Aktualności
Sprawy nauki
07 Maja
Źródło: Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
Opublikowano: 2026-05-07

Przewodnicząca KRASP: Protest pod Sejmem to żółta kartka dla rządzących

Idąc pod Sejm, środowisko daje jasny sygnał politykom, że jest zdeterminowane, że domaga się rozmów, wysłuchania i przede wszystkim równego traktowania. Nie traktowałabym tego jako wotum nieufności, to bardziej żółta kartka dla rządzących – mówi prof. Bogumiła Kaniewska, rektorka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

W środę ruszyła akcja „3% dla nauki, 100% dla Polski” zainicjowana przez trójkę naukowców: prof. Agatę Starostę z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN, dr. hab. Łukasza Okruszka z Instytutu Psychologii PAN oraz prof. Michała Tomzę z Uniwersytetu Warszawskiego. Zbierają oni podpisy pod petycją o zwiększenie nakładów finansowych na naukę. Od wczoraj na apel odpowiedziało już ponad 2 tys. osób. Kulminacją ma być organizowany 27 maja protest pod Sejmem, po którym petycja zostanie przekazana m.in. premierowi, a także szefom resortów: finansów oraz nauki i szkolnictwa wyższego.

Nie jestem zaskoczona tą akcją, jako rektorka rozumiem i podzielam frustrację środowiska akademickiego. Batalię o większe finansowanie nauki toczymy od lat i nie przynosi to na razie znaczących efektów. Dlatego trudno być zdziwionym, że cierpliwość naukowców w końcu się wyczerpała. Protest pod Sejmem to rzeczywiście formuła, po którą do tej pory naukowcy nie sięgali. Ale jeżeli nie widzą innego sposobu przedstawienia swoich racji, zwrócenia uwagi na problemy nauki, to co mają zrobić? Wszystkie dotychczasowe apele przeszły bez echa – przypomina w wypowiedzi dla FA prof. Bogumiła Kaniewska, przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

Protest pod Sejmem to novum, ale same postulaty, z jakimi naukowcy chcą tam pójść, pozostają niezmienne od lat. Akademicy domagają się przede wszystkim wzrostu płac, odpowiedniego wsparcia dla studentów i doktorantów, a także znaczącego zwiększenia budżetu Narodowego Centrum Nauki, który pozwalałby osiągnąć współczynnik sukcesu w konkursach na poziomie 25%.

Petycja formułuje moim zdaniem trzy najważniejsze w tej chwili bolączki polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. Zatem postulaty wzrostu wynagrodzeń, zapewnienia godziwych warunków socjalnych studentom i doktorantom oraz zwiększenia nakładów na badania podstawowe są ze wszech miar słuszne. Jako KRASP również wielokrotnie o te kwestie apelowaliśmy. Idąc pod Sejm, środowisko daje jasny sygnał politykom, że jest zdeterminowane, że domaga się rozmów, wysłuchania i przede wszystkim równego traktowania. Nie traktowałabym tego jako wotum nieufności, to bardziej żółta kartka dla rządzących – przekonuje rektorka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Choć, jak zaznacza, popiera wszystkie wymienione w petycji postulaty, będzie zabiegać o ich realizację w inny sposób niż protestując pod Sejmem.

Jako rektorzy nie protestujemy, nie taka jest nasza rola, ale znając treść petycji, mogę powiedzieć, że w pełni zgadzam się z tymi postulatami. To jest minimum, o które całe środowisko dopomina się od dłuższego czasu. Jeśli udałoby się to osiągnąć, złapalibyśmy duży oddech. Poprawka w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce dotycząca powiązania wynagrodzeń w nauce ze średnią krajową została  zgłoszona, ale na poziomie rządowym nie było to jeszcze dyskutowane. Nie może być tak, żeby pracownicy nauki, choćby młodzi, zarabiali 19 zł powyżej minimalnej, bo to niegodne tego zawodu. Naprawdę, czas już docenić w Polsce naukę i szkolnictwo wyższe i rolę tego sektora w kształtowaniu rozwoju kraju – podkreśla w wypowiedzi dla FA.

Przed rozpoczęciem akcji, która stanowi kontynuację działań z poprzednich lat, jej organizatorzy wyjaśnili w specjalnym nagraniu, że tym razem rozpoczynają znacznie wcześniej, by móc zawczasu skuteczniej wpłynąć na polityków kształtujących budżet państwa. To w dużej mierze od przekonania ich, że bez nauki nie ma postępu cywilizacyjnego, nie ma odporności społeczeństwa, nie ma gospodarki opartej na wiedzy, zależy, czy nakłady na ten cel wzrosną. Czy w tym zakresie KRASP również zamierza podjąć inicjatywę?

Jako rektorzy zdajemy sobie sprawę, że prace nad przyszłorocznym budżetem państwa powoli się już zaczynają, więc podobnie jak w ubiegłym roku zechcemy zaadresować nasze prośby do premiera i ministra finansów o większe środki na naukę. Chyba że, w co mocno wierzę, ta oddolna inicjatywa, będąca głosem środowiska, zaowocuje wcześniej pozytywną zmianą. Bardzo temu kibicuję – kończy prof. Bogumiła Kaniewska.

