W naszym przekonaniu proponowane rozwiązania doprowadzą nie do racjonalizacji napływu wniosków, lecz do drastycznego obniżenia poziomu naukowego polskich projektów, sztucznego zahamowania rozwoju czołowych zespołów badawczych oraz wprowadzenia szkodliwych patologii strukturalnych – piszą w liście otwartym członkowie Komitetu Biologii Molekularnej Komórki PAN w reakcji na zapowiedź wprowadzenia ograniczeń w konkursach Narodowego Centrum Nauki.
Przed miesiącem agencja poinformowała w specjalnym komunikacie o szykowanych zmianach, które mają być odpowiedzią na rosnącą liczbę wniosków oraz zwiększające się koszty realizacji projektów przy ograniczonym budżecie Narodowego Centrum Nauki. Rada NCN planuje dwa rozwiązania. Już od przyszłego roku wprowadzony zostanie limit w liczbie składanych wniosków. Ta sama osoba będzie mogła być wskazana jako kierownik projektu tylko w jednym wniosku złożonym w konkursach NCN w ciągu danego roku kalendarzowego.
Ponadto od roku 2028 wprowadzone ma być ograniczenie udziału w konkursie OPUS. Kierownik projektu, który otrzymał co najmniej dwa granty tego rodzaju w ciągu ostatnich 10 lat, będzie mógł aplikować o kolejny dopiero po wcześniejszym złożeniu wniosku w programach European Research Council (na zasadach zbliżonych do obowiązujących w konkursie MAESTRO). Jak podkreśla NCN, to zachęta do większej aktywności w pozyskiwaniu środków europejskich, co pozwoliłoby na dywersyfikację źródeł finansowania badań oraz utrzymanie dostępności krajowej oferty konkursowej dla badaczy na wszystkich etapach kariery.
W reakcji na te zapowiedzi Komitet Biologii Molekularnej Komórki PAN opublikował list otwarty, w którym wyraził głęboki i stanowczy sprzeciw wobec zapowiadanych zmian w zasadach naboru wniosków grantowych.
W naszym przekonaniu proponowane rozwiązania, całkowicie sprzecznie z intencjami ich autorów, doprowadzą nie do racjonalizacji napływu wniosków, lecz do drastycznego obniżenia poziomu naukowego polskich projektów, sztucznego zahamowania rozwoju czołowych zespołów badawczych oraz wprowadzenia szkodliwych patologii strukturalnych – piszą członkowie KBMK PAN.
Zdaniem autorów listu, wprowadzenie limitu składanych wniosków będzie skutkowało brakiem możliwości korekty po uzyskanych recenzjach. Obecnie, po uzyskaniu odmowy finansowania w pierwszym półroczu, badacze mogą w wyniku analizy uwag recenzentów poprawić swój wniosek i złożyć go w kolejnej edycji. Nowe reguły to uniemożliwią.
Ponadto, w ocenie Komitetu, uderzają w najbardziej produktywnych naukowców, uniemożliwiając im aplikowanie z dwoma niezależnymi, odrębnymi tematycznie i nowatorskimi projektami. System, zamiast stymulować wszechstronność, będzie zmuszał do sztucznego wyboru. I jeszcze jedna konsekwencja limitu, na którą zwracają uwagę autorzy listu: administracyjny zakaz wygeneruje patologię polegającą na wpisywaniu jako kierowników osób trzecich, formalnie uprawnionych do złożenia wniosku, lecz niebędących jego realnymi autorami i niemających merytorycznych kwalifikacji ani intencji, by osobiście odpowiadać za realizację badań. „Godzi to bezpośrednio w etykę akademicką” – uważają członkowie KBMK PAN.
Za dysfunkcyjne uważają też inne proponowane rozwiązanie, czyli uzależnienie udziału w kolejnym konkursie OPUS (po wcześniejszych co najmniej dwóch takich grantach w ciągu ostatnich 10 lat) od złożenia wniosku w programach ERC.
