Aktualności
Sprawy nauki
01 Października
Źródło: www.pixabay.com
Opublikowano: 2025-10-01

Budżet rozczarowań

Jesteśmy dwudziestą gospodarką świata i chcielibyśmy mierzyć jeszcze wyżej. Tymczasem rząd przygotował projekt budżetu, w którym wydatki na naukę i szkolnictwo wyższe rosną wolniej niż inflacja.

W lutym minister finansów Andrzej Domański zapowiedział, że inwestycje w naukę i badania mają być jednym z sześciu filarów rozwoju Polski. Rząd miał „rok po roku sukcesywnie zwiększać nakłady na badania, […] na naukę – zarówno w ujęciu nominalnym, jak i w ujęciu do PKB”. Co pozostało z tych obietnic po kilku miesiącach? Wszystko wskazuje, że niewiele.

Pod koniec sierpnia rząd przyjął projekt budżetu na 2026 rok. Premier Donald Tusk nazwał go „przełomowym” i „ambitnym programem”, który ma spowodować „skok cywilizacyjny”. Słowa te są jednak sprzeczne z rzeczywistą zawartością dokumentu. Przyjrzyjmy się wydatkom na naukę i szkolnictwo wyższe. W 2026 roku mają one wynieść 44,3 mld zł. To wzrost roczny raptem o 2,3%, podczas gdy prognozowany poziom inflacji sięgnie 3%. Zatem budżet na naukę i edukację wyższą rośnie, ale nieznacznie i tylko w ujęciu nominalnym. Realnie czeka nas co najmniej stagnacja, a prawdopodobnie będzie gorzej niż obecnie.

To tym większy zawód, że przed rokiem Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chwaliło się ośmioprocentowym wzrostem nakładów. Rację mieli więc ci, którzy wskazywali, że słomiany zapał rządzących nie zastąpi stabilnych mechanizmów zwiększających finansowanie.

Obecny rząd pod tym względem nie różni się zbytnio od poprzednich. Niedawno prof. Piotr Sankowski sprawdził wydatki na naukę i szkolnictwo wyższe zapisane w ustawach budżetowych z ostatnich dwu dekad. Okazało się, że liczone jako odsetek PKB wcale nie rosną, lecz spadają: od 1,27% PKB w 2005 roku do 1,02% PKB w projekcie na 2026 rok. Jest to zbieżne z trendami, które zaprezentowano w raporcie „Nauka i szkolnictwo wyższe a PKB”, powstałym z inicjatywy Konferencji Rektorów Uczelni Ekonomicznych. Wskazano w nim, że między 2001 a 2020 rokiem publiczne wydatki na badania i rozwój utrzymywały się na mniej więcej stałym poziomie około 0,4–0,5% PKB. Wzrastały natomiast, owszem, wydatki na ten cel sektora prywatnego. Innymi słowy, łączna wartość nakładów na badania i rozwój w XXI wieku urosła, lecz głównie za sprawą przedsiębiorstw. Między 2022 a 2023 rokiem zwiększyła się z 1,44% do 1,56% PKB, ale wydaje się, że właśnie jesteśmy świadkami odwrócenia tego procesu – kolejny odczyt, wedle zapowiedzi ministra Marcina Kulaska, wyniesie tylko 1,4%.

Tak czy inaczej plasujemy się dużo poniżej średniego wyniku dla Unii Europejskiej, który w 2023 roku wyniósł 2,22% PKB. Nie tylko nie zbliżamy się do krajów takich jak Szwecja, Niemcy, Finlandia, Francja, a poza Unią – Japonia, Chiny czy Stany Zjednoczone, lecz mamy do nich coraz dalej. Na pocieszenie pozostaje fakt, że w najlepszych latach trochę spowalniamy tempo, w jakim nam uciekają.

Po ostatnich wyborach parlamentarnych część środowiska akademickiego miała nadzieję, że finansowanie nauki realnie wzrośnie. Wynikała ona przede wszystkim z rozporządzenia z lutego 2024 roku, które podwyższyło minimalne wynagrodzenia zasadnicze nauczycieli akademickich o 30%. Jednak już tamten ruch był mniej istotny, niż go przedstawiano. Po pierwsze, sprowadzał się właściwie do wyrównania inflacji: w porównaniu z październikiem 2018 roku (gdy miała miejsce poprzednia znacząca zmiana płac) przyniósł realny wzrost w wysokości jedynie 2,5%. Szybciej rosły zarówno mediana wynagrodzeń w gospodarce narodowej, jak i średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw.

Po drugie, minister musiał podwyższyć bazowe pensje przynajmniej o ok. 20%, bo w całym kraju podobnie zwiększono płacę minimalną. Gdyby tego nie zrobił, podstawowe zarobki asystentek i asystentów – do dziś praktycznie równe płacy minimalnej – stałyby się tak niskie, że aż niezgodne z prawem.