Przypomnijmy, że pod koniec ubiegłego roku Zgromadzenie Plenarne KRASP przyjęło stanowisko w sprawie finansowania nauki i szkolnictwa wyższego. Rektorzy zaapelowali m.in. o powiązanie wynagrodzeń pracowników sektora akademickiego ze wskaźnikami makroekonomicznymi, systematyczne zwiększanie wydatków do poziomu określonego w strategiach rozwoju państwa, wprowadzenie minimalnego udziału wydatków przeznaczonych bezpośrednio na badania naukowe oraz przyjęcie spójnej, wieloletniej polityki w obszarze nauki i szkolnictwa wyższego.

Mariusz Karwowski

Dyskusja (15 komentarzy)
  • ~Przemo 10.05.2026 13:10

    Gdybyśmy mieli poważny rząd, wszystkie ministerstwa także wspierałyby rozwój nauki, dzięki czemu gospodarka mogłaby się szybciej rozwijać i lepiej wspierać także naukę. Na razie polski PKB per capita daje nam godne 30 miejsce w Europie. To jest bardzo źle.
    Czy ma ktoś inny pomysł, żeby może kiedyś w nieodległej przyszłości (za 20-30 lat) było chociaż trochę lepiej?

    • ~dr-On 11.05.2026 21:01

      Cyt."Gdybyśmy mieli poważny rząd, wszystkie ministerstwa także wspierałyby rozwój nauki,[...]"

      Większości polskich rządów wystarczała sytuacja, gdy wielu uważanych za uprawiających naukę, "uprawiało" ją poprzez czczą pisaninę o-siamtym-i-owamtym, oprócz nich był pewien odsetek tych, którzy uprawiali naukę z prawdziwego zdarzenia. A to, że wielu ludzi, nawet bardzo zdolnych w dziedzinach przyrodniczych, ścisłych i technicznych MARNOWAŁO i MARNUJE swoje możliwości intelektualne, to już politykom jakoś nie przeszkadzało i nie przeszkadza... W zasadzie, to potrafili i potrafią tylko emitować dźwięki, składające się na piękne deklaracje, jak to oni się nie troszczą o polską naukę, która jest "motorem rozwoju kraju", jest "kluczowa dla rozwoju kraju", "istotna dla rozwoju gospodarki" itp. itp. różne kombinacje słów: "kluczowy", "motor", "istotny", "bardzo ważny", "rozwój", "gospodarka", "obronność" itp. itp., odmienianych przez różne przypadki.
      Wczoraj podobno w "Dzienniku" w TVP dwóch ministrów wykazało się "znajomością" tabliczki mnożenia... O czym tu mówić...

    • ~Przemo 10.05.2026 13:54

      I tak na przykład, gdybym dzisiaj był ministrem rolnictwa natychmiast rozpisałbym konkurs na opracowanie testów weterynaryjnych, których żąda od nas rząd Brazylii, żeby nam pozwolić na eksport nabiału na ich rynek.
      Trzeba to zrobić szybko i dobrze, żeby zarobić na eksporcie już w tym roku. Powiedzmy, ze trzy niezależne zespoły by to opracowały, a po wykonaniu zadania dostałyby jeszcze większe środki na dalsze prace nad doskonalenie tych i opracowywanie kolejnych testów, żebyśmy już nie mieli podobnych problemów w najbliższych latach.
      Itp., itd. Wystarczy chcieć.

  • ~Mam dość 08.05.2026 23:30

    KRASP to najbardziej zachowawczy i koniunkturalny twór jaki wyrósł na uczelniach. Dlaczego rektorzy nie mogą protestować? Może dlatego że bardziej im pod rękę z ministrami by cykać sobie słit focie i opowiadać jak cudownie zarządzają tymi ochłapami, które dostają z ministerstwa? Skoro najważniejsi przedstawiciele środowiska nie chcą protestować znaczy, że są przeciwko środowisku naukowemu.

    Ale też ciężko im zrozumieć plebs naukowy skoro średnie pensje rektorów to od 5x do 10x więcej niż ma asysten czy adiunkt. Nie wspomnę o doktorantach.

  • ~DC 07.05.2026 23:14

    A pan minister Marek Gzik w ostatnim wywiadzie stwierdził, że w ciągu ostatnich trzech lat wynagrodzenia wzrosły o 40% przy kilkunastoprocentowej inflacji. Szkoda, że pan minister nie dopowiedział, że ta podwyżka o 40% to po to, żeby w drabince płacowej asystent nie zarabiał poniżej pensji minimalnej, a dostał nieznacznie więcej. 40% procent to brzmi dumnie, tak czarodziejsko.

  • ~Przemo 07.05.2026 22:48

    Pracujmy dla zbrojeniówki - tam pójdzie 5%PKB. Lekką ręką! Mamy wszak światową modę na ograniczanie populacji Homo sapiens by chronić w ten sposób naszą planetę przed nadmierną emisją CO2 ;-)
    Oddychać czy nie oddychać, oto jest pytanie!