Wykluczenie doświadczonych, wielokrotnych laureatów spowoduje sztuczne przesunięcie funduszy od zespołów o najwyższym potencjale naukowym do grup słabszych, które w otwartej, rzetelnej i merytorycznej konkurencji nie uzyskałyby finansowania. Obecne przepisy limitujące jednoczesne kierowanie maksymalnie dwoma projektami są w pełni wystarczające, zapobiegają one monopolizacji środków, a zarazem gwarantują ciągłość finansowania najlepszych laboratoriów – czytamy w liście.
Jego autorzy sygnalizują, że jedynym mierzalnym efektem tej zmiany będzie lawinowy wzrost liczby wymuszonych, niedopracowanych wniosków kierowanych do ERC, składanych wyłącznie w celu „odblokowania” możliwości startu w kraju.
Presja na aplikowanie o granty ERC powinna być systemowo kierowana na młodych badaczy, ubiegających się o granty typu Starting czy Consolidator. Naturalnym etapem przygotowawczym dla nich powinny być krajowe programy SONATA oraz SONATA BIS. Najlepsze rezultaty przyniosłaby bezpośrednia i zindywidualizowana praca NCN z kierownikami tych konkretnych grantów już na etapie ich realizacji – przewiduje Komitet Biologii Molekularnej Komórki PAN.
W liście przywołano też dane statystyczne obejmujące 29 edycji konkursu OPUS z lat 2011–2025. Wynika z nich, że aż 71,90% wszystkich uczestników kierowało projektem tylko jeden raz, a 18,45% zaledwie dwukrotnie. Osoby z pięcioma lub większą liczbą grantów stanowią marginalny ułamek (poniżej 1% ogółu).
OPUS jest więc konkursem o wysokiej rotacji, a nowa bariera uderzy w minimalną, lecz kluczową dla polskiej nauki grupę wybitnych liderów – zauważają naukowcy.
Zwracają przy tym uwagę, że współczynnik sukcesu w tym konkursie spadł z 24% w pierwszej edycji do rekordowo niskich poziomów: 14% w OPUS 29 oraz 13,34% w OPUS 30. Z kolei średnia wartość grantu w ciągu 14 lat wzrosła aż czterokrotnie, podczas gdy nominalny budżet programu zaledwie się podwoił. Efektem tego jest spadek liczby dofinansowywanych projektów.
Dalsze ograniczenia wyeliminują ambitnych i pracowitych badaczy, zwiększając szanse przeciętnych zespołów. Pozyskanie projektu stanie się niezależne od dorobku i jakości projektu, a będzie wynikało z faktu sztucznego ograniczenia konkurencji. Odcięcie najlepszych zespołów wywoła głęboką zapaść strukturalną oraz doprowadzi do braku możliwości wykorzystania doskonałej aparatury badawczej zakupionej w ostatnich latach ogromnym kosztem z funduszy europejskich – podkreślono w liście.
KBMK PAN proponuje alternatywne rozwiązanie: wprowadzenie maksymalnych limitów kwotowych na pojedynczy projekt. Miałyby one być dostosowane do specyfiki poszczególnych paneli naukowych. Zdaniem Komitetu, pozwoliłoby to na znacznie bardziej racjonalne i sprawiedliwe dysponowanie ograniczonymi środkami finansowymi.
Mariusz Karwowski
List otwarty Komitetu Biologii Molekularnej Komórki PAN
Uważam, że to jest dobry kierunek. Miałem wrażenie, że na mojej uczelni granty OPUS dostawały ciągle te same osoby. Bo to się tak napędzało- jak dostaniesz jeden grant, to łatwiej jest dostać następny bo w rubryce zaznaczasz, że już byłeś beneficjentem grantu. "Drastyczne obniżenie poziomu naukowego projektów" a czy te projekty obecnie są jakieś wybitne? Moim zdaniem po prostu niektóre projekty nie są specjalnie wybitnie tylko dobrze napisane pod swoją tematykę badawczą jaka to niby cudowna i wspaniała dla świata. Osoby które zdobyły już granty OPUS wiedzą jak je napisać z racji swojego doświadczenia. Za bardzo to wszystko poszło w punktozę, a nie jakość i pomysł. "Pozyskanie projektu stanie się niezależne od dorobku i jakości projektu"- moim zdaniem obecnie za bardzo liczy się dorobek, a nie jakość. Może być jakiś zdolny młody adiunkt z habilitacją albo młody doktor, który będzie miał świetny projekt ale nie dostanie dofinansowania ze względu na jeszcze słabszy dorobek w porównaniu do innych naukowców. To trochę jak w CV pracodawcy wymagają doświadczenia na stanowisku od osoby, która co dopiero skończyła studia. Poza tym można to wszystko zrobić tak, aby były finansowane dobre projekty, ale niekoniecznie ciągle tych samych osób.
