszych pracowników. Raczej można mówić tu o eliminacji patologii a nie wprowadzeniu jakiejś nowej.

    • ~KKK 22.07.2026 21:13

      Oj, może być różnie.
      Niektórzy profesorowie nie mają problemu z dzieleniem się pomysłami. A i sytuacje, gdzie zespół "robi grant" za kogoś się zdarzają. Figurant może się przydać. Z tym, że faktycznie ocena dorobku będzie tutaj determinantem. Ale już w przypadku mniejszych konkursów, nie aż tak selekcjonującym.
      Osobiście słyszałam już o przypadku złożenia dwóch Preludiów, w których kierownikiem jest specjalista, choć de facto były pisane przez "starszyznę". Każdy sposób na wyrwanie kasy jest dobry.
      Choć myślę, że ciągle będą to raczej marginalne przypadki w skali ogółu.

  • ~Hubert Wojtasek 22.07.2026 11:55

    „Jako Rada nie mamy żadnego wpływu na proces oceny wniosków, poza wyznaczaniem członków paneli ekspertów, w większości zagranicznych”
    Wyznaczanie członków paneli ekspertów jest właśnie najważniejszym elementem wpływu na proces oceny wniosków.
    „I właśnie dlatego proponujemy wzmocnić rolę przewodniczących zespołów ekspertów zarówno w doborze recenzentów, jak i w weryfikacji uzasadnień ocen końcowych.”
    To będzie wymagało jeszcze staranniejszego wyboru tych przewodniczących, żeby nie zdarzyły się już przypadki podobne do Rafaela Luque’a.

  • ~Mery 22.07.2026 11:52

    Dotychczas proceder składania grantów na słupa również istniał i świetnie sobie radził. Granty składano na profesorów-emerytów, którzy mieli świetny dorobek, a całość grantu realizował ktoś inny.
    Osób które miały 2 opusy i więcej wcale nie jest tak dużo.
    Można organizować opus raz w roku i problem się rozwiąże.
    żaden ekspert kosztorysu nie ocenia. Ograniczyć trzeba kupowanie sprzętu, bo stoi i się kurzy. Albo jeden profesor trzyma i nie daje innym skorzystać.

    Na jakiej zasadzie zostanie wybrany audytor? Gdzie są wyniki wszystkich audytów?

    • ~komentator 2 22.07.2026 12:01

      Cyt."Na jakiej zasadzie zostanie wybrany audytor?"

      Przypomniała mi się scena ze słynnego filmu "Rejs" (reż. Marek Piwowski), gdy jedna z postaci zwana "Brodaczem" lub "Profesorem", zagrana przez znakomitego polskiego logika, Prof. Romana Suszkę, zadaje pytanie: "Jaką metodą wybierzemy metodę głosowania?". :=)

  • ~komentator 2 22.07.2026 11:39

    Cyt."Jeszcze nigdy nie przeprowadzaliśmy zewnętrznego audytu procesu oceny wniosków, a wydaje się, że 15-lecie działalności NCN to dobry moment, by przyjrzeć się temu, co należy zmienić. "

    Szanowny Panie Profesorze Dietl. Proszę zatem, nakłonić ekspertów, którzy czytają wnioski, żeby CZYTALI je ZE ZROZUMIENIEM, i niech nie czepiają się, pisząc np. że wnioskodawca ma "małe doświadczenie" itp.

    • ~Postdok 22.07.2026 12:13

      Publikuj w dobrych międzynarodowych czasopismach, jeździj na staże i konferencje po Europie, a może się okaże, że recenzent jednak dobrze przeczytał twój wniosek...

      • ~komentator 2 23.07.2026 20:47

        Ależ tak... inaczej czytanie ze zrozumieniem będzie ponad siły recenzenta, ponad siły...

      • ~Sloneczko 22.07.2026 20:32

        Taaa..rzeczywiscie. Lepiej bywać i się stażować. Za co? Od 15 lat Kierownik Katedry mówi, że nie ma kasy na staże i konferencje. Nawet ludzi z Polski nie znam... Zgodnie z tą zależnością nie dostałam OPUSa.
        Skończcie z tymi bzdurami grantowymi. Dajcie normalna kasa statutowa i zobaczycie że będzie lepiej. Ludzie wrócą do labów i skończą pisać przelądówki. Z reguły ludzie mniej zestresowani i wyspani są bardziej twórczy.

        NCNie ! Jak można wiecznie się pastwić nad ludźmi. Ja już nie wiem po co to wszystko...

        • ~Kiki 22.07.2026 21:25

          A kiedyś właśnie była głównie kasa statutowa, nie było grantów albo były ale ino dla ziomków zająca. I wszyscy żyli jak paczki w maśle, a o tym komu i ile dać w uczelni decydował Największy Zając. Coś tam pomierzyli, opracowali, napisali. I do dzisiaj tacy żyją i mają się całkiem dobrze.
          Tego chcemy?
          Stać znowu w kolejce po papier toaletowy?