Aktualności
Życie akademickie
17 Listopada
Źródło: Shutterstock
Opublikowano: 2025-11-17

Kobiety drugi rok z rzędu zdobywają więcej habilitacji od mężczyzn

W 2023 roku po raz pierwszy w historii polskiej nauki kobiety uzyskały minimalnie więcej habilitacji od mężczyzn. Opublikowane niedawno przez GUS dane pokazują, że sytuacja powtórzyła się także w 2024 roku. Odsetek kobiet wśród nowych profesorów tytularnych wzrósł do 43%. Te równościowe sukcesy pozostają jednak niezauważone. O historycznym osiągnięciu nie napisały w zeszłym roku żadne media.

Nierówności w polskiej nauce są zazwyczaj opisywane liczbami dotyczącymi wszystkich osób z danym stopniem lub tytułem, które są obecnie zatrudnione na uczelniach. W strategii Uniwersytetu Jagiellońskiego czytamy na przykład: „W grupie nauczycieli akademickich zatrudnionych na stanowisku profesora i profesora uczelni przeważają mężczyźni, co może świadczyć o istniejących różnicach w rozwoju kariery zawodowej kobiet i mężczyzn”. Podobnie w strategii równości płci Uniwersytetu Warszawskiego: „Mężczyźni zdecydowanie przeważają wśród osób z tytułem profesorów i profesorek zwyczajnych, nadzwyczajnych i nadzwyczajnych Uniwersytetu Warszawskiego. W przypadku adiunktek i adiunktów proporcja płci jest wyrównana, natomiast w przypadku asystentów i asystentek przeważają kobiety. Oznaczać to może, że droga awansu i naukowej kariery nie przebiega tak samo w przypadku kobiet i mężczyzn, oraz że Uniwersytet Warszawski traci utalentowane pracownice zajmujące się badaniami i dydaktyką”. Na tej samej logice opiera się niedawny raport Komisji Europejskiej „SheFigures 2024”.

Siłą rzeczy liczby te nie zmieniają się znacząco z roku na rok. Owszem – pokazują, kogo zobaczymy, gdy wejdziemy dzisiaj do budynku uczelni. Jednak mają mało wspólnego z nierównościami w karierach młodszych pokoleń naukowców. Nie mówią nam, jak obecnie kształtują się nierówności w szansach na awans. Profesorowie tytularni należą w większości do pokoleń, w których kariery naukowe kobiet były znacznie rzadsze. Dynamikę zmian oraz aktualne bariery i nierównowagi w karierach kobiet i mężczyzn możemy jednak diagnozować, patrząc na proporcje płci w nadawanych stopniach i tytułach.

Coraz bliżej równowagi płci

Już od 16 lat doktorat uzyskuje więcej kobiet niż mężczyzn (Wykres 1). Ale w 2023 roku mieliśmy do czynienia po raz pierwszy w historii polskiej nauki z sytuacją, w której również habilitowało się więcej kobiet niż mężczyzn. Wynik ten powtórzył się w 2024 roku. Różnica jest minimalna – można więc uznać, że jesteśmy tak blisko równowagi płci w habilitacjach, jak to tylko możliwe. Z kilkuletnim opóźnieniem wzrost odsetka kobiet wśród nowych doktorów przekłada się na proporcje płci wśród doktorów habilitowanych, a następnie po kolejnych kilku latach na proporcje wśród profesorów tytularnych.

Nadal kobiety znacznie rzadziej zdobywają stopnie i tytuły w naukach inżynieryjno-technicznych. W 2024 uzyskały w nich: 32% doktoratów, 33% habilitacji i 29% tytułów profesora (Wykres 2). To znaczny wzrost względem 2004 roku. Jak pokazywałem w artykule opublikowanym w „Nauce”, wówczas kobiety zdobyły odpowiednio: 23%, 17% i 9% stopni i tytułów w tej dziedzinie.

Ale jednocześnie w innych dziedzinach to mężczyzn jest mniej. Na przykład w naukach medycznych i o zdrowiu w 2024 roku uzyskali oni: 39% doktoratów, 41% habilitacji i 48% tytułów profesora. To spadek w porównaniu z danymi sprzed dwóch dekad, gdy liczby te wynosiły odpowiednio: 47%, 61% i 64%.