O granty OPUS (nie wiem, jak z pozostałymi), chyba nie ma za bardzo sensu się starać, CHYBA że jest się w "dobrym towarzystwie" tzn. kierownik grantu lub przynajmniej jeden z podwykonawców jest znanym dr hab.-em lub prof. dr hab.-em. WTEDY ma to sens. W pozostałych przypadkach jest dość prawdopodobne, że trafi się na tzw. "ekspertów", którzy ujawnią nieumiejętność czytania ze zrozumieniem, i wniosek odrzucą. Oczywiście, oni wszyscy są "niewinni", "rzetelni" itp. itp.
Emocje związane z zapowiedzią Rady NCN są zrozumiałe. Warto jednak przejść od ogólnych deklaracji do konkretnych rozwiązań.
1. NCN powinno podać do publicznej wiadomości, jaki budżet jest niezbędny, aby uniknąć zapowiadanych ograniczeń i utrzymać współczynnik sukcesu na poziomie około 20-25%.
2. Doświadczone zespoły badawcze bezsprzecznie powinny mieć zapewnione możliwości finansowania badań. Nie powinno to jednak zwalniać ich z ubiegania się o granty ERC, zwłaszcza że, jak słusznie zauważono, są do tego przygotowane.
3. Po 15 latach funkcjonowania NCN również samo Centrum powinno się zmieniać. Potrzeby środowiska naukowego są dziś inne niż dziesięć lat temu. Zachęcanie osób, które realizowały już projekty krajowe, do składania wniosków ERC nie powinno być karą, lecz realną zachętą. Pozostaje jednak pytanie: co w sytuacji, gdy dobrze oceniony wniosek nie otrzyma finansowania ERC? NCN powinno przygotować specjalny konkurs dla takich osób. Część najwyżej ocenionych wniosków mogłaby, po odpowiednim dostosowaniu zakresu i budżetu, otrzymać finansowanie krajowe.
4. Niezbędne jest także wprowadzenie limitu kwotowego dla projektów OPUS, z możliwością jego zwiększenia po przedstawieniu szczegółowego i merytorycznego uzasadnienia. NCN powinno również rozważyć możliwość negocjowania budżetu projektu, co jest rozwiązaniem stosowanym przez inne agencje finansujące badania.
5. Potrzebna jest również poważna dyskusja nad zasadnością utrzymywania wszystkich obecnych konkursów NCN. Warto zastanowić się między innymi nad dalszą formułą konkursu PRELUDIUM oraz nad tym, czy nie należałoby wrócić do modelu zbliżonego do PRELUDIUM BIS, który zapewniał bardziej systemowe wsparcie doktorantów i łączył finansowanie projektu z rozwojem młodego badacza.
6. Należy również zastanowić się nad bardzo szeroką formułą konkursu OPUS. Skoro młodzi badacze mają do dyspozycji SONATĘ, SONATINĘ i SONATĘ BIS, warto rozważyć podział OPUS-u na bardziej precyzyjne ścieżki. Krytycznie należy spojrzeć również na możliwość uzyskiwania grantów OPUS przez osoby bez stopnia doktora, zwłaszcza że dla badaczy na wcześniejszych etapach kariery istnieją odrębne konkursy, takie jak PRELUDIUM, SONATINA czy SONATA.
Model rozwoju kariery naukowej powinien tworzyć spójną ścieżkę: doktorat, następnie postdoc, a później realną możliwość powrotu i stabilnego zatrudnienia. Zatrudnienie nie musi i nie powinno być finansowane wyłącznie z projektów. To jednostki naukowe powinny brać odpowiedzialność za pozyskiwanie i zatrzymywanie najlepszych badaczy.
Potrzebujemy nie tylko ograniczeń, ale przede wszystkim spójnej i długofalowej polityki finansowania nauki, która będzie wspierała zarówno rozwój młodych badaczy, jak i dalszą aktywność najbardziej doświadczonych zespołów.
