Korzystając z terminologii filmu, naukowców można podzielić na „ultrasów”, czyli bezinteresownych poszukiwaczy prawdy oraz „skrzydlate świnie”, które z uprawiania nauki (jak również z jego pozorowania) uczyniły sobie wygodny sposób na życie. Kolejne reformy szkolnictwa wyższego prowadzą do stopniowego pogarszania sytuacji „ultrasów” – pisze w felietonie prof. Marek Kosmulski.
Film pod tytułem „Skrzydlate świnie” pokazuje dwie konkurencyjne grupy kibiców piłkarskich. Technicznie obie grupy robią to samo: noszą stroje z emblematami swojej drużyny, wywieszają transparenty, śpiewają i skandują na meczach, a nade wszystko obrażają zawodników i kibiców przeciwnej drużyny. Różnica polega na tym, że „ultrasi” robią to z przekonania, zaś „skrzydlate świnie” są opłacane przez właściciela klubu, któremu kibicują. Autorzy filmu stawiają pytanie, na ile można być prawdziwym kibicem za pieniądze. Ale pytanie to można zadać w znacznie szerszym kontekście, wykraczającym poza stadiony piłkarskie.
Bezinteresowne poszukiwanie prawdy (cytuję za rotą przysięgi doktorskiej) za pieniądze to typowy oksymoron. Korzystając z terminologii filmu, naukowców można podzielić na „ultrasów”, czyli bezinteresownych poszukiwaczy prawdy oraz „skrzydlate świnie”, które z uprawiania nauki (jak również z jego pozorowania) uczyniły sobie wygodny sposób na życie. Kolejne reformy szkolnictwa wyższego prowadzą do stopniowego pogarszania sytuacji „ultrasów”. Skutkuje to zmianą nastawienia, w wyniku czego rozsądni „ultrasi” stają się „skrzydlatymi świniami” (co zresztą ma miejsce także w filmie).
Teoretycznie wielkich odkryć naukowych mogą dokonywać także cyniczni ciułacze ministerialnych punktów, jednak intuicyjnie przeczuwam, że większe szanse na takie odkrycia mają marginalizowani bezinteresowni poszukiwacze prawdy. Scena z filmu, w której dwie panie upokarzają szefa „ultrasów”, znakomicie oddaje sytuację bezinteresownych poszukiwaczy prawdy na naszych uczelniach.
Marek Kosmulski
Bezinteresownie mam się żywić ideami z żeliwnego garnka? A wydaje się, że praca naukowa JEST RÓWNIEŻ PRACĄ, ZA KTÓRĄ
NALEŻY SIĘ WYPŁATA? Co to ma być? Nagonka na bardziej zaradne osoby?
Zapytałem o to pana Kosmulskiego ale chyba nie bardzo chciał rozmawiać.
Wszystkie nowoczesne wynalazki, które dokonały zmiany naszego życia w stosunku do życia naszych pradziadków, zostały dokonane przez doskonale wysokoopłacanych naukowców, którzy często poza 1 wynalazkiem nic więcej w życiu nie wynaleźli.
Jedno znaczące osiągnięcie na życie to i tak bardzo wiele.
Jest już bardzo dobre określenie: nauka równoległa: https://prenumeruj.forumakademickie.pl/fa/2019/10/kronika-wydarzen/nauka-rownolegla/
A co ze świniami nieskrzydlatymi? ;)
Pytanie do znawców Erystyki Schopenhauera:
czy argumentu ad personam można użyć w stosunku do wystepujacego pod pseudonimem uczestnika dyskusji na internetowym forum, kiedy nawet nie wiadomo, czy jest on żywym człowiekiem, czy komputerowym botem?
Uwaga z dziedziny bibliometrii:
Nie osądzajcie publikacji według liczby stron! Chciałbym, aby moje wszystkie publikacje razem wzięte (kilka tysięcy stron) miały chociaż w połowie taki oddźwięk, jak owa "broszurka" (Erystyka Schopenhauera). Wiecej na ten temat:
https://allegro.pl/produkt/lepiej-wypelnione-sloty-poradnik-dla-mlodych-naukowcow-marek-kosmulski-9f1c626e-e9fc-43fe-8e14-f53497fd662e?srsltid=AfmBOop38Z3ov7cDj1TQ6d8JyoefECbMXunv0DRYhm1Y0VXhBOX3ynEE&offerId=17884516869
"Nie osądzajcie publikacji według liczby stron! Chciałbym, aby moje wszystkie publikacje razem wzięte (kilka tysięcy stron) miały chociaż w połowie taki oddźwięk, jak owa "broszurka" (Erystyka Schopenhauera). Broszurka co to wyjaśnia wszystko i daje "w połowie taki oddźwięk" by potomni pamiętali o mnie, jest warta aż 35 PLN. Kupujcie i się nie smućcie, ku chwale autora. To powiedział w zachwycie unoszący się komputerowy bot znawca tematu od "„skrzydlate świnie”"
Jest też za darmo w internecie, bo prawa autorskie dawno temu wygasły. A najśmieszniejsze jest to, że choć autorem dzieła jest Arthur Schopehauer, to opublikował je Julius Frauenstädt po śmierci Schopenhauera z jego notatek, bo takich drobiazgów Schopenhauer nie publikował. I nawet nie wiemy, na ile autorem redakcji jest Schopehauer a na ile Frauenstädt.