Po trzecie, zmiana nie objęła personelu wsparcia (a więc techników laboratoryjnych, pracownic sekretariatów czy osób sprzątających); tej grupy dotyczył jedynie ogólny wzrost pensji w sferze budżetowej o 20%, co znów w wielu wypadkach oznaczało zachowanie zarobków równych płacy minimalnej. Ponadto kolejna, już bardzo drobna (o 5%), podwyżka w 2025 roku uwzględniała tylko uczelnie – pominięto państwowe instytuty badawcze, niedostrzeżone również rok wcześniej, oraz instytuty Polskiej Akademii Nauk.

Po czwarte wreszcie, w Rządowym Centrum Legislacji projekt tego rozporządzenia ukazał się już 24 października 2023 roku: po wyborach, ale jeszcze w trakcie kadencji Przemysława Czarnka. Nie ma pewności, czy Prawo i Sprawiedliwość również doprowadziłoby ten projekt do końca, choć nie można też tego wykluczać.

Podobnie jak budżet na naukę i szkolnictwo wyższe, tak i dotacja dla Narodowego Centrum Nauki rośnie tylko w ujęciu nominalnym. Zgodnie z proponowanym budżetem w 2026 roku przychody NCN wzrosną raptem o 1,4%, a więc dwa razy mniej niż przewidywana inflacja. Trzeba tu dodać, że agencja będzie dysponowała również środkami z obligacji. Nie są to jednak takie kwoty, jakich można by się było spodziewać po wypowiedzi premiera, który w listopadzie ubiegłego roku osobiście ogłosił, że NCN uzyska z tego tytułu dodatkowe 500 milionów złotych. Po niemal rocznym oczekiwaniu na interpretację ministra finansów, która pozwala na wykorzystanie tych środków bez konieczności zmian legislacyjnych, okazało się, że terminy wykupu obligacji rozkładają się aż na osiem lat (2027–2034). Przeciętnie oznacza to nieco ponad 60 milionów złotych rocznie.

Trudno na dziś stwierdzić, jaką część środków z obligacji zużyje NCN w 2026 roku. Jeżeli będzie to 60 mln zł, to przychody z planu na 2025 rok (1 778 510 tys. zł) urosną do sumy nieco większej niż zapisana w obecnym projekcie (czyli nie do 1 804 216 tys. zł, lecz do 1 864 216 tys. zł), a zatem nie o 1,4%, lecz o 4,6%. To byłaby już zmiana powyżej poziomu inflacji, ale nie w stopniu sugerowanym przez wypowiedź premiera, ani też oczekiwanym przez Radę NCN, która zaapelowała o dodatkowe 400 mln zł w celu zrekompensowania skumulowanej inflacji z ostatnich lat.

Jakie będą skutki stagnacji lub wręcz spadku realnych nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe, od wynagrodzeń aż po środki na badania podstawowe? Z pewnością coraz trudniej zachęcić młodych ludzi, by wybierali karierę naukową – nie sprzyjają temu ani skromne pensje, ani niskie wskaźniki sukcesu w konkursach grantowych. Ograniczona zostanie innowacyjność polskiej gospodarki, a także nasza zdolność do rozumienia współczesnego świata i odpowiadania na jego wyzwania. Będziemy mieć również problem z bezpieczeństwem z uwagi na deficyt własnych technologii, ale też brak ekspertek i ekspertów w wielu obszarach wiedzy.

To wszystko dotyczy zarówno nauk ścisłych, przyrodniczych bądź technicznych, jak i społecznych oraz humanistycznych. Dla przykładu, aby zachować bezpieczeństwo, musimy nie tylko samodzielnie tworzyć nowe technologie, lecz także rozumieć naszych sąsiadów tudzież bardziej odległe kraje, z ich historią, kulturą, polityką. Ile osób przed 2022 rokiem przewidziałoby, że kluczowa dla naszego bezpieczeństwa okaże się nagle wiedza z zakresu ukrainistyki i rusycystyki? Być może za parę lat podobnie będzie z Tajwanem, którego rola w globalnej gospodarce ze względu na pobliskie szlaki handlowe czy produkcję półprzewodników jest trudna do przecenienia.

Bez pieniędzy trudno o dobrą naukę. A bez nauki trudno o dobrą przyszłość.

Stanisław Krawczyk

Dyskusja (8 komentarzy)
  • ~Jan K 03.10.2025 14:00

    Spokojnie, przecież Pan Minister powiedział, że:

    "Z dumą wspieramy polską naukę i szkolnictwo wyższe, bo wiemy, że bez rozwoju w tych obszarach nie ma szansy na wzrost gospodarczy, intelektualny czy społeczny naszego kraju "

  • ~Mmat 01.10.2025 19:48

    Dlaczego powtarzacie nieprawdę o 5% wzroście pensji w 2025? Przecież realnie to było raptem 3%.