@asda
Naprawdę podobają mi się te pomysły.
I dodam, że państwo polskie powinno mieć dodatkowo możliwości zwiększania presji. Jeśli funkcjonują całkiem duże jednostki (np. PANowskie) i są one wyłącznie badawcze, to brak sukcesów w powiedzmy kolejnych dwóch rozdaniach grantów ERC (bez rozmywania się na jakiekolwiek granty prostsze) powinien skutkować natychmiastowym odwołaniem kadry dyrektorskiej w takiej jednostce (w sporcie jest taki zwyczaj, że jak drużyna nie osiąga dobrych wyników, to rozwiązuje się umowę z trenerem). Jestem w stanie zrozumieć, że pojedynczy badacz nie osiąga sukcesu (bo to jest trochę loteria), ale w przypadku całej jednostki to jest już nieudacznictwo. I zmieniamy dyrektorów aż do pozytywnego skutku... (natomiast jako naukowcy mogą pracować dalej). PS. Ta opcja ze wymianą dyrektorów wymagałaby zmian w prawie, ale mówimy, jak być powinno.
Rozsądne propozycje, szczególnie jeśli chodzi o brak pomysłu na młodych, tj. na przejście od doktoratu (wykonawca) do postdoca i kierownika. Taka powinna być kolejność. Postdoc za granicą i grant powrotny na założenie zespołu dla osób od 2 do 5 lat po dr. PRELUDIUM to ewenement, grant na zasypanie dziury w budżecie doktoranta (niskie stypendia podstawowe i brak pieniędzy na prowadzenie własnych badań nawet na uczelniach z IDUB). Mamy ponad 20 tysięcy doktorantów, 1/3 kształci się na UW/UJ/UAM, a PRELUDIUM dostaje ok. 300. Nie wierzę, że reszta jest beznadziejna.
Są kariery robione ścieżką PRELUDIUM -> OPUS, zawód "Kierownik grantu NCN". A w praktyce są to osoby, które nigdy nie poznały innych zespołów, sposobów organizacji pracy czy metod rozwiązywania problemów badawczych. Skutek uboczny: taka kariera wynagradza zasiedzenie na uczelni i przyucza do życia z grantów (dalej z NCN, bo żeby aplikować międzynarodowo, trzeba mieć kontakty i jeździć na staże). Może i 10 lat temu to miało sens, ale jak słusznie wskazuje pkt. 3 obecnie żyjemy w innych czasach i musimy tworzyć inne zachęty.
To są bardzo dobre propozycje i w pełni się z nimi zgadzam.
Aktualnie trwa nabór do rady NCN, która się zajmuje kształtowaniem polityki NCN w tych sprawach. To, jakie są konkursy i co się dzieje, jest efektem działania RADY NCN< czyli POLSKICH WYBITNYCH NAUKOWCÓW, którzy w niej zasiadają. To od tych 24 osób w dużej mierze zależy:
1. Na co NCN przeznaczy środki.
2. Jakie będą konkursy i ich regulaminy?
3. Jak często siękonkursy odbywają?
4. Jacy eksperci wejdą w skład paneli oceniających wnioski NCN.
To nie jest tak, że pracujący w NCN urzędnicy są "żli" i wymyślają te regulacje. To wszystko wymyśla RADA NCN i ona wprowadza w postaci regulaminów.
Jeśli więc RADA jest skonstruowana nieprawidłowo i realizuje jakieś dziwne interesy, to NCN działa jak działa, czyli średnio. Swoją drogą, przydałby się audyt NIK.
Naukowcom trzeba podkręcić śrubę. Łatwo już było. Trzeba było iść na medycynę, a nie liczyć, że uda się jakoś przeżyć w nauce.
"administracyjny zakaz wygeneruje patologię polegającą na wpisywaniu jako kierowników osób trzecich, formalnie uprawnionych do złożenia wniosku, lecz niebędących jego realnymi autorami i niemających merytorycznych kwalifikacji ani intencji," no tak bo teraz to wcale nie jest tak, że się wpisuje kierownika, który ma lepszy dorobek bo ten z gorszym by projektu nie dostał....