Skąd ja to znam. i jak tu z pozycji „ultrasów”, czyli bezinteresownych poszukiwaczy prawdy" zmienić się w" „skrzydlate świnie”, które z uprawiania nauki (jak również z jego pozorowania) uczyniły sobie wygodny sposób na życie." Próbowanie i pukanie, szukanie szczęścia w PAN, i załapanie się na koryto, spełzło na niczym. Takie było pragnienie zmienić się „skrzydlate świnie”, nie udało się i co mi zostało, ano co?
Szkodliwa metafora. Nie, nie potrzebujemy tej martyrologii polskiego „bezinteresownego poszukiwacza prawdy”. Jest ona na rękę wyłącznie dążącym do dalszej prekaryzacji środowiska naukowego. Nie każdy seans filmowy zasługuje na felieton dla FA.
Wróciłam z pewnego kraju na Zachodzie. Dziwnym trafem najwięksi pasjonaci dobrze zarabiają i nawet nieźle finansują swoich doktorantów i postdoców. Pieniądz i osiągnięcia naukowe zatem idą w parze. Tylko w Polsce mamy perwersyjną potrzebę gloryfikacji pracy za grosze. Pieniądze są jednak silnym czynnikiem motywacyjnym, kiedy np. badania nie wychodzą, kiedy na samym entuzjazmie i idei daleko nie zajedziesz.
Non plus ultra
Tam skąd Pan wrócił płacą dobrze tym, którzy na to zasługują w przeciwieństwie do Polski gdzie dobrze się ustawiają cwaniacy
Nie, nie oglądam polskich filmów z ostatnich lat. Poza tym pańską analogię uznaję za zupełnie nietrafioną: uprawianie nauki jest działalnością bardzo bardzo odległą od kibicowania drużynom piłkarskim. Może w XIX wieku byli bezinteresowni poszukiwacze prawdy, choć moim zdaniem jest to (użyteczny dla niektórych) mit. Tak czy tak, XIX wiek minął jakiś czas temu i mamy wiek XXI: czas dobrze opłacanych profesjonalistów. Także w nauce.
PS. Co sądzi pan o zasadzie, że uczony jest zobowiązany bronić swojego poglądu i jeśli jakąś tezę przedstawi, musi już odpowiadać na pytania? Luksus wyniosłego milczenia jest dla innych.
"czas dobrze opłacanych profesjonalistów"
o tym właśnie mówi film
"uczony jest zobowiązany ..."
to kolejna sztuczka erystyczna z arsenału Schopenhauera.
"Luksus wyniosłego milczenia"
to kolejna sztuczka erystyczna z arsenału Schopenhauera.
Można zamiast tego: "sapienti sat"
Nic nie zrozumiałem. Co tu ma do rzeczy Arthur Schopenhauer poza tym, że wielkim filozofem był? I polskim patriotą, który opuścił Gdańsk nie chcąc żyć pod pruską władzą. Właściwie to jego ojciec, Arthur wtedy miał 4 lata ale później decyzję ojca podtrzymał.
Napisał książkę przetłumaczoną także na język polski, w której wymienia sztuczki, które Pan stosuje (i wiele innych). Te nieuczciwe sztuczki są powszechnie znane, więc nie warto ich stosować. Więcej na ten temat i linki:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka
W broszurce (trudno to nazwać książką) Eristische Dialektik. Die Kunst, Recht zu behalten Arthur Schpenhauer opisuje 38 stratagemów
1. Ekstrapolacja (rozszerzenie tezy przeciwnika)
2. Uogólnienie zamiast ograniczenia
3. Uogólnienie nadmierne
4. Ukrycie dowodów
5. Ignoratio elenchi (odpowiedź nie na temat)
6. Fałszywa przesłanka
7. Petitio principii
8. Argumentum ad hominem
9. Argumentum ad personam
10. Wprowadzanie sprzeczności pośredniej
11. Przerywanie i wprowadzanie chaosu
12. Zmiana znaczenia terminów
13. Wnioskowanie z wyjątków
14. Podstawienie innej tezy
15. Podstępne pytania
16. Ośmieszanie tezy
17. Wywołanie gniewu
18. Użycie paradoksu pozornego
19. Utrzymywanie przewagi werbalnej
20. Non sequitur
21. Układanie sofizmów
22. Wykorzystanie przypadku jednostkowego
23. Przerzucenie ciężaru dowodu
24. Nadużycie autorytetu – argumentum ad verecundiam
25. Odwołanie do uczuć – argumentum ad populum
26. Odwołanie do strachu / przymusu – argumentum ad baculum
27. Wykorzystanie niewiedzy – argumentum ad ignorantiam
28. Post hoc ergo propter hoc
29. Ograniczanie przeciwnika definicją
30. Odbieranie przeciwnikowi środków dowodowych
31. Wymuszanie sprzeczności pozornej
32. Podstawienie fałszywego rozumowania
33. Zmiana płaszczyzny sporu
34. Prowokowanie do przesady
35. Wycofanie tezy i powrót z inną formą
36. Przejście do osobistej napaści – forma skrajna ad personam
37. Zakończenie sporu przez ośmieszenie
38. Retorsio argumenti
Żadego z nich nie użyłem a całkiem wiele to uczciwe środki polemiczne. Po prostu szczerze i uczciwie zadałem pytania, na odpowiedzi na które naprawdę mi zależy. Zaprotestowałem też przeciw nazywaniu ludzi świniami.