Wciąż mężczyźni dominują wśród samodzielnych pracowników naukowych, ale z czasem luka ta się znacznie zmniejsza. Demograficzna perspektywa pozwala zauważyć, że (przy założeniu braku znaczącej imigracji naukowczyń z innych krajów) są tylko dwie możliwości przyspieszenia tego procesu: szybsze odsyłanie na emeryturę profesorów z pokolenia zdominowanego przez mężczyzn albo zwiększenie odsetka kobiet wśród osób, które obecnie rozpoczynają karierę lub awansują. Aby to drugie podejście przyniosło istotne przyspieszenie tempa zmian, trzeba by wprowadzić znaczną nierównowagę w prawdopodobieństwie awansu dla kobiet i mężczyzn. Byłoby to w oczywisty sposób dyskryminujące. Z kolei zwiększenie napływu kobiet do nauki prowadziłoby do odwróconej nierównowagi – za kilkanaście lat zauważylibyśmy, że to kobiety dominowałyby liczebnie w polskiej nauce.

Równość, czyli co?

Działalność na rzecz równości wymaga poprawnej diagnozy, jakie nierówności rzeczywiście wciąż istnieją, oraz jasnej deklaracji celów. Na przykład kampania Akademii Młodych Uczonych PAN „Zostań badaczką” ma na celu „zachęcenie uczennic i studentek do obrania ścieżki kariery naukowej”. Wydaje się, że ma to stosunkowo małe uzasadnienie, jeśli celem miałaby być równowaga płci wśród naukowców. Obecnie to kobiety chętniej podejmują studia doktoranckie, częściej uzyskują doktoraty oraz równie często jak mężczyźni się habilitują. Jak już pokazywałem na łamach „Forum Akademickiego”, w prawie wszystkich dyscyplinach kobiet jest więcej wśród młodszych naukowców niż wśród starszych. Dotyczy to także tych dyscyplin, w których już od dawna mężczyźni byli w mniejszości. Wyraźny trend w tytułach profesorskich również sugeruje, że wypadanie z kariery naukowej lub zahamowanie kariery przed jej najwyższym szczeblem są coraz mniej niezrównoważone płciowo.

Nie oznacza to, że kobiety nie natrafiają na bariery w karierze naukowej. Łatwo zauważyć, że jest ich wciąż znacznie mniej wśród rektorów niż wśród profesorów – w IX kadencji Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich tylko 12%. Kobiety nieco rzadziej zdobywają granty Narodowego Centrum Nauki – w 2024 roku 44%. Raporty NCN i UAM wskazują na częstsze doświadczanie przemocy na uczelniach (zwłaszcza seksualnej i fizycznej) wśród kobiet niż mężczyzn. Macierzyństwo ma większy wpływ na karierę niż ojcostwo. To z pewnością sfery, które wymagają dalszych działań. Natomiast, jeśli zależy nam na równowadze w nauce, to obok kierunków inżynierskich, powinniśmy też zwrócić uwagę na kierunki medyczne. Obok informatyki – na psychologię i pedagogikę. Jeśli zachęcamy dziewczęta do kariery naukowej, tym bardziej powinniśmy spojrzeć na nierównowagi płci wśród studentów i zachęcać chłopców do podejmowania studiów.

Michał Gulczyński

Wykres 1
Wykres 2
Dyskusja (9 komentarzy)
  • ~K. 18.12.2025 17:22

    A komentarzach to, czego się można spodziewać: panowie umniejszają kobietom. Bo "mogą baby sobie mogą pozwolić na uczenie się, bo facet je utrzymuje", bo "doktorat nie taki trudny", albo "nie prawda, proszę o inne dane, baby przecież głupsze są"... Smutny obraz patriarchatu.

  • ~Przemo 18.11.2025 17:27

    Ludzie albo robią KARIERĘ w wojsku, albo wygrywają bitwy i wojny. W nauce jest podobnie - nie można ciekawości zastąpić karierą. To nie to samo.