"administracyjny zakaz wygeneruje patologię polegającą na wpisywaniu jako kierowników osób trzecich, formalnie uprawnionych do złożenia wniosku, lecz niebędących jego realnymi autorami i niemających merytorycznych kwalifikacji ani intencji, by osobiście odpowiadać za realizację badań. „Godzi to bezpośrednio w etykę akademicką” – uważają członkowie KBMK PAN."
Taa, źródłem patologii zawsze jest system, nie indywidualne decyzje ludzi. No ręce opadają. Komitet PAN.
Ten tekst nie świadczy dobrze o Komitecie Biologii Molekularnej Komórki PAN. Jak można grozić, że się będzie oszukiwać? I ta niespójność argumentacji ...
Słowo Komitet natomiast idealnie pasuje do mam nadzieję zwyczajnie nieprzemyślanego tekstu, ze względów historyczno-histerycznych ;-)
Zmiana z koniecznością składania grantów EU dobra. Te "najlepsze" zespoły są na to gotowe ze względu na to, że wyciągnęły tyle pieniędzy z NCN, że mają zaplecze i ludzi do takich projektów. Zmiana dotycząca możliwości składania raz w roku niestety nie trafiona. Patrząc na poziom recenzji ekspertów, którzy odrzucają projekty na pierwszym etapie bez merytorycznych uwag wiem, że przez to straci szanse bardzo dużo bardzo dobrych projektów... No ale może mają na tym pierwszym etapie odpadać.
No, z tym drugim mają rację. Dostanie zieloną górą i Częstochowa - oni będą zachwyceni. Kraków i Warszawa pójdą w odstawkę.
Z tym pierwszym to z kolei Ncn przestrzelił. Trzeba zrobić jeden opus rocznie tak jak jest preludium. I problem się sam rozwiąże. Lud nie będzie narzekał że się im odbiera możliwość aplikowania. Kasy jest tak mało, że można rozdać za jednym razem. Ewentualnie latem można robić połowę paneli a zima drugą połowę.
Osobiście od dawna postuluje konieczność ujednolicenia i uproszczenia systemu grantowego. Konkursy powinny być raz do roku: Ogłoszenie w styczniu, Nabór przykładowo do końca maja lub czerwca, wyniki do końca października, rozpoczęcie grantu z począstkiem stycznia następnego roku. Wnioski możnaby przekazywać do oceny niezwłocznie po stwierzeniu spełniania przez nie wymagań formalnych. Konkursy powinny być trzy, ewentualnie cztery: przed doktoratem, po doktoracie, i po habilitacji (i ew. po profesurze). Zasaday powinny zostać wypracowane i stosowane przez długi czas. Zmiany regulaminów co rok skutkują tylko chaosem. Co do limitów na indywidualny projekt badawczy można dyskutować.
Szczerze to nie rozumiem tego konkursu na prowadzenie projektu przed doktoratem i tego zaraz po doktoracie (preludium i miniatura). Doktorant powinien pracować w labie swojego promotora za pensję wypłacaną z grantu promotora, a nie udawać, że samodzielnie prowadzi projekt, to samo z młodymi postdokami. Ja bym zrobiła 1:1 odzwierciedlenie systemu ERC, tylko na szczeblu krajowym. Dla doktorantów i postdoków odpowiednik MSCA, dla kierowników Starting-Advanced-Consolidator-Synergy + PoC. I wymóg, że ten sam wniosek składa się jednocześnie i do NCN/NAWA, i do ERC. Jak dostajesz projekt europejski, to automatycznie kończysz krajowy. Coś w ten deseń, jak program Ulam w NAWA.
A ile pieniędzy marnuje się w tzw RID? Po raz dziesiąty odkrywa się Amerykę. Nieznane kryteria rozdziału ogromnych środków. Nikomu niepotrzebne "badania" i publikcje, których nikt nie czyta. Tematyka badań niedostosowana do potrzeb gospodarczych i społecznych ale "na kolanie" parafrazowana tematyka dysponentów w dyscyplinie.
Ja uważam, ze granty NCN powinny być tylko powyżej H=40, to zapewni odpowedni poziom Sci slop.