    • ~Hubert Wojtasek 08.05.2026 11:32

      "Pracujmy dla zbrojeniówki - tam pójdzie 5%PKB."
      No, i jeszcze 180 mld z SAFE. Skoro kupowaliśmy respiratory od handlarza bronią, to teraz pewnie będziemy kupować czołgi od handlarza maseczkami.
      A serio - to nie do zbrojeniówki tylko do wojska! Obecnie pensja szeregowego (zazwyczaj wykształcenie zawodowe) jest mniej więcej równa pensji adiunkta, pensja sierżanta (zazwyczaj wykształcenie średnie) = profesor uczelni, pensja porucznika = profesor tytularny. A przy obecnym tryndzie to na pewno wzrośnie. I nie liczę wszelkich dodatków. Szkoda, że jestem już za stary, bo pewnie by mnie nie przyjęli. A stopień sierżanta to już mam.

      • ~Przemo 08.05.2026 19:49

        Cóż, jestem pacyfistą, a to wojenne szaleństwo wynikające z chciwości, nieuctwa i lenistwa kojarzy mi się z "Nosorożcem" Eugene Ionesco - człowiek najwyraźniej raz po raz musi zdziczeć. Jak to ktoś ładnie ujął: ludzie mądrzy się bogacą, a kiedy się wzbogacą, natychmiast głupieją, a jeśli nie oni, to ich żony i dzieci. Ten cykl się powtarza, raczej tego nie zmienimy, ale powinniśmy łagodzić upadki i wspomagać wzloty naszej cywilizacji.

  • ~Alek Rachwald 07.05.2026 21:58

    Nie widzę powodu, dlaczego rektorzy nie mogą. To przecież chyba nie wstyd, być w takiej sytuacji ze swoimi pracownikami.

    • ~Haha 08.05.2026 23:25

      Pieniądze ich bolą.

  • ~Marek 07.05.2026 21:11

    Zacznijmy od tego, że obecny minister jest bardzo słaby, nie ma żadnego przebicia w radzie ministrów.. Środowisko naukowe nie ma przez to przełożenia na decyzje polityczne przekładające się na nakłady. To kierownictwo mimo bicia piany nie będzie w stanie dokonać żadnych sensownych zmian, a już na pewno nie "dosypie" pieniędzy.

  • ~Ireneusz 07.05.2026 13:26

    Minister nie ma władzy, on pełni tylko funkcję REPREZENTACYJNĄ, władzę mają za to Redaktorzy, Eksperci Recenzenci, Komisarze w licznych zespołach doradczych, Dyrektorzy grantodawcy i inni, oraz Rektorzy. Oni rządzą szkolnictwem wyższym i nauką w Polsce. Co gorsza 1% PKB i mniej na szkolnictwo im wystarcza. Aczkolwiek narzekają że mało, ale nic nie robią by zmusić premiera był dał podwyżkę.

    • ~v scfv 08.05.2026 23:52

      Przeciez ten minister to klaun i pajac z budzetowki, pelno takich co sa dyrektorami z zawodu w samorzadach, spolkach, oni wiedza jak sie usmiechac na zdjeciach i co najwyzej obiecywac. Bo co szkodzi obiecac komus cokolwiek, to nic nie kosztuje obiecac, byle do emerytury - super zycie beztresowe, fajna kaska a potem emerytura. Lustrujcie oswiadczenia majatkowe przed dostaniem sie do instytucji publicznej i po pracy pare lat w niej. Wszyscy ida dla kasy

  • ~trzeba ruszyć ... 07.05.2026 13:14

    No nie, śmiech bierze, dopiero się pani Rektor obudziła. Tak się nadymali i jakie to konsultacje, dysputy prowadzili i co? i figa z makiem, jak zawsze było jest i chyba będzie. Ani KRASPy, Akademie PAN i inne ciał nie dbali o to by w nauce było odpowiednie finansowanie. Jedynie tylko by sami swoi mieli się dobrze mieli a reszta to za miskę ryżu ma tyrać. Oby to się zmieniło, ale sami naukowcy muszą ruszyć ... by coś wywalczyć, jak to zrobili wcześniej górnicy, lekarze, pielęgniarki i niepełnosprawni

    • ~Rozczarowana 28.05.2026 09:30

      Niestety zawsze wygląda to tak samo - zaprasza się na spotkanie np. Ministra Finansów, wszyscy apelują, pokazują prezentacje i wykresy, że gdyby przyznano na naukę chociaż pół procenta więcej, to dałoby się zrobić to i tamto - i minister uśmiecha się, kłania, obiecuje że tak, że owszem, już są plany, już nad tym dyskutują... i tyle. Wszyscy wychodzą trochę podniesieni na duchu - rektorzy, bo im obiecano poprawę finansowania już za chwilę i może TYM RAZEM ktoś dotrzyma słowa, a minister zapewne zadowolony, że środowisko łyknęło te czcze obietnice. Wszyscy jedzą obiad i patrzą z nadzieją na zadowolonego ministra, bo w kuluarach mówi to samo co na sali, więc na pewno dotrzyma słowa...