Przy okazji - tłumaczenie Erystyka jest niepoprawne. Powinno być Dialektyka ale wiadomo - w owym czasie dialektyka była słowem świętym.
Wyjątkowo nieciekawy jest ten gość i myślę, że znał i zna te chwyty erystyczne. Kiedyś startował na dyrektora w instytucie PAN. Nie znałem tego pana, ale z mowy i wypowiedzi tego pana nie było pozytywnego przekazu dla instytutu, pracownikom, raczej to, że celem jest rządzenie, władza. W głosowaniu przepadł, aż żal było patrzeć na wynik. Jakoś trzeba zaistnieć w świecie nauki i mieć wpis na wiki, nawet za cenę uprawiania beletrystyki o "skrzydlatych świniach"
"uczciwe środki polemiczne"
"szczerze i uczciwie zadałem pytania"
mam odmienne zdanie, być może dlatego, że przeczytałem całą Erystykę, a nie tylko hasło w Wikipedii.
Nota bene: lekceważące nazwanie Erystyki "broszurką" też jest chwytem erystycznym.
80 stron w wydaniu SBM. Ciężko nazwać to książką.
To pan stosuje nieuczciwe chwyty, jak najbardziej opisane przez Schopenhauera w punkcie 8: argumentum ad hominem. W obronie swoich szokujących i dla niektórych obraźliwych tez nie napisał pan ani słowa, wszystko na temat rozmówcy. No cóż, w tym momencie nasza znajomość ulega zakończeniu. Żegnam bez żalu.
Oczywiście, że metafora jest jak najbardziej trafna.
Panie "Profesorze PAN" naukowcy zawsze byli najemnymi pracownikami, choć Polacy warcholstwo mają we krwi.
Tak, że robi to co Pan robi, to robi Pan dla pieniędzy, tyle i kropka.
Tekst miał zachęcić do obejrzenia filmu i przemyślenia zawartych w nim metafor w kontekście środowiska naukowego. Oglądaliście?
W odpowiedzi na komentarze o charakterze osobistym (jedna z metod erystycznych opisanych przez Schopenhauera).
Osobiście uważam sie za byłego ultrasa, który z niepokojem spostrzega, jak powoli przemienia się w skrzydlatą świnię.
Tu jeszcze coś można dzielić, ale
w polskich sądach panuje totalny brak logicznego myślenia, brak zrozumienia prawa i zakłamywanie rzeczywistości wedle tego jak chce sędzia wyro wydać.
Cóż... sędziowie, to absolwenci kierunku "prawo", gdzie uczyli ich "męże i niewiasty znakomite, a w prawie biegłe", czyli prof. dr hab., dr hab. i dr nauk prawnych.
Poza tym, wypada też zauważyć, że choroba o nazwie "brak logicznego myślenia" jest dość zaraźliwa i atakuje także pewien odsetek recenzentów oraz ekspertów w NCN. Bowiem, to co czasem wypisują w recenzjach, każe się zastanowić nad tym, czy to nie jakiś "Matrix".
Taki Zoll na przykład, to jak słyszę jego wypowiedzi, to zastanawiam się za co dostał tytuł profesora.
U tego osobnika są wyraźne braki logicznego myślenia.
Osobliwy artykuł, gdyż po wstępie i postawieniu tezy, że "kolejne reformy szkolnictwa wyższego prowadzą do stopniowego pogarszania sytuacji „ultrasów”", zamiast uzasadnienia dlaczego tak jest, czego bym się z chęcią dowiedział, tekst się nagle skończył.
Sam podział naukowców jest dość bałamutny, pomijając już to, że jest ekstremalnie niegrzeczny. Nazywać człowieka świnią tylko dlatego, że chce być adekwatnie wynagradzany za swoją uczciwą i wydajną pracę? A dlaczego to?
Chętnie bym od pana Kosmulskiego usłyszał, kogo imiennie uznaje za owego ultrasa, rozumiem, że nie odpowie na pytanie, kogo uznaje za świnię. I to źle, że nie odpowiada, w środowisku naukowym mamy taki obyczaj, że swoich poglądów bronimy.
Domyślam się, że tym bezinteresownym poszukiwaczem prawdy jest pan profesor Kosmulski. Ktoś jeszcze?
W rzeczy samej
Należę do bezinteresownych poszukiwaczy prawdy. Oczywiście, koncentruję się na badaniach naukowych, jako takich, ale jak do tej pory, udało mi się odkryć więcej tej prawdy, która dotyczy funkcjonowania polskiego systemu nauki i szkolnictwa wyższego. Niestety, te rezultaty są nader gorzkie...