  • ~Alek Rachwald 01.10.2025 14:10

    "... rząd przygotował projekt budżetu, w którym wydatki na naukę i szkolnictwo wyższe rosną wolniej niż inflacja."

    Wiadomość sama w sobie bardzo zła. Ale gorszą wiadomością jest, że ten i tak nikły wzrost (a właściwie, jak dowiódł autor, pseudo-wzrost) jest wzrostem z kompromitująco niskiego poziomu, jak na państwo aspirujące do czegokolwiek. Trzeba to mówić otwarcie: Polska przeznacza na badania naukowe środki, które są niegodne kraju rozwiniętego, a prawdę mówiąc wiele krajów rozwijających się, na które niektórzy lubią spoglądać z niekoniecznie uzasadnioną wyższością, również przewyższa nas pod tym względem. Myślą o przyszłości, tak? A polski rząd myśli o czym?

    • ~JS 01.10.2025 14:30

      Mam wrażenie, że większy budżet oznaczałby jeszczd więcej pieniędzy przepuszczanych na publikacje w MDPI i Frontiers, zatrudnianie superwybitnych "naukowcow" z Iranu i Pakistanu czy zakupy jeszcze bardziej drogiego sprzetu, ktorego nie ma za co naprawiac ani utrzymywac.
      Niskie wydatki na naukę to część problemu, ale korupcja, brak pomysłu na rozwój i koncentracja na szybkim podbijaniu statystyk są wstanie strawić każdą ilość pieniędzy przeznaczanych na naukę.

      • ~Hubert Wojtasek 03.10.2025 09:49

        W zupełności się zgadzam. Po co np. NCN-owi dodatkowe pieniądze? Żeby je rozdać papiernikom? Takie szybkie zestawienie za ostatnie 2 lata:
        Opus 26
        Munish Kumar Gupta 339160 PLN (ST8)
        https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/listy-rankingowe/2023-09-15-akizood8c/streszczenia/601431-pl.pdf
        Zhixiong Li - 955260 PLN (ST8)
        https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/listy-rankingowe/2023-09-15-akizood8c/streszczenia/605611-pl.pdf
        Grzegorz Boczkaj 1876970 PLN (ST8)
        https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/listy-rankingowe/2023-09-15-akizood8c/streszczenia/605368-pl.pdf
        Opus 25
        Muhammad Bilal 1999580 PLN (ST8)
        https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/listy-rankingowe/2023-03-14-opkit45wac/streszczenia/594064-pl.pdf
        Sonata 20
        Roberto Castro-Muñoz 2143462 PLN (ST8)
        https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/listy-rankingowe/2024-09-16-titokb02cwd/streszczenia/633624-pl.pdf
        Maestro 15
        Balal Yousaf 3354633 PLN (ST8)
        https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/listy-rankingowe/2023-06-15-lut7739ikitila/streszczenia/599730-pl.pdf

        Ktoś tu widzi jakąś prawidłowość? No nie, Rafael na pewno nie był przewodniczącym zespołu ST8. To tylko eksperci i recenzenci byli ślepi i cmokali z zachwytem nad wybitnym dorobkiem tych beneficjentów. No, ale o czym ja tu znowu plotę. Przecież w NCN liczy się przede wartość merytoryczna wniosku, nikt nie patrzy na parametry bibliometryczne. Przecież obowiązuje DORA.
        A to tylko konkursy Opus i Sonata. No i ten nieszczęsny grant Maestro dla pana Yusafa. Wisienka na torcie. A lista beneficjentów, którym jeszcze trzeba udowodnić przekręty jest o wiele dłuższa. Ale prace są w toku.

      • ~Stanisław Krawczyk 01.10.2025 15:48

        Na całym świecie istnieje wyraźna zależność między poziomem finansowania a jakością wyników badań naukowych. Z wszelką miłością dla naszego kraju, nie sądzę, abyśmy byli wyjątkiem w skali globalnej. :-)

        • ~X 01.10.2025 17:12

          Z punktozą jesteśmy wyjątkiem, nie może ktoś zdobyć punktów jakością pracy to "kupuje" punkty w mdpi i frontiers. Ja nawet nie winię tych osób bo czasem władze zmuszają robiąc ocenę pracownika po punktach ministerialnych.

      • ~Alek Rachwald 01.10.2025 14:48

        Przede wszystkim uważam, ze działalność naukowa w Polsce jest fatalnie zorganizowana. I nie stanowi wyjątków na tle innych dziedzin, bo o ile w dziedzinie aktywności gospodarczej itp. osiągnięto bardzo znaczący postęp, o tyle kultura organizacyjna to wciąż jakiś PGR.