    To naturalne, że coraz więcej kobiet pracuje w nauce. Nie wybiorą przecież dobrze płatnej pracy na platformie wiertniczej.

    Dzisiaj praca naukowa jest prowadzona w warunkach bezpiecznych i przewidywalnych, a to kobietom sprzyja. Nie używa się dzisiaj ryzykownych ilości radioaktywności, nie przelewa się hektolitrów kwasów i rozpuszczalników organicznych. Cenna jest cierpliwość i rzetelność. Koniec fantazji i romantyzmu!

    Dzieci są już mniej potrzebne niż 100 lat temu, a właściwie niepotrzebne. Coraz szybciej oddajemy je do żłobków i pod opiekę innych by rodzice nie tracili swojego cennego czasu i nie mieli na dzieci złego wpływu.
    Ludźmi bez dzieci, w domach starców zajmą się roboty - lepsze od dzieci ;-)

  • ~lublok 18.11.2025 15:15

    Proszę o podanie statystyk podzielonych na kategorie naukowe ( nauki matematyczne, fizyczne, medyczne, filologiczne itd.) bo włożenie wszystkich do jednego wora nie mówi nic o tym procesie.

  • ~Arek 17.11.2025 21:44

    Po prostu faceci poszli do normalnej pracy z normalną pensją. Za coś trzeba utrzymać rodzinę i dom,. Natomiast dla kobiety, gdzie partner/mąż zarabia normalne pieniądze (czyli 15+ tys plus) uczelnia może być dobrym pomysłem - państwowa posada, pracy niewiele, odpowiedzialność żadna, ZUSy opłacono a 5-10 tys wypłaty to ładny dodatek do domowego budżetu.

    • ~Uniwersytet 18.11.2025 20:12

      Zapraszam na doktorat. Sam Pan zobaczy, jak pracy jest "mało"...

      • ~ZF 25.11.2025 10:04

        Akurat doktorat to najłatwiej zrobić. Gorzej z hab i prof.

  • ~Realista 17.11.2025 18:50

    Niestety ale dużo z tych "habilitacji" to naciągana opowieść, która bazuje w rzeczywistości na technicznej pracy a nie koniecznie naukowej. Dużo kobiet było zatrudnionych na stanowiskach technicznych/analitycznych z tych czy innych powodów. A teraz nie ma komu się habilitować a trzeba jakiegoś nowego kierownika z tytułem. No to cyk, lepimy ulep, że to była wielka praca naukowa. Oczywiście nie wszystkie habilitacje kobiet są tego typu, jasne, ale jednak dużo tego. Na prawdę dużo. Jest to znowu wynik braku perpektywicznego myślenia i braków w zakresie zarządzania.

    • ~Alicja 17.11.2025 21:13

      naprawdę niekoniecznie...

  • ~ciekawe 17.11.2025 16:27

    Po raz drugi mamy mniejszą liczbę habilitacji wśród mężczyzn, dobry wykres, ale sam wykres nie tłumaczy istoty "historycznego osiągnięcia". To przecież nie jest gra o sumie zerowej, to nie kobiety-doktorki decydują o habilitacjach mężczyzn, tylko oni sami i starsi profesorowie. Zazwyczaj...mężczyźni. Może gdyby starsi profesorowie zgłaszali mniej nieformalnych wymogów w procesie habilitacyjnym, to by i problem nierównowagi sam się rozwiązał? Może powodem odwrócenia sytuacji wcale nie jest większa liczba kobiet na doktoratach, tylko habilitacyjny filtr? Może nie potrzebujemy jakiejś nowej polityki równościowej, tylko polityki konkretnej i rzetelnej oceny merytorycznej? Oczywiście, mogłoby się też okazać, że kobiety istotnie zaczęły odnosić większe sukcesy i tak po prostu jest. Po prostu są dobre, a społeczna percepcja kobiet w nauce jest przestarzała i nie dowartościowuje ten wkład tak, jak należy. Np. słynne all-male panels w dyscyplinach, gdzie kobiet jest sporo. To się nadal dzieje, w tym na UW i na UJ o których Pan wspomina.