Całkowicie się zgadzam. Muhammad Bilal miał 95, Zhixiong Li - 87, Munish Kumar Gupta - 76, Grzegorz Królczyk - 74, Roberto Castro-Munoz - 68, Grzegorz Boczkaj - 65, Balal Yousaf - 64, itp. itd.
Ważne też, żeby średnio wypuszczać coś do publikacji co max 3 tygodnie: pan Bilal, około trzydziestki z 700 papierami musiał zacząć już w wieku niemowlęcym.
A przy okazji:
https://pubpeer.com/search?q=authors%3A%22Kishore+Sridharan%22 - otrzymal OPUS w ostatnim rozdaniu.
Bardzo dobrze, że będzie "blokada". Jeśli ktoś wpada w "kołowrotek projektów NCN" to każdy kolejny jest łatwy do zdobycia. W końcu będzie możliwość zablokowania finansowania badań monotematycznych, które w ogóle nic nie wnoszą do nauki. Jak ktoś już ma w dorobku mnóstwo polskich grantów, niech składa "trudniejsze" wnioski. Największym absurdem są osoby, kierownicy, którzy po otrzymaniu ERC wracają do NCN i otrzymują kolejnego Opusa ... mają doświadczenie i zabierają możliwość uzyskania finansowania osobom, które dopiero wchodzą w swiat projektów .
A może, taka rewolucyjna koncepcja, dac tyle finansowania, żeby mozna było aplikować i na trzy Opusy rocznie? Przecież to nie są nawet duze granty w skali UE.
Ci którzy wchodzą w świat projektów mają Sonatę w NCn Lidera w NCBR oraz First Team w FNP. OPUSy sa dla wszystkich naukowców. Sztuczna rliminavja czołówki najlepszych wcele nie sprawi ze Ci gorsi będą lepsi. Będzie to po prostu równanie poziomu nauki w dół.
Lidera chyba nie ma co wymieniać. Długo go nie było, a teraz długo nie ma wyników. Więc trudno planować na nim karierę...
Granty NCN powinny byc dostępne jedynie dla laureatów ERC Advanced. Tak sie buduje prestiż NCN....
Po co nam nauka, skoro Niemcy mają dobre Uniwersytety.
Polska nauka jest do likwidacji. Nieliczni reprezentują przyzwoity poziom, reszta powinna się zająć w życiu czymś innym. Konkursy w NCN zawsze ocierały się o patologię i dalej tak będzie. A wiodące ośrodki badawcze są wiodące, bo żerują w systemie kolesiowskim i niemerytorycznym zbudowanym w NCN. Oceniają wnioski swoich kolegów, a później koledzy ich wnioski w ramach nieformalnej spółdzielni. Jeszcze częściej recenzje piszą niekompetentni recenzenci, często z zagranicy. Ale jak w dokumentach się wszystko zgadza, to NCN zadowolony. I nie chodzi w całej sprawie o konkurencyjność, tylko o utrzymanie układu.
Tak, dokładnie tak jest. Stałymi kierownikami wygrywajacymi granty NCN są członkowie paneli NCN. Z nauką to ma niewiele wspólnego
Członkowie paneli NCN o ile mi wiadomo aplikować nie mogą, więc chyba raczej nie.
Może jednak liderzy biologii molekularnej, dla których nie jest problemem pisanie wzorowego OPUSa za OPUSem, dadzą radę napisać coś więcej niż niedopracowanych, wymuszonych wnioskow do ERC?
Nie muszą, w tekście jasno napisali że będą oszukiwać biorąc słupy na kierowników grantów.
To skoro już oszukują biorąc te słupy na kierowników (+ siebie) zatem to ograniczenie może zmniejszy liczbę oszustw, bo pozostaną tylko te słupy...
Ale szybko okaże się, że słupom podoba się posiadanie własnych grantów ;)
Klasyk Kulaska. Zamiast więcej środków, zmniejszamy ilość aplikujących. Co może pójść nie tak?
Dzien bez kolejnego apelu/listu otwartego/petycji jest dniem straconym. Widze, ze naukofcy w PL pelnoetatowo zajmuja sie apelowaniem/protestowaniem/zaniepokajaniem a nie robota.
Protestujący napisali: "sztucznego zahamowania rozwoju czołowych zespołów badawczych"
skoro są to czołowe zespoły to niech aplikują po kasę z zagranicy.
Z drugiej strony przyczyna tych wszystkich proponowanych zmian jest oczywista:
Pieniędzy nie ma i nie będzie.
Jeśli proponowane rozwiązanie "wygeneruje patologię polegającą na wpisywaniu jako kierowników osób trzecich, formalnie uprawnionych do złożenia wniosku (...)", to uważam, że środowisko naukowe powinno się mocno zastanowić nad zestawem wartości, jakim kieruje się w swoich wyborach...
Te patologie są już obecne od lat. Tylko niezbyt się o nich mówi.
Patologią jest to, że fizycy i matematycy są nierzadko zmuszeni przez realia zatrudniania na uczelniach, do prowadzenia zajęć dydaktycznych, które mają się nijak do ich działalności naukowej, a zatem muszą się przekwalifikowywać. Zaś potem leją się "krokodyle łzy" i słychać lamenty: "Co z tą nauką polską?" itp. Odpowiadam spokojnie: NIC, wszystko dobrze, gdyż jest jak jest i nikt nie ma zamiaru tego zmieniać, studenci biorą się do nauki przed sesją i.... to jest niemała część nauki polskiej.
Patologią jest też i to, że zgodnie z "zasadą klanu" każdy, kto do klanu nie należy, jest w jakimś stopniu, eliminowany ze środowiska naukowego, będąc pozostawionym samemu sobie. Może sobie prowadzić badania, może odkrywać tzw. "prawdę", o której tak pięknie się mówi przy różnych uroczystościach akademickich itd., ale często GUZIK to kogokolwiek obchodzi.
Patologią jest także nadmierny nacisk położony na dziedziny humanistyczne i społeczne.
Dopóki patologie nie dotykają tych najważniejszych profesorskich VIP-ów, "wszystko jest OK".
Pełna zgoda.
Problemem polskiej nauki jest pensum. Dziekana nie obchodzi że tematyka badań nie przystaje do prowadzonych przedmiotów. Pensum musisz wyrobić i wtedy możesz dalej być na liście płac
.
Należy zacząć od likwidacji pensum a człowiek z dorobkiem w zakresie X prowadzi tylko zajęcia z tematyki którą się zajmuje.
Tylko co zrobić z ludźmi którzy i tak nie prowadzą żadnych badań, od lat nie maja żadnego dorobku i jedynie pozorują działalność ???
Zwolnić ? Ale do tego potrzeba odwagi i chęci a to towary deficytowe. Poza tym niedobór jest większość, a to przecież wyborcy.
Problemem jest może nie tyle samo pensum, ile na pewno TOKSYCZNY wynik połączenia pensum z dwoma faktami:
1. większość polskiego społeczeństwa ma alergię na wiedzę z zakresu fizyki i matematyki
2. polskie uczelnie zamieniono w takie "firmy edukacyjne", które walczą o klientów (studentów) poprzez coraz to atrakcyjniejsze oferty kierunków studiów.
Cyt."Tylko co zrobić z ludźmi którzy i tak nie prowadzą żadnych badań, od lat nie maja żadnego dorobku i jedynie pozorują działalność ???"
Na wszystkich uczelniach w Polsce obowiązuje ocena okresowa pracownika, zgodnie z procedurą każdy jest oceniany z działalności naukowej, dydaktycznej i organizacyjnej. Chyba na większości uczelni jest tak, że w przypadku negatywnej oceny z nawet jednego obszaru działalności, delikwent dostaje takie "ndst" z całości, a gdy sytuacja się powtórzy, jest zwalniany, ewentualnie może przejść na etat dydaktyczny, ale to już nie jest tak łatwe, jak kiedyś przesuwali na "starszego wykładowcę".
Pięknie napisane i tak jest w istocie. Nic się nie zmieni, ale pogoń za punktami zostanie. Zawsze zakup broni czy wydatki na drogi, górnictwo i energetykę bedą ważniejsze od nakładów na naukę. Ale jeszcze bardziej dobiją nas zmiany demograficzne, społeczne i technologiczne. Myślę że do 2100 roku to zostanie tylko kilka - kilkanascie uczelni i wystarczy.