Rozpoczęła się jedna z największych polskich ekspedycji archeologicznych w Afryce. W sercu Serengeti w Tanzanii naukowcy z Uniwersytetu Wrocławskiego i Instytutu Archeologii i Etnologii PAN prowadzą intensywne badania terenowe dotyczące najdawniejszych dziejów człowieka w Afryce Wschodniej.
Od tygodnia archeolodzy pracują na legendarnym stanowisku Loiyangalani, będącym jednym z kluczowych punktów odniesienia dla badań nad środkową epoką kamienia w tej części Afryki. Prace na tym stanowisku zakończono trzy dekady temu. Od tego czasu archeologia wzbogaciła się o nowe metody datowania, analiz środowiskowych, archeozoologicznych i geochemicznych, które pozwalają zadawać pytania wcześniej niemożliwe do rozstrzygnięcia. Dlatego właśnie naukowcy Uniwersytetu Wrocławskiego powrócili do Loiyangalani.
To pierwsze polskie badania na tak dużą skalę – zaznacza kierująca misją prof. Marta Osypińska, archeolożka z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Celem jest odkrywanie śladów osadnictwa oraz odtworzenie historii wzajemnych relacji ludzi, zwierząt i środowiska w jednym z najcenniejszych krajobrazów Afryki.
Jak podkreśla badaczka, cytowana przez serwis internetowy Uniwersytetu Wrocławskiego, od czasu wielkich odkryć z dziedziny paleoantropologii, jakich w Tanzanii dokonali Louis i Mary Leakey w drugiej połowie XX wieku, w zasadzie cała archeologia w tym kraju zdominowana jest przez temat hominidów i najstarszych dziejów naszego gatunku.
Nieco młodsze okresy budzą znacznie mniejsze, by nie powiedzieć znikome zainteresowanie badaczy. To właśnie Middle Stone Age, kultury pasterskie oraz dzieje nowożytne. Są ogromne regiony tego kraju, o których nie wiemy właściwie nic, jeśli chodzi o pradzieje i archeologię. Do nich – ku naszemu ogromnemu zaskoczeniu, należy ogromny obszar Serengeti – zwraca uwagę wrocławska archeolożka.
Zespół pod jej kierunkiem zajmie się nie tylko chronologią środkowej epoki kamienia (Middle Stone Age, MSA), niezwykle długiego okresu rozwoju technologicznego i kulturowego człowieka współczesnego. Wrocławska misja zamierza wykorzystać współczesne narzędzia badawcze, aby zweryfikować wcześniejsze ustalenia, uzyskać nowe dane i ponownie włączyć Loiyangalani do międzynarodowej debaty naukowej, dotyczącej ewolucji człowieka i jego relacji ze środowiskiem Afryki Wschodniej.
To nie jest więc jedynie powrót do starego stanowiska. To próba napisania kolejnego rozdziału jego historii badawczej – podkreśla prof. Marta Osypińska z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego.
Loiyangalani stanie się także ważnym punktem odniesienia dla kolejnych etapów ekspedycji. Przed zespołem następne stanowiska, w tym niezwykle istotny obszar jeziora Ndutu i Eden Valley. To miejsce ma wyjątkową rangę dla badań nad pochodzeniem człowieka. Jak przypominają badacze, ponad pół wieku temu odkryto tutaj szczątki jednej z najbardziej archaicznych form Homo sapiens. Obecne badania będą swego rodzaju „poligonem doświadczalnym” dla rozmaitych technik, analiz, zaawansowanych badań – zarówno w zakresie dokumentacji archeologicznej, multidyscyplinarnych analiz laboratoryjnych, czy samego mapowania stanowisk w kontekście topograficznym i środowiskowym (GIS), z wykorzystaniem zdjęć satelitarnych, dronów, GPS-ów.
Chcemy przetestować, jakie techniki i metody sprawdzają się w tym specyficznym regionie, stanie zachowania zabytków, realiach geologicznych i ekologicznych, a jakie raczej tu się nie sprawdzą. Pewne doświadczenia w tym zakresie mamy również z Sudanu, gdzie udało nam się zweryfikować działanie i ograniczenia niektórych metod, dotąd bezkrytycznie stosowanych w archeologii – zwraca uwagę prof. Osypińska.
Czego się spodziewa? W wywiadzie dla serwisu internetowego Uniwersytetu Wrocławskiego zwierzyła się, że jej marzeniem jest odnalezienie stanowisk, które pozwoliłyby poznać człowieka w jego sawannowym „mateczniku/refugium”, na etapie ostatniej ewolucji. To właśnie na terenie wschodnioafrykańskich sawann, w relacjach z tą przyrodą i zwierzętami, nabywaliśmy przecież cech, które zadecydowały o ostatecznym sukcesie naszego gatunku w ekspansji na cały glob.
Była to plastyczność adaptacyjna do zmieniających się warunków, swobodna umiejętność korzystania z ognia do obrabiania mięsa, rozwój łowiectwa – zarówno jego modelu jak i technik, organizacja obozowisk, „kontekstu” życia, a nawet zdobienia ciała i czegoś co nazwalibyśmy „sztuką” czy kulturą. W Serengeti odkryto np. paciorki ze strusich jaj sprzed dziesiątków tysięcy lat! Ale pamiętajmy, że będziemy działać w bezpośrednim sąsiedztwie „kolebki człowieka”. Nie jest wykluczone , że trafimy na stanowiska sprzed milionów lat, z Dolnego Paleolitu. Nie jest wykluczone, że ze szczątkami hominidów. Można się również spodziewać młodszych – holoceńskich łowców-zbieraczy, pasterzy… Sądzę, że nie bez przesady może być stwierdzenie, że możemy się spodziewać całej prahistorii afrykańskiej i to „na bogato” – mówiła kierownik misji.
Serengeti jest dla zespołu czymś więcej niż miejscem wykopalisk. To wyjątkowe naturalne laboratorium, w którym można badać człowieka w kontekście całego ekosystemu — jego fauny, dostępności wody, zmian środowiskowych i przestrzeni, w której przez tysiąclecia funkcjonowały kolejne społeczności. Właśnie dlatego archeologia, archeozoologia, geochemia, geochronologia i badania środowiskowe spotykają się tutaj w jednym projekcie.
Naszą ambicją jest stworzenie nowego, interdyscyplinarnego obrazu pradziejów Serengeti i miejsca tego regionu w historii człowieka. Przed nami jeszcze wiele tygodni intensywnych badań, kolejne stanowiska i kolejne pytania. A wszystko to w miejscu, w którym dzień pracy może rozpocząć się od analizy artefaktu sprzed setek tysięcy lat, a zakończyć obserwacją słonia, geparda czy stada bawołów – mówi prof. Osypińska.
To pierwsza polska misja archeologiczna realizowana na terenie Tanzanii i do tego największa działająca obecnie w tym regionie Afryki. W badania, obok polskich jednostek, zaangażowane są też University of Dar es Salaam, a także TAWIRI (Tanzania Wildlife Research Institute) i TANAPA (Tanzania National Parks).
MK, źródło